Skocz do zawartości
View in the app

A better way to browse. Learn more.

Autokącik

A full-screen app on your home screen with push notifications, badges and more.

To install this app on iOS and iPadOS
  1. Tap the Share icon in Safari
  2. Scroll the menu and tap Add to Home Screen.
  3. Tap Add in the top-right corner.
To install this app on Android
  1. Tap the 3-dot menu (⋮) in the top-right corner of the browser.
  2. Tap Add to Home screen or Install app.
  3. Confirm by tapping Install.

zielony listek

Featured Replies

Napisano

pamietacie kiedys go bylo widac ! teraz ministerstwo przymierza sie do wprowadzenia go jako obowiazkowego dla mlodych kierowcow !! jestem za !!

Napisano

> pamietacie kiedys go bylo widac ! teraz ministerstwo przymierza sie

> do wprowadzenia go jako obowiazkowego dla mlodych kierowcow !!

> jestem za !!

ja też waytogo.gif

Napisano

> pamietacie kiedys go bylo widac ! teraz ministerstwo przymierza sie

> do wprowadzenia go jako obowiazkowego dla mlodych kierowcow !!

> jestem za !!

Dlaczego warto wiedzieć, że się ma do czynienia z młodym kierowcą?

Ano dlatego, że jego umiejętności bardzo często są niewystarczające.

Skoro nowowyezaminowany kierowca ma niewystarczające umiejętności,

by normalnie jeździć, to coś chyba nie tak jest z nauczaniem?

Jestem za zwiększeniem wymagań stawianych kandydatom na kierowców,

wprowadzeniem m.in. nauki szybkiej jazdy i wychodzenia z poślizgu na kursach.

Zielony listek to usuwanie skutków, a nie szukanie przyczyn crazy.gif

Napisano

jak kupilem swojego cc w pazdzierniku zeszlego roku na tylnej szybie byl takowy listek naklejony, aczkolwiek co do obowiazkowego posiadania go to raczej nie, mlodzi kierowcy byli lekcewazeni przez innych crazy.gif

Napisano

> pamietacie kiedys go bylo widac ! teraz ministerstwo przymierza sie

> do wprowadzenia go jako obowiazkowego dla mlodych kierowcow !!

> jestem za !!

Moze sie zdarzyc ze tacy kierowcy beda jeszcze bardziej "tepieni" przez scigantow na drogach. Chociaz w sumie dobrze wiedziec z jakim kierowca ma sie do czynienia ok.gif

Napisano

> Dlaczego warto wiedzieć, że się ma do czynienia z młodym kierowcą?

> Ano dlatego, że jego umiejętności bardzo często są niewystarczające.

> Skoro nowowyezaminowany kierowca ma niewystarczające umiejętności,

> by normalnie jeździć, to coś chyba nie tak jest z nauczaniem?

> Jestem za zwiększeniem wymagań stawianych kandydatom na kierowców,

> wprowadzeniem m.in. nauki szybkiej jazdy i wychodzenia z poślizgu na

> kursach.

> Zielony listek to usuwanie skutków, a nie szukanie przyczyn

tylko ze jak taki młody kierowca uzna że umie wychodzić z poślizgu to dopiero będzie szarżował na drodze

Napisano

> tylko ze jak taki młody kierowca uzna że umie wychodzić z poślizgu to

> dopiero będzie szarżował na drodze

No dokladnie... Wtedy dopiero stwierdzi ze fajne i ze skoro juz umiem to moge jezdzic jak stary wyjadacz szos wink.gif

Napisano

> tylko ze jak taki młody kierowca uzna że umie wychodzić z poślizgu to

> dopiero będzie szarżował na drodze

Takie szkolenia są w innych krajach i jakoś nie ma większej ilości wypadków cfaniaczek.gif

Napisano

> No dokladnie... Wtedy dopiero stwierdzi ze fajne i ze skoro juz umiem

> to moge jezdzic jak stary wyjadacz szos

dokładnie to samo jest z najnowszymi nowinkami techniki trzyliterkowymi w samochodzie.

miały poprawiać bezpieczeństwo ale kierowcom z rozumem. a niestety ludzie tylko im ufaja przeceniając swoje umiejętności

Napisano

> Skoro nowowyezaminowany kierowca ma niewystarczające umiejętności,

> by normalnie jeździć, to coś chyba nie tak jest z nauczaniem?

Nie da sie przeciez nauczyc dobrze jezdzic na tych paru czy parudziesiecu godzinach kursu. I to bez znaczenia czy to bedzie 20 godzin nauki czy 120. I tak taka osoba jeszcze baaaardzo malo wie o jezdzeniu samochodem. A zielony listek nie ma sugerowac: "uwaga, jade ale tak naprawde niewiem co robie bo nie umiem jezdzic", tylko raczej: "uwaga, na koncie mam dopiero 2tys km przejechane, wiec jeszcze nie umiem tak dobrze jezdzic jak inni. w razie czego badz przygotowany ze moze sie zdazyc ze zrobie cos glupiego i nie zlosc sie na mnie za to"

Dlatego wlasnie np podoba mi sie w jaki sposob zdobywa sie prawojazdy w Irlandii.

Tam prawo jazdy tymczasowe, poprostu sie kupuje. Z takim prawem jazdy mozna jezdzic swoim samochodem z pewnymi ograniczeniami. Po pierwsze na samochodzie musi byc naklejony znaczek L. Nie mozna chyba przekraczac tam jakis predkosci, i nie mozna korzystac z autostrad. Tak mozna jezdzic do 5 lat. W tym czasie jak ktos czuje sie juz wystarczajaco pewny moze jechac na egzamin, ktory jest dosc trudny i naprawde trzeba umiec jezdzic zeby go zdac.

Tylko ktos po jezdzeniu samochodem przez 2 lata np juz na tyle umie zeby egzamin zdac. I dlatego ci co maja prawdziwe prawojazdy tam naprawde umieja jezdzic.

A w polsce.... Jest mnostwo ludzi ktorzy na kursie nauczyli sie jezdzic po placu, jakims cudem zdali miasto i potem juz nie jezdzili wogole. I oni maja prawojazdy mimo ze jezdzic nie umieja. I tu jest wlasnie problem

Napisano

> Nie da sie przeciez nauczyc dobrze jezdzic na tych paru czy

> parudziesiecu godzinach kursu.

Oczywiście że nie. Stwierdzam tylko niejako przy okazji tego tematu,

że kursy pzoostawiają wieeeele do życzenia.

> A zielony listek nie ma sugerowac:

> "uwaga, jade ale tak naprawde niewiem co robie bo nie umiem

> jezdzic", tylko raczej: "uwaga, na koncie mam dopiero 2tys km

> przejechane, wiec jeszcze nie umiem tak dobrze jezdzic jak inni.

> w razie czego badz przygotowany ze moze sie zdazyc ze zrobie cos

> glupiego i nie zlosc sie na mnie za to"

Takie oznaczenia w praktyce działają bardzo źle.

W wielu krajach jest system prywatnej nauki jazdy. Osoba ucząca się

może prowadzić auto z dowolną osobą która ma prawko co najmniej 5 lat-

po uprzednim zatwierdzeniu przez odpowiedni urząd.

Nie są kompletni nowicjusze, bo z takim nikt nie wyjedzie na własne ryzyko na publiczną drogę.

Auto jest wtedy oznaczone napisem "jazda szkoleniowa".

No i wszystko ładnie i super, tylko że inny kierowcy, nawet kompletne

dupy które nigdy niczego nie wyprzedzają, dostają małpiego rozumu

i MUSZĄ wyprzedzić - nie raz stwarzając niebezpieczne sytuacje.

> Dlatego wlasnie np podoba mi sie w jaki sposob zdobywa sie prawojazdy

> w Irlandii.

> Tam prawo jazdy tymczasowe, poprostu sie kupuje. Z takim prawem jazdy

> mozna jezdzic swoim samochodem z pewnymi ograniczeniami. Po

> pierwsze na samochodzie musi byc naklejony znaczek L. Nie mozna

> chyba przekraczac tam jakis predkosci, i nie mozna korzystac z

> autostrad. Tak mozna jezdzic do 5 lat.

Podobnie jest też we Francji i bodaj w Hiszpanii.

Ale jest to nauka jazdy kosztem innych uczestników ruchu. Bezsens czerwona.gif

W krajach skandynawskich można uczyć się jeździć z osobą która ma prawo jazdy

co najmniej 5 lat- a więc powinna wiedzieć co robi- i na jej odpowiedzialność.

To chyba ma więcej sensu?

Auto jest oznaczone napisem "jazda szkoleniowa"

A i tak a może właśnie z tego powodu inni kierowcy dostają małpiego

rozumu i nie raz po prostu muszą takiego wyprzedzić oslabiony.gif

> A w polsce.... Jest mnostwo ludzi ktorzy na kursie nauczyli sie

> jezdzic po placu, jakims cudem zdali miasto i potem juz nie

> jezdzili wogole. I oni maja prawojazdy mimo ze jezdzic nie

> umieja. I tu jest wlasnie problem

No, dokładnie. Problem leży więc tak jak mówię w miernym szkoleniu.

A nie w oznaczaniu pojazdów.

Napisano

> pamietacie kiedys go bylo widac ! teraz ministerstwo przymierza sie

> do wprowadzenia go jako obowiazkowego dla mlodych kierowcow !!

> jestem za !!

ja jaknajabardziej tez!! w sobote przejechalem sie z moja siostra swiezo upieczonym kierowca. dalbym ogromny lisc na cala szybe blush.gifgrinser006.gif

Napisano

> pamietacie kiedys go bylo widac ! teraz ministerstwo przymierza sie

> do wprowadzenia go jako obowiazkowego dla mlodych kierowcow !!

> jestem za !!

a jakie kryteria?prawko krocej niz rok?i przez rok z listkiem a pozniej bez?

Napisano

> pamietacie kiedys go bylo widac ! teraz ministerstwo przymierza sie

> do wprowadzenia go jako obowiazkowego dla mlodych kierowcow !!

> jestem za !!

no fajnie wiedziec ze ma sie doczynienia z "mlodym" kierowca ...

tylko wg mnie to nie jest zadne rozwiazanie ....

sa ludzie ktorzy zdali prawko kilka lat temu i od tamtej pory nie jezdzili samochodem - a w dokumentach jest ze prawko maja powiedzmy od 5 lat .... np wujek ma prawko od 20 lat i od tamtej pory nie jechal samochodem - wiec czy patrzac na niego mozna powiedziec ze powienien jezdzic (jakby jezdzil) z zielonym listkiem ?? sa tez tzw "niedzielni kierowcy" - ta sama sytuacja .... i tak w kolko macieju

jaka bylaby klasyfikacja "mlodych" kierowcow ?? wg mnie powinno to sie oceniac umiejetnosciami a nie tym ze dopiero zdali kurs - tylko tu znowu klapa bo od tego przeciez jest wlasnie kurs prawa jazdy ....

a wiec kto bylby klasyfikowany do tego ?

-niedzielni kierowcy ?

-swiezaki ?

-ktos kto zdal prawko 400 lat temu i nie jezdzi ?

swoje wywody popieram tym ze sa "swiezaki " ktorzy jezdza lepiej ,niz niejeden z powyzej napisanych przezemnie osob ...

oczywiscie jak ktos nie potrafi jezdzic tak jak trzeba to powinien sam sobie przykleic cos takiego i miec odwage zeby to zrobic - tylko kto to uczyni ?

ogolnie klapa

Napisano

> W krajach skandynawskich można uczyć się jeździć z osobą która ma

> prawo jazdy

> co najmniej 5 lat- a więc powinna wiedzieć co robi- i na jej

> odpowiedzialność.

Dla przykladu moja serce.gif ma prawojazdy od 5 lat, a w tym czasie przejechala moze z tysiac km. Ona najlepszym kandydatem zeby kogos uczyc raczej nie jest wink.gif

Ale zdania nie zmieniam, ze kierowcy ktorzy nie czuja sie jeszcze pewnie za kierownica, powinni sie jakos oznaczyc, np wlasnie za pomoca koniczynek. Nie mowie ze pomysl nakazu uzywania takich naklejek np przez rok od zrobienia prawajazdy to dobry pomysl, bo kierowca kierowcy nierowny. Powiedzmy ktos moze miec wiekszy talent i juz po miesiacu jezdzenia moze czuc sie wmiare pewnie. A moze byc inny ktos, kto jezdzi nawet i juz z 10 lat, ale tylko w niedziele i tylko do sklepu i to zawsze tegosamego i taka osoba powiedzmy jak wyjedzie gdzies na miasto moze nie czuc sie za pewnie.

Dlatego wlasnie nie uwazam zeby to byl jakis obciach stosowac taka naklejke, ani takze nie sadze zeby wiekszosc kierowcow widzac kogos z naklejka wykorzystywala go i probowala np wyprzedzic za wszeka cene.

Ja np jak widze kogos z taka naklejka (a to naprawde zadkosc) raczej staram sie go traktowac ulgowo. Nie dziwi mnie np jak takiej osobie zgasnie silnik przy ruszaniu, jak zmieniaja pas taka osoba nie robi tego tak pewnie jak ktos inny itd itp.

IMHO takie naklejki to dobra rzecz, ale zadnych nakazow. Niech zostanie tak jak teraz i kazdy niech uzywa tego wg. wlasnego uznania. Mozna jedynie probowac spopulatryzowac ten sposob informacji o swoim doswiadczeniu.

Np ja zaraz po zrobieniu prawajazdy chetnie bym kozystal z takiej naklejki, ale niestety nie widzialem wogole o istenieniu czegos takiego.

Napisano

> pamietacie kiedys go bylo widac ! teraz ministerstwo przymierza sie

> do wprowadzenia go jako obowiazkowego dla mlodych kierowcow !!

> jestem za !!

Z jednej strony dobre rozwiazanie, ale jest tez druga strona medalu...

Wiekszosc "miszczow" kierownicy na widok takiego listka dostaje malpiego rozumu i musi za wszelka cene pokazac mlodemu jak sie jezdzi - hamowanie przed nosem, zajezdzanie drogi, wymuszanie... wiem z autopsji i nie tylko wink.gif

Napisano

> Dla przykladu moja ma prawojazdy od 5 lat, a w tym czasie

> przejechala moze z tysiac km. Ona najlepszym kandydatem zeby

> kogos uczyc raczej nie jest

Zapomniałem dodać, że kierowcę uczącego zatwierdza odpowiedni urząd.

Napisano

jestem za listkiem na tylku auta

niech kazdy wie ze kierowca dopiero uczy sie jezdzic

niestety zyjemy w takim kraju w ktorym wszystko robi sie z dupy strony ale na to nie ma rady

jednoszesnie dobrze byloby wprowadzic nowe oznaczeni dla tzn. mistrzuniow kierownicy,demonow szybkosci i tych co jezdza jednoczesnie szybko i bezpiecznie.

moze jakas ludzka czaszka z mozgiem kury w srodku??

albo trumna z mlotkiem i reka przybijajaca gwozdzia??

wiekszosc z Was ludzi myslacych wie zapewne dwie rzeczy z ktorych zdaje sobie sprawe.

1. nie mozna jechac szybko i bezpiecznie ( zdarzylo mie sie jechac z predkosciami bliskimi 200km/h ale uwazam, w przeciwienstwie do "mistrzuniow" ze jest to niebezpieczne dla mnie i innych )

2. kazdy wie ze najwiecej wypadkow powoduja "buraki" ze stazem za kierownica i "mistrzunie" a nie kierowcy z zielonym listkiem

pozdr

Napisano

> 1. nie mozna jechac szybko i bezpiecznie ( zdarzylo mie sie jechac z

> predkosciami bliskimi 200km/h ale uwazam, w przeciwienstwie do

> "mistrzuniow" ze jest to niebezpieczne dla mnie i innych )

Ja bym to sformulowal tak: "Nie mozna jechac za szybko i bezpiecznie" Bo co to wogle znaczy szybko. Jaka predkosc to juz jest szybko, a jaka to jeszcze nie. Czy 80 km/h na autostradzie to bedzie szybko? A moze czy 80 km/h po osiedlu miedzy biegajacymi dziecmi to bedzie szybko? Mozna by powiedziec ze w obu przypadkach to bedzie szybko, ale tylko w jednym z nich za szybko.

Jesli wjedziesz na pusta autostrade w niemczech np i akurat trafisz na tak maly ruch ze nie bedzie prawie wogole innych samochodow, to jazda tam i nawet z 250 km/h moze byc bezpieczna.

A w innym przypadku np przy boisku kolo podstawowki gdzie biegaja dzieci w zimowy dzien na lodzie i te 20km/h moze byc za szybko i niebezpiecznie.

Ale ogolnie mozna jeszcze na to inaczej popatrzec. Za szybko jest wtedy gdy wystepuje juz ryzyko ze moze cos pojsc nie tak i ze bedzie bum. I tak np jadac te 20km/h po lodzie na waskiej osiedlowej uliczce, nawet jesli to bedzie za szybko i bedzie bum w auto sasiada, to w sumie nic takiego sie nie stanie. A gdy sie okaze ze np te 250 na autostradzie bylo zaszybko i sie zrobi bum w cokolwiek, to juz bedzie raczej napewno baaardzo niewesolo.

Wiec sprawa wyglada tak: Po pierwsze mozna jezdzic szybko i bezpiecznie, ale nie zaszybko, bo wtedy juz mozna sie rozbic. Po drugie jak juz sie przekroczy ta granice predkosci bezpiecznej, to tez wazne jest jaka to bedzie predkosc, bo od niej beda zalezec skutki wypadku.

Gdyby kazdy potrafil dobrac w kazdym momencie dla siebie taka wlasnie odpowiednia szybkosc bezpieczna, to by nie bylo wypadkow wogole. Ale moim zdaniem zasada powinna byc taka: im predkosc jest wieksza, tym wieksza granice powinnismy zachowywac od tej wlasnie maksymalnej predkosci bezpiecznej. Bo przy wiekszych predkosciach skutki moga byc o wiele gorsze.

Przyklad. Na osiedlowej drodze uznajemy ze szybkosc bezpieczna to 30 km/h. Wiec jedziemy np 25km/h zeby zachowac pewna granice bledu.

Na autostradzie unajemy ze szybkosc bezpieczna to 200km/h. Jedzmy wiec 160 km/h zeby zachowac wieksza granice bledu.

Zreszta poco ja to pisze.

Ten kto czytal Sobieslawa Zasade, ten wie wink.gif

Napisano

> pamietacie kiedys go bylo widac ! teraz ministerstwo przymierza sie

> do wprowadzenia go jako obowiazkowego dla mlodych kierowcow !!

> jestem za !!

Ale jaki sens ma oznaczanie "swieżych" kierowców?

Skoro zdali prawo jazdy to chyba umieją jeździć...i nie trzeba nimi straszyć reszty użytkowników dróg.

To jest dokładnie tak samo jak z dziurami - zamiast remontować i łatać to wprowadzają znaki ostrzegawcze i ograniczenia zlosnik.gif

Lepiej niech się wezmą za samo przygotowanie i egzaminy...bo to przyniesie lepsze rezultaty.

Napisano

> Moze sie zdarzyc ze tacy kierowcy beda jeszcze bardziej "tepieni"

> przez scigantow na drogach. Chociaz w sumie dobrze wiedziec z

> jakim kierowca ma sie do czynienia

Mam wrazenie, ze o tepieniu kierowcow z zielonym listkiem mowy byc nie moze. Sam jezdze z takim od prawie roku i nie spotkalem sie z ani jednym przypadkiem arogancji. Przeciwnie - sama zyczliwosc. Tamte czasy mijaja, mam nadzieje bezpowrotnie. Jedyna oznaka, ze widza listek, jest to, ze znacznie rzadziej ustawiaja sie za mna na czerwonych swiatlach.

pozdrawiam serdecznie

Napisano

Jestem odmiennego zdania.

"Listki" traktuję prawie tak uważnie jak naukę jazdy i z obsrewacji widzę, że inni kierowcy też. Popieram zdanie kol. graF-a.

> Z jednej strony dobre rozwiazanie, ale jest tez druga strona

> medalu...

> Wiekszosc "miszczow" kierownicy na widok takiego listka dostaje

> malpiego rozumu i musi za wszelka cene pokazac mlodemu jak sie

> jezdzi - hamowanie przed nosem, zajezdzanie drogi, wymuszanie...

> wiem z autopsji i nie tylko

Twoja wypowiedź jest dwuznaczna, to jak właściwie jeździsz?

Napisano

> Mam wrazenie, ze o tepieniu kierowcow z zielonym listkiem mowy byc

> nie moze. Sam jezdze z takim od prawie roku i nie spotkalem sie

> z ani jednym przypadkiem arogancji. Przeciwnie - sama

> zyczliwosc. Tamte czasy mijaja, mam nadzieje bezpowrotnie.

> Jedyna oznaka, ze widza listek, jest to, ze znacznie rzadziej

> ustawiaja sie za mna na czerwonych swiatlach.

> pozdrawiam serdecznie

Mam podobne zdanie. Moja żona przez rok jeździła z zielonym listkiem na szybie i nie było żadnego tępienia na drodze i złosliwości, a wręcz przeciwnie. Moge to potwierdzić, ponieważ bardzo często jeździłem jej autkiem.

Pozdrawiam

Napisano

> Dlaczego warto wiedzieć, że się ma do czynienia z młodym kierowcą?

> Ano dlatego, że jego umiejętności bardzo często są niewystarczające.

> Skoro nowowyezaminowany kierowca ma niewystarczające umiejętności,

> by normalnie jeździć, to coś chyba nie tak jest z nauczaniem?

A w Szwecji i innych krajach UE to przypadkiem "L" nie ma?

> Jestem za zwiększeniem wymagań stawianych kandydatom na kierowców,

> wprowadzeniem m.in. nauki szybkiej jazdy i wychodzenia z poślizgu na

> kursach.

Ile tysięcy km Twoim zdaniem może przejechać kursant podczas nauki jazdy?

Tak, nie pomyliłem się tysięcy.

Bo dopiero po ładnych kilku tysiącach można się brać za naukę szybkiej jazdy i wychodzenia z poślizgów. I tego nie zastąpi żaden system nauki jazdy, to jest po prostu doświadczenie praktyczne, powodujące, że kierowca prowadzi samochód odruchowo, nie zastanawiając się nad podstawowymi czynnościami, czyli wykonuje je odruchowo.

> Zielony listek to usuwanie skutków, a nie szukanie przyczyn

Rozumiem, że w Szwecji nie ma oznaczeń "L"? I że kursant od chwili zdania egzaminu może jeździć bez żadnych ograniczeń?

Napisano

> Ale jaki sens ma oznaczanie "swieżych" kierowców?

> Skoro zdali prawo jazdy to chyba umieją jeździć...

Raczysz żartować.

To oznacza tylko tyle, że mają szanse nie pozabijać siebie i innych. Ale do umiejętności jazdy to jeszcze daleko. Nie mówię o tych, ktozy mieli możliwość "po cichu" przed zdawaniem na prawko pojeździć w ruchu i się nauczyć "manualki", tylo o takich, którzy całą znajomośc pojazdu i jego prowadzenia zaczynali od kursu nauki jazdy, a takich jest większośc.

Napisano

> Twoja wypowiedź jest dwuznaczna, to jak właściwie jeździsz?

Jezdzilem swego czasu z listkem i znam kilka osob, ktore tez popelnily ten blad wink.gif

Napisano

> Ile tysięcy km Twoim zdaniem może przejechać kursant podczas nauki

> jazdy?

> Tak, nie pomyliłem się tysięcy.

> Bo dopiero po ładnych kilku tysiącach można się brać za naukę

> szybkiej jazdy i wychodzenia z poślizgów. I tego nie zastąpi

> żaden system nauki jazdy, to jest po prostu doświadczenie

> praktyczne, powodujące, że kierowca prowadzi samochód odruchowo,

> nie zastanawiając się nad podstawowymi czynnościami, czyli

> wykonuje je odruchowo.

Możesz mi wytłumaczyć, co kierowcy dadzą odruchy, jeśli na kursie nie nauczył się podstaw?

I co za sens rozwijania prękości rzędu 100 km/h PO otrzymaniu prawa jazdy,

bez instruktora, ryzykując życiem wszystkich innych uczestników ruchu.

Wybacz, ale brak mi tu jakiegokolwiek rozsądku.

> Rozumiem, że w Szwecji nie ma oznaczeń "L"? I że kursant od chwili

> zdania egzaminu może jeździć bez żadnych ograniczeń?

Ile razy ostatnio coś do mnie piszesz, tyle razy piszesz o Szwecji crazy.gif

Ale tak, kursant może jeździć bez żadnych ograniczeń po zdaniu egzaminu.

Bo jeśli nie jest gotowy do jazdy, nie zda. To proste i chyba wszędzie tak powinno być?

Choćby zbyt powolne wjechanie na autostradę to powód, żeby nie zdać (zdarzyło się mojej znajomej)

I bardzo dobrze, eliminuje to niedouczonych.

Ale oczywiście znacznie podwyższa koszty uzyskania prawa jazdy.

EDIT:

Znalazłem sens w innej Twojej wypowiedzi:

> Nie mówię o tych, ktozy mieli możliwość "po cichu" przed zdawaniem na

> prawko pojeździć w ruchu i się nauczyć "manualki",

Może właśnie tego brakuje? Mówiło się dużo o możliwości prywatnej nauki z krewnym.

(dlaczego akurat krewny a nie dowolny doświadczony kierowca niewiem.gif)

Napisano

a jak jest jeden samochod w rodzinie.. potem pojedzie doswiadczony kierowca a na forum zobaczymy ze kapelusze swiezo dostaly prawko...

na powaznie funkcjonuje gdzies cos takiego ?

Napisano

ja pamietam jezdzilmen od dziecka wszystkim co mialo 4 kolka...

szedlem na kurs jezdzic dawno umialem..

ale dopiero po zdaniu egzaminu tak naprawde czlowiek zaczyna sie uczyc, jak jedzie sam w ruchu, pewne sytuacje go ucza...

kurs to pic na wode... zeby miec papierek nie umiejetnosci.. te zdobywa sie cale zycie..

Napisano

> Ale jaki sens ma oznaczanie "swieżych" kierowców?

> Skoro zdali prawo jazdy to chyba umieją jeździć...i nie trzeba nimi

> straszyć reszty użytkowników dróg.

> To jest dokładnie tak samo jak z dziurami - zamiast remontować i

> łatać to wprowadzają znaki ostrzegawcze i ograniczenia

> Lepiej niech się wezmą za samo przygotowanie i egzaminy...bo to

> przyniesie lepsze rezultaty.

dokładnie popieram

Napisano

> Ale jaki sens ma oznaczanie "swieżych" kierowców?

> Skoro zdali prawo jazdy to chyba umieją jeździć

Czy chcesz powiedzieć, że jeździsz dzisiaj tak samo jak na drugi dzień po zdaniu egzaminu?

Napisano

Bo na hamerykańskich filmach pokazują czasem jak amerykańska młodzież uczy się jeździć na symulatorach.

Czy to coś daje? hm...

Napisano
  • Autor

Z tego co wyczytałem na innym forum to ma ten przepis dotyczyć WSZYSTKICH kierujących którzy nie ukończyli 25 roku życia.

A gdzie jest sens?

Mam prawo jazdy od ponad 5 lat w tym czasie natłukłem

ok 200 000 km(na tym polega moja praca) i nigdy nie miałem żadnego punktu karnego.

Do 25 lat jeszcze troszke mi zostało i w związku z tym mam oblepić swój prywatny samochód i służbowego dostawczaka jakimiś listkami ,bo kaczory wymyśliły sobie durny przepis? GŁUPOTA

Napisano

> Bo na hamerykańskich filmach pokazują czasem jak amerykańska młodzież

> uczy się jeździć na symulatorach.

> Czy to coś daje? hm...

Może nie jeśli chodzi o motorykę, ale uczy oceniać sytuacji i podejmować właściwe decyzje- na pewno ok.gif

Napisano

> Ale jaki sens ma oznaczanie "swieżych" kierowców?

> Skoro zdali prawo jazdy to chyba umieją jeździć...i nie trzeba nimi

> straszyć reszty użytkowników dróg.

Czy zgodziłbyś się aby skomplikowaną operację twemu dziecku robił lekarz świeżo po studiach? Nie sądzę, a przecież skoro skończył studia i zdał egzaminy to chyba umie robić takie operacje. Ale jak nie każdy lekarz po studiach jest od razu Religą, tak samo nie każdy kierowca jest od razu Hołowczycem. A czy tych świeżych trzeba oznaczać? Jeżeli to im pomoże zdobyć doświadczenie na drodze to tak. Ja 27 lat temu byłem wdzięczny gdy inni kierowcy, wówczas "Zasadowie" czy "Jaroszewicze" okazywali zrozumienie dla mego zielonego listka.

Napisano

> pamietacie kiedys go bylo widac ! teraz ministerstwo przymierza sie

> do wprowadzenia go jako obowiazkowego dla mlodych kierowcow !!

> jestem za !!

A kojarzy ktoś program z TVN Turbo o najgorszych kierowcach w Wielkiej Brytanii?

Można mieć prawo jazdy od trzydziestu lat i dalej nie umieć jeździc smile.gif

Napisano

> Możesz mi wytłumaczyć, co kierowcy dadzą odruchy, jeśli na kursie nie

> nauczył się podstaw?

> I co za sens rozwijania prękości rzędu 100 km/h PO otrzymaniu prawa

> jazdy,

> bez instruktora, ryzykując życiem wszystkich innych uczestników

> ruchu.

> Wybacz, ale brak mi tu jakiegokolwiek rozsądku.

> Ile razy ostatnio coś do mnie piszesz, tyle razy piszesz o Szwecji

> Ale tak, kursant może jeździć bez żadnych ograniczeń po zdaniu

> egzaminu.

> Bo jeśli nie jest gotowy do jazdy, nie zda. To proste i chyba

> wszędzie tak powinno być?

> Choćby zbyt powolne wjechanie na autostradę to powód, żeby nie zdać

> (zdarzyło się mojej znajomej)

> I bardzo dobrze, eliminuje to niedouczonych.

> Ale oczywiście znacznie podwyższa koszty uzyskania prawa jazdy.

> EDIT:

> Znalazłem sens w innej Twojej wypowiedzi:

> Może właśnie tego brakuje? Mówiło się dużo o możliwości prywatnej

> nauki z krewnym.

> (dlaczego akurat krewny a nie dowolny doświadczony kierowca )

Sorki, na tym forum chwilowo nie da się rozsądnie napisać odpowiedzi, stale wraca mi to:

The form you have submitted is no longer valid.

Użyj przycisku wstecz w przeglądarce, aby powrócić do poprzedniej strony.

Poczekam, aż forum znormlanieje, nie mam czasu na eksperymenty i pisanie po raz n-ty tego samego, żeby znowu trafić na "ścianę'. Ktoś może byłby uprzejmy wyłączyć timeout na napisanie odpowiedzi?

Napisano

> Czy zgodziłbyś się aby skomplikowaną operację twemu dziecku robił

> lekarz świeżo po studiach? Nie sądzę, a przecież skoro skończył

> studia i zdał egzaminy to chyba umie robić takie operacje. Ale

> jak nie każdy lekarz po studiach jest od razu Religą, tak samo

> nie każdy kierowca jest od razu Hołowczycem.

A my tu rozmawiamy o rajdach i operacjach na mózgu?

Student po dobrych studiach oczywiście jak najbardziej jest w stanie wyciąć

powiedzmy wyrostek robaczkowy.

Podobnie kierowca po dobrym kursie powinien umieć się odpowiedzialnie zachować na drodze,

a nie liczyć że inni kierowcy mu D uratują, bo jest oznaczony zielonym listkiem wink.gif

Napisano

> Raczysz żartować.

> To oznacza tylko tyle, że mają szanse nie pozabijać siebie i innych.

> Ale do umiejętności jazdy to jeszcze daleko. Nie mówię o tych,

> ktozy mieli możliwość "po cichu" przed zdawaniem na prawko

> pojeździć w ruchu i się nauczyć "manualki", tylo o takich,

> którzy całą znajomośc pojazdu i jego prowadzenia zaczynali od

> kursu nauki jazdy, a takich jest większośc.

Przecież wyraźnie napisałem że właśnie powinni wziąć się od samego początku za to...czyli kursy, egzaminy itp.

Nauczyć tych "świeżych" kierowców jak najwięcej żeby później wyjeżdżąjąc na drogę wiedzieli więcej niż tylko jak nie pozabijać siebie i innych (jak to ująłeś).

A co dadzą te zielone liście?

Czy od tego zdobędą jakieś doświadczenie? No owszem ale metodą prób i błędów...a na drodze to może się skończyć tragicznie. I ile czasu potrwa zanim taki młody kierowca zdobędzie tą wiedzę...skoro nie będzie obok niego nikogo kto da mu jakieś wskazówki?

Tak jak napisałem w poprzednim poście - łatwiej jest dać ostrzeżenie niż zlikwidować przyczynę.

Napisano

> Możesz mi wytłumaczyć, co kierowcy dadzą odruchy, jeśli na kursie nie

> nauczył się podstaw?

Nic. Ale jeżeli nie wyrobi sobie pewnych odruchów, to i podstawy długio nie pozwolą mu pojeździć bez wypadku.

> I co za sens rozwijania prękości rzędu 100 km/h PO otrzymaniu prawa

> jazdy,

> bez instruktora, ryzykując życiem wszystkich innych uczestników

> ruchu.

> Wybacz, ale brak mi tu jakiegokolwiek rozsądku.

> Ile razy ostatnio coś do mnie piszesz, tyle razy piszesz o Szwecji

> Ale tak, kursant może jeździć bez żadnych ograniczeń po zdaniu

> egzaminu.

No i dlatego piszę o Szwecji, bo w Anglii, Francji i wielu innych krajach przez rok po dostaniu prawka wozisz L-kę (czyli odpowiednik naszego zielonego listka) i nie możesz przekraczać ograniczonej prędkości poza terenem zabudowanym, a także masz ograniczenia co do przewożenia pasażerów.

> Bo jeśli nie jest gotowy do jazdy, nie zda. To proste i chyba

> wszędzie tak powinno być?

Owszem, ale na kursie, choćby nie wiadomo za jakie pieniądze, nie wyszkolisz początkującego do poziomu doświadczonego kierowcy. Dlatego po świecie stosuje się kompromis z "L-ką", żeby się jeszcze po kursie dotarł.

> Choćby zbyt powolne wjechanie na autostradę to powód, żeby nie zdać

> (zdarzyło się mojej znajomej)

> I bardzo dobrze, eliminuje to niedouczonych.

Zgadza się. Tylko jak tego nauczysz w krajach, gdzie nie ma autostrad? Nie pytam o słuszność tej nauki, bo jest bezsprzeczna, tylko o jej realizację fizyczną.

> Ale oczywiście znacznie podwyższa koszty uzyskania prawa jazdy.

Oczywiście. Ale w dalszym ciągu kierowca z kilkuletnim stażem jeździ lepiej niż kursant wprost po egzaminie i tego nie zmienisz.

> EDIT:

> Znalazłem sens w innej Twojej wypowiedzi:

> Może właśnie tego brakuje? Mówiło się dużo o możliwości prywatnej

> nauki z krewnym.

> (dlaczego akurat krewny a nie dowolny doświadczony kierowca )

Użyłem skrótu - tam gdzie jest to praktykowane nie ma wymogu pokrewieństwa, jest tylko wymóg posiadania prawa jazdy i jeżdżenia od iluś lat oraz minimalnego wieku "opiekuna". No i trzeba na pojazd wykupić dodatkowe ubezpieczenie.

Napisano

> jestem za !!

Też jestem za takim oznakowaniem.

Napisano

"grzyba" dla starych (i nie chodzi tu o doświadczenie) kierowców. To by naprawdę ułatwiło jazdę zwłaszcza w miejskich korkach...

PZDR

Napisano

dobry pomysl ok.gif

Napisano

> Przecież wyraźnie napisałem że właśnie powinni wziąć się od samego

> początku za to...czyli kursy, egzaminy itp.

> Nauczyć tych "świeżych" kierowców jak najwięcej żeby później

> wyjeżdżąjąc na drogę wiedzieli więcej niż tylko jak nie

> pozabijać siebie i innych (jak to ująłeś).

Zgadza się. Jest to jak najbardziej potrzebne, ale wcale nie neguje zielonych liści.

> A co dadzą te zielone liście?

> Czy od tego zdobędą jakieś doświadczenie? No owszem ale metodą prób i

> błędów...a na drodze to może się skończyć tragicznie. I ile

> czasu potrwa zanim taki młody kierowca zdobędzie tą

> wiedzę...skoro nie będzie obok niego nikogo kto da mu jakieś

> wskazówki?

Ano da to, że cywilizowani kierowcy będą brali pod uwagę, że taki kierowca z większym prawdopodobieńśtwem popełni bląd i będą na to brali poprawkę. A dziczy, która chce się na kimś koniecznie wyżyć i uzna zielonych za doskonały cel, to nie oduczy, ale powinna ją od tego oduczać policja.

> Tak jak napisałem w poprzednim poście - łatwiej jest dać ostrzeżenie

> niż zlikwidować przyczynę.

Ja raczej patrzyłbym na to dwutorowo - lepsze nauczanie i "zielony listek", chociaż zastanawiam się, dlaczego nie chcą u nas przyjąć najczęściej w innych krajach występujacego symbolu L - np. w UK jest on czerwony.

Napisano

> "grzyba" dla starych (i nie chodzi tu o doświadczenie) kierowców.

Kapelusz dla niedzielnych kierowców zlosnik.gif

Napisano

> Kapelusz dla niedzielnych kierowców

Koniecznie moherowy

zlosnik.gif

Napisano

Pomysł troche bez sensu.

Młodzi kierowcy w większości pożyczają samochody od rodziców, którzy prawdopodobnie mają już doświadczenie w prowadzeniu i listków nie będą przyklajali. Czyli listki nie zdadzą egzaminu.

Napisano

> pamietacie kiedys go bylo widac ! teraz ministerstwo przymierza sie

> do wprowadzenia go jako obowiazkowego dla mlodych kierowcow !!

> jestem za !!

jestem za w 100% ok.gif

Napisano

> Ano da to, że cywilizowani kierowcy będą brali pod uwagę, że taki

> kierowca z większym prawdopodobieńśtwem popełni bląd i będą na

> to brali poprawkę. A dziczy, która chce się na kimś koniecznie

> wyżyć i uzna zielonych za doskonały cel, to nie oduczy, ale

> powinna ją od tego oduczać policja.

Mam czasem takie marzenie.

Kupić sobie wreszcie coś co wyciągnie te jakie 240. Jak mi się uda, pierwsze co zrobię, to nakleję zielony liść.

Teraz czasem jak jadę zdarza mi się że ktoś np. po wyprzedzeniu prawą stroną dostaje gula, próbuje gonić, czasem mu się nawet uda potem klotnia.gif itd. różne zboczenia mamy.

To byłby dopiero maxgul angryfire.gif- zielony listek mnie połknął 30.GIF i nie da się go dogonić biglaugh.gif

Napisano

> pamietacie kiedys go bylo widac ! teraz ministerstwo przymierza sie

> do wprowadzenia go jako obowiazkowego dla mlodych kierowcow !!

> jestem za !!

Kolejny temat zastępczy cfaniaczek.gif

Kolejne rozwiązanie pod publiczkę, sztuka dla sztuki.

Nie ma to nic wspólnego z prawdziwym rozwiązywaniem realnych niebezpieczeństw na drodze cfaniaczek.gif

Temat został przeniesiony do archiwum

Ten temat przebywa obecnie w archiwum. Dodawanie nowych odpowiedzi zostało zablokowane.

Ostatnio przeglądający 0

  • Brak zarejestrowanych użytkowników przeglądających tę stronę.

Powiadomienie o plikach cookie

Używając tego serwisu, wyrażasz zgodnę na naszą Polityka prywatności oraz Warunki użytkowania.

Account

Navigation

Szukaj

Szukaj

Configure browser push notifications

Chrome (Android)
  1. Tap the lock icon next to the address bar.
  2. Tap Permissions → Notifications.
  3. Adjust your preference.
Chrome (Desktop)
  1. Click the padlock icon in the address bar.
  2. Select Site settings.
  3. Find Notifications and adjust your preference.