Zawartość dodana przez Maxit
-
Teraz to już prawdziwy koniec e-bajki
Widzisz jakąś różnicę między stanem z przed awarii a po naprawie?
-
blat kuchenny
Normalnie. Odkręcasz śruby, wycinasz silikon i wyłazi do spodu. Ja robiłem tutaj. Looknij na realizacje. https://www.facebook.com/blatyfest/?locale=pl_PL
-
blat kuchenny
Płyta z żywicy. Można łączyć kawałki tak, że nie widać łączenia. Na drewno szkoda kasy. Marmur/granit tak, choć nie jest tak dobrze, jak z żywicą. Zlew jest dlatego pod blatem, bo można "zrzucić" wszystko do zlewu i nie pozostaje widoczny syf w szczelinach.
-
Dobre, sprawdzone wiertła do metalu - co kupić?
To? https://www.amazon.pl/DEWALT-Zestaw-wiertel-Extreme-DT7926-XJ/dp/B0013LK3SO/ref=asc_df_B0013LK3SO?mcid=977f78188f4e30d297e461780c318965&tag=plshogostdde-21&linkCode=df0&hvadid=719735203358&hvpos=&hvnetw=g&hvrand=3230998588055824037&hvpone=&hvptwo=&hvqmt=&hvdev=c&hvdvcmdl=&hvlocint=&hvlocphy=9061062&hvtargid=pla-421247801642&language=pl_PL&gad_source=1&th=1
-
Dobre, sprawdzone wiertła do metalu - co kupić?
To wiem, ale większość pytań na forum, to dobrze i tanio, dlatego chciałem odciąć się od tego trendu. Wiadomo, że zepsuć można wszystko. Nawet metalową kulkę. Generalnie mam mix wierteł z różnych miejsc i widzę, że pojedyncze są ciągle ostre i wiercą otwory w stali. A resztą nie zrobisz sobie krzywdy Dziękuję
-
Dobre, sprawdzone wiertła do metalu - co kupić?
Potrzebuję nabyć 2 komplety wierteł do metalu. Ale bardzo sobie życzę, żeby były dobre i trwałe. Tanie być nie muszą Macie jakiś sprawdzony komplet i miejsce zakupu, żeby nie kupić "zamiennika"?
-
Teraz to już prawdziwy koniec e-bajki
OK, czyli bateria ma dłuższą gwarancję niż auto. To dobrze
-
Teraz to już prawdziwy koniec e-bajki
Hm... A masz zwykła gwarancję, czy rozszerzoną? Bo internet mi mówi, że gwarancja jest na 4 lata/80kkm.
-
Teraz to już prawdziwy koniec e-bajki
Jaki auto ma przebieg ?
-
Grill gazowy co polecacie
Poczekasz jeszcze rok, lub dwa i nie będziesz Gówno oporowe. Co 2 lata trzeba wymieniać osłony palnika (https://campingaz.pl/produkt/komplet-2-oslon-nad-palniki/) Chyba po 3 lub 4 latach musiałem wymienić ruszt, bo niby żeliwny, ale popękał i nie dało się go używać. burty przekorodowane (choć nie stoi pod chmurką. Pokrętła - wylazło jakieś zielone g... z pod chromu. Do tego mocowania prawej półki się wyrwały i musiałem to łatać extra śrubami. Drewno też przebarwione czymś dziwnym. Jak chciałem to domyć, to kolor został na szmacie. Sądzę, że to ostatni sezon tego grata u mnie. Następca już czeka...
-
Jaki basen ?
O, wreszcie ktoś mówi o basene, a nie o szczaniu do dziury. Mam basen 10,5m x 3,7m x 1,55m wkopany w ziemię, ale nieco wyniesiony w stosunku do gruntu. Całość kilka lat temu wyszła około 100k PLN. Sporo było robót ziemnych, bo działka byłą nierówna i trzeba było wybudować górkę, żeby to wszystko jakoś grało. Ujmę to tak - gdybym miał świadomość jak to wygląda w Polskich warunkach, to bym tego nie zrobił. W skrócie: dużo roboty, duże koszty, w polskim klimacie basen to niewiadoma (w zeszłym roku było super, w tym roku nikt nie w nim nie kąpał i przewidywana użyteczność skończy się na 2-3 tygodniach w roku. Koszty użytkowania: Miesiąc pracy pompy obiegowej - ok 1000pln. Chemia do basenu na miesiąc - ok 100pln. Podgrzanie wody jeśli robisz to prądem, też może wynieść kilkaset pln/miesięcznie Po 4 czy 5 latach musiałem wymienić głowicę filtra - ok. 1500pln. O tematach typu utrzymanie czystości, pilnowanie, żeby woda była w odpowiednim stanie to mi się nawet gadać nie chce. Dziś 3/4 dnia myłem podest wokół basenu... Zrobiłem połowę... Także jak masz to robić na działce, gdzie nie mieszkasz na co dzień i traktujesz, to jako zabawę weekendową, to kup sobie karnet na pływalnię.
-
Drabina teleskopowa - wysoka
-
Drabina teleskopowa - wysoka
No własnie nie. Nie mam tego jak transportować ani przechowywać. Generalnie ludzie chwalą to rozwiązanie. Chciałbym tylko wybrać sensownego producenta.
-
Drabina teleskopowa - wysoka
Potrzebuję nabyć drabinę teleskopową. Wysoką. 5-6 m. Macie jakiegoś faworyta? Na pewno będzie potrzebne coś z poprzeczką na dole, bo do pracy na różnym podłożu (w tym ziemi). Chciałbym coś solidnego, bo ostatnio mam wrażenie, że wszystko wokół chce mnie zabić.
-
Program "Mój elektryk" i problem z 30k przebiegu
Dawaj Siedzę w Warszawie przez wakacje 😄
-
Idzie nowe...
Czytałem parę dni temu, że chcą skrócić terminy. Natomiast nie sądzę, żeby to wyłączyło "problemator" w spółdzielniach.
-
Idzie nowe...
No to postaw się w naszej sytuacji: użytkujesz EV ponad 5 lat mając bezproblemowy dostęp do ładowania w garażu. I nagle na skutek decyzji nieznanych Ci osób zostajesz pozbawiony możliwości ładowania auta, które posiadasz, użytkujesz na co dzień i w dodatku pasuje Ci z powodów o których wyżej. Nas nie stać na taki luksus jak odpuszczenie tematu.
-
Idzie nowe...
Chyba źle do tego podchodzisz.... Auta elektryczne nie są dla każdego i do wszystkiego. Jest sporo zastosowań do których się nie nadają. W tym konkretnym przypadku auto EV się sprawdza z powodów które Ci wymieniłem. Ekonomicznie EV ma sens przy panelach foto, a nie ma sensu przy ładowaniu się na szybkiej ładowarce na mieście. Dobierasz rozwiązanie do swoich potrzeb. Akurat o zapłacenie za gniazdko to jestem spokojny. Nadmiary budynkowe nie są duże i ładowarki w budynkach wielorodzinnych będą tylko droższe/cenniejsze. To się już dzieje. A co Ty masz w domu/garażu to Twoja prywatna sprawa. Nie namawiam do EV i nie twierdzę, że jest dla każdego. Ty decyduj o sobie. Opisałem swoją sytuację - nie chcę, żeby spółdzielnia decydowała o mnie.
-
Idzie nowe...
To jest szerszy aspekt. 1. Strefa czystego transportu. 2. Auto codziennie stoi za darmo w strefie płatnego parkowania. (7-y rok EV - 6 lat * 45 tygodni * 160pln/tydzień czyli 6*45*160pln= 43200pln) 3. Prąd na obecnym łączu powinien być tańszy niż na łączu spółdzielni. 4. Jesteśmy niezależni od kolejnych "widzimisie" spółdzielni. To nasze łącze i spółdzielnia może się pocałować. 5. Ten koszt jest na swój sposób "sprzedawalny"- obsługuje 2 stanowiska parkingowe. W dodatku podnosi wartość miejsca przy sprzedaży. 6. Jak się pokaże w garażu drugi elektryk, to dołoże drugą kartę ID i będzie się u mnie ładował na złość spółdzielni. Także powodów jest wiele.
-
Idzie nowe...
Nie da się zrobić takiej reakcji na post, więc odpowiem:
-
Idzie nowe...
To chyba nie tak, że wszystkie. IMO Spółdzielnie jak każde inne twory mają swój cykl życia. Na początku jest robota, jest kasa. Garną się ludzie którzy chcą i myślą. Zwykle ciężko pracują, bo jest czas inwestycji. Potem jest stagnacja - są świeże budynki, biznes się skleja i ludzie są zadowoleni. Ale potem jest wymieranie. Budynki mają ponad 15-20 lat. Trzeba o nie zadbać. Rosną koszty, lokatorzy narzekają, komfort spada w społdzielni nie ma kasy, więc zostają tam tylko maruderzy i niedorajdy (w tym panie w sweterkach przed emeryturą). Do rad nadzorczych wchodzą dziady, które nie mają się czym zająć i wspominają jak dobrze było za PRLu... Wspomniana Spółdzielnia jest na końcowym etapie życia - do czerwca musi opuścić biuro które wybudowała sobie w bloku na koszt spółdzielców (IMO 300-400m2 - pracuje tam w tej chwili chyba 7 osób). Wiele bloków założyło wspólnoty i wypisało się z ich opieki. W pracy zostali sami przedemerytalni, a w radach nadzorczych królują piewcy spisków... To właśnie oni w elektrykach odnaleźli przyczynę wszystkich nieszczęść i niebezpieczeństw. Pewnie rozumiesz sytuację ogólną. Gdyby to zależało wyłącznie ode mnie, to ja bym już tam nie mieszkał....
-
Idzie nowe...
No to koniec tej ponurej sagi. Dziś przyjechał miły człowiek z EON - zamontował licznik z naklejką G12. Elektryk wykonał pomiary i stacja 11kW rozpoczęła dziś swoją normalną pracę. Zrobiłem aktualizację softu stacji. Wyłączyłem swobodne ładowanie, skonfigurowałem kartę ID, którą możemy włączyć proces ładowania. Na razie nie wiem jak można zrobić tak, żeby podłączyć auto do stacji wcześniej, a żeby stacja rozpoczęła ładowanie po 22.oo czyli w czasie gdy jest naliczana niższa stawka za kWh. W ładowarce mogę tylko ograniczyć prąd do 6A według harmonogramu. Zaplanowane ładowanie na 22.30 w samochodzie nie zadziałało - po podłączeniu od razu zaczął się ładować z pełną mocą. Zobaczymy co uda się z tym zrobić. Na koniec kilka zdań o firmach z którymi przyszło mi mieć kontakt w czasie realizacji. 1. Evolucja PRO (Legionowo) - Spółdzielnia zleciła tej firmie sporządzenie ekspertyzy elektrycznej. Do tego "w promocji" za (nasze) 800pln netto spółdzielnia nabyła opinię ppoż - co jak się okazało było początkiem kłopotów. Ekspertyza została wykonana po ustalonym czasie. Opinia ppoż była niedorzeczna. Piszemy reklamację w sprawie opinii ppoż. Dostajemy odpowiedź, że wszystko jest ok i się nie znamy. A to tylko opinia. Po czasie mam wrażenie, że sprawa była ukartowana pomiędzy spółdzielnią a ową firmą. Celem miało być zaniechanie przez nas inwestycji - (spółdzielnia wydała zgodę "warunkową" czyli nakazuje zrealizować zalecenia ppoż).... do tej firmy jeszcze wrócimy. 2. Bezszelestni - pierwsza rozmowa sensowna. Potem druga też. Potem dziwne lagi. Brak kontaktu przez 3 tygodnie. Potem nieoczekiwany kontakt - "Już do pana wysyłam korespondencję", która nigdy nie doszła. Kolejna 2-tygodniowa cisza. Potem śpiewka o złym mailu. Ale nic nigdy nie dostałem. Już wtedy były dostępne opinie na google które idealnie zgadzały się z moimi odczuciami. Wiedziałem, że nic z tego nie będzie... 3. Action EV - przez telefon super. Proszę przysłać dokumenty, dam to do mojego najlepszego audytora. Wysłałem. Dziwna cisza. Kontakt z audytorem - jakbym mokrą szmatą do podłogi po ryju dostał. Cham i prostak. Mówi, że coś trzeba załatwić i że wyśle. Nie wysyła. Po kilku tygodniach próbuję się przypomnieć. Dostaję informację, że nie podejmą się wykonania instalacji - "nie znajdziemy pożarnika, który podważy opinię z załączenia". Na stwierdzenie, że to tylko opinia i wystarczy zrobić ekspertyzę nie dostaję odpowiedzi. Do tej firmy też jeszcze wrócę. Potem szukałem jeszcze jakiejś mniejsze firmy instalatorskie, ale bez sukcesu. Wtedy pierwszy raz przyszło mi do głowy, że to się nie uda. W akcie desperacji stwierdzam, że zlecę instalację firmie, która robiła ekspertyzę, a więc: 4. Wracamy do Evolucji PRO - piszemy, że chcemy założyć ładowarkę zgodnie z pozytywną ekspertyzą. Prezes dziwi się, że nie dostaliśmy oferty, razem z ekspertyzą. Wyliczają całość na ok. 18 kPLN z ładowarką (nie pamiętam, czy brutto, czy netto). Wobec poczucia beznadziei godzimy się. Przysyłają dokumenty m.in. formularz zgody spółdzielni. Odpowiadamy im, że dostali zgodę wydaną na podstawie wydanych przez nich dokumentów. Po 2 dniach otrzymujemy odpowiedź, że na podstawie tych dokumentów "nie da się". Robimy zadymę - odpowiadają, że nie współpracują już z firmą która wydał opinię. Odpowiadamy, że nic nas to nie obchodzi. Oni wzięli pieniądze, oni są na nagłówku dokumentów i nas to nie obchodzi. Mają zrobić tak, żeby było dobrze... Finalnie po ponad miesiącu dostajemy nową wersję opinii. Z tą samą datą do poprzednia. Jedynie w nazwie pliku jest dopisane ver2. Nie wysyłają tego do spółdzielni.... Kolejne tygodnie, mijają, oni nie kwapią się aktualizacji wyceny zgodnie z nową opinią ppoż. Po kolejnej przypominajce dostajemy odpowiedź, że nie nie wykonają instalacji, bo nie mają "mocy". Piszą, że wykonają instalację po majówce. Prosimy o zapisane się na konkretny termin. Odpowiadają, żeby iść do innej firmy, albo zadzwonić do nich po majówce... Dobiliśmy do stycznia 25r. W międzyczasie spóldzielnia pisze, ze skoro wydala "zgodę warunkowa" a my nic nie robimy, to oni odłączą nam prąd na koniec lutego. Nakazujemy Evolucji PRO wysłać nową opinie ppoż do spółdzielni, bo to ona zamawiała ów dokument. Na koniec lutego piszemy do spółdzielni, że jest nowa opinia i że "zgoda warunkowa" jest niezgodna z prawem, bo była wydana po terminie, a ustawa nie przewiduje takiej formy. 5. Wysyłam do Action EV nową wersję opinii ppoż. Dostaję info, że przekażą to do działu technicznego. I się już więcej nie odzywają. Ja do nich też nie. Próbuję ustalić montaż z firmą instalującą łącze w budynku. Ale koleś markuje ruchy, mówi o telefonie za tydzień raz, drugi i trzeci. W końcu szukam w internecie firmy która dokończy proces (projekt, uzgodnienia, instalacja). Któryś telefon okazuje się sensowny - człowiek odbiera telefon w piątek po 18.oo. Prosi o dokumenty. Umawia się na wizytę za niespełna 2 tygodnie. W czasie oględzin robi notatki, kopie dokumentacji (spółdzielnia utrudnia dostęp do dokumentacji jak tylko może - np. twierdzi, że nie ma czegoś takiego jak powykonawcza dokumentacja elektryczna) . Dowiaduję się, że pozytywna ekspertyza już jest nieaktualna, bo ktoś na budynku zrobił łącze 32-50kW i zwyczajnie może już dla mnie nie być zapasu. Człowiek wycenia łącze, przygotowuje projekt. Zaczyna uzgodnienia. Po tygodniu mówi, że STOEN chciał poprawki projektu, ale nie zanegował tego z powodu braku mocy, więc "raczej to uzgodnimy". Ma rację - dostajemy uzgodnienie. Wyznaczmy termin montażu. Człowiek mówi, że trzeba poinformować spółdzielnię (trzeba powiadomić lokatorów) oraz podpisać zgłoszenie gotowości. Po 2 dniach mail ze spółdzielni, że się nie zgadzają, że uchwała i nie i koniec... W dodatku mailem przez osobę nieuprawnioną. Piszemy pismo, które wysyłamy na wszystkie znane nam maile spółdzielni, że albo natychmiast się zgodzą, albo idziemy do sądu pozywając imiennie zarząd spółdzielni. Szybko odzywa się pani prezes, zaprasza na spotkanie. O dziwo jest miło i konkretnie. Dostajemy wszystkie zgody. Montaż i uruchomienie już bez żadnych opóźnień. Okazało się, że pani prezes nie miała o niczym pojęcia.... Ale to już chyba pisałem. Finał jest taki, że firmy, które wskazałem z nazwy należy omijać z dużym zapasem.... A mi pozostaje się cieszyć z ładowania 11kW...
-
Idzie nowe...
W pewnym momencie była rozważana taka opcja. Elektryk budynkowy nie widział problemu, ale ciągle istniał opór materii zarządczej. A zaraz się okaże, że mogę 2 auta na raz ładować... Nawet nie wiem czy się cieszyć, czy wkurzać.
-
Idzie nowe...
Nie. Nie o mnie. U nas wystarczyło postraszyć zarząd spółdzielni sądem. Znaczy - miałeś rację. Ale dzięki wendetcie miłej pani jesteśmy lekko 10 kPLN lżejsi. A co to wzmiankowanej sprawy, to koleś musi pójść jeszcze raz do sądu. Zwróćcie uwagę, że uzgodnienia z ZE są ważne rok. Jeśli ktoś założył inne łącze, to ekspertyza jest już nieważna, bo dotyczy innej sytuacji. Może ma kwit, że może zakładać stację, ale większość procedury musi powtórzyć...
-
Idzie nowe...
Minęło dużo czasu - 14 miesięcy. Bezprawny zakaz wisi jak wisiał. Spółdzielnia nie wyłączyła prądu na użyczanym łączu 16A po dziś dzień.... Ale żmudnie staraliśmy się robić swoje i wydaje się, że cel jest już blisko... Ale mogę sobie teraz pozwolić na podsumowanie. Znacie sytuację na chwilę, gdy spółdzielnia wprowadziła do regulaminu zakaz wjazdu pojazdów elektrycznych, zakaz ładowania akumulatorów i temu podobne zapisy, oraz wymówiła nam umowę na dostarczanie energii elektrycznej do gniazdka w garażu. Może kogoś zainteresuje dalsza historia. W odpowiedzi na pismo ze spółdzielni, że wymawiają nam dostawę energii elektrycznej napisaliśmy pismo. A w nim, że zakaz wjazdu jest bezprawny. Że spółdzielnia ma obowiązki wynikające z ustawy o Elektromobilności. Że nie mogą mi zabronić korzystania z mojego samochodu który jest dopuszczony do ruchu, ma homologację i że garaż też jest mój, zapłacony z KW i niech się gonią. Napisaliśmy też, że w związku ze wskazanymi nieprawidłowościami prosimy o zawieszenie odłączenia EE do czasu wyjaśnienia sprawy. O dziwo prądu nie wyłączyli, ale najpierw odpisali, że przekazują pismo radzie nadzorczej, a po jakimś czasie, że rada nadzorcza wnikliwie zapoznała się z naszym pismem i że finalnie pozostaje przy swojej opinii. Bez żadnego odniesienia się do zawartych przez nas konkretnych odniesień do zapisów prawa. Odpisaliśmy raz jeszcze, oraz wystąpiliśmy do spółdzielni o sporządzenie przez firmę trzecią ekspertyzy. Zamawiająca pani zamówiła za nasze pieniądze ekspertyzę elektryczną wraz z opinią ppoż (tu zwracam uwagę przyszłych zainteresowanych montażem ładowarki EV) - nie widzieliśmy w tym nic niepokojącego. Do czasu. Firma, w której zamówiono opinię przez 3 tygodnie się tym nie zajmowała. Dostarczyła oba dokumenty z opóźnieniem i tu nastąpiło zderzenie ze ścianą. Ponieważ o ile ekspertyza elektryczna była pozytywna (z perspektywy czasu też debilna, ale do tego wrócę), to opinia ppoż nakazywała zamontowanie w garażu instalacji tryskaczowej lub SUG-u oraz wybudowanie ścian ognioodpornych, niezależnie od istniejącego już systemu wykrywania dymu, automatycznego powiadamiania PSP o pożarze. Następnie spółdzielnia (po ustawowym terminie) wydała warunkową zgodę pod warunkiem wykonania przebudowy wynikającej z opinii ppoż. W/g nich na przebudowę potrzebna jest zgoda wszystkich właścicieli.... (zaczyna Wam się kleić?) To co trzeba załatwialiśmy równolegle z ZE i tam nie było problemu, wszak klient chce płacić. Jednak żadna z firm nie miała ochoty zrealizować łącza wskazując, że przy takiej opinii ppoż oraz zgodzie warunkowej (której prawo nie przewiduje) nie będą w stanie tego zrealizować. W sumie ciężko się im dziwić, bo wolą montować bez awantur. Napisaliśmy reklamację w sprawie opinii ppoż - że jest niespójna (zamiennie używane słów niezbędne i zalecane) oraz, że tak ostre warunki nie są wymagane na stacjach publicznych wysokich mocy. Dostaliśmy odpowiedź - że jest ok i że to tylko opinia. I że możemy sobie z tej opinii skorzystać, albo i nie. I żebyśmy się generalnie "walili na ryj"... Tu nastąpiło już poważne załamanie, ale wpadłem na pomysł, że zlecimy wykonanie firmie, która te idiotyczne kwity wystawiła. Trudno. Będzie drogo, ale sprawa zrobiła się ambicjonalna... Tak więc zadzwoniłem do firmy i pan prezes zdziwił się okrutnie, że to bardzo dziwne, że ekspertyza była pozytywna, a oni nie przedstawili oferty na montaż. Następnie przesłali ofertę, którą przyjęliśmy. Poprosili o dokumenty. Wysłaliśmy im ich własne dokumenty wraz z "warunkową" zgodą... Minęły 2 dni i zadzwonili, że na podstawie tych dokumentów nie dadzą rady nic zamontować, oraz, że opinia ppoż jest idiotyczna. Odpowiedzieliśmy, że sami takie wystawili i że teraz my mamy w nosie i niech montują. Sprawa umarła na kilka tygodni. Następnie firma przysłała zmienioną opinię ppoż (też debilną, ale bez przebudowy garażu- w dodatku wysłali tylko do nas). Następnie napisali, że wrócą z ofertą zgodną z nową opinią ppoż. Potem znów cisza. Następnie po przypomnieniu się odpisali, że nie dadzą rady zrobić przyłącza wcześniej niż w maju 25 i żebyśmy poszukali innej firmy. Poprosiliśmy o twardy termin w maju, ale zbywali nas jak mogli. Kazali kontaktować się po majówce. Z pianą na ustach kazałem wysłać nową opinię do spółdzielni (wszak to ona to zlecała). Wysłali mail z samym załącznikiem, bez żadnego opisu. W dodatku data i numer był taki sam jak w opinii pierwotnej. W międzyczasie spółdzielnia napisała, że skoro się nic nie dzieje, to oni wyłączają prąd. Odpisaliśmy, że się dzieje, że dokumenty są prostowane i poprosiliśmy o nie wyłączenie prądu do czerwca (twierdząc, że na czerwiec planowany jest montaż). Dodatkowo napisaliśmy, że umowa o dostarczanie EE do garażu zgodnie z umową mogła zostać wymówiona w wypadku zwiększenia się ilości samochodów elektrycznych w garażu, a to nie nastąpiło). Napisaliśmy też że wpłynęła zaktualizowana opinia ppoż. Nie otrzymaliśmy odpowiedzi. W lutym zobaczyłem, że w garażu ekipa robi podłączenie elektryczne do lokalu użytkowego w budynku. Zacząłem gadać z elektrykiem. Okazało się, że ciągną 50kW na potrzeby gastronomi. Trochę pogadałem z instalatorem. Okazało się, że przyłącze robią na pałę. Bez kwitów których wymagali od nas. W dodatku kabel idzie przez nasze miejsce parkingowe. Dostałem wścieklizny, bo zacząłem się zastanawiać czy "wystarczy dla nas prądu". Próbowałem gadać z instalatorem, który montował konkurencyjne łącze, ale niby chciał montować, ale okazało się to stratą czasu. W akcie desperacji znalazłem kilka numerów instalatorów w internecie. Jeden odpowiedział zachęcająco - odebrał telefon w piątek koło 18.oo, zajął się tematem w sobotę. Przejawiał zainteresowanie, przejrzał dokumenty. Stwierdził, że musi przyjechać na wizję. Po tygodniu podjechał, pooglądał i mówi: wie pan, jak była robiona ekspertyza to tego grubego łącza nie było. Może się okazać, że nie da się uzgodnić z ZE tego łącza. Koleś zajął się tematem na poważnie. Zrobił wycenę (całkiem sensowną). Przyjąłem ją. Ekspresowo zrobił dokumentację (choć spółdzielnia w osobie tej samej pani, która zlecała ekspertyzę) robiła problemy w dostępie do dokumentacji. Wysłał wszystko do ZE. Po tygodniu napisał, że ZE kazał wnieść poprawki, ale nie "utrącił" sprawy. Po kolejnym tygodniu udało się uzgodnić warunki przyłączenia. Montaż został wyznaczony na 1 kwietnia, a instalator przygotował dokument gotowości i kazał zdobyć pieczątkę i podpis ze spółdzielni. Wysłaliśmy maila do spółdzielni z informacją, a dokumenty (projekt i dokumentację, oraz stwierdzenie gotowości) zaniosłem osobiście. Powiedziano mi, że rzeczona pani się do nas odezwie. Po 2 dniach otrzymujemy maila (oczywiście od pani, bez podpisu zarządu), że się nie zgadzają, że nie ma uchwały i że mamy zakaz przyłączenia się do instalacji... Tego było za dużo. Wystosowaliśmy pismo, że jeśli natychmiast nie dostaniemy zgody, to imiennie pozwiemy członków zarządu imiennie (bo co spółdzielcy winni?) o zastępcze wyrażenie woli oraz o odszkodowanie. Już popołudniem pani prezes napisała maila proponując spotkanie celem omówienia tematu. Odwołaliśmy instalatorów i w bojowym nastroju poszliśmy na spotkanie. W razie dalszych problemów chcieliśmy podjąć temat drugiego łącza. Pani prezes przyjęła nas sama (obstawialiśmy, że będzie tłum) - zapytałem czy zna sprawę. Okazało się, że nie. Przy nas zaczęła przeglądać teczkę sprawy. W zasadzie bez słowa podpisała protokół. Poprosiłem też o wygenerowanie informacji o planowanych pracach z miejscem na datę. Bez problemu otrzymałem dokument w kilku kopiach celem poinformowania mieszkańców. Nowy termin instalacji został wyznaczony na dziś. Przyszli ludzie - zrobili... Podpisałem umowę z ZE. Pozostaje czekać na instalację licznika i uruchomienie ładowarki.... Jak temat będzie całkowicie zakończony, to napiszę Wam jeszcze o firmach z którymi się kontaktowałem oraz o ogólnych odczuciach z całej sytuacji...