to też prawda. Niestety w dzisiejszych czasach najbardziej nieekologiczny jest system, w którym żyjemy, czyli kapitalizm. Gdzie ludzie kupują masę niepotrzebnych rzeczy, gdzie wmawia się nam, że nowy model samochodu musi być co 5 lat, a telefonu co 2 lata i że koniecznie potrzebujesz go wymienić. Że pralka z WiFi przyda Ci się bardziej niż dotychczasowa i koniecznie musisz ją wymienić. Co z tego, że powstają produkty "eko", jak większość z nich jest kompletnie niepotrzebna i byłyby naprawdę eko, gdyby w ogóle nie powstały. Z jednej strony ludzie niby chcą być eko, a z drugiej cały system, w którym żyją jest anty-eko. Dążenie do ciągłego rozwoju, zwiększania wydajności wszystkiego, produkcji, zysków, prowadzi do coraz większej degradacji i zanieczyszczenia środowiska. To jest nie do pogodzenia, bo system opiera się na zyskach firm, które to zyski powstają właśnie z degradacji środowiska i żadne nalepki "eko" tego nie zmienią, a ludzie chcą ciągłych nowinek, nowego smarfona z czterema rdzeniami procesora, mimo że większość nawet nie wie co to ten rdzeń, nie mówiąc już o tym do czego miałyby być potrzebne aż cztery.
Z motoryzacją jest podobnie. Tak jak piszesz najbardziej eko jest jak najdłużej używać jedno auto, nawet gdyby miało starą normę euro. Tylko tutaj właśnie trzeba odróżnić wpływ na globalne środowisko, od lokalnego. Wszystkie te dpfy, małe silniczki, restrykcyjne normy wpływają pozytywnie, ale lokalnie: na miejsce używania samochodu - czyli sprawiają, że w europejskich miastach przepełnionych samochodami da się w ogóle oddychać i żyć. Wyobrażasz sobie dziś miasto pełne dwusuwów? Takich syren kopcących na siwo-niebiesko? Mimo że w sumie patrząc globalnie taka syrena mogła być dla całego środowiska bardziej eko niż dzisiaj jest kura z 1.0 TSI