Są sytuacje, gdy idiotyczne jest wachlowanie biegami. Ta sytuacja - czego pewnie do tej pory nie zauważyłeś - to jazda 50-80-50-80-... - piszę o niej od samego początku.
Nie ma nic idiotycznego w tym, żeby osiągnąć obroty 2500 i nie wrzucać wyższego biegu, skoro wcześniej następowało szybko zwolnienie znowu do 50.
Tak czy owak, pytając o skrzynię, która nie zachowuje się w idiotyczny sposób, który tu promujecie, zapomniałem że znam taką - jechałem jako pasażer. To W124 z 2.0 benzyna 130 KM. Automat 4-biegowy, IV bieg wrzucany tylko przy wyższych prędkościach, III zostawała przy 100 km/h przy stałej jeździe. Nie pamiętam od ilu, ale od 50 mogło być.
W nowszych skrzyniach, programowanych prawie na obroty jałowe, jest to niewykonalne.
Jesteś mistrzem nierozumienia tego, co czytasz. Pytałem o sposób na niezmienianie biegu, odpowiedziałeś "bez problemu", po czym opisujesz scenariusz, gdzie bieg jest zmieniany.
Oczywiście że nie wiesz i nigdy się nie dowiesz, nawet gdy powtórzę to kolejny raz - a pisałem o tym już wiele razy w tym wątku. I nie tylko ja.
W DSG redukcja może trwać ponad sekundę, jeżeli następuje o więcej niż 1 bieg. A naprawdę nie trzeba cisnąć, żeby taka redukcja nastąpiła - np. przy 65 potrafi trzymać jeszcze bieg VII (siódmy), a po muśnięciu gazu redukuje do V i obroty skaczą na oszałamiające 2000 rpm.
No ale gdyby DSG trzymało te 2000 rpm, to byłoby to zaprzeczeniem idei ...
Jak już pisałem (@grogi, nie czytaj, nie ma sensu) wystarczyłoby, gdyby te skrzynie nie dążyły do obrotów prawie jałowych. Ewentualnie - gdyby można było płynnie zmienić charakterystykę pomiędzy D i S.
Naprawdę ciekawy jestem, ilu z was, jadąc manualem, trzyma za wszelką cenę aż tak niskie obroty. Nawet gdy wie, że za chwilę będzie potrzebne przyspieszenie - ale niech ten VI bieg będzie przez sekundę ...