Skocz do zawartości
View in the app

A better way to browse. Learn more.

Autokącik

A full-screen app on your home screen with push notifications, badges and more.

To install this app on iOS and iPadOS
  1. Tap the Share icon in Safari
  2. Scroll the menu and tap Add to Home Screen.
  3. Tap Add in the top-right corner.
To install this app on Android
  1. Tap the 3-dot menu (⋮) in the top-right corner of the browser.
  2. Tap Add to Home screen or Install app.
  3. Confirm by tapping Install.

Jazda bez ubezpieczenia OC - troszkę inaczej...

Featured Replies

Napisano

Sytuacja przykładowa (tak sobie wymyśliłem, a co :-) )

1. Samochód stanowiący własność przedsiębiorcy - spółka prawa handlowego

2. Kierowca - pracownik w/w przedsiębiorcy

3. Samochód z pktu 1 nie ma OC.

Nie że nie opłacone - NIE MA. Po prostu.

Kierowca dostał polecenie służbowe jazdy w/w pojazdem, jechał realizując obowiązki służbowe, a zatem "na koszt i ryzyko pracodawcy".

Kierowca z pkt 2 powoduje kolizję/wypadek - ogólnie: zdarzenie skutkujące koniecznością uruchomienia polisy OC - której nie ma :-)

Pytanie brzmi:

KTO PŁACI?!

Teoretycznie - OC chroni KIEROWCĘ.

ALEEEEEE - sprzęt nie miał OC - kierowca więc nie powinien był ruszyć tym sprzętem, ale wiadomo - szefom się nie odmawia; bezrobocie i tak dalej.

Oczywiście wiadomo - UFG zapłaci, ale ma też prawo regresu na sprawcy, stąd koniec końców zapłaci albo - no właśnie - pracownik, czy przedsiębiorca?!

Napisano

pracownik za koszta naprawy a przedsiębiorca kare za nie posiadanie obowiązkowego ubezpieczenia OC

Napisano

Za wszystkie szkody płaci właściciel pojazdu, czyli w tym wypadku przedsiębiorca.

Kara dla UFG za brak ubezpieczenia i regres dla poszkodowanego na wypłatę odszkodowania.

Kierowca zapłaci tylko 50zł za brak dokumentu.

A jak się potem kierowca rozliczy z przedsiębiorcą to... pozostaje tylko prawo pracy czyli max 3 miesięczne wynagrodzenia.

Napisano

> Pytanie brzmi:

> KTO PŁACI?!

Właściciel pojazdu.

> Teoretycznie - OC chroni KIEROWCĘ.

Nie - to jest ubezpieczenie Odpowiedzialności cywilnej posiadacza pojazdu mechanicznego.

> ALEEEEEE - sprzęt nie miał OC - kierowca więc nie powinien był ruszyć tym sprzętem, ale wiadomo -

> szefom się nie odmawia; bezrobocie i tak dalej.

> Oczywiście wiadomo - UFG zapłaci, ale ma też prawo regresu na sprawcy, stąd koniec końców zapłaci

> albo - no właśnie - pracownik, czy przedsiębiorca?!

Za szkodę zapłaci UFG => regres do przedsiębiorcy jako posiadacza pojazdu. A kierowcę można ukarać mandatem za brak dokumentu lub za wprowadzenie na drogę publiczną pojazdu bez wymaganego ubezpieczenia OC (chyba wg taryfikatora od 20 do 500 zł).

Jeżeli w sądzie pracownik udowodni, że pracodawca zmusił do używania samochodu, to jeszcze ten mandat może zapłacić przedsiębiorca.

Napisano

> Za szkodę zapłaci UFG =Jeżeli w sądzie pracownik udowodni, że pracodawca zmusił do używania

> samochodu, to jeszcze ten mandat może zapłacić przedsiębiorca.

Powiedz mi, jak można udowodnić, że pracodawca zmusił pracownika do używania samochodu służbowego? Pytam serio, bez złośliwości hmm.gif

Napisano

> Powiedz mi, jak można udowodnić, że pracodawca zmusił pracownika do używania samochodu służbowego?

> Pytam serio, bez złośliwości

Trzeba by sie zastanowić. Może np. na karcie "polecenie wyjazdy służbowego" wpisać, że pojazd nie posiada ubezpieczenia OC?

Napisano

> Trzeba by sie zastanowić. Może np. na karcie "polecenie wyjazdy służbowego" wpisać, że pojazd nie

> posiada ubezpieczenia OC?

na to raczej nikt nie pójdzie, bo to kładzenie głowy pod topór...

Napisano

> Właściciel pojazdu.

> Nie - to jest ubezpieczenie Odpowiedzialności cywilnej posiadacza pojazdu mechanicznego.

Czyli z tego wynika, ze jesli np ja pozycze moj samochod koledze, a kolega spowoduje wypadkek w okolicznosciach ktore daja mozliwosc ubezpieczycielowi zastosowac regres (np jazda po pijanemu, albo jazda bez uprawnien) to ten regres bedzie wystawiony na mnie, a nie na kolege ktory kierowal?

Napisano

> Powiedz mi, jak można udowodnić, że pracodawca zmusił pracownika do używania samochodu służbowego?

> Pytam serio, bez złośliwości

No zmusil to niespecjalnie ale moze oszukac. U mnie w pracy jest ze 300 pojazdow i one sa wszystkie ubezpieczone na jednym zbiorczym oc. One jest kupowane raz na rok niezaleznie ile jest aut i kiedy kupione. Zalozyc mozna ze nie wykupi sie tej polisy a kupi auto. Pracownik bedzie oszukany a jednoczesnie "zmuszony" jechac

Napisano

> Kierowca z pkt 2 powoduje kolizję/wypadek

No i tu jest klucz. Sprawcą zdarzenia jest kierowca. No chyba, że jest niewinny, a zdarzenie jest wynikiem niesprawności sprzętu.

Oczywiście polska konstrukcja OC samochodowego jest mocno specyficzna na gruncie prawa cywilnego - ubezpieczenie chroni pojazd, ale przecież pojazd co do zasady nie może być sprawcą zdarzenia. Konstrukcja ta wyłącznie zabezpiecza innych uczestników ruchu.

Więc jak dla mnie - odpowiada kierowca na zasadzie winy (415 k.c.) - dokładnie tak, jakby przywalił komuś w auto młotkiem należącym do pracodawcy. Jeśli nie 415 k.c. to:

Art. 436. § 1. Odpowiedzialność przewidzianą w artykule poprzedzającym ponosi również samoistny posiadacz mechanicznego środka komunikacji poruszanego za pomocą sił przyrody. Jednakże gdy posiadacz samoistny oddał środek komunikacji w posiadanie zależne, odpowiedzialność ponosi posiadacz zależny.

Właściciel pojazdu dostaje kara.gif od UFG za brak OC.

Można próbować konstruować "odpowiedzialność dyspozytora" dla flotowca, za dopuszczenie do ruchu sprzętu bez OC, ale on się raczej wyślizga twierdząc, że kierowca ma stosowną wiedzę i uprawnienia i powinien odmówić jazdy sprzętem bez OC.

To że się "nie odmawia" i "bezrobocie" raczej Sądu nie wzruszy.

[Edyta] Dodatkowo kierowca sam mógł:

- ubezpieczyć sprzęt - ubezpieczającym może być każdy,

- ubezpieczyć siebie od odpowiedzialności cywilnej.

Napisano

> - ubezpieczyć siebie od odpowiedzialności cywilnej.

A mamy w kraju ubezpieczenia komunikacyjne odpowiedzialności cywilnej tylko dla kierowcy ?

Napisano
  • Autor

> No i tu jest klucz. Sprawcą zdarzenia jest kierowca. No chyba, że jest niewinny, a zdarzenie jest

> wynikiem niesprawności sprzętu.

No widzisz, tylko tu dotykamy śliskiego tematu.

Bo w sumie pracodawca ponosi odpowiedzialność (KARNĄ!!!) za zabezpieczenie odpowiednio SPRAWNEGO sprzętu do świadczenia pracy.

A skoro dostarczył sprzęt niesprawny (bez OC nie powinien być dopuszczony do ruchu) i nakazał pracownikowi pracowanie przy jego użyciu, to... ?

Sprawa IMHO właśnie NIE jest prosta i jednoznaczna...

Napisano
  • Autor

> A mamy w kraju ubezpieczenia komunikacyjne odpowiedzialności cywilnej tylko dla kierowcy ?

Mamy "ogólne" ubezpieczenie OC.

Tylko, że nie bardzo widzę ubezpieczenie OC dla kierowcy, ale - jak wiadomo - ubezpieczyć można wszystko, kwestia za ile...

Napisano
  • Autor

> Powiedz mi, jak można udowodnić, że pracodawca zmusił pracownika do używania samochodu służbowego?

> Pytam serio, bez złośliwości

Wystarczy, że pracownik ma 2 kwity:

1. Zakres obowiązków, z którego wynika używanie pojazdu

2. Protokół przekazania pojazdu.

przy czym wmyśl orzecznictwa już samo wydanie kluczy jest tożsame z takowym kwitem.

Kluczową kwestią jest dokument polityki samochodowej przedsiębiorstwa, o ile takowy istnieje. Pracodawca może nim scedować obowiązek kontroli dokumentów i każdorazoweg powstrzymania się od eksploatacji pojazdu, jeżeli jest w nich kwas.

Napisano

Te ogólne to rozumiem te, które w pierwszym poście pisałeś że nie mamy screwy.gif

Zatem, nawet jeśli wykupimy inne ubezpieczenie to i tak nie ochroni nas od takiego przypadku.

Najlepsza metoda to odmówić jazdy, a jak przełożony się upiera to niech pisze oświadczenie a jak to nie pomoże, to dzwonić na policje aby skontrolowali auto (niby przypadkiem).

Napisano
  • Autor

> One jest kupowane raz na rok niezaleznie ile jest aut i

> kiedy kupione.

To akurat nie jest oczywiste.

Napisano

> Czyli z tego wynika, ze jesli np ja pozycze moj samochod koledze, a kolega spowoduje wypadkek w

> okolicznosciach ktore daja mozliwosc ubezpieczycielowi zastosowac regres (np jazda po

> pijanemu, albo jazda bez uprawnien) to ten regres bedzie wystawiony na mnie, a nie na kolege

> ktory kierowal?

Nie - regres będzie wobec kierowcy. Natomiast nazwa OC posiadacza pojazdu mechanicznego oznacza, że ubezpieczyciel pokrywa roszczenia osób poszkodowanych przez pojazd. Jeżeli przywołany przez Ciebie kolega spowodowałby wypadek, gdzie pan X jest poszkodowany, to celem OC ppm jest pokrycie roszczeń pana X. A sprawą wtórną odpowiedź, czy ubezpieczyciel bierze to ryzyko na siebie, czy znajdzie powód do regresu.

Napisano
  • Autor

> Najlepsza metoda to odmówić jazdy, a jak przełożony się upiera to niech pisze oświadczenie a jak to

> nie pomoże, to dzwonić na policje aby skontrolowali auto (niby przypadkiem).

Mówimy nie o sytuacji prewencji (bo to jest akurat najprostsze), tylko o sytuacji, gdy mleko się rozlało.

O ile - zakładamy - wina kierującego jest bezdyskusyjna (cóż, shit sometimes happens), o tyle już brak OC na pojazd NIE jest przez sprawcę zawiniony - można zatem założyć, że:

1. Działał w dobrej wierze

2. To pracodawca nie dopełnił obowiązku zapewnienia odpowiedniego (a więc także ubezpieczonego w zakresie OC - a w przypadku spółek prawa handlowego również i AC, bo tego wymaga ustawa o rachunkowości - pojazdu).

3. Kierujący wykonywał PRACĘ, a więc działał (zgodnie z literą prawa - w imieniu, na rzecz, koszt i ryzyko PRACODAWCY.

Z mojego pktu widzenia odpowiedzialność staje się cholernie rozmyta...

Napisano

> Można próbować konstruować "odpowiedzialność dyspozytora" dla flotowca, za dopuszczenie do ruchu

> sprzętu bez OC, ale on się raczej wyślizga twierdząc, że kierowca ma stosowną wiedzę i

Jeżeli flotowca łączy z pracodawcą umowa o pracę, to ma zastosowanie Kodeks Pracy - więc roszczenia do wysokości 3 pensji. Można by także rozważyć ubezpieczenie odpowiedzialności pracowników wobec pracodawcy - ale to jest zabawa z regulaminem, warunkami, obowiązkami, etc. Przy dużych firmach można się bawić, ale nie jest to produkt standaryzowany.

> To że się "nie odmawia" i "bezrobocie" raczej Sądu nie wzruszy.

To może być zakwalifikowane jako rażące niedbalstwo ze strony pracownika.

> Dodatkowo kierowca sam mógł:

> - ubezpieczyć sprzęt - ubezpieczającym może być każdy,

nasza kultura prawna tego nie przewiduje. W Wielkiej Brytanii i na innych - bardziej "dojrzałych" rynkach - jest dostępne ubezpieczenie, które jest związane z kierowcą. Wtedy nie ma znaczenia, którym samochodem się poruszam: zawsze szkoda jest likwidowana z mojej "osobistej" polisy.

> - ubezpieczyć siebie od odpowiedzialności cywilnej.

Ale z jakiego tytułu? Odpowiedzialność cywilna za niedbalstwo pracodawcy czy rażące niedbalstwo z mojej strony, czym będzie użytkowanie samochodu bez dokumentów na drogę?

Napisano

> Wystarczy, że pracownik ma 2 kwity:

> 1. Zakres obowiązków, z którego wynika używanie pojazdu

no ok, ale tam chyba nie ma podanego konkretnego pojazdu? Poza tym trudno mówić o zmuszaniu kogoś do użycia samochodu służbowego przez pracodawcę, jeśli zatrudnił się (podpisał z własnej woli umowę o pracę) np. w charakterze PH.

> 2. Protokół przekazania pojazdu.

No dobra, pracownik odebrał pojazd, ale przecież robił to z własnej woli, chyba, że udowodnić działanie pod przymusem - np. groźba utraty pracy - ale jak to udowodnić hmm.gif

> przy czym wmyśl orzecznictwa już samo wydanie kluczy jest tożsame z takowym kwitem.

ok.gif

> Kluczową kwestią jest dokument polityki samochodowej przedsiębiorstwa, o ile takowy istnieje.

> Pracodawca może nim scedować obowiązek kontroli dokumentów i każdorazoweg powstrzymania się od

> eksploatacji pojazdu, jeżeli jest w nich kwas.

no właśnie... W takiej sytuacji wygląda na to, że pracodawca jest "czysty" - nic mu się nie udowodni...

Napisano

> no właśnie... W takiej sytuacji wygląda na to, że pracodawca jest "czysty" - nic mu się nie

> udowodni...

Nie rozumiem. Obowiązem właściciela pojazdu jest zawarcie ubezpieczenia. Właściciel nie spełnia obowiązku - dlaczego ma odpowiadać użytkownik, który działał na polecenie właściciela? Ustawa mówi: właściciel ma obowiązek zawrzeć ubezpieczenie OC najpóźniej w dniu rejestracji.

Napisano

> Nie rozumiem. Obowiązem właściciela pojazdu jest zawarcie ubezpieczenia. Właściciel nie spełnia

> obowiązku - dlaczego ma odpowiadać użytkownik, który działał na polecenie właściciela? Ustawa

> mówi: właściciel ma obowiązek zawrzeć ubezpieczenie OC najpóźniej w dniu rejestracji.

A co jeśli właścicielem pojazdu jest Firma Leasingowa "Lizink C.O." czy tam bank "Bank S.A"? Pewnie takie firmy mają jakieś zapisy które cedują odpowiedzialność za brak OC na użytkownika/właściciela floty. W sumie nie wiem, jak to wygląda. Wina kierowcy jest taka, że nie wolno poruszać się autem, które nie ma OC, nie wolno jechać nawet wtedy, gdy OC jest wykupione, a nie ma papierka...

Napisano
  • Autor

> no ok, ale tam chyba nie ma podanego konkretnego pojazdu?

Jeżeli jest przypisany do konkretnego użytkownika jeden pojazd, to właśnie tego konkretnego :-)

> Poza tym trudno mówić o zmuszaniu kogoś

> do użycia samochodu służbowego przez pracodawcę, jeśli zatrudnił się (podpisał z własnej woli

> umowę o pracę) np. w charakterze PH.

Podpisując umowę z pracownikiem pracodawca ZOBOWIĄZUJE SIĘ do przestrzegania prawa, a w nim stoi, że ma obowiązek zapewnić "bezpieczną i higieniczną" pracę.

A narażenie pracownika na koszt regresu wyczerpuje IMO znamiona nieprzestrzegania tego zapisu.

> No dobra, pracownik odebrał pojazd, ale przecież robił to z własnej woli, chyba, że udowodnić

> działanie pod przymusem - np. groźba utraty pracy - ale jak to udowodnić

Odebrał, bo takie narzędzie dał pracodawca. Ale też na pracodawcy ciąży "większy" obowiązek zapewnienia WŁAŚCIWEGO narzędzia pracy.

> no właśnie... W takiej sytuacji wygląda na to, że pracodawca jest "czysty" - nic mu się nie

> udowodni...

No właśnie IMO nie :-)

Napisano

> To akurat nie jest oczywiste.

Dla kogoś kto nie wie ile jest aut i jaki jest rodzaj ubezpieczenia rzeczywiście nie jest.

Ale każdy samochód dostaje potwierdzenie tego "OC grupowego", więc realnie zawsze kierowca jedzie z kwitkiem.

Czasami zdarzają się sytuacje na przełomie roku, że nowe kwitki nie są jeszcze dostarczone, albo kierowcy nie odebrali - wiec świadomie jeżdżą bez kwitka kilka dni.

Napisano

> Jeżeli flotowca łączy z pracodawcą umowa o pracę, to ma zastosowanie Kodeks Pracy - więc roszczenia

> do wysokości 3 pensji.

Nasz czytelnik, Pan Leszek jest kierowcą zawodowym i niedawno miał niegroźną kolizję, której był sprawcą. Cofając z bramy samochodem ciężarowym uszkodził samochód osobowy. Sprawę z poszkodowanym Pan Leszek załatwił polubownie, bez wzywania policji i podpisał oświadczenie, że przyznaje się do winy. Jego pracodawca, który jest właścicielem samochodu ciężarowego, postanowił ukarać pana Leszka kwotą 2 tys. zł za to, że z jego winy straci część zniżek ubezpieczenia OC.

-Czy mój szef ma takie prawo? Dodam jeszcze, że w moim pojeździe nic nie zostało uszkodzone nie ma nawet najmniejszego śladu po tym zdarzeniu, pojazd nie posiada też ubezpieczenia AC. W umowie o pracę mam aneks, że jestem odpowiedzialny materialnie za pojazd służbowy ale czy też za jego ubezpieczenie? - pyta nasz czytelnik.

Na wątpliwości naszego czytelnika odpowiadają eksperci z Kancelarii Radcy Prawnego Fortuna.

Na wstępie należy wyraźnie zaznaczyć, że pracodawca może stosować względem swoich pracowników karę pieniężną wyłącznie w przypadkach określonych przepisami prawa. Art. 108 § 2 kodeksu pracy wyraźnie stanowi, w jakich okolicznościach może być nałożona rzeczona kara, a przy tym określa jej maksymalną wysokość za jedno przewinienie (ustalając ją na wartość jednodniowego wynagrodzenia pracownika). Zachowanie pracownika nie kwalifikuje się do ukarania go opisaną karą porządkową, jednakże nie wyklucza ono ewentualnej możliwości dochodzenia od pracownika odszkodowania za szkodę wyrządzoną pracodawcy.

Jednakże odpowiedzialność materialna pracownika za mienie powierzone, o jakiej wspomina czytelnik, odnosi się jedynie do konieczności wyrównania uszczerbku w przekazanej pracownikowi rzeczy (tutaj - w samochodzie). Nie można natomiast na tej podstawie dochodzić żadnych innych roszczeń, choćby nawet szkoda wynikła ze sposobu używania powierzonego mienia. W zaistniałej sytuacji, zgodnie z przedstawionym stanem faktycznym, nie powstała żadna szkoda w samochodzie pracodawcy, zatem pracodawca nie może dochodzić od pracownika roszczeń odnoszących się do wysokości składek na ubezpieczenie OC - powołując się na umowę o odpowiedzialności materialnej za powierzony samochód.

Jednakże wskazać należy, że w wyniku przedmiotowej stłuczki powstała szkoda w pojeździe osoby poszkodowanej, która została w całości pokryta przez zakład ubezpieczeń - na podstawie umowy zawartej z pracodawcą. Jak wynika z przedstawionego stanu faktycznego, to pokrycie szkody przez ubezpieczyciela mogło spowodować szkodę po stronie pracodawcy w postaci podwyższenia składki na ubezpieczenie OC. W takiej sytuacji zastosowanie będzie miał art. 114 kodeksu pracy, w myśl jakiego pracownik, który wskutek niewykonania lub nienależytego wykonania obowiązków pracowniczych ze swej winy wyrządził pracodawcy szkodę, ponosi z tego tytułu pracowniczą odpowiedzialność materialną, lecz łagodniejszą, niż odpowiedzialność za mienie powierzone.

Niewątpliwym jest, iż powodując stłuczkę powierzonym przez pracodawcę pojazdem, pracownik w nienależyty sposób wykonał swoje obowiązki pracownicze, gdyż zawodowy kierowca winien w taki sposób wykonywać swoją pracę, by nie powodował ze swej winy żadnych kolizji drogowych. Powyższe zasadniczo uzasadnia odpowiedzialność finansową pracownika. Zauważyć jednak trzeba, że stosownie do art. 115 kodeksu pracy, pracownik odpowiada wyłącznie w granicach rzeczywistej straty poniesionej przez pracodawcę. Nie jest natomiast zobowiązany do pokrycia utraconych przez pracodawcę korzyści. W zaistniałej sytuacji pełne wyjaśnienie kwestii obowiązku wypłaty odszkodowania wymaga zatem poznania treści umowy obowiązującej pomiędzy pracodawcą a ubezpieczycielem. O stracie po stronie pracodawcy można bowiem mówić jedynie wówczas, gdy ubezpieczyciel, powołując się na okoliczność, że wypłacił odszkodowanie z tytułu przedmiotowego wypadku, "odbierze" uprzednio przyznaną pracodawcy zniżkę, a więc de facto podwyższy składkę ubezpieczeniową. Natomiast gdyby z umowy z ubezpieczycielem wynikało, że tego rodzaju wypadki mają wpływ na kwotę składki, jednakże w tym znaczeniu, że bezszkodowość powoduje obniżenie składki - to w sytuacji braku uzyskania praw do zniżki na skutek przedmiotowej kolizji, mamy do czynienia z utraconą korzyścią, a nie rzeczywistą stratą po stronie pracodawcy. Treść umowy łączącej pracodawcę z zakładem ubezpieczeń ma zatem decydujący wpływ na zakres odpowiedzialności pracownika. Trzeba również podkreślić, że pracownik może być zobowiązany jedynie do naprawienia faktycznego uszczerbku w majątku pracodawcy, a nie - zrekompensowania potencjalnej możliwości powstania takiej szkody. Odpowiedzialność pracownika powstaje zatem dopiero po uiszczeniu przez pracodawcę zwiększonej składki OC, a nie - na przyszłość, niejako z góry.

Na marginesie dodać wypada również, iż to po stronie pracodawcy będzie leżał ciężar dowodowy, związany ze wskazaniem wysokości powstałej szkody, pracodawca zatem winien przedstawić pracownikowi umowę ubezpieczenia oraz wykazać wpływ kolizji na wysokość składki. Co więcej, podkreślić trzeba, iż pracodawca nie ma prawa do potrącenia żądanego przez siebie odszkodowania z wynagrodzenia pracownika - chyba że uzyska wyraźną, pisemną zgodę osoby zatrudnionej. Jeżeli zgoda taka nie zostanie przez pracownika wyrażona - pracodawca może jedynie dochodzić roszczeń na drodze sądowej.

Podnieść również należy, iż zgodnie z art. 119 kodeksu pracy, wysokość odszkodowania nie może przekroczyć trzykrotności miesięcznego wynagrodzenia przysługującego pracownikowi w dniu wyrządzenia szkody. Inaczej sytuacja wygląda, gdyby pracownik wyrządził szkodę w sposób umyślny - wówczas odpowiada w pełnej wysokości, jednakże trudno w niniejszej sytuacji twierdzić, aby szkoda została wyrządzona umyślnie.

http://praca.trojmiasto.pl/Odpowiedzialnosc-materialna-za-pojazd-sluzbowy-a-stluczka-n43881.html

Napisano

> Jeżeli jest przypisany do konkretnego użytkownika jeden pojazd, to właśnie tego konkretnego :-)

no ok, niech tak będzie 270751858-jezyk.gif

> Podpisując umowę z pracownikiem pracodawca ZOBOWIĄZUJE SIĘ do przestrzegania prawa, a w nim stoi,

> że ma obowiązek zapewnić "bezpieczną i higieniczną" pracę.

> A narażenie pracownika na koszt regresu wyczerpuje IMO znamiona nieprzestrzegania tego zapisu.

no dobra... ale z drugiej strony pracownik nie ma prawa wyjechać autem bez kwitka... Nieważne, czy jest zgubiony, czy nie ma polisy.

> Odebrał, bo takie narzędzie dał pracodawca. Ale też na pracodawcy ciąży "większy" obowiązek

> zapewnienia WŁAŚCIWEGO narzędzia pracy.

> No właśnie IMO nie :-)

no niby masz rację, ale... 270751858-jezyk.gif Ale jeśli pracownik zgodził się na zapis, że to on ma kontrolować czy OC nie wygasło (znaczy, czy ma kwitek 270751858-jezyk.gif ), to chyba zakłada sobie jeszcze bardziej pętlę na szyję, bo nie dość, że nie miał prawa wyjechać autem bez OC z bazy, to jeszcze powinien był skontrolować, czy OC jest, czego również nie zrobił... A co do pracodawcy, to faktycznie taki całkiem czysty nie jest... Ale IMO rozbija się to wszystko o to, kto bardziej dał ciała...

Napisano

> Sprawa IMHO właśnie NIE jest prosta i jednoznaczna...

Karnie owszem.

Ale cywilnie - przepis jest jasny i klarowny. Kierowca jest niewątpliwie posiadaczem zależnym, więc odpowiada za szkodę jak drut.

Dołóż do tego to, że do używania samochodu trzeba mieć stosowne uprawnienia (Prawo Jazdy), a ich posiadanie potwierdza to że posiadacz PJ zna stosowne przepisy prawne, więc sprzętu bez OC nie powinien nawet kijem dotykać.

Napisano

> nie wolno jechać nawet wtedy, gdy OC jest wykupione, a nie ma papierka...

Od półtora roku już wolno.

Napisano

> Od półtora roku już wolno.

Nie. Po prostu nie odholują Ci auta, mandat i tak dostaniesz.

Napisano

Ale straszysz, tylko powiedz to temu co rok temu wjechał mi w kufer i nie miał ubezpieczenia.

Z mocy ustawy jego poprzednie ubezpieczenie działało (nie było wykupione).

Policja zrobiła notatkę do UFG, sprawca dostał mandat za brak dokumentów i tyle.

A auto po drodze dalej się porusza, takie mamy prawo.

Aaaa.. i na dodatek sprawca miał już wcześniej zatrzymany DR za brak badań technicznych i mimo to nadal jeździł.

I ja się wcale nie dziwie, że jest tyle osób które wolą ryzykować i jeździć bez dokumentów OC, DR, PJ. Każdy ten papierek słono kosztuje, a ryzyko zatrzymania bardzo małe.

A nawet koszt zatrzymania jest mniejszy od wyrobienia PJ i OC.

Napisano

> Ale straszysz, tylko powiedz to temu co rok temu wjechał mi w kufer i nie miał ubezpieczenia.

Ojej... We mnie też wjechał gościu bez OC, tyle, że było to 3 lata temu. Miał papierek, OC nie było... Myślisz, że ta nowelizacja cokolwiek zmieniła? Myślisz, że zdobycie papierka potwierdzającego ubezpieczenie jest jakimkolwiek problemem? Dopóki nie będzie bazy ubezpieczeń OC, do której policja ma dostęp w czasie rzeczywistym nic się nie zmieni.

> Z mocy ustawy jego poprzednie ubezpieczenie działało (nie było wykupione).

<ciach>

Fajnie się jeździ bez OC, dopóki coś się nie stanie... W razie dzwonka lub kontroli (mało prawdopodobne) jest kara za brak OC (wcale nie niska - zobacz sobie cennik na stronie UFG) + regres, a wtedy wszystkie oszczędności trafia... No ale niektórzy lubią ryzykować.

Napisano

> Myślisz, że ta nowelizacja cokolwiek zmieniła?

Moim zdaniem na gorsze, lepiej było po staremu, brak OC, jazda na parking policyjny.

> Myślisz, że zdobycie papierka

> potwierdzającego ubezpieczenie jest jakimkolwiek problemem?

Ale taką bazę ma każdy ubezpieczyciel, dzwonisz i sprawdzasz nr. polisy.

Nr. telefonu masz na polisie.

> Dopóki nie będzie bazy ubezpieczeń

> OC, do której policja ma dostęp w czasie rzeczywistym nic się nie zmieni.

To jest działka UFG. Dane do sprawdzenia dostają od policjantów.

> Fajnie się jeździ bez OC, dopóki coś się nie stanie... W razie dzwonka lub kontroli (mało

> prawdopodobne) jest kara za brak OC (wcale nie niska - zobacz sobie cennik na stronie UFG) +

> regres, a wtedy wszystkie oszczędności trafia... No ale niektórzy lubią ryzykować.

Kara to coś ok 500euro czyli jakieś 2000zł + regres.

To policz sobie tak:

kurs PJ ok 2000zł

kasa na egzaminy od 150 do 1000 zlosnik.gif lub więcej.

OC jak szczyl jest młody to ma zwyżkę.

przykładowo dla warszawy na auto z silnikiem 1,4 to ok 1500-2000zł + 20-30% zwyżki za wiek.

To teraz policz czy ci się nie opłaca.

Napisano

> Moim zdaniem na gorsze, lepiej było po staremu, brak OC, jazda na parking policyjny.

no i co to zmieniłoby? Gościu miał sfałszowany papier w TU - policja była na miejscu i nic nie stwierdziła, bo nie mają dostępu do bazy danych OC.

> Ale taką bazę ma każdy ubezpieczyciel, dzwonisz i sprawdzasz nr. polisy.

> Nr. telefonu masz na polisie.

Idealista 270751858-jezyk.gif Próbowałeś kiedyś to zrobić? Bo Generali (od nich sprawca miał papierek z OC) wysłało do mnie rzeczoznawcę, zrobiło wycenę i dopiero 3 miesiące później warsztat poinformował mnie, że mam zapłacić 5,5 tys za naprawę, bo TU się wypięło... Fajnie, nie?

> To jest działka UFG. Dane do sprawdzenia dostają od policjantów.

Idealista rotfl.gif

> Kara to coś ok 500euro czyli jakieś 2000zł + regres.

w zależności od czasu jeżdżenia bez OC i kategorii pojazdu.

> To policz sobie tak:

> kurs PJ ok 2000zł

> kasa na egzaminy od 150 do 1000 lub więcej.

> OC jak szczyl jest młody to ma zwyżkę.

> przykładowo dla warszawy na auto z silnikiem 1,4 to ok 1500-2000zł + 20-30% zwyżki za wiek.

> To teraz policz czy ci się nie opłaca.

nie nie opłaca się, bo regres oznacza, że w razie dzwona pokrywam wszystkie koszty naprawy - a to oznacza, że przy najmniejszym trąceniu koszty będą szły w tysiące...

Napisano

> Idealista Próbowałeś kiedyś to zrobić? Bo Generali ....

Tak, Link4 udzielił mi informacje o aktualnym numerze polisy (miałem nr poprzedniej)

> oznacza, że przy najmniejszym trąceniu koszty będą szły w tysiące...

No bez przesady, przecież nie zakładamy sytuacji, że koleś bez OC będzie walił na oślep zlosnik.gif

Natomiast po swoich przejściach mam pewną teorie jak posiadać auto, nie płacąc nic za jego posiadanie. Oczywiście jest to nielegalne*, ale jak najbardziej możliwe.

*w sensie niedopełnienia obowiązków obywatelskich.

Napisano

> Tak, Link4 udzielił mi informacje o aktualnym numerze polisy (miałem nr poprzedniej)

Mi UFG udzielił - i co z tego, było już po fakcie. Powtórzę się... policja powinna mieć wgląd w bazę w czasie rzeczywistym - i kontrola posiadania OC nie powinna polegać na sprawdzeniu papierka (co jest, jak widać na moim przypadku pozbawione sensu) tylko na podaniu nr rejestracyjnego pojazdu i sprawdzeniu w bazie, czy ma ważne OC (no i przegląd przy okazji). Dopóki tak nie będzie to będziemy 100 lat za przysłowiowymi Murzynami... przepraszam Afroamerykanami.

> No bez przesady, przecież nie zakładamy sytuacji, że koleś bez OC będzie walił na oślep

Gościu też nie zakładał, że we mnie wjedzie... zapewne "Twój" sprawca też tego nie planował...

> Natomiast po swoich przejściach mam pewną teorie jak posiadać auto, nie płacąc nic za jego

> posiadanie. Oczywiście jest to nielegalne*, ale jak najbardziej możliwe.

> *w sensie niedopełnienia obowiązków obywatelskich.

Brak OC jest fajny do pierwszej stłuczki ze swojej winy (jak będziesz miał szczęście i poszkodowany będzie miał AC, to wyrównujesz mu tylko utratę składki). Tragedia natomiast stanie się, gdy spowodujesz wypadek - Twoje dzieci będą to spłacać (szkody osobowe idą z UFG)... Ale faktycznie, jeśli nic się nie stanie, to będzie wszystko ok.gif

Napisano

> tylko na podaniu nr rejestracyjnego pojazdu i sprawdzeniu w bazie, czy ma ważne OC (no i przegląd przy okazji).

Ja korzystałem z tej bazy.

https://zapytania.oi.ufg.pl/zpp/login.do

Działa szybko i sprawnie.

> Brak OC jest fajny do pierwszej stłuczki ze swojej winy

Tylko pod warunkiem jeśli zostaniesz na miejscu, bo mój sprawca miał to w nosie.

Policja znajdzie poszukiwanego tylko wtedy gdy podasz mu adres.

W moim drugim przypadku okazało się, że auto było wielokrotnie sprzedawane, nikt go nie zarejestrował. W papierach są dane pierwszego właściciela, bo na niego były blachy.

Napisano

> Ja korzystałem z tej bazy.

Ja wysłałem zapytanie na stronie UFG i dostałem odpowiedź listowną

> https://zapytania.oi.ufg.pl/zpp/login.do

> Działa szybko i sprawnie.

Ale nie mam do niej dostępu na miejscu zdarzenia... No może teraz już bym miał, bo internet w telefonie znacznie staniał 270751858-jezyk.gif Tym bardziej nie widzę problemu, aby policja miała do niej dostęp przy każdej rutynowej kontroli...

> Tylko pod warunkiem jeśli zostaniesz na miejscu, bo mój sprawca miał to w nosie.

"mój" nie mógł odjechać nawet, jeśli by chciał, bo zawieszenie z przodu mu się rozleciało po uderzeniu tongue.gif

> Policja znajdzie poszukiwanego tylko wtedy gdy podasz mu adres.

nie zawsze 270751858-jezyk.gif

> W moim drugim przypadku okazało się, że auto było wielokrotnie sprzedawane, nikt go nie

> zarejestrował. W papierach są dane pierwszego właściciela, bo na niego były blachy.

No to już nie jest Twój problem, najważniejsze to mieć blachy, resztę da się załatwić ok.gif

Napisano

Sprawa w teorii jest mocno banalna.

Zgodnie z PoRD nie wolno poruszać się samochodem bez ważnej polisy OC. Pracownik, który posiada prawo jazdy przepisy ruchu drogowego znać powinien i powinien wiedzieć, że poruszanie się takim pojazdem jest łąmaniem prawa. Dlatego, otrzymując polecenie poruszania się takim pojazdem powinien odmówić wykonania tego polecenia. W takim wypadku chroni go KP, ponieważ odmowa wykonania polecenia służbowego jest możliwa w przypadku, kiedy jest ono niezgodne z prawem.

Koniec. Wszystko inne to bicie piany.

O praktyce lepiej nie dyskutować bo konsensusu nie będzie.

Temat został przeniesiony do archiwum

Ten temat przebywa obecnie w archiwum. Dodawanie nowych odpowiedzi zostało zablokowane.

Ostatnio przeglądający 0

  • Brak zarejestrowanych użytkowników przeglądających tę stronę.

Powiadomienie o plikach cookie

Używając tego serwisu, wyrażasz zgodnę na naszą Polityka prywatności oraz Warunki użytkowania.

Account

Navigation

Szukaj

Szukaj

Configure browser push notifications

Chrome (Android)
  1. Tap the lock icon next to the address bar.
  2. Tap Permissions → Notifications.
  3. Adjust your preference.
Chrome (Desktop)
  1. Click the padlock icon in the address bar.
  2. Select Site settings.
  3. Find Notifications and adjust your preference.