Nigdy nie ryzykowałem przewozu dziecka w foteliku na przednim siedzeniu, pomimo wyłącznika poduszki pasażera. Ważniejszy od przepisów jest zdrowy rozsądek.
Po pierwsze - nie ma innej możliwości niż wypadek, żeby sprawdzić czy rzeczywiście wyłącznik poduszki działa.
Po tdrugie - dziecko absorbuje, a rodzic ma prowadzić i skupić się na drodze, a nie na dziecku i coś przy nim grzebać prawą ręką. Naprawdę lepiej jest gdy cało dojedziemy do celu niż byśmy mieli co chwilę zerkać na dziecko i przez to przywalić. Zapinamy dziecko z tyłu, sprawdzamy czy pasy nie są za luźne ani za ciasne, wcześniej sprawdzamy pieluchę czy sucha i w drogę. Dziecko nie umrze od tego, że nie widzi kilka(naście) minut swojego rodzica, a może umrzeć, gdy w coś przywalimy za bardzo absorbując się dzieckiem, które zawsze wymaga od nas uwagi, obojętnie czy siedzi z przodu czy z tyłu. Jeśli dziecko jest na tyle małe, że drze się i nie wiadomo o co chodzi, to i tak musisz się zatrzymać, żeby sprawę wyjaśnić, więc co to za różnica czy jedzie z przodu czy z tyłu.