Idealne w świecie motoryzacji jest to, że mamy wybór pomiędzy przekładniami i oby tak było zawsze. A właściwy wybór to nic innego jak dopasowanie skrzyni biegów do charakteru samochodu i samej jazdy.
Skrzynie A/T zyskują popularność dzięki temu, że są po prostu lekarstwem łagodzącym objawy w chorobie zwanej "patologiczny ruch miejski". Rozwinięciem tego lekarstwa są hybrydy i elektryki, które już żadnej skrzyni nie potrzebują.
Rozwój czy różnorodność przekładni automatycznych pokazuje, że najdoskonalszym antidotum na ułomność silnika spalinowego jest jednak skrzynia manualna. Dobra skrzynia M/T + świadomy kierowca to prostota, trwałość, ekonomia, efektywność. Klasyczne hydrauliki mogą być trwałe i niezawodne, ale zjadają osiągi z paliwem i potrafią szarpać. Przy CVT można pić bez ryzyka podczas przyspieszania od 0 do 180 km/h, ale to jedyna zaleta. Dwusprzęgłówki są paliwowo "eko", potrafią być "sporty", ale trwałości i niezawodności przekładni manualnych - którymi są - nie osiągną. Automatyka skrzyń nie naprawia wad manuali tylko "zalecza ludzi".
Oczywiste jest, że samochody miejskie (jak jednoślady miejskie) powinny mieć automaty, ciężkie samochody, rodzinne, ciągniki (nie rolnicze, takie auta z przyczepami) również. Ale taki przysłowiowy Golf...to ja nie wiem naprawdę. Pracę VAGowskich skrzyń M/T trzeba zaliczyć do przyjemności, ale ciężko powiedzieć jaka skrzynia jest lepsza skoro nie wiadomo za bardzo do czego tego typu auto służy.
Jest jeszcze jeden problem w tym, automatycznym świecie. Rodzaj automatu jest przypisany do producenta, a nie do rodzaju samochodu. Moje ulubione przykłady to Suzuki Kizashi CVT i Seat Alhambra DSG. Limuzyna o dynamicznym charakterze ma taką, przekładnię, żeby się nie oblać sokiem przy przyspieszaniu, a rodzinny van ma przekładnię, która zapewnia stały ciąg podczas przyspieszania. Paranoja.
Jestem wielkim fanem dobrych skrzyń M/T a'la Mazda MX-5, ale w codzienności krakowskiego "ruchu" A/T pozostawia resztki sensu uczestniczenia w nim.
pzdr