Skocz do zawartości
View in the app

A better way to browse. Learn more.

Autokącik

A full-screen app on your home screen with push notifications, badges and more.

To install this app on iOS and iPadOS
  1. Tap the Share icon in Safari
  2. Scroll the menu and tap Add to Home Screen.
  3. Tap Add in the top-right corner.
To install this app on Android
  1. Tap the 3-dot menu (⋮) in the top-right corner of the browser.
  2. Tap Add to Home screen or Install app.
  3. Confirm by tapping Install.

Polski kierowca ginie cztery razy częściej

Featured Replies

Napisano

Zrobić prawo jazdy od 30 lat i bedzie spokój zlosnik.gif I auta nie szybsze niz 100km/h.

Napisano

> Podziwiam, że wiesz lepiej ode mnie, co widziałem...

Stwierdzam tylko, że pewnych rzeczy nie widzisz. Nie neguję tego, co widziałeś.

> Wyraziłem tylko swoje zdumienie, bo - jak wspomniałem - nic z powyższego nie zaobserwowałem.

> A już zwłaszcza Twoje stwierdzenie o "luźnej sugestii" n/t ilości pasów na autostradach mnie wręcz rozbawia...

Wielce moje serce się cieszy na poprawę Twojego humoru smile.gif

--

Dla porównania dorzucę - Sardynia (to prawie Włochy - ale akurat mojemu sercu najbliższa). 1.65mln ludzi, ok. 400km (SS131, SS131 DCN, SS131 dir, SS554, SS195) dróg w standardzie 2+2, w zdecydowanej większości bezkolizyjne.

Znajdzie się gdzieś w Polsce taki stosunek?

Napisano

> Ile mniej zderzeń czołowych by było, gdyby idioci nie pchali się jak

> świnie w buraki "bo droga wąska, ale ja MUSZĘ wyprzedzić" ?

> Ile mniej byłoby potrąceń, gdyby piesi byli trzeźwi, przestrzegali

> PoRD (ich też dotyczy) i byli oświetleni ?

> 9 na 10 pieszych ginie Z WŁASNEJ WINY!

> Ile mniej byłoby wymuszeń pierwszeństwa, gdyby ludzie nie pchali się

> jak świnie w buraki ?

> Czy naprawdę te "parę sekund do przodu" jest warte życia ?

> Jaha...

Różnica pomiędzy Tobą a harry_manem jest taka, że on pisze o rzeczach trudno wykonalnych ale do zrobienia, czymś z czym uporało się większość cywilizowanych krajów. Ty piszesz o utopii zlosnik.gif

pozdrawiam,

bromsky

Napisano

> Różnica pomiędzy Tobą a harry_manem

Kim ?

jest taka, że on pisze o rzeczach

> trudno wykonalnych ale do zrobienia, czymś z czym uporało się

> większość cywilizowanych krajów. Ty piszesz o utopii

> pozdrawiam,

> bromsky

Słuchaj, ja nie mówię, że 'pstryk' i tak ma się stać - ja tylko stwierdzam (po raz kolejny zresztą), że marne drogi NIE są główną przyczyną wypadków.

Ich przyczyną jest niedostosowanie mentalne ludzi do posiadanych dróg, taboru itd.

U nas wciąż prawo do zap.dalania jest mentalnie zrównywane z prawem konstytucyjnym.

Napisano

> Zrobić prawo jazdy od 30 lat i bedzie spokój I auta nie szybsze niz

> 100km/h.

Wiesz kto na terenie m. st. Warszawy powoduje najwięcej wypadków i kolizji ?

Emeryci 60+.

Ale nie w ilostanie, tylko statystycznie, licząc na każdy 1000 takich ludków posiadających PJ.

Spodziewałbyś się tego ?

Media jak świeże bułeczki łykają, że "łomaterdeju, największa szkodowość jest w grupie 18-25.

Tak, ale w tej grupie praktycznie każdy posiada PJ i do tego jakiegoś strupka - stanowią po prostu najwyższy odsetek użytkowników dróg w ramach poszczególnych grup wiekowych, jeżdżą strupkami (bo i w tym wieku wymagania są największe, a kasa zieje pustką), których stan techniczny nie jest najwyższych lotów, umiejętności słabiutkie, wyobrażenie o umiejętnościach "taaaakie" i mamy klopsik.

A że media walą w młodych jak w bęben, to i ubezpieczalnie mogą np pierdnąć zwyżką, bo "przecie tam szkodowość najwyższa", a seniorowi zniżkę dadzą, bo "przeca dziadek spokojnie jeździ.

Napisano

mieszkałem troszkę w Turynie i muszę przyznać że oni normalnie nie jeżdżą i nie parkują zlosnik.gif. Aczkolwiek mają świetne rozwiązania komunikacyjne (jak np skrecanie w lewo z zewnętrznych pasów na skrzyżowaniu, w życiu nie przypuszczałem wcześniej że takie coś może tak upłynnić ruch palacz.gif

131.jpg

Napisano

> LINK do artykułu

> Fachowcy z Banku Światowego i UE twierdzą, że za liczbę wypadków

> odpowiada niewystarczająca ilość oraz stan naszych dróg i

> wskazują administracji, co robić, żeby było lepiej. Nasi

> rządzący oczywiście z taką opinią się nie zgadzają, wiedzą swoje

> i wciąż klepią jedno od lat: zabija prędkość.

> Tak się zastanawiam, czy administracja u nas jest naprawdę tak głupia

> i odporna na wiedzę, czy jest jakieś drugie dno takiego

> zachowania

Dnem są pieniądze. Poprawa i budowa dróg to są miliardy złotych, a łapanie za prędkość i sprzęt do tego to góra miliony, które do tego się zwracają w mandatach.

> Przecież nie trzeba być fachowcem, aby wiedzieć, że

> infrastruktura drogowa jest marna i tutaj leży głównie przyczyna

> dużej liczby wypadków. Wystarczy przejechać się samochodem, aby

> to sobie uzmysłowić. Czy ministrowie aż tak są oderwani od

> rzeczywistości?!

Generalnie nasza administracja działa jak za komuny, czyli dalej to obywatel jest dla państwa, a nie państwo dla obywatela. I przy okazji administracja jest żeby się nie napracować, ale mieć komfortowy byt. No i zdarza się że i własne lody ukręcić.

Napisano

> Jak skomentujesz fakt, ze najciezsze wypadki wystepuja na nowo

> wyremontowanych odcinkachg drog w Polsce?

Brakiem egzekwowania na nich przestrzegania prawa?

To co piszesz jest prawdą. Podłoże jest proste - psychologia lwa wypuszczonego z klatki. Ludzie po latach jeżdżenia po dziurach widząc nową szeroką drogę dają w palnik. Mam to na prawie każdej nowowyremontowanej drodze w gminie.

Tylko jednocześnie zarządca widząc co się dzieje, kilka lat zbiera się do postawienia fotoradaru w miejscu ewidentnie niebezpiecznym. Rozumiem, że na pierwszej drodze się uczył, a potem trwały procedury. Ale skoro wie, że to jest reguła, to od razu w projekcie remontu kolejnej drogi powinny się znaleźć "urządzenia pacyfikujące".

Z kolei policja - to że mieszkańcom jednej miejscowości u mnie udało się po kilku latach wybłagać policję, żeby co kilka dni stawała z radarem w miejscach gdzie przejście przez pasy na jezdni grozi śmiercią, w lokalnych mediach odnotowuje się jak wielki sukces. A powinno się to dziać automatycznie, bez wielomiesięcznych błagań. Policja ma doskonałą wiedzę, co się tam dzieje, bo sama zbiera resztki wypadków.

Napisano

> Oj, chyba jednak trzeba bo to co napisałeś to bzdura.

> Jest wiele krajów gorszymi drogami, ale dużo ostrożniejszymi

> kierowcami.

A jak tam wygląda kwestia egzekwowania przepisów przez policję? Bo u nas główną przyczyną małpienia ludzi za kółkiem jest poczucie (oparte na praktyce) że szanse iż ich złapią i ukarzą są znikome.

Napisano

> Z kolei policja - to że mieszkańcom jednej miejscowości u mnie udało

> się po kilku latach wybłagać policję, żeby co kilka dni stawała

> z radarem w miejscach gdzie przejście przez pasy na jezdni grozi

> śmiercią, w lokalnych mediach odnotowuje się jak wielki sukces.

> A powinno się to dziać automatycznie, bez wielomiesięcznych

> błagań. Policja ma doskonałą wiedzę, co się tam dzieje, bo sama

> zbiera resztki wypadków.

Lu, ale sam doskonale wiesz, jak działa w tym kraju Policja.

Są rozliczani za tzw wyniki, a te "wyniki" to ilość mandatów, bo to da się prosto zmierzyć i to ładnie w tabelkach wygląda. A że trochę czy "bardziej trochę" spadną statyki wypadków to już nie jest sukces, no i jak to przełożyć na premie dla poszczególnych ludzi...

Tak samo jest z fotoradarami - od momentu, gdy nagłośniono akcje z INWESTYCJAMI gmin w fotoradar i coponiektórzy włodarze chełpią się ilością i kwotami wystawionych mandatów, a jakoś nic nie słychać o wpływie fotoplastikonów na bezpieczeństwo, to mi cycki opadły.

Ze względów zawodowych m. in obrabiam zdjęcia z fotoplastikonów i czasami jak widzę różne akcje(miejsca, gdzie robione są zdjęcia) to cycki mi opadają.

Napisano

> Lu, ale sam doskonale wiesz, jak działa w tym kraju Policja.

Tak samo, jak całe państwo, czyli wracamy do mojej starej tezy, że u nas ono nie jest dla obywatela, tylko obywatel ma być dla niego.

> Są rozliczani za tzw wyniki, a te "wyniki" to ilość mandatów, bo to

> da się prosto zmierzyć i to ładnie w tabelkach wygląda. A że

> trochę czy "bardziej trochę" spadną statyki wypadków to już nie

> jest sukces, no i jak to przełożyć na premie dla poszczególnych

> ludzi...

No bo jak słusznie zauważasz, rządzi statystyka, a zdrowy rozsądek poszedł się bujać. Policja może doskonale znać niebezpieczne miejsca, ale ponieważ "jeszcze nikt się nie zabił", to póki nie zginie, nie ma ich w statystykach i choćby tam asfalt był smolisty od śladów hamowania, to "nie ma potrzeby nic robić".

> Tak samo jest z fotoradarami - od momentu, gdy nagłośniono akcje z

> INWESTYCJAMI gmin w fotoradar i coponiektórzy włodarze chełpią

> się ilością i kwotami wystawionych mandatów, a jakoś nic nie

> słychać o wpływie fotoplastikonów na bezpieczeństwo, to mi cycki

> opadły.

No bo one wcale nie dla bezpieczeństwa były stawiane. to był potężny dochodowy biznes dla kilku firm, które się wyspecjalizowały w dawaniu gminom pakietu - stworzenia straży gminnej plus fotoradary i miały z tego określony dochód. Duży.

Między innymi swojemu wójtowi odradzałem takie rozwiązanie i SG powołaliśmy sami, bez takiej firmy i bez FR na początek. I na razie zajmują się sprawami porządkowymi. Kiedyś zapewne dostaną FR, ale z zastrzeżeniem, że to nie może się stać samograjem i jedynym obiektem zainteresowania.

> Ze względów zawodowych m. in obrabiam zdjęcia z fotoplastikonów i

> czasami jak widzę różne akcje(miejsca, gdzie robione są zdjęcia)

> to cycki mi opadają.

No bo patrz wyżej.

Oprócz tego moim zdaniem często pieniądze na instalację tych zabawek są wywalane w błoto.

Kilka lat temu proponowałem swojemu powiatowi rozwiązanie moim zdaniem racjonalne. Wynegocjowaliśmy u jednego z producentów FR możliwość kupowania atrap masztów za 1/10 ceny masztów pełnowartościowych. Wyglądałyby identycznie, tylko byłyby wydmuszką, w której nie można założyć bebechów. Proponowałem rozwiązanie systemowe polegające na tym, że pod każdą atrapę robi się pełnowartościowy fundament, z peszlem do doprowadzenia zasilania, ale na początkowym etapie go się nie wykonuje dla atrap. Ale fundament jest robiony tak, że przy postawieniu na nim pełnowartościowego masztu można go homologować.

I dalej plan całościowo zakładał, że umownie na początek się kupuje 10 atrap i trzy maszty żywe, czyli mamy 13 sztuk za cenę 4 masztów pełnowartościowych. Oczywiście że atrapy by się opatrzyły i lokalni by się zorientowali. Ale pomysł polegał na tym, że po jakimś czasie po pierwsze zamienia się miejscami atrapę z żywym masztem i uruchamia go. I nagle atrapa zaczyna robić zdjęcia. Niejako równolegle można było dokupować nowe pełnowartościowe maszty, stawiać je w miejsce atrap, a te przenosić na kolejne nowe fundamenty.

Dałoby to skutek zbliżony do postawienia owych umownych 13 żywych masztów, za wielokrotnie mniejsze pieniądze. Do tego w atrapach można by też poumieszczać kamery monitoringu.

Wiesz kto oponował najbardziej? Policja. Że to bez sensu, bo to nic nie da.

Wiesz jaki jest skutek? Postawiono 4-5 żywych masztów. Tylko dalej jest jeden werk i bardzo rzadko który pracuje. Dwa maszty są permanentnie zdewastowane - zamiast obiektywu wystaje kij. Jeden jest postawiony dawno temu bez homologacji i budzi tylko uśmiech ludzi i wkurzenie kierowców ciężarówek, bo zaczepiają o niego nadwoziami. Kolejny postawiono tak, że nie ma szansy działać, bo zarządca drogi "go nie zauważył" i obudował znakami tak, że nie widzi drogi zlosnik.gif

Do tego policja mając jeden werk już nie ma mocy przerobowych do jego obsługi. Żeby go czasami ustawiali na nóżkach w niebezpiecznych miejscach są potrzebne petycje mieszkańców. Gdyby im teraz kupić i wstawić 5 werków (za między pół a dużą bańkę), to by się chyba powiesili, bo nie byłoby komu tego obsługiwać.

Czyli mamy kolejną fikcję. Komuś się marzyło zarobienie dużych pieniędzy na mandatach, skutek jest taki że wydano sporo pieniędzy na straty. A wpływ na bezpieczeństwo jest zerowy.

Jeszcze taka jedna ciekawostka - proponowałem policji, żeby co jakiś czas koło takiej atrapy masztu postawili w krzaczorach FR na trójnogu - byłoby to realizacją pomysłu "atrapa ożyła". Wiesz co mi odpowiedziano? Proszę pana, pan nie zna przepisów, przecież nie możemy chować fotoradaru. A ja im na to, że przecież będzie widoczny maszt i przed nim obowiązkowe tablice ostrzegawcze, więc o jakim chowaniu mówimy? A oni swoje.

Napisano

> No bo one wcale nie dla bezpieczeństwa były stawiane. to był potężny

> dochodowy biznes dla kilku firm, które się wyspecjalizowały w

> dawaniu gminom pakietu - stworzenia straży gminnej plus

> fotoradary i miały z tego określony dochód. Duży.

To, że firma sprzedająca ten sprzęt i "kompletny pakiet" na tym zarobi to jedno.

To jest biznes prywatny i jego celem jest przetrwać na rynku i zarabiać - nie mam nic do tego.

Natomiast że praktycznie półotwarcie mówi się na szczeblu gmin/miast o tym co powiedziałem - "inwestycja" w fotoradary i rozpatruje się to wyłącznie w aspekcie zwrotu z inwestycji przez pryzmat przychodów z mandatów to IMVHO nawet nie granda. Po prostu - witki opadają...

> Między innymi swojemu wójtowi odradzałem takie rozwiązanie i SG

> powołaliśmy sami, bez takiej firmy i bez FR na początek. I na

> razie zajmują się sprawami porządkowymi. Kiedyś zapewne dostaną

> FR, ale z zastrzeżeniem, że to nie może się stać samograjem i

> jedynym obiektem zainteresowania.

Pytanie jak to wyegzekwujecie...

> Kilka lat temu proponowałem swojemu powiatowi rozwiązanie moim

> zdaniem racjonalne.

(...)

> Wiesz kto oponował najbardziej? Policja. Że to bez sensu, bo to nic

> nie da.

> Wiesz jaki jest skutek? Postawiono 4-5 żywych masztów. Tylko dalej

> jest jeden werk i bardzo rzadko który pracuje. Dwa maszty są

> permanentnie zdewastowane - zamiast obiektywu wystaje kij. Jeden

> jest postawiony dawno temu bez homologacji i budzi tylko uśmiech

> ludzi i wkurzenie kierowców ciężarówek, bo zaczepiają o niego

> nadwoziami. Kolejny postawiono tak, że nie ma szansy działać, bo

> zarządca drogi "go nie zauważył" i obudował znakami tak, że nie

> widzi drogi

Czyli klasycznie -> na polską modłę.

> Do tego policja mając jeden werk już nie ma mocy przerobowych do jego

> obsługi.

A to insza inszość.

Rekordowo otrzymałem od policji "papiery z fotoradaru" +/- rok po przewinieniu.

Co prawda idą one do mnie dość okrężną drogą, ale tąże samą drogą od straży gminnych potrafią przyjść nawet w 1,5-2 tygodnie po przewinieniu.

Widać różnicę w - za przeproszeniem - podejściu biznesowym...

> Żeby go czasami ustawiali na nóżkach w niebezpiecznych

> miejscach są potrzebne petycje mieszkańców. Gdyby im teraz kupić

> i wstawić 5 werków (za między pół a dużą bańkę), to by się chyba

> powiesili, bo nie byłoby komu tego obsługiwać.

I znowu koło się zamyka - skostniała struktura, "kwit papierowy fundamentem policji i jej biurokracji", brak inwestycji na dole itd itd.

> Czyli mamy kolejną fikcję. Komuś się marzyło zarobienie dużych

> pieniędzy na mandatach, skutek jest taki że wydano sporo

> pieniędzy na straty. A wpływ na bezpieczeństwo jest zerowy.

Widzisz - nie do końca się zgodzę.

Ze względów zawodowych zdarza mi się od czasu do czasu bywać we Wrocławiu. Jak to do Wrocławia - DK nr 8, wraz ze swoimi fotoplastikonami.

I co ?

I ODNOSZĄ ONE SKUTEK.

Zdecydowana większość ludzi jeździ podług nakazu w pobliżu słupa.

Oczywiście po minięciu słupa łycha i "nadrabiamy straty" (najlepiej widać jak jedzie się na tempomacie - zwalniam przed FR, potem "resume" i wracamy do przelotowego powiedzmy 120 - najpierw "współtowarzysze podróży" uciekają, a potem wracają do dotychczasowej przelotowej :-) ).

ALE - jest przynajmniej efekt taki, że przy słupie, a są one stawiane wyjątkowo jak na nasze drogi przemyślane, jest tyle ile być powinno, a ograniczenie jest stawiane ze względu na np przejście dla pieszych.

> Jeszcze taka jedna ciekawostka - proponowałem policji, żeby co jakiś

> czas koło takiej atrapy masztu postawili w krzaczorach FR na

> trójnogu - byłoby to realizacją pomysłu "atrapa ożyła". Wiesz co

> mi odpowiedziano? Proszę pana, pan nie zna przepisów, przecież

> nie możemy chować fotoradaru. A ja im na to, że przecież będzie

> widoczny maszt i przed nim obowiązkowe tablice ostrzegawcze,

> więc o jakim chowaniu mówimy? A oni swoje.

Znowu - brak PRZEMYŚLANYCH działań.

I jeden Pasieczny, który w zakulisowych dyskusjach ze wstydem (!) i mocno miedzy wierszem (bo we własne gniazdo srać nie chce) przyznaje, że niestety system jest beznadziejny sytuacji nie zmieni.

Najgorsze są doły.

Od czasu do czasu czytuję IFP i czasem normalnie ręce mi opadają na schizofrenię tej instytucji...

Żeby nie było - ja wiem, że Policja itp służby nie są od bycia kochanymi, tylko od bycia SKUTECZNYMI, tyle że ta skuteczność objawia się inaczej, niżbym jej oczekiwał.

Aktualnie jestem na etapie organizacji polaru w kolorze "eyefuck green", aby móc WZGLĘDNIE bezpiecznie wyprowadzać psa, bo tak to każdy przyhamuje, bo 'nuż policja albo cuś".

Bo co z tego, że jest przejście dla pieszych i to przy skrzyżowaniu, że jest pięćdziesiątka, że ruch względnie gęsty a droga jest praktycznie dojazdówką do osiedla - pieszy twój wróg i rozdepcz go.

Parę razy zdarzało mi się w ostatniej chwili uciekać, parę razy jakiś idiota dosłownie ocierał się o mnie - cóż to - do domu trza gnać, stara kartofle już odlała...

Niestety, nie mam co liczyć na to, że policja kiedykolwiek się tu pojawi :-( Dobijająca bezradność...

A z drugiej strony jeszcze nie widziałem policji z radarem/fotoradarem w miejscu, w którym podnosiłoby to w jakikolwiek sposób bezpieczeństwo - zawsze jest to miejscówka, gdzie jest najlepszy "udój"...

"Bo statystyka i skuteczność musi być"...

Wolałbym 5x tyle patroli z radarami, ale postawionych z mózgiem.

Ja naprawdę nie uważam, że "MUSZĘ" rwać jak dziki...

Napisano

> To, że firma sprzedająca ten sprzęt i "kompletny pakiet" na tym

> zarobi to jedno.

> To jest biznes prywatny i jego celem jest przetrwać na rynku i

> zarabiać - nie mam nic do tego.

Nie do końca, patrz niżej.

> Natomiast że praktycznie półotwarcie mówi się na szczeblu gmin/miast

> o tym co powiedziałem - "inwestycja" w fotoradary i rozpatruje

> się to wyłącznie w aspekcie zwrotu z inwestycji przez pryzmat

> przychodów z mandatów to IMVHO nawet nie granda. Po prostu -

> witki opadają...

No i numer polegał na tym, że to była synergia. Ja bym nic nie miał przeciwko temu, żeby firma zarobiła na postawieniu, utrzymaniu i eksploatacji sprzętu. Ale nie w układzie, w którym jej zysk jest zależny od ilości wystawionych mandatów i ma ona na niego wpływ. Bo stąd się bierze stawianie sprzętów w dojnych punktach.

> Pytanie jak to wyegzekwujecie...

Odpowiednio sformułowanym statutem tejże, gdzie podlega Radzie Gminy i Wójtowi. A oni SG powoływali właśnie z założeniem, że nie ma się na siłę paść na ludziach, mocno ich przed tym przestrzegałem. Straż działająca racjonalnie jest w gminie potrzebna, ale żerująca na czym się da jest dla władz gminy nożem w plecy.

> Czyli klasycznie -

30 koła stoi i nie pracuje od trzech kwartałów. A przed tym werkiem kamazy sobie popylają 90 na 50, a przedtem przed szkołą 90 na 40. Dodatkowo - ten FR to był mój pomysł, ale miał stać przed samą szkołą, tak żeby "chronił" cały jej front. Ale ZUD się nie zgodził, bo tam idzie gazociąg. A spokojnie to można było z głową zrobić, ale urzędnikom się nie chciało i zrobili kawał za szkołą, bo tam się gazociąg kończy.

> A to insza inszość.

> Rekordowo otrzymałem od policji "papiery z fotoradaru" +/- rok po

> przewinieniu.

> Co prawda idą one do mnie dość okrężną drogą, ale tąże samą drogą od

> straży gminnych potrafią przyjść nawet w 1,5-2 tygodnie po

> przewinieniu.

> Widać różnicę w - za przeproszeniem - podejściu biznesowym...

Zgadza się. Ale patrząc od strony biznesowej policja "nic z tego nie ma", bo pieniążki idą do skarbu państwa, SG zasila budżet lokalny.

> I znowu koło się zamyka - skostniała struktura, "kwit papierowy

> fundamentem policji i jej biurokracji", brak inwestycji na dole

> itd itd.

A na górze ludzie nie do końca znający realia dołów i wiedzący czego chcą poza awansem.

> Widzisz - nie do końca się zgodzę.

> Ze względów zawodowych zdarza mi się od czasu do czasu bywać we

> Wrocławiu. Jak to do Wrocławia - DK nr 8, wraz ze swoimi

> fotoplastikonami.

> I co ?

> I ODNOSZĄ ONE SKUTEK.

> Zdecydowana większość ludzi jeździ podług nakazu w pobliżu słupa.

> Oczywiście po minięciu słupa łycha i "nadrabiamy straty" (najlepiej

> widać jak jedzie się na tempomacie - zwalniam przed FR, potem

> "resume" i wracamy do przelotowego powiedzmy 120 - najpierw

> "współtowarzysze podróży" uciekają, a potem wracają do

> dotychczasowej przelotowej :-) ).

> ALE - jest przynajmniej efekt taki, że przy słupie, a są one stawiane

> wyjątkowo jak na nasze drogi przemyślane, jest tyle ile być

> powinno, a ograniczenie jest stawiane ze względu na np przejście

> dla pieszych.

No i taki był mój pomysł z atrapami w powiecie. Staroście się podobał, ale nie chciała go policja.

> Znowu - brak PRZEMYŚLANYCH działań.

I długofalowych. Wszystko od akcji do akcji.

> I jeden Pasieczny, który w zakulisowych dyskusjach ze wstydem (!) i

> mocno miedzy wierszem (bo we własne gniazdo srać nie chce)

> przyznaje, że niestety system jest beznadziejny sytuacji nie

> zmieni.

> Najgorsze są doły.

Ciekawe, bo ludzie z samej KGP czasami mówią, że i u nich się nie daje nic racjonalnego wprowadzać.

> Od czasu do czasu czytuję IFP i czasem normalnie ręce mi opadają na

> schizofrenię tej instytucji...

Od dawna tam nie zaglądałem.

> Żeby nie było - ja wiem, że Policja itp służby nie są od bycia

> kochanymi, tylko od bycia SKUTECZNYMI, tyle że ta skuteczność

> objawia się inaczej, niżbym jej oczekiwał.

I tu się zgadzamy.

Ale cała Polska urzędowa działa na zasadzie "gonić króliczka, a nie złapać go". W końcu gdyby nagle się poprawiło bezpieczeństwo na drogach, to masa "specjalistów" od jego - nieskutecznego - poprawiania, przestałaby zarabiać na opracowaniach, pustym gadaniu, nie dostawałaby grantów na wyjazdy na zagraniczne konferencje, "badania" (nad tym co wystarczy przenieść, często wprost, z innych krajów), itp.

> Aktualnie jestem na etapie organizacji polaru w kolorze "eyefuck

> green", aby móc WZGLĘDNIE bezpiecznie wyprowadzać psa, bo tak to

> każdy przyhamuje, bo 'nuż policja albo cuś".

> Bo co z tego, że jest przejście dla pieszych i to przy skrzyżowaniu,

> że jest pięćdziesiątka, że ruch względnie gęsty a droga jest

> praktycznie dojazdówką do osiedla - pieszy twój wróg i rozdepcz

> go.

> Parę razy zdarzało mi się w ostatniej chwili uciekać, parę razy jakiś

> idiota dosłownie ocierał się o mnie - cóż to - do domu trza

> gnać, stara kartofle już odlała...

Może kup sobie kurtkę z namalowanym fotoradarem? zlosnik.gif

> Niestety, nie mam co liczyć na to, że policja kiedykolwiek się tu

> pojawi :-( Dobijająca bezradność...

> A z drugiej strony jeszcze nie widziałem policji z

> radarem/fotoradarem w miejscu, w którym podnosiłoby to w

> jakikolwiek sposób bezpieczeństwo - zawsze jest to miejscówka,

> gdzie jest najlepszy "udój"...

> "Bo statystyka i skuteczność musi być"...

Patrz wyżej. U policji statystyka, u gmin pieniądze. Bezpieczeństwo jest tylko po to, żeby o nim gadać. I najlepiej w mediach albo innych instytucjach, które za to zapłacą.

> Wolałbym 5x tyle patroli z radarami, ale postawionych z mózgiem.

Skąd byś wziął nie tyle aż tyle patroli, co mózgów? zlosnik.gif

> Ja naprawdę nie uważam, że "MUSZĘ" rwać jak dziki...

Ja też nie i nie rwę. Natomiast nie spotkałem się z tym, żeby nierwących w jakikolwiek policja chroniła przed szaleńcami. W Polsce, bo na zachodzie widziałem że to można robić.

Napisano

> Nie do końca, patrz niżej.

> No i numer polegał na tym, że to była synergia. Ja bym nic nie miał

> przeciwko temu, żeby firma zarobiła na postawieniu, utrzymaniu i

> eksploatacji sprzętu. Ale nie w układzie, w którym jej zysk jest

> zależny od ilości wystawionych mandatów i ma ona na niego wpływ.

> Bo stąd się bierze stawianie sprzętów w dojnych punktach.

Firma działa tylko w takim zakresie, na jaki pozwolą władze.

A skoro istotą dla władz jest zarobek, to jest obopólne przyzwolenie i radocha, że jest udój.

> Odpowiednio sformułowanym statutem tejże, gdzie podlega Radzie Gminy

> i Wójtowi. A oni SG powoływali właśnie z założeniem, że nie ma

> się na siłę paść na ludziach, mocno ich przed tym

> przestrzegałem. Straż działająca racjonalnie jest w gminie

> potrzebna, ale żerująca na czym się da jest dla władz gminy

> nożem w plecy.

To co wcześniej zauważyłeś - tzw aparat władzy winien służyć obywatelom, a nie być przeciwko nim.

> Zgadza się. Ale patrząc od strony biznesowej policja "nic z tego nie

> ma", bo pieniążki idą do skarbu państwa, SG zasila budżet

> lokalny.

Tylko pytanie gdzie w tym wszystkim jest obywatel, którego bezpieczeństwo powinno stać "u podnóża" tych wszystkich działań...

> A na górze ludzie nie do końca znający realia dołów i wiedzący czego

> chcą poza awansem.

Nic nowego.

W prywatnych firmach też tak jest.

> No i taki był mój pomysł z atrapami w powiecie. Staroście się

> podobał, ale nie chciała go policja.

Hmmm...

No i tu możnaby właśnie wdrożyć SG - niech obsługują kurniki :-)

> Ciekawe, bo ludzie z samej KGP czasami mówią, że i u nich się nie

> daje nic racjonalnego wprowadzać.

Pytanie, czy mówi to sam 01, czy "doły" KGP. Obstawiam, że to drugie.

Chociaż tak naprawdę o ile "doły" struktur mają problem z KGP, to w KGP pojawia się już opór polityczny.

> Ale cała Polska urzędowa działa na zasadzie "gonić króliczka, a nie

> złapać go". W końcu gdyby nagle się poprawiło bezpieczeństwo na

> drogach, to masa "specjalistów" od jego - nieskutecznego - > poprawiania, przestałaby zarabiać na opracowaniach, pustym

> gadaniu, nie dostawałaby grantów na wyjazdy na zagraniczne

> konferencje, "badania" (nad tym co wystarczy przenieść, często

> wprost, z innych krajów), itp.

Hmmm... Ja jednak naiwnie nie wierzę w taką teorię spiskową :-)

> Może kup sobie kurtkę z namalowanym fotoradarem?

Myślę, że też wiele by to nie dało...

> Skąd byś wziął nie tyle aż tyle patroli, co mózgów?

Wystarczyłby jeden - u nakazującego DOKŁADNIE gdzie postawić.

> Ja też nie i nie rwę. Natomiast nie spotkałem się z tym, żeby

> nierwących w jakikolwiek policja chroniła przed szaleńcami. W

> Polsce, bo na zachodzie widziałem że to można robić.

Ale co wtedy patrol wpisze w notatce ze służby?

"Chroniliśmy obywatela" ?

Takie... "niesprzedażowe"...

Napisano

> Firma działa tylko w takim zakresie, na jaki pozwolą władze.

> A skoro istotą dla władz jest zarobek, to jest obopólne przyzwolenie

> i radocha, że jest udój.

Tylko że to jest tak na pograniczu legalności.

> To co wcześniej zauważyłeś - tzw aparat władzy winien służyć

> obywatelom, a nie być przeciwko nim.

Póki nie popełnią czynów zabronionych.

> Tylko pytanie gdzie w tym wszystkim jest obywatel, którego

> bezpieczeństwo powinno stać "u podnóża" tych wszystkich

> działań...

Nie ma. Jest samozadowolenie władzy.

> W prywatnych firmach też tak jest.

Ale jakoś mają się lepiej, niż nasze państwo.

> Hmmm...

> No i tu możnaby właśnie wdrożyć SG - niech obsługują kurniki :-)

No i docelowo tak ma być plus kamery monitoringu.

> Pytanie, czy mówi to sam 01, czy "doły" KGP. Obstawiam, że to drugie.

Wiadomo że 01 jest generalnie wynikiem układu politycznego, a "doły" siedzą w różnych tematach od lat. I co zmiana 01, to konieczność robienia od nowa kolejnych raportów o stanie rzeczy, a potem po raz enty zmiana kierunku.

> Chociaż tak naprawdę o ile "doły" struktur mają problem z KGP, to w

> KGP pojawia się już opór polityczny.

I parapolityczne kariery.

> Hmmm... Ja jednak naiwnie nie wierzę w taką teorię spiskową :-)

A ja mam wystarczające podstawy, żeby tak mniemać, tym bardziej że obserwuję to od lat 80.

> Myślę, że też wiele by to nie dało...

To jeszcze czapkę z niebieskim kogutem zlosnik.gif

> Wystarczyłby jeden - u nakazującego DOKŁADNIE gdzie postawić.

Tylko jakimś cudem u nas przy stanie policji na 100 000 obywateli podobnym jak w krajach zachodnich, na ulicach jej prawie nie ma. I wszystko się rozbije o brak "staczy".

> Ale co wtedy patrol wpisze w notatce ze służby?

> "Chroniliśmy obywatela" ?

> Takie... "niesprzedażowe"...

Bo komuś się porąbało, że państwo ma być "sprzedażowe". A do nie do końca tak jest. Państwo ma właśnie obowiązek robić wiele inwestycji i działań, które z pozoru - bo krótkofalowo- są stratne, ale zwracają się w skali pokoleń.

Napisano

> LINK do artykułu

> Fachowcy z Banku Światowego i UE twierdzą, że za liczbę wypadków

> odpowiada niewystarczająca ilość oraz stan naszych dróg i

> wskazują administracji, co robić, żeby było lepiej. Nasi

> rządzący oczywiście z taką opinią się nie zgadzają, wiedzą swoje

> i wciąż klepią jedno od lat: zabija prędkość.

Kij jak zwykle ma dwa końce. Wystarczy pojechać drogą parę kilosów za miasto i się trafiają na jednej 30 kilometrowej trasie 2 przypadki wyprzedzania na ciągłej i jeden na zakręcie. Wina drogi, że nie jest prosta czy drogowiec źle namalował linię ciągłą? Moim zdaniem zły stan czy złe oznakowanie dróg nie jest przyczyną wypadków, przynajmniej nie w 99%.

> Tak się zastanawiam, czy administracja u nas jest naprawdę tak głupia

> i odporna na wiedzę, czy jest jakieś drugie dno takiego

> zachowania Przecież nie trzeba być fachowcem, aby wiedzieć, że

> infrastruktura drogowa jest marna i tutaj leży głównie przyczyna

> dużej liczby wypadków. Wystarczy przejechać się samochodem, aby

> to sobie uzmysłowić. Czy ministrowie aż tak są oderwani od

> rzeczywistości?!

Nie bronię nikogo, bo to nie jest atak personalny, ale sorry, życie to nie jest bajka o Panu Samochodziku, który w swoim rupieciu ma silnik Ferrari Testarossa i wyprzedza wszystkie Wartburgi z łatwością. Okazuje się, że po drogach jeżdżą ludzie, którzy nie respektują się nawzajem, nie rozumieją się nawzajem. Ten który się spieszy zawsze jest "poj*ym wariatem", a ten, który się nie spieszy jest "niedzielnym dziadkiem". Obie skrajności są niebezpieczne, ale każda z nich jest tak subiektywna dla każdego z nas. Ludzie giną przez własną lekkomyślność, nieuwagę i dekoncentrację.

Tak samo można domniemać, że ludzie giną przez palenie papierosów przez ministrów i urzędników, ponieważ pozwalają na ich sprzedaż. Nie ważne jak wielki jest napis, że palenie powoduje raka, ludzie są na tyle lekkomyślni i mało przewidujący, że nie uzmysławiają sobie, że napis, który krzyczy na paczce papierosów dotyczy ich samych właśnie. Potem w szpitalu na łożu śmierci pluje sobie w twarz jaki był głupi. Każdy ma wybór, niech wybiera rozsądnie.

Napisano

> A jak tam wygląda kwestia egzekwowania przepisów przez policję? Bo u

> nas główną przyczyną małpienia ludzi za kółkiem jest poczucie

> (oparte na praktyce) że szanse iż ich złapią i ukarzą są

> znikome.

Kwestia sumienia, poczucia odpowiedzialności. Czy tylko w obliczu nieuchronnej kary mam nie zabijać innych, czy też mam mieć wewnętrzny "hamulec", który na to nie pozwala?

Napisano

> Kwestia sumienia, poczucia odpowiedzialności. Czy tylko w obliczu

> nieuchronnej kary mam nie zabijać innych, czy też mam mieć

> wewnętrzny "hamulec", który na to nie pozwala?

Tylko że współcześnie owo sumienie zaczyna zanikać. Odpowiedzialność zaczyna się sprowadzać do kalkulacji, ile za to grozi i z jakimi szansami złapania.

Napisano

Może jezdzijmy zgodnie z przepisami poprostu .Ale pan w tdiku 6 biegowym nie pojedzie 90km.h

Napisano

> Kij jak zwykle ma dwa końce. Wystarczy pojechać drogą parę kilosów za

> miasto i się trafiają na jednej 30 kilometrowej trasie 2

> przypadki wyprzedzania na ciągłej i jeden na zakręcie. Wina

> drogi, że nie jest prosta czy drogowiec źle namalował linię

> ciągłą? Moim zdaniem zły stan czy złe oznakowanie dróg nie jest

> przyczyną wypadków, przynajmniej nie w 99%.

. Okazuje się, że po drogach jeżdżą ludzie, którzy nie

> respektują się nawzajem, nie rozumieją się nawzajem. Ludzie giną przez własną lekkomyślność, nieuwagę i

> dekoncentrację.

Cóż, znakomite podsumowanie. Jeżdżę "trochę" także po niemieckich drogach. W zasadzie nie łamię żadnych przepisów. Nie wyprzedzam na ciągłej, nie przekraczam prędkości. Mimo to jak na niemieckie warunki jeżdżę bardzo agresywnie. Mniej więcej połowa wyprzedzeń kończy się mruganiem długimi przez tego wyprzedzanego. Dlaczego? Bo oni uważają moją jazdę za niebezpieczną. Sporadycznie się zdarza by ktoś tu jechał tak jak ja. Jeszcze raz powtarzam nie łamię przepisów!

Drogi w Niemczech bywają tak samo zatłoczone i niebezpieczne jak w Polsce. Wcale nie zawsze są w idealnym stanie technicznym i wzorowo oznaczone. Wcale nie są tak idealnie odśnieżane, czasem gorzej niż w Polsce. Jednak ludzie jeżdżą zdecydowania ostrożniej.

Przy dopuszczalnej 100 km/h przeciętnie jadą 80-90 km/h. Jadących ponad 100 km/h prawie się nie spotyka. Autostrada nie prowadzi spod każdego domu pod każdy dom. Bardzo wiele km trzeba zrobić zwykłymi drogami, którymi jedzie się stosunkowo wolno.

Owszem jeśli jedzie się z jednego końca kraju na drugi praktycznie zawsze ma się autostradę do dyspozycji, ale większość z nas Polaków w 99% przypadków porusza się lokalnie na dystansie kilkudziesięciu - stu kilkudziesięciu km.

Napisano

> Może jezdzijmy zgodnie z przepisami poprostu .Ale pan w tdiku 6

> biegowym nie pojedzie 90km.h

A dlaczego? Ja mogę tak samo jechać Unem z 70 KM, jak i Audo ze 140 KM. Audim nawet lepiej, bo ma na tyle elastyczny silnik że od 45 do końca skali można jechać na piątce, jeżeli się nie chce ostrzej przyśpieszać. W Uno już trzeba wachlować dźwignią.

Nie miałem okazji sprawdzić, ale podejrzewam że to wszystko błąd w tłumaczeniach instrukcji samochodów na polski rynek zlosnik.gif Tam gdzie było zapisane że dany samochód może osiągnąć prędkość, ktoś przetłumaczył, że musi osiągać, a inni w to uwierzyli. zlosnik.gif

Napisano

> A dlaczego? Ja mogę tak samo jechać Unem z 70 KM, jak i Audo ze 140

> KM. Audim nawet lepiej, bo ma na tyle elastyczny silnik że od 45

> do końca skali można jechać na piątce, jeżeli się nie chce

> ostrzej przyśpieszać. W Uno już trzeba wachlować dźwignią.

> Nie miałem okazji sprawdzić, ale podejrzewam że to wszystko błąd w

> tłumaczeniach instrukcji samochodów na polski rynek Tam gdzie

> było zapisane że dany samochód może osiągnąć prędkość, ktoś

> przetłumaczył, że musi osiągać, a inni w to uwierzyli.

No ze ty pojedziesz,ale 90% jedzie nie przepisowo ,bo albo udaje kozaka w benzynie i ktos go z tyłu popedza ,bo cos za wolno,albo jedzie gośc dizlem ma 2 tys obr ,120km/h i wydaje mu sie za cicho.Drogówke powinni zlikwidowac ,a do kupic nie oznakowne i powinno jezdzic tego mnóstwo.

Napisano

> No ze ty pojedziesz,ale 90% jedzie nie przepisowo ,bo albo udaje

> kozaka w benzynie i ktos go z tyłu popedza ,bo cos za wolno,albo

> jedzie gośc dizlem ma 2 tys obr ,120km/h i wydaje mu sie za

> cicho.Drogówke powinni zlikwidowac ,a do kupic nie oznakowne i

> powinno jezdzic tego mnóstwo.

Przede wszystkim w ruchu powinna reagować każda policja, tak samo jak drogówka powinna reagować na pospolitą przestępczość poza drogami. Ustawa o policji nie wprowadza tu żadnych podziałów i rozróżnień, to sobie powprowadzali tylnymi drzwiami dla własnej wygody.

Napisano

Quote:

To w PL wyprzeda się na czwartego dlatego że droga jest marna?

Idąc tym tokiem rozumowania, im gorsza droga tym szybciej należy nią jechać?

A znam "fachowców" którrzy tak właśnie uważają


tak niestety bylo - odnosnie czarnych punktow. nawet GDDKi2 autostrad to w swych statystykach potwierdzila. niebezpieczne miejsce trzeba ominac "szybko". tak samo perfomance przy drogach z workami sciana.gif i bum, a nagle sie okazuje ze perfomance nie mozna przerwac i trzeba czekac na prawdziwa "karetke".

Temat został przeniesiony do archiwum

Ten temat przebywa obecnie w archiwum. Dodawanie nowych odpowiedzi zostało zablokowane.

Ostatnio przeglądający 0

  • Brak zarejestrowanych użytkowników przeglądających tę stronę.

Powiadomienie o plikach cookie

Używając tego serwisu, wyrażasz zgodnę na naszą Polityka prywatności oraz Warunki użytkowania.

Account

Navigation

Szukaj

Szukaj

Configure browser push notifications

Chrome (Android)
  1. Tap the lock icon next to the address bar.
  2. Tap Permissions → Notifications.
  3. Adjust your preference.
Chrome (Desktop)
  1. Click the padlock icon in the address bar.
  2. Select Site settings.
  3. Find Notifications and adjust your preference.