Skocz do zawartości
View in the app

A better way to browse. Learn more.

Autokącik

A full-screen app on your home screen with push notifications, badges and more.

To install this app on iOS and iPadOS
  1. Tap the Share icon in Safari
  2. Scroll the menu and tap Add to Home Screen.
  3. Tap Add in the top-right corner.
To install this app on Android
  1. Tap the 3-dot menu (⋮) in the top-right corner of the browser.
  2. Tap Add to Home screen or Install app.
  3. Confirm by tapping Install.

Wypadek to zwykły pech :(

Featured Replies

Napisano

Jakiś czas temu była dyskusja o gościu, który dostał 5 lat za zabicie kilku osób w trakcie wyprzedzania

z prędkością urągająca jakimkowiek zasodom bezpieczeństwa/współżycia społecznego.

Wiele osób twierdziło, że to tylko pech itd., każdemu się mogło zdarzyć. pad.gif

W dniu dzisiejszym byłem zszokowany dość podobną sytuacją, tylko nikt na szczęście nie zginął.

Przyjechałem po fakcie, ale obraz budujący zbytnio nie był. Parking przy podwarszawskim Auchan

(Piaseczno). Lawety, R-ki, Policja itd. Aparatu nie miałem pod ręką, trudno. Samochodów uszkodzonych

bardzo poważnie naliczyłem dwa - nowa Corolla z z rozpierniczonym przedem, zniszczonym całym

zweiszeniem z lewej strony, chyba Nissan (taki sportawy) bez przodu + dodatki po wpakowaniu

się w stojące samochy itd. Wszystko w zasadzanie na pasach w jednej z głównych alejek.

Kto byl winien tego nie wiem, ale prędkość to mała nie była. Nissan po zmianie toru lotu

załatwił trzy samochody stojące na miejscach parkingowych. Shuma, Accord coś tam

jeszcze. Stała jeszcze Avensis, ale ta chyba nadziała się lekko na kręcąca się Corollę.

Teraz tez ktoś napisze, że to po prostu pech i to się zdarza? Na wjeździe na parking są

tabliczki z ograniczeniem chyba do 20km/h + informacja, że na danym terenie obowiązują

zasady ruchu drogowego.

To się nóż w kieszeni otwiera. Półmózg jeden z drugim nic sobie nie robi z elementarnych

zasad bezpieczeństwa, ale obrońcow znajduje?

Opisuję tę sytuację, by parę osób się zastanowiło nad swoim zachowaniem i stosunkiem

do podobnych zdarzeń...

Napisano

No tak - czasami jest to po prostu brak wyobraźni . Wielki brak . Kierowca , który to spowodował , pewnie dopiero teraz nie będzie się uważał za mistrza kierownicy . Część kierowców , widząc tą kolizję , nadal będzie się za nich uważała . Takie niestety są realia . Powinniśmy zmienić nasze zachowanie na drogach , ale sądzę , że jeszcze dużo czasu minie , zanim to zrozumiemy .

Napisano
  • Autor

> No tak - czasami jest to po prostu brak wyobraźni . Wielki brak .

W tego typu wypadkach jest to nie tylko brak wyobraźni, tylko

dodatkowo przekonanie o własniej bezkarności. Nie ma to nic wspólnego

z pechem frown.gif

> Kierowca , który to spowodował , pewnie dopiero teraz nie będzie

> się uważał za mistrza kierownicy .

Czytając wiele wypowiedzi mam poważne wątpliwości.

> Część kierowców , widząc tą kolizję , nadal będzie się za nich uważała .

Owszem i to jest przerażające.

> Takie niestety są

> realia . Powinniśmy zmienić nasze zachowanie na drogach , ale

> sądzę , że jeszcze dużo czasu minie , zanim to zrozumiemy .

Cóż, ale walczyc z tym trzeba, choćby to by mało popularne...

Napisano

Ale pewni oni zawsze jezdzili szybko ale bezpiecznie hahaha.gif

Napisano

> Ale pewni oni zawsze jezdzili szybko ale bezpiecznie

do momentu jak zabiją siebie lub w gorszym przypadku kogoś innego...

Napisano

> Ale pewni oni zawsze jezdzili szybko ale bezpiecznie

no bo to pech panie, nic więcej - jakby ten przede mną nie jechał jak ciota tylko:

- ruszył z kopyta

- zatrzymał się i rozjerzał

- mogł mnie przepuścić, przecież widział, że jadę szybko, co mu zbywało

- przyjechał na zakupy pół godziny później

- ...

- ...

- ...

to NIC by nie było

także to tylko pech

PS

Obawiam się, że sprawcy tego typu zdarzeń nader czesto nie poczuwają się do osobistej winy, tylko zwalają odpowiedzialność na "nieszczęśliwy splot czynników zewnętrznych" - dzięki temu w swoich oczach nadal mogą uchodzić za super-kierowców

PZDR

Napisano

> W dniu dzisiejszym byłem zszokowany dość podobną sytuacją, tylko nikt

> na szczęście nie zginął.

Ty się tak nie szokuj, bo Ci jeszcze jakaś żyłka pęknie. I to dopiero będzie pech. zlosnik.gif

A tak na serio - ja widzę dużo różnic pomiędzy tymi zdarzeniami. Ale nie chce mi się już dyskutować. Ja nie przekonam Ciebie, Ty nie przekonasz mnie. Ja widzę, że człowiek jest tylko człowiekiem, Ty uważasz, że każdy z nas jest istotą, która samą myślą może rządzić światem.

Życzę więc miłej dyskusji, a sam zajmę się czymś bardziej konstruktywnym, niż tylko ostatnio modne potępianie wszystkich i wszystkiego. smirk.gif

Napisano

Wszystko do czasu kiedy trafi na "odpowiedniego" przeciwnika np.: przydrożne drzewo lub jakiś ciężarowy z naczepą- to ostudzi jego zapał, może nawet na zawsze czacha.gif

Napisano

Tak swoją droga to na tym wlasnie parkingu sa te glowne alejki rownolegle do pulawskiej ktore sa przecinane pasami dla pieszych. Nie pierwszy raz widziałem jak przelatywali przez tą alejke bez zatrzymania i uwagi samochody wyjezdzajace z miejsc parkingowych. Raz nawet widzialem tam dzwona z udziałem dwóch bab a innym razem sam o malo nie zostalem staranowany przez inna babe.

Warto tam uwazac.

Napisano

Ja powiem tak pecha ma ten co zatrzyma takiego wariata swoim samochodem albo sobą samym jesli przechodzi przez pasy. Człowiek który swiadomie łamie przepisy i jest sprawca wypadku nie mozna nazwac pechowcem tylko debilem screwy.gif jakby jechal przepisowo albo chociaz wolniej to moze by uniknol tego wypadku.

Napisano

> Jakiś czas temu była dyskusja o gościu, który dostał 5 lat za zabicie

Nadajesz sie na barda przodujacej partii narodu zlosnik.gif

Przyrownujesz tutaj zdarzenie extremalnie rozne i mierzysz je jedna miara.

Na parkingu sa takie a nie inne ograniczenia bo roji sie tam od pieszych, zarowno w sile wieku, jak i babc, oraz o zgrozo dzieci "tanczacych z wozkami" i bawiacymi sie berka nono.gif

Tamten koles z pechem jechal po drodze dwupasmowej, dwujezdniowej, na ktorej ograniczenie jest z powodu rozsypujacych sie wiaduktow, a to roznica jak stad do Pekinu icon_rolleyes.gif

Napisano
  • Autor

> Ty się tak nie szokuj, bo Ci jeszcze jakaś żyłka pęknie. I to dopiero

> będzie pech.

Spokojna głowa.

> A tak na serio - ja widzę dużo różnic pomiędzy tymi zdarzeniami.

Jeżeli chodzi o przyczyny takich wypadków - nie ma żadnej.

> Ale

> nie chce mi się już dyskutować.

To po co piszesz - licznik nabijasz?

> Ja nie przekonam Ciebie, Ty nie

> przekonasz mnie. Ja widzę, że człowiek jest tylko człowiekiem,

> Ty uważasz, że każdy z nas jest istotą, która samą myślą może

> rządzić światem.

Faktycznie, jeżeli tak to interpretujesz, to skoda twojego czasu - i tak

nie zrozumiesz.

> Życzę więc miłej dyskusji, a sam zajmę się czymś bardziej

> konstruktywnym, niż tylko ostatnio modne potępianie wszystkich i

> wszystkiego.

Bardzo interesujące - faktycznie, lepiej tak zrób, jeżeli tak cięzko

jest zrozumieć, że pewne zdarzenia nie są skutkiem przypadku,

czy też pecha, tylko skutkiem absolutnej bezmyslności.

Napisano
  • Autor

> Nadajesz sie na barda przodujacej partii narodu

Ciekawe - może lepiej zabierać głos w zakresie merytorycznym?

> Przyrownujesz tutaj zdarzenie extremalnie rozne i mierzysz je jedna

> miara.

Rożne sa one tylko w konkretnych skutkach, przyczyny są te same, bądź

bardzo podobne - bezmyślność.

> Na parkingu sa takie a nie inne ograniczenia bo roji sie tam od

> pieszych, zarowno w sile wieku, jak i babc, oraz o zgrozo dzieci

> "tanczacych z wozkami" i bawiacymi sie berka

Czy to komuś przeszkadzało w takiej jeździe?

> Tamten koles z pechem jechal po drodze dwupasmowej, dwujezdniowej, na

> ktorej ograniczenie jest z powodu rozsypujacych sie wiaduktow, a

> to roznica jak stad do Pekinu

Tak, jasne. Wszyscy jadą wolniej, ponieważ jest ślisko, ale ja jestem lepszy

i mam wszystkich w d***. Ograniczenie z tytułu rozsypujących się wiaduktów

możesz sobie darować - odpowiedź tkwi w tamtym wątku.

Napisano

> To po co piszesz - licznik nabijasz?

Nie, wyrosłem z tego jakieś 5000 postów temu. zlosnik.gif

> Bardzo interesujące - faktycznie, lepiej tak zrób, jeżeli tak cięzko

> jest zrozumieć, że pewne zdarzenia nie są skutkiem przypadku,

> czy też pecha, tylko skutkiem absolutnej bezmyslności.

PEWNE tak. Ale nie WSZYSTKIE. Ten na parkingu jest przykładem na TAK. Ten na Trasie Toruńskiej jest przykładem na NIE. smirk.gif

Napisano

> Rożne sa one tylko w konkretnych skutkach, przyczyny są te same, bądź

> bardzo podobne - bezmyślność.

Jeśli w obu przypadkach widzisz taką samą bezmyślność, to podziwiam Twoje klapki na oczach. yikes.gif

> Tak, jasne. Wszyscy jadą wolniej, ponieważ jest ślisko, ale ja jestem

> lepszy i mam wszystkich w d***.

Z tego co pamiętam, człowiek z Trasy Toruńskiej nie jechał specjalnie szybciej, niż pozostali... smirk.gif

Napisano
  • Autor

> Tak swoją droga to na tym wlasnie parkingu sa te glowne alejki

> rownolegle do pulawskiej ktore sa przecinane pasami dla

> pieszych.

Owszem.

> Nie pierwszy raz widziałem jak przelatywali przez tą

> alejke bez zatrzymania i uwagi samochody wyjezdzajace z miejsc

> parkingowych. Raz nawet widzialem tam dzwona z udziałem dwóch

> bab a innym razem sam o malo nie zostalem staranowany przez inna

> babe.

Do stłuczek czasem dochodzi - to jest nieuniknione. Przy takim natężeniu

ruchu, braku koncentracji i przemieszaniu samochód z pieszymi roznie bywa.

> Warto tam uwazac.

Uważać to warto wszędzie. Problem w tym, że ciężko jest przewidzieć

pewne debilne zachowania innych ludzi, a jeszcze trudniej pogodzić je

ze swoimi błędami. Bląd jest rzeczą ludzką, ale należy poruszać się tak,

by mimo popełniania błędow (przez siebie i innych) ruch się odbywał

względnie bezpiecznie. Jak widać niektórzy nie dają sobie i innym szans

na wyjście cało z takich sytuacji.

Napisano
  • Autor

> Jeśli w obu przypadkach widzisz taką samą bezmyślność, to podziwiam

> Twoje klapki na oczach.

Tak się zastanawiam, jaka ma być skala - trochę bezmyslny, średnio bezmyślny,

mocno bezmyślny? Zawsze mi się wydawało, że zanim podejmiemy jakieś

ryzyko to wypadałoby się najpierw zastanowić.

> Z tego co pamiętam, człowiek z Trasy Toruńskiej nie jechał specjalnie

> szybciej, niż pozostali...

Nie, no skąd. On w ogóle nie jechał szybko. To wszystko to tylko nieszcześliwy zbieg

okoliczności i pech.

Napisano

> Zawsze mi się wydawało, że zanim podejmiemy jakieś

> ryzyko to wypadałoby się najpierw zastanowić.

A Ty w ogóle samochodem jeździsz? I faktycznie ZASTANAWIASZ się przed każdym manewrem, który rzecz jasna jest potencjalnym źródłem ryzyka? Podziwiam... Ja nie mam tak szybkiego umysłu. Oceniam ryzyko instynktowanie, bazując na doświadczeniu, przewidywaniu i zwykłym ludzkim strachu. O siebie, o innych na drodze, o ludzi, których wiozę. Taka ocena na chybił-trafił. I bądź pewien, że nie osiągam 100%-wej skuteczności w tych ocenach.

Na szczęście póki co (odpukać) nie miałem pecha i nikomu krzywdy nie zrobiłem. smile.gif

> Nie, no skąd. On w ogóle nie jechał szybko.

Jechał szybko. Ale nie szybciej, niż inni. I miał pecha, bo się poślizgnął. Tysiąc samochodów jadących przed nim przejechało ten sam odcinek z podobną prędkością i się nie poślizgnęło. I następny tysiąc po nim. To właśnie jest pech.

Napisano
  • Autor

> A Ty w ogóle samochodem jeździsz?

Pewnie nie.

> I faktycznie ZASTANAWIASZ się przed

> każdym manewrem, który rzecz jasna jest potencjalnym źródłem

> ryzyka? Podziwiam... Ja nie mam tak szybkiego umysłu. Oceniam

> ryzyko instynktowanie, bazując na doświadczeniu, przewidywaniu i

> zwykłym ludzkim strachu. O siebie, o innych na drodze, o ludzi,

> których wiozę. Taka ocena na chybił-trafił. I bądź pewien, że

> nie osiągam 100%-wej skuteczności w tych ocenach.

Tak sie składa, że są manewry typowe, gdzie można zrobić błąd

i jego skutki nie są groźne, są również zachowania mniej typowe,

a bardziej ryzykowne, gdzie błąd już niestety skutkuje powaznymi

konsekwencjami - w tym wypadki nie można mowic o pechu,

ponieważ decyzję podejmuje się w pewien sposób świadomie.

Bezmyslnie, ale świadomie.

> Na szczęście póki co (odpukać) nie miałem pecha i nikomu krzywdy nie

> zrobiłem.

A czy ja pisałem o Tobie?

> Jechał szybko. Ale nie szybciej, niż inni.

Niestety szybciej i to sporo szybciej. W rzeczonym wątku było to nawet podane.

Wszyscy jechali 60-70km/h na krawędzi (było ślisko), a on jechał min 100km/h.

Zastanawiam się, kiedy w końcu przeczytasz przytaczane fakty, a nie będziesz

nadal twierdził, że jechał jak wszyscy.

> I miał pecha, bo się poślizgnął.

Pecha to mieli ludzie na przystanku.

> Tysiąc samochodów jadących przed nim przejechało ten

> sam odcinek z podobną prędkością i się nie poślizgnęło. I

> następny tysiąc po nim. To właśnie jest pech.

Jasne. Skąd to znam - cześć faktów przemilczymy, część zniekształcimy by pasowały

do naszej wersji wydarzeń, cześć podamy nieprawdziwych, następnie przedstawimy

na podstawie tego pewne wnioski, a na ich podstawie usprawiedliwimy pewiem model

zachowań.

Tak się zastanawiam, czy cięzko jest zrozumieć, że czym innym jest niepomyśly zbieg okoliczności,

a czyms zgoła innym jest wypadek z powodu bezmyslnego zachowania, czy jawnego

ignorowania przepisów, czy pewnych elementarnych zasad bezpieczeńswa.

W pierwszym wypadku jest usprawiedliwienie - człowiek jest istotą omylną, ale zdaje

sobie z tego sprawę, w drugim nie ma usprawiedliwienia.

Napisano

no i ?? np. dzisiaj w lodzi, Rydza Śmigłego 3 pasy na środkowym jedzie wyploszcz w Uno 40 na godzine, az strach bylo patrzec co sie na drodze działo przez takiego "pseudo- bezpiecznego kierowce"

Za szyba jazda jest tak samo niebezpieczna jak za wolna, do wszystkiego trzeba podjesc z głowa a nie z przekonaniem, ze jak jak wolno to sie nic nie stanie.

Napisano

z Futrzakien nie ma co dyskutować On jest niereformowalny smile.gifosobiście myślę, ze jest mu bliżej do "zawalidrogi" niż do "jeżdżącego płynnie kierowcy" ale cóż nie znam go może się mylę.

Napisano

> Pewnie nie.

Facet, popracuj nad sobą, skoro sam nie jesteś pewien, czy jeździsz samochodem, czy nie... yikes.gif

> Wszyscy jechali 60-70km/h na krawędzi (było ślisko), a on jechał min

> 100km/h.

> Zastanawiam się, kiedy w końcu przeczytasz przytaczane fakty, a nie

> będziesz nadal twierdził, że jechał jak wszyscy.

Gdzie takie fakty były przytoczone? Coś mi umknęło...? Swego czasu szukałem trochę po sieci i jedyne, co znalazłem to wypowiedź sprawcy, że w jego ocenie nie jechał znacząco szybciej, niż pozostali uczestnicy ruchu. Oczywiście od przynajmniej jednego samochodu jechał szybciej, bo "zaczął wyprzedzać". Byłoby więc bardzo fajnie, gdybyś podał źródło. I najlepiej inne, niż wypowiedzi kogoś-tam na forum... smirk.gif

> Jasne. Skąd to znam

Nie wiem, skąd. Poza tym ja nikogo nie usprawiedliwiam. Nigdy nie twierdziłem, że gościa należy uniewinnić, bo miał pecha i to nie jego wina. Wina jest, kara jest, a pewnych rzeczy żadna kara nie zwróci, więc jej powiększanie nie ma żadnego sensu.

Nic na to nie poradzę - wkurzają mnie krytykanci-gawędziarze, którzy są w stanie opluć każdego, żeby tylko pokazać jacy to oni są świetni. Pałają świętym oburzeniem i krzyczą "morderca" zanim będzie wyrok, zanim poznają szczegóły sprawy, bez patrzenia na wszystkie okoliczności, na które należy patrzeć. sick.gif

Napisano
  • Autor

> Facet, popracuj nad sobą, skoro sam nie jesteś pewien, czy jeździsz

> samochodem, czy nie...

To się nazywa merytoryczny argument.

> Gdzie takie fakty były przytoczone? Coś mi umknęło...?

Cóż, widzę, że wypowiadasz się na ten temat, a nawet się z lekturą

nie zapoznałeś. Typowe.

> Swego czasu

> szukałem trochę po sieci i jedyne, co znalazłem to wypowiedź

> sprawcy, że w jego ocenie nie jechał znacząco szybciej, niż

> pozostali uczestnicy ruchu. Oczywiście od przynajmniej jednego

> samochodu jechał szybciej, bo "zaczął wyprzedzać". Byłoby więc

> bardzo fajnie, gdybyś podał źródło. I najlepiej inne, niż

> wypowiedzi kogoś-tam na forum...

A ja głupi myślalem, że wziąłeś udział w dyskusji po zapoznaniu się

z faktami.

> Nie wiem, skąd. Poza tym ja nikogo nie usprawiedliwiam. Nigdy nie

> twierdziłem, że gościa należy uniewinnić, bo miał pecha i to nie

> jego wina. Wina jest, kara jest, a pewnych rzeczy żadna kara nie

> zwróci, więc jej powiększanie nie ma żadnego sensu.

O czym Ty piszesz? Znów probujesz stworzyć zasłonę dymną nad

przyczynami tamtego wypadku? Gdzie zauważyłeś choć jedno zdanie,

które by sugerowało chęć mej zemsty, czy podważania wyroku

sądu? Może ustal ze sobą z czym dyskujtujesz, ponieważ widzę,

że dyskutujesz z własną wersją rzeczywistosći, którą próbujesz

wpisać w moje usta. To się nie uda, ponieważ ja na ten temat nie

dyskutowałem.

> Nic na to nie poradzę - wkurzają mnie krytykanci-gawędziarze, którzy

> są w stanie opluć każdego, żeby tylko pokazać jacy to oni są

> świetni. Pałają świętym oburzeniem i krzyczą "morderca" zanim

> będzie wyrok, zanim poznają szczegóły sprawy, bez patrzenia na

> wszystkie okoliczności, na które należy patrzeć.

Tak się zastanawiam, czy w ogole zrozumiałeś (nie Ty jeden) o czym

ja pisałem i pisać będę.

Przykro mi, ale nie sprowadzisz moich wypowiedzi do swej taniej interpretacji.

Ba, nawet nie znajdziesz jednego mojego zdania, w ktorym bym nazywał tego

cżłowieka mordercą, czy chciał dla niego wyższej kary. Jedno co widzę, to

brak argumentów merytorycznych i sprowadzanie całego zagadnienia do

tych 'krytykantówi-gawędziarzy'.

Napiszę jeszcze raz - nie dyskutowałem w żadnym miejscu o wysokości kary

tylko cały czas zwracam uwagę na przyczyny takich wypadków. Nie drobne błędy

każdego człowieka, a bezmyslne zachowania, które prowadzą do rożnych

tragedii. Skutek jest kwestią wtórną - zależy od sytuacji. Kwestią pierwotną

jest ogólne zachowanie kierowców, ich świadomość i odpowiedzialność.

Nawet dzisiaj na tym samym parkingu miałem okazję zobaczyć jakiegoś

półmozga, który starym stuningowym escortem z lamami Lexus like palił

gumę i ludzie uciekali w popłochu. Tym razem nikomu się nic nie stało.

Napisano
  • Autor

> z Futrzakien nie ma co dyskutować On jest niereformowalny

Ba. Coś w tym jest. Mam dość zdrowe podejście do pewnych kwestii.

Nikt mnie nie przekona do akceptacji 'bandyckich' zachowań do drodze.

Nie tylko na drodze. Gdzieś są pewne granice. Fakt - w tym zakresie

jestem niereformowalny.

> osobiście

> myślę, ze jest mu bliżej do "zawalidrogi" niż do "jeżdżącego

> płynnie kierowcy" ale cóż nie znam go może się mylę.

Ja sobie zdaję sprawę, że problemy którymi się interesuję są dość

skomplikowane i mało popularne, niemniej forum istnieje do wymiany

poglądów. W kwestiach osobistych - jestem otwarty na propozycje.

W wolnej chwili mogę wpaść do Łodzi, byś miał okazje poznać 'kapelusznika'

osobiście.

Napisano

> Tak, jasne. Wszyscy jadą wolniej, ponieważ jest ślisko, ale ja jestem

> lepszy

> i mam wszystkich w d***.

No jeżeli ktoś nie potrafi jeżdzić po śliskiej nawierzchni to niestety mam ich w d....

W zeszłym roku jak spadł pierwszy śnieg to niektórzy (a właściwie to ze 2/3 kierowców tongue.gif) 30-40 km/h jechali i co może miałem jechać za nimi screwy.gif. Ja na przytartych zimówkach bardzo spokojnie mogłem jechać dopuszczalne na tej drodze 70km/h, można było nawet więcej, ale staram się jeżdzić zgodnie z przepisami grinser006.gif.

Podsumowując: jak jest ślisko, a ktoś nie potrafi jeździć w takich warunkach, niech zostanie w domu lub skorzysta z komunikacji publicznej waytogo.gif, a nie blokuje drogi angryfire.gif

Napisano
  • Autor

> No jeżeli ktoś nie potrafi jeżdzić po śliskiej nawierzchni to

> niestety mam ich w d....

Tak? Ciekawa deklaracja. Jesteś kolejnym mistrzem?

> W zeszłym roku jak spadł pierwszy śnieg to niektórzy (a właściwie to

> ze 2/3 kierowców ) 30-40 km/h jechali i co może miałem jechać za

> nimi . Ja na przytartych zimówkach bardzo spokojnie mogłem

> jechać dopuszczalne na tej drodze 70km/h, można było nawet

> więcej, ale staram się jeżdzić zgodnie z przepisami .

Coż, Twój wybór. Skoro 2/3 kierowców określiło tę prędkość jako bezpieczną,

to należało sie do tego dostosować w pewien sposób. To,że potrafisz na takiej

drodze jechać 70km/h jeszcze nie świadczy, że jest to prędkość bezpieczna

- są tam inni uzytkowicy drogi, którzy to oceniają inaczej.

> Podsumowując: jak jest ślisko, a ktoś nie potrafi jeździć w takich

> warunkach, niech zostanie w domu lub skorzysta z komunikacji

> publicznej , a nie blokuje drogi

Tak się składa, że prędkość należy dostosować do warunków.

Jeżeli ja potrafię lepiej, to tym bardziej powiniem ocenić poprawnie

zachowanie innych - tych 'gorszych', 'słabszych'.

Napisano

> No jeżeli ktoś nie potrafi jeżdzić po śliskiej nawierzchni to

> niestety mam ich w d....

> W zeszłym roku jak spadł pierwszy śnieg to niektórzy (a właściwie to

> ze 2/3 kierowców ) 30-40 km/h jechali i co może miałem jechać za

> nimi .

A dlaczego nie?

> Podsumowując: jak jest ślisko, a ktoś nie potrafi jeździć w takich

> warunkach, niech zostanie w domu lub skorzysta z komunikacji

> publicznej , a nie blokuje drogi

Przypomnij sobie, jak zaczynałeś jeździć samochodem.

dranio

Napisano

> Tak? Ciekawa deklaracja. Jesteś kolejnym mistrzem?

> Coż, Twój wybór. Skoro 2/3 kierowców określiło tę prędkość jako

> bezpieczną,

A zgadnij dlaczego: bo po pierwsze duża ilość kierowców to mistrzowie prostej, jak jest sucho i słonecznie to i 200km/h pojadą przez teren zabudowany, ale pare kropel deszczu, a nie daj Boże śniegu to 40km/h i to na prostej.

A po drugie to większość została zaskoczona przez zimę i na letnich oponach jechała pad.gif

> to należało sie do tego dostosować w pewien sposób. To,że potrafisz

> na takiej

> drodze jechać 70km/h jeszcze nie świadczy, że jest to prędkość

> bezpieczna

Jechać szybko to nie jest problem, raczej chodzi o to żeby panować nad samochodem i móc go zatrzymać na założonym odcinku. Skoro nie miałem z tym najmniejszych problemów (a wcale nie uważam się za mistrza kierownicy, a i Fiat Uno do sportowych bolidów się nie zalicza) to można było jechać szybciej.

No chyba, że ma się letnie i do tego łyse opony angryfire.gif. Ktoś kto wyjeżdża zimą na takim sprzęcie jest dla mnie potencjalnym przestępcą i kompletnym głupkiem. Zeszłej zimy częstym widokiem były samochody nie mogące wyjechać z zasp zwłaszcza u mnie przed blokiem. Oczywiście zawsze spieszyłem z pomocą, ale najpierw patrzyłem na opony, jak były letnie, albo zdarte zimówki, to niestety, ale nie pomagałem, po prostu powiedziałem co o tym myślę i że moim zdaniem lepiej jeżeli auto zostanie pod blokiem do wiosny. Kilku sąsiadów się przez to na mnie obraziło, ale być może uratowałem im życie skromny.gif.

> - są tam inni uzytkowicy drogi, którzy to oceniają inaczej.

Bo nie potrafią oceniać niestety crazy.gif. Może podam przykład kobiety jadącej maluchem z prędkością... no nie wiem dokładnie, ale na dwójce cięzko było za nią jechać, więc może ok. 25 km/h. Dojechała do skrzyżowania i chciała szybko skręcić w prawo i ...... zrobiła pirueta, bo dała gaz do dechy i nawet nie skontrowała kierownicą. Jeżeli to jest bezpieczna jazda, to dzięki tongue.gif. Dobrze, że jechała maluchem, a nie BMW, bo do dzisiaj by się kręciła zlosnik.gif.

> Tak się składa, że prędkość należy dostosować do warunków.

> Jeżeli ja potrafię lepiej, to tym bardziej powiniem ocenić poprawnie

> zachowanie innych - tych 'gorszych', 'słabszych'.

Nie ma czegoś takiego jak gorszy i słabszy. Po prostu albo się ma przynajmniej podstawowe umiejętności jazdy, albo nie. Jeżeli się nie ma, to trzeba się albo nauczyć , albo zrezygnować z jazdy. Niestety nie każdy nadaje się na kierowcę i nie każdy musi nim być, tak jak nie każdy nadaje się na chirurga (np. ja, bo na widok krwi od razu pad.gifbiglaugh.gif).

Niestety ok. 30%-40% kierowców dostała prawo jazdy niezasłużenie i dotyczy to nie tylko tych którzy wleką się w zółwim tempie i ledwo panują przy tym nad samochodem, ale także tych co lubią wyprzedzać na trzeciego, spychają innych z drogi, jadą przez masto ponad 100km/h itp.

Napisano

> No jeżeli ktoś nie potrafi jeżdzić po śliskiej nawierzchni to

> niestety mam ich w d....

Aco z długością drogi hamowania, czy ona nie zmieniła się ?

> W zeszłym roku jak spadł pierwszy śnieg to niektórzy (a właściwie to

> ze 2/3 kierowców ) 30-40 km/h jechali i co może miałem jechać za

> nimi .

Jadąc za nimi nikogo byś nie zabił ani nie skrzywdzi, sam też nie uległ byś wypadkowi, jadąc tak jak jechałeś narażałeś siebie i innych, to że Ci się udało nie oznacza że tak będzie zawsze.....

> Ja na przytartych zimówkach bardzo spokojnie mogłem

> jechać dopuszczalne na tej drodze 70km/h, można było nawet

> więcej,

A jaką była wtedy droga hamowania ? jazda nie składa się tylko z możliwości utrzymania pojazdu w określonym torze jazdy, jazda to również możliwość bezpiecznego opanowania pojazdu w przypadku gwałtownego hamowania z przyczyn które wystąpiły nagle a których prrzewidzieć nie było można, czy jadąc 70 km /h lub więcej byłbyś w stanie hamując awaryjnie opanować auto i zatrzymać je na przewindywalnym odcinku drogi ?

> ale staram się jeżdzić zgodnie z przepisami .

Jazda zgodna z przepisami to przede wszystkim jazda z prędkością dostosowaną do warunków drogowych i atmosferycznych.

> Podsumowując: jak jest ślisko, a ktoś nie potrafi jeździć w takich

> warunkach, niech zostanie w domu lub skorzysta z komunikacji

> publicznej , a nie blokuje drogi

Z tego co przeczytałem można przyjąć że posiadasz umiejętność szybkiej jazdy na śliskiej nawierzchni, typu śnieg czy lód ale czy potrafisz szybko i bezpiecznie wyhamować auto w tych samych warunkach zwłaszcza gdy wystąpi niespodziewane zagrożenie na drodze ?

Napisano

> Cóż, widzę, że wypowiadasz się na ten temat, a nawet się z lekturą

> nie zapoznałeś. Typowe.

> A ja głupi myślalem, że wziąłeś udział w dyskusji po zapoznaniu się

> z faktami.

Ładnie poprosiłem o wskazanie lektury. Ale najwidoczniej nie ma takowej, bo na pewno byś mi ją wskazał... smirk.gif

Z mojej strony OT. Gadane masz, ale jak proszę o konkrety, to rzucasz tylko głupimi uwagami. Szkoda miejsca na dysku, forum i bez tego muli wystarczająco.

Napisano

> A dlaczego nie?

Bo przez nich nie będę w zimie wstawał pół godziny wcześniej do pracy wrrr.gif

> Przypomnij sobie, jak zaczynałeś jeździć samochodem.

> dranio

Taa..., niektórzy 10 lat jeżdżą i nadal nie potrafią.

A co do mnie to uczyłem się w lecie, pierwszej zimy nie jeździłem (bo nie miałem samochodu biglaugh.gif), potem od wiosny dalej się uczyłem, a właściwie dochodziłem do wprawy. Potem zimą faktycznie miałem niewielkie problemy z prawidłową oceną sytuacji i możliwości swoich oraz samochodu, ale pojechałem na duży pusty plac i ślizgałem się. Obróciło mnie raz, drugi, trzeci..., potem czasami się udało zapanować nad samochodem, a czasami nie. Po kilku dniach zawsze się udawało waytogo.gif.

I nie chodzi o to, żeby tak jeździć na codzień, bo to jest właśnie głupota, ale żeby jeździć bezpiecznie, a jednocześnie sprawnie trzeba wiedzieć kiedy jest ta grnica której lepiej nie przekraczać, a w razie ewentualnego poślizgu umieć go opanować skromny.gif

Napisano

> Aco z długością drogi hamowania, czy ona nie zmieniła się ?

> Jadąc za nimi nikogo byś nie zabił ani nie skrzywdzi, sam też nie

> uległ byś wypadkowi, jadąc tak jak jechałeś narażałeś siebie i

> innych, to że Ci się udało nie oznacza że tak będzie zawsze.....

> A jaką była wtedy droga hamowania ? jazda nie składa się tylko z

> możliwości utrzymania pojazdu w określonym torze jazdy, jazda to

> również możliwość bezpiecznego opanowania pojazdu w przypadku

> gwałtownego hamowania z przyczyn które wystąpiły nagle a których

> prrzewidzieć nie było można, czy jadąc 70 km /h lub więcej

> byłbyś w stanie hamując awaryjnie opanować auto i zatrzymać je

> na przewindywalnym odcinku drogi ?

> Jazda zgodna z przepisami to przede wszystkim jazda z prędkością

> dostosowaną do warunków drogowych i atmosferycznych.

> Z tego co przeczytałem można przyjąć że posiadasz umiejętność

> szybkiej jazdy na śliskiej nawierzchni, typu śnieg czy lód ale

> czy potrafisz szybko i bezpiecznie wyhamować auto w tych samych

> warunkach zwłaszcza gdy wystąpi niespodziewane zagrożenie na

> drodze ?

Można było spokojnie hamować, a niespodziewne zagrożenie jak sama nazwa wskazuje jest niespodziewane i każda prędkość większa od 0 może być niebezpieczna.

Dla mnie najbardziej niespodziewanym zagrożeniem jest wystrzał opony. Zdarzyło mi się to w lecie i nikomu nie życzę takiej sytuacji. Prędkość miałem przepisową, a i tak nieźle mną porzucało. Gdybym cały czas myślał, że znowu mi się to przytrafi to nie przekraczałbym 60km/h nawet na autostradzie tongue.gif

Napisano

Tobie mistrzu to się chyba nudzi i nie masz z kim pogadać.

Napisano
  • Autor

> Ładnie poprosiłem o wskazanie lektury.

Ładnie powiadasz? To taka sam definicja jak ten pech?

Ciekawe czemu nie w wątku związanym z tym tematem wprost?

> Ale najwidoczniej nie ma

> takowej, bo na pewno byś mi ją wskazał...

Jest, jest. Trzeba było się tym zainteresować prawie rok temu. Ewentualnie

zapytać w tamtym wątku - przed różnymi oskarżeniami i produkcją nieprawdziwych

faktów. Teraz pozostaje Ci tylko prośba do Policji bądź prokuratury

o opis wypadku, ponieważ każdy inny materiał podważysz, bądź w ogółe się

z nim nie zapoznasz.

> Z mojej strony OT. Gadane masz, ale jak proszę o konkrety, to rzucasz

> tylko głupimi uwagami. Szkoda miejsca na dysku, forum i bez tego

> muli wystarczająco.

Wiesz jak to było z kundelkiem?

Napisano
  • Autor

> Tobie mistrzu to się chyba nudzi i nie masz z kim pogadać.

Wręcz przeciwnie.

Napisano

Odnoszę inne wrażenie.

Napisano

Panie Futrzak smile.gif czy może Pan mi powiedzieć czy dla Pana jazda samochodem z prędkością znacznie poniżej dopuszczalnej jest tak samo niebezpieczna dla innych uczestników drogi jak jazda z prędkością znacznie szybszą niz dopuszczalna.

Interesuje mnie, również czy brał Pan udział z treningach doskonalenia techniki jazdy ? jeżeli nie, czy ćwiczy Pan na własna rękę kontrolowane poślizgi?? ( oczywiście na terenie zamkniętym, ewentualnie na pustej drodze gdzieś pod Pana miejscem zamieszkania )

Sorry za Pan ale jak kultura , to kultura musi być smile.gif ale jak cos to wal smiało do lodzi na kawę smile.gif

Jeszcze jedna sprawa, mam 26 lat smile.gif prawko i auto od 17 roku zycia smile.gif Jezdziłem kiedys bardzo bardzo szybko, następnie bardzo szybko, potem szybko a teraz jezdze ekonomicznie i płynnie wiec prosze nie rob z ludzi ktorzy na 80 jadą 100 MORDERCOW zlosnik.gif a wszystkich użytkownikow CB PIRATÓW I CWANIAKÓW zlosnik.gif

aha jeszcze jedna rzecz juz ostatnia czy podczas podróżowania autem komentujesz innych kieroców - " co za debil" " jak on jezdzi" " kto mu dał prawojazdy " "wariat" itp???

Napisano
  • Autor

> Panie Futrzak czy może Pan mi powiedzieć czy dla Pana jazda

> samochodem z prędkością znacznie poniżej dopuszczalnej jest tak

> samo niebezpieczna dla innych uczestników drogi jak jazda z

> prędkością znacznie szybszą niz dopuszczalna.

Dla mnie prywatnie, czy tak ogólnie? Wiele zależy od sytuacji

i definicji prędkości dopuszczalnej. Jedno i drugie może być niebezpieczne.

> Interesuje mnie, również czy brał Pan udział z treningach

> doskonalenia techniki jazdy ? jeżeli nie, czy ćwiczy Pan na

> własna rękę kontrolowane poślizgi?? ( oczywiście na terenie

> zamkniętym, ewentualnie na pustej drodze gdzieś pod Pana

> miejscem zamieszkania )

Małe przesłuchanko? Wypada mi tylko potwierdzić - w obu przypadkach.

Tyle tylko, że to jest średnio z tematem związane. Faktem jest, że dzięki

nabytym umiejętnościom uratowałem wielokrotnie dupsko - nie tylko własne,

ale wielu innych osób. Ba, wręcz nauczyło mnie to pewnej pokory.

Te umiejętności przydaja się na drodze, ale nie upoważniają mnie do

traktowania innych kierowców z góry i jazdy 'dowolnej' ponieważ

prowadzę lepiej, czy tez potrafię sprawniej wyjść z opresji. Podobnie

jazda z prędkościami zdrowo powyżej przeciętnej - ja potrafię, tylko

czy inni też? Nie jestem na drodze sam. Z prędkosciami tez nie jest

tak, że przepis jest niewazny - wazne ile potrafię. Na tym się już

wielu przejechało.

> Sorry za Pan ale jak kultura , to kultura musi być ale jak cos to

> wal smiało do lodzi na kawę

Dziekuję.

> Jeszcze jedna sprawa, mam 26 lat prawko i auto od 17 roku zycia

> Jezdziłem kiedys bardzo bardzo szybko, następnie bardzo szybko,

> potem szybko a teraz jezdze ekonomicznie i płynnie wiec prosze

> nie rob z ludzi ktorzy na 80 jadą 100 MORDERCOW a wszystkich

> użytkownikow CB PIRATÓW I CWANIAKÓW

Obawiam się, że zupełnie bezpodstawnie takie wnioski wyciagasz - trudno.

Nigdy nie pisałem, że ktoś jadacy na 80km/h setką to morderca, tak

samo nigdy nie napisałem, że wszyscy z CB to piraci i cwaniacy.

Czym innym jest jazda latem na dobrej drodze na ograniczeniu 80km/h

100km/h, czym innym jest jazda 100km/h po śliskiej nawierzchni

w otoczeniu innych użytkowników drogi jadących zdecydowanie wolniej

niż to ograniczenie. Temat CB też był dość dobrze wyjaśniony.

Nie ci z CB to cwaniacy i piraci, tylko cwaniacy korzystają z CB.

Rożnica niby drobna, ale zasadnicza.

Co do tych definicji - bardzo szybko, szybko, ekonomicznie, plynnie to też

nalezy podchodzić z dystansem, ponieważ same w sobie wiele treści nie

niosą. Zdarza mi się jeździć bardzo szybko i nieekonomicznie, choć płynnie.

Pytanie gdzie i kiedy. Na pewno jeżdżę spokojniej i bardziej przewidywalnie

niż 20 lat temu, dużo bezpieczniej, ponieważ nauczyłem się bardzo dobrze

przewidywać działanie innych osób, czy szybko i poprawnie analizować

zaistniała sytuację, ale czy jeżdzę wolniej? Tego byl nie powiedział.

> aha jeszcze jedna rzecz juz ostatnia czy podczas podróżowania autem

> komentujesz innych kieroców - " co za debil" " jak on jezdzi" "

> kto mu dał prawojazdy " "wariat" itp???

To jakaś ankieta? Pewnie się zdziwisz, ale generalnie nie. Komentuję

czasem szczególnie idiotyczne zagrania, albo z wyprzedzeniem

mówię do żony - ten 'kołek' coś za chwilę wywinie wink.gif Nie podchodzę

do jazdy samochodem emocjonalnie, tylko zwyczajnie użytkowo.

Napisano
Pierwsze śniegi to totalnie nieprzewidywalny okres... Dwa lata temu jechałem autem z nowymi zimówkami, założone kilka godzin wcześniej!! Jechało się super, podczas gdy inni jechali 30-40km/h ja spokojnie jechałem 60km/h. Była pełna kierowalność, auto hamowało, nie wpadało w poślizg... Dojechałem do świateł, ustawiłem sie za poprzedzającym mnie autem i czekałem na zmianę świateł. Gdy zrobiło się zielone, wszyscy ruszyli. Prędkość na tym odcinku 15-20km/h bo dopiero ruszyliśmy... Jak szedłem do faceta z którym miałem stłuczkę to mało nogi nie złamałem tak ślisko było. Poza nami, w tym miejscu w krótkim odstępie czasu było jeszcze 4 inne stluczki... I nie wal farmazonów, że jak ktoś nie potrafi jeździć to do domu!! Lepiej być jechac ostrożnie (zwłaszcza w nowych warunkach) niż być kaleką!! Więcej wyobraźni!!
Napisano

> Pierwsze śniegi to totalnie nieprzewidywalny okres... Dwa lata temu

> jechałem autem z nowymi zimówkami, założone kilka godzin

> wcześniej!! Jechało się super, podczas gdy inni jechali

> 30-40km/h ja spokojnie jechałem 60km/h. Była pełna kierowalność,

> auto hamowało, nie wpadało w poślizg... Dojechałem do świateł,

> ustawiłem sie za poprzedzającym mnie autem i czekałem na zmianę

> świateł. Gdy zrobiło się zielone, wszyscy ruszyli. Prędkość na

> tym odcinku 15-20km/h bo dopiero ruszyliśmy... Jak szedłem do

> faceta z którym miałem stłuczkę to mało nogi nie złamałem tak

> ślisko było. Poza nami, w tym miejscu w krótkim odstępie czasu

> było jeszcze 4 inne stluczki... I nie wal farmazonów, że jak

> ktoś nie potrafi jeździć to do domu!!

O..., i tu jest sedno sprawy, jadą co prawda 30km/h, ale w odstępach 4-5 m. Właśnie tu jest potrzebna wyobraźnia. Dlatego w zimie często musiałem czekać i 5 wlekących się samochodów na raz wyprzedzić, bo fizycznie nie było możliwości zmieścić się miedzy nimi sciana.gif. A to, że są stłuczki, no niestety zdarza się nawet najlepszym, ale z moich doświadczeń wynika, że przewaźnie właśnie tym co niby wybitnie ostrożnie jeżdżą.

Do tej pory (odpukać) moja wyobraźnia jest wystarczająca. Na dobrą sprawę w zimie nigdy nie byłem w opałach z własnej winy (no może raz, bo ledwo wyhamowałem przed skrzyżówaniem, ale wyhamowałem biglaugh.gif) To już w lecie częściej jakąś głupotę zrobię, ale w zimie jestem całkowicie skoncentrowany na jeździe i mam "oczy dookoła głowy".

A to że wielu kierowców nie potrafi jeździć na śniegu jest faktem, koniec i kropka. Zobacz co się dzieje gdy pojawi się gołoledź, jak wtedy pięknie widać jak niektórzy z zablokowanym kołami, do tego maksymalnie skręconymi suną po lodzie. Jakim cudem chcą się uratować to nie wiem, ale pojęcia zielonego o tym nie mają. A wystarczy trochę delikatności w prowadzeniu samochodu. Niektórym wydaje się, że wystarczy tylko wolniej jechać. Niestety nie wystarczy.

Do tego niektórym do tej pory nie można wytłumaczyć, że w zimie jeździ się na zimowych oponach angryfire.gif

Temat został przeniesiony do archiwum

Ten temat przebywa obecnie w archiwum. Dodawanie nowych odpowiedzi zostało zablokowane.

Ostatnio przeglądający 0

  • Brak zarejestrowanych użytkowników przeglądających tę stronę.

Powiadomienie o plikach cookie

Używając tego serwisu, wyrażasz zgodnę na naszą Polityka prywatności oraz Warunki użytkowania.

Account

Navigation

Szukaj

Szukaj

Configure browser push notifications

Chrome (Android)
  1. Tap the lock icon next to the address bar.
  2. Tap Permissions → Notifications.
  3. Adjust your preference.
Chrome (Desktop)
  1. Click the padlock icon in the address bar.
  2. Select Site settings.
  3. Find Notifications and adjust your preference.