Skocz do zawartości
View in the app

A better way to browse. Learn more.

Autokącik

A full-screen app on your home screen with push notifications, badges and more.

To install this app on iOS and iPadOS
  1. Tap the Share icon in Safari
  2. Scroll the menu and tap Add to Home Screen.
  3. Tap Add in the top-right corner.
To install this app on Android
  1. Tap the 3-dot menu (⋮) in the top-right corner of the browser.
  2. Tap Add to Home screen or Install app.
  3. Confirm by tapping Install.

Zderzenie boczne - zachowanie samochodu

Featured Replies

Napisano

Powiedzcie mi moi drodzy taką rzecz. Jest wypadek z uderzeniem bocznym w błotnik, dość silnym, auto obraca się o 180*. I teraz trapi mnie jedna rzecz - czy obraca się wokół środka ciężkości czy tył stoi w miejscu (jest osią obrotu), a tylko przód leci po łuku. Chodzi o to, że nie ma pewności w jakiej pozycji znajdowało się auto przed uderzeniem, śladów na asfalcie żadnych, bo było mokro. Policja oczywiście stwierdziła wymuszenie pierwszeństwa, bo tak najprościej, jeden "fachowiec" stwierdził nawet że prędkość musiała być wyższa niż 30 km/h bo poduchy odpaliły screwy.gif (na 500 % auto było zatrzymane). Podpowiedzcie coś albo wrzućcie jakieś linki na youtube gdzie można pooglądać zachowanie samochodów w takiej sytuacji.

Napisano

> Powiedzcie mi moi drodzy taką rzecz. Jest wypadek z uderzeniem bocznym w błotnik, dość silnym, auto

> obraca się o 180*. I teraz trapi mnie jedna rzecz - czy obraca się wokół środka ciężkości czy

> tył stoi w miejscu (jest osią obrotu), a tylko przód leci po łuku.

na to nie da sie odpowiedziec jednoznacznie - jest tak wiele parametrow od ktorych przemieszczenie samochodu bedzie zalezalo ze nie sposob powiedziec bez dokladnych danych jak sie obroci samochod uderzony

w baaaardzo duzym uproszczeniu mozna pokusic sie o stwierdzenie ze im dalej uderzenie nastapi od srodka samochodu (np w kierunku przodu autka) tym wieksza tendencja jest do obracania samochodu wokol tylnej osi.... ale... to tak z baaaardzo baaardzo duzym dystansem do tej teorii

Napisano

Dobry biegły dojdzie o co chodzi na podstawie uszkodzeń samochodów, położenia przed i po. Pytanie jest takie, czy panowie policjanci sporządzili odpowiednio precyzyjną dokumentację i czy w ogóle mieli taką możliwość (czy był wypadek czy kolizja, pogoda, przestawianie samochodów po dzwonie, sprzątanie nawierzchni).

Rozumiem, że prawdopodobnie chodzi o sytuację kiedy jeden kierujący mający pierwszeństwo z premedytacją taranuje drugiego, który np nie zdążył opuścić skrzyżowania.

Napisano

> Rozumiem, że prawdopodobnie chodzi o sytuację kiedy jeden kierujący mający pierwszeństwo z

> premedytacją taranuje drugiego, który np nie zdążył opuścić skrzyżowania.

Mylisz się - ten, który nie opuścił skrzyżowania ma pierwszeństwo. Tamten może mieć najwyżej zielone światło.

Napisano

> Mylisz się - ten, który nie opuścił skrzyżowania ma pierwszeństwo. Tamten może mieć najwyżej

> zielone światło.

Jakas podstawa prawna takiego twierdzenia ? Bo IMHO - jak nie mozesz opuscic skrzyzowania na zielonym swietle, to nie masz prawa na nie wjechac zlosnik.gif

M.

Napisano

> Jakas podstawa prawna takiego twierdzenia ? Bo IMHO - jak nie mozesz opuscic skrzyzowania na

> zielonym swietle, to nie masz prawa na nie wjechac

> M.

Też. Ale ten sam punkt rozporządzenia o sygnalizatorach zakazuje wjazdu, gdy na skrzyżowaniu są jeszcze piesi, rowerzyści oraz, gdy sytuacja na skrzyżowaniu nie pozwala na jego opuszczenie.

A jeśli ktoś stoi na środku i blokuje pas ruchu, bo nie zdążył zjechać - więc automatycznie nie ma warunków na wjazd na skrzyżowanie dla innych.

§ 95. 2. Sygnał zielony nie zezwala na wjazd za sygnalizator, jeżeli:

1) ruch pojazdu utrudniłby opuszczenie jezdni pieszym lub rowerzystom,

2) ze względu na warunki ruchu na skrzyżowaniu lub za nim opuszczenie skrzyżowania nie byłoby możliwe przed zakończeniem nadawania sygnału zielonego.

Napisano

"Pierwszeństwo" użyłem w takim sensie aby przedstawić hipotetyczną sytuację jaka może mieć miejsce. Mam wrażenie, że o taką sytuację chodzi koledze, który założył temat.

Po części zgadzam się z tym co napisałeś. W pewnych sytuacjach będzie to jest jasną linią obrony kogoś kogo staranowano. Kwestia jest taka, czy się poruszał i właśnie wymuszał pierwszeństwo, czy już stał i dostał bo jakiś pieniacz bawił się w nauczyciela.

Napisano

> Też. Ale ten sam punkt rozporządzenia o sygnalizatorach zakazuje wjazdu, gdy na skrzyżowaniu są

> jeszcze piesi, rowerzyści

nhm ok.gif

> oraz, gdy sytuacja na skrzyżowaniu nie pozwala na jego opuszczenie.

to jest dokladnie to o czym ja pisalem. Nie dasz rady zjechac na zielonym - NIE WJEZDZAJ !!!!

> A jeśli ktoś stoi na środku i blokuje pas ruchu, bo nie zdążył zjechać - więc automatycznie nie ma

> warunków na wjazd na skrzyżowanie dla innych.

radosna twórczość hahaha.gif Wjezdzajacy zdazy przeciez opuscic skrzyzowanie na zielonym ok.gif A ze jakas oferma, ktorej tam nie powinno byc oberwie - to nikogo w tym paragrafie nie interesuje zlosnik.gif

> § 95. 2. Sygnał zielony nie zezwala na wjazd za sygnalizator, jeżeli:

> 1) ruch pojazdu utrudniłby opuszczenie jezdni pieszym lub rowerzystom,

> 2) ze względu na warunki ruchu na skrzyżowaniu lub za nim opuszczenie skrzyżowania nie byłoby

> możliwe przed zakończeniem nadawania sygnału zielonego.

M.

Napisano

jak ja dostałem w bok na samym końcu tyłu między tylnym kolem a zderzakiem to obróciło mi o 90stopni tył, a przód stał tak jak w momencie uderzenia

nie wiem co by było jakbym dalej leciał, bo przy 90stopniach zatrzymałem się drugim bokiem na innym aucie

Napisano

> nhm

> to jest dokladnie to o czym ja pisalem. Nie dasz rady zjechac na zielonym - NIE WJEZDZAJ !!!!

> radosna twórczość Wjezdzajacy zdazy przeciez opuscic skrzyzowanie na zielonym A ze jakas

> oferma, ktorej tam nie powinno byc oberwie - to nikogo w tym paragrafie nie interesuje

Zastanawiam się, czy jesteś psychopatą, czy tylko udajesz.

PoRD dokładnie reguluje sprawę gości, którzy chcą ukarać "ofermy"

Art. 3. 1. Uczestnik ruchu i inna osoba znajdująca się na drodze są obowiązani zachować ostrożność albo gdy ustawa tego wymaga - szczególną ostrożność, unikać wszelkiego działania, które mogłoby spowodować zagrożenie bezpieczeństwa lub porządku ruchu drogowego, ruch ten utrudnić albo w związku z ruchem zakłócić spokój lub porządek publiczny oraz narazić kogokolwiek na szkodę. Przez działanie rozumie się również zaniechanie.

Napisano

Inaczej zachowa się auto, które stoi... bez uruchomionych hamulców, tylko na ręcznym, lub z wciśniętym pedałem hamulca.

pzdr

Napisano

> Zastanawiam się, czy jesteś psychopatą, czy tylko udajesz.

Powiedz mi to live - przekonasz sie zlosnik.gif

> PoRD dokładnie reguluje sprawę gości, którzy chcą ukarać "ofermy"

ale ja nie mowie o karaniu zlosnik.gif "No zapalilo mi sie zielone i żem ruszył, a ten mi tu wjechał ... no i zanim żem sie zorientował, tom przywalił ... o ja biedny nieszczesliwy" - taka argumentacja zawsze zadziala palacz.gif Szczegolnie, ze wedlug paragrafu przytoczonego przez Ciebie nie ma znaczenia kiedy wjechał ... bo miał nie wjeżdzać.

> Art. 3. 1. Uczestnik ruchu i inna osoba znajdująca się na drodze są obowiązani zachować ostrożność

> albo gdy ustawa tego wymaga - szczególną ostrożność, unikać wszelkiego działania, które

> mogłoby spowodować zagrożenie bezpieczeństwa lub porządku ruchu drogowego, ruch ten utrudnić

> albo w związku z ruchem zakłócić spokój lub porządek publiczny oraz narazić kogokolwiek na

> szkodę. Przez działanie rozumie się również zaniechanie.

I sotsujac to po twojemu dojdziemy do absurdu pieszego z choragiewka biegnacego przed automobilem zlosnik.gif

M.

Napisano
  • Autor

> Inaczej zachowa się auto, które stoi... bez uruchomionych hamulców, tylko na ręcznym, lub z

> wciśniętym pedałem hamulca.

> pzdr

Rozwiewając wszelkie wątpliwości - nikt nie przyłożył nam specjalnie. Sytuacja była taka - staliśmy na drodze podporządkowanej, czekając aż gość na drodze głównej przejedzie. Na 99% staliśmy na hamulcu (świadkowie widzieli światła stopu aż do momentu uderzenia). Na drodze była sroga mgła. Gość na drodze z pierwszeństwem musiał zrobić taki manewr - ominąć wysepkę na środku (wysepka "malowana" - część wyłączona z ruchu), czyli skręcić lekko w prawo i potem się naprostować. Wydaje mi się że się nie naprostował i wjechał w nas, ale to tylko gdybanie. I następna sprawa - nie ma pewności w którym miejscu staliśmy - czy wystawaliśmy na pas ruchu, czy byliśmy ustawieni porządnie. W każdym razie po zrobieniu piruetu powyżej 180*, tylne koła znajdowały się na chodniku a przód zwisał nad rowem. I stąd pytanie, bo zasanawiam się, czy wystając na drogę wepchnęłoby nas na chodnik. Inna kwestia, że droga była puściutka, staliśmy oświetleni, nawet jeśli wystawaliśmy minimalnie na pas można było spokojnie ominąć (jadąc z prędkością dostosowaną do warunków widoczności) - tylko do tego trzeba za wczasu nas zauważyć, ale pędząc w takiej mgle ciężko zareagować na cokolwiek na drodze. Za chwilę kolejne auto staranowało trójkąt ostrzegawczy, zignorowało ludzi machających rękami i komórkami i wpakowało się z całym impetem w rozrzucone części, prawie uderzając w nas. Tak że poza konkursem apeluję do was o prędkość we mgle taką, aby nawet nieoświetlona przeszkoda na drodze była za w czasu dostrzeżona i aby zostawić sobie czas na zahamowanie lub ominięcie. Dzięki za odpowiedzi.

Napisano

ale sytuacja którą przytaczasz to zwykłe wymuszenie pierwszeństwa.

Napisano

> w baaaardzo duzym uproszczeniu mozna pokusic sie o stwierdzenie ze im dalej uderzenie nastapi od

> srodka samochodu (np w kierunku przodu autka) tym wieksza tendencja jest do obracania

> samochodu wokol tylnej osi.... ale... to tak z baaaardzo baaardzo duzym dystansem do tej

> teorii

Chyba trzeba rzeczywiście przyjąć baaardzo duży dystans do tej teorii... biglaugh.gif

Uderzone auto ZAWSZE będzie obracać się wokół środka masy, niezależnie od odległości od środka samochodu (poza przypadkiem uderzenia idealnie centralnego rzecz jasna). (Pomijając siły tarcia o podłoże - zakładamy, że są identyczne na wszystkich kołach). Przy takiej samej przyłożonej sile od miejsca uderzenia (odległości od środka masy auta) zależy tylko kąt o jaki obróci się w efekcie auto (im dalej od środka tym więcej obrotów zrobi).

Aaa, oczywiście do ruchu obrotowego dochodzi przesunięcie liniowe zgodne z kierunkiem działającej siły.

Tak sobie to wyobrażam, ale zaznaczam że fizykiem nie jestem, więc mylić się też mogę...

Napisano

Rozumiem że gość przywalił wam przodem?

Czy Policja nie patrzyła gdzie są ślady szkła z jego reflektorów? Powinny być w miejscu w którym w was przywalił co by rozwiało wątpliwości czy trafił was na drodze głównej (bo wystawaliście) czy trafił was tam gdzie staliście legalnie a gość poprostu wystraszył się wysepki którą zauważył w ostatniej chwili we mgle i wpakował się w was.

Krawiec

Napisano

> Rozumiem że gość przywalił wam przodem?

> Czy Policja nie patrzyła gdzie są ślady szkła z jego reflektorów?

ok.gif

Nawet jezeli policja bala sie (czy nie chciala) wyrokowac w sprawie winy, to powinna zabezpieczyc slady zdarzenia (opis i zdjecia) - w tym wlasnie szkic miejsca gdzie znajdowaly sie czesci z rozbitych aut ... Inna sprawa, ze czesto tego po prostu nie robią crazy.gif

M.

Napisano
  • Autor

> Chyba trzeba rzeczywiście przyjąć baaardzo duży dystans do tej teorii...

> Uderzone auto ZAWSZE będzie obracać się wokół środka masy, niezależnie od odległości od środka

> samochodu (...)

> Tak sobie to wyobrażam, ale zaznaczam że fizykiem nie jestem, więc mylić się też mogę...

No ja też właśnie tak to sobie wyobrażam, a jestem inżynierem mechanikiem i moja praca polega na modelowaniu zachowania różnych układów fizycznych i tworzeniu symulacji zachowań tych układów. Nie chciałem tylko wyrokować przed zebraniem odpowiedzi. My uważamy że staliśmy prawidłowo, naprawdę było mnóstwo czasu na ewentualne cofnięcie z ulicy w razie czego. Mama ma prawo jazdy od 97 roku, jeździ bardzo często i nie podejrzewam jej o taki błąd. Po całym zdarzeniu skończyliśmy całym autem na chodniku, tylne koła stały na krawężniku, przednie na początku rowu. Jest ślad na chodniku, niestety nie cały, z wycinkiem okręgu po jakim poruszały się tylne koła. Niestety na asfalcie śladów zero.

Napisano
  • Autor

> Rozumiem że gość przywalił wam przodem?

Tak jest

> Czy Policja nie patrzyła gdzie są ślady szkła z jego reflektorów? Powinny być w miejscu w którym w

> was przywalił co by rozwiało wątpliwości czy trafił was na drodze głównej (bo wystawaliście)

> czy trafił was tam gdzie staliście legalnie a gość poprostu wystraszył się wysepki którą

> zauważył w ostatniej chwili we mgle i wpakował się w was.

> Krawiec

Ciężko powiedzieć co zebrali z dowodów, nie wiem czy ktokolwiek poza gośćmi z wesela i mną dzisiaj porobił takie zdjęcia. W razie czego są. A wszystko zaraz po wypadku pozamiatane i uprzątnięte, winę od razu wrzucona na nas jako wymuszenie pierwszeństwa. Gadałem przed chwilą z jednym ze świadków zdarzenia i mówiła, że do momentu uderzenia widziała u nas trzecie światło stopu. A przy okazji mówi, że stojąc wtedy przed restauracją zastanawiali się co to za rozpędzona ciężarówka jedzie z góry, tak duży był szum opon - wnioskuję, że gość musiał nieźle pop...lać, jeździ tam dużo aut, a akurat to przykuło uwagę gości.

Byłem też dzisiaj (zresztą zaraz po wypadku też byłem zapytać) w komisie, który ma kamerę skierowaną centralnie na skrzyżowanie. Chciałem dać im do potwierdzenia takie pismo z prośbą o zabezpieczenie nagrań z tej nocy - nic ich to nie kosztuje, a ja miałbym podkładkę, że starałem się zabezpieczyć jakieś dowody. Mogliby to po prostu przekazać policji i sprawa by się wyjaśniła. Gość mi powiedział że oni nie chcą mieć zamieszania i nie mają na to czasu. Nóż się po prostu w kieszeni otwiera słuchając takiej mendy - nic go to nie kosztuje, nigdzie by nie był wzywany, mógłby powiedzieć policji że nie rejestrują materiału - ale mógł mi potwierdzić że byłem - niestety nic z tego. O tyle mnie to boli, że naprawdę, pal licho samochód, wszyscy raczej zdrowi (choć dziś z mamą trochę gorzej, ale na pewno z tego wyjdzie) - ale sam jestem ciekawy przebiegu wypadku. Takie samo pismo, z prośbą o zabezpieczenie dowodów zaniosłem na policję, tak że, jak mniemam, i tak pójdą do tego komisu zapytać. Zobaczymy co to z tego wyjdzie.

Napisano

Rozumiem doskonale co to znaczy. Miałem w pewnym sensie podobną sytuację. W moje auto uderzył ruszający taksówkarz (opuszczałem rondo). Dostałem dokładnie w bok, na szczęście jego prędkość była niewielka. To wystarczyło, żeby moje auto zrobiło piękne 180 stopni. Około 5-10 minut później taksówkarz miał już dwóch kolegów po fachu jako ewentualnych świadków. Ja nie byłem bez winy, bo nieświadomie (wiem, że to głupio brzmi icon_rolleyes.gif) opuszczałem rondo przejeżdżając czerwone światło. Był to mój pierwszy i jedyny wypadek w ciągu kilkunastu lat aktywnego korzystania z prawa jazdy, byłem w lekkim szoku i wziąłem całą winę na siebie. Policjanci nie byli zainteresowani wyjaśnieniem sytuacji, raczej chodziło o to żeby szybko wypełnić formularze. Ekipa strażaków, która pojawiła się na miejscu nie była wcale zdziwiona, ponieważ w wyniku jak mówili "nowego" ustawienia świateł było już tam parę kolizji. Nie dawało mi spokoju - jak mogło dojść do tej kolizji i poświęciłem niedługo potem chwilę czasu na obserwację ruchu na tym skrzyżowaniu. Z dużym prawdopodobieństwem stwierdziłem, że taksówkarz ruszył na swoim czerwonym w związku z zapaleniem się zielonego światła na środku ronda sciana.gif Jego auto jako jedyne z ciągu aut lekko uderzyło moje auto, a nie powoził niczym ciekawym - więc błyskawiczny sprint na zielonym nie wchodził w grę. Oczywiście było już po fakcie i nie bardzo miałem co z tym zrobić. Jako ciekawostkę dodam, że pojawił się jakiś "świadek", który uparcie twierdził że jechałem z kierunku z którego nie jechałem...

Podsumowując: dużo stresu, trochę nerwów i rozgoryczenia oraz refleksja, że dobrze, że nikomu nic się nie stało...

Być może uda ci się wyjaśnić opisywaną przez ciebie sytuację, czego zupełnie poważnie życzę.

Pozdrawiam,

G.

Napisano

> (...)

przyjeliscie mandat ? Poszlo z automatu do sądu ?

M.

Napisano
  • Autor

> przyjeliscie mandat ? Poszlo z automatu do sądu ?

> M.

Jeszcze nic nie przyjęliśmy, w ogóle to nikt się z nami w tej sprawie nie kontaktował, jedynie ja dzwoniłem na policję i wiem kto sprawę prowadzi, auta są na parkingu policyjnym i będą badane przez ekspertów. Kwalifikacja czynu wskazuje na to, że zajmie się tym prokuratura, a nie policja (jutro w nocy stuknie tydzień jak mama leży w szpitalu), ale z tym też do końca nie wiem jak jest, tyle tylko mówił nam prawnik - że długość pobytu w szpitalu to nie to samo co obrażenia powyżej 7 dni czy coś takiego, a to decyduje kto przejmuje sprawę. Dzisiaj dopiero dostaliśmy pierwsze oficjalne pismo z którego można wyczytać, że:

- wszczęto dochodzenie o przestępstwo z art. 177 ust. 1 KK

- postępowanie prowadzi policjant, a nadzoruje prokuratura rejonowa

- przysługują nam jakieś tam prawa, które zostaną przekazane na pierwszym przesłuchaniu - czyli sprawa w toku.

Edit: Aha, napisałem wcześniej, że winę wrzucono na nas - taki skrót myślowy. Po prostu na stronie policji jest opisane wydarzenie i można przeczytać, że kierująca wymusiła pierwszeństwo - ale to o niczym nie świadczy, na stronach można sobie wypisywać, w telewizji pokazywać rużne "sukcesy", które potem okazują się kompletną klapą policji (znam z autopsji - szum w mediach, ogłoszony sukces, a okazuje się że było zupełnie inaczej i jeszcze wypadałoby przeprosić obsmarowanych). Gorzej wygląda rozmowa z policją - gość mi się śmieje w twarz jak mu mówię że chcemy to wyjaśnić, dzisiaj byłem zanieść to pismo o zabezpieczenie nagrań i tak samo - niebieski chart z głupim uśmieszkiem pyta - a co tam pan chce zabezpieczać i po co? Tak że droga będzie zawiła, no bo wiadomo - nie odfajkują sprawy, tylko trzeba się będzie pomęczyć.

Edit2: Znalazłem jeszcze ciekawe orzeczenia na temat prędkości bezpiecznej. Bo rozważając nasze wystawanie czy nie wystawanie na jezdnie, to według mnie ten co w nas wjechał powinien w każdej chwili potrafić się zatrzymać przed nieoświetlonym, a co dopiero oświetlonym obiektem na jezdni. Oczywiście wykluczam tu sytuację że ktoś komuś wjeżdża pod koła, ale według mnie nasz sytuacja modelowo pasuje do poniższego:

Quote:

6. Prędkość bezpieczna a widoczność drogi

1. Tu dochodzimy do istoty zagadnienia. Uwzględniliśmy wszystkie kluczowe czynniki mające wpływ na ocenę bezpiecznej, reglamentowanej prędkości jazdy. Nie wzięliśmy jednak pod uwagę rzeczywistej widoczności drogi, przez co rozumieć należy odległość między przodem pojazdu a najdalej widocznym punktem jezdni, znajdującym się na torze jego ruchu. Wskazana odległość jest zależna od wielu czynników. Jednak dla kierującego najistotniejsza jest odległość, z której może on rozpoznać ten element drogi, który wymaga interwencji, gdyż to powinno być sygnałem do konkretnego działania. W porze dziennej różnice między odległościami widzenia i odległościami rozpoznania nie są duże. Nocą zaś jest zupełnie inaczej. W wyroku z 21.9.1971 r., V KRN 334/71, nie publ., SN stwierdził: “Kierowca powinien prowadzić pojazd z szybkością bezpieczną, a więc jeśli idzie o warunki jazdy nocnej z taką szybkością, która umożliwia mu zatrzymanie pojazdu przed przeszkodami pojawiającymi się w granicach widoczności jezdni (...)”. W wyroku SN z 10.2.1976 r., III KRN 70/75, OSNPG Nr 4/1976, czytamy: “Kierujący pojazdem ma m.in. obowiązek bacznego i ciągłego obserwowania całej jezdni, zmniejszenia szybkości jazdy bezpiecznej w warunkach ograniczonej widoczności, włącznie z całkowitym zaprzestaniem kontynuowania jazdy w przypadku utraty możliwości obserwowania jezdni”.

2. Na uwagę zasługuje jeszcze jedno orzeczenie SN (wyrok z 16.3.1976 r., VI KRN 22/76, OSNKW Nr 7- -8/1976, poz. 92): “W porze nocnej kierowca powinien prowadzić pojazd mechaniczny z taką szybkością, która umożliwia mu zatrzymanie pojazdu przed nie oświetlonymi przeszkodami, pojawiającymi się w granicach widoczności jezdni, objętej zasięgiem świateł prowadzonego przez niego samochodu. Powyższa zasada oznacza, że zmieniając światła drogowe na mijania kierowca powinien odpowiednio zmniejszyć szybkość pojazdu, aby mógł zatrzymać pojazd przed nie oświetlonymi przeszkodami”.


Źródło

Temat został przeniesiony do archiwum

Ten temat przebywa obecnie w archiwum. Dodawanie nowych odpowiedzi zostało zablokowane.

Ostatnio przeglądający 0

  • Brak zarejestrowanych użytkowników przeglądających tę stronę.

Powiadomienie o plikach cookie

Używając tego serwisu, wyrażasz zgodnę na naszą Polityka prywatności oraz Warunki użytkowania.

Account

Navigation

Szukaj

Szukaj

Configure browser push notifications

Chrome (Android)
  1. Tap the lock icon next to the address bar.
  2. Tap Permissions → Notifications.
  3. Adjust your preference.
Chrome (Desktop)
  1. Click the padlock icon in the address bar.
  2. Select Site settings.
  3. Find Notifications and adjust your preference.