Zawartość dodana przez futrzak
-
Czy jestem aż takim zawalidrogą?
> Od pewnego czasu nachodzi mnie pewna refleksja. Otóż w dużym mieście (Poznań) nie da się chyba > sprawnie jeździć samochodem, który ma moment obrotowy poniżej 200Nm przy 1500obr/min. Eeee? Nie zauważyłem. > Czemu? > Jeżdżę dwoma benzyniakami - civiciem 1.4 90km oraz Stilo 1.6 103km. > W każdym z powyższych, podczas ruszania ze świateł na arteriach dwupasmowych w trybie dla mnie > normalnym tzn. I bieg do 30-35km/h, II do ok. 55km/h (i tu już mógłbym skończyć wymieniać > jeśli chodzi o miasto ale i tak dalej przyspieszam) jestem wyprzedzany lewym pasem przez > wszelakiej maści TDI, HDI, które widać, że idą z dołu z takim efektem jak moje auta powyżej > 4,000obr. Pociągnij trochę i olej ścigaczy. Na najbliższych światłach się spotkacie (...) > Jestem w stanie przyjąć, że coś ze mną nie tak, z moim stylem jazdy, coś w sobie zmienić (bo na > szybsze auto mnie nie stać) ale zastanawiam się jak to było wcześniej (a P.J. mam od 17 lat), > że nie było takiego wyścigu zbrojeń od świateł do świateł.... Masz jakiś kryzys i tyle. Z 10-20 lat temu widziałem takie akcje i to wersji max - 'stary' polonez, pokażemy co pasek czy buma potrafi... Zawsze mnie to bawiło - jak jechałem audi czy toyotą - jakoś nie było takich akcji. Jak polonezem - było fajnie. Jak mnie ktoś wkurzył próbą wyprzedzenia 'bo ma lepszy samochód' to czasem się bawiłem Obecnie czasy trochę inne i debili siedzących na zderzaku mniej i jeżeli już, to są raczej parchate wózki (nawet nowe), ale bidy - muszą chyba odreagować, że nie było ich stać na coś o większej pojemności..
-
Głównie miejskie nieduże htb 3/5d do ca 5000pln...
Szukaj Corolli E10/E11.
-
Oszustwo na "wyklejanki" - ku przestrodze
> Jasne że tak, tylko wtedy jak mam skrajne wypowiedzi, to powinno zapalić się światełko w tunelu by > to zweryfikować, np 1 telefonem 3 min do WK. Wiesz, telefonicznie informacje z WK są średnio osiągalne. > Generalnie widocznie można skoro ubezpieczyciele tak robią (ale nie każdy chce), liczą się dla nich > papiery legalności samochodu (czyli umowy i briefy) i tyle. Coś mi się tutaj nie podoba - przepisy są takie same dla wszystkich. Sprawdzę w wolnej chwili (o ile taka będzie ) > No wiesz, oni nie oszukują...oni nie do końca mówią prawdę. Nie, to już jest oszustwo. > Jak znajomy szukał samochodu i na > wyklejankach stał i sie napalił, mówię NIE MOŻNA, ale sprzedawca mówił że można, dzwoń jeszcze > raz (odl 300km). Odpowiedź, jak już zakumał, że klient wie: No w sumie w taką daleką podróż to > lepiej lawetą, mi chodziło o to że można się przejechać np do sklepu gdzieś niedaleko itd... > Jak zadał jeszcze kilka pytań co mu poleciłem, dostał za 2 h sms-Ogłoszenie nieaktualne. Mimo że w > sieci wisiała IGŁA jeszcze długo. (może nadal wisi, już nie śledzimy, kolega i tak w końcu > pojechał sam po auto i kupił padlinę -serio No ale co to ma ogólnej sytuacji? Znajomy głupi, na nic nie reaguje. Z rozsądnych ludzi nigdy nie miałem przypadku, by ktoś kupił padlinę, mimo moich wątpliwości. Ba, nawet jak przez telefon (400km) powiedziałem co sprawdzić i jakie są dokumenty (mimo pozytywnej ocen stacji diagnostycznej) jednak do transakcji nie doszło. Tak szczerze, to do wielu nawet nie warto jechać - wystarczy telefon. > Nie prawda. Oczywiście, że prawda. Na całym świecie samochód się szykuje pod klienta. Nie jest to wcale dziwne.
-
Oszustwo na "wyklejanki" - ku przestrodze
> No i to by nie dość że ukróciło proceder, to jeszcze jak bardzo życie ułatwiło. A teraz 90% osób > robi to "na partyzanta" a państwo się dziwi, że szra strefa Ba, dodatkowo by wpadło parę groszy ekstra do budżetu.
-
Oszustwo na "wyklejanki" - ku przestrodze
> Oczywiście, że tak traktuję każdego handlarza, bo osobiście innego nie spotkałem, znam tylko > opowieści o takowych z Internetu. Trudno. > Szukam zawsze od najdroższych, a hobbystycznie zajmuję się pomocą znajomym w kupnie aut, od lat. Ja mam inne hobby dominujące, ale z racji hobby stricte motoryzacyjnego (od teorii do praktyki, czyli np. renowacja pojazdów zabytkowych, do czego wrócę) znajomi mnie czasem ciągną na oględziny. Nie zdarzyło się, by ktoś narzekał - wady wymienione, potwierdzone itd. > Jakiś 1% Prędzej ~20%. > No, teraz jest przegięcie w drugą stronę, nie sprzedasz auto które miało drzwi malowane, bo ślepo > wierzą w to co miernik grubości lakieru pokazuje, nie potrafiąc wyciągnąć wniosków z pomiaru. > I takie auta zwykle polecam znajomym... Nieprawda. Jest jakiś odsetek, który jest regularnie głupi (takich nawet pogoniłem jak sprzedawałem któryś ze swoich samochodów w stanie igła), ale on systematycznie spada. > Ano fakt, dlatego jak widzę na forach posty "czy ktoś widział/oglądał to auto" które stoi w > ogłoszeniu tygodniami a cena maleje to się zastanawiam co jest z tymi ludźmi. Eee, są takie ogłoszenia, które długo wiszą i to niekoniecznie złe samochody. Pytanie tylko z czego ta cena maleje i kto to sprzedaje. Parcha za grosze to mało kto kupi. No, ale są tacy co pytają :> > Ziarnko do ziarnka Spoko
-
Oszustwo na "wyklejanki" - ku przestrodze
> To że rejestracja czasowa jak sama nazwa wskazuje się kończy z czasem, więc handlarz musiałby ją > odnawiać dla aut stojących na placu. Stąd pisałem o braku takiej opcji, by szybko i sprawnie dało się w miejscu komisu dostać nową 'rejestrację' - nawet na 3 dni.
-
Oszustwo na "wyklejanki" - ku przestrodze
> Jest byla, wersja zolta polskich tablic? Kiedyś tak Pewnie chodziło o te: > Zawsze sadzilem, ze czerwone litery czasowe sa (takie tez w tym roku mialem przez moment)? Cóż, historia ma swoje smaczki
-
Assistance w Europie
> Spytaj tam, gdzie masz ubezpieczone auto. Spytać warto, tym bardziej że pewnie jakąś podstawę tam ma. > Ja brałem w mBanku - masz różne opcje i kwoty ubezpieczeń. > Do tego bezpłatna EKUZ z naszego NFZ. Tak, ja podobnie - assistance na EU też w mBanku. O tyle miło, że był niezależny od samochodu którym jechałem.
-
Oszustwo na "wyklejanki" - ku przestrodze
> Sprzedaż jest legalna, to są tablice tzw kolekcjonerskie, np gdy chcesz sobie powiesić w garażu, Być może. > natomiast używanie ich do samochodów już legalne nie jest, ale klientom wciska się ciemnotę. Zgadzam się w 100% > Jak od roku wypisuję tutaj, że to umowa na niemca, nie kupować, bo handlarz żadnej > odpowiedzialności nie ma, a kupujący łamie prawo, że tablice są na których nie można wracać, > to kilka razy słyszałem, że się mylę, że każdy przecież tak robi i że nic się nie stanie jak > kupisz na umowę na niemca Tak szczerze jako handlarz (bez urazy ) jesteś tak samo wiarygodny jak inni. Taki lajf. > Ubezpieczyciel wypisując OC przyjmuję składkę, ubezpiecza na nr VIN pojazdu itd, więc tutaj jest > wszystko dość legalne, handlarze nie mają zarobku na tym, że oc sprzedadzą (chyba że jakieś > gifty od ubezpieczalni, z resztą na oc prowizje ubezpieczyciele mają ok 6-8% więc tu nie ma > czym się za bardzo dzielić, Tutaj mam niejakie wątpliwości, czy można ubezpieczyć (w PL) obowiązkowym OC pojazd nigdzie nie zarejestrowany. Na VIN można ubezpieczyć samochód, ale zarejestrowany i wtedy OC działa. Musiałbym sięgnąć do przepisów - pamięć bywa zawodna. > handlarzowi chodzi o jedno-by klient był zadowolony i kupił auto, No a jak? W końcu w jakimś celu te samochodu ściągnął/kupił itd. > bo jak on mu zacznie tłumaczyć że na takich nie wolno jechać do domu, to np w takim Gnieźnie > koleś pójdzie i kupi u sąsiada, bo sąsiad powie, że jak najbardziej może jechać na takich. To > nie jest nieostrożność, to jest głupota kupujących i nazywajmy sprawy po imieniu, bo szukają > aby taniej kupić, nie ważne że nie ma opłat, oc itd-ważne że handlarzowi udało się > "wyprodukować cenę", Zaraz, zaraz - papiery są, opłaty są, OC jest (jak sam zaznaczyłeś). Handlarz jednak oszukał kupujących, że można jechać na tym co dostali. Tyle, że nie wszyscy tak robią. > tak tak...samochody w PL się produkuje dla klientów, czyli spełnia się > ich wymagania, Tak się robi na całym świecie. > sprowadzony po dzwonku, nowy lakier, żadnych rys w 15 latku, cena dobra bo > kupiony we Francji na szrocie, tam za grosze do busa wrzucone również większość części, potem > poklejenie tego u blacharza i wystawienie z kolorowymi fajerwerkami MEGA OKAZJA, FULL OPCJA, > IDEAŁ LAĆ JEŹDZIĆ, IGIEŁKA JAK Z SALONU i inne haczyki. > Większość z Was ma teraz urlopy, skoro jesteście na forum motoryzacyjnym, tzn że się interesujecie > tą motoryzacją, pojedźcie na wycieczkę np do Gniezna, Płocka, Legnicy (i kilku przygranicznych > mieścin), Paczkowa-zależy gdzie macie bliżej, następnie zwiedźcie kilka komisów, spiszcie Hi, hi, hi - dopiero co pisałem o kupowaniu jak najtaniej w podejrzanych miejscach i wyciąganiu wniosków, że każdy to złodziej, kombinator i np. pijak. Na szczęście samochody można kupować w innych miejscach, a tanie szroty miesiącami wiszą w internecie, zajmując miejsca na placach. > ceny, sprawdźcie na stronach państw docelowych, poudawajcie że chcecie zakupić i podpytajcie o > fakturę itd. Potem to wszystko skorelujcie z obowiązującym prawem, wierzcie mi, że nauka > będzie baaardzo przydatna, otworzy Wam deko oczy, bo tu niby większość pisze że wie, że tak, > że ble ble, a jak SAM ma kupić samochód, to klapki na oczy i brnie jak baran na zarżnięcie. Niektórzy tak mają
-
Oszustwo na "wyklejanki" - ku przestrodze
> Ja, jestem ciekawy czy to aby jest legalna sprzedaż: > jakiś tekst > jakiś tekst2 Nie wiem czy legalna, ale pewnie sprzedawca może wybrnąć z kłopotów - np. na wlepce z datą badań (niemieckie) jest dopisek 'FAKE', bądź w ogóle jej nie ma - na innych podobnie. Czyli sama sprzedaż pewnie jest legalna - gorzej z ich użyciem na samochodzie.
-
Oszustwo na "wyklejanki" - ku przestrodze
> I tu jest błąd, bo wiedza o tym ze normalny rynek praktycznie nie istnieje jest powszechna i z > takim założeniem trzeba wyjść, Takim to sposobem każdego traktujesz jak złodzieja, kłamcę i kombinatora. > bo niestety ale tak to właśnie wygląda! Nie. Znaczy jak ktoś szuka najtańszych ofert w podejrzanych miejscach to pewnie i takie wnioski, ale jak człowiek podchodzi do zakupu racjonalnie to ofert normalnych trochę jest. Skończyły się czasy, że każde gówno ludzie brali. Popatrz po ogłoszeniach - sporo ogłoszeń znika bardzo szybko i są to dobre samochody. > Ale właśnie handlarz doskonale wie co może a co nie i robi dokładnie to, co może - oszukuje bez > konsekwencji bo prawo nie działa w praktyce Normalności z dnia na dzień nie osiągniemy.
-
Oszustwo na "wyklejanki" - ku przestrodze
> I w tym problem, bo auto stoi w komisie miesiące, a Ty i tak nie masz jak pojechać na stację > diagnostyczną a potem wrócić do domu, więc to niczego nie zmienia, Nie bardzo rozumiem - jak nie ma ważnych tablic to nie jest zarejestrowane, koniec, kropka. > a handlarz ma drożej i trudniej. Co ma drożej i trudniej?
-
Oszustwo na "wyklejanki" - ku przestrodze
> Rejestracja czasowa dokonywana jest na wniosek właściciela pojazdu w celu umożliwienia: > wywozu pojazdu za granicę, > przejazdu z miejsca zakupu lub odbioru pojazdu na terytorium RP, > przejazdu związanego z koniecznością dokonania badania homologacyjnego, badania technicznego lub > naprawy pojazdu. > Czasowej rejestracji dokonuje się na okres nieprzekraczający 30 dni. Termin ten może być > jednorazowo przedłużony o 14 dni w celu wyjaśnienia spraw związanych z rejestracją pojazdu. > W przypadku gdy wniosek składa jednostka upoważniona do przeprowadzania badań homologacyjnych lub > jednostka badawcza producenta pojazdu jego wyposażenia lub części w celu umożliwienia > dokonania odpowiednich badań czasowej rejestracji dokonuje się na okres wynikający z wniosku, > nie dłuższy jednak niż 6 miesięcy. > W przypadku czasowej rejestracji w celu umożliwienia przeprowadzenie badania technicznego pojazdu > lub jego naprawy organ rejestrujący przyjmuje do depozytu dotychczasowy dowód rejestracyjny i > tablice rejestracyjne, jeżeli pojazd jest zarejestrowany na terytorium Rzeczypospolitej > Polskiej. Wszytko pięknie, ale: Quote: Mi chodziło o możliwość łatwego uzyskania takich czasówek w Polsce - naszych. Tego nie ma. Łatwe to to nie jest - jedziesz po samochód przez pół Polski, w końcu się trafił. Możesz szybko czerwonki załatwić na miejscu, bez kolejek itd.?
-
Oszustwo na "wyklejanki" - ku przestrodze
> żadna pralka, nawet taka za 10.000zł nie będzie nigdy narzędziem porównywalnym do samochodu. Spójrz > na to przez pryzmat odpowiedzialności - pralką nikogo nie rozjedziesz, przestępstwa z jej > użyciem nie popełnisz. Idąc tropem Twoje argumentacji - przestępstwa z jej użyciem można dokonać (np. pranie pieniędzy), można narobić sporo szkód materialnych i stąd warto by była ubezpieczona - najczęściej w jakimś pakiecie. Sporo podobieństw. > Spora ilość pieniędzy to (dla mnie) próg od 10.000zł. Gdybym nagle zaczał zarabiać 3x tyle co > zarabiam, to również 10 koła byłoby dużo. Pisałem, że to rzecz względna, więc nie dorabiaj ideologii. > Nie. Tak, wykazałeś się ignorancją - tak w zakresie wieku potrzebnego do samodzielnego prowadzenia samochodu jak i materiału i wyglądu tablic.Tak naprawdę nie ma w tym nic złego, póki nie zaczniesz bezpodstawnie nazywać ludzi kretynami z tych samych powodów. > Twoim obowiązkiem jest dochowanie należytej staranności, we wszelkich formalnościach > związanych z zakupem pojazdu. Tak. > W przypadku Umów K-S odprowadzenie PCC-3, w przypadku sprowadzenia auta - akcyzy, opłat > recyklingowych itd. Gdyby Ci sprzedawca powiedział, że wszystko Panie opłacone, a kwitów brak > to też byś uwierzył? Przecież kwity są - od razu masz podejrzewać, że sfałszowane? Widziałeś kiedyś oryginalny brief po wymeldowaniu? Znasz wzory i zasady 'wymeldowania' pojazdów z każdego kraju europejskiego? Co do PCC-3 - po co ci PCC-3 sprzedawcy? > Tak samo z tablicami - jak by mi dali wycięte z metra to bym na dzień dobry zadzwonił na policję, a > potem dopiero z nimi rozmawiał przy policji. Dzwoń, dzwoń
-
Oszustwo na "wyklejanki" - ku przestrodze
> Nadal można ubezpieczyć pojazd na 30 dni w zakresie OC jeżeli ma obce tablice. Też mi się tak wydawało, ale tablice muszą być ważne, czyli pojazd zarejestrowany. > Co innego obce > legalne tablice a co innego wycinanka. Prawda jest taka, że auto z filmu wyjechało z terenu D > pewnie na lawecie bo tam handlarz bałby się jechać bez tablic a w PL już kombinuje. Wina jest > w tym, że handlarz dziaduje i nie chce kupić tablic wywozowych bo wtedy nie ma problemu z > niczym. Na to wygląda, ale jest jedne szkopuł - tablice wyjazdowe są ważne krótko i pojazd traci rejestrację. Mi chodziło o możliwość łatwego uzyskania takich czasówek w Polsce - naszych. Tego nie ma.
-
Oszustwo na "wyklejanki" - ku przestrodze
> Kiedyś tak się kupowało ubezpieczenie na dni do żółtych tablic. > Pamiętam, że gdy kupiłem w komisie wyrejestrowanego malucha, to wziąłem tymczasowe tablice z UK, do > tego OC na 3 dni i dopiero jechałem do domu zarejestrować auto. Tak było też niemieckimi wyjazdówkami.
-
Oszustwo na "wyklejanki" - ku przestrodze
> nie zgodzę się. Masz prawo. > Samochód może i jest przedmiotem codziennego użytku ale nie sprowadzajmy go do > poziomu pilota od telewizora. Pilot to nie, ale telewizor, pralka... > Za samochód trzeba zapłacić sporą ilość pieniędzy, zarejestrować, ubezpieczyć. Spora ilość pieniędzy to rzecz względna (spokojnie można kupić w cenie telewizora), do rejestracji przedstawiasz dokumenty wydane przez sprzedawcę (+wniosek), ubezpieczenie to wklikujesz (bądź podajesz ustnie) dane i masz. Nie mam w tym żadnego cudowania i dorabianie ideologii jest zwyczajnie zbędne. > Już same te czynnosci odróżniają go od przytoczonego wyżej pilota, lub chociażby komórki. Tak, do komórki trzeba włożyć sim, doładowywać bądź podpisać umowę, pralkę trzeba podłączyć do prądu i wody, telewizor do prądu i sygnału. > Poza tym moim skromnym zdaniem średnio rozgarnięty obywatel żyjący te 18 lat (a tyle potrzeba, by > jeździć samemu autem) Nie, tyle nie trzeba. Wystarczy 16. > powinien choćby na podstawie własnych obserwacji przez te -naście lat > życia wiedzieć, że tablice do aut nie są zrobione z papieru, tektury, czy plastiku a z > tłoczonego metalu. A po co jemu to wiedzieć? Wydali takie tablice to są. > Jeżeli ktoś wykazuje się aż taką ignorancją to w/g mnie jest nie przystosowany do życia. Sam się wykazałeś ignorancją - pytanie o tablice na kartonie (czy plastykowe) nie było przypadkowe.
-
Oszustwo na "wyklejanki" - ku przestrodze
> W pełni się zgadza i dodam, że oprócz patroli wyłapujących tych oszukanych powinien z nimi być > wydział przestępczości gospodarczej albo stosowna do takich sytuacji komórka, jadą prosto do > komisu, sprawa na praktycznie gorącym uczynku, albo jakaś prowokacja i ELIMINOWAĆ gnoi z > miejsca! Tak (mniej więcej) być powinno, ale jak patrzę to zdaje się nikt w tym nie ma interesu i niech Polak martwi się sam. Handlarze oszczędzają na wszystkim i kombinują, a samochód jest tyle, że stoją często długo. Z drugiej strony - nie można by 'wymyślić' jakich czasówek czy cokolwiek, by klient mógł na tym normalnie do domu dojechać i mieć na to np. 3 dni? W końcu za to też do cholery płacimy.
-
Oszustwo na "wyklejanki" - ku przestrodze
> Ale tak też robią - jeżdżą z namalowanym markerem numerem z niemieckiego dowodu, na dodatek > wykupują na to ubezpieczenie! Teraz już nie ale 3-4 lata temu można było takich zawsze spotkać > wyjeżdżających z Gniezna. Z Gniezna Swoją drogą to ~10 lat temu bali się jeździć na nieważnych tablicach i w zasadzie pojawiały się tylko czerwone wyjazdówki - zółte były ważne parę dni. Policja na to zwracała uwagę. No, ale i takich samochodów było mało - później ich liczba zaczęła gwałtownie wzrastać to pojawiły się różne kombinacje. Co jest ważne w tym wszystkim - samochód wymeldowany z Niemiec nigdy nie będzie miał niebieskich blach (znaczy z niebieskim paskiem).
-
Oszustwo na "wyklejanki" - ku przestrodze
> mnie martwi bardziej drastyczny spadek intelektu społeczeństwa. Skoro ktoś kupuje pojazd z takimi > tablicami to jest po prostu kompletnym kretynem. Ja wiem, że na AK to każdy jest inteligentny, oczytany i oczywiści bogaty, ale to raczej nie pozwala na wyciąganie takich wniosków. Samochód to przedmiot codziennego użytku i tak naprawdę to trudno robić doktorat z papierkologii przy każdym zakupie i zakładać, że każdy od kogo kupujemy to złodziej itd. Sprzedawca oszukał kupującego, teraz kolej na policję i sąd - od tego są i za to płacimy z naszych podatków. Stąd też takie (i podobne) numery rzadko przechodzą jak się zaczynamy kierować na zachód. > Nie ma żadnego ale ani też ja nie jestem żadnym radykalistą. Po prostu zakup auta z takim tablicami > to tak jak by samemu wziąć kartkę A4, markera i sobie ja narysować. LOL - a ile tablic zagranicznych widziałeś? W takie malowane flamastrem na kartonie uwierzysz?
-
Ktoś poratuję informacją o łożysku SKF ?
> W takiej sytuacji chyba będzie lepiej jak znajdziesz w swojej okolicy magika ( sklep motoryzacyjny > ) z częściami i kawałkiem wiedzy, i na podstawie Twojego VIN'u Ci dobiorą. Rożnie to bywa Jak miałem kiedyś skodę to było wesoło - wersja w Polsce niesprzedawana. Byli mądrzy po tym, jak wracałem z niepasującymi częściami, choć na wstępie informowałem do czego, VIN itd. > Na allegro ludzie czasem takie głupoty wypisują że nie ma się co tym sugerować Ba, nawet miewają problemy z katalogami - jakiś czas temu szukałem poduszki to starszej corolli, to dali katalog, z którego wynikało, że mam automat itd. Niestety, kupiłem nowe z manualną http://www.toyodiy.com podaje poprawne dane
-
Mandat za tablicę rej. własnej roboty - przewożenie roweru
> Więc inaczej: w cywilizowanych krajach policja nie egzekwuje przestrzegania mądrych przepisów, o > ile to nieprzestrzeganie nie jest niebezpieczne. To generalnie forma edukacji i sensownego podejścia do ruchu - pieszych traktuje się dużo lepiej, więc rzadko też dochodzi do konfliktów. Niemniej nadzór jest. > A u nas - co jakiś czas akcja "pieszy na czerwonym". W Polsce to w zasadzie ciągle tylko o akcjach słyszę, czytam itd., choć jak patrzę na to co się dzieje, to jednak idzie ku lepszemu.
-
Mandat za tablicę rej. własnej roboty - przewożenie roweru
> Taryfikator wystarczy? > Z tabelki: > Überqueren einer Ampel bei Rotlicht 5 Euro > Überqueren einer Ampel bei Rotlicht und es kam zu einem Unfall 10 Euro > czyli: > Przechodzenie na czerwonym: 5 Euro > Przychodzenie na czerwonym i spowodowanie wypadku: 10 Euro > W praktyce piesi na czerwonym nie powodują wypadków i policja nie wlepia im tych budzących respekt > 5 Euro. Tak, ale to zgoła coś innego niż: Quote: No i tu się bardzo mylisz, bo w krajach cywilizowanych, gdy naruszysz jakiś głupi przepis, to policja nie reaguje. Przepis nie jest głupi, a jego realizacja jest sensowna. Tak jest zresztą w wielu krajach - i jeszcze jedno, pieszych się tam traktuje zdecydowanie lepiej niż w Polsce. Może Polsce też tak kiedyś będzie.
-
Gaśnica w bagażniku = mandat?
> dodać trzeba, że to dotyczy aut nie używanych zarobkowo - w przypadku aut używanych zarobkowo > (taxi, autobusy, ect) O takich była mowa - w innych przepisy są inne i gaśnice też. Podobnie jest np. z apteczkami przy przewozie osób.
-
Gaśnica w bagażniku = mandat?
> Kolego to licz że może inni będą mieli więcej odwagi jeśli będzie działa ci się krzywda, czego > serdecznie ci nie życzę Ratowanie życia to sprawa oczywista, ale mienia w sytuacjach wątpliwych? Jak patrzą na 'odwagę' i fachowość w rękach wielu osób (w domyśle każdego kierowcy) to niech się nauczą, że ratuje się ludzi, jak się uda na szybko to to co jest po ręką i chodu. Podobnie jak wiele osób nie może się nauczyć, że w przypadku awarii na trasach szybkiego ruchu to się ucieka za barierę/pobocze (po oznakowaniu) - nie wspomnę już o tym, że niektórzy potrafią się zatrzymać bez uzasadnienia w takich warunkach...