Skocz do zawartości
View in the app

A better way to browse. Learn more.

Autokącik

A full-screen app on your home screen with push notifications, badges and more.

To install this app on iOS and iPadOS
  1. Tap the Share icon in Safari
  2. Scroll the menu and tap Add to Home Screen.
  3. Tap Add in the top-right corner.
To install this app on Android
  1. Tap the 3-dot menu (⋮) in the top-right corner of the browser.
  2. Tap Add to Home screen or Install app.
  3. Confirm by tapping Install.

Byłem blisko.....

Featured Replies

Napisano

...ale zyję i mam sie dobrze spineyes.gif

ufff....ale miałem dzisiaj przygodę. Tnę sobie obwodową trójmiasta, akurat wjechałem na trzeci pas (lewy). Na prawym samochody, na środkowym również, ten lewy wolny to sobię tak jadę....do czasu aż starsza kobita w ładzie 2107 nie wjechała mi przed maskę. angryfire.gif Smród spalonych opon, pisk i wpadam w poslizg, uderzam w barierę, kontra kierownicą noga z hamulca. Poobijałem sie kilka razy o barierę i wróciłem na pas. Kobita rura i oddala sie z miejsca zbrodni, A że jechała z 70 /h to ja dogoniłem i pokazue aby zjechała na nastepnym zjeździe. Niestety udawał, ze mnie nie widzi i pojechała dalej. Nie goniłem jej bo nie wiedziałem jakie mam uszkodzenia. Gościu co jechał za mna był na tyle uprzejmy, że zjechał na nastepnym zjeździe, zatrzymał się, ja za nim. Dał mi swoje dane i powiedział, że widział jak mi zajechała droge i będzie swiadczył jak coś. Samochód ma zbity reflektor lewy, uszkodzony błotnik, zdezak, drzwi, tylni błotnik i zdezak. To tak co widać, bo dodawaniu gazu cos terkocze i ociera przy skrecie confused.gif. Normalnie jeszcze dochodze do siebie ok 3 godz.. Nie chce mysleć co by było gdyby bariera była dalej, a mnie postawiło bokiem shocked.gif

Gdyby był ABS to nic by sie nie stało, poradziłby sobie.Mam dość tej roboty pad.gif

d1b2e793612966e7m.jpg

8aa6404779df0927m.jpg

145a4f8a1139b048m.jpg

Napisano

Najważniejsze ze sie nikomu nic nie stał. Numery łady ma? Policja już była? jaki finał bedzie sprawy?

Napisano

Z tego co się orientuję to bardzo trudne jest udowodnienie

zajechanie drogi nawet ze świadkiem. Szczególnie jak nie

było kontaktu fizycznego z autem zajeżdżajacego. Wchodzą

tam w grę prędkość (zaraz mierzą drogę hamowania)

dostosowanie się do warunków na drodze itp. Ponadto jak

nie ma ofiar w ludziach to jest tylko kolizja a nie wypadek

więc Policja szybko chce się pozbyć sprawy i z reguły załatwia

się to z AC poszkodowanego. Masz chociaż numer auta kobitki???

Ale jedno jest faktem stres jest nei są to przyjemne tematy

Współczuję buu.gif

Powiem Ci tylko na pocieszenie:

-dobrze że jesteś cały bo auto to olać

-ważne że to nie Stilon

waytogo.gif

Napisano
  • Autor

> Najważniejsze ze sie nikomu nic nie stał. Numery łady ma? Policja

> już była? jaki finał bedzie sprawy?

Policji nie wzywałem bo własciwie nie było po co. Numery oczywiscie pisane, dzwoniłem pod 112 i powiedzieli, abym podjechał na komende, mam na to rok.

Napisano
  • Autor

> Z tego co się orientuję to bardzo trudne jest udowodnienie

> zajechanie drogi nawet ze świadkiem. Szczególnie jak nie

> było kontaktu fizycznego z autem zajeżdżajacego. Wchodzą

> tam w grę prędkość (zaraz mierzą drogę hamowania)

> dostosowanie się do warunków na drodze itp. Ponadto jak

> nie ma ofiar w ludziach to jest tylko kolizja a nie wypadek

> więc Policja szybko chce się pozbyć sprawy i z reguły załatwia

> się to z AC poszkodowanego. Masz chociaż numer auta kobitki???

Mam numery spisane, jutro podjade zgłosic zdarzenie, a co dalej to pewnie bede sie bujał z nimi + wyjaśniena w robocie...ehh juz kiedy prawie w tym samym miejscu tylko z przeciwnej strony musiałem ratować sie dla odmiany barierką przed kolizja buu.gif

> Ale jedno jest faktem stres jest nei są to przyjemne tematy

> Współczuję

dzieki 20.GIF

> Powiem Ci tylko na pocieszenie:

> -dobrze że jesteś cały bo auto to olać

słuzbowy skośnooki zlosnik.gif

> -ważne że to nie Stilon

oj bym płakał grubo oslabiony.gif

Napisano

> ...ale zyję i mam sie dobrze

> ufff....ale miałem dzisiaj przygodę.

Prawde mowiac nie ma sie czym chwalic. Bylo by, gdyby udalo sie umiejetnie uniknac uszkodzenia samochodu, a tak... smirk.gif

Napisano

wiem, ze latwo sie mowi ale czasami, zwlaszcza w takim przypadku, jak wiadomo, ze i tak beda szkody to lepiej jest chyba walnac w takiego babsztyla. Pewnie wieczorem wypila sobie herbatke, nakarmila golebie i poszla spac.

Napisano
  • Autor

> Prawde mowiac nie ma sie czym chwalic. Bylo by, gdyby udalo sie

> umiejetnie uniknac uszkodzenia samochodu, a tak...

nie wiem o co Ci chodzi smirk.gif

Napisano

> Kobitka moze opowiedziec za ucieczke z miejsca zdarzenia.

Ciezko bedzie jej cokolwiek udowodnic, w zasadzie jak sama sie nie przyzna to nie ma takiej mozliwosci. W razie potrzeby znajdzie o jednego swiadka wiecej ze nie bylo tak jak mowi poszkodowany, co w zasadzie w opisanym przypadku nie jest nawet konieczne. Auto trzeba naprawic z AC i nastepnym razem uwazac w czasie jazdy.

Napisano
  • Autor

> wiem, ze latwo sie mowi ale czasami, zwlaszcza w takim przypadku,

> jak wiadomo, ze i tak beda szkody to lepiej jest chyba walnac

> w takiego babsztyla.

To jest moment, wiadomo hamujesz chcac uniknać zderzenia. Inna sprawa jak nie ma ABS to dupa zimna samochód jedzie gdzie chce. JAk bym w nia przywalił to pewnie poducha by odpaliła, jakby był abs to pewnie tylko bym sie troche spocił

Pewnie wieczorem wypila sobie herbatke,

> nakarmila golebie i poszla spac.

Ja nie wiem czy ona wogóle wie co zrobiła oslabiony.gif

Napisano

> nie wiem o co Ci chodzi

Podobnie nie bedzie wiedziala "baba" o co chodzi jak sie jej ktokolwiek zapyta co sie tam stalo:"panie jade sobie spokojnie i nagle slysze pisk opon i BUM z prawej strony jakis jelen walnal Toyota w bande, popatrzylam ze nic sie nie stalo i odjechalam na zakupy. Dziekuje" grinser006.gif

Napisano
  • Autor

> Ciezko bedzie jej cokolwiek udowodnic, w zasadzie jak sama sie nie

> przyzna to nie ma takiej mozliwosci. W razie potrzeby znajdzie o

> jednego swiadka wiecej ze nie bylo tak jak mowi poszkodowany, co

> w zasadzie w opisanym przypadku nie jest nawet konieczne.

Auto

> trzeba naprawic z AC

właściwie co tam z nia bedzie mało to mnie obchodzi zlosnik.gif

i nastepnym razem uwazac w czasie jazdy.

tak, nastepnym razem wezme taxi biglaugh.gif

Napisano
  • Autor

> Podobnie nie bedzie wiedziala "baba" o co chodzi jak sie jej

> ktokolwiek zapyta co sie tam stalo:"panie jade sobie spokojnie i

> nagle slysze pisk opon i BUM z prawej strony jakis jelen walnal

> Toyota w bande, popatrzylam ze nic sie nie stalo i odjechalam na

> zakupy. Dziekuje"

Nie roztrzygajmy co bedzie z kobita i co bedzie mówiła bo to teraz nie jest istotne. Przedstawiam tylko fakty z dzisiejszego dnia i tyle, po co adwokaci zlosnik.gif

Napisano

> Nie roztrzygajmy co bedzie z kobita i co bedzie mówiła bo to teraz

> nie jest istotne. Przedstawiam tylko fakty z dzisiejszego dnia i

> tyle, po co adwokaci

Takie sytuacje jak ta zawsze sa najgorsze do przelkniecia dla poszkodowanego. Z jednej strony nasza wrodzona ulanska fantazja kaze walic w takim przypadku w babe i miec ja w garsci, z drugiej jednak wielu kierowcow stracilo samochody a nawet zycie dlatego, ze nie uskoczyli w bok zeby "gnojowi" sie nie udalo zlosnik.gif.

Znam tez podobny przypadek, gdzie poszkodowany naprawial swoj samochod z wlasnej kieszeni i dodatkowo pokrywal koszty naprawy ekranu i znaku drogowego (OC).

Napisano

> ...ale zyję i mam sie dobrze

> ufff....ale miałem dzisiaj przygodę. Tnę sobie obwodową trójmiasta,

> akurat wjechałem na trzeci pas (lewy). Na prawym samochody, na

> środkowym również, ten lewy wolny to sobię tak jadę....do czasu

> aż starsza kobita w ładzie 2107 nie wjechała mi przed maskę.

> Smród spalonych opon, pisk i wpadam w poslizg, uderzam w

> barierę, kontra kierownicą noga z hamulca. Poobijałem sie kilka

> razy o barierę i wróciłem na pas. Kobita rura i oddala sie z

> miejsca zbrodni, A że jechała z 70 /h to ja dogoniłem i

> chce mysleć co by było gdyby bariera była dalej, a mnie

> postawiło bokiem

> Gdyby był ABS to nic by sie nie stało, poradziłby sobie.Mam dość tej

> roboty

Z tego co wiem to na obowdnicy trzy pasy są tylko na podjazdach - powiedz ile jechałeś zlosnik.gif bo jak widzę to różnica prędkości miedzy Tobą a Ładą musiała być spora skoro nie zdążyłeś odhamować spokojnie. Generalnie kiedyś też mi koleś próbował się wpasować w bok na obowodnicy (chciał z wjazdu od razu wpasować się na lewy pas) ale moja metoda jak widzę niepewnych gosci na prawym i mam ich za chwilę wyprzedać czyli jedna ręka na oparta o klakson, palec na przełączniku długich i gotowość do natychmiastowego hamowania (tj. bez zastanawiania się "co ten baran robi") zdały egzamin. A w ogóle barierki na obwodnicy to kawal historii, firma która je naprawia nigdy nie zbankrutuje zlosnik.gif

JMISCOOL

Napisano

> ...ale zyję i mam sie dobrze

> ufff....ale miałem dzisiaj przygodę. Tnę sobie obwodową trójmiasta,

A ile km/h tak dokładnie? zlosnik.gif

> akurat wjechałem na trzeci pas (lewy). Na prawym samochody, na

> środkowym również, ten lewy wolny to sobię tak jadę....do czasu

Zawsze jest do czasu zlosnik.gif

A jakie tam jest ograniczenie?

> aż starsza kobita w ładzie 2107 nie wjechała mi przed maskę.

> Smród spalonych opon, pisk i wpadam w poslizg, uderzam w

> barierę, kontra kierownicą noga z hamulca. Poobijałem sie kilka

> razy o barierę i wróciłem na pas. Kobita rura i oddala sie z

> miejsca zbrodni, A że jechała z 70 /h to ja dogoniłem i pokazue

> aby zjechała na nastepnym zjeździe.

Hmm, rurę to dałą nagle przyśpieszając do owych 70 km/h, czy po prostu tyle jechała?

Moja interpretacja jest prosta - jeżeli jechałeś sporo ponad ograniczenie, a ona jechała w okolicach ograniczenia, a nie np. 40 na 70 km/h, to policja powinna orzec Twoją winę. I to wcale niekoniecznie dlatego, że poruszałeś się z prędkością X o Y większą od ograniczenia, tylko dlatego, że poruszałeś się ze zbyt dużą różnicą prędkości w stosunku do innych uczestników ruchu, przez co nie byłeś w stanie zapanować nad pojazdem w nagłej sytuacji.

Dobrze, że cały z tego wyszedłeś, bo sądząc po obcierkach mogłeś wlecieć pod inne pojazdy jadące za Tobą.

Napisano

Tnę sobie obwodową trójmiasta, akurat wjechałem na trzeci pas (lewy). ........... Smród spalonych opon, pisk i wpadam w poslizg, uderzam w barierę, kontra kierownicą noga z hamulca. Poobijałem sie kilka

> razy o barierę i wróciłem na pas.

Nie chce mysleć co by było gdyby bariera była dalej, a mnie postawiło bokiem

> Gdyby był ABS to nic by sie nie stało, poradziłby sobie.

a ja napisze przewrotnie..................

Quote:

Art. 19. 1. Kierujący pojazdem jest obowiązany jechać z prędkością zapewniającą panowanie nad pojazdem, z uwzględnieniem warunków, w jakich ruch się odbywa, a w szczególności: rzeźby terenu, stanu i widoczności drogi, stanu i ładunku pojazdu, warunków atmosferycznych i natężenia ruchu.


a to dlatego, ze dziwi troszkę taki fakt.....

na obwodnicy, trzeci pas idzie tylko przy wzniesieniach....i to pod górę........

łada.......chyba za szybko nie jechała....

czyli jaka różnica prędkości musiała być pomiędzy wami...??? że wolałeś lecieć w bariery niż w nią uderzyć????

Napisano

Tez mialem podobna akcje. Gosc w BMW zajechal mi droge kiedy go wyprzedzalem. Jego pasazerowie bardzo sie cieszyli z zartu, ktoy zrobil. Na szczescie udalo mi sie ominac debila i barierki i wrocic na swoj pas. Gdyby nie magiczne literki typu ABS, ASR I EBD przydudnilbym jak nic. I jeszcze na swiatlach kiedy stanelismy obok siebie gosc mial do mnie pretensje, ze zepsulbym mu BWM. Masakra

Napisano

> Moja interpretacja jest prosta - jeżeli jechałeś sporo ponad

> ograniczenie, a ona jechała w okolicach ograniczenia, a nie np.

> 40 na 70 km/h, to policja powinna orzec Twoją winę. I to

Weźcie mu mandat od razu wystawcie i po sprawie.

Napisano

rotfl.gif

TAK CZY SIAK JEST JEJ WINA bo nie upewniła sie czy coś jedzie na pasie który zajeła no.gif

Napisano

Gościu co jechał za mna był na tyle uprzejmy,

> że zjechał na nastepnym zjeździe, zatrzymał się, ja za nim. Dał

> mi swoje dane i powiedział, że widział jak mi zajechała droge i

> będzie swiadczył jak coś.

brawo dla kolesia za postawę, ja miałem podobną sytuację tylko mniej drastyczną i też kobika się zatrzymała i dała swoje dane, żeby misiaczki mogły zadzwonić co by potwierdziła, że we mnie wjechał kapelusz brawo.gif oby więcej takich kierowców.

Napisano

> TAK CZY SIAK JEST JEJ WINA bo nie upewniła sie czy coś jedzie na

> pasie który zajeła

Przekonałby się o tym w sądzie, gdyby ją walnął i byliby ranni. Bo wtedy biegły by ocenił po szkodach prędkości i ich różnicę i wcale niekoniecznie byłaby jej wina. Tak, że wiedział co robił waląc w barierę, bo nawet jakby się pokiereszował, to obyłoby się bez prokuratury.

Przez pewien okres niektóre sądy w Polsce skłaniały się do takich rozstrzygnięć, o jakich mówisz, ale na sczęście im to przechodzi. Bywały kuriozalne sytuacje, że facet wyprzedzający wbrew zakazowi na skrzyżowaniu walił w wyjeżdżającego z podporządkowanej i tamtemu przypisywano winę za "nieustąpienie pierwszeństwa", a jemu "tylko" dawano mandat za wyprzedzanie w miejscu niedozwolonym. Czyli de facto sąd sankcjonował bezprawie, bo tamen miał "pierwszeństwo" nabyte w drodze złamania prawa.

Zasada jest prosta - jeżeli łamiesz przepisy to bierzesz na siebie odpowiedzialność za skutki ciągu zdarzeń, który możesz rozpocząc - tak jest we wszystkich cywilizowanych krajach. I tam taki wyprzedzający dostanie winę za spowodowanie wypadku, zaś wyjeżdżający z podporządkowanej co najwyżej mandat za nieostrożną jazdę, jeżeli okoliczności wskazują, że miał możliwość uniknięcia wypadku bo np,. odpowiednio wcześnie widział że tamten rozpoczyna manewr wyprzedzania.

Napisano

> Weźcie mu mandat od razu wystawcie i po sprawie.

Widzę że chciałbyś mieć ciastko i zjeść ciastko zlosnik.gif

Nie ma tak dobrze. Chcesz pojechać szybciej, Twoja wola i ryzyko, ale nie żądaj żeby inni ponosili za to odpowiedzialność. Jest Twoja.

Napisano

A to mi przypomina trochę sytuację z zeszłego roku. Jechalismy ze znajomymi w dwa auta na wakacja. Na dwu pasmówce kupmel wyprzedzał i zjechał na lewy pas. Na tyłek wsiadła mu astra i ostro go poganiała. Zjechał na prawy przed gościa (dodge neon), a ja w tym czasie już byłem na lewym pasie żeby też tego wyprzedzić. Patrze a przed kumplem bus ostro hamuje i wrzuca prawy kierunek. kumpel po hamulcach a ten gość co jechał za nim kierą w lewo i wali bandę, saje na dwóch kołach i kumplowi w bok przywalił. Wysiada i do kumpla że mu drogę zajechał. Faktycznie był to moment. Niemniej jak przyjechała policja, wysłuchała nas i tamtego kierowcy, powiedzili mu jasno że wed.lug nich to jego wina bo w momencie kiedy kumpel zjechał przed niego to jego obowiązkiem było zapewnienie sobie bezpiecznej odległości. A tak jak kumpel zaczął hamować to gość nawet nogi na hamulcu nie położył. Ale że kumpel jechał nissanem sunny w dizlu to zauważył.....

Gość nie przyjął mandatu i własnie jadę na sprawę

Napisano

> Prawde mowiac nie ma sie czym chwalic. Bylo by, gdyby udalo sie

> umiejetnie uniknac uszkodzenia samochodu, a tak...

o czym ty gadasz? nie za goraco?

Napisano

> wiem, ze latwo sie mowi ale czasami, zwlaszcza w takim przypadku,

> jak wiadomo, ze i tak beda szkody to lepiej jest chyba walnac

> w takiego babsztyla.

tez tak uwazam, teraz ciezko bedzie jej cos udowodnic

Napisano
  • Autor

> A ile km/h tak dokładnie?

Ostatnia namierzona wzrokowo predkośc to 110 zlosnik.gif

> Zawsze jest do czasu

> A jakie tam jest ograniczenie?

110

> Hmm, rurę to dałą nagle przyśpieszając do owych 70 km/h, czy po

> prostu tyle jechała?

wlokła sie ostatnia w sznurze na srodkowym i tak sobie nagle wyjechała.

> Moja interpretacja jest prosta - jeżeli jechałeś sporo ponad

> ograniczenie, a ona jechała w okolicach ograniczenia, a nie np.

> 40 na 70 km/h, to policja powinna orzec Twoją winę.

Jeżeli by tak było zlosnik.gif

I to wcale

> niekoniecznie dlatego, że poruszałeś się z prędkością X o Y

> większą od ograniczenia, tylko dlatego, że poruszałeś się ze

> zbyt dużą różnicą prędkości w stosunku do innych uczestników

> ruchu, przez co nie byłeś w stanie zapanować nad pojazdem w

> nagłej sytuacji.

Tak sobie wszystko układam i chyba nie było az tak duzej róznicy predkosci tylko za mała odległośc

> Dobrze, że cały z tego wyszedłeś, bo sądząc po obcierkach mogłeś

> wlecieć pod inne pojazdy jadące za Tobą.

Gość jadący za mna mówił, ze omal sie nie wpakował w mój tańczacy samochód.

Napisano
  • Autor

> a ja napisze przewrotnie..................

> Quote:

> Art. 19. 1. Kierujący pojazdem jest obowiązany jechać z prędkością

> zapewniającą panowanie nad pojazdem, z uwzględnieniem warunków,

> w jakich ruch się odbywa, a w szczególności: rzeźby terenu,

> stanu i widoczności drogi, stanu i ładunku pojazdu, warunków

> atmosferycznych i natężenia ruchu.

> a to dlatego, ze dziwi troszkę taki fakt.....

> na obwodnicy, trzeci pas idzie tylko przy wzniesieniach....i to pod

> górę........

tak

> łada.......chyba za szybko nie jechała....

nie za szybko ale radaru w oczach nie mam zlosnik.gif

> czyli jaka różnica prędkości musiała być pomiędzy wami...??? że

> wolałeś lecieć w bariery niż w nią uderzyć????

nie wolałem leciać tylko jak wdepłem pedał to lekko odruchowo skręciłem koła w lewo,dupa poleciała bokiem i bum w barierę, gdyby był abs to bym tylko cisna na maksa i modlił sie aby nie wjechac kufer frown.gif

Napisano
  • Autor

Tak, że wiedział co robił

> waląc w barierę, bo nawet jakby się pokiereszował, to obyłoby

> się bez prokuratury.

Tez prawda, ale nie w tym przypadku choc w takich sytuacjach staram sie wybrac mniejsze zło. Jak ma byc bum to lepiej bariera niz komus zrobic krzywde nawet jak mi zajechał drogę. Może dla ubezpieczalni to lepsze niz dla mnie ale taki odruch.

Kiedys prawie w tym samym miejscu tylko z góry musiałem ratowac i hamowanie po barierce, bo samochody stojace w korku nie właczyły awaryjnych, padał lekko deszcz, była wiosna a ja na zimówkach. Miałem dwa wyjscia, albo walic w gościa i mój przód, poducha , jego tył i moze uszczerbek na zdrowiu, lub wbic sie na bariere i zmiescić sie pomiedzy nia a gosciem. Z tego wybrałem to drugie, miałem przedni błotnik i dzwi załatwione. Jak stanąłem gdzies w połowie długości gościa przede mna to wszyscy ruszyli i odjechali.

Napisano

> Moja interpretacja jest prosta - jeżeli jechałeś sporo ponad

> ograniczenie, a ona jechała w okolicach ograniczenia, a nie np.

> 40 na 70 km/h, to policja powinna orzec Twoją winę. I to wcale

> niekoniecznie dlatego, że poruszałeś się z prędkością X o Y

> większą od ograniczenia, tylko dlatego, że poruszałeś się ze

> zbyt dużą różnicą prędkości w stosunku do innych uczestników

> ruchu, przez co nie byłeś w stanie zapanować nad pojazdem w

> nagłej sytuacji.

Takie to proche naciagane. Nie ma w KRD czegos takiego jak dozwolana roznica predkosci a wiec nie ma mozliwosci ukarania za to . Mysle, ze w takiej sytuacji wazne jest co bylo przyczyna zdarzenia. Czy zajechanie drogi czy jazda z niedozwolona predkoscia.

Napisano

wbrew pozorom najkorzystniej dla ciebie byloby gdybys na ładzie wyhamowywal swoje auto (ale z drugiej strony mogloby sie to o wiele gorzej skonczyc)...bedzie duzy problem zeby to udowodnic...

Napisano

Tak mi przyszlo do glowy. A moze lepiej nie miec spisanych numerow? Masz swiadka, ktory potwierdzi zajechanie drogi a nie bedzie sprawcy, ktory sie bedzie wypieral i odszkodowanie podzie z funduszu gwarancyjnego. Trzeba by poczytac przepisy.

Napisano
  • Autor

> Tak mi przyszlo do glowy. A moze lepiej nie miec spisanych numerow?

> Masz swiadka, ktory potwierdzi zajechanie drogi a nie bedzie

> sprawcy, ktory sie bedzie wypieral i odszkodowanie podzie z

> funduszu gwarancyjnego. Trzeba by poczytac przepisy.

Niestety juz zgłoszone w KP, ale nie chce mi się sciemniać. Samochód słuzbowy juz w warsztacie, a kobitka nastepnym razem moze bedzie uważniejsza, tak jak ja teraz.

Napisano

> Ostatnia namierzona wzrokowo predkośc to 110

> 110

Czyli można założyć, że "okoloprzepisowo" zlosnik.gif

> wlokła sie ostatnia w sznurze na srodkowym i tak sobie nagle

> wyjechała.

No to jest ewidentnie jej wina, ale bez świadków cholernie trudno to udowodnić.

> Jeżeli by tak było

No i dlatego prosiłem o uzupełnienie informacji, bo jak widać one zmieniają postać rzeczy.

> Tak sobie wszystko układam i chyba nie było az tak duzej róznicy

> predkosci tylko za mała odległośc

Za mała? Od czego? Jeżeli przed Tobą nie było innego pojazdu, a owa dama nagle wjechała Ci przed nos, to nie można mówić o niezachowaniu odległości. Jeżeli już, to o nieprzewidzeniu jej manewru, ale teraz to łatwo mówić, kiedy wiadomo, że na drodze każda sytuacja wygląda inaczej. Ot taki przykład - jeżeli cały jej sznurek się wlókł równo załóżmy owe 70 km/h i ona nagle wyskoczyła na lewy pas, to generalnie jest jej wyłączna*) wina. Ale jeżeli jej sznur nagle zaczął hamować a ona jako ostatnia uciekła na Twój pas, to choć dalej jest jej wina, można twierdzić, że widząc co się dzieje na środkowym pasie, powineneś był zacząć zwalniać i być gotow na taką sytuację. Niestety, choć takie odruchy są powszechne na zachodnich drogach, w Polsce powszechne jest to, że kierowca jadący swoim pasem nie zwraca uwagi na to, co się dzieje na pasach sąsiednich.

*) I tak by Ci biegły się czepil, że jechałeś ze zbyt dużą różnicą prędkości w stosunku do otaczającego Cię ruchu. A co do wypowiedzi jednego z kolegów, który twierdzi, że KD nie określa takowej różnicy - polecam artykuł 3.1 "Uczestnik ruchu i inna osoba znajdująca się na drodze są obowiązani zachować ostrożność albo gdy ustawa tego wymaga - szczególną ostrożność, unikać wszelkiego działania, które mogłoby spowodować zagrożenie bezpieczeństwa lub porządku ruchu drogowego, ruch ten utrudnić albo w związku z ruchem zakłócić spokój lub porządek publiczny oraz narazić kogokolwiek na szkodę. Przez działanie rozumie się również zaniechanie."

I biegły odpowie Ci prosto - gdybyś dostosował prędkośc do sytuacji, nie musiałbyś awaryjnie hamować zlosnik.gif tak że część winy przypisałby Tobie.

Z tym, że w Polsce na razie m,ało jest rozpowszechniona praktyka określania współwiny, raczej stosuje się podejście binarne.

> Gość jadący za mna mówił, ze omal sie nie wpakował w mój tańczacy

> samochód.

No, to miałeś farta.

Napisano

> Kiedys prawie w tym samym miejscu tylko z góry musiałem ratowac i

> hamowanie po barierce, bo samochody stojace w korku nie właczyły awaryjnych

hehe.gifhahaha.gifhahaha.gifhehe.gif

, padał lekko deszcz, była wiosna a ja na zimówkach.

> Miałem dwa wyjscia, albo walic w gościa i mój przód, poducha ,

> jego tył i moze uszczerbek na zdrowiu, lub wbic sie na bariere i

> zmiescić sie pomiedzy nia a gosciem.

ale to już jest zupełnie odmienna sytuacja......nie zauważasz????

ty jedziesz i to z góry....samochody stoją.......

czyli uderzenie jest z zupełnie inną siłą......

nie wspominając znów o wyżej cytowanym art z KD

w opisywanym wyżej przypadku obydwa pojazdy są w ruchu i jadą pod górę........różnica prędkości (przy założeniu, że jechałeś z dozwoloną prędkością) spowodują, że uszkodzenia nie będą aż tak wielkie (oczywiście ważny jest też kąt itd....itp...

ale na pewno mniejsze niż uderzenie w stojący samochód, czy bariere......

Napisano

> nie wolałem leciać tylko jak wdepłem pedał to lekko odruchowo

> skręciłem koła w lewo,dupa poleciała bokiem i bum w barierę,

> gdyby był abs to bym tylko cisna na maksa i modlił sie aby nie

> wjechac kufer

hm......

czyli jadąc 110 pod górę, lekko skręciłeś koła przy gwałtownym hamowaniu i autkiem zakręciło.......

skoro nie masz ABS, to przy hamowaniu, po zblokowaniu kół, ruch kierownicy nie ma wpływu na tor pojazdu..........suniesz jak po szynach.......

zlosnik.gifzlosnik.gifzlosnik.gif

dziwna ta opowieść..... jump.gif

Napisano

> hm......

> czyli jadąc 110 pod górę, lekko skręciłeś koła przy gwałtownym

> hamowaniu i autkiem zakręciło.......

> skoro nie masz ABS, to przy hamowaniu, po zblokowaniu kół, ruch

> kierownicy nie ma wpływu na tor pojazdu..........suniesz jak po

> szynach.......

> dziwna ta opowieść.....

widocznie najpierw lekko ruszyl kierownica a potem zablokowal kola... i pozamiatane bylo

zeby bylo lepiej w takiej sytuacji abs tez by raczej rady nie dal.... pytanie jak daleko bylo do barierki

zlosnik.gif

Napisano
  • Autor

> Czyli można założyć, że "okoloprzepisowo"

nooo zlosnik.gif

> No to jest ewidentnie jej wina, ale bez świadków cholernie trudno to

> udowodnić.

świadkiem jest gośc co za mną jechał i potwierdził, ze jechalismy ok 100/h zlosnik.gif

> No i dlatego prosiłem o uzupełnienie informacji, bo jak widać one

> zmieniają postać rzeczy.

devil.gif

> Za mała? Od czego?

od kobiety jak mi wyskoczyła, gdyby zrobiła to wczeniej to bym nie mysiał tak heblowac.

Jeżeli przed Tobą nie było innego pojazdu, a owa

> dama nagle wjechała Ci przed nos, to nie można mówić o

> niezachowaniu odległości.

nie było miałem wolny pas

Jeżeli już, to o nieprzewidzeniu jej

> manewru, ale teraz to łatwo mówić, kiedy wiadomo, że na drodze

> każda sytuacja wygląda inaczej.

Duzo jeżdzę na tej trasie i wie co ludzie potrafia wyrabiac, niemniej w zyciu bym sie na tych 3 pasach pod góre nie spodziewał takiej reakcji nono.gif

Ot taki przykład - jeżeli cały

> jej sznurek się wlókł równo załóżmy owe 70 km/h i ona nagle

> wyskoczyła na lewy pas, to generalnie jest jej wyłączna*) wina.

swiadek tez mówi ze z 70 - 80 sznur jechał za ciezarówka, jak pamietam to na prawym tez jechała ciezarówka, taka i ch natura, ze sie tirowcy scigaja pod góre zlosnik.gif

> Ale jeżeli jej sznur nagle zaczął hamować a ona jako ostatnia

> uciekła na Twój pas,

nie nie oni jechali równo tylko ona wyskoczyła

sciana.gif

to choć dalej jest jej wina, można

> twierdzić, że widząc co się dzieje na środkowym pasie, powineneś

> był zacząć zwalniać i być gotow na taką sytuację.

własciwie to nie przypieszałem zlosnik.gif

Niestety, choć

> takie odruchy są powszechne na zachodnich drogach, w Polsce

> powszechne jest to, że kierowca jadący swoim pasem nie zwraca

> uwagi na to, co się dzieje na pasach sąsiednich.

oj ja mam oczy wszedzie jak jade

> *) I tak by Ci biegły się czepil, że jechałeś ze zbyt dużą różnicą

> prędkości w stosunku do otaczającego Cię ruchu.

No to moze jakis magik to udowodni wróząc z fusów zlosnik.gif

Napisano

> Kiedys prawie w tym samym miejscu tylko z góry musiałem ratowac i

> hamowanie po barierce, bo samochody stojace w korku nie właczyły

> awaryjnych, padał lekko deszcz, była wiosna a ja na zimówkach.

> Miałem dwa wyjscia, albo walic w gościa i mój przód, poducha ,

> jego tył i moze uszczerbek na zdrowiu, lub wbic sie na bariere i

> zmiescić sie pomiedzy nia a gosciem.

Uffff.

Masz jeszcze inne wyjście:

a) mniej zakładać, a bardziej obserwować i reagować,

b) uwzględniać podzas jazdy takie "drobiazgi" jak stan techniczny pojazdu (gumy) i panujące warunki atmosferyczne (deszczyk).

Wbrew pozorom leki deszczyk po kilku suchych dniach jest znacznie niebezpieczniejszy, niż solidna ulewa, bo namacza kurz na jezdni i ta się robi śliska jak cholera. Jakoś opon ma wtedy znaczenie drugorzędne w stosunku do zachowania kierującego.

Napisano
  • Autor

Nie wiem co Kolege tak smieszy, bo jadac w tych warunkach widziałem samochody z daleka, ale nie widziałem, ze stoja a nie jada. To jest droga szybkiego ruchu i niestety wypadałoby właczyc przynajmniej awaryjne jak sie stoi w korku a za toba jada wszyscy ponad 100 km/h smirk.gif. A tak gdy sie zorientowałem o co chodzi to na zimówkach na mokrym przynajmniej 150 m na zablokowanych kołach jechałem. Samochód jechał jakbym nie miał hamulców yikes.gif

Napisano
  • Autor

> hm......

> czyli jadąc 110 pod górę, lekko skręciłeś koła przy gwałtownym

> hamowaniu i autkiem zakręciło.......

> skoro nie masz ABS, to przy hamowaniu, po zblokowaniu kół, ruch

> kierownicy nie ma wpływu na tor pojazdu..........suniesz jak po

> szynach.......

> dziwna ta opowieść.....

Jasniej: koła musiałem lekko skręcic ułamek sek. przed hamowaniem, chyba odruchowo. Nie pamietam co sie działo, myslisz, ze jeszcze włączyłem kamerę w aparacie i wszystko nagrywałem? a na koniec zajarałem jeszcze szluga trąc o barierę smirk.gif To były sekundy, moze ułamki sekund, zycie miałem przed oczami, dwa dni dochodziłem do siebie. RRozmawiałem ze swiadkiem i jadąc za mna widział całe podwozie w moim samochodzie i koła w powietrzu. Ja nie pamietam bo to był jednak jakis szok. Wszystko to napisałem dla szpanu jaki to ja twardziel, a babcia w Ładzie jest stuknieta i powinna poddać sie kremacji confused.gif

Napisano

> No to jest ewidentnie jej wina, ale bez świadków cholernie trudno to

> udowodnić.

niby świadek jest.....pytanie co zezna..... zlosnik.gif

a owa

> dama nagle wjechała Ci przed nos, to nie można mówić o

> niezachowaniu odległości. Jeżeli już, to o nieprzewidzeniu jej

> manewru, ale teraz to łatwo mówić, kiedy wiadomo, że na drodze

> każda sytuacja wygląda inaczej.

Lucyferku zauważ że to nagle to pojęcie bardzo względne.........

miejsce w któym doszło do tego zdarzenia jest znane ogólnie wszystkim, którzy obwodnicą się poruszają.....

jest tam dodatkowy pas, lewy, którym można wyprzedzać poruszające się wolniej pod górę pojazdy.....

przy większym ruchu jet to miejsce, gdzie kierujący zapinają "wszystkie biegi, pełen gaz" i tną pod górę ile się da (nie mówię tu o opisywanym przypadku zlosnik.gif)

lecz wszystkie samochody poruszają się tam z jakąś prędkością.......i ta zmiana pasa nie następuje tak nagle..

ale pomijając już tą nagłość.....

koibieta popełnia wykroczenie......w postaci nie ustąpienia pierwszeństwa pojazdowi poruszającemu się po pasie ruchu na który zamierza wjechać..(czyli zmiana pasa ruchu)

i to jest jasne.......

pozostaje drugie.......rodzące się pytanie........

(i może dobrze że policmajstrów na miejscyu nie było... zlosnik.gif) ......czy drugi kierowca dostosował prędkość do warunków na drodze..?????? skoro jadąc 110 pod górę, gwałtownie hamując bez ABS, zakręciło go i wylądował na barierce........toż to ciągnie utratą panowania nad pojazdem......... zlosnik.gif

> I biegły odpowie Ci prosto - gdybyś dostosował prędkośc do sytuacji,

> nie musiałbyś awaryjnie hamować tak że część winy przypisałby

> Tobie.

właśnie o czymś takim mówię....

analiza przestrzenno ruchowa mogłaby tutaj stwierdzić naruszenie przepisów i u drugiego kierującego....

> Z tym, że w Polsce na razie m,ało jest rozpowszechniona praktyka

> określania współwiny, raczej stosuje się podejście binarne.

tu się z Tobą niezgodze.....

kwestia współwiny to li tylko wyrok sądu, który winę określa....

policjanci na miejscu stwierdzają naruszenie przepisów, i to w dużym stopniu od nich zależy to co się popularnie okresla współwiną, choć tym wcale nie jest....

po stwierdzeniu naruszenia przepisów przez kierujących, powinni obaj zostać ukarani.......i dopiero wtedy należałoby ustalić w jakim stopniu, kto się przyczynił do zdarzenia...

czy było to 50/50....a może 30/70....itp.....

z tym też się wiąże wypłata odszkodowania.....

takich spraw jest już coraz więcej...

Napisano

> Nie wiem co Kolege tak smieszy, bo jadac w tych warunkach widziałem

> samochody z daleka, ale nie widziałem, ze stoja a nie jada. To

> jest droga szybkiego ruchu i niestety wypadałoby właczyc

> przynajmniej awaryjne jak sie stoi w korku a za toba jada

> wszyscy ponad 100 km/h . A tak gdy sie zorientowałem o co chodzi

> to na zimówkach na mokrym przynajmniej 150 m na zablokowanych

> kołach jechałem. Samochód jechał jakbym nie miał hamulców

włąśnie to mnie w pewien sposób rozweseliło.....

droga szybkiego ruchu swoją drogą,

opony zimowe swoją, deszczyk też,

tylko dlaczego oni są winni.........temu, że kolega nie widział czy stoją czy jadą......?????

a w konsekwencji 150m na zblokowanych heblach sunął jak na sankach....... zlosnik.gif

Napisano

> Jasniej: koła musiałem lekko skręcic ułamek sek. przed hamowaniem,

> chyba odruchowo. Nie pamietam co sie działo, myslisz, ze jeszcze

> włączyłem kamerę w aparacie i wszystko nagrywałem? a na koniec

> zajarałem jeszcze szluga trąc o barierę To były sekundy, moze

> ułamki sekund, zycie miałem przed oczami, dwa dni dochodziłem do

> siebie.

ale już jest ok.gif

RRozmawiałem ze swiadkiem i jadąc za mna widział całe

> podwozie w moim samochodzie i koła w powietrzu. Ja nie pamietam

> bo to był jednak jakis szok.

ale jak pisałęś powyżej, to nie pierwszy twój przypadek....................czyli skąd taki szok.....

Wszystko to napisałem dla szpanu

> jaki to ja twardziel, a babcia w Ładzie jest stuknieta i powinna > poddać sie kremacji

a tego to ja nie wiem....

ps:

ja nie oceniam..........lecz na zimno i spokojnie staram się na podstawie tego co opisujesz zanalizować całą cytuację.......

stąd te pytania i wątpliwości.........

nie ma w tym osobistych wycieczek pod Twoim adresem...

Napisano
  • Autor

> włąśnie to mnie w pewien sposób rozweseliło.....

> droga szybkiego ruchu swoją drogą,

> opony zimowe swoją, deszczyk też,

> tylko dlaczego oni są winni.........temu, że kolega nie widział czy

> stoją czy jadą......?????

Nie mówie, że tylko oni winni, bo moja wina mogłem jechać np 90, mogłem mieć słaby wzrok, okulary denka od jaboli i tez bym sie wpakował i biegły powie: po nco pan wsiada do samochodu. Ja rozumiem, że trzeba zachowac rozsadek na drodze, ale to sie tyczy wszystkich. prawda jest, ze wtedy jechałem licznikowo ok 120 km/h i widziałem samochodu duzo duzo wcześniej ale to była szarówka i wszystkie wygladały jakby jechały tak jak kazdego innego dnia kiedy tamtedy jadę. Gdyby choć jeden miał awaryjne właczone to powoli bym zwolnił i sie zatrzymał bez szwanku, a tak to idac Twoim tokiem rozumowania to najlepiej z domu nie wychodzic oslabiony.gif

> a w konsekwencji 150m na zblokowanych heblach sunął jak na

> sankach.......

Napisano
  • Autor

> ale jak pisałęś powyżej, to nie pierwszy twój

> przypadek....................czyli skąd taki szok.....

drugi raz miałem kraksę, a szok to jak poporodowy, trauma jakaś wink.gif

Napisano

> Nie mówie, że tylko oni winni, bo moja wina mogłem jechać np 90,

> mogłem mieć słaby wzrok, okulary denka od jaboli i tez bym sie

> wpakował i biegły powie: po nco pan wsiada do samochodu. Ja

> rozumiem, że trzeba zachowac rozsadek na drodze, ale to sie

> tyczy wszystkich. prawda jest, ze wtedy jechałem licznikowo ok

> 120 km/h i widziałem samochodu duzo duzo wcześniej ale to była

> szarówka i wszystkie wygladały jakby jechały tak jak kazdego

> innego dnia kiedy tamtedy jadę. Gdyby choć jeden miał awaryjne

> właczone to powoli bym zwolnił i sie zatrzymał bez szwanku, a

> tak to idac Twoim tokiem rozumowania to najlepiej z domu nie

> wychodzic

myślę że jeżeli pogoda jest kiepska, szarówka, opady atmosferyczne.......to po prostu trzeba jechać wolniej i wzmóc swoją uwagę.......

ale skoro jak sam napisałeś ciut wyże jechałeś 120 i ci się wydawało, a później pretensje do wszystkich tylko nie do siebie.....

..........to o czym my rozmawiamy wogóle.....

Temat został przeniesiony do archiwum

Ten temat przebywa obecnie w archiwum. Dodawanie nowych odpowiedzi zostało zablokowane.

Ostatnio przeglądający 0

  • Brak zarejestrowanych użytkowników przeglądających tę stronę.

Powiadomienie o plikach cookie

Używając tego serwisu, wyrażasz zgodnę na naszą Polityka prywatności oraz Warunki użytkowania.

Account

Navigation

Szukaj

Szukaj

Configure browser push notifications

Chrome (Android)
  1. Tap the lock icon next to the address bar.
  2. Tap Permissions → Notifications.
  3. Adjust your preference.
Chrome (Desktop)
  1. Click the padlock icon in the address bar.
  2. Select Site settings.
  3. Find Notifications and adjust your preference.