Zawartość dodana przez To Mirek
-
Auta używane za gotówę vs. salonowe na raty?
> Gdybym stał przed takim wyborem brałbym nowego i do niego dokupił przedłużoną gwarancję. Kilka lat > świętego spokoju. Przedłużona gwarancja w gratisie
-
Auta używane za gotówę vs. salonowe na raty?
> Ile rocznie będzie jeździć? 14-15tys km > Jak szybko jej się znudzi? P12 mieliśmy jakieś 5 lat. Solarę mamy 2 lata. > Jeśli dużo i długo, to brać nówkę. > Jeśli mało i krótko, to używkę. > Proste. A mało i długo?
-
Auta używane za gotówę vs. salonowe na raty?
> Tylko nowe, jeśli jest jeszcze za dobry $$ to tym bardziej. > Gwarancja, WSZYSTKO nowe; tarcze, klocki, amortyzatory, opony, zawieszenie, układ chłodzenia, > filtry, oleje itd. > Jeździsz na przeglądy i niczego się nie dotykasz. > A w używce jaka by nie była, co chwilę trzeba coś wymieniać > Jeśli auto jest do jeżdżenia, a nie dłubania to tylko nowe. > Podaj na PW jaka jest ta cena, w zasadzie wystarczy mi jaki jest rabat od cennika. To powiem Ci z > grubsza czy to faktycznie dobra cena czy znajomy bajeruje ALe zużywające się elementy wymieniasz za cenę kilkadziesiąt razy wyższą niż u pana Kazia. Niby można u p. Kazia ale potem boksuj się z ASO, żeby w razie poważniejszej awarii raczył naprawić w ramach gwarancji, bo jak nic będą kłody pod nogi rzucać. Ale jak klient gototwy jest płacić większe pieniądze w ASO to chyba warto.
-
Auta używane za gotówę vs. salonowe na raty?
> Ile na kazdym nim stracisz za 3lata? im nowszy tym większa strata
-
Auta używane za gotówę vs. salonowe na raty?
> Podaj na PW jaka jest ta cena, w zasadzie wystarczy mi jaki jest rabat od cennika. To powiem Ci z > grubsza czy to faktycznie dobra cena czy znajomy bajeruje Naprawdę nie mogę, dałem słowo, a cena uwierz mi więcej niż dobra.
-
Auta używane za gotówę vs. salonowe na raty?
> Wg mnie wszystko zalezy od tego jak duzym obciazeniem bylaby dla Was rata kredytu. > Jezeli mniej niz 10% dochodu to mozna sie zastanowic i brac nowke, zwlaszcza ze zamierzasz jezdzic > ladnych kilka lat. > Swiety spokoj w sumie nie ma ceny Raty spokojnie do ugryzienia bez obciążenia budżetu nawet zakładając, że spłacamy jakieś 70% auta, ale tylko pod warunkiem, że oboje mamy pracę.
-
Auta używane za gotówę vs. salonowe na raty?
> Brać Astre, na wuj ci raty przez 5 lat. Chyba, że raty maluskie, a cena tego Forda na wypasie to > 60000 zł. Ja nie mam nic przeciwko Astrze. Ale auto MUSI podobać się żonie. Bo to ona będzie nim jeździć.
-
Auta używane za gotówę vs. salonowe na raty?
> Po co ciezkie auto jak Outlander? Narzekasz na osiągi w innych autach tutaj przytoczonych a ten > Outlander demonem zakrętów i sprintu będzie? Ze wszystkich wyżej wymienionych zdecydowanie jest najbardziej demoniasty > Bierz Mondeo. Chyba ze raty zabójcze.... W sumie tez sobie przyzeklem,ze auto tylko za gotowke... > Ale jest druga strona medalu, jak nie kupisz wypasu to potem mozesz zalowac,ze nie dolozyles i > kupiles wszytkomajace wygodne auto. > Poza tym jak kupisz diesla (nie czytalem dokladnie) to koszty serwisu moga podwyzszyc koszty > zakupu. Diesel nie wchodzi w grę.
-
Auta używane za gotówę vs. salonowe na raty?
> Strasznie sie miotasz. Kup albo pewnego 3 latka (zaraz po gwarancji) bo będzie juz miało spora > utratę wartości i nie będzie za stare. Albo kup nowe. To wybór finansowy. Dużo jeżdżony 3 latek umrze szybciej niż mało eksploatowany 5 latek. WIęc to żaden argument. Wszystko zależy od egzemplarza, a ryzyko istnieje zawsze, niezależnie czy ma 3 czy 5 lat. Ja na pewno będę go eksploatował niedużo. > Zdecyduj sie na markę, model i wersje silnikową i takiego auta szukaj. > Niestety ani sie nie możesz zdecydować na to czy auto ma być nowe czy używana ani nawet na segment > z jakiego ma być ten samochód. Mam ogólne założenia i szukam auta pewnego i dobrze wyposażonego. Musi być to suv lub kombi, musi być to benzyna, musi mieć mocny silnik. Segment mnie nie interesuje. Nie jest ważne czy będzie wielkości Mondeo czy Focusa (byle nie mniejsze). Nowe zacząłem rozważać dziś. Wcześniej o tym nie myślałem. > Jeśli chodzi o wartość tego co dostajesz za konkretne pieniądze to kup sobie 3 letnie mondeo kombi > (jak chcesz mieć większy bagażnik) albo lagune 3 kombi jak chcesz mieć dobrze wyposażone auto > za przyzwoite pieniądze. Oba są mało awaryjne ale zupełnie inne.
-
Auta używane za gotówę vs. salonowe na raty?
Tomirowych wątpliwości ciąg dalszy. Szukam dobrze wyposażonego i co bardzo ważne mocnego kombi, którym przez 90% czasu będzie jeździć żonka. Cztery auta do wyboru: 1. Lexus IS200 sportcross 2005r. Zalety: Największa zaleta to zamiana 1:1 na Solarę, nie trzeba więc szukać kupca, wydaje się dość pewne i z prawdziwym przebiegiem, ciekawe wnętrze, silnik ma dobrą opinię. Wady: ciasne, stosunkowo mała moc a co za tym idzie auto nie przyspiesza 10s/100. Nie wiem jak z częściami i serwisem 2. Opel Astra 2009r. Zalety: kupione w salonie, pewny przebieg, najmłodsze, doskonale wyposażone, duża moc (na papierze coś koło 8s/100), zadbane, pewne źródło, malutki prawdziwy przebieg, dostępne części i serwis. Wady: zdecydowanie najwyższa cena z trójki używanych, żona mówi stanowcze nie każdemu Oplowi z tych lat. Nadwozie jest dla niej zupełnie nie do zaakceptowania (a to ona będzie głównie nim jeździć) 3. Mitsubishi Outlander Turbo 2007r. Zalety: Kupione w salonie, auto pewne z całkowicie znaną historią i pewnym, niedużym przebiegiem, duża moc i przyspieszenie (250KM i zdaje się coś ponad 6s/100), napęd 4x4, auto do kupienia w maju (więc będzie czas na sprzedaż Solarki), silniki mają doskonałą opinię. Wady: chyba najdroższy serwis, stosunkowo drogie części. i tu na scenę wkracza jeszcze jedno, zupełnie nowe auto z salonu. To Mondeo. Mocny silnik, około 8s do setki, full opcja + masa dodatków. Oferta przygotowana przez znajomego, który pracuje w salonie. Bardzo mnie prosił bym nie podawał nikomu ceny po rabacie ale jest bardzo, bardzo atrakcyjna. Niestety część tej kwoty musielibyśmy rozłożyć na raty, a wychodzimy z założenia, że żyje się łatwiej i lepiej jak nie ma na głowie żadnych zobowiązań. Nowe auto kusi. Wyposażenie dopasowane dokładnie do naszych potrzeb, nie musimy iść na żadne kompromisy. Do tego gwarancja i wiadomo, że nikt inny "nie pierdział w fotel" Wadą jest cena. Ale na chwilę obecną najbardziej skłaniamy się ku Outlanderowi. Chyba najlepszy stosunek użyteczności i "funu" do ceny, niebanalny wygląd (lubię kontrowersyjne nadwozia np. Nissan Juke czy Nissan Cube, stara Multipla itp.). Co wg Was byłoby najlepszym wyborem? I czy pchać się na około 5 lat w raty czy skupić się na pewnej używce, ale starszą używkę. Liczymy, że będzie to zakup na co najmniej 6 lat.
-
Lexus IS200 - może ktoś jeździł?
> Do tego silnika można podobno dokupić supercharger i wtedy moc rośnie do 200KM i osiągi się > poprawiają znacząco. No ale zmartwiłeś mnie wielkością. Przyznam, że wersji kombi nigdy na oczy nie widziałem. Napisałeś, że toto jest mniejsze od Focusa, i myślę, że faktycznie tak jest, bo a o ile dobrze kojarzę to IS200 sedan wielkością przypominał starego Civica sedana. O takiego:
-
Lexus IS200 - może ktoś jeździł?
> Miedzy 7 a 10 jest wręcz przepaść. No właśnie. Niby to dalej aż 7s ale człowiek się przyzwyczaja, że jakiś tam zapas jest a na polskich drogach przy wyprzedzaniu ma to znaczenie. Mam na oku jeszcze Outlandera, też z forum zegarkowego. Oryginał z 202KM ma chyba coś koło 8s do setki, ten ma wgraną mapę od Evo i 250KM i zdaje się poniżej 7s. Nie powiem, kusi...
-
Lexus IS200 - może ktoś jeździł?
> 0-62mph: 9.5s vs 10.9s. Rakieta to nie jest, ale jest przyjemna do codziennego używania. dużo... Solarka miała 6,9
-
Lexus IS200 - może ktoś jeździł?
> Fajne, ale dość ciasne. R6 pali też dość sporo, ale przyjemnie rozwija moc. > http://www.lexusownersclub.co.uk/forum/tutorials/article/2-buying-an-is200-what-to-look-out-for/ O, dzięki! poczytam w domku. Co znaczy cisane? Wielkościowo o bardziej Focus czy jeszcze mniejsze?
-
Lexus IS200 - może ktoś jeździł?
No cóż, cały czas szukam czegoś na miejsce Solary, choć nie wykluczam, że może Solara zostanie. Na forum zegarkowym dostałem wydaje się ciekawą propozycję zamiany Solary na Lexusa IS200 Sportcross, czyli IS200 kombi. Cenowo oba auta zbliżone, rocznik ten sam co Solara (2005), przebieg 140tys i powoli rośnie, silnik 2.0 benzynka, 155km, RWD, poza navi i tempomatem praktycznie full opcja, po małej przygodzie (jak Toyota). Nie powiem, kusi głównie ze względu na to, że odpadnie problem sprzedaży Toyoty. No i zegary w kształcie tarczy zegarka... mniam Co warto wiedzieć o takich autkach? Gdzieś czytałem, że słaby punkt to pompa wody. Co sprawdzać? Jak z częściami i serwisem w PL? Doradzicie? Fotki tutaj: https://www.dropbox.com/sh/69vtukf9murrgcc/l4jqNU3App/Lexus
-
Zakup używanego samochodu - kompromisy...
Od jakiegoś czasu studiuję ogłoszenia, fora w poszukiwaniu auta. Założenie początkowe 20-25tys jednak życie szybko zweryfikowało oczekiwania i po namyśle doszliśmy do wniosku, że jednak lepiej młodziej i podnieśliśmy cenę do 40-45tys. Za te pieniądze można kupić już fajne używane auto. W głowie krystalizuje się pewien obraz. Rocznik, typ, model. Pada na duże, popularne kombi z rocznika 2009-2010. Człowiek zdaje sobie sprawę, że czekają go dłuuugie poszukiwania. Wtedy na horyzoncie pojawia się zupełnie coś innego. Podobne pieniądze ale auto nie 4 a 7 letnie. Zupełnie inna bajka, choć podstawowy wymóg (kombi/suv) zachowane. Cena nieco wyższa niż chodzą inne auta tej marki z tego rocznika ale za to otrzymujemy auto z historią znaną praktycznie w 100%. Bez ściemniania, bez kręcenia licznika, z dokumentacją wszelkich napraw. Źródło pewne ale dla spokoju człowiek zaczyna szperać i szukać informacji, uruchamia kontakty, które potwierdzają to co mówi osoba sprzedająca. No ale: 1. Auto nie jest takie jak człowiek sobie założył. Nieco inny segment, inne wyposażenie (choć również bardzo dobre) 2. Cena wywoławcza jakieś 7tys wyższa od innych z tego rocznika, z tym, że te inne to kot w worku, w którego trzeba dla świętego spokoju troszkę doinwestować (rozrząd, wszelkie płyny itd.). Tu otrzymujemy auto pewne, w którym nawet nie ma potrzeby zmiany oleju, bo niedawno był zmieniany. Szukacie dalej tego, co założyliście na początku, czy rozważacie zakup pewniaka ale z nieco innej bajki niż chcieliście?
-
Kombi 15-20tys - wysokie, płaska podłoga, duży bagażnik
> Kombi dla duzego psa to pomylka > Potrzebujesz czegos z wysokim nie koniecznie duzym bagaznikiem > Od biedy forester, ale najlej berlingo, kangoo, a w wersii grad beda mialy super wygodnie Przed Solarą miałem Nissana P12 w kombi i psa boksera. Bez problemów sobie nim jeździł. Teraz mam dwa boksery. To dość duże psy ale np. do owczarka niemieckiego im brakuje sporo. Więc do czegoś wielkości Forestera bez problemu wejdą.
-
Kombi 15-20tys - wysokie, płaska podłoga, duży bagażnik
Jak pisałem w poprzednim wątku (dziękuję za zamknięcie) po konsultacjach z małżowinką nieco zmieniliśmy preferencje potencjalnego zakupu. Nasza Toyota Solara (coupe z kemową skórą) przy dwóch psach jest kompletnie niepraktyczna. Będziemy więc szukać nabywcy, jednocześnie szukając czegoś w zamian. Nie potrzebujemy super nowej fury. Raczej praktycznego, bezpiecznego auta. Szukamy kombi w przedziale cenowym 15-20tys, spełniające następujące założenia: 1. Praktyczne, a więc wysokie, z płaską podłogą (mogą być pod spodem skrytki), tylna klapa możliwie pionowa (miałem kiedyś kombi z mocno opadającą tylną szybą i nie jest to praktyczne). 2. Duży bagażnik (będą w nim jeździły dwa psy) 3. Łatwe i możliwie niedrogie serwisowanie i dostępność części (więc raczej popularne marki bez wynalazków) 4. Silnik najchętniej na łańcuchu, nie mam nic przeciwko benzynie czy LPG. Moc? im więcej tym lepiej ale nie jestem typem ściganta. Ot, by bezpiecznie się wyprzedzało. 5. Automat, choć od biedy przeżyję manuala 6. Autko możliwie wygodne - będzie latało w krótkie trasy (100-500km) 7. ABS, poduchy powietrzne, klima, a jak się uda w tej cenie to jakaś kontrola trakcji Konik w poprzednim wątku polecał Volvo v90 Pomyślałem jeszcze o Subaru Forester. Ale nie wiem jak z awaryjnością i serwisem tej marki jest. Wszelkie porady mile widziane. Jak ktoś z waszego otoczenia sprzedaje jakieś pewne autko to tez poproszę o stosowne info.
-
Duże, niedrogie kombi z lat 80/90 vs coś za około 40tys
> http://www.mobile.de/pl/marka/volvo/mode.../188608515.html o coś takiego byłoby ok One mają pasek czy łancuch rozrządu?
-
Duże, niedrogie kombi z lat 80/90 vs coś za około 40tys
No dobra. Po konsultacji z żoną doszliśmy do wniosku, że kombi być musi. Zwiększamy budżet do jakiś 15-20tys. i szukamy kombi. Powoli myślimy też o sprzedaży Toyoty. Na chwilę obecną stosunkowo mocne coupe z jasną skórą jest totalnie niepraktyczne w naszej sytuacji. Kupowanie droższego auta po to by jeździć nim na działkę, czasami kopsnąc się do Trójmiasta i wozić w nim psy też wydaje się bez sensu. Jeżeli to możliwe to bardzo proszę moderatora o zamknięcie tego wątku. Po zamknięciu utworzę nowy z nowymi danymi, bo tutaj ludzie po wejściu pewnie będą sugerować się pierwszym postem i początkową dyskusją. Zrobi się więc zamieszanie
-
Duże, niedrogie kombi z lat 80/90 vs coś za około 40tys
Mam ja dwa psy i furę z jasną skórą a to się kłóci. Co prawda jest jeszcze terenówka, ale ona nie nadaje się na dłuższe jazdy. No i mimo dużych gabarytów zewnętrznych jest malutka w środku. Bagażnik jest w niej tak mały, że wejdą dwie malutkie składane skrzynki i to wsjo. Chyba, że tylną kanapę wyciągnę. Pomyślałem więc, że może sprzedam jakieś zegarki i zainwestuję w stare kombi a przy okazji zrealizować marzenie youngtimerowe. Założenia są następujące: - budżet 5-6tys przy czym na dzień dobry na autko max 4tys i 1-2tys na drobne naprawy na początku. - Im bardziej kanciasta tym lepiej - takie z mocno opadającą tylną szybą odpadają. Liczy się praktyczność czyli np. możliwość przewiezienia lodówki na działkę - jakby była klima to byłby miód mailna ale od biedy przeboleję jej brak. - łatwa w serwisie, tak żeby pan Kazio bez problemu ogarnął części i naprawy. - im bardziej "cool" tym lepiej - będzie parkowała pod chmurką więc coś rdzoodpornego, choć w tej cenie i przedziale cenowym może być trudno. - autko do jeżdżenia w krótkie trasy (100-400km) więc im wygodniejsze tym lepiej Podrzucicie jakieś pomysły? Da się za tyle coś kupić? Edyta: Ewentualnie druga opcja. Sprzedaję Toyotę i kupuję nowsze kombi za około 40-50tys. Założenia co do praktyczności jak wyżej - żadne obłe a raczej kanciaki. Przy nowszej produkcji przydałoby się troszkę koników pod maską. Serwis najlepiej też niedrogi i ogólnodostępny (żadnych wynalazków). Choć youngtimer bardziej kusi.
-
Operowanie pedałami... jak to robicie?
Nie wiem. W czasie jazdy nie skupiam się na takich pierdołach. Nie wiem również jak układam rękę na gałce zmiany biegów. Tak jest bezpieczniej.
-
duster 4x2 czy 4x4
> nie bylo tez zimowych opon i jakos sie dawalo rade ale > po to sa takie rzeczy jak zimowa opona jak naped 4x4 i wiele innych by sobie uproscic zywot > sam mam samochodzik z napedem na oske a drugi 4x4 > i mimo tego ze nigdy przez 25 lat jak mam prawko nie utknalem samochodem z napedem na oske to > jednak szczegolnie jak jade gdzies za miasto zimowa pora to wole wsadzic 4 litery do autka 4x4 Pewnie, że lepiej mieć niż nie mieć. Ale nie demonizujmy ośki. Samochody z napędem na jedną oś to pewnie jakoś 95% całości jeżdżącej po Polsce i jakoś dają sobie radę Często dopłacanie do 4x4 mija się z celem i lepiej te pieniądze zainwestować w inne systemy bezpieczeństwa.
-
duster 4x2 czy 4x4
> sa drogi lesne.. > i sa drogi lesne .. taaa... zwłaszcza po tej drugiej dusterkiem czy innym seryjnym suvem 4x4 sobie pojedziesz Ty powinieneś wiedzieć, że dobry fotograf zrobi dobre zdjęcie telefonem komórkowym a pierdoła spierniczy ujęcie nawet mając pełną klatkę. Z 4x4 jest tak samo. Pierdoła utknie 4x4 na MT tam, gdzie ktoś myślący przejedzie ośką Nie dalej jak dwa tygodnie temu na pikniku WOŚP można było sobie obejrzeć taki przykład. Wojskowy Humve utknął w miejscu, gdzie seryjne SUVy na szosowych oponkach przejechały
-
duster 4x2 czy 4x4
> Tez tak kiedys myslalem, ale nie kazdy potrzebuje 4x4 . Kiedys SUV = 4x4, teraz nie mimo, ze > wiele osob nadal tak to kojarzy. Dlaczego SUV potrafi byc dalej dobrym pomyslem, mimo 4x2 ? > Dlatego bo reszte zalet zachowuje, jest wyzszy, wygodniej sie wsiada, lepiej widzi, dobrze sie > jezdzi tym po miescie, parkujac na kraweznikach. Mozna tym przejechac polna droga bez obawy ze > sie cos urwie. > Moze nie sprawdzi sie w gorach, czy przy dojazdach przez blotnista droga na przedmiesciach, ale > wiekszosc ludzi potrafi zaspokoic i 4x2. W latach 80 z rodzicami jeździliśmy bardzo często na grzyby. Mieliśmy zwykłego Maluszka i Zastavę 1100. Ojciec jeździł nimi bez problemów w takich miejscach, po których do jeżdżenia dziś ludzie kupują 4x4. A wszystko to przez robiących im wodę z mózgu marketingowcach, którzy w reklamach udowadniają, że przez błotko i koleiny nie da rady bez 4x4
