Zawartość dodana przez 71mordor
-
O salonach samochodowych nieco luźniej
> No tak - oceniasz ksiazke po okładce, czyli jesteś jednym z tych klientów którym można wcisnąć > wszystko To Twoje zdanie, wolny kraj. Jednak zapewniam cię, że kupując samochód mam lekcje odrobione i wiem czego chcę. > Każdy sprzedawca czy tylko sprzedawca samochodów ? Na każdym stanowisku dress code jest inny. Sprzedawca opon będzie inaczej ubrany, sprzedawca węgla i sprzedawca sera też! Nie udawaj, że nie wiesz o co mi chodzi, bo świetnie wiesz. Z resztą, w porządnym komisie samochodowym, sprzedawcy są też zazwyczaj porządnie ubrani. > A jak pojdziesz do sklepiku po wodę mineralną i sprzedawca nie będzie ubrany w koszulę i sportową > marynarkę, to znaczy ze Cie nie szanuje? Jak bedzie w rozwleczonym t-shircie to tak! Nie, szanuje mnie! W sklepie spożywczym, powinien mieć czysty fartuch!
-
O salonach samochodowych nieco luźniej
> No to żałuj. Bo za 40kpln na rynku używanych samochodów masz świetne wersje, a w salonach.. > najgorsze. Nie kupuję samochodów za 40kpln. Tylko raz kupowałem samochód za 40kpln i wtedy wersje były dwie (rózniły się kierownicą i chyba wzorem tapicerki) Gdybym miał kupić auto za 40+ kpln, z drugiej ręki, to nigdy od polskiego "Mirka". Trochę znam to środowisko i wiem jakie "rodzyny" na handel się przywozi. Nie mam zdrowia do takich. Pewnie, czasem trafi się Niemiec idiota sprzedający sprawne, bez wad auto za małe pieniądze, tylko dla tego, że mu się znudziło. Tylko ile takich jest? Wolę salon.
-
O salonach samochodowych nieco luźniej
> A możesz wytłumaczyć co wspólnego ma kultura i szacunek ze strojem w jaki jest ubrany sprzedawca? > Jak nie będzie ubrany w garnitur to znaczy ze Cie nie szanuje? Niezłe wymagania masz Jeżeli ma mnie obsługiwać gość w rozciągniętym t-shircie i wypchanych jeansach, to czuję się lekceważony. Tak, uważam, że ubierając się odpowiednio do sytuacji wyrażam szacunek dla osoby z którą wchodzę w interakcję. Nie napisałem, że sprzedawca ma być w smokingu ale koszula (może być rozpięty kołnierzyk) i sportowa marynarka są na miejscu podczas prezentacji samochodu w salonie. Ja też nie przychodzę w roboczym kombinezonie do salonu, bo uważam, że szacunek należy się również sprzedawcy.
-
O salonach samochodowych nieco luźniej
> Polecam przeanalizować statystytki sprzedaży aut w przedziale cenowym 50-100tys zł. Możesz wytłumaczyć, co wspólnego ma statystyka z kulturą i szacunkiem dla klienta? Obojętnie czy przychodzi zięć Kulczyka po auto za 700tys., czy rodzina z 50 tyś. oszczędności z kilku lat? I co z tego, że tańszych aut sprzedaje się więcej. W sumie to one dają zarobić dilerowi a nie klienci od fur za 700tys. I to tych co dają chleb należy ze szczególną atencją traktować.
-
O salonach samochodowych nieco luźniej
> Ale auta za 40kpln się kupuje u Mirków w komisach każdego dnia i żaden Mirek nie ubierze się > inaczej niż dres. I klienci nie narzekają Ale kupuje się też nową Dacię i to całą rodziną. Co do kupowania u "Mirków" to nie ryzykowałbym umoczenia więcej niż 10-15kpln, nigdy w życiu 40kpln!
-
O salonach samochodowych nieco luźniej
> Sprzedawcy to bardzo elastyczni ludzie, raz dwa wyczuwają z kim jak rozmawiać i co mówić, a czego > nie. Zastanów się czy kupujesz auto czy bajerę o aucie, bo legendę to sobie można dorobić do > wszystkiego, w zależności czym chce się zabłysnąć. Podczas ostatniego kupowania, z racji problemów (niezależnych ode mnie ani od sprzedawcy) musiałem w salonie spędzić trochę czasu. W związku z powyższym mogłem z onym sprzedawcą pogadać tak ogólnie (samochód już był kupiony i zapłacony). Powiedział mi, że po kilku zdaniach potrafi ocenić prawie na 100% czy ktoś przyszedł kupić samochód albo czy chce ale go nie stać (może kiedyś kupi) lub czy przyszedł tylko pojeździć testówką ale wcale nie ma zamiaru kupić. Pracuje w zawodzie kilkanaście lat i jestem wstanie w to uwierzyć.
-
O salonach samochodowych nieco luźniej
> Nie potrzebuję, by mnie sprzedawca łechtał w dzyndzelek, bo sam mam na tyle wysokie poczucie > wartości, że nie muszę go potwierdzać u nikogo. Przecież tu nie chodzi o jakieś podnoszenie poczucia wartości, tylko o szacunek do klienta. Niedawno byłem w znanym elektromarkecie i oglądałem smartwatcha i zaczął piszczeć alarm. Przybiegł sprzedawca wyszarnął mi go z ręki i nic nie mówiąc skasował alarm odkładając towar na stojak. Spojrzenie było aż za bardzo wymowne. Byłem w jeansach i t-shircie, jak wchodziłem w marynarce i krawacie, nigdy mnie coś takiego nie spotkało. Więc jeśli ktoś okazuje mi szacunek swoją postawą (rozmowa przy biurku, omówienie modelu samochodu, bez nerwowego zerkania na zegarek) powoduje, że nabieram zaufania do produktu i marki. > W sprawie tej kawy - jesteś typowym przykładem na to, że daj komuś coś za darmo to będzie > szczęśliwy i będzie się czuł zobowiązany. To nie tak! Mnie też było miło, kiedy musiałem poczekać aż skończy sprzedawca rozmowę z wcześniejszym klientem i zaproponował, że poda mi smaczną kawę z firmowego ekspresu, zamiast rozpuszczalnej z parnika dostępnego dla klientów. I nie chodziło tu o to, że ta kawa była gratis (chętnie bym za nią zapłacił, jakbym miał wybierać pomiędzy nią a tą darmową), tylko chodziło o miły gest.
-
O salonach samochodowych nieco luźniej
> 70tys to nie są pieniądze, za które oczekiwałbym podniosłej atmosfery. > To są w gruncie rzeczy drobne, które codziennie sporo osób w Polsce wydaje na nowy samochód w > salonie. > O podniosłość bym się domagał, gdybym szedł wydać 700,000zł. Dla ciebie 700kpln to powód do podniosłości, a dla innego 40kpln to też święto. Są ludzie, którzy po 30-40lat marzyli o kupnie nowego samochodu i jest to dla nich wydarzenie na miarę dziesięcioleci i chwila podniosła. Wiem co piszę, bo nigdy jakoś specjalnie zamożny nie byłem (w domu samochodu nie było) i pamiętam swój pierwszy nowy samochód jak nigdy. Kolejne zakupy już nie były takimi wydarzeniami.
-
Luźny temat: Auto dla weta? Nowe używane?
Czy mam deja vu, czy mi się zdaje, że już całkiem niedawno dawałeś podobny temat.
-
O salonach samochodowych nieco luźniej
Trzy ostatnie auta w salonach kupowałem i najbardziej "elegancki" sprzedawca miał spodnie "w kant" i koszulę z krótkim rękawem i kołnierzykiem.
-
ogloszenie na otomoto, a brak go na allegro
> Allegro, Otomoto i OLX to jedna firma, tylko ma te 3 portale a to ciekawostka Allegro za kasę i OLX z darmowymi ogłoszeniami.
-
ogloszenie na otomoto, a brak go na allegro
> ktos wie jak to dziala, wydawalo mi sie ze z automatu, ale moje ogloszenie jest na otomoto, brak go > jednak na allegro. Chodzi o sprzeda auta Nie znam się na tym za bardzo, ale czy Allegro i Otomoto to nie dwie różne firmy? I pewnie jedna i druga zarabia niezależnie.
-
Nowa Dacia kombi...
> Szczerze: komu to przeszkadza, oprócz oczywiście twojej skromnej osoby. Ja nawet tego nie zauważyłem
-
Nowa Dacia kombi...
> 52k za diesela kombi? Dla ekipy budowlanej, hydraulika czy malego biznesu? Gdzie jest alterntywa? > IMO dla takich ludzi to samochod. Ba nawet i dla rodziny. Jak hydraulik, elektryk, czy inny fachowiec, będzie miał 50kpln na samochód to raczej poszuka niezajechanego T4 T5 a nie Dacię. Przynajmniej żaden z tych których znam, a znam ich sporo i żaden Dacią nie jeździ. PS. Mój firmowy T4 ma przejechane ponad 300kkm w najróżniejszych warunkach, zazwyczaj załadowany na full (pogotowie energetyczne) rocznik 1997 (albo 1998) i jeździ spoko. Warty jest (strzelam) ca. 3-5kpln. Jak się posypie poważnie, to się kupi drugiego i zainwestuje w porządne przygotowanie i znowu kilka lat polata. Chciałbym zobaczyć Dacię po takiej eksploatacji. Co raczej nie będzie możliwe, bo nie dożyłaby w takiej eksploatacji.
-
ASO Fiat. Przegląd.
> Zamówiłem wahacze blueprint ze sworzniami CTR za 700zł, świece denso za 200 (w aso z wymianą 440), > simering - 75, olej do skrzyni mobil 120, olej do silnika motul za 165 (w aso leją castrola za > ok 200), filtr oleju mann za 25 (w aso ok 90zeta), filtr klimy węglowy filtron za 50 (w aso ok > 180). Z innymi pierdułkami i robocizną wyszło 1700zł. W aso aż się boje myśleć ile bym musiał > zostawić. > Zwyczajnie nie stać mnie na komfort zostawienia samochodu w aso na przegląd. No to faktycznie szalone ceny w tej Toyocie. Ja ani w Renault ani we Fiacie za żaden z przeglądów nie zapłaciłem kwoty czterocyfrowej. Standardowe przeglądy kosztowały zazwyczaj ca.500-700pln około 900pln jak dochodziły wymiany płynów ustrojowych dodatkowych. Jedyne czego we Fiacie nie wymieniałem to filtr p.pyłkowy. Jako, że to Sedici, to mieli jakiś "made in japan" za 170pln a ja kupowałem zamienniki za 30-40pln (do tego wymiana tak banalna, że w czasie jazdy dało się to zrobić). No i tarcze z klockami, bo też jakieś chore ceny. W warsztacie zajmującym się szybkimi naprawami założyłem komplet Bosch za ok 600pln (w tym robocizna 50pln/koło) vs 1300pln ASO. Ale najbardziej mnie ścięły ceny serwisu w ASO Subaru. Ok. 1800pln za przegląd standardowy olejowy To przesądziło o kupnie Suzuki a nie XV! Przy naprawach innych niż przeglądy trzeba pytać o ceny. Często można negocjować w ASO. W małych miejscowościach ASO często świadczą usługi warsztatowe, bo z samych przeglądów by nie wyżyli. Co za tym idzie muszą być elastyczni z cenami. Mogę dołożyć parę złotych do "pieczątki ASO na fakturze" ale nie 2-3 x tyle co w niezależnym warsztacie.
-
Tablice widoczne czy zasłonięte
> Szczerze mówiąc gdyby mi ukradli auto które wystawiłem na sprzedaż to byłaby to świetna wiadomość - > żadnego bujania się z marudzącymi "zainteresowanymi" co to umówią się na oględziny i nie > przyjadą > Chyba następnym razem oprócz odsłonięcia podam dokładne miejsce parkowania I jaki typ zabezpieczeń masz!
-
Tablice widoczne czy zasłonięte
> Dzieki , tez kiedyś się dziwiłem jak można pamietac numery aut na ulicach, ale od kiedy zaczalem > prace w samochodzie i gdziekolwiek jestem w miescie to zawsze jakies auto znajome widze, to > numery same mi w głowę wchodzą Ja rozpoznaję samochody po np. felgach, uszkodzeniach, dodatkach ale nie po numerach Za to mija żona zna niemal wszystkie numery sąsiadów z 10-o klatkowego bloku ale nie pamięta jaka to marka
-
Tablice widoczne czy zasłonięte
> Jasne. Sprzedajesz idealne auto, naprawdę zadbane, itd. a potem koledze się przepali żarówka albo > wycieraczka szyby się zużyje, i będzie gadał na Ciebie że złom mu sprzedałeś. Lepiej nie > ryzykować, niby znasz kolegę, ale nie wiesz jak się zachowa w interesach. Niektórzy maja chore > wymagania, albo np. kupi od Ciebie auto a na drugi dzień zobaczy rysę której nie widać > normalnie, 1cm, i będzie chciał Ci to auto oddac itp. - tacy są kupujący, wiec lepiej obcym > pchać. No przecież napisałem, że kolega normalny. Znamy się dobrze. Od 7-8 lat pracujemy w 2-osobowym zespole, po 8h dziennie. Można się poznać. Inna sprawa, że to on za mną chodził,żeby mu samochód sprzedać. Ale fakt, że mam znajomych i nawet rodzinę, że choćby mnie prosili, to bym nie sprzedał. Krótki tekst: tobie nie sprzedam i już! Nie bawię się w konwenanse.
-
Tablice widoczne czy zasłonięte
> U mnie tak , znam numery rej. raczej wszystkich znajomych + wielu innych aut na miescie (w tym > wszystkich radiowozów nieoznakowanych itp.) No to gratuluję pamięci, bo ja mam czasem problemy z własnymi numerami nawet. Jednak dalej nie rozumiem robienia tajemnicy ze sprzedaży starego samochodu.
-
Tablice widoczne czy zasłonięte
> Ze znajomymi się nie robi interesów. Niby czemu? Jak auto dobre, a kolega normalny to nie widzę problemów. Kolega, który zna moje podejście (jeździmy razem w zespole, w pracy) do samochodów, ma calą dokumentację, auto znane od salonu, to w czym problem?
-
Tablice widoczne czy zasłonięte
> Tablic nigdy nie zasłaniam, ale jeśli auto wystawiam to wpisuje miejscowość inną niż moja (do 15km > od mojej) nie chce aby każdy widział ze znajomych że sprzedaje auto i za ile itp. Rozumiem, że ty i wszyscy twoi znajomi perfekcyjnie znacie wzajemnie swoje numery rejestracyjne? No i wszyscy, codziennie przeczesują internet, żeby sprawdzić czy któryś nie sprzedaje auta. No a jakby się okazło , że sprzedaje....!!! Drrramat! Weź nie osłabiaj, mam nadzieję, że żartowałeś.
-
Tablice widoczne czy zasłonięte
> Namierzenia miejsca postoju pojazdu z dokladnoscia do kilku ulic Jak parkujesz to też zasłaniasz tablice? Jedyne logiczne wyjaśnienie zasłaniania tablic, to: komis ma sprzedać auto, inwestuje w ogłoszenia, plac itd... i chodzi o to aby potencjalny klient nie dogadał się z włascicielem za plecami komisu pomniejszając cenę o kwotę marży.
-
Tablice widoczne czy zasłonięte
> Zaslon. Na wszelki wypadek Wszelki wypadek czego , bo nie rozumiem?
-
Tablice widoczne czy zasłonięte
> Ja zawsze zasłaniam bo nie chce żeby sąsiedzi/znajomi wiedzieli ze to akurat ja sprzedaję. To znaczy, że sąsiadowi nie sprzedasz samochodu? Ja odwrotnie, najpierw pośród znajomych wieści rozsyłam o sprzedaży. Ostatnie auto kupił kolega z pracy.
-
zakup auta typu SUV (Crossover)
> No ale te male suviki, ktorych najwiecej z kobietami w srodku to spełniają powyższe? Siedzi się wyżej, to lepsza widocznośc przy manewrach, do tego zazwyczaj wielkie lusterka mają te auta. No i wsiadanie: ja wybrałem SUVa z uwagi na problemy z kręgosłupem (do RS pewnie bym wsiadł ale z wysiadaniem już lipa, a to trochę żenua ), dla kobiet argumentem jest takie wsiadanie i wysiadanie jak w wąskich miniówkach są (zdanie mojej żony i koleżanki). Obie nóżki razem wstawia i wystawia z samochodu, tylko obracając się na fotelu, co już nie jest takie oczywiste w niskim aucie.