Skocz do zawartości
View in the app

A better way to browse. Learn more.

Autokącik

A full-screen app on your home screen with push notifications, badges and more.

To install this app on iOS and iPadOS
  1. Tap the Share icon in Safari
  2. Scroll the menu and tap Add to Home Screen.
  3. Tap Add in the top-right corner.
To install this app on Android
  1. Tap the 3-dot menu (⋮) in the top-right corner of the browser.
  2. Tap Add to Home screen or Install app.
  3. Confirm by tapping Install.

Z cyklu kto ma pierwszeństwo

Featured Replies

Napisano

> Ale chyba wjeżdżając na drogę z pierwszeństwem nie widzę żadnych

> znaków informujących mnie jak tam pasy przebiegają?

Jak wjedziesz to sa znaki poziome i pionowe informujace jak ida pasy i ze prawy sie konczy

> Wszystkiego najlepszego

dziekuje 20.GIF

Napisano

> No i słusznie. Ten pojazd, który wyjechał z tego zakreskowanego

> obszaru jak najbardziej jest włączającym się do ruchu (równie

> dobrze może wyjeżdżać z chodnika, rowu czy pola zaoranego).

chłopie co Ty piszesz!!!!!!!!

Napisano

> chłopie co Ty piszesz!!!!!!!!

Dobrze pisze i ma rację.

Napisano

> z całym szacunkiem.....

> ale mylisz pewne pojęcia.....

> dlatego zacytuję jeszcze raz......

Chodzi Ci o to zatrzymanie? Czy to znaczy w takim razie, że jak ktoś jedzie po polu (bo lubi terenówką sobie pole orać) ale się nie zatrzymuje, to nie włącza się do ruchu wjeżdżając na jezdnię?

To co wtedy robi? Nie zmienia pasa, nie włącza się do ruchu, nie ma skrzyżowania... Czyli?

Napisano

> Dobrze pisze i ma rację.

przecież ten ''teren zakreskowany'' to jest dziura w ziemi, mur, ściana, trzeci wymiar a nie pobocze, pole zaorane!!!!!

Napisano

> Borsuk, źle zaznaczyłeś - pas, na który wjeżdża się na estakadę nie

> kończy się:)

> Pytałem przed chwilą kierowcę, który jeździ dokładnie na tym odcinku

> wracając z pracy

To chyba jeden z tych kierocow dla ktorego ten pas sie nie konczy wink.gifA tak serio Dobrze zaznaczyl pas na tej nitce koczy sie przed wlotem z Nowego Dworu w strone Klecinskiej Natomiast druga nitka w strone Gadowa i Legnickiej posiada prawy pas ktory dalej biegnie przez skrzyzowania tak jak ty to mniej wiecej zaznaczyles

Napisano

> To chyba jeden z tych kierocow dla ktorego ten pas sie nie konczy A

> tak serio Dobrze zaznaczyl pas na tej nitce koczy sie przed

> wlotem z Nowego Dworu w strone Klecinskiej Natomiast druga nitka

> w strone Gadowa i Legnickiej posiada prawy pas ktory dalej

> biegnie przez skrzyzowania tak jak ty to mniej wiecej

> zaznaczyles

Mi chodziło właśnie o nitkę w stronę Gądowa ok.gif

Napisano

> Chodzi Ci o to zatrzymanie? Czy to znaczy w takim razie, że jak ktoś

> jedzie po polu (bo lubi terenówką sobie pole orać) ale się nie

> zatrzymuje, to nie włącza się do ruchu wjeżdżając na jezdnię?

> To co wtedy robi? Nie zmienia pasa, nie włącza się do ruchu, nie ma

> skrzyżowania... Czyli?

przeczytaj cały cytat do końca.......

a szczególnie fragment mówiący o wjeździe na jezdnię.......

Quote:

na jezdnię z pobocza, z chodnika lub z pasa ruchu dla pojazdów powolnych;

a) na jezdnię lub pobocze z drogi dla rowerów, z wyjątkiem wjazdu na przejazd dla rowerzystów;


ten WD co jedzie tym prawym pasem jest w ruchu.....

jeśli wjedzie na powierzchnie wyłączoną oznakowaną na jezdni znakiem drogowym poziomym P-21, to popełnie wykroczenie, co jest oczywiste......

ale on się nie włącza do ruchu........

no chyba że jakiś inny KD obowiązuje....... zlosnik.gif

Napisano

> Dobrze pisze i ma rację.

hehe.gifhehe.gifhehe.gif

gratulacje.......

ps:

wielu userom jest potrzebna wykładnia, bo nie zawsze czytaja przepisy.......

jednak "podkręcanie" niczemu nie służy.........no moze własnemu zadowoleniu.......

....no chyba że się mylę..............bo to raczej nieznajomośc tematu.........

Napisano

> Zapominasz o jednym wyjątku - tam się może pojawić pojazd

> uprzywilejowany, dlatego rozglądać się zawsze trzeba.

Nie doceniasz mnie, albo robisz to celowo smile.gif

> Poza tym teoretycznie nie musi się rozglądać, ale faktycznie to przez

> to może zginąc zgodnie z przepisami.

> Tyle, że po chust?

Nie o to chodzi. Dziwnym trafem zauważyłem sporo głosów, że ten który wysepkę

sobie przjeżdza nie będzie winien za spowodowanie wypadku, ponieważ uderzył

w samochód wyjeżdząjacy z ulicy podporządkowanej. Bez jaj - możesz to jednoacznie

określić? Dla mnie to bandytyzm.

Napisano

Dziwnym trafem zauważyłem sporo głosów, że ten który

> wysepkę

> sobie przjeżdza nie będzie winien za spowodowanie wypadku, ponieważ

> uderzył

> w samochód wyjeżdząjacy z ulicy podporządkowanej.

najpierw trzeba zacząć od tego by określić winę.......

i kto ja określa.......

ten co przejeżdza przez obszar wyłączony....narusza przepisy......popełnie wykroczenie......bo tam go być nie powinno.......

ale.....

ten spod znaku A-7 ma obowiązek.........ustąpienia pierwszeństwa...........wszystkim........którzy poruszają się po jezdni na którą wjeżdża.........

fakt, ze na tej jezdni są znaki, pasy itd.......ale nadal są na jezdni.......

nie widzisz róznicy???????

obydwaj naruszają przepisy........

ale kto się bardziej przyczynia????

ten co pojechał jak dupek po pasach?????

czy ten który ma obowiązek ustąpić pierwszeństwa wszystkim????

Dla mnie to bandytyzm.

już to raz dziś napisałem.....

moralnie być moze i tak.......

prawnie....nie.....

każdy ma swoje prawa.......i dla przykładu.......

jak ja cię opluję, wyzwę itd itp (oczywiście niezgodnie z prawem)....to mozesz mnie nożem pojechać????

Napisano

> jeśli wjedzie na powierzchnie wyłączoną oznakowaną na jezdni znakiem

Myślałem, że przerobiliśmy już definicję jezdni. Czyżbym się pomylił?

jezdnia - część drogi przeznaczoną do ruchu pojazdów,

Obszar zakreskowany nie jest porzeznaczony do ruchu pojazdów, więc nie jest jezdnią.

Napisano

> dla przykładu.......

> jak ja cię opluję, wyzwę itd itp (oczywiście niezgodnie z

> prawem)....to mozesz mnie nożem pojechać????

możesz... ale musisz się liczyć zkonsekwencjami swoich czynów, które z kolei mogą, ale nie muszą być wyciągnięte zlosnik.gif

Napisano

Czyżbym się pomylił?

tak sądzę...

> jezdnia - część drogi przeznaczoną do ruchu pojazdów,

> Obszar zakreskowany nie jest porzeznaczony do ruchu pojazdów, więc

> nie jest jezdnią.

jest jezdnią....na której wymalowany jest znak poziomy........

ale to nadal jest jezdnia.....

zgodnie z definicją znaku poziomego, na ten fragment wjazd i zatrzymanie jest zabronione.......

ale to nie znaczy że to już wtedy nie jest jezdnia.....

na jezdni wymalowanych jest wiele znaków poziomych....jak choćby przejscie dla pieszych......które też nie jest przeznaczone dla ruchu pojazdów, bo nie wolno po nim poruszać się wzdłuż.....ale ono jest też na jezdni.......

Napisano

> Dziwnym trafem zauważyłem sporo głosów, że ten który

> najpierw trzeba zacząć od tego by określić winę.......

> i kto ja określa.......

> ten co przejeżdza przez obszar wyłączony....narusza

> przepisy......popełnie wykroczenie......bo tam go być nie

> powinno.......

> ale.....

> ten spod znaku A-7 ma obowiązek.........ustąpienia

> pierwszeństwa...........wszystkim........którzy poruszają się po

> jezdni na którą wjeżdża.........

> fakt, ze na tej jezdni są znaki, pasy itd.......ale nadal są na

> jezdni.......

> nie widzisz róznicy???????

> obydwaj naruszają przepisy........

> ale kto się bardziej przyczynia????

> ten co pojechał jak dupek po pasach?????

> czy ten który ma obowiązek ustąpić pierwszeństwa wszystkim????

> Dla mnie to bandytyzm.

> już to raz dziś napisałem.....

> moralnie być moze i tak.......

> prawnie....nie.....

> każdy ma swoje prawa.......

Generalnie rzecz biorąc nie piję tyle, oraz nie ćpam.

> i dla przykładu.......

> jak ja cię opluję, wyzwę itd itp (oczywiście niezgodnie z

> prawem)....to mozesz mnie nożem pojechać????

Fajnie - jak chcesz opiekę lekarską, to jestem w stanie załatwić

Napisano

> jest jezdnią....na której wymalowany jest znak poziomy........

A możesz podać wyjątek wyłączający podaną przez Ciebie definicje z KD?

Napisano

> możesz... ale musisz się liczyć zkonsekwencjami swoich czynów, które

> z kolei mogą, ale nie muszą być wyciągnięte

hehe.gifhehe.gifhehe.gif

claps.gifclaps.gifclaps.gif

proponuję zatem poczytać kilka kodeksów......

a w szczególności karny......

a później podyskutujemy o wyciąganiu konsekwencji.........i idącej za tym odpowiedzialności karnej, zagrozonej konkretną sankcją...czyli....wyrokiem.....

ps:

to było ot takie sobie porównanie......

ale wracając do topicu....

każdy z tych kierowców też się z konsekwencjami muszi liczyć.....

Napisano

> proponuję zatem poczytać kilka kodeksów......

> a w szczególności karny......

> a później podyskutujemy o wyciąganiu konsekwencji.........i idącej za

> tym odpowiedzialności karnej, zagrozonej konkretną

> sankcją...czyli....wyrokiem.....

> ps:

> to było ot takie sobie porównanie......

> ale wracając do topicu....

> każdy z tych kierowców też się z konsekwencjami muszi liczyć.....

To teraz druga strona medalu.

Po pierwsze musiałbyś albo mieć świadków, albo jakiekolwiek dowody, po tym jak się spokojnie oddalę z miejsca... napadu... bo raczej nie miałbyś siły mnie gonić, musiałbyś mnie znaleźć... to że mnie ktoś znajdzie to jeszcze nic... sąd musi udowodnić, że to ja (równie dobrze możesz wskazać każdego i powiedzieć, że to on bo byłeś w szoku). Do tego czasu mogę 150x pozbyć się noża i ewentualnych śladów krwi.

Reasumując. Kiedy dostałbyś kosą w brzuch to złapałbyś się za niego i napewno nie przyszło by ci do głowy szarpać się ze mną a ślad po mnie na 90% by zaginął.

Najlepszym tego odniesieniem panie wszystkowiedzący są drobne choćby stłuczki czy otarcia na parkingach, gdzie w większości przypadków możesz zazgrzytać zębami i wkurzyć się na obite drzwi albo porysowany zderzak czy błotnik.

Proponuję odnieść sobie wiedzę teoretyczną do praktyki. Zamiast mądrzyć się, zastanowić się nad sensem istnienia niektórych przepisów, które często są martwe, lub nie egzekwowane należycie. Przy okazi przyjglądnij się wykrywalności przestępstw, napadów, wykroczeń drogowych.

Przykład następny ? Znak ograniczający prędkość do 70, stań z boku i policz w przeciągu godziny np. na jakiejś wylotówce ile SETEK aut jedzie łamiąc zakaz karygodnie (dajmy na to przekraczając prędkość o więcej niż 50 km/h).

Teoretycznie powinni dostać conajmniej 10 pkt i 500 zł, można też zatrzymać im prawo jazdy. 99% z nich pozostaje bezkarna, często nawet 100%.

Zanim napiszesz następne "złote myśli" to zastanów się nad ich głębszym sensem.

Napisano

> To teraz druga strona medalu.

> Po pierwsze musiałbyś albo mieć świadków, albo jakiekolwiek dowody,

> po tym jak się spokojnie oddalę z miejsca... napadu... bo raczej

> nie miałbyś siły mnie gonić, musiałbyś mnie znaleźć... to że

> mnie ktoś znajdzie to jeszcze nic... sąd musi udowodnić, że to

> ja (równie dobrze możesz wskazać każdego i powiedzieć, że to on

> bo byłeś w szoku). Do tego czasu mogę 150x pozbyć się noża i

> ewentualnych śladów krwi.

> Reasumując. Kiedy dostałbyś kosą w brzuch to złapałbyś się za niego i

> napewno nie przyszło by ci do głowy szarpać się ze mną a ślad po

> mnie na 90% by zaginął.

hehe.gifhehe.gifhehe.gif

chyba odbiegłeś od tematu........i to dość daleko.....

> Najlepszym tego odniesieniem panie wszystkowiedzący są drobne choćby

> stłuczki czy otarcia na parkingach, gdzie w większości

> przypadków możesz zazgrzytać zębami i wkurzyć się na obite drzwi

> albo porysowany zderzak czy błotnik.

w tej materii możesz mieć pretensje do ustawodawców......to oni to prawo takie stworzyli........

mnie się nie czepiaj.......bo nie ja prawo ustanowiłem.... 270751858-jezyk.gif

> Proponuję odnieść sobie wiedzę teoretyczną do praktyki. Zamiast

> mądrzyć się, zastanowić się nad sensem istnienia niektórych

> przepisów, które często są martwe, lub nie egzekwowane

> należycie.

a co ty mozesz wiedzieć na temat mojej wiedzy praktycznej.......????? ja się nie wymądrzam...lecz staram się przekazać wiedzę tym, którzy jej nie mają......

jeśli ci się to nie podoba, cóż....to też jest tylko twój problem.....

to tak samo jak z prawem.......

jeśli zapisy ustawowe obowiązujące w naszym kraju cię nie interesują....to to nie jest mój problem, ale byc może kiedyś bedzie twój.......

przyjglądnij się wykrywalności

> przestępstw, napadów, wykroczeń drogowych.

a jakie masz o nich pojęcie????

jesteś statystykiem w KGP?????

czy tylko prase czytasz......

> Przykład następny ? Znak ograniczający prędkość do 70, stań z boku i

> policz w przeciągu godziny np. na jakiejś wylotówce ile SETEK

> aut jedzie łamiąc zakaz karygodnie (dajmy na to przekraczając

> prędkość o więcej niż 50 km/h).

> Teoretycznie powinni dostać conajmniej 10 pkt i 500 zł, można też

> zatrzymać im prawo jazdy. 99% z nich pozostaje bezkarna, często

> nawet 100%.

sugerujesz, ze powinno się ukarac wszystkich...... hehe.gifhehe.gifhehe.gif

> Zanim napiszesz następne "złote myśli" to zastanów się nad ich

> głębszym sensem.

wiesz....

akurat pisząc jakikolwiek post zastanawiam się nad jego sensem...........

i jeśli nie potrafisz się tam tego doszukać...to poproszę o cytat....jakiegokolwiek bezsensownego......

albo sam zastanów się co piszesz......

moja znajomośc przepisów prawnych wynika z mojego zawodu, a nie z czytania ustaw w necie,

akurat czesto zajmuje się materią ruchu drogowego i wypadków drogowych, dlatego mam wiedzę teoretyczną i praktyczną, której ty zapewne długo nie posiądziesz..........

jeśli chcesz polemizować o przepisach itd....bardzo proszę.......

ale niczym skomentujesz moje posty pod względem wartości merytorycznych....to sam się najpierw zastanów......czy masz zakres wiedzy do polemiki ze mną......

Napisano

> akurat czesto zajmuje się materią ruchu drogowego i wypadków

> drogowych, dlatego mam wiedzę teoretyczną i praktyczną, której

> ty zapewne długo nie posiądziesz..........

zapewne...

> jeśli chcesz polemizować o przepisach itd....bardzo proszę.......

> ale niczym skomentujesz moje posty pod względem wartości

> merytorycznych....to sam się najpierw zastanów......czy masz

> zakres wiedzy do polemiki ze mną......

widzisz... ja widać głupi jestem, ty jsteś ten yntelygent... jeszcze żeby słoma z butów nie wystawała, to może wybrałbyś jakieś lepsze przykłady, konkretne i przydatne, a nie z chmur wzięte nijak nie mające się do sprawy (plucie i nóż... i to niby ja wybiegam).. no ale nie od razu Rzym zbudowano... a ty od razu chciałbyś mówić wszystkim, że są idiotami a twoja racja jest najtwojsza zlosnik.gif

pisz na temat albo daruj sobie w ogóle, nie pisz że nie twoj awina bo przepisy nie ty tworzysz, jeśli non stop się na nie powołujesz a potem wykręcasz kota ogonem

Napisano

> Nie doceniasz mnie, albo robisz to celowo

zlosnik.gif

> Nie o to chodzi. Dziwnym trafem zauważyłem sporo głosów, że ten który

> wysepkę

> sobie przjeżdza nie będzie winien za spowodowanie wypadku, ponieważ

> uderzył

> w samochód wyjeżdząjacy z ulicy podporządkowanej. Bez jaj - możesz to

> jednoacznie

> określić? Dla mnie to bandytyzm.

Ten bandytyzm był wielokrotnie sankcjonowany przez wymiar sprawiedliwości w Polsce.

Sam z ogromnym zdziwieniem się dowiedziałem kiedyś, że:

a) jeżeli będę wyjeżdżał w prawo z ulicy podporządkowanej i zostanę w chwili skrętu czołowo zgarnięty przez wyprzedzajacego na takim skrzyżowaniu, mimo iż jest ono o ruchu niekierowanym i ma przejście dla pieszych, a więc z dwóch paragrafów tam wyprzedzanie jest niedozwolone, to zostanę uznany winnym, jako iż nie ustąpiłem pierwszeństwa pojazdowi poruszającemu się drogą z pierwszeństwem przejazdu. JEgo kierowaca dostanie mandat za .... wyprzedzanie w miejscu niedozwolonym yikes.gif

b) jeżeli będę na takim skrzyżowaniu skręcał w lewo z drogi głównej i dostanę w lewy bok od pacjenta, który tak samo naruszając dwa paragrafy na tym skrzyżowaniu wyprzedzał, to też zostanę uznany winnym, że skręcajac w lewo nie upewniłem się, czy to nie zagraża bezpieczeństwu ruchu.

Czyli w obydwu tych wypadkach sąd ukarałby mnie za "naruszenie" czyjegoś prawa, nabytego w drodze złamania prawa.

c) jeżeli skręcałbym w lewo na skrzyżowaniu z drogi mającej np. trzy pasy i zacząłbym zjeżdżać ze skrzyżowania przecinając jezdnię z przeciwka, widząc że pojazdy jadące dwoma najszybszymi pasami są na tyle daleko, że jest to bezpieczne, a nagle na najwolniejszym pasie pojawiłby się delikwent przeżynajacy żółte i jadący z prędkością np. 2 x dopuszczalną, to też bym został uznany winnym nieustąpienia pierwszeństwa.

I dziwisz się potem, że takie decyzje prowadzą do chorej intrepretacji prawa? Kiedy sądy sankcjonują bezprawie?

Przez dwa lata walczyłem o wprowadzenie znaków zakazu wyprzedzania na skrzyżowaniach z drogą wojewódzką w mojej okolicy - bezskutecznie. Zarządca twierdził, że przecież nikt mu nie zatwierdzi takich znaków, skoro "z mocy prawa" wyprzedzanie tam jest zabronione i nie wolno dublować "oznakowania". Czyli może być głupio i niebezpiecznie, byle zgodnie z przepisami.

A tak to się na przykład rozwiązuje w Irlandii:

277119276-2006.06Ireland071.jpg

I tam wszystkie znaki są stawiane po obydwu stronach jezdni, żeby nawet wyprzedzający ciężarówkę miał możliwość je zobaczyć. Może to i "niezgodne z przepisami", ale logiczne i jasne.

post-9287-14352471826778_thumb.jpg

Napisano

> Zastanawia mnie następująca sytuacja...

> Na początek obrazek: [...]

Ja bede konsekwentny z rownoleglym watkiem - IMHO wg przepisow winnym bedzie niebieski. Wyraznie ma znak A-7, co obliguje go do bezwzglednego ustapienia pierwszenstwa.

Argumenty o obszarze wylaczonym z ruchu nie maja tu znaczenia, bo do ewentualnego zdarzenia dojdzie na jezdni (wg wspominanej tu definicji), a nie na "kreskach".

Powtorze raz jeszcze to co we wspomnianym watku - wyjezdzajac zza znaku A-7 czy wlaczajac sie do ruchu mamy obowiazek ustapic pierwszenstwa wszystkim - nie tylko tym jadacym zgodnie z przepisami.

A moze znowu zapytanie do KWP czy KSP? zlosnik.gif

Napisano

> Dziwnym trafem zauważyłem sporo głosów, że ten który

> najpierw trzeba zacząć od tego by określić winę.......

> i kto ja określa.......

> ten co przejeżdza przez obszar wyłączony....narusza

> przepisy......popełnie wykroczenie......bo tam go być nie

> powinno.......

> ale.....

> ten spod znaku A-7 ma obowiązek.........ustąpienia

> pierwszeństwa...........wszystkim........którzy poruszają się po

> jezdni na którą wjeżdża.........

> fakt, ze na tej jezdni są znaki, pasy itd.......ale nadal są na

> jezdni.......

> nie widzisz róznicy???????

> obydwaj naruszają przepisy........

> ale kto się bardziej przyczynia????

> ten co pojechał jak dupek po pasach?????

> czy ten który ma obowiązek ustąpić pierwszeństwa wszystkim????

I dzięki takim interpretacjom żyjemy wciąż w bantustanie. Na całym świecie winny jest ten, kto swoim naruszeniem prawa spowodował ciąg zdarzeń owocujących szkodą. Ten drugi może być co najwyżej współwinny, o ile sąd mu udowodni, że widział co się dzieje i nie podjął działań w celu uniknięcia lub minimalizacji szkody. I dlatego gościu jadący obszarem wyłączonym z ruchu, o ile nie jest pojazdem uprzywilejowanym, zostanie uznany winnym. Polska chora interperetacja powoduje tylko, że ludzie kombinują i się zabijają, bo "prawo będzie po ich stronie".

Według zasady, którą prezentujesz, jeżeli będę jechał drogą jednokierunkową i nagle zza zakrętu wyskoczy mi pojazd jadący pod prąd, to w razie kolizji on zostanie tylko ukarany za jazdę od prąd?

Poza tym, źle interpretujesz pojęcie jezdni - "jezdnia - część drogi przeznaczoną do ruchu pojazdów; określenie to nie dotyczy torowisk wydzielonych z jezdni;" - część wyłączona z ruchu nie jest przeznaczona do ruchu pojazdów, jak sama nazwa wskazuje.

Spójrz też na definicję ustąpienia pierwszeństwa - "ustąpienie pierwszeństwa - powstrzymanie się od ruchu, jeżeli ruch mógłby zmusić innego kierującego do zmiany kierunku lub pasa ruchu albo istotnej zmiany prędkości, a pieszego - do zatrzymania się, zwolnienia lub przyspieszenia kroku;" - tylko wyjaśnij mi, czy i na jakiej podstawie inny kierująct może się poruszać po obszarze jezdni wyłączonym z ruchu (nie będąc pojazdem uprzywilejowanym)?.

Napisano

> Generalnie rzecz biorąc nie piję tyle, oraz nie ćpam.

Czyżbyś imputował, że sądy tak orzekająxce ....... zlosnik.gif?

> Fajnie - jak chcesz opiekę lekarską, to jestem w stanie załatwić

Sądom też by trzeba było.

Napisano

> I dzięki takim interpretacjom żyjemy wciąż w bantustanie. Na całym

> świecie winny jest ten, kto swoim naruszeniem prawa spowodował

> ciąg zdarzeń owocujących szkodą. Ten drugi może być co najwyżej

> współwinny, o ile sąd mu udowodni, że widział co się dzieje i

> nie podjął działań w celu uniknięcia lub minimalizacji szkody. I

> dlatego gościu jadący obszarem wyłączonym z ruchu, o ile nie

> jest pojazdem uprzywilejowanym, zostanie uznany winnym. Polska

> chora interperetacja powoduje tylko, że ludzie kombinują i się

> zabijają, bo "prawo będzie po ich stronie".

Ale czy Lucyferze ta dyskuja nie ma za zadanie wskazac kto wg prawa ma pierwszenstwo? Bo tak jak pisalem, to ze zdrowy rozsadek, wyobraznia i Bog wie co jeszcze podpowiada, ze WD jest winny ewentualnemu zdarzeniu mozna o dupe potluc jezeli sad orzeknie inaczej. A jestem pewny, ze w wielu przypadkach tak sie stanie. I interpretacja Jacka, a rownoczesnie moja (mysle ze obie oparte na praktyce), powinna byc przestroga zeby w takiej sytuacji nie kierowac sie tylko zdrowym rozsadkiem ale tez czasem chorymi przepisami.

edit: ja taka praktyke potepiam, uwazam ze jest naganna i trzeba z nia walczyc na wszelkie mozliwe sposoby. Ale to jest rzeczywistosc i trzeba zdawac sobie z tego sprawe.

Napisano

Wiesz, jego przykłady są z życia wzięte, bo faktycznie słyszałem o wielu takich orzeczeniach polskich sądów. Ale cały czas uparcie powtarzam, że to iż coś jest notoryczne lub nagminne, nie oznacza wcale, że jest normalne. W Polsce tak samo jak wśród zwykłych ludzi, wśród sądów i biegłych wytwarzają się pewne 'uzusy' które zaczynają stanowic"kanon" i oni się straszie wkurzają, gdy ktoś je zakwestionuje, bo "przecież w Polsce tak jest". Fakt, mamy tu wiele dziwnych rzeczy, na które ludziom z innych krajów włosy się na głowie podnoszą. Zważ, że byliśmy jedynym krajem na świecie, w któym można było przejeźdżać przez czerwone światło, co było zaprzeczeniem podstawowej zasady wpajanej kierowcom na całym świecie, że czerwone = bezwzględnie stop. Ale w Polsce to było "normalne", bo przecież takie było prawo sick.gif

Napisano

> widzisz... ja widać głupi jestem, ty jsteś ten yntelygent... jeszcze

> żeby słoma z butów nie wystawała, to może wybrałbyś jakieś

> lepsze przykłady, konkretne i przydatne, a nie z chmur wzięte

> nijak nie mające się do sprawy (plucie i nóż... i to niby ja

> wybiegam)... a ty od razu

> chciałbyś mówić wszystkim, że są idiotami a twoja racja jest

> najtwojsza

czy jesteś głupi czy nie ocenią to inni......na podstawie postów które napiszesz......zresztą na temat słomy mam takie same zdanie....

nikomu do tej pory nie powiedziałem że jest idiotą, ani nie użyłem wobec innych żadnego podobnego zwrotu w przeciwieństwie do ciebie....

i nie mam najmniejszego zamiaru przekonywać kogokolwiek do mojej racji.........a w szczególności ciebie

> pisz na temat albo daruj sobie w ogóle, nie pisz że nie twoj awina bo

> przepisy nie ty tworzysz, jeśli non stop się na nie powołujesz a

> potem wykręcasz kota ogonem

nie ty będziesz decydował o tym czy będę pisał i na jaki temat........

widze że masz kłopoty z czytaniem i dokładnym zrozumieniem.......

zresztą sens tej powy ższej wypowiedzi też jest niezrozumiały......

ps:

koncząc tę bzdurną wymianę zdań.....

nie zamierzam dalej polemizować z tobą na tematy uboczne i nie związane z treścią tematu....

jak masz coś do mnie osobiście to dawaj na priv......

EOT

Napisano

> I dzięki takim interpretacjom żyjemy wciąż w bantustanie

Na całym

> świecie winny jest ten, kto swoim naruszeniem prawa spowodował

> ciąg zdarzeń owocujących szkodą. Ten drugi może być co najwyżej

> współwinny, o ile sąd mu udowodni, że widział co się dzieje i

> nie podjął działań w celu uniknięcia lub minimalizacji szkody. I

> dlatego gościu jadący obszarem wyłączonym z ruchu, o ile nie

> jest pojazdem uprzywilejowanym, zostanie uznany winnym.

Aż tak źle to nie jest......

Lecz prawników w kraju mamy wielu, a prawo jest jakie jest.......

jednak sądy podejmują decyzję podobno w sposób nizawisły i to one są od ustalania winy....

dlatego ja nie piszę wprost kto jest winien, bo każda sytuacja będzie inna, choćby wydarzyła się na tym samym skrzyżowaniu (dla przykładu - zderzenie następuje zaraz po wjechaniu na jezdnię za znak, lub druga gdzie zderzenie następuje po wjeździe na pas ruchu kilka metrów za znakiem)

tutaj rozpatrujemy sytuację hipotetycznie i omawiamy ją czysto teoretycznie, stwierdzając kto ma jakie obowiązki i kto narusza przepisy......

i tak jak już wcześniej napisałem, moralnie możemy się z tym nie zgodzić, ale od strony zapisu ustawowego, w tym przypadku obydwaj naruszają przepisy........

> Według zasady, którą prezentujesz,

Lucyferku.....to nie jest żadna zasada, lecz przełożenie domniemanej sytuacji na konkretne przepisy...:)

jeżeli będę jechał drogą

> jednokierunkową i nagle zza zakrętu wyskoczy mi pojazd jadący

> pod prąd, to w razie kolizji on zostanie tylko ukarany za jazdę

> od prąd?

a czy widzisz tu naruszenie przepisów z twojej strony????

> Poza tym, źle interpretujesz pojęcie jezdni - "jezdnia - część drogi

> przeznaczoną do ruchu pojazdów; określenie to nie dotyczy

> torowisk wydzielonych z jezdni;" - część wyłączona z ruchu nie

> jest przeznaczona do ruchu pojazdów, jak sama nazwa wskazuje.

definicja powierzchni wyłączonej oznacza, że znajduje się ona na drodze, ale wjazd na nią i zatrzymanie jest zabronione,

> Spójrz też na definicję ustąpienia pierwszeństwa - "ustąpienie

> pierwszeństwa - powstrzymanie się od ruchu, jeżeli ruch mógłby

> zmusić innego kierującego do zmiany kierunku lub pasa ruchu albo

> istotnej zmiany prędkości, a pieszego - do zatrzymania się,

> zwolnienia lub przyspieszenia kroku;" - tylko wyjaśnij mi, czy i

> na jakiej podstawie inny kierująct może się poruszać po obszarze

> jezdni wyłączonym z ruchu (nie będąc pojazdem

> uprzywilejowanym)?.

to właśnie o to chodzi, że poruszać się po nim nie może.....

a jeśli to zrobi, popełnia wykroczenie........(zresztą tak samo jak przejechanie przez linię podwójną ciągłą i wiele temu podobnych...)

jemu nie wolno tam wjechać i koniec.........ale co będzie jak wjedzie........

czy to zwalnia tego drugiego od zachowania określonego ustąpieniem pierwszeństwa w związku ze znakiem A-7?????

otóż właśnie nie zwalnia..........

bo on wjeżdzając na jezdnię przed którą ten znak stoi, też ma obowiązki z których się musi wywiązać, a nie ma w nich zapisane, że jak ktoś inny łamie prtzepisy, to on nie musi już nic robić........

zdaje sobie sprawę z tego, że w takich sytuacjach to wszystko głupio brzmi, ale przepisy na każdego nakładają obowiązki i prawa.......i każdy odpowiada za ich naruszenie......

Napisano

> Zastanawia mnie następująca sytuacja...

Czasem występuję w roli WD i zasuwam kreskami. Zawsze w sytuacji, gdy na wyjazd czeka "pojazd niebieski" wypuszczam go, mimo iż to ja jestem na drodze z pierwszeństwem (co z tego, że na obszarze wyłączonym z ruchu). Czasami nawet mi dziękują kierunkami. zlosnik.gif

Raz zdarzyło mi się, że "niebieski" nie chciał wyjechać mimo moich nalegań (łapami i światłami). Być może wziął mnie za kogoś, kto chce go złapać "na stłuczkę" (wiadomo - dla mnie mandat za 150 za poruszanie się po kreskach, a on winny kolizji, bo nie ustąpił pierwszeństwa, co nakazywał mu znak).

mar00ha

Napisano

> Czasem występuję w roli WD i zasuwam kreskami. Zawsze w sytuacji, gdy

> na wyjazd czeka "pojazd niebieski" wypuszczam go, mimo iż to ja

> jestem na drodze z pierwszeństwem (co z tego, że na obszarze

> wyłączonym z ruchu). Czasami nawet mi dziękują kierunkami.

Mielismy duzo teorii. Teraz mamy praktyke hehe.gifok.gif

Napisano

> Czyżbyś imputował, że sądy tak orzekająxce ....... ?

W wielu wypadkach hahaha.gif

> Sądom też by trzeba było.

To jakieś generalne leczenie jest potrzebne zakrecony.gif

Napisano

> Mielismy duzo teorii. Teraz mamy praktyke

Jako poważny moderator kącika powinienem mieć pewne doświadczenie. zlosnik.gif

mar00ha

Napisano

> Czasem występuję w roli WD i zasuwam kreskami.

Codziennie widzę, że na ulicach jest od diabła przeróżnych ćwoków, ale ni cholery nie mogę pojąć jak można się tym jeszcze chwalić. Moderator motokącika kjm... sick.gif

Napisano

> przecież ten ''teren zakreskowany'' to jest dziura w ziemi, mur,

> ściana, trzeci wymiar a nie pobocze, pole zaorane!!!!!

Czemu? Jest to obszar wyłączony z ruchu. Jeżeli już coś z niego zjeżdża, to zgodnie z logiką

powinno się przyjąc, że wlącza się do ruchu. Wiem, że w kodeksie stoi inaczej, ale to inna

sprawa smile.gif

Napisano

> Czemu? Jest to obszar wyłączony z ruchu. Jeżeli już coś z niego

> zjeżdża, to zgodnie z logiką

> powinno się przyjąc, że wlącza się do ruchu. Wiem, że w kodeksie stoi

> inaczej, ale to inna

> sprawa

ot i cały problem, że to co w kodeksie zapisane, nie zawsze w praktyce jest do końca logiczne........

nie mniej rządzi tu kodeks, a nie logika....

a wystarczyłoby w takim przypadku zamiast tej jezdni, z obszrem zakreskowanym, zrobić tam trawniczek z krawężnikiem.......

i po problemie......... cool.gif

Napisano

> Czasem występuję w roli WD i zasuwam kreskami.

po co?

Napisano
  • Autor

> A co Satana spotkałeś

kombinuję gdzie zrobić dzwona z satanem, zeby nikt nie był winny biglaugh.gif

Temat został przeniesiony do archiwum

Ten temat przebywa obecnie w archiwum. Dodawanie nowych odpowiedzi zostało zablokowane.

Ostatnio przeglądający 0

  • Brak zarejestrowanych użytkowników przeglądających tę stronę.

Powiadomienie o plikach cookie

Używając tego serwisu, wyrażasz zgodnę na naszą Polityka prywatności oraz Warunki użytkowania.

Account

Navigation

Szukaj

Szukaj

Configure browser push notifications

Chrome (Android)
  1. Tap the lock icon next to the address bar.
  2. Tap Permissions → Notifications.
  3. Adjust your preference.
Chrome (Desktop)
  1. Click the padlock icon in the address bar.
  2. Select Site settings.
  3. Find Notifications and adjust your preference.