Mi kiedyś próbowali, ale odpuścili. Czasy bez kamerek, więc ostatecznie bym przyjął.
Ilu kierowców przestrzega ograniczeń? Większość jest po prostu ciut za niska, a właściwie ustawiona z dużym zapasem. Zapasem jeżeli chodzi o nominalną wartość jak i o obszar, na jakim obowiązują. codziennie rano w drodze do pracy widzę sznur aut i naprawdę chyba tylko pod światłami jadą jeszcze przepisowo - później zwykle w okolicach 60-70/50. I nie ma z tego powodu wypadków.
Idąc dalej, prawie żaden z tych kierowców nie dostaje mandatów. Bardzo sporadycznie trafi się jakiś pechowiec, ale to naprawdę rzadka sprawa.
Morały z tego są dwa - przekraczanie prędkości nie oznacza wzrostu ilości szkód. Kwestia gdzie i o ile. A po drugie uzależnienie składek od mandatów spowodowałoby pewien wzrost składek niewielkiemu odsetkowi pechowców.
Co innego 30 na osiedlówce, gdzie często to jest za dużo, a co innego 50 na dwujezdniowej drodze bez chodników, skrzyżowań i mieszkańców w okolicy. Do tego w miastach jeszcze te ograniczenia są zróżnicowane - tu strefa zamieszkania, tu strefa 30, tu 50, tam 70 - i ok. A równocześnie większość mniejszych miejscowości ma po prostu (40) na całym obszarze zabudowanym i cześć, niezależnie od klasy drogi czy odległości od rzeczywistych zabudowań.
No i mamy też sporadycznie jakieś zapomniane ograniczenie, np ostatnio trafiłem na prace porządkowe na S i jechał sobie samochodzik z ograniczeniem do - bodaj 40. Odwołania już nie było. Myślisz, że ludzie dalej jechali 40 jak minęli obszar prac?
Tak, na zachodzie i w Skandynawii Polacy jeżdżą ostrożniej. Po pierwsze jest zagrożenie znacznie większą karą (te społeczeństwa ogólnie są bogatsze, zarabiają więcej, więc mandaty, nawet nie powiązane z zarobkami, są wyższe), a po drugie jest większe prawdopodobieństwo złapania. Do tego zwykle dochodzi nieznajomość miejsca w jakim się jedzie, nieznajomość języka, świadomość, że raczej nikt się nie będzie z obcokrajowcem obchodził ulgowo.
Jasne, większy kij jest rozwiązaniem, jeżeli chcesz zmusić ludzi do przestrzegania przepisów, ale może lepiej urealnić te przepisy? Np PO swego czasu podniosło ograniczenia na ekspresówkach i autostradach i to był dobry ruch.
No i clue programu - cały czas postulujecie zwiększenie składek za mandaty. Żeby inni płacili więcej. Ale jaki w tym zysk dla Was? Przecież to w żaden sposób nie spowoduje, że Wy zapłacicie mniej.