Nie mogłeś lepiej trafić z pytaniem. Godzinkę temu dokonałem przyuczania skrzyni biegów i właśnie siedzę popijając piwko i świętując sukces. Samochód ma 154.180 mil i właśnie zaczyna jeździć z nowym sprzęgłem. Dla przypomnienia, kupiłem jak miał 90kmil, przy około 120-130 czuć już było problemy, rok temu miał ze 140 i słabo się spisywał, choć nadal dawało się żyć. Powiedzmy, że od około 150 i zimową porą sprzęgło stało się wyraźnie męczące w działaniu. Zapadła decyzja o wymianie. Części:
- Dwumasa Sachs 204,20 GBP - można było taniej o około 20%
- Wysprzęglik Sachs 97,37 GBP - można było taniej o około 20%
- Sprzęgło Luk 105,18 GBP - znalazłem z wyprzedaży z likwidowanego sklepu, normalnie powyżej 150
- Olej do robota 15,24 GBP - wyprzedaż
- Olej do skrzyni 20,42 GBP - można było taniej o około 20%
- Uszczelniacz wału 11,22 GBP - można było taniej o około 20%
I to są rzeczy, które uważam, że trzeba wymienić koniecznie.
Wymieniłem również ciśnieniowy przewód od robota za około 50 GBP oraz przewód powrotny, który dobrałem uniwersalny, za 3,50 GBP. Wymieniłem też koreczek zbiorniczka oleju robota, akurat miałem za darmoszkę
Koszt wszystkich części to około 500 GBP. Tam były jeszcze jakieś dodatkowe przy okazji ale można je było wymienić później, więc nie wliczam w "must have". Robocizna 0 bo robię sam. Po wymianie sprzęgła jest rewelacyjnie, samochód jak nowy. Nigdy nie bawiłem się w przyuczanie, raz tylko, tuż przed wymianą sprzęgła, zmieniłem olej w robocie na świeży ale nie przyniosło to oczekiwanego efektu.
Jeszcze bardziej utwierdzam się w przekonaniu, że to sprzęgło mimo, iż nie jest perfekcyjne, to stanowi całkiem sensowną alternatywę dla klasycznego oraz skrzyni automatycznej. Jego główne problemy to brak należytej kultury technicznej partaczy, którzy się biorą za ingerencje w jego działanie. Poczynając od mądrali z klubu cytrynki, którzy latami dywagują o magicznej mocy rzucania zaklęć w proces przyuczania zużytych sprzęgieł, poprzez mechaników nie mających pojęcia co to za twór a kończąc na cwaniakach ogarniających w miarę prosty temat- tak powstają niestworzone historie i nieuzasadnione lęki wobec czegoś innego niż standard. Jestem mechanikiem i pamiętam czasy wymieniania skrzyń automatycznych na manuale, bo automaty złe. Pamiętam wsadzanie jednomasów zamiast kół dwumasowych, powszechne wycinania DPFów, wyłączanie systemów bo "niepotrzebne" i wiele innych kwiatków. To, że powstaje jakieś całkiem niegłupie rozwiązanie, które wymaga trochę więcej wiedzy zamiast standardowego drapania się po głowie i "po coś pan to kupił?" to jeszcze nie powód do przekreślania go. Po prostu trzeba przestać serwisować u wioskowego kowala a zacząć u kogoś, kto ma pojęcie. Albo całe życie jeździć Pandą 1.2 w gazie.