Skocz do zawartości
View in the app

A better way to browse. Learn more.

Autokącik

A full-screen app on your home screen with push notifications, badges and more.

To install this app on iOS and iPadOS
  1. Tap the Share icon in Safari
  2. Scroll the menu and tap Add to Home Screen.
  3. Tap Add in the top-right corner.
To install this app on Android
  1. Tap the 3-dot menu (⋮) in the top-right corner of the browser.
  2. Tap Add to Home screen or Install app.
  3. Confirm by tapping Install.

Toczenie bębnów

Featured Replies

Napisano

Kupilem jakieś 2 lata temu bębny . Niestety badziew jakich mało. Musze je przetoczyć bo telepie autem przy hamowaniu a gostek na przeglądzie sie za głowę złapał jak zobaczył co wyszlo na badaniu. Jakieś 40% różnicy w czymśtam a norma jest 2%.

Może ktoś polecić zakład w Warszawie który przetoczy to dobrze i nie skasuje jak Cygan za matkę?

Napisano

Skoro taki badziew, to odpuść sobie przetaczanie i rozejrzyj się za nowymi. Mogły odkształcić się lub zużyć się w taki sposób, że nie będzie możliwości ich sensownego przetoczenia. A jeżeli nawet się uda to sytuacja się powtórzy szybciej niż poprzednio.

pozdr

Napisano
  • Autor

Kupiłem je krzywe i nie zauważyłem bo zona.gif nim jeździła. Autko robi rocznie góra 2 tyś km wiec się nie zdążyły zużyć.

Dlatego chce je przetoczyć bo na pewno będzie z czego.

Napisano

Krzywych bębnów i tarcz się nie toczy. Wygładza się co najwyżej powierzchnie z wrębów powstałych przy kontakcie ze szczękami lub klockami. Nie oszczędzaj na bezpieczeństwie. Wymień tarcze i szczęki.

pozdr

Napisano

> Krzywych bębnów i tarcz się nie toczy.

Oczywiście, że się toczy. I nie ma w tym żadnych przeszkód o ile przestrzega się wymiarów minimalnych.

Napisano

> Oczywiście, że się toczy. I nie ma w tym żadnych przeszkód o ile przestrzega się wymiarów

> minimalnych.

Będę się upierał, że krzywych się nie toczy. Krzywo zużyte - tak. A wymiar minimalny, to oczywista oczywistość.

pozdr

Napisano

> Będę się upierał, że krzywych się nie toczy.

Uzasadniony upór ok, ale nie uzasadniony, to zwykłe warcholstwo zlosnik.gif

A co stoi na przeszkodzie, aby przetoczyć tarcze?

Wyobraź sobie, że kupujesz nowe tarcze o grubości nominalnej 25 mm. Dopuszczalna przez producenta minimalna grubość wynosi 23 mm, czyli pozostaje Ci 2 mm do zagospodarowania.

Maksymalne dopuszczalne bicie wynosi 0,05 mm, a u Ciebie wynosi 0,1 mm, czyli nie do przyjęcia. Będą biły.

Toczysz i jeśli nawet zjadą te tarcze o 0,3 mm, to pozostaje 1,7 mm do normalnego zużycia.

Pozostałe 85% nominalnej grubości to dużo.

IMO warto.

Napisano
  • Autor

My tu pitu, pitu a dalej nikt nie napisał żadnego polecane go zakładu w Warszawie. Będę toczył te bębny. Są praktycznie nowe wiec jest dużo towaru do zdjęcia. A ilość pokonywanych rocznie kilometrów spowoduje że prędzej ruda zagospodaruje dach grinser006.gif niż sie te bębny zużyją. Do tej pory jeździłem na krzywych wiec bezpieczeństwo po takiej operacji bezapelacyjnie wzrośnie smile.gif

Napisano

> My tu pitu, pitu a dalej nikt nie napisał żadnego polecane go zakładu w Warszawie.

Ty tu pitu pitu, a wystarczy odpalić wujka googla. Czekasz aż ktoś za ciebie to zrobi? angryfire.gif

Dzwonisz, pytasz i masz. klik >> i klik >>

Napisano
  • Autor

> Ty tu pitu pitu, a wystarczy odpalić wujka googla. Czekasz aż ktoś za ciebie to zrobi?

> Dzwonisz, pytasz i masz. klik >> i klik >

No weź nie rób ze mnie sieroty. nono.gif Pytałem o polecane zakłady... Ten zakład znasz z googli czy coś tam robiłeś i możesz polecić?

Napisano

> No weź nie rób ze mnie sieroty. Pytałem o polecane zakłady... Ten zakład znasz z googli czy

> coś tam robiłeś i możesz polecić?

Z googli. Toczenie bębnów to raczej prosta operacja i trudno tu coś zwalić.

Widzisz... polecanie zakładu ma ograniczony sens, bo ludzie się zmieniają, albo ktoś ma gorszy dzień i coś nie wyjdzie.

Potem jest - aleś polecił bokser.gif

Napisano
  • Autor

Prosiłem o polecany zakład. I nic wiecej . Nie chce mi sie czytać wywodów o googlach itd...

Napisano

> Nie chce mi sie czytać wywodów o googlach itd...

Sorrki, ale mialo byç tak:

> Ten zakład znasz z googli?

Z googli.

(odpowiedź na Twoje pytanie)

Toczenie bębnów to ...

(to i dalej to ode mnie)

Napisano

> Kupiłem je krzywe i nie zauważyłem bo nim jeździła. Autko robi rocznie góra 2 tyś km wiec się

> nie zdążyły zużyć.

> Dlatego chce je przetoczyć bo na pewno będzie z czego.

Właśnie nie ma za bardzo z czego toczyć bo nominalna średnica bębna to 230mm a maksymalna zużytego bębna to 231mm.

Producent tego durnego rozwiązania daje "aż" 1mm na zużycie angryfire.gif

Ja mam też problem z bijącymi bębnami mieszczącymi się w tolerancji wymiarowej.

Zaczęły bić po ich demontażu (pomoc młotka - bo był rant).

Żaden warsztat po usłyszeniu że chodzi o bębny Astry G nie chce ich toczyć.

Uzasadniają to tym, że jest za cienka ścianka przylegania bębna do pisaty, odkształca się w czasie jazdy, toczenia itp.

Napisano

...

> Żaden warsztat po usłyszeniu że chodzi o bębny Astry G nie chce ich toczyć.

Bez przesady. Trzeba po prostu znaleźć fachowca. Wystarczy "zwykły" tokarz, ale z głową i chęcią.

> Uzasadniają to tym, że jest za cienka ścianka przylegania bębna do pisaty, odkształca się w czasie

> jazdy, toczenia itp.

Ścianka faktycznie cienka jak na tą średnicę. Jednak nie sądzę aby się odkształcała podczas toczenia.

Wg. mnie hamulce bębnowe w AG to porażka. Ten dziwny patent zalewania żeliwem wytłoczki stalowej może sprawdzał się w F-ce gdzie bębny miały mniejszą średnicę i były lepiej wykonane. W moim przypadku toczenie troszkę pomogło. Tokarzowi zajęło to ok. 2 godzin. Niestety okazało się że otwór centrujący bęben na piaście jest w ogóle nie obrobiony mechanicznie! Został tak jak udało się go wytłoczyć! Czyli do du... Otwór jednego bębna jest za duży o jakieś 0.3mm i bębna nie da się centrycznie osadzić. Drugi choć trochę lepszy też nie jest idealny.

Oglądałem bębny od F-ki. Były wykonane identycznie. Zero obróbki podstawowego otworu bazującego. Myślałem o przetoczeniu tego otworu i jakiś tulejkach aby zapewnić centryczność, ale sobie odpuściłem. I tak samoregulatory nie pracują poprawnie mimo idealnej czystości. Do hamulców trzeba zaglądać min 2x w roku, więc podciągam ręcznie samoregulatory i usuwam rant.

Jednak lepsze jest to co mają koreańczyki i japończyki tj. bęben razem z piastą.

A najlepsze są po prostu tarcze.

Napisano

> Jednak lepsze jest to co mają koreańczyki i japończyki tj. bęben razem z piastą.

> A najlepsze są po prostu tarcze.

Piastobębny - porażka no.gif, Za każdym razem muszę rozkręcać to cholerne łożysko przy zdejmowaniu bębna, a przy zakładaniu certolić się ze sprężynką uszczelniacza, która lubi wypadać z simeringu. Za niedługo wymieniam na piasty z Nexii. ok.gif

Napisano

> Piastobębny - porażka , Za każdym razem muszę rozkręcać to cholerne łożysko przy zdejmowaniu

> bębna, a przy zakładaniu certolić się ze sprężynką uszczelniacza, która lubi wypadać z

> simeringu. Za niedługo wymieniam na piasty z Nexii.

Jednak centrowanie jest idealne. Problemy z simmeringiem będą. Trzeba uważać.

Jednak największą bolączką wszystkich oplopodobnych hamulców bębnowych jest brak możliwości cofnięcia działania samoregulatora. Powstający rant uniemożliwia łagodne zdjęcie bębna ze szczęk.

W Nisanach był otwór od tyłu tarczy bazowej. Po wyjęciu zaślepki była możliwość "spuszczenia" smoregulatora i nawet długo niezdejmowany bęben z wielkim rantem schodził jak po maśle.

W oplach "spuszczenie" samoregulatora jest praktycznie niemożliwe.

Napisano

> Jednak największą bolączką wszystkich oplopodobnych hamulców bębnowych jest brak możliwości cofnięcia działania samoregulatora.

Wierz mi, jest możliwość wink.gif Cienkim śrubokrętem przez otwór w bębnie po śrubie koła zrzucasz blaszkę samoregulatora, tym samym śrubokrętem popuszczasz go, a następnie zakładasz z powrotem blaszkę. Nie trzeba być ginekologiem, zakładanie w ten sposób blaszki mam opanowane do perfekcji zlosnik.gif - notorycznie mi samowolnie spada, przez co hamulec w tym kole "słabnie". Podkręcam samoregulator, zakładam blaszkę i na jakieś 3000 km wystarczy. Taka wada konstrukcyjna, dziwne, że w obu Astrach i w tym samym kole smile.gif

Pozdroofka

Napisano

> Taka wada

> konstrukcyjna, dziwne, że w obu Astrach i w tym samym kole

Trzeba przełożyć to tak, aby mieć jedną całkowicie sprawną Astrę (dla dziecka) a w Twojej to już sobie z obu stron co 3000 km sam poprawisz...

A swoją drogą ciekawe to, u mnie jest OK. Jedyna różnica - ja mam poliftówkę, bo silnik prawie identyczny.

Napisano

> Trzeba przełożyć to tak, aby mieć jedną całkowicie sprawną Astrę (dla dziecka) a w Twojej to już

> sobie z obu stron co 3000 km sam poprawisz...

zlosnik.gif

> A swoją drogą ciekawe to, u mnie jest OK. Jedyna różnica - ja mam poliftówkę, bo silnik prawie identyczny.

Zgoda, ale dopóki w mojej siedziały w bębnie oryginalne bebechy problemu nie było. Dopiero po wymianie całego kompletu tak się porobiło. W drugiej astrze też już nie są oryginały. Wiem gdzie jest problem - otwór blaszki i bolczyk na której siedzi nie współpracują ze sobą smile.gif Na focie jest właśnie ten zamontowany zestaw. Strzałka pokazuje miejsce gdzie jest problem (niestety nie mam oryginalnego zdjęcia, tylko to pomniejszone i nie za bardzo widać). Blaszka lata luźno na bolczyku i spada. Zresztą zobacz, ze wygląda jakby była zrobiona z innego materiału niż w drugim kole. W drugiej Astrze jest identycznie. Ech, jak żałowałem, że wyrzuciłem stare bebechy...

Mi to nie przeszkadza, przynajmniej jest możliwość coby dłubnąć w swojej Asterce, bo ostatnio nie mam przy czym smile.gif Spojrzałem w notatki i o zgrozo przez ostatnie ponad dwa lata wymieniłem tylko termostat i termowłącznik w chłodnicy. Każda "awaria" choćby przepalenie żarówki to już powód do celebrowania "naprawy" zlosnik.gif.

A tak, zrzucam sobie koło, podstawiam samoregulator tak aby na drugim ząbku blokowało koło a na trzecim nie dało się ruszyć autem z miejsca, kontroluję drugie koło czy jest tak samo, zakładam blaszkę i jeżdżę aż hamulec ręczny osłabnie do piątego ząbka. I znów się cieszę, że jest coś do zrobienia smile.gif A raz do roku zrzucam jednak bęben i oglądam sobie co jest w środku smile.gif

Pozdroofka

285008292-SDC10081.jpg

post-36940-14352512839806_thumb.jpg

Napisano

>Wiem

> gdzie jest problem - otwór blaszki i bolczyk na której siedzi nie współpracują ze sobą

> Na focie jest właśnie ten zamontowany zestaw. Strzałka pokazuje miejsce gdzie jest problem

> (niestety nie mam oryginalnego zdjęcia, tylko to pomniejszone i nie za bardzo widać). Blaszka

> lata luźno na bolczyku i spada. .

Nie spada tylko wylata, jak zamek karabinu Pawlaka w "Sami swoi"

Tez doszedłem do podobnego wniosku. Miejsce problemu takie samo i ten sam element. Jednak w mojej AG są wciąż oryginalne bebechy, a problemy z samoregulatorem występują. Po prostu nie dociąga do malutkiego luzu. Otwór w blaszce jest za duży i ta lata choć nie wylata.

Walczyłem z tym ale się poddałem. Po prostu raz na pół roku pracuję jako samoregulator, czyli sam sobie reguluję luz w hamulcach tylnych.

Patent ze zrzuceniem tej feralnej blaszki jest genialny!

Trzeba go koniecznie rozpropagować.

Aby "spuścić" samoregulator przydałaby się pomoc drugiej osoby. Naciśnięcie hamulca uwalnia mechanizm i łatwiej jest przekręcić nakrętkę przeciwnie do "normalnego" kierunku. Pochylone żabki bardzo utrudniają sprawę.

Jednak jak się ma zdolności ginekologiczne wszystko staje się proste.

I znów się cieszę, że

> jest coś do zrobienia A raz do roku zrzucam jednak bęben i oglądam sobie co jest w środku

Gratulacje. Jesteś jednym z niewielu, którzy wręcz chcą (a nie muszą) coś podłubać w swoim samochodzie

Napisano

> Wiem gdzie jest problem (..) Blaszka

> lata luźno na bolczyku i spada.

Faktycznie, inny materiał. Jakiej firmy unikać kupując samoregulator/szczęki? Da się to ustrojstwo jakoś poprzekładać ze starego oryginału?

W wakacje muszę wymienić hamulce na tył icon_eek.gif

Napisano

> Nie spada tylko wylata, jak zamek karabinu Pawlaka w "Sami swoi"

Jest na to sposób wink.gif Zobacz na fotę, którą 4 lata temu pokazał paties :

21d33306f67d5960m.jpg

U nas nie ma tego zabezpieczenia. Może już czas żeby coś takiego dobrać... wink.gif

EDIT:

Ale jajca... zlosnik.gif Zobacz na fotę drugiej, lewej strony:

a2e7277ee4203e08m.jpg

Też nie ma zabezpieczenia zlosnik.gif

Pozdroofka

Napisano

> Jakiej firmy unikać kupując samoregulator/szczęki?

Tu Ci nie poradzę. Kupiłem cały komplet bebechów 2 lata temu, niestety wyrzuciłem pudełko. Co do jakości nie mam zastrzeżeń ( zielik wynalazł smile.gif ) , tylko ta blaszka...

Zobacz na foto wszystkiego: KLIK

> jakoś poprzekładać ze starego oryginału?

Na 99% tak.

Pozdroofka

Napisano

> U nas nie ma tego zabezpieczenia. Może już czas żeby coś takiego dobrać...

Kupisz to w ASO za jedyne 50gr./szt. (5 56 900) grinser006.gif.

Napisano

> Kupisz to w ASO

Problem polega na tym, ze nawet nie wiem gdzie mam najbliższe ASO zlosnik.gif

Ale za to mam piwnicę i tak mi się kołatało po głowie, że coś takiego mam. No i wygrzebałem resztki "zestawu naprawczego hamulców" do.... malucha, sprzed 20 lat zlosnik.gif Oczywiście sprężyny nie pasują, ale talerzyki i bolce owszem i jest zabezpieczenie. Niestety, tylko jedno zlosnik.gif Trza będzie do zielika (to chyba moje najbliższe ASO wink.gif ) zadzwonić i w końcu coś z tym zrobić. Jakoś mnie ten wątek zmobilizował smile.gif

Pozdroofka

Napisano

> Wierz mi, jest możliwość Cienkim śrubokrętem przez otwór w bębnie po śrubie koła zrzucasz blaszkę

> samoregulatora, tym samym śrubokrętem popuszczasz go, a następnie zakładasz z powrotem

> blaszkę. Nie trzeba być ginekologiem, zakładanie w ten sposób blaszki mam opanowane do

> perfekcji - notorycznie mi samowolnie spada, przez co hamulec w tym kole "słabnie".

> Podkręcam samoregulator, zakładam blaszkę i na jakieś 3000 km wystarczy. Taka wada

O co chodzi z tym zrzucaniem blaszki? Mógłby ktoś wyjaśnić to szczegółowo, najlepiej na obrazku. U mnie ręczny wysoko więc pewnie przydałoby się podregulować.

Napisano

Ponieważ zabieram się do wstawienia grata do warsztatu na wymianę całego hamowania z tyłu łącznie z bębnami to należało by uczulić mechanika na jakieś szczególiki, które mogły by go znienacka kopnąć przy montażu tych szczęk i mechanizmu?

Napisano
  • Autor

Powiem na swoim przypadku. Mam bębny nie za wysokiej klasy i otwór centrujący jest zbyt luźny przez co po założeniu bębna i przykręceniu go śrubką do piasty musiałem bęben dodatkowo wycentrować młotkiem. Na starych oryginalnych bębnach mogłem je zakładać w ciemno i nie było kłopotu z nierównym łapaniem hamulców.

BTW

Mam bębny po toczeniu, 30 zł od sztuki , auto nie trzęsie przy hamowaniu i teraz mogę na ręcznym kręcić bączki yay.gif

Napisano

Gratulacje.

Wracając do tematu zabezpieczenia ze zdjęć.

IMHO to zabezpieczenie zabezpiecza tylko ten rurkowy kołeczek przed wsunięciem się w głąb. Blaszka samoregulatora ma być na nim,

Nie wiem dlaczego Lelkowi ta blaszka wylata. Dziwne bo sprężyna ja ciągnąca pracuje w dół i lekko do środka, Siła sprężyny ma składową dociskającą blaszkę do szczęki. Chyba że kołeczek się pochylił w dół - nie jest prostopadły do szczęki.

Napisano

> O co chodzi z tym zrzucaniem blaszki?

Z jednej strony nie chcę abyś pomyślał, że posądzam Cie o to, że nie wiesz jak działają te bebechy w bębnie, z drugiej skoro pytasz o blaszkę to podejrzewam, że możesz jednak nie wiedzieć... wink.gif

Co będzie to będzie... Piszę smile.gif

Załóżmy, że masz nówki bębny i nówki szczęki. Po zmontowaniu odległość między bębnami a okładzinami wynosi x mm. Aby tłoczki cylinderka dopchnęły okładziny do bębna czyli pokonały odległość x, należy wtłoczyć do cylinderków pewną ilość płynu, czyli nacisnąć pedał do pewnej głębokości.

Okładziny jak i ta część bębna o którą trą zużywa się, więc odległość x zwiększa się, co powoduje że trzeba więcej płynu wtłoczyć czyli głębiej depnąć. W końcu x będzie tak duże, że nawet jak depniesz do podłogi to i tak nie dosuniesz szczęk.

Dlatego między szczękami jest rozpórka - samoregulator. Składa się z dwóch części, koniec jednej jest nagwintowany i występuje nakrętka o ząbkowanych brzegach. Na focie po lewej stronie:

285011255-samoregulator.jpg

Jak widzisz ząbki są nacięte tak, że nie są to trójkąty równoboczne tylko prostokątne, ale o tym za chwilę. Samoregulator jest po to, że gdy naciskasz pedał, szczęki się rozchodzą jednocześnie "ciągnąc" za sobą samoregulator, którego częsci rozchodzą się, co powoduje obrót nakrętki na gwincie o pewien kąt. Kiedy puścisz hamulec, szczęki schodzą się, samoregulator "ściska", nakrętka wraca na swoje miejsce. Zauważ, że na jednym z ząbków nakrętki jest oparta owa feralna blaszka:

278546700-ham_tyl3.JPG

Kształt ząbków jest taki, że blaszka pozwala obrócić nakrętkę tylko w jedną stronę - przeciwprostokątna trójkąta ząbka ześliźnie po blaszce. W drugą stronę nie da się, bo kąt prosty ząbka zablokuje się o blaszkę.

Na początku kąt obrotu nakrętki jest niewielki, bo i odległość x jest niewielka. Ale w miarę zużywania się elementów, kąt jest coraz większy, aż w pewnym momencie nakrętka obróci się o tyle, że ząbek przeskoczy i blaszka zablokuje się o następny. I tak dalej. Dzięki temu odległość między okładzinami a bębnem jest podczas całej eksploatacji prawie taka sama - x + tyle ile potrzeba aby przeskoczył następny ząbek. Szczęki masz ciągle podsunięte do bębna na odpowiednią odległość i pedał "bierze" wciąż na tej samej głębokości.

jack63 pisał, że jest problem z cofnięciem samoregulatora. Chodziło mu o to, że jak za mocno rozkręcisz nakrętkę (podczas wymiany, naprawy, regulacji itp, bo to Ty decydujesz jakie będzie to wstępne podstawienie okładzin do będna, czyli owe x) to za bardzo podsuniesz okładziny do bębna i będzie tarło. Po przejechaniu kilku kilometrów nagrzeje się okrutnie, do tego stopnia, że po zatrzymaniu się, podniesieniu auta nie dasz rady zakręcić kołem ręcznie. O zużyciu elementów nie wspominam jak również o ewentualnym wytopieniu smaru z łożyska czy pożarze wink.gif

Trzeba poprawić. Niestety nie da się tak prosto zdjąć bębna (jeśli nie jest nowy i ma rant), samoregulator sam się nie cofnie, bo ząbek nakrętki zapiera się o blaszkę. No i jesteśmy w czarnej d... wink.gif Można co prawda popuścić linkę ręcznego ale to dużo roboty. A wystarczy zdjąć koło, pokręcić bębnem aby otwór po śrubie koła znalazł się na wprost blaszki, cienki śrubokręt wsadzić w ten otwór i zrzucić blaszkę z ząbka. Wtedy da się pokręcić nakrętką (również śrubokrętem przez ten sam otwór) aby odsunąć szczęki od bębna na żądaną odległość.

Wracając do mojego problemu smile.gif U mnie blaszka sama spada z ząbka co powoduje, że w tym kole szczęki nie są podsuwane do bębna, czyli tak jakby wcale nie było samoregulatora. Dlatego kiedy już czuję, że hamulec słabnie (bardzo dobrze to widać po ręcznym hamulcu), zdejmuję koło, przez otwór podkręcam nakrętkę na tyle abym na drugim ząbku ręcznego nie mógł zakręcić ręcznie kołem, a po spuszczeniu ręcznego koło obracało się z lekkim szuraniem, zakładam blaszkę i mam spokój do następnego jej spadnięcia smile.gif A raz w roku zdjęcie bębna, kontrola, mycie, smarowanko smile.gif

Pozdroofka

post-36940-14352512845158_thumb.jpg

Napisano

Dzięki za odpowiedź. Ogólnie wiem jak to działa, ale chodzi mi jedynie o tę nieszczęsną blaszkę. Czy zdjęcie jej to jedynie podniesienie tak, aby nie opierała się o ząbki samoregulatora? Przecież ona jest dociskana sprężynką. Trzeba używać 2 śrubokrętów jednocześnie(1 do podtrzymania 2 do pokręcania)? Dwa lata temu wymieniałem bębny i szczęki, więc wszystko widziałem, ale nie pamiętam takich szczegółów.

Kupiłem wówczas nawet nowe oryginalne GM samoregulatory, bo myślałem, że stare są uszkodzone ale okazały się sprawne a w ASO nie przyjęli zwrotu więc leżą mi i zawalają.

PS jakby ktoś potrzebował to możemy się dogadać.

Napisano

> Czy zdjęcie jej to jedynie podniesienie tak, aby nie opierała się o ząbki samoregulatora?

Trzeba ją zdjąć z ząbka (w kierunku "do siebie") a sprężyna ściągnie ją w dół. Wtedy jest poniżej nakrętki, można pokręcić nakrętką bo blaszka nie przeszkadza (więc wystarczy jeden śrubokręt).

Trudniej jest założyć, bo trzeba pokonać opór sprężyny, droga jaką musi przebyć blaszka w górę jest większa niż średnica otworu przez który operujesz, więc trzeba sobie pomagać przekręcając bęben aby otwór przesuwał się do góry łącznie z blaszką. No i w zasadzie robisz to po omacku, bo albo śrubokręt w otworze albo oko wink.gif To kwestia wprawy, w sumie jest tak, że podpierasz blaszkę śrubokrętem od spodu, na ile pozwoli średnica otworu ciągniesz ją do góry, pokręcasz bębnem, który jednocześnie podnosi śrubokręt i blaszkę, i słuchać "pstryk" jak blaszka wskakuje na ząbek. Można potrenować zdejmując bęben i robić to samo przez otwór w piaście smile.gif Wtedy wszystko widać.

Pozdroofka

Napisano

Ja mam jeszcze dwa pytania do hamulcowego ginekologa. smile.gif

1.Co to za białe mazidło na zdjęciach?

2. Czy AG z ABS'em i bębnami ma korektory siły hamowania i gdzie ew. ich szukać?

Napisano

> 1.Co to za białe mazidło na zdjęciach?

To jest jakiś smar (ale zaskoczenie, prawda? grinser006.gif ). Nie wiem jaki, bo to nie moje foty i nie moja robota (foty sprzed chyba 7 lat, ktoś na b.... chyba je zapodawał wink.gif ) Wszystkie elementy trące (oprócz okładzin zlosnik.gif) należy delikatnie maznąć smarem. Są smary do hamulców ATE, niektórzy używają miedziowego. Maznąć, nie nawalić bo później trzeba będzie przecinakiem usuwać masę powstałą ze smaru i pyłu z okładzin wink.gif

> 2. Czy AG z ABS'em i bębnami ma korektory siły hamowania i gdzie ew. ich szukać?

Musi mieć. W AF są zwykłe, tłumikami przepływu. W AG o ile pamiętam są regulowane sprężyną w zależności od ugięcia belki. Jeżeli mam rację i dobrze pamiętam, to trzeba szukać przymocowanych właśnie do belki. Jeśli są takie jak w AF, to też w tych okolicach smile.gif Wejdź pod auto i jedź po przewodzie od koła, trafisz... wink.gif

Pozdroofka

Napisano

> Musi mieć. W AF są zwykłe, tłumikami przepływu. W AG o ile pamiętam są regulowane sprężyną w

> zależności od ugięcia belki.

W mojej F-caravan korektor siły hamowania jest na belce.

Napisano

> W mojej F-caravan korektor siły hamowania jest na belce.

Tak zgadza się. Mówiłem, że z moją pamięcią już kiepsko zlosnik.gif W eFkach są 3 rodzaje korektorów w zależności od silnika oraz wersji nadwozia. W wersjach htb i sedan albo zwykłe (głównie w słabszych silnikach), albo z łapą i sprężyną w mocniejszych, albo z innym rodzajem łapy w kombi bez względu na silnik.

Pozdroofka

Napisano

> Musi mieć. W AF są zwykłe, tłumikami przepływu. W AG o ile pamiętam są regulowane sprężyną w

> zależności od ugięcia belki.

Astry G z ABS (bo pytanie takiej dotyczyło) nie mają korektora siły hamowania, czyli jak to się nazywa w EPC "REGULATORa HAMULCA, WYCZUWANIE OBCIĄŻENIA". Tylko samochody BEZ ABS to mają.

Piszę to nie żeby pouczać, ale żeby ktoś kiedyś nie spanikował, że mu w nocy ukradli... hehe.gif

Pozdr.

  • 3 tygodnie później...
Napisano

> ... samoregulator sam się nie cofnie, bo ząbek nakrętki zapiera się o blaszkę. No i jesteśmy w

> czarnej d... Można co prawda popuścić linkę ręcznego ale to dużo roboty. A wystarczy zdjąć

> koło, pokręcić bębnem aby otwór po śrubie koła znalazł się na wprost blaszki, cienki śrubokręt

> wsadzić w ten otwór i zrzucić blaszkę z ząbka. Wtedy da się pokręcić nakrętką (również

> śrubokrętem przez ten sam otwór) aby odsunąć szczęki od bębna na żądaną odległość. ....

Niestety panie "ginekologu hamulcowy" w AG Twoja metoda się nie sprawdza.

Ostatnio zabrałem się za tylne hamulce w mojej AG i próbowałem zastosować Twoją metodę. Niestety w AG bębny mają dużo większą średnicę niż w AF a obracający się element mocowania bębna ma średnicę identyczną (na moje oko). W związku z czym otwór na śrubę mocująca koło wypada nie na przeciw nakrętki samoregulatora ale 2.5 cm pod nią! Jedyne co mogło by pomóc to wywiercenie otworu w tarczy bębna na odpowiedniej średnicy.

Tak nawiasem mówiąc spuszczenie linki ręcznego w niczym nie pomoże! Chyba że "samoregulacja" była właśnie nią robiona! Co jest niezgodne z zasadami. W ogóle podciąganie ręcznego nie powinno być potrzebne. Wręcz przeciwnie linkę powinno się popuszczać! Działający samoregulator przecież ją minimalnie naciąga.

Dalej jestem zdania, że hamulce bębnowe w AG to porażka a nazwę samoregulator trzeba zmienić na "uzytkowniko-regulator".

Temat został przeniesiony do archiwum

Ten temat przebywa obecnie w archiwum. Dodawanie nowych odpowiedzi zostało zablokowane.

Ostatnio przeglądający 0

  • Brak zarejestrowanych użytkowników przeglądających tę stronę.

Account

Navigation

Szukaj

Szukaj

Configure browser push notifications

Chrome (Android)
  1. Tap the lock icon next to the address bar.
  2. Tap Permissions → Notifications.
  3. Adjust your preference.
Chrome (Desktop)
  1. Click the padlock icon in the address bar.
  2. Select Site settings.
  3. Find Notifications and adjust your preference.