Nie zgodzę się. Jeżdżę na codzień 15letnim BMW, wartość rynkowa 15 kpln.
193konny diesel spala mi średnio z 20000 km 8,6 litra przy automatycznej, pięciobiegowej skrzyni biegów. Nadal trzyma fabryczne osiągi, rozpędza się do setki w 8 sekund i trzyma podróżną w granicach 220/230 km/h jak mam taki kaprys.
Skrzynia to stary hydraulik, tani w naprawach, co oznacza że wydam raczej 5kpln niż 15kpln na ewentualny remont.
Mam masę elektronicznego wypasu, wszystko to co wymieniłeś plus wiele innych. Wszystko działa. Jest cicho, przyjemnie i komfortowo.
Poszedłem ostatnio do salony Skody, bo bardzo spodobał mi się Superb. Przejechałem się wersją z automatem i 190KM (albo może więcej, nie wiem, dealer mówił że to topowy diesel). Rewelacja. Cicho, spokojnie, komfortowo. Brakowało paru istotnych dla mnie drobiazgów, które pewnie mógłbym dokupić w opcji.
Właśnie... Nie zobaczyłem żadnego sensu w wydawaniu >100 kpln na samochód, który dla mnie jako użytkownika nie różni się niczym.
Będę do niego kupował porządne części zamienne nadal, jak czynię to teraz, będę go naprawiał i nim jeździł bo jest dla mnie wystarczająco dobrym autem a przy tym mało awaryjnym. Przymierzałem się do modeli nowszych, ale one niczym się nie różnią. Jeździłem kumpla nową (2013) BMW 520d, kultura pracy silnika była załamująca, wykończenie w środku poniżej oczekiwań, jedyne co przywitałbym z radością to fabryczna navi, bo nie muszę jej wyciągać jak wysiadam. Tyle.