Zawartość dodana przez futrzak
-
Zawracanie "na ręcznym"
> Chyba nie widziałeś filmu o którym tu piszemy, bo zaczynasz zmyślać. Widziałem film i daleko mi do zmyślania - opisałem również sytuację sprzed kilku dni, gdzie podobny mistrz doprowadziłby do wypadku. (...) > Na filmie przeciwnie- widać że kierowca ma dużą kontrolę nad pojazdem. Na filmie widać, że baran w ruchu miejskim robi sobie nawrotkę na rękawie - jego mniemanie o "kontroli nad pojazdem" mnie średnio interesuje.
-
Zawracanie "na ręcznym"
> Równie mądrze mógłbyś twierdzić, że zbyt gwałtowne skręcenie kierownicą zawsze stwarza zagrożenie Równie dobrze tak, ale nie równie mądrze jak powyższa argumentacja. Skoro nie odróżniasz zdarzeń związanych z normalną jazdą od wygłupów na rękawie (i ich konsekwencji) na drodze publicznej to raczej nie ma o czym deliberować.
-
Zawracanie "na ręcznym"
> Nie ma jakiegoś rozgraniczenia na udany manewr, bez żadnego uszczerbku, zamieszania a taki, że > ludzie musza uciekać? Zasadniczo nie ma, ponieważ niezależnie od 'udania' wprowadza zagrożenie na drodze. > Bo to chyba różnica i jesli za każde jedno takie zachowanie każe się to chyba coś nie tak.. Cóż - jak chce się tak bawić to niech znajdzie sobie miejsce do tego przeznaczone. Podejrzewam, że pouczenie może być średnio skuteczne dla wielu...
-
Zawracanie "na ręcznym"
> Bo?! Normalnie - "stwarzanie zagrożenia w ruchu drogowym". Nie dalej jak chyba 2 dni temu podobny numer zrobił kmiotek wyjeżdżając z podporządkowanej znajdującej się przede mną (nie tylko) po lewej stronie w swoje prawo. Zrobił to oczywiście tak sprawnie, że go pięknie wyniosło na mój/nasz pas i gdyby ludzie nie pouciekali na pobocze to z OC by parę ładnych groszy poszło i byłoby miło, gdyby tylko na szkodach materialnych się skończyło.
-
Jakie trendy w zmywarkach?
> o zgrozo.... ale tak O zgrozo - chyba jednak nie zrozumiałeś, nie doczytałeś, nadinterpretowałeś... > mala ilosc wody wymusza dokladne (ze wskazaniem na nie przedawkowywanie) dozowanie srodka pioracego > bo jak za duzo to bedzie mu trudniej sie rozpuscic i trudniej bedzie go wyplukac Przecież pisałem., że dozowanie jest takie jak trzeba i przedawkowanie nie występuje - problemem nie jest niedopłukane pranie, tylko niedoprane. Tego zmniejszaniem ilości środka piorącego się nie poprawi - nawet przy stosowaniu płynu do prania. Zresztą nawet w instrukcji jest napisane, że w przypadku itd. "może zaistnieć potrzeba użycia dodatkowych opcji...". Później przy porównaniu faktycznego zużycia wychodzi, że pralka z jednym plusem mniej (albo z dwoma) pierze lepiej i taniej w ogólnym rozrachunku. Już nie wspomnę o wpływie samej wody na teoretyczne założenia producenta...
-
Jakie trendy w zmywarkach?
> bo... minimalistyczne programy sa do rzeczy bardziej do odswiezenia a nie do uprania Chyba się nie rozumiemy - minimalistyczny program to nie ten na 10 minut, tylko taki, co to jest super energooszczędny i napiszą A++++. Na odświeżanie to młody wkłada nieużywany strój z siłowni Gorzej, jak np. wrócą z koncertu > podobny problem czasami mialem w hooverze - zmniejszenie ilosci srodka pioracego (dokladnie > przejscie na koncentraty) problem rozwiazalo Litości - pralka nie dopiera i rozwiązaniem problemu ma być zmniejszenie ilości środka piorącego? Koncentratów to ja od dawna używam i nie są przedawkowane - od jakiegoś czasu jest dzika pogoń za pokazaniem się w kolejnej "klasie energetycznej". To coś jak ze spalaniem deklarowanym przez producentów pojazdów - jest idealne wg warunków laboratoryjnych, a rzeczywistość wygląda trochę inaczej.
-
Jakie trendy w zmywarkach?
> a... a to jest przyklad na przedawkowanie srodka pioracego Mylisz się - to był przykład niedopierania przez pralkę rzeczy na minimalistycznych programach.
-
Jakie trendy w zmywarkach?
> Chodziło mi o to w czym się teraz producenci prześcigają i jakie teksty sadzą sprzedawcy w > sklepach. Tak jakby nic innego poza zużyciem prądu i wody nie miało już znaczenia... Sprzedawcy "sadzą" dowolne teksty - w zależności od klienta (no i inteligencji sprzedawcy). Producenci różne rzeczy wymyślają oprócz klas A+++(+). A to jakaś inteligencja, a to elastyczność rozłożenia koszy/naczyń itd.
-
Jakie trendy w zmywarkach?
> Dokładnie. Czyli inaczej- ile jest "plusów" dodanych za literkami "A". Niezupełnie - to się nie przekłada wprost na jakość zmywarki. Sam szukam czegoś o szerokości 45 cm, ale dobrze myjącego. Z pralkami już było śmiesznie - A++, a trzeba często dorzucić ekstra płukanie, czy dodatkową wodę
-
Chińskie opony
> Nie wiem, jak chińszczyzna, bo nigdy nie miałem... ale gorzej pewnie być nie może, niż na > fabrycznych oponach które miałem - Firestone Firehawk Cóż to był za bullshit niby dobrej > firmy! Na suchym OK, ale na mokrym jechało się jak na łyżwach. Tak więc może nie ma co > narzekać na chińszczyznę, bo być może są w tym samym miejscu, gdzie część niby "renomowanych" > producentów. Na temat tych opon wolałbym się nie wypowiadać Żona woli latem na Kleberach HP2 jeździć niż na tym 'markowym' wynalazku. Trakcja to jedno - oprócz tego zimówki są dużo cichsze. BTW - odczucia mam identyczne jak szanowna połówka
-
Chińskie opony
> Czyli jak jedne Wanli były do bani to mam kupować do skutku aż trafie na dobre Wanli czy jak? Jak chcesz, ale nie o to chodziło. Wrzucasz do jednego wora wszystkie opony, które nie są marek przez Ciebie uznanych i szanowanych. Niezależnie od tego, że takie opony mogą być całkiem dobre, a te marek 'renomowanych' zwyczajnie do bani.
-
Chińskie opony
> jeżeli porównamy tego uniroyala z jakimś wypaśnym pirelli to okaże się, że ten uniroyal to też shit > i dla ortodoksów będzie to opona nie do przyjęcia Być może - miałem Goodyear F1. Fajne opony, ładnie wyglądały, dobrze kosztowały
-
Chińskie opony
> też tak uważam > gdyby była to prawdą co niektórzy głoszą to te opony byłyby nie do kupienia w normalnym handlu jak > auta które produkowane są w Chinach i użytkowane przez samych Chińczyków > Owszem mogą nie mieć takich parametrów jak opony renomowanych marek ale podczas normalnego > użytkowania i jazdy w granicach rozsądku przeciętny Kowalski nie wyłapie różnicy Jeśli mam być szczery to przesiadka np. z Uniroyal Rainexpert na GT Radial Champiro BAX 2 (chyba tak to wyglądało) nie spowodowała zauważalnych problemów z trakcją - na niesienie się kur w okolicy podobnie. Pewnie gdzieś jest punkt, który pokaże wyższość Uniroyal, ale pytanie, czy przy normalnej jeździe człowiek to zauważy. Na Wanli nie jeździłem - nie wiem jak to się zachowuje > Imo lepszy to wybór niż opony używane i bieżnikowane. Zdecydowanie - szczególnie jeśli mowa o super używkach ze szrotów w Niemczech
-
Chińskie opony
> Dla mnie bajką są opowieści o tym jak to Wanli przy prędkości autostradowej na mokrym trzyma się > jezdni - szczególnie w porównaniu do opon ze średniej półki które wymieniłem. Jedne Wanli nie świadczą o całej reszcie.
-
Chińskie opony
> lol > jeździłem z V autostradowymi na mokrym i hamowaniem nie było problemu, auto bez abs i > elektronicznych dodatków > Jeżeli ktoś liczy, że zakręty 90 stopni będzie brał z prędkościami 50-60 km/h to niech szuka jakiś > wyczynówek > DO normalnego i zdroworozsądkowej jazdy wystarczają Osobiście użytkowałem GT Radial oraz Nankangi (205/50 205/55 16") - chyba niczego złego o nich powiedzieć nie mogę (w tym autostrady oraz górskie serpentyny ). Goodyear czy Uniroyal niby lepszy, ale żeby opowiadać takie bajki o tragedii na 'chinczykach' to lekka przesada
-
Chińskie opony
> dokladnie > jezdzilem na nankangach i wanli > imho nankangi trzymaja poziom klebera czy fuldy > wanli - straszna bieda na mokrym To by potwierdzały pewne testy Wiadomo - top to nie jest, ale można uznać, że część z nich to nie są złe opony.
-
Jazda na zamek - Jedź bezpiecznie
> w polsce na kursach uczą zdać egzamin, potem trzeba się nauczyć jezdzic. Tutaj problem jest szerszy - nie uczą również kultury (oczywiście trochę generalizuję) , że o pokorze nie wspomnę. Teraz coś tam niby pozmieniali jeżeli chodzi o młodych kierowców, ale to chyba tylko jako ozdobnik w przepisach istnieje, skoro żeby kogoś policja złapała to się naprawdę trzeba postarać. Co ciekawe - jest monitoring, można z tego skorzystać, a tu tylko czasem jakaś akcja z "mobilnym centrum nadzoru" czy jak to się podoba.
-
Jazda na zamek - Jedź bezpiecznie
> gwoli ścisłości: ja się z Tobą z grubsza gadzam. Pisałem o celowości dyskusji z kolegą Prebek Ok - chodziło mi o to, że najpierw piszesz, że dyskusja/argumentacja jest bezcelowa, a później, że może jednak nie i innym się przyda Owszem, może w zakresie indywidualnej dyskusji sens jest niewielki, ale ogólnie rzecz biorąc warto o tym dyskutować i przekonywać innych do kultury na drodze, a w konsekwencji normalności Tego w Polsce raczej na kursach nie uczą, a szkoda. Kiedyś tego uczono.
-
Jazda na zamek - Jedź bezpiecznie
> to chyba bezcelowe. Chyba jednak celowe - niżej sam zaprzeczasz swemu twierdzeniu > kolega nie rozumie, że nie ważne jaka jest maksymalna przepustowość zwęzki (bo np jak wszyscy lecą > 140 km/h jest mniejsza niż jakby lecieli 150 itp), bo idealny świat nie istnieje. ważne jest > że zwężkę WSZYSCY pokonają się szybciej suwakiem który się toczy, niż szarpanym > przepuszczaniem się jak akurat ktoś złośliwy odpuści i zrobi miejsce, a inny zablokuje całość > sporo wcześniej itp itd... Tym bardziej jestem zdziwiony, ponieważ kolega wcześniej sugerował regularne doświadczenia na drogach słowackich, a tutaj taka atrakcja po powrocie do kraju... Widać tam też się nie nauczył, bądź celowo próbuje ogień rozpalić.. Cóż, jego wybór... > po to dyskusja, żeby może kogoś nawrócić, ale jak ktoś sobie głupoty o przepustowości zwężki wbił > to już nie ma siły To jest taki argument "na wszelki wypadek". Powszechnie jest wiadomym, że o przepustowości decyduje najwęższy kawałek i tyle. Sugerowanie innym abstrakcyjnych teorii może jest i popularne, ale średnio świadczy o jakości argumentacji wypowiadającego podobne rzeczy. Na drogach mamy zbyt wielu takich, co to im się wydaje, że cała reszta to chamy, przepisów nie znają itd. AK jest pełne takich wypowiedzi...
-
Jazda na zamek - Jedź bezpiecznie
> W PL teorię "zamka", "suwaka" głoszą głównie cfaniaki którzy lecą na złamanie karku by się wcisnąć > na pas przelotowy. Nieprawda, ale masz prawo do takiej opinii.
-
Jazda na zamek - Jedź bezpiecznie
> będę powtarzać z uporem maniaka (fizyka się kłania) jeżeli przez zwężenie (wąskie gardło) > przejedzie 10, 12,15 aut/ minutę to czy będą jechać z suwaka, kożucha, zupki, zakładki i z > jednego, 2,3,5 pasów to zawsze przejedzie TYLKO i WYŁĄCZNIE 10, 12,15 aut/ minutę Przykro mi, ale praktyka mówi co innego - przepływ laminarny jest ok, turbulencje prowadzą do spowolnienia. > Wiem że wszyscy (tutaj) uważają że 2 pasy przyśpieszają korki (co jest wbrew fizyce), to i ja tak > uważam (jadąc kończącym pasem do końca zawsze znajdę kogoś kto stoi na pasie przejezdnym i > słyszał o expresach, zakładkach i mnie wpuści. Wiesz, nikomu nie można zabronić takiego podejścia do tematu i takiej oceny, choćby była błędna od samego początku.
-
Jazda na zamek - Jedź bezpiecznie
> proponuję poszerzyć światopogląd i patrzeć czasem przed siebie i za siebie dalej niż 10 aut i dalej > niż pięciu "cwaniaków, którzy chcą się przede mnie wepchnąć". (...) Jak myślisz - podziała? Bo tak obserwując nasze drogi i wiele zachowań (na nich, nie zagranicą) to póki nie będzie przepisu i solidnych mandatów to nadal będzie zamek rozumiany na opak. Przykład sprzed kilku tygodni - zjeżdżam z A1 (okolice Piotrkowa) na W-wę (na DK8). Tak mi się przynajmniej wydaje z perspektywy czasu. Jadę, prawy pas robi się pełny, lewy pusty, jadę, jadę, jadę .... patrzę jakieś oznakowanie o robotach, ograniczenie... Zwalniam, zwalniam, mijam wciąż to zatwardzenie i zastanawiam się czemu lewy pas pusty... Po chwilowej analizie tematu wychodzi, że ten lewy to gdzieś się kończy z przodu, ja na blachach krawaciarskich... Teraz pytanie - jechać do końca i zostać cwaniakiem, czy wpakować się jak ciemnota w prawy pas kilkaset metrów (albo i więcej) przed zwężeniem... Pojawia się zakaz wyprzedzania - mam jechać zgodnie z prędkością prawego pasa, czy do końca, czy zjechać na prawy... Cóż, zakaz wyprzedzania to zakaz wyprzedzania więc zjechałem na prawy (i chyba zostałem wpuszczony bez problemu). Jednak lewym trochę "cwaniaków" poszło do końca. Jak na mój gust zakaz był ustawiony za wcześnie - gdyby był później to cwaniaki (którzy mieli w d*** ograniczenia prędkości) by nie mieli miejsca na cwaniakowanie - gdyby ludzie od początku jechali dwoma pasami to też dla cwaniaków miejsca by nie było...
-
Brak przegladu technicznego od 3 m-cy ...
> Ciągłość musi być jedynie w przypadku ubezpieczenia OC. W teorii i jeszcze pytanie jak interpretowanej. > Jeśli nie masz badania technicznego, to nie ma to żadnych konsekwencji Niezupełnie. Spokojnie można dostać mandat. Zdaje się, ze od 30zł do 500zł. > oprócz tego, że nie możesz > poruszać się autem po drogach publicznych. Możesz. > W związku z tym nie możesz legalnie pojechać tym > samochodem na stację diagnostyczną - powinieneś pojechać lawetą. A skąd - nawet jak Policja zatrzyma to zabroni jazdy/wezwie lawetę tylko w przypadku gdy pojazd zagraża bezpieczeństwu itd. W przeciwnym wypadku zatrzymają dowód i dadzą papier na 7 dni celem wykonania badań technicznych - dalsza jazda nadal na własnych kołach. Edyta - tutaj wymaga uzupełnienia, że jak policjant stwierdzi zagrożenie bezpieczeństwa(w tym niezgodność z homologacją) to nawet przy ważnych badaniach dowód może spokojnie zatrzymać i w zależności od stopnia "zagrożenia" wezwać lawetę, lub dać kwit na 7 dni celem naprawy "braków" i przeprowadzenia kolejnych badań. Szkoda, że rzadko z tego korzystają za niehomologowane światła (różne Zenex-y, PRC HID...), za zabitexowane szyby, światła itd.
-
JRowy 126p
> Czarne i zamontowane normalnie a nie po chińsku Aaa, chyba że tak Do kompletu jeszcze będzie brakowało takiego specjalnego uchwytu, który pozwalał letnią porą jeździć z uchyloną klapą - nie wiem jaki to miało sens, ale ten klimacik > Zgadza się Poezja proszę Kolegi - teraz takich samochodów nie robią
-
JRowy 126p
> Na okres jesienno-zimowy kupię ładniejsze, bo te są straszne Jak będziesz miał takie same (znaczy oryginalne), ale nie zmatowiałe to jak najbardziej > Poza tym w zimę w miarę możliwości będę starał się mało go używać Mało nie znaczy wcale