Skocz do zawartości
View in the app

A better way to browse. Learn more.

Autokącik

A full-screen app on your home screen with push notifications, badges and more.

To install this app on iOS and iPadOS
  1. Tap the Share icon in Safari
  2. Scroll the menu and tap Add to Home Screen.
  3. Tap Add in the top-right corner.
To install this app on Android
  1. Tap the 3-dot menu (⋮) in the top-right corner of the browser.
  2. Tap Add to Home screen or Install app.
  3. Confirm by tapping Install.

Częstotliwość użytkowania a awaryjność samochodu

Featured Replies

Napisano

Witam moje pytanie jest może dziwne szukałem i nie znalazłem na nie odpowiedzi. Mianowicie czy to ze samochód stoi nie użyany (powiedzmy że jest jeżdżony raz w tygodniu na niedługiej trasie) wpływa w jakiś sposób na jego awaryjność, żywotnośc jak zwał tak zwał. Tak mnie to zastanawia bo moje doświadczenie wskazuje na to że jeśli moja asterka postoi 3 dni zaczyna miesć dzine chumorki (szrpanie, głośniejsza praca itp.) które mijają jeśli używam jej każdego dnia. Tu dodam że jest ona w 100% sprawna technicznie. Dziękuje za odpowiedzi.

Pozdrawiam

Napisano

Zmień tytuł wątku na bardziej regulaminowy - związany z treścią postu.

Dzięki.

Pozdroofka

Napisano

Parę razy miałem okazję przywozić auta po paro tygodniowym, miesięcznym do 1 roku przymusowym postoju. Po tym auta wiecznie szwankowały. Nie były to auta starsze niż 1,2,3 latka Nie polecam dłuższych postojów. Pomimo iż były przedtem cały czas serwisowane to po tych postojach okazywały się skarbonką bez dna. Ja porównuję to z człowiekiem jak położysz się na parę dni tygodni i wstaniesz to ..........popytaj tych co musieli. Tu strzyka tam boli kości strzelają itd, itd. Pozdrawiam

Napisano

> Mianowicie czy to ze samochód stoi nie użyany

> (powiedzmy że jest jeżdżony raz w tygodniu na niedługiej trasie)

> wpływa w jakiś sposób na jego awaryjność, żywotnośc jak zwał

> tak zwał.

Nie mam ze swoja asterka zadnych problemow, choc przez ostatnie pol roku auto bylo jezdzone raz na dwa lub trzy tygodnie. A to dlatego, ze przesiadlem sie na rower i zasuwalem do pracy jednosladem:)

Z odpaleniem nie bylo problemow, ale po dwoch tygodniach stania w jednym miejscu hamulce sprawialy wrazenie, ze sie zapiekly, ale po kilku pocniejszych depnieciach wszystko sie podocieralo.

Krazy opinia, ze auto nie jezdzone szybciej sie psuje niz jezdzone..

Napisano

> Witam moje pytanie jest może dziwne szukałem i nie znalazłem na nie

> odpowiedzi.

bo to jest pytanie filozoficzne wink.gif

a tak serio, z perspektywy patrząc to coś w tym jest, jeżeli klienci jeździli non stop, często nawet 'na pełnym bucie' - tak jak przedstawiciele handlowi - to nic się z autami nie działo, przyjeżdżali na przeglądy i tyle, a jak ludzie jeździli po mieście, rzadko, spokojnie to na przebiegi które robili - często coś się działo, a to czujnik, a to EGR, a to zaświecające kontrolki, a to cośtam innego,

brat

Napisano

Mój Kadet był przykładem auta które jak stało to wywijało numery. Jeżdżony był sporadycznie raz -2 razy na tydzień to ciągle były problemy. Jak zacząłem jeździć codziennie auto śmigało bezawaryjnie wiele kkm.

Napisano

Samochod to zespol roznych mechanizmow, ktore tworzone byly z mysla o pracy, a nie zastoju. samochod nieuzywany zdecydowanie szybciej ulega zuzyciu niz jezdzony codziennie...A wszystko przez przyczyne banalna: wilgoc.

Po pierwsze nalezy zaczac od silnika. Nieuzywany, rdzewieje od srodka (ktos zada pytanie: ale przeciez tam jest olej...). Coz z tego, olej rozprowadzany jest po wewnetrznych elementach silnika tylko podczas pracy (jest to jedna z podstawowych funkcji oleju silnikowego-zabezpieczenie przez wewnetrzna korozja...). Podczas dlugiego przestoju silnika olej najnormalniej splywa z elementow metalowych sila grawitacji, pozostaje jedynie w nierownosciach spowodowanych obrobka mechaniczna, co jest niewystarczajace, aby zapewnic trwala ochrone antykorozyjna. Wilgoc wnika do silnika poprzez uklad dolotowy, wydechowy i kondensuje sie poprzez zwyczajne zjawisko roznicy temperatur silnika rozgrzanego, pozniej stygnacego, a temperatura otoczenia (stad w zimie przy nieodgrzanych silnikach maslo pod korkiem wlewu oleju). Aby ta wilgoc odparowala, konieczne jest dobre rozgzranie silnika, nawet codzienna jazda do pelnego nagrzania silnika po czesci wystarczy (najlepiej jezdzac po miescie kilka kilometrow w niskiej temperaturze poswiecic te kilkanacie zlotych (na poaliwo projetowane do danego silnika-jesli woz zasilany jest LPG-przejechac na benzynie-wiem ze to jest to przyczyna ubolewania wielu uzytkownikow., ale fakty techniczne sa jednoznaczne) i raz w tygodniu przejechac kilkanascie kilometrow poza miastem w celu wygrzania silnika i skrzyni biegow). Poza tym silnik podczas pracy sie czysci, i to nie podczas jazdy spokojnej. Silnik posiadajac parametry obrotow przypadajacych na maksymalny moment obrotowy i moc maksymalna od czasu do czasu poptzrebuje popracowac w tych zakresach predkosci obrotowych. Spokojna jazda (kapelusznicza) zabija moc silnika (wbrew pozorom) i przyczynia sie do zdecydowanego spadku osiagow poprzez nawiarstwianie sie kolejnych pokladow zanieczyszczen w ukladzie dolotowym i wydechowym, ktore podczas spokojnej jazdy nie pracuja przy zalozonych przez konstruktorow predkosciach przeplywu gazow i temperatur w tych ukladach wystepujacych, aby nastapilo zjawisko samooczyszczenia.

Nie raz spotkalem sie z silnie zamulonymi turbodieslam (IC zalane niespalonym olejem silnikowym, katalizator do polowy zapchany sadza z powodu spokojnej jazdy, nie wypalonej, co nastepuje samoistnie podczas nieco bardziej dynamicznej jazdy)i, ktore w celach ekonomicznych byly jezdzone bardzo delikatnie, aby turbina sie nie zalaczala (bo to przeciez wieksze zuzycie paliwa...-to po cholere silnik z tubrodoladowaniem?).

W starszych publikacjach o obsludze samochodu zalecano na dluzszy postoj pojazdu wymontowac filt powietrza, uszczelnic dolot i uklad wydechowy, postawic samochod na przyslowiowe kolki (aby nie obciazac ogumienia-przy dlugotrwalym postoju zwyczajnie sie odksztalca) i kilka innych dodatkowych czynnosci (np: zaaplikowanie do cylindrow dodatkowej porcji oleju i pokrecenie walem korbowym).

Podwozie: jesli samochod dlugo stoi na nawierzchni nieutwardzonej lub utwardzonej czesciowo (nikt przeciez nie trzyma niepotrzebnego pojazdu w ogrzewanym garazu...), podwozie rdzewieje na potege. Nie raz widzialem wozy kupowane w zagranicznych komisach, i wlasnie po rdzawym nalocie na wszystkich elementach zawieszenia i podwozia widac bylo wyraznie, ze woz stal tam dlugi czas nie ruszany z miejsca.

Zdarzalo sie przywracac do zycia samochody, ktore staly w jednym miejscu przez 2 lata, wszystkie elementy zawieszenia, tarcze hamulcowe, bebny hamulcowe i przewody sztywne byly do wyrzucenia (gruba warstwa rdzy, przewody hamulcowe lamaly sie po dotknieciu).

Typowy przyklad: pryjezdza klient, bo mu tylna wycieracza nie dziala, lub jeszcze bardziej typowy: hamulec postojowy nie dziala...

A czy Pan/Pani uzywala tychze urzadzen? No czasem...

Takie usterki (w przypadku tylnych hamulcow moga kosztowac nawet kilkaset zlotych) wynikaja wprost z zaniedbania wlasciciela pojazdu, ktory zwyczajnie nie uzywal tych mechanizmow (pozniej sie dziwia, ze wyszlo drogo...).

O innych przypadlosciach zwiazanych z dlugim postojem typu: niewlasciwe dawkowanie wtryskiwaczy, nierowna praca silnika spowodowana zarowno praca wtryskow jak i elementow elektrycznych/elektronicznych zwiazanych z ukladem zaplonowym i wtryskowym, slaba wydajnosc hamulcow, niedostateczna moc generowana przez silnik pomijam jako oczywiste..

Wilgoc...

Zatem naley uzywac WSZYTKICH urzadzen zamontowanych w samochodzie nawet bez specjalnej potrzeby, dajac im mozliwosc pracy...

Pozdrawiam

Napisano
  • Autor

Dzięki za odpowiedzi to tylko potwierdziło moja teorie ze jak ma się samochód to po to żeby nim jeździć a nie po to żeby stał, a tak poważnie to zastanawiałem się czy moja dośc częsta jazda tylko po to żeby przepalić samochód ma jakis sens tera widzę że ma jeszcze raz dzieki za odpowiedzi.

Pozdrawiam

Napisano

Długi wykład, ale prawdziwy wink.gif

Kiedy pracowałem przy Urzędzie Celnym, miałem okazję obserwować, jakie samochody były wyciągane z placu celnego po jakichś licytacjach. Omszone, matowe, pordzewiałe, ale niektóre po kilku latach stania odpalały prawie od razu smile.gif Brali to handlarze (komisy) z Torunia, wiedziałem, które i mogłem je odradzić każdemu kto pytał oink.gif Strach pomyśleć, ile tych wraków poszło do ludzi jako "igiełki" angryfire.gif

Napisano

> Ja porównuję to z człowiekiem jak położysz się na parę dni

> tygodni i wstaniesz to ..........popytaj tych co musieli. Tu

> strzyka tam boli kości strzelają itd, itd. Pozdrawiam

Bardzo ciekawe porownanie yikes.gifhehe.gif

Napisano

> Parę razy miałem okazję przywozić auta po paro tygodniowym,

> miesięcznym do 1 roku przymusowym postoju. Po tym auta wiecznie

> szwankowały. Nie były to auta starsze niż 1,2,3 latka Nie

> polecam dłuższych postojów. Pomimo iż były przedtem cały czas

> serwisowane to po tych postojach okazywały się skarbonką bez

> dna. Ja porównuję to z człowiekiem jak położysz się na parę dni

> tygodni i wstaniesz to ..........popytaj tych co musieli. Tu

> strzyka tam boli kości strzelają itd, itd. Pozdrawiam

I ja się przyłoże do potwierdzenia tej teorii.

W poprzednim aucie - przed sprzedażą wstawiłam do komisu

i stał sobie tak jakiś czas - ok. 2 miesięcy.

Po tym czasie odbierałam co by wystawic w innym to były problemy z odpaleniem,

w następnym też postał jakiś czas i podobne objawy - co nieco szwankowało...

potem go rozruszałam - i za jakiś czas sprzedałam.

Obecnie jeżdżąc non-stop Astrunią - to smigała bez problemów

zero poważniejszych awarii (no przyznam się do dwóch małych poprawek

- wycieraczki przedniej szyby i uszczelkę przedniej szyby),

teraz trochę auto stoi w garażu, jeżdżone 1 góra 2 razy w tygodniu

- sytuacja od 2 miesięcy - i zauważam, że to nie to co było jak jeździłam codziennie

robiąc ponad 100km. Teraz a tu coś popiskuje,

a tam coś trzeszczy, dziś przy odpalaniu cos mi obroty falowały.

Trzeba było trochę depnąć na trasie i wszystko minęło. wink.gif

Wniosek? Nie dopuszczać do zastania się samochodu...

Napisano

Organ nie używany zanika.

Napisano

Z mojego doświadczenia wiem, że jeżeli samochód jest prawidłowo przechowywany to dłuższe postoje nie powodują żadnych szkód. Wręcz przeciwnie i potwierdza to przysłowie mechaników: "Jak się nie kręci to się nie ukręci".

Przed dłuższym postojem o samochód trzeba zadbać, są odpowiednie procedury, wlewanie oleju do cylindrów, drzwi zamknięte tylko na pierwszy "zatrzask", lekkie uniesienie samochodu itp., no i oczywiście suchy garaż. Astra, którą jeżdżę nie bez powodu ma przebieg jaki ma i 12 lat. Znam jeszcze kilka takich przykładów, to znajomi, którzy mają sezonowa pracę i odstawiają samochody na ok. 6 miesięcy.

Napisano

Odpowiedź jest prosta. Auto nie używane psuje się częściej.

Moja asterka robi średnio rocznie 40kkm, raz więcej raz mniej ale na przełomie lat 40kkm średnio wyjdzie. Przez 3 lata przejechałem ponad 120kkm i z wielkich awarii to padł mi alternator i pompa wspomagania. Takich spraw jak amortyzatory czy sworzeń wahacza pominę bo jazda po naszych drogach wymaga ofiar grinser006.gif

Temat został przeniesiony do archiwum

Ten temat przebywa obecnie w archiwum. Dodawanie nowych odpowiedzi zostało zablokowane.

Ostatnio przeglądający 0

  • Brak zarejestrowanych użytkowników przeglądających tę stronę.

Powiadomienie o plikach cookie

Używając tego serwisu, wyrażasz zgodnę na naszą Polityka prywatności oraz Warunki użytkowania.

Account

Navigation

Szukaj

Szukaj

Configure browser push notifications

Chrome (Android)
  1. Tap the lock icon next to the address bar.
  2. Tap Permissions → Notifications.
  3. Adjust your preference.
Chrome (Desktop)
  1. Click the padlock icon in the address bar.
  2. Select Site settings.
  3. Find Notifications and adjust your preference.