Moje ulubione cechy Insigni:
Jednym guzikiem włączamy ogrzewanie tylnej szyby i lusterek. Wszystko po jakimś czasie się automatycznie wyłącza. Efekt: Jadąc w trasie w warunkach zimowych "pompujemy" co kilka minut guzik ogrzewania bo lusterka zachodzą "mgłą", a dodatkowo są tak małe, że nic w nich nie widać.
Bi-xenony z AFL są fantastyczne, a dla cierpiących na kurzą ślepotę - niezastąpione. Jednak kiedy włączymy wycieraczki, światła automatycznie się podnoszą, a ludzie z naprzeciwka krzyczą "obniż światła ciulu". I bez problemu możemy to zrobić. Wystarczy zgasić samochód i ponownie uruchomić, AFL skalibruje się na nowo.
Każda, absolutnie każda rzecz w tym Oplu, która wydaje się już fajna...okazuje się popsuta lub po prostu gorsza niż u konkurencji. Samochód jest ciasny, a fotele, które nie męczą są opcjonalne. Bagażnik w kombi jest wręcz komiczny porównując wielkość klapy i wielkość samej przestrzeni na bagaże.
A co jest niezłe? Hmmm...myślę, że nawigacja jest całkiem sprawna. Może mało efektowna, ale to dobrze. 2-litrowy diesel jest względnie udany. Ale mimo przymknięcia oka na te detale, auto w wersji M/T po prostu męczy na codzień. Jazda po autostradzie w trybie TOUR (opcjonalny flex ride) na tempomacie 160 km/h nie jest zła, ale to auto do jazdy codziennej po prostu się nie nadaje.
Na czym polega fenomen Insigni bo JEST bardzo popularna? Oczywiście na wyglądzie i 18, 19 i 20-calowych felgach. Co w połączeniu z flotową ceną i kosztami utrzymania daje sukces. Ja stawiam, że miarą jak kiepska jest Insignia będzie to, jak inna będzie jej kolejna generacja. Auta nie polecam, ale zachwyt nad przysadzistą, agresywną linią ma DTM-owskich felgach - ze smutkiem - rozumiem.
Pozdrawiam.
P.S. Nie zgadzam się z kilkoma diagnozami Kolegów, że auto jest przeciętne. Jest poniżej przeciętności.