Skocz do zawartości
View in the app

A better way to browse. Learn more.

Autokącik

A full-screen app on your home screen with push notifications, badges and more.

To install this app on iOS and iPadOS
  1. Tap the Share icon in Safari
  2. Scroll the menu and tap Add to Home Screen.
  3. Tap Add in the top-right corner.
To install this app on Android
  1. Tap the 3-dot menu (⋮) in the top-right corner of the browser.
  2. Tap Add to Home screen or Install app.
  3. Confirm by tapping Install.

świadkowanie - uszkodzenie samochodu

Featured Replies

Napisano

Dzisiaj byłem świadkiem uszkodzenia czyjegoś samochodu, przez innego kierującego.

Sprawca ulotnił się z miejsca zdarzenia, zostawiłem swoją wizytówkę z namiarem

i numerem rejestracyjnym sprawcy. Jaka procedura jest w takim przypadku?

Dużo ciągania po policji/sądach/ubezpieczycielu będzie mnie, jako świadka?

Napisano

Myślę, że zakończy się na jednej wizycie na Komendzie / Komisariacie i przesłuchaniu w charakterze świadka ok.gif

Napisano

> Jaka procedura jest w takim przypadku?

> Dużo ciągania po policji/sądach/ubezpieczycielu będzie mnie, jako świadka?

IMO nie ma reguły hmm.gif - dużo zależy od tego, czy sprawca od razu się przyzna, czy będzie szedł w zaparte, itd.

Napisano

Byłem świadkiem jak karetka na sygnale uderzyła w osobówke. Uznałem, że mimo sygnałów troche przegieli wpadając z taką prędkością przy czerwonym na skrzyzowanie, w dodatku była mżawka no i godzina 19 (listopad) Podszedłem do "uderzonego" i zostawiłem dane z numerem telefonu i pojechałem do domu.

Minęło z pół godziny, ja już w domu, dzwoni telefon - policjant - porozmawiał sobie ze mną, na koniec powiedział " to ja już wszystko wiem" i podziękował.

Zdążyłem o tym zapomnieć.

Po 1,5 roku przychodzi wezwanie na świadka. Nie znając tych paragrafów, zadzwoniłem do sądu o co chodzi, a tu niespodzianka - wezwanie w sprawie tego wypadku.

No to pojechałem - sprawa odwołana, bo sędzia chory. Po 3 miesiącach kolejne wezwanie - stawiłem się. Nie przesłuchano mnie z powodu "nowych okoliczności" przedstawionych przez "uderzonego". Po kolejnych 2-3 miesiącach kolejne wezwanie - znowu to samo.

Jak przyjdzie następne wezwanie na rozprawę - to podejrzewam, że akurat będę miał grypę. Nigdy więcej nie zgłoszę się na świadka.

Napisano

> Byłem świadkiem jak karetka na sygnale uderzyła w osobówke. Uznałem, że mimo sygnałów troche

> przegieli wpadając z taką prędkością przy czerwonym na skrzyzowanie, w dodatku była mżawka no

> i godzina 19 (listopad) Podszedłem do "uderzonego" i zostawiłem dane z numerem telefonu i

> pojechałem do domu.

> Minęło z pół godziny, ja już w domu, dzwoni telefon - policjant - porozmawiał sobie ze mną, na

> koniec powiedział " to ja już wszystko wiem" i podziękował.

> Zdążyłem o tym zapomnieć.

> Po 1,5 roku przychodzi wezwanie na świadka. Nie znając tych paragrafów, zadzwoniłem do sądu o co

> chodzi, a tu niespodzianka - wezwanie w sprawie tego wypadku.

> No to pojechałem - sprawa odwołana, bo sędzia chory. Po 3 miesiącach kolejne wezwanie - stawiłem

> się. Nie przesłuchano mnie z powodu "nowych okoliczności" przedstawionych przez "uderzonego".

> Po kolejnych 2-3 miesiącach kolejne wezwanie - znowu to samo.

> Jak przyjdzie następne wezwanie na rozprawę - to podejrzewam, że akurat będę miał grypę. Nigdy

> więcej nie zgłoszę się na świadka.

Świetne myślenie! Wyobraź sobie teraz, że to Ty jesteś tym "uderzonym" gościem, a świadkowie zdarzenia się na Ciebei wypinają, bo nie chce im się po sądach chodzić. claps.gif

Napisano

Przepraszam, nie mogłem się powstrzymać.

> Byłem świadkiem jak karetka na sygnale uderzyła w osobówke.

<ciach>

> Jak przyjdzie następne wezwanie na rozprawę - to podejrzewam, że akurat będę miał grypę. Nigdy

> więcej nie zgłoszę się na świadka.

Jak śmiesz tak pisać!!! Jak śmiesz tak myśleć!!! wink.gif

Prawdziwy autokącikowicz, kupuje debilokamerkę i karnie biega na każdą rozprawę!!! wink.gif

Jak śmiesz nie mieć mentalności ubeka usprawiedliwianej mentalnością gestapowca!!! wink.gif

W ogóle brak mi słów na taką postawę. rotfl.gifrotfl.gifrotfl.gifrotfl.gifrotfl.gifrotfl.gif

A teraz przeproś, ale pamiętaj, żeby przeprosiny były godne i idź się samobiczować, jak skończysz samobiczowanie to wpłać najbliższą wypłatę na rzecz radia maryja. wink.gif

Pozdrawiam BAS

Napisano

chcesz się zamienić? Upoważnie Cie i pochodzisz po sądach za mnie. Nie jestem na emeryturze i szkoda mi czasu na takie zabawy z naszymi sądami.

Napisano

Biję się w pierś,a jako pokute będę chodził codziennie na msze i przelewy robił na termy ojca.

Napisano

> więcej nie zgłoszę się na świadka.

Ktoś, kiedyś, bo mu sie chciało uratował mi dupsko, jak chciano wrobić mnie w potrącenie rowerzysty. Po prostu podszedl, dal kartke z nr telefonu, powiedział, ze wszystko widzial -natomiast wokoło to chciano mnie wręcz zlinczować.

Jedna wizyta na Policji i tyle. A, i gość-Polak mieksza w RPA smile.gif i akurat byl na wakacjach...

Druga historia, jade za autem, normalnie, w mieście... okolo 40-50 km/h, i widze jak na przejściu dla pieszych nagle przed nami przebiega dziewczynka. Dość mocne potrącenie, ja świadkiem. Oczywiście kierowce o malo co zabili przechodnie... Przyjełacha Policja- świadkowałem. Po 2 tygodniach wezwanie na przesłuchanie-to tyle. Z tego co wiem, uratowalem gościowi dupe... bo wiecie.. dziecko na przejściu...

Nie bać sie świadkować.. uważam, ze to nasz obowiązek!

Napisano

> chcesz się zamienić? Upoważnie Cie i pochodzisz po sądach za mnie. Nie jestem na emeryturze i

> szkoda mi czasu na takie zabawy z naszymi sądami.

Ale przecież to luksus. Dostajesz na wezwanie dzień wolny w pracy. Bierzesz zaświadczenie o utraconych zarobkach, składasz w sądzie i sąd Ci zwraca. Raptem za spacerek do sądu i z powrotem masz wolne i dniówkę.

Napisano

> chcesz się zamienić? Upoważnie Cie i pochodzisz po sądach za mnie. Nie jestem na emeryturze i

> szkoda mi czasu na takie zabawy z naszymi sądami.

Wiesz, kiedyś ja miałem pewną zaszłość w sądzie... niestety, kilka osób też powiedziało, że im się nie chce łazić po sądach... a szkoda. Życzę Ci, abyś się nigdy nie znalazł w takiej potrzebie.

Napisano

> Dużo ciągania po policji/sądach/ubezpieczycielu będzie mnie, jako świadka?

Najbardziej prawdopodobne, że poszkodowany zgłosi sprawę na Policję, ta wezwie Cię telefonicznie i złożysz zeznania jako świadek zdarzenia. Zajmie Ci to 15 minut.

Napisano

> Jak przyjdzie następne wezwanie na rozprawę - to podejrzewam, że akurat będę miał grypę. Nigdy

> więcej nie zgłoszę się na świadka.

Świetny pomysł - dostaniesz grzywnę i być może dodatkowo będziesz przymusowo doprowadzony. Jak widać - warto. palacz.gif

Napisano

> Dużo ciągania po policji/sądach/ubezpieczycielu będzie mnie, jako świadka?

Wypadek z udziałem motocyklisty akurat wydarzył się tuż przed moim nosem. Zostawiłem namiary w razie czego. Zdarzenei miało miejsce jakoś w maju. W czerwcu policmajster zadzwonił, żebym na komendę się zgłosił. Spisał zeznania trwało to ok 30 min, ale z pracy trzeba było wyjść. A potem w sądzie byłem dwa razy, z czego pierwszy raz dość szczegółowo mnei maglowali a drugi czy potwierdzam to co zeznałem. Ale z pracy trzeba było wyjść. Mimo, ze w tej kwestii prawo pracy jasno okresla to ludzie traktowali mnie jakbym specjalnei był w miejscu wypadku, celowo świadkował, a zamiast sądu poszedł na pizze. To było w sumie najbardziej przykre...

Napisano

> Ale przecież to luksus. Dostajesz na wezwanie dzień wolny w pracy. Bierzesz zaświadczenie o

> utraconych zarobkach, składasz w sądzie i sąd Ci zwraca. Raptem za spacerek do sądu i z

> powrotem masz wolne i dniówkę.

A jeśli prowadzisz działalność gospodarczą?

Napisano

> Wypadek z udziałem motocyklisty akurat wydarzył się tuż przed moim nosem. Zostawiłem namiary w

> razie czego. Zdarzenei miało miejsce jakoś w maju. W czerwcu policmajster zadzwonił, żebym na

> komendę się zgłosił. Spisał zeznania trwało to ok 30 min, ale z pracy trzeba było wyjść. A

> potem w sądzie byłem dwa razy, z czego pierwszy raz dość szczegółowo mnei maglowali a drugi

> czy potwierdzam to co zeznałem. Ale z pracy trzeba było wyjść. Mimo, ze w tej kwestii prawo

> pracy jasno okresla to ludzie traktowali mnie jakbym specjalnei był w miejscu wypadku, celowo

> świadkował, a zamiast sądu poszedł na pizze. To było w sumie najbardziej przykre...

Chyba właśnie takie doświadczenia mieli świadkowie zdarzeń, w których ja uczestniczyłem, bo nigdy żaden dupy nie ruszył. A może to raczej lenistwo i brak ogłady... Nie wiem, z czego to wynika. Ja bym od razu się zadeklarował.

Napisano

> Chyba właśnie takie doświadczenia mieli świadkowie zdarzeń, w których ja uczestniczyłem, bo nigdy

> żaden dupy nie ruszył. A może to raczej lenistwo i brak ogłady... Nie wiem, z czego to wynika.

> Ja bym od razu się zadeklarował.

Widzisz wtedy ja byłem świadkiem , zostawiłem swoje dane bo sprawa była ewidentna, sprawca szedl w zaparte. Pozostali świadkowie to smarkacze, więc postąpić inaczej nie mgłem(nie chciałem). pewnie, nie musiałem, mogłem udać ,ze nie zauważyłem, ale jak bardzo zmienia się swiatopogląd gdy trzy miechy później we mnie (akurat na rowerze jechałem) wali samochód , kierowca wysiada i udaje zdziwionego - nie wiem, chyba tym że przeżyłem? I wówczas pojawiają sie ludzie znikąd pomagają, pytaja czy nie potrzeba karetki, zostawiają namiary... mimo tragizmu sytuacji dalo mi to spory zastrzyk wiary w ludzi.

Napisano

> A jeśli prowadzisz działalność gospodarczą?

A jeśli wykażesz ile straciłeś?

Napisano

> A jeśli wykażesz ile straciłeś?

W wielu przypadkach nie jesteś wstanie wykazać. W przypadku mojej DG, każde "niebycie w pracy" = zero kasy. Nie wiem, na podstawie jakich rachunków mógłbym obliczyć stratę.

Nawiązując do tematu, w ubiegłym roku zostawiłem namiary na siebie, bo byłem świadkiem kolizji, a poszkodowanego kierowcy nie było na miejscu. Tydzień później zadzwonili z komisariatu na drugim końcu miasta i wyrwali mnie z pracy o godz. 14, a pracuję do 17. Nikt za stracony czas i paliwo mi nie oddał nawet złotówki.

Napisano

> drugim końcu miasta i wyrwali mnie z pracy o godz. 14, a pracuję do 17. Nikt za stracony czas

> i paliwo mi nie oddał nawet złotówki.

Pomogłem kiedyś ofiarom wypadku samochodowego.

Nikt nie wyprał mi koszuli ubrudzonej krwią poszkodowanych.

Następnym razem (zostawcie swoje nr tablic rej.) nie zatrzymam się

Napisano

> Dużo ciągania po policji/sądach/ubezpieczycielu będzie mnie, jako świadka?

A czy to ważne? Może wcale a może wiele razy i co z tego? Tak wyszło i jest obowiązek. Jeśli przestaniemy udawać, że "nie widzieliśmy" to może bliżej nam będzie do normalności.

We wrześniu widziałem jak dwóch karków nie wyhamowało i wjechało swoim Audi w tył Skody. Pan ze Skody pobieżnie ocenił uszkodzenia i zaproponował zjechanie na bok. Jak wsiadł ponownie to karki spierdzieliły. Zanotowałem numery i przekazałem jemu. Do tej pory byłem raz na komendzie zeznawać. Poinformowano mnie, że w razie stanowczego sprzeciwu właściciela Audi mogę być wzywany do sądu na świadka i nic więcej nie powinno mnie objąć.

Kilka lat temu gość jadący przede mną miał czołówkę z kobietą jadącą z naprzeciwka. Tez dałem numer i nigdy nikt się nie odezwał.

Napisano

W rozporządzeniu nie ma mowy o dniu wolnym, a o czasie niezbędnym do stawienia się. Ja przy trzecim razie rozstałem poproszony przez kierownika o potwierdzenie przez sędziego, że byłem w sądzie. Pod pieczątką sędzia napisała "zwolniony o godzinie...". W moim przypadku jest tak, że nie mam pracy od-do tylko musze wyrobić godziny o praktycznie dowolnej porze. Prawdopodobnie nie byłoby tak łatwo uzyskać "dniówkę" od sądu. Szkoda na to czasu.

Poza tym to nie o to chodzi. Wszyscy tu są tacy porządni i zawsze biegają, żeby innym pomagać w każdej sprawie. Dla kasy i wolnego?

Ja zgłosiłem się sam, nikt mnie do tego nie zmuszał, chciałem pomóc gościowi, bo uważałem, że mógł nie zauważyć/nie zdążyć się zatrzymać przed tą karetką, a auto do kasacji, całe szczęście, zę nikomu nic się nie stało. Nie byłem/jestem jedynym świadkiem twierdzącym, że karetka wjechała z dużą prędkością na czerwonym swietle. Ta sprawa powinna zakończyć się na komisariacie po naszym przesłuchaniu.

Działanie sądu jest tragiczne. Jeśli ja bez usprawiedliwienia bym się nie stawił to dostaje grzywne, a jak sprawa się nie odbędzie to nikt nie jest łaskaw poinformować o tym. Chociaż mają wszystkie dane, łącznie z numerem telefonu. Dwa razy, albo nawet trzy, zastanowię się zanim podam swoje dane na świadka.

Napisano

> Pomogłem kiedyś ofiarom wypadku samochodowego.

> Nikt nie wyprał mi koszuli ubrudzonej krwią poszkodowanych.

To może podaj numer swojego konta, ja Ci chętnie przeleję te 20 złotych na pranie... Być może wtedy zmieni się Twoje podejście do tematu i kiedyś pomożesz uratować moje życie lub zdrowie moje albo moich bliskich... pad.gif

Napisano

> To może podaj numer swojego konta, ja Ci chętnie przeleję te 20 złotych na pranie... Być może wtedy

> zmieni się Twoje podejście do tematu i kiedyś pomożesz uratować moje życie lub zdrowie moje

> albo moich bliskich...

chyba nie załapałeś ironii ...

Napisano

> chyba nie załapałeś ironii ...

Być może. Ten temat jest dla mnie dość drażliwy.

Napisano

> Świetny pomysł - dostaniesz grzywnę i być może dodatkowo będziesz przymusowo doprowadzony. Jak

> widać - warto.

problem leży gdzie indziej.

Sądy są do du.. pupy. I zniechęcają ludzi/świadków.

Napisano

> To może podaj numer swojego konta, ja Ci chętnie przeleję te 20 złotych na pranie... Być może wtedy

> zmieni się Twoje podejście do tematu i kiedyś pomożesz uratować moje życie lub zdrowie moje

> albo moich bliskich...

Szefie smile.gif Z mojej strony to była ironia smile.gif

Napisano

> Szefie Z mojej strony to była ironia

Bardzo mnie to cieszy. Nie łatwo było jej się doszukać w tych wątkach.

Pośród tych oburzonych ewentualną koniecznością wizyty w sądzie, pewnie nietrudno byłoby znaleźć wyznawców takich teorii...

Napisano

> chcesz się zamienić? Upoważnie Cie i pochodzisz po sądach za mnie. Nie jestem na emeryturze i

> szkoda mi czasu na takie zabawy z naszymi sądami.

Pamiętaj o zwrocie kosztów.

Napisano

pojdziesz raz na zeznania i mozliwe ze na rozprawe

czyli 2 x po godzinie 270751858-jezyk.gif

Napisano

> pojdziesz raz na zeznania i mozliwe ze na rozprawe

> czyli 2 x po godzinie

U mnie przy prostej rozprawie (pijany kierowca), skończyło się na 4 wizytach w sądzie. Odbyły się dwie rozprawy w pozostałym przypadkach po wejść na salę okazywało się, że adwokat jest chory i trzeba przełożyć termin... Do tego wszystkiego były oczywiście zeznania na posterunku. Akurat mnie to nie przeszkadzało - miałem czas. Ale jeśli ktoś miał konkretną pracę do wykonania a na dodatek musiał dojeżdżać większy kawałek, mógł by się mocno zirytować. Muszę niestety potwierdzić, że nasze sądy to dno.

pozdrawiam,

bromsky

Napisano
  • Autor

> A czy to ważne? Może wcale a może wiele razy i co z tego? Tak wyszło i jest obowiązek. Jeśli

> przestaniemy udawać, że "nie widzieliśmy" to może bliżej nam będzie do normalności.

Dla mnie ważne, chcę wiedzieć na co się szykować i jak to wygląda od strony doświadczonych w temacie.

Napisano
  • Autor

> pojdziesz raz na zeznania i mozliwe ze na rozprawe

> czyli 2 x po godzinie

mam nadzieję, że uszkodzone lusterko nie będzie wymagało aż tylu zabiegów zlosnik.gif

Napisano

> Bardzo mnie to cieszy. Nie łatwo było jej się doszukać w tych wątkach.

> Pośród tych oburzonych ewentualną koniecznością wizyty w sądzie, pewnie nietrudno byłoby znaleźć

> wyznawców takich teorii...

Ja nie twierdzę, że trzeba olać sprawę, bo sam byłem świadkiem, jak kierowca przede mną jadąc 50 km/h wjechał w jadącego z przeciwka rowerzystę. Mimo tłumu gapiów dookoła, osobiście dzwoniłem na 999 i podkładałem pół żywemu człowiekowi pod zakrwawioną głowę poduszeczkę mojego dziecka (nawiązując do ubrudzonej koszuli jednego z kolegów), zabezpieczałem teren przed kolejnymi kolizjami, a ze 20 osób stało i patrzyło. Dodam, że byłem cholernie zmęczony, bo była to moja z 10 godzina jazdy w ponad 30 stopniowym upale. Po miesiącu byłem wezwany i stawiłem się na komisariacie, do którego musiałem jechać 130 km. Za darmo, ale trzeba było i tu nie ma wątpliwości.

Co innego, jak ciągają mnie w sprawie zarysowanego zderzaka, pomimo że sprawca się przyznaje do wszystkiego. Wtedy mogę mieć pretensje.

W poprzednim wątku odpowiadałem koledze na temat zwrotów kosztów podczas nieobecności w pracy i jak to się ma do DG. Nie trzeba od razu szufladkować ludzi.

Napisano

> Po miesiącu byłem wezwany i stawiłem się na

> komisariacie, do którego musiałem jechać 130 km. Za darmo, ale trzeba było i tu nie ma wątpliwości.

Z tego co kojarzę, to nie musiałeś wcale dymać 130 km. Mogłeś poprosić o spisanie zeznań (czy czego tam) na swoim najbliższym komisariacie.

mar00ha

Temat został przeniesiony do archiwum

Ten temat przebywa obecnie w archiwum. Dodawanie nowych odpowiedzi zostało zablokowane.

Ostatnio przeglądający 0

  • Brak zarejestrowanych użytkowników przeglądających tę stronę.

Powiadomienie o plikach cookie

Używając tego serwisu, wyrażasz zgodnę na naszą Polityka prywatności oraz Warunki użytkowania.

Account

Navigation

Szukaj

Szukaj

Configure browser push notifications

Chrome (Android)
  1. Tap the lock icon next to the address bar.
  2. Tap Permissions → Notifications.
  3. Adjust your preference.
Chrome (Desktop)
  1. Click the padlock icon in the address bar.
  2. Select Site settings.
  3. Find Notifications and adjust your preference.