Skocz do zawartości
View in the app

A better way to browse. Learn more.

Autokącik

A full-screen app on your home screen with push notifications, badges and more.

To install this app on iOS and iPadOS
  1. Tap the Share icon in Safari
  2. Scroll the menu and tap Add to Home Screen.
  3. Tap Add in the top-right corner.
To install this app on Android
  1. Tap the 3-dot menu (⋮) in the top-right corner of the browser.
  2. Tap Add to Home screen or Install app.
  3. Confirm by tapping Install.

Kocham firmy ubezpieczeniowe

Featured Replies

Napisano
22 minuty temu, fred77 napisał(a):

Nie bądź świętszy od papieża, nie przesadzaj i nie dramatyzuj.

 

Aha, byłbym zapomniał - niekoniecznie piszemy razem.

No ta, jak zwykle mądre rady, ale jak przychodzi wziąć odpowiedzialność to jednak nie.

 

Nie miałeś do czego się przywalić to się przywaliłeś do błędu.

Napisano
9 godzin temu, AstraC napisał(a):

No ta, jak zwykle mądre rady, ale jak przychodzi wziąć odpowiedzialność to jednak nie.

 

Nie miałeś do czego się przywalić to się przywaliłeś do błędu.

Czego nie rozumiesz? 

Napisano
12 godzin temu, fred77 napisał(a):

Czego nie rozumiesz? 

Chyba jednak Ty.

Dalej nie chcesz wziąć odpowiedzialności za swoje rady. Tej prawnej i finansowej, czemu?

Napisano
14 minut temu, AstraC napisał(a):

Chyba jednak Ty.

Dalej nie chcesz wziąć odpowiedzialności za swoje rady. Tej prawnej i finansowej, czemu?

Jakiej odpowiedzialności? Producent może sobie ustalać co chce, bo po prostu chce na tym zarabiać. Chyba logicznym jest, że jak dochodzi do poważnego zdarzenia to z reguły cały samochód jest do wyrzucenia, razem z fotelami.

A gdy dochodzi do niewielkich uszkodzeń pojazdu to z reguły z fotelami dla dzieci nic się nie dzieje. No chyba, że ktoś jest nadwrażliwy to niech się kopie z ubezpieczycielami, sądami i pieron wie kim jeszcze.

Napisano
21 minut temu, fred77 napisał(a):

Jakiej odpowiedzialności? Producent może sobie ustalać co chce, bo po prostu chce na tym zarabiać. Chyba logicznym jest, że jak dochodzi do poważnego zdarzenia to z reguły cały samochód jest do wyrzucenia, razem z fotelami.

A gdy dochodzi do niewielkich uszkodzeń pojazdu to z reguły z fotelami dla dzieci nic się nie dzieje. No chyba, że ktoś jest nadwrażliwy to niech się kopie z ubezpieczycielami, sądami i pieron wie kim jeszcze.

No i dalej, nie chcesz zagwarantować że fotelik na 100% zadziała jak powinien w sytuacji w której już brał udział nawet w niewielkim zdarzeniu.

Ale radzisz się nie przejmować. To co? No i co to znaczy z reguły? Zawsze jest ok czy jednak może nie zawsze?

Napisano
1 minutę temu, AstraC napisał(a):

No i dalej, nie chcesz zagwarantować że fotelik na 100% zadziała jak powinien w sytuacji w której już brał udział nawet w niewielkim zdarzeniu.

Ale radzisz się nie przejmować. To co? No i co to znaczy z reguły? Zawsze jest ok czy jednak może nie zawsze?

A co ma w nim niezadziałać?

 

Napisano
28 minut temu, fred77 napisał(a):

A co ma w nim niezadziałać?

 

Fred, Ty jak zwykle o tych H4 w Żuku :facepalm: Foteliki mają np. sprzęg w bazie, w którym się fotelik zatrzaskuje, bywają pasy "bezwładniościowe" i mnóstwo innych dziwnych konstrukcji, które mogą ucierpieć przy kolizji/wypadku itd. Ja to przerabiałem 30 lat temu, kiedy w PL takie rzeczy były czymś zupełnie abstrakcyjnym, a konstrukcje były na poziomie bezpieczeństwa samochodów wtedy dostępnych, a przez ten czas sporo się zmieniło. Ja wiem, że Ty tkwisz na na tym poziomie percepcji, ale sporo się zmieniło przez te lata. Tak, nigdy nie miałem wypadku/stłuczki z fotelikami, ale jakoś nie chciałbym tego trenować. Miałem raz, ale na na szczęście w nowoczesnym samochodzie, z poduszkami, z pirotechnicznymi napinaczami itd. Też się bez szkód nie obeszło, ale pewnie dzięki temu żyję z niewielkim uszczerbkiem na zdrowiu fizycznym, bo psychicznie to z rok nie mogłem dojść do siebie. Sam wypadek miał chyba miejsce ~20 lat temu i samochód poszedł do kasacji. Zostałem najechany z tyłu. Dzieciaki akurat były na wakacjach. Po chłopaków tydzień później pojechałem z kolegą, bo ja nie byłem w stanie prowadzić samochodu.  

Napisano
W dniu 16.10.2024 o 22:50, fred77 napisał(a):

 

 

Aha, byłbym zapomniał - niekoniecznie piszemy razem.

Łącznie nieuku.

Napisano
8 godzin temu, fred77 napisał(a):

A co ma w nim niezadziałać?

 

Głąb a innym zwraca uwagę.

Napisano
14 godzin temu, fred77 napisał(a):

A co ma w nim niezadziałać?

 

Zatem jak nie rozumiesz co może nie zadziałać, a raczej co się może z materiałem stać w trakcie przeciążeń, to lepiej nic nie rób.

Co innego zastanawianie się jak zadziała laptop który upadł i co będzie dalej, może nic, ale w razie W szkody na zdrowiu raczej żadne.

Dlaczego zatem wciąż nie chcesz wziąć na siebie odpowiedzialności prawnej i finansowej za fotelik który będzie ktoś używał? Wiesz że niektóre mają nawet datę ważności? Po której jest zakaz używania? A to umiesz wymyślić czemu?

Napisano
W dniu 16.10.2024 o 07:41, AstraC napisał(a):

Zatem od dzisiaj wystawiasz certyfikat że, oczywiście w pojemnym określeniu, stłuczka nie powoduje konieczności wymiany fotelika wraz ze wszystkimi jego prawnymi i finansowymi konsekwencjami?

Masz jakieś pojęcie o materiałach czy nie koniecznie? Sam fakt że sobie coś wyspawałeś nie oznacza głównie nic.

Prosta zasada poduchy całe, napinacze nie zadziałały, przeciążenie małe fotele dobre. I wszystkich bym na drzewo spuszczał jako ubezpieczyciel.

Napisano
50 minut temu, wujek napisał(a):

Prosta zasada poduchy całe, napinacze nie zadziałały, przeciążenie małe fotele dobre. I wszystkich bym na drzewo spuszczał jako ubezpieczyciel.

Byś spuszczał - a w sądzie przegrał, no bo twoje domysły że skoro poduchy nie wystrzeliły to jest ok, a producent przedstawi swoje oświadczenie - to kto będzie dalej brał odpowiedzialność za bezpieczeństwo fotelika jak producent się zgodnie z prawem wypnie, ubezpieczyciel czy sąd? To samo z napinaczami, a foteliki w ISO FIX z własnymi pasami?
Dlaczego ubezpieczyciele wypłacają? Bo nie chcą brać na siebie odpowiedzialności, proste, szczególnie że producent stwierdził że lepiej nie.
I nawet jeśli to jest paranoja i w 99% przypadków będzie ok, ja nie będę testował na dzieciach czy mi akurat się nie przytrafi ten 1%.

  • 3 tygodnie później...
Napisano
W dniu 16.10.2024 o 07:41, AstraC napisał(a):

Zatem od dzisiaj wystawiasz certyfikat że, oczywiście w pojemnym określeniu, stłuczka nie powoduje konieczności wymiany fotelika wraz ze wszystkimi jego prawnymi i finansowymi konsekwencjami?

Masz jakieś pojęcie o materiałach czy nie koniecznie? Sam fakt że sobie coś wyspawałeś nie oznacza głównie nic.

Wiesz ile razy mi fotelik spadł na beton jak przekladalem z auts do auta? 

Nie zliczę.

Często zbierałem z ziemi dwie części bo się rozsypywał od uderzenia i siedzisko i oparcie były osobno (konstrukcyjnie można rozdzielić, fotelik 2w1)

 

Syn ma dziś 20 lat, żyje, nie zginął śmiercią tragiczną w foteliku samochodowym

Napisano
23 minuty temu, Mihail napisał(a):

Wiesz ile razy mi fotelik spadł na beton jak przekladalem z auts do auta? 

Nie zliczę.

Często zbierałem z ziemi dwie części bo się rozsypywał od uderzenia i siedzisko i oparcie były osobno (konstrukcyjnie można rozdzielić, fotelik 2w1)

 

Syn ma dziś 20 lat, żyje, nie zginął śmiercią tragiczną w foteliku samochodowym

No i czego to dowodzi?
Masz miskę z 1000 cukierków, jeden po zjedzeniu zabije twojego syna - masz wybrać 3, ryzykujesz?
To jest taki dowód anegdotyczny - wiesz ilu palaczy umarło ze starości? A czy to dowodzi nieszkodliwości palenia?

Napisano
53 minuty temu, AstraC napisał(a):

No i czego to dowodzi?
Masz miskę z 1000 cukierków, jeden po zjedzeniu zabije twojego syna - masz wybrać 3, ryzykujesz?
To jest taki dowód anegdotyczny - wiesz ilu palaczy umarło ze starości? A czy to dowodzi nieszkodliwości palenia?

 

 

Co to w ogóle za przyklad?

Każdy papieros przyczynia się do pogorszenia zdrowia i skraca zycie o kilka minut- udowodnione.

 

W przypadku fotelika śmiem twierdzić, że upadek na beton/stłuczka po którym/której organoleptycznie NIE STWIERDZĘ uszkodzeń NIE będzie stanowić zagrożenia dla dziecka w przypadku dalszej eksploatacji.

 

Powtórzę raz jeszcze - fotelik samochodowy to przedmiot o stosunkowo prostej budowie,bez żadnych skomplikowanych mechanizmów czy też elektroniki. W związku z tym jego przydatność po ewentualnym zdarzeniu drogowym do dalszej eksploatacji może ocenić własnym zakresie jego właściciel/ użytkownik.

Parafrazując powyższe- jeżeli wpadniesz autem w dużą dziurę ale auto dalej jedzie, zatrzymujesz się, sprawdzasz ,że wszystko jest w porządku, jedziesz do warsztatu, warsztat nie znajduje żadnej usterki. Czy po takim czymś też będziesz zgłaszał do ubezpieczyciela w ramach Autocasco i żądał wypłaty odszkodowania, bo wpadłeś w dziurę, która na pewno coś mogła uszkodzić? W takich sytuacjach przyjeżdża biegły i jeżeli nie stwierdzi żadnego uszkodzenia to nie dostaniesz żadnego odszkodowania. Tak samo jest z fotelikiem samochodowym -  co z tego że była stłuczka? Jeżeli fotelik w ocenie czy to biegłego czy nawet jak już wyżej wspomniałem właściciela takiego fotelika jest w stanie niepogorszonym to nie odnajduję absolutnie żadnych podstaw do jego wymiany na nowy

 

Napisano
Godzinę temu, Mihail napisał(a):

W przypadku fotelika śmiem twierdzić, że upadek na beton/stłuczka po którym/której organoleptycznie NIE STWIERDZĘ uszkodzeń NIE będzie stanowić zagrożenia dla dziecka w przypadku dalszej eksploatacji.

To śmiesz twierdzić, czy sprawdziłeś to? Ja na ten przykład ani razu nie upuściłem swoich fotelików z dbałości o bezpieczeństwo.

 

Godzinę temu, Mihail napisał(a):

Każdy papieros przyczynia się do pogorszenia zdrowia i skraca zycie o kilka minut- udowodnione.

Taki sam jak twój - uszkodzenia zmęczeniowe materiału już nie jedną osobę zabiły, a nawet były przyczyną katastrof.
 

Godzinę temu, Mihail napisał(a):

Powtórzę raz jeszcze - fotelik samochodowy to przedmiot o stosunkowo prostej budowie,bez żadnych skomplikowanych mechanizmów czy też elektroniki. W związku z tym jego przydatność po ewentualnym zdarzeniu drogowym do dalszej eksploatacji może ocenić własnym zakresie jego właściciel/ użytkownik.

No tak autokącikowicz stwierdził - że mu nic nie jest i da się ocenić organoleptycznie bo to proste urządzenie więc tak musi być! Ale tutaj "chłopski rozum" zderza się z nauką https://pl.wikipedia.org/wiki/Zmęczenie_materiału która coś takiego przewiduje - zdradzę Ci tajemnicę, takie uszkodzenia zmęczeniowe powstałe w wyniku przeciążeń nie muszą być wcale widoczne, lub nawet jeśli trudne do ocenienia bez odpowiedniej wiedzy i apratury. Tak prawdopodobnie po jedny updaku nic się nie stanie, ale kilkurotnie to już w ogóle nie wygłaszałbym takich pewnych tez.

 

Godzinę temu, Mihail napisał(a):

Parafrazując powyższe- jeżeli wpadniesz autem w dużą dziurę ale auto dalej jedzie, zatrzymujesz się, sprawdzasz ,że wszystko jest w porządku, jedziesz do warsztatu, warsztat nie znajduje żadnej usterki. Czy po takim czymś też będziesz zgłaszał do ubezpieczyciela w ramach Autocasco i żądał wypłaty odszkodowania, bo wpadłeś w dziurę, która na pewno coś mogła uszkodzić? W takich sytuacjach przyjeżdża biegły i jeżeli nie stwierdzi żadnego uszkodzenia to nie dostaniesz żadnego odszkodowania.

Porównujesz zawieszenie samochodu z fotelikiem? Ty wiesz, że zawieszenie zostało zaprojektowane do WIELOKROTNEJ pracy pod dużym obciążeniem i są tam elementy pochłaniające energię bez uszkodzeń ich jako takich? Aczkolwiek i na nich występuje zużycie zmęczeniowe, którego efektem może być chociażby pęknięcie sprężyny. Co więcej takie uszkodzenie jest w łatwy sposób diagnozowalne, przecież widać uszkodzenie, a elementy które mogłby by ewentualnie pęknąć są chronione elementami które są wstanie pochłonąć siłę bez szkody.
 

Godzinę temu, Mihail napisał(a):

W takich sytuacjach przyjeżdża biegły i jeżeli nie stwierdzi żadnego uszkodzenia to nie dostaniesz żadnego odszkodowania. Tak samo jest z fotelikiem samochodowym -  co z tego że była stłuczka? Jeżeli fotelik w ocenie czy to biegłego czy nawet jak już wyżej wspomniałem właściciela takiego fotelika jest w stanie niepogorszonym to nie odnajduję absolutnie żadnych podstaw do jego wymiany na nowy

Po cichutku zmieniamy narrację - już nie użytkownik ale biegły, idziemy w dobrym kierunku.
Ale żeby mieć 100% pewności w jakim stanie jest materiał odkształcalny który miał pochłonąć energie to przeprowadzone badania nad tym czy faktycznie nie doszło do uszkodzeń przewyższają cenę nowego fotelika.

Co więcej miałeś okazję sprawdzić fotelik w wypadku który Ci upadł czy nie?

Napisano
13 minut temu, AstraC napisał(a):

 


Co więcej miałeś okazję sprawdzić fotelik w wypadku który Ci upadł czy nie?

 

 

Co to znaczy czy miałem okazję sprawdzić fotelik w wypadku?

Jeżeli pytasz czy miałem wypadek z fotelikiem na pokładzie  to nie - nie miałem wypadku. Natomiast, gdybym go miał to w jaki sposób miałbym stwierdzić, że na przykład obrażenia dziecka przy uderzeniu bocznym były spowodowany tym  że fotelik był wcześniej uszkodzony?Biorąc pod uwagę, że auto dostałoby potężnego dzwona w prawy bok to nie wiem czy ktokolwiek byłby w stanie sprawdzić jaki wpływ miało na to ewentualnie niewidoczne uszkodzenie fotelika, że dziecko poniosło jakieś obrażenia.

Na logikę nie jest to możliwe do stwierdzenia. Jeśli wcześniej nie było gołym okiem widać absolutnie żadnych uszkodzeń, to w jaki sposób na przykład biegły miałby dowieźć, że jeżeli fotelik pękł w konkretnym miejscu to nie była to na przykład wada materiałowa na etapie produkcji?

Napisano
1 minutę temu, Mihail napisał(a):

 

 

Edytowane przez Mihail
zdublowany post

Napisano
Godzinę temu, Mihail napisał(a):

Na logikę nie jest to możliwe do stwierdzenia. Jeśli wcześniej nie było gołym okiem widać absolutnie żadnych uszkodzeń, to w jaki sposób na przykład biegły miałby dowieźć, że jeżeli fotelik pękł w konkretnym miejscu to nie była to na przykład wada materiałowa na etapie produkcji?

Zatem wypowiadasz się jak ekspert, ale nie masz pojęcia.
Zauważ, że potrafią wywnioskować ciekawe rzeczy z kawałka poskręcanego metalu, który był niewiadomo jakim elementem tegoż przed tym jak gwizdnął w ziemię z prędkością kilkuset km/h. Zobaczy ile prac i badań wykonano po tragicznym wypadku na DK50 gdzie zginęła trójka dzieci.

Dołącz do dyskusji

Możesz dodać zawartość już teraz a zarejestrować się później. Jeśli posiadasz już konto, zaloguj się aby dodać zawartość za jego pomocą.

Gość
Dodaj odpowiedź do tematu...

Ostatnio przeglądający 0

  • Brak zarejestrowanych użytkowników przeglądających tę stronę.

Powiadomienie o plikach cookie

Używając tego serwisu, wyrażasz zgodnę na naszą Polityka prywatności oraz Warunki użytkowania.

Account

Navigation

Szukaj

Szukaj

Configure browser push notifications

Chrome (Android)
  1. Tap the lock icon next to the address bar.
  2. Tap Permissions → Notifications.
  3. Adjust your preference.
Chrome (Desktop)
  1. Click the padlock icon in the address bar.
  2. Select Site settings.
  3. Find Notifications and adjust your preference.