Skocz do zawartości
View in the app

A better way to browse. Learn more.

Autokącik

A full-screen app on your home screen with push notifications, badges and more.

To install this app on iOS and iPadOS
  1. Tap the Share icon in Safari
  2. Scroll the menu and tap Add to Home Screen.
  3. Tap Add in the top-right corner.
To install this app on Android
  1. Tap the 3-dot menu (⋮) in the top-right corner of the browser.
  2. Tap Add to Home screen or Install app.
  3. Confirm by tapping Install.

Nówka, ale nie do końca...

Featured Replies

Napisano

Jakiś czas temu, nie pierwszy i nie ostatni raz, część serwisów www, tv, radio poruszyły temat samochodów "z ubiegłego roku", czyli fabrycznie "nowych", ale nie do końca. Wytaczano tu ciężkie działa przeciwko autom stojącym i nic nie robiacym na placach po pół roku, a czasem i dłużej, że korozja, że opony poodgniatane, i kilka innych. Suma sumarum, wszystko zmierzało do tego, by za wszelką cenę zniechęcić potencjalnego nabywcę do kupowania aut z poprzedniego roku kalendarzowego.

No i niby coś w tym jest. Faktycznie, z punktu widzenia teorii mają wiele racji. Ba, z racji wykształcenia sam bym się pod tymi teoriami podpisał obiema rękoma, ale... no właśnie, jest jedno "ale".

Z tego co wiem, to Polska należy do jednego z niewielu krajów, które jako datę pierwszej rejestracji wpisują w zasadzie datę produkcji. W innych krajach, jak np. GB, D, wpisuje się w dowód datę zakupu. Stąd np. pomimo tego, że focusa I przestano produkować jakoś tak w sierpniu 2004, to spokojnie można spotkać zarówno focusa I jak i II na ulicy z marca 2005. Ma to swoje plusy, i minusy, jak wszystko, ale teraz moje pytanie: dlaczego wszyscy tak głośno w Polsce krzyczą, że auta z poprzedniego roku kalendarzowego są gorsze (pomijam utratęwartości na starcie) pod względem technicznym, w porównaniu z autem, które wyjechało prosto z fabryki. Dlaczego mówi się, że wcześniejsza korozja, "odleżyny" auta skrócą jego użytkowanie bezawaryjne o kilka lat, podczas gdy bardzo chętnie sprowadza siedo nas auta np. z D, NL, gdzie wiele aut stoi dość długo, nim znajdzie właściciela? I wszyscy chwalą, auta jeżdżą, w Polsce przeżywają swoją drugą młodość, i robią kolejne 300k km, albo i więcej...

Czy gdyby w Polsce zrezygnowano z teo typu procedury - data rejestracji=data produkcji - czy kupilibyście auto np. w marcu 2007 roku, pomimo, że data jego produkcji to lipiec 2006?

Zapraszam do dyskusji biglaugh.gif

Napisano

Mnie nawet ostatnio przechodzil przez glowe pomysl, zeby kupic na raty Leona z 2006. Uwazam, ze to jest swietna oferta dla tych zarabiających mniej, a chcacych miec nówke...

Napisano

> Czy gdyby w Polsce zrezygnowano z teo typu procedury - data

> rejestracji=data produkcji - czy kupilibyście auto np. w marcu

> 2007 roku, pomimo, że data jego produkcji to lipiec 2006?

gwoli ścisłości, w dowodzie rejestracyjnym jest rok produkcji i data pierwszej rejestracji

były przypadki przebijania tabliczek znamionowych, aby odmłodzić auta

co do "odleżyn", to kwestia przygotowania auta do dłuższego składowania, zapewne takie auto, które długo czeka na sprzedaż, nie jest do tego przygotowane - akumulator, silnik, opony i inne elementy gumowe ilegają różnym typom korozji

wiec dobzre jest wiedzieć ile w rzeczywisctości takie auto ma lat, bo wtedy świadomie je kupujemy i można ponegocjować cenę

gdyby uwidaczniana była tylko data sprzedaży, to dealerzy wciskali by nam 1-2 letnie auta w cenie nówki bez "odleżyn" zlosnik.gif

Napisano

> Z tego co wiem, to Polska należy do jednego z niewielu krajów, które

> jako datę pierwszej rejestracji wpisują w zasadzie datę

> produkcji.

Nawet mi sie nie chce sprawdzac, czy jest to bzdura czy nie. Data pierwszej rejestracji to data pierwszej rejestracji, a nie produkcji. W DR jest i rok produkcji i data pierwszej rejestracji.

Napisano

> Mnie nawet ostatnio przechodzil przez glowe pomysl, zeby kupic na

> raty Leona z 2006. Uwazam, ze to jest swietna oferta dla tych

> zarabiających mniej, a chcacych miec nówke...

zeszłoroczny odpadek na poczatku nastepnego roku niczym się nie różni od auta kupowanego w środku roku - każde ma kilak miesiecy od daty produkcji

a niska cena, to właśnie zasłużona okazja - a jeśłi ktoś chce dłuzej pojeździć, to nie będzie to miało większego wpływu na cenę odsprzedazy

gorzej gdy auto ma rok lub nawet 2 i szlajało się po świece zanim trafiło do sprzedaży

Napisano
  • Autor

> Nawet mi sie nie chce sprawdzac, czy jest to bzdura czy nie. Data

> pierwszej rejestracji to data pierwszej rejestracji, a nie

> produkcji. W DR jest i rok produkcji i data pierwszej

> rejestracji.

To w takim razie, o co to halo, że auto z zeszłego roku. Kupując je, wie tylko kupujący, że auto jest z lipca 2006, ale kupił w lutym 2007 i taka jest data w DR. Więc gdzie utrata wartości?? Skąd wiadomo, że auto jest "stare" rocznikowo?

Napisano

> To w takim razie, o co to halo, że auto z zeszłego roku. Kupując je,

> wie tylko kupujący, że auto jest z lipca 2006, ale kupił w lutym

> 2007 i taka jest data w DR. Więc gdzie utrata wartości?? Skąd

> wiadomo, że auto jest "stare" rocznikowo?

w dowodzie jest ROK produkcji i data pierwszej rejestracji zlosnik.gif

a jak na auat są promocje, to i ceny uzywek to odzwierciedlają - wystarczy poczytać Eurotax

Napisano
  • Autor

> wiec dobzre jest wiedzieć ile w rzeczywisctości takie auto ma lat, bo

> wtedy świadomie je kupujemy i można ponegocjować cenę

> gdyby uwidaczniana była tylko data sprzedaży, to dealerzy wciskali by

> nam 1-2 letnie auta w cenie nówki bez "odleżyn"

ja to rozumiem, ale ciemna Europa zachodnia kupuje auta w ciemno - ja tak np. kupiłem focusa - rok produkcji to lipiec 2004, pierwsza rejestracja 2005 koniec marca. Zrobiłem to w pełni świadomie, ale już moi znajomi, nie patrzą na datęprodukcji, a datę rejestracji - bo tylko to się liczy przy sprzedaży... a zmierzam do tego, że takich aut na ulicach Anglii jest pełno, i praktyka ta jest stosowana od wielu, wielu lat. Auta jeżdżą, teraz jadą do Polski wink.gif, i w zasadzie mają się dobrze... Gdybym próbował zejść z ceny, bo data produkcji jest z zeszłego roku, wyśmiano by mnie...

Napisano

> To w takim razie, o co to halo, że auto z zeszłego roku. Kupując je,

> wie tylko kupujący, że auto jest z lipca 2006, ale kupił w lutym

> 2007 i taka jest data w DR. Więc gdzie utrata wartości?? Skąd

> wiadomo, że auto jest "stare" rocznikowo?

nie bo w dowodzie jest data produkcji (na ostatniej stronie) i data pierwszej rejestracji( na pierwszej stronie) wink.gif

Napisano

> Z tego co wiem, to Polska należy do jednego z niewielu krajów, które

> jako datę pierwszej rejestracji wpisują w zasadzie datę

> produkcji. W innych krajach, jak np. GB, D, wpisuje się w dowód

> datę zakupu.

To jet też kwestia, o którą nalezałoby zapytać ubezpieczalnie.

Ich nie interesuje data rejestracji tylko rok produkcji.

Napisano

> To w takim razie, o co to halo, że auto z zeszłego roku.

Ale jakie halo? grinser006.gif Kupujemy teraz auto z 2006 roku teoretycznie taniej o 10 tys. i za kilka lat proporcjonalnie taniej je odsprzedamy. Czy w salonie na poczatku roku to stoja obok siebie takie same samochody z 2006 i z 2007 roku w roznych cenach? I czy ten z 2006 w styczniu jest tanszy niz byl w grudniu? Niemozliwe! Jak to wyglada?

Gdyby tak to wygladalo, to juz w listopadzie zalamywala by sie sprzedaz samochodow w salonach.

Napisano
  • Autor

> w dowodzie jest ROK produkcji i data pierwszej rejestracji

> a jak na auat są promocje, to i ceny uzywek to odzwierciedlają -

> wystarczy poczytać Eurotax

czyli wiadomo, o co mi chodziło - w DR jest data produkcji i data pierwszej rejestracji. W kilku krajach europejskich jest tylko data pierwszej rejestracji. Czyli odpada efekt aut zeszłorocznych, ludzie kupują nieświadomie, jeżdżą, ba, nie dbają o auta jak Polacy, i kurna te auta chodzą, i jadą potem do Polski, na Białoruś i dalej śmigają, mimo, że na karku mają dobre 6 miesięcy więcej i w zasadzie "choroby stania na placu"...

Napisano
  • Autor

> Ale jakie halo?

Poczekaj na początek roku 2008 - poczytasz n artykułów, różnych gryzipiórków i innych "fachowców" - jak to auto traci stojąc na dworze, i marznąc nie przykryte kołderką. Właśnie o to "halo" mi chodzi. Że na zachodzie nikt o to nie dba, nie daje mu to możliwości kupienia tańszego auta, a jednak system funkcjonuje, wszyscy są szczęśliwi, i co najważniejsze auta jeżdżą.... Właśnie to mnie gryzie, bo z korozją mam dość wiele wspólnego, i w zasadzie wg mojej logiki takie auto stojące pól roku-rok na placu, gwałci prawa fizyki jeżdżąc sprawnie przez następne n lat i się nie psując biglaugh.gif

Napisano
  • Autor

> To jet też kwestia, o którą nalezałoby zapytać ubezpieczalnie.

> Ich nie interesuje data rejestracji tylko rok produkcji.

Eh, bo ubezpieczalnie szukają tylko kasy - ale w sumie słusznie, bo skoro Polskie prawodawstwo daje możliwość kupić taniej, to trudno ubezpieczyćto od wyższej kwoty biglaugh.gif

Napisano

> Poczekaj na początek roku 2008 - poczytasz n artykułów, różnych

> gryzipiórków i innych "fachowców" - jak to auto traci stojąc na

> dworze, i marznąc nie przykryte kołderką. Właśnie o to "halo" mi

> chodzi. Że na zachodzie nikt o to nie dba, nie daje mu to

> możliwości kupienia tańszego auta, a jednak system funkcjonuje,

> wszyscy są szczęśliwi, i co najważniejsze auta jeżdżą....

> Właśnie to mnie gryzie, bo z korozją mam dość wiele wspólnego, i

> w zasadzie wg mojej logiki takie auto stojące pól roku-rok na

> placu, gwałci prawa fizyki jeżdżąc sprawnie przez następne n lat

> i się nie psując

widac ze lobby motoryzacyjne dobrze tam sobie zrobiło zlosnik.gif

u nas mozna dostać sporo upustu za rocznik, wiec czemu nie korzystać z tego smile.gif

Napisano

> To w takim razie, o co to halo, że auto z zeszłego roku. Kupując je,

> wie tylko kupujący, że auto jest z lipca 2006, ale kupił w lutym

> 2007 i taka jest data w DR. Więc gdzie utrata wartości?? Skąd

> wiadomo, że auto jest "stare" rocznikowo?

ja mam w DR rok produkcji 12.1998, a pierwszą datę rejestracji 03.1999 skromny.gif

Napisano

> Właśnie o to "halo" mi

> chodzi. Że na zachodzie nikt o to nie dba, nie daje mu to

> możliwości kupienia tańszego auta, a jednak system funkcjonuje,

> wszyscy są szczęśliwi, i co najważniejsze auta jeżdżą....

Ale u nas tez nie, pytalem wczesniej czy w salonie moga stac obok siebie dwa identyczne samochody z rocznika 2006 i 2007 w roznej cenie? Watpie. Zawsze bedzie miedzy nimi jakas sztuczna roznica na kozysc tego nowszego, tlumaczaca jego wyzsza, zaporowa wrecz cene zeby sprzedac ten stary.

Na calym swiecie wiek samochodu okresla sie na podstawie roku produkcji, tyle ze w bogatych krajach jak juz sie go po kilku latach oddaje za pol wyplaty na zlom albo handlarzowi ze wschodu, ten rok produkcji przestaje miec jakiekolwiek znaczenie biglaugh.gif.

Napisano

> Jakiś czas temu, nie pierwszy i nie ostatni raz, część serwisów www,

> [...]

> Zapraszam do dyskusji

- Przysłano nam jesiotra drugiej świeżości - oznajmił bufetowy.

- Kochaneczku, to nonsens!

- Co nonsens?

- Druga świeżość to nonsens! Świeżość bywa tylko jedna - pierwsza i tym samym ostatnia. A skoro jesiotr jest drugiej świeżości, to oznacza to po prostu, że jest zepsuty.

Powered by Bułhakow...

I głównie o to chodzi... Auto z poprzedniego roku jest rocznikowo starsze, nawet jakby było wyprodukowane 31 grudnia a sprzedane 2 stycznia - nie ważne, ważne, że przy odsprzedaży mniej się dostanie. Taki drobny mit pokutuje w narodzie, że liczą się roczniki a nie faktyczna data produkcji...

Napisano

> I głównie o to chodzi... Auto z poprzedniego roku jest rocznikowo

> starsze, nawet jakby było wyprodukowane 31 grudnia a sprzedane 2

> stycznia - nie ważne, ważne, że przy odsprzedaży mniej się

> dostanie. Taki drobny mit pokutuje w narodzie, że liczą się

> roczniki a nie faktyczna data produkcji...

Jeżeli kupujesz nowe, to nie po to aby myśleć ile stracisz na odsprzedaży.

Jak kupujęauto żeby nim jeździć np 5 lat to mam w d. ile będzie warte po 5 latach. Dla mnie może być nawet nic.

Moje obecne służy od 7 lat jako dalekobieżny tramwaj (luksusowy jak na tramwaj) do pracy 35-40kkm rocz. Koszty paliwa + inne eksloatacji przekroczyły jakieś 3lata temu jego wartość zakupu.

Więc co dla Ciebie ważne, to dla tych co kupują nowe wcale nie musi być ważne. zlosnik.gif

Napisano
  • Autor

Czyli dochodzimy do setna sprawy - póki co nikt z wypowiadających się nie przejmuje się zbytnio "leżakowaniem" auta, powiedzmy gdy stało pół roku, a nie 2 lata na placu. "Przejmujecie" się rocznikiem, bo chodzi o kasę... hmmmm, słusznie, słusznie - tylko po co w takim razie ta nagonka co roku na "stare" auta - tak czy siak muszą zostać sprzedane, bo pójdą na złom, więc producentowi nie powinno być rybka. Chyba, że producent "sprzedaje" auto dealerowi, a to potem problem dealera. W takim razie po raz kolejny wychodzi, że to kochane prawo idzie na rękę producentowi samochodów, dając mu furtkę - auta "stare-nowe" i auta nowe rocznikowo sick.gif

Napisano

sprzedaż zeszłorocznego auta taniej, wynika z faktu, że w dowodach jest ROK PRODUKCJI - nikt przy tej samej cenie po prostu nie kupił by zeszłorocznego modelu dla samej zasady, żeby nie stracić przy odsprzedaży

Napisano

> sprzedaż zeszłorocznego auta taniej, wynika z faktu, że w dowodach

> jest ROK PRODUKCJI

Ale te auta wcale nie sa tansze. Fakt, maja teraz rabaty, ale w grudniu mialy takie same tyle ze swiateczne, w lecie wakacyjne, wiosna wiosenne itd. Gdzie masz taniej i jaki samochod? Jak juz zejda te z 2006, na ich miejscu pojawia sie za chwile nowki z 2007 roku z wiosennymi upustami hahaha.gifrotfl.gif.

Napisano

Widzisz.

Wic rozbija się o pokutujący w naszym kraju "kult rocznika".

Sprzęt może być zajeżdżonym śmietnikiem na kołach, byle MŁODY.

I tu mamy pokłosie takiego myślenia.

Kupujemy auto nowe (fabrycznie nowe), ale "roczne".

Co do kwestii składowania - auta są fabrycznie zakonserwowane, więc nic szczególnego się z nimi nie dzieje.

W wielu krajach auta stoją na placu po pół roku-rok i jakoś nikt nie narzeka - to nie gomółka sera, żeby się zepsuło od za długiego składowania :-D

Stąd też - poza wyznawanym w naszym kraju kultem rocznika - nie ma racjonalnych przesłanek pozwalających skreślić auto "poprzedniorocznikowe".

Napisano

> Z tego co wiem, to Polska należy do jednego z niewielu krajów, które

> jako datę pierwszej rejestracji wpisują w zasadzie datę

> produkcji.

Cos pokreciles. Chyba chciales napisac odwrotnie.

Ale nie ma to wiekszego znaczenia

bo wpisuje sie date zarowno produkcji i date rejstracji.

Napisano
  • Autor

> Cos pokreciles. Chyba chciales napisac odwrotnie.

> Ale nie ma to wiekszego znaczenia

> bo wpisuje sie date zarowno produkcji i date rejstracji.

kurde, pokręciłem, ale się wyjaśniło biglaugh.gif

Napisano
  • Autor

No że tak powiem, będę sam na sobie ćwiczył - focus dwa razy stał i niewiele jeździł - raz między produkcją, a kupnem przez pierwszego właściciela, dwa między kupnem I właściciela, a moim odkupieniem (auto miało zrobione od 31 marca 2005 do 12 listopada 2005 szalone 4k km). Ponieważ autko kupiliśmy jako używaną nufkę wink.gif, stwierdziliśmy, że zostanie z nami dłużej - stąd będzie okazja potestowac, jak to leżakowane auto będzie się zachowywać po 5-6 latach.

A sprawa jest o tyle dla mnie ciekawa, że jak zostało tu wspomniane, na zachodzie auto może postać i stoi nim zostanie sprzedane. I teraz - jeśli faktycznie ma to wpływ - techniczny - na auto, to taki Ceed sprzedawany w UK z 5 letnią gwarancją (pełną) powinien zacząć się sypać na potęgę, bo nie dość, że koreaniec, to jeszcze w UK postoi trochę na placu, bo jakoś nie idzie jak świeże bułki - czyli mogłaby to być przysłowiowa pentla na szyję - a nikt się jednak nie przejmuje tym... co ciekawe - stwierdzam, że w Anglii nie dba się o auto tak, jak dba sie w Polsce. I mimo to, daje się na znakomitą większość aut gwarancję 3 letnią, choć w Polsce te same auta mają gwarancji 1 rok...

Kurde, o co tu w tym wszystkim chodzi niewiem.gif - ceny aut na zachodzie porównywalne w przelicznieu na złotówki z Polską. Gwarancje dłuższe (bo to i uwiązanie klienta i kasa z przeglądów), w Polsce 1 roczne - i zachęcanie do wykupienia przedłużenia, które i tak ma więcej wyłączeń. Auta sprzedaje się wg rocznika, sztucznie zaniżajac cenę i dając złudzenie, że kupuje się taniej - bo wystarczy poczekać na jakąś lepszą promocję, i ceny są zbliżone...

Na koniec zeszłego roku ford zrobił promocję - w cenie focusa 1.6 16V sprzedawano focusa 1.8 115KM - jak im się to opłacało niewiem.gif - im dalej w las, tym ciemniej, i coraz trudniej mi zrozumieć politykę firm...

Napisano

> Stąd też - poza wyznawanym w naszym kraju kultem rocznika - nie ma

> racjonalnych przesłanek pozwalających skreślić auto

> "poprzedniorocznikowe".

one niczym się nie różnią od aut kupowanych w środku roku

można trafić we wrześniu na takie, które stało ponad pół roku np. od stycznia - ale rocznik ten sam zlosnik.gif

a można trafić w styczniu na takie które zostało wyprodukowane 2 mies. temu w grudniu

w sumie nawet lepiej - formalnie młodsze auto z obniżką ceny za rocznik ok.gif

ale są też eksktremalne przypadki - ja u siebie za oknem kiedyś widziałem tabuny aut (zdaje się Kia) które stały na ubitej ziemi i po 2 lata ...

Napisano

> No że tak powiem, będę sam na sobie ćwiczył - focus dwa razy stał i

> niewiele jeździł - raz między produkcją, a kupnem przez

> pierwszego właściciela, dwa między kupnem I właściciela, a moim

> odkupieniem (auto miało zrobione od 31 marca 2005 do 12

> listopada 2005 szalone 4k km). Ponieważ autko kupiliśmy jako

> używaną nufkę , stwierdziliśmy, że zostanie z nami dłużej - stąd

> będzie okazja potestowac, jak to leżakowane auto będzie się

> zachowywać po 5-6 latach.

Z autopsji powiem, że nie ma jakichś szczególnych problemów - swoje auto weekendowe odpalam raz na 2-3 tygodnie, roczny nalot na poziomie ok 5-10 kkm, poza stałym podłączeniem pod prostownik nie ma żadnych "modsów" konserwacyjnych, stoi w lekko grzanym garażu (temp lekko na +).

7 lat, zero odczuwalnych problemów.

No, tylko tarcze hamulcowe szybko zgniły, a nowe też pewnie szybko dokonają żywota ;-D

> A sprawa jest o tyle dla mnie ciekawa, że jak zostało tu wspomniane,

> na zachodzie auto może postać i stoi nim zostanie sprzedane. I

> teraz - jeśli faktycznie ma to wpływ - techniczny - na auto, to

> taki Ceed sprzedawany w UK z 5 letnią gwarancją (pełną) powinien

> zacząć się sypać na potęgę, bo nie dość, że koreaniec, to

> jeszcze w UK postoi trochę na placu, bo jakoś nie idzie jak

> świeże bułki - czyli mogłaby to być przysłowiowa pentla na szyję

> - a nikt się jednak nie przejmuje tym... co ciekawe -

> stwierdzam, że w Anglii nie dba się o auto tak, jak dba sie w

> Polsce. I mimo to, daje się na znakomitą większość aut gwarancję

> 3 letnią, choć w Polsce te same auta mają gwarancji 1 rok...

min 2 lata - wymóg UE.

> Kurde, o co tu w tym wszystkim chodzi - ceny aut na zachodzie

> porównywalne w przelicznieu na złotówki z Polską. Gwarancje

> dłuższe (bo to i uwiązanie klienta i kasa z przeglądów), w

> Polsce 1 roczne - i zachęcanie do wykupienia przedłużenia, które

> i tak ma więcej wyłączeń.

Bo inny wciąż w naszym kraju jest rynek - za mały obrót, żeby się zarzynać.

Napisano

> Z autopsji powiem, że nie ma jakichś szczególnych problemów - swoje

> auto weekendowe odpalam raz na 2-3 tygodnie, roczny nalot na

rzadko smile.gif

ja, jak któreś z aut stoi, to jednak przynajmniej raz w tygodniu wyprowadzam na przejażdżkę w wietrze cylindry

nie wiem czymu tak, ale jakoś mi się wydaje, że raz w tygodniu bedzie w sam raz hehe.gif

Napisano
  • Autor

> min 2 lata - wymóg UE.

Eh, to tu nie ma UE - 3 lata w zwyż na auta, ale na inne produkty - 1 rok, np. TV... nigdy tej Anglii nie pojmę wink.gif

> Bo inny wciąż w naszym kraju jest rynek - za mały obrót, żeby się

> zarzynać.

A myślisz, że tu większy obrót? Tak, luksusowych aut tak - normą są auta za 40-60k funtów funkiel nówki. Ale typowego auta klasy C nie kupuje się nowego, a tak jak ja - pół roczne-roczne. Zysk na kasie 40-50% wartości nowego. Nie znam liczb, ale nie widać tak bardzo dużo nówek fabrycznych na ulicach w segmencie C i D klasy średniej (mondeo, vectra, etc.). Muszę gdzieś pogrzebać i poszukać.

Chociaż z drugiej strony możesz mieć rację - auto które kupiłem było od firmy lisingowej - firma ta ma flotę 15 000 aut zmienianych co 4-6 miesięcy. Takich firm musi być i jest kilka, bo rynek aut używanych jest potwornie bogaty - czyli może jednak mają obrót, nie trzymają aut do końca ich żywota 15-20 lat, i maszyna się kręci...

Napisano

> rzadko

> ja, jak któreś z aut stoi, to jednak przynajmniej raz w tygodniu

> wyprowadzam na przejażdżkę w wietrze cylindry

> nie wiem czymu tak, ale jakoś mi się wydaje, że raz w tygodniu bedzie

> w sam raz

Rzadko, owszem - niestety nie chce mi się jak cholera jeździć częściej do garażu, zwłaszcza, że wyjazd to cały ceremoniał, bo trzeba wystawić auta stojące przed garażem, poodpinać auto od prostownika, wstawić z powrotem to co przed garażem stało, a na koniec powtórka z rozrywki całości ;-D

Napisano

> min 2 lata - wymóg UE.

Dwa lata gwarancji na towary w UE to kolejna legenda... Nie było i nie ma takiego obowiązku!

Sprzedawca odpowiada przez dwa lata przed kupującym z tytułu niezgodności z umową - i to jest regulowane ustawą. Nikt natomiast nie narzuca okresu gwarancyjnego.

Napisano

> Z autopsji powiem, że nie ma jakichś szczególnych problemów - swoje

> auto weekendowe odpalam raz na 2-3 tygodnie, roczny nalot na

> poziomie ok 5-10 kkm, poza stałym podłączeniem pod prostownik

> nie ma żadnych "modsów" konserwacyjnych, stoi w lekko grzanym

> garażu (temp lekko na +).

> 7 lat, zero odczuwalnych problemów.

> No, tylko tarcze hamulcowe szybko zgniły, a nowe też pewnie szybko

> dokonają żywota ;-D

> min 2 lata - wymóg UE.

> Bo inny wciąż w naszym kraju jest rynek - za mały obrót, żeby się

> zarzynać.

No i do tego dochodzi stan dróg w Polsce. Gdyby były jak Europie przez duże E to pewnie producenci przedłużyliby i u nas do 3 latek.

Napisano

> No i do tego dochodzi stan dróg w Polsce. Gdyby były jak Europie

> przez duże E to pewnie producenci przedłużyliby i u nas do 3

> latek.

Na przeszkodzie wydłużeniu gwarancji stoi TYLKO I WYŁĄCZNIE nieopłacalność takiej zabawy.

Każde standardowo eksploatowane auto (przeciętne przebiegi, normalna eksploatacja, a nie wożące wesołą ekipę tynkarzy z paroma worami cementu w bagażniku) wytrzyma z przysłowiowym palcem pod ogonem 3 lata / 100 kkm bez poważnych ingerencji w zawieszenie.

Napisano

> Ale te auta wcale nie sa tansze. Fakt, maja teraz rabaty, ale w

> grudniu mialy takie same tyle ze swiateczne, w lecie wakacyjne,

> wiosna wiosenne itd. Gdzie masz taniej i jaki samochod? Jak juz

> zejda te z 2006, na ich miejscu pojawia sie za chwile nowki z

> 2007 roku z wiosennymi upustami .

za tyle samo kasy z lepszym wypasem zlosnik.gif

Napisano

Pierwszą "nufke" kupiłem w grudniu... już były spore promocje smile.gif

Drugą "nufke" zanabyłem w lutym (auto z zeszłego roku.)

Nie było to jednak podyktowane co prawda ceną wink.gif w jednym i drugim wypadku, nie mniej jednak cena była w obu przypadkach co najmniej zachęcająca smile.gif

Następne gdy będe kupował też zapewne wezmę na przełomie roku... teraz już zupełnie świadomie wink.gif

Wolę zaoszczędzić kilka-kilkanaście tysięcy na starcie...

Po kilku latach różnica w cenie jest naprawde niewielka wink.gif

Napisano

> Cos pokreciles. Chyba chciales napisac odwrotnie.

> Ale nie ma to wiekszego znaczenia

> bo wpisuje sie date zarowno produkcji i date rejstracji.

To teraz ciekawostka z mojego dowodu rejestracyjnego.

Mam VW Polo z '92. Poprzedni wlasciciel sprowadzil je do Polski w '97 i je zarejestrowal. Tak wiec jak kupowalem samochod, to mial czarne blachy.

W dowodzie mam wpisane:

rok produkcji: 1997

Data rejestracji: xx.xx.1997

w adnotacjach mam wpis Skladak, bo podobno silnik przyjechal osobno i reszta auta osobno zeby bylo taniej.

Czy rok produkcji skladakow, to rok złozenia do kupy?

Napisano

auto wyprodukowane w styczniu czy lutym też będzie na częściach z poprzedniego roku grinser006.gif

Napisano

> To jet też kwestia, o którą nalezałoby zapytać ubezpieczalnie.

> Ich nie interesuje data rejestracji tylko rok produkcji.

czasem patrzą rocznikowo czasem wiekowo

Napisano
  • Autor

IMHO auto stojące 0,5 roku na placu więcej, to nie "takie samo" auto o te 0,5 roku młodsze...

każdy element zużywa się niezależnie czy auto stoi, czy jedzie, jeden mniej, drugi bardziej....

z tych co mi szybko przychodzą do głowy: opony, akumulator, płyny eksploatacyjne.....

Napisano

Niestety, jest to mit, który chyba wziął się z czasów kiedy na placach stały same Kanty, Poldacze i Maluchy- w tym przypadku faktycznie pół roku albo więcej stania miało dla tych aut znaczenie. W przypadku obecnych samochodów nie ma to moim zdaniem większego wpływu.

Przecież to nie data produkcji a okres eksploatacji auta jest najważniejszy...

Ale u nas jak ze wszystkim, zawsze musi byc inaczej...

Napisano

> To jet też kwestia, o którą nalezałoby zapytać ubezpieczalnie.

> Ich nie interesuje data rejestracji tylko rok produkcji.

Różnie to bywa, u mnie w polisie wpisali jako główną datę dzień pierwszej rejestracji, zwróciłem uwagę że to nie rok produkcji a kobitka powiedziała że dla niej liczy się okres eksploatacji.

Napisano

> Różnie to bywa, u mnie w polisie wpisali jako główną datę dzień

> pierwszej rejestracji, zwróciłem uwagę że to nie rok produkcji a

> kobitka powiedziała że dla niej liczy się okres eksploatacji.

bo na starszym o rok aucie mniejsza składka by im wyszła zlosnik.gif

Napisano

> bo na starszym o rok aucie mniejsza składka by im wyszła

oc to chyba jeden pieron zlosnik.gif

Napisano

> Niestety, jest to mit, który chyba wziął się z czasów kiedy na

> placach stały same Kanty, Poldacze i Maluchy- w tym przypadku

> faktycznie pół roku albo więcej stania miało dla tych aut

> znaczenie. W przypadku obecnych samochodów nie ma to moim

> zdaniem większego wpływu.

> Przecież to nie data produkcji a okres eksploatacji auta jest

> najważniejszy...

> Ale u nas jak ze wszystkim, zawsze musi byc inaczej...

I według Ciebie obecne , nowe auta nie podlegają korozji ? Wiem , że nie rdzewieją w salonie , ani po pół roku , ale proces ten w końcu się zacznie .

Temat został przeniesiony do archiwum

Ten temat przebywa obecnie w archiwum. Dodawanie nowych odpowiedzi zostało zablokowane.

Ostatnio przeglądający 0

  • Brak zarejestrowanych użytkowników przeglądających tę stronę.

Powiadomienie o plikach cookie

Używając tego serwisu, wyrażasz zgodnę na naszą Polityka prywatności oraz Warunki użytkowania.

Account

Navigation

Szukaj

Szukaj

Configure browser push notifications

Chrome (Android)
  1. Tap the lock icon next to the address bar.
  2. Tap Permissions → Notifications.
  3. Adjust your preference.
Chrome (Desktop)
  1. Click the padlock icon in the address bar.
  2. Select Site settings.
  3. Find Notifications and adjust your preference.