Zawartość dodana przez HerrMajki
-
Renault, Opel, Peugeot czy może Nissan do 8-9 tys?
No widzę właśnie.
-
Renault, Opel, Peugeot czy może Nissan do 8-9 tys?
Żona robi 2 tys rocznie więc spalanie ma małe znaczenie. Chodzi bardziej o prostotę napraw i dostęp części. A VW Polo jak wygląda w tym wieku?
-
Renault, Opel, Peugeot czy może Nissan do 8-9 tys?
A jak silniki?
-
Renault, Opel, Peugeot czy może Nissan do 8-9 tys?
Parę złotych raczej rezerwuje na jakieś sprawy bardziej mechaniczne niż blacharskie.
-
Renault, Opel, Peugeot czy może Nissan do 8-9 tys?
No nie - Micra K11 z 2001 - progi zjedzone i mocno w tym roku poleciała przy mocowaniu wahaczy. Poza ty i tak był plan jesienią puścić bo zimówki sie skończyły i podwoiłbym wartość pojazdu po zakupie nowych.
-
Renault, Opel, Peugeot czy może Nissan do 8-9 tys?
Niestety bolid żony idzie na żyletki - pogonili mnie wczoraj w SKP - za dużo rudej. Muszę kupić wozidło do jazdy w koło komina, które nie zardzewieje od stania na dworze w ciągu 3 lat. Coś do czego jest duży dostęp części i nie rujnuje portfela. Wstępnie przymierzam się do: 1 Modus/Clio - 1.2 75KM 2 Corsa C/D - 1.2 80KM 3 Micra K12 - 1.2 80KM 4 206/207 - 1.4 (nie VTi) Co z tymi silnikami może być nie tak (oprócz mocy)? W Oplu wiem, że rozrząd kuca, VTi poczytałem, że przy większych przebiegach lepiej omijać. Gdzie ewentualnie szukać dziury przy oglądaniu?
-
Dwie polisy na jeden samochód
Zmień agenta i to szybko. Brak przepływu informacji pomiędzy "działami" to norma. Kiedyś też mnie ścigali bo kwitki się minęły z wypowiedzeniem. Szczęście,że wszystko miałem na papierze, wysłane mailem i pocztą. Od kilkunastu lat korzystam z usług jednego biura ubezpieczeń i nie ma problemów. Oferty dostaję 2 tyg przed końcem polisy. Jak zmieniam ubezpieczyciela to wszystkie kwity mam przygotowane ale nic na gębę. Podpisuje, oni wysyłają, potem dostaję potwierdzenie na maila i mam święty spokój.
-
Cepik - dane nie są przesyłane w czasie rzeczywistym?
Dane faktycznie nie są synchronizowane od razu - robiłem przegląd 5-ego, nową polisę kupowałem 10ego - i musiałem agentowi podać datę nowego przeglądu bo w systemie nadal widniała stara data i info że pojazd nie ma ważnego przeglądu.
-
Woda nie spływa ze zlewu ... rury drożne
Chodzi o podejścia które robi się niewentylowane. Wentylację montuje się na pionach głównych czy to poprzez wyprowadzenie na zewnątrz czy też zawór napowietrzający.
-
Woda nie spływa ze zlewu ... rury drożne
No w sumie nie. Ty napisałeś o spadku max czyli wg Ciebie spadek nie może przekroczyć 3% podczas gdy wg normy wynoszą one od 1,5 do 15% dla niewentylowanych. Przy wentylowanych spadki można nieco zmniejszyć ale tych drugich w zasadzie się już nie stosuje.
-
Woda nie spływa ze zlewu ... rury drożne
No właśnie - przeczytaj pierwszy wyraz w drugim zdaniu w pkt. 4.2.3.
-
Woda nie spływa ze zlewu ... rury drożne
Nie więcej niż 3%??!!! Chyba nie mniej niż 2-3%!!!!??? Polecam lekturę PN.
-
Woda nie spływa ze zlewu ... rury drożne
Spadki nie bardzo. skrócić rurę tak jak poprzednicy radzili i wywal w p..u to karbowane badziewo. Kawałek rury zwykłej + odpowiednie kształtki i spokojnie dasz rade się wpiąć. W tych karbowanych syf się zbiera, a poza tym jak używasz jakiś środków udrażniających potrafią na karbach popękać i ciekną. Przez leniwego hydraulika miałem po 5 latach demontaż kabiny prysznicowej i brodzika bo karbowaną rurkę szlag trafił.
-
Śmierdząca deszczówka
Mi regularnie zaśmierduje się woda w wężu do podlewania. Wystarczy, że postoi 2 dni i wali szambem przez chwilę od podłączenia do kranu. Gadałem z mistrzem o uzdatniania wody i proponował jakiś środek żeby wpuścić do węża (nadmanganian czegoś tam chyba) ale więcej p..enia i ostrożności byłoby żeby to tam wlać niż to wszystko warte. Rozkmiń temat w zakresie tego szuwaksu - może wystarczy wsypać do studni.
-
Piec De Dietrich MCR II 24
Odgrzewam kotleta bo znalazłem rozwiązanie grzejącego w połowie grzejnika. Jak słusznie podejrzewałem w grzejniku był zbyt mały przepływ i dlatego ciepła była górna połowa, a dół zimny i nie pomogło całkowite wyjęcie wkładki zaworowej. Zacząłem przypuszczać, że może podczas lania wylewki mistrzowie zagnietli rurkę pex i dlatego jest dławienie. Przeprowadziłem nawet próby zadeptania pexa i stwierdziłem, że jest to mało prawdopodobne aczkolwiek wykonalne. Niemniej jednak ewidentnie coś było nie tak. Jako, że pokój raczej mało używany - sypialnia dla gości - to mniejsza temperatura nie przeszkadzała, a nawet po mocno zakrapianej imprezie goście mogli szybciej wytrzeźwieć w niższej temperaturze. Kolejna zima się skończyła problem przeminął i znowu powrócił z nowym sezonem grzewczym. DOŚĆ. Jako, że miałem kilka dni wolnych to wziąłem się za szukanie przyczyny. Zdjąłem grzejnik, rozkręciłem śrubunki w rozdzielaczu i zdjąłem zawór kątowy przy grzejniku. Uzbrojony w chińską kamerą inspekcyjną o długości 5m i średnicy 5,5mm rozpocząłem "pexoskopię". Na długości ok. 1,5m spotkałem pierwszego "obcego" Był przyklejony do ścianki rurki i musiałem go stalowym drutem potraktować żeby się oderwał. Im dalej w las tym było tego więcej. zdjąłem z rurek przy grzejniku złączkę do przykręcenie zaworu żeby mieć pełną średnicę do dyspozycji i poszedłem po kompresor. Po pierdnięciu w obie rurki oto co z nich wyleciało: Niektóre miały długość ok. 1cm i średnicę ponad 7mm. Autopsja wydmuchanych elementów wykazała, że są to kawałki betonu, który prawdopodobnie wpadł do rurek podczas robienia wylewki i skutecznie dławił przepływ zarówno na zasilaniu jak i na powrocie. Ten grzejnik nie miał prawa grzać normalnie. Po złożeniu wszystkiego do kupy i odpaleniu ogrzewania zostałem bohaterem w domu i mogłem sobie powiedzieć Brawo Ja. Na wiosnę dmucham resztę rurek bo jak się mistrzom chlapnęło betonu do dwóch to jest bardzo prawdopodobne, że w innych też mogą takie niespodzianki być.
-
Budujemy nowy dom - wątek zbiorczy
Słyszałem, że coś się zmieniło i nawet próbowałem to sprawdzić ale wprowadziły mnie w błąd nieaktualne BIPy kilku powiatów , na których stronach to sprawdzałem. Jak jesteś jedyną stroną to faktycznie 130-ty załatwia temat. Teraz też po nowelizacji Kpa od 1 czerwca jest możliwość złożenie oświadczenia przez wszystkie strony o rezygnacji z prawa odwołania i wtedy decyzja staje się prawomocna przed upływem 14 dni.
-
Budujemy nowy dom - wątek zbiorczy
25 kwietnia + 65 dni to ni ch..a nie wychodzi 25 maja. Nawet nie liczac, że trzeba coś uzupełnić. Decyzja pnb jest prawomocna i ostateczna po 14 dniach od odbioru przez ostatnią stronę postepowania. Kiedyś jeszcze trzeba było na 7 dni (może coś się zmieniło) przed rozpoczęciem robót zawiadomić pinb i dostarczyć oświadczenie kierbuda więc przy dobrych wiatrach 21 dni od odbioru decyzji można było na legalu szpadel wbijać. Powodzenia.
-
Budujemy nowy dom - wątek zbiorczy
Mógłbym napisać: A nie mówiłem ale co to zmieni? Kiedy złożyłeś dokumenty? Czy wzywali do uzupełnienia? Kiedy uzupełniłeś? Dlaczego pozwolenie na budowę, a nie zgłoszenie?
-
Budujemy nowy dom - wątek zbiorczy
Widzisz bo u nas nadal nie ma zaufania do obywatela i w sumie nie wiem czy zasadnie, bo natura nasza jest taka, że zawsze chcemy iść pod prąd lub kombinować. U Helmuta jak mu powiedzą, że ma stać za żółtą linią to będzie Helmut stał, a Polak ni ch..ja - będzie nadeptywał, kombinował aż stwierdzi, że to nie żółty tylko siena palona i pójdzie mimo zakazu. I dlatego kiedyś, ktoś tyle tych procedur nawymyślał żeby nas temperować przed rozmachem i zapędami. I tak już prawo budowlane zostało mocno zliberalizowane. A te procedury, zaświadczenia, uzgodnienia i inne glejty nie wymyśla urzędnik w urzędzie miasta czy też powiatu tylko nieco wyżej to się dzieje. Ten urzędnik ma wymagać takich, a nie innych papierów bo organy kontrolne dobiorą mu się do dupy za każdym razem gdy nie dopilnuje, e jakiegoś glejtu nie ma lub gdy zezwoli na coś na co zezwolić nie powinien. Oczywiście większość Kowalskich wini za wszystko urzędnika, który nic nie robi, pije, kawę, przegląda plotka i allegro, a do tego płacą mu za to niesamowite pieniądze. Najgorsi natomiast są googlorośli prawnicy, którzy naczytają się forum i myślą, że już są najmądrzejsi (oczywiście nie dotyczy to AK bo tutaj zawsze pełne proffeska ) i wiedzą lepiej od urzędnika. Od 20 lat jestem urzędnikiem i różne sprawy (w tym budowę domu) w innych urzędach załatwiałem i dzięki temu, że znam od podszewki prace w urzędzie to nie dostałem zawału. Oczywiście zdarzały się starcia z trollami co malowały paznokcie i układały pasjansa niewiele przejmując się, że klient wszedł jak i tacy, którzy chcieli spuścić na drzewo ale w większości przypadków byli to ludzie kompetentni, a to że kazali przytargać milion kwitów świadczyło tylko o ich profesjonalizmie i wiedzy. Również za swoją "uprzejmość" w stosunku do klientów też "zapłaciłem" przy okazji kontroli bo absurdem była dla mnie np. konieczność wystąpienia o zajęcie pasa drogowego z wyprzedzeniem 30 dniowym podczas gdy obrobienie kompletnego wniosku zajmowało mi góra tydzień i człowiek mógł sobie zrobić przyłącze wody czy innego gazu. NIE - ma być k..a 30 dni wcześniej i ch..j z tego, że człowiekowi się spieszy. I to teraz Ja jestem tym "złym" urzędnikiem i nikogo nie obchodzi, że po prostu nie chcę dostać po łbie za niestosowanie rozporządzenia i zaleceń pokontrolnych NIK-u. Ileż to Ja już się nasłuchałem jaki to nieżyczliwy jestem itp, a i ile to Ja sobie złotówek życzę za skrócenie terminu to już legendy krążą. A i dom sobie z tych datków postawiłem - taką wersję również słyszałem A poza tym po budowie mam 2 pełne segregatory kwitów - jeden do pozwolenia i odbiorów, a drugi to faktury i inne rachunki za roboty wszelkie i materiały.
-
Budujemy nowy dom - wątek zbiorczy
Masz wyjście nr dwa - nie musisz biegać po sąsiadach. Urząd wyśle do nich zawiadomienia o wszczęciu postępowania w sprawie zmiany WZ, następnie wystąpi do nich pisemnie o wyrażenie zgdy na zmianę i da na to termin np 14 dni. Załóżmy, że sąsiedzi taką zgodę ismenie wyrażą i wtedy dostajesz zmianę WZ. W 99% sąsiedzi oleją pisanie pism i chodzenie do Urzędu więc zgody nie dostaniesz - wybór należy do Ciebie. Wina architekta i tylko jego - jeżeli mu już zapłaciłeś to zonk jeżeli nie to skubnij go po kieszeni za opóźnienia wynikające z jego winy. Och kolejny zły urzędnik, który musi stosować zapisy MPZP. Po pierwsze primo - czy w planie było wyjaśnione co tzn główne połacie dachowe? Jeżeli było to architekt nie powinien mieć wątpliwości jeżeli nie to pretensje kierować do autorów planu bo wtedy są podstawy do "interpretacji" przez urzędnika. Poza tym jeżeli gmina uchwaliła plan, który dla organu architektoniczno-budolwanego jest niejasny to organ ten może wystąpić o interpretację planu i to powinien zrobić aby mieć na papierze podstawę do odmowy pozwolenia ponieważ urzędnik nie może zezwalać na to co nie jest zabronione tylko na to na co pozwalają mu przepisy. Po drugie primo czy byłeś świadkiem jak Pani powiedziała architektowi, że dach może być? Może nic takiego nie mówiła albo architekt Ją źle zrozumiał, a nawet jeżeli to czy masz to na piśmie. Po trzecie primo nic na gębę - nawet jeżeli powiedziała ostatniego dnia architektowi, że jest źle i nie dała pisma to tak jak w pkt. 2 - nic takiego nie powiedziała, jeżeli poszło pismo to termin zachowany. A jeżeli uważałeś, że była opieszała to trzeba było złożyć skargę i tyle. Niestety tak jak napisałem wcześniej - urzędnik ma obowiązek stosować obowiązujące prawo i różnica jest taka, że my możemy robić to na czego prawo nam nie zabrania ale urząd może działać tylko w zakresie, na jaki mu pozwalają przepisy. Ja na swoje warunki zabudowy czekałem 7 miesięcy. Gdy zadzwoniłem po 3-ech z pytaniem co w mojej sprawie to Pani mi odpowiedziała, że robi wnioski złożone 2 miesiące przed moim,a jak chce to mogę skargę złożyć. Nie złożyłem bo dobrze wiedziałem, że jest sama do obróbki tego i nie jest w stanie fizycznie tego zrobić. Oczywiście skarga byłaby na opieszałość Burmistrza ale nie przyniosła by ona żadnego efektu (zatrudnienie drugiej osoby) lecz po głowie dostałaby ona, a Ja i tak nie miała bym w ręku WZ.
-
Buda dla psa-ocieplenie
Może jakiś przewód lub matę grzejną mu zainstalować, a na pewno zasłonić wejście jakimś kocem lub grubą szmatą, jak @@Tomo radzi. Może być tylko minus, że sierściuchowi się spodoba to nosa na zewnątrz nie wystawi tylko w ciepełku będzie siedział
-
Afera spalinowa - brak możliwości zarejestrowania używanego auta
Jeżeli czekają na rozstrzygnięcie innego postępowania to powinni zawiesić to w sprawie rejestracji pojazdu (postanowienie o zawieszenie postępowania, na które służy zażalenie), a nie wydawać decyzję odmowną. Decyzja w zasadzie kończy postępowanie. W sprawie uprzednio rozstrzygniętej nie można wydać nowej decyzji bo będzie ona nieważna z mocy prawa, chyba, że zajdą okoliczności na podstawie których będzie można ponownie składać wniosek o wszczęcie postępowania (rejestrację). Różnica w tych przypadkach jest taka, że w przypadku zawieszenia postępowania, gdy okaże się np że można zarejestrować samochód to wznowienie postępowania następuje z urzędu; gdy wydali decyzję i zakończyli postępowanie to teraz "Kowalski" musi sobie sam pilnować czy już zapadł wyrok, że jego samochód może zostać zarejestrowany i składać ponownie wniosek. Różnica jest diametralna. Poza tym właściciel ma prawo odwołać się od decyzji odmownej i ja bym to zrobił. Nic nie traci.
-
Leasing konsumencki
Znaczy kredyt wychodzi korzystniej przy zalozeniu, że jest zdolność? Jak wygląda rezygnacja z umowy takiego leasingu?
-
Leasing konsumencki
Czy ktoś, coś w temacie mógłby przybliżyć, najchętniej poparte doświadczeniem. Opłaca się czy raczej iść w kredyt?
-
Kosiarka spalinowa do 700 zł, którą wybrać?
Weź cokolwiek z B&S. Kosiarka ma kosić i działać, a nie wyglądać zajebiście i mieć bajery. Np http://www.castorama.pl/produkty/narzedzia-i-artykuly/maszyny-ogrodnicze/kosiarki-i-traktorki/kosiarki-spalinowe-pchane/kosiarka-spalinowa-opp-40-cm-b-s-450e.html Na taki metraż absolutnie wystarczy.