Skocz do zawartości
View in the app

A better way to browse. Learn more.

Autokącik

A full-screen app on your home screen with push notifications, badges and more.

To install this app on iOS and iPadOS
  1. Tap the Share icon in Safari
  2. Scroll the menu and tap Add to Home Screen.
  3. Tap Add in the top-right corner.
To install this app on Android
  1. Tap the 3-dot menu (⋮) in the top-right corner of the browser.
  2. Tap Add to Home screen or Install app.
  3. Confirm by tapping Install.

slon

użytkownik
  • Rejestracja

  • Ostatnia wizyta

Zawartość dodana przez slon

  1. > Luz na wahaczu sfałszuje i to często srogo, w centymetrach liczona "swoboda" koła może być. No właśnie, przecież inaczej wtedy koło stoi ..
  2. Hej Jakiś czas temu był dosyć aktywny wątek dotyczący zakupu auta 8-10 lat gdzie pisałem też o "teorii" mierzenia auta. Wykonał to jeden warsztat podczas oględzin jakimś cyfrowym miernikiem Czy jest faktycznie sens mierzyć auto od środka koła do drugiego? Czy np. niższe ciśnienie w oponie, luz na wahaczu, krzywa fegla nie sfałszują pomiaru? Pytam bo raz się spotkałem z tym w życiu i zastanawiam się czy jest w ogóle sens. Pzdr Słoń
  3. > 1800 miesiecznie?? > nawet wliczajac pb do odpalania gaz wyjdzie taniej niz on No właśnie... parę miesięcy temu gaz 2,7 ropa 4,2 teraz mamy inaczej..nie ma sensu chyba przepłacać przy zakupie nowego i brać fabryczna lpg. Tymbardziej, ze w miescie nie jesy potrzebna moc...
  4. > Bo nie zawsze kilka PLN mniej na 100km jest priorytetem, a sensownego silnika noPB brak w ofercie. Tzn ok, nie wziąłem jednego pod uwagę. Jak nowe to będzie miało gwarancję. Więc w sumie kosztów przez cały leasing nie ma sensu za bardzo liczyć bo jak się zepsuje to kolejnemu właścicielowi. Zastanawiam się czy przy przebiegu ok 1800 głównie po mieście czy jest sens diesel czy gaz...a może po prostu benzyna bez gazu...
  5. > "fabrycznych" to raczej trzeba unikać Przy obecnych cenach diesla zarówno w salonie jak i na stacji benzynowej...jak sens go kupować??? Pozdrawiam
  6. > Samo spalanie gazu można przeliczyć jako 1,30-1,35 zużycia benzyny. Sama benzyna to zależy, bo > jeśli robisz dziennie trasy po 300 km to jej zużycie na rozruch można spokojnie pominąć w > ogólnym rozrachunku albo na sezon zimowy policzyć 50 zł na miesiąc. Jeżdżąc po mieście do > pracy i z powrotem w czasie mrozów pewnie trochę więcej jej zejdzie. > Jeśli chodzi o instalacje zakładane przez dilera - to nie są przecież fabryczne. Dodatkowo brak > wpływu klienta na komponenty instalacji, często dobrane niezbyt szczęśliwie. Do tego > niechlujny montaż i zaporowa cena - dziękuję bardzo. Dzięki. Szukać fabrycznych? Kto teraz je zakłada? Z tego co mi się o uszy obiło Skoda chyba i Kia? Pozdrawiam
  7. Hej Głównie chodzi o równanie w zakupie aut typu diesel lub benzyna już z gazem (nowe). Spalanie gazu załóżmy, że znamy a co z doliczeniem benzyny (rozruch itp)? Jak liczyć to na 100 km? Pamiętam, że w pewnym aucie mając sekwencję w zimie -20 stopni 15 km dojechałem w sumie jadąc na benzynie. Ogólnie jakie są plusy według Was gazu albo diesela, albo minusy? Zakładajmy, że auto jest kupione nowe i gaz zakłada diler dając gwarancję(i nie tracimy na auto). Pozdrawiam
  8. > Jak to potwierdził? > Nie, to nie jest element do targowania się. Tak samo jak ten fakt nie ma kompletnie znaczenia dla > stanu technicznego auta. > Wymienione tarcze hamulcowe i klocki też są powodem do urwania ceny? Sorry, że tak późno. Odgrzewam kotleta i odpowiadam. Drzwi widać, że są nowsze ( nie ma rysek itp, inny rocznik chyba zamka). Na pewno zmieniane. Zużyte tarcze i klocki byłyby powodem do targowania się. Czemu tutaj drzwi też? Auto sprzedawał I właściciel i zapewniał, że żadnego elementu nie malował itp. Bezstłuczkowe itp. Nie wiem ... jak ja bym był w takiej sytuacji to mógłbym : - podziękować i się obrazić, że ktoś kłamie albo nie pamięta - powtórzyć tekst rozmowy telefonicznej i ew dane z ogłoszenia, że się nie zgadzają i co robimy.. Nie ma co gdybać, część nowa nie szpachlowana. Chodziło tylko o fakt, że wydał sporo pieniążków, a ktoś przeoczył poinformowanie. Pozdrawiam
  9. > Wskazuje słowo "prawie" i pojęcie sarkazm. > Pytanie czy faktycznie coś znalazłeś czy tylko tak Ci się wydaje. > A jeśli nawet to informacja ta jest na tyle nieistotna, że została pominięta. Jeśli pojazd nie był > naprawiany blacharsko to nie ma o czym mówić. Wymiana drzwi czy błotnika nie jest istotną > naprawą i nie zmniejsza wartości pojazdu. > Bardziej bym się czepił pękniętego zaczepu lampy bo to wymaga szybkiej naprawy. Spoko. Drzwi na pewno były wymieniane na nowe oryginalne (kolega lakiernik potwierdził) są zrobione na czwórkę. To w żaden sposób nie przekreśla auta. Po prostu w wielu wątkach pojawia się sformułowanie "jedź do aso zapłać więcej będziesz miał święty spokój". Ja osobiście wkurzyłbym się wydając tyle kasy, żeby nie zostać o takim fakcie powiadomiony, ale to moje prywatne zdanie. Jest to przecież jakiś element do potargowania się. Pzdr Słoń
  10. > Takich klientów jak Ty i Twoi koledzy po 15 minutach bym wygonił z placu. Wizyta w 1 stacji to > rozumiem, ale w trzech to przesada.Dlatego podziwiam handlarzy, że muszą spotykać się z > takimi przypadkami. > Tak na marginesie to miałem kiedyś na placu takich z AK co od 14-letniego lanosa za połowę > miesięcznej pensji wymagali stanu fabrycznego. Bez przesady...wszystko na jednej ulicy w sumie. Najpierw aso, auto wyszło ok, przeglad miało waży 17 dni więc pojechali na tej samej ulicy do SKP (właściciel sponsorował). Na rogu był lakiernik...Całość trwała 1,2 godziny. Był z gotówką i chciał auto kupić.
  11. > A i tu może się malowany trafić Tak wujek w 1999 roku trafił na polakierowany błotnik (bezbarwnym) - dostał rabat na auto chyba hmm nie chcę skłamać, ale 7000 zl albo coś koło tego.
  12. > witaj > jak wejdziesz między wrony... > było raczej tak: > koleś co kupił te tojkę miał dość jeżdżenia za autem z kosmitami , więc pojechał sam, zobaczył że > auto zdrowe i sprawne więc stargował co zobaczył i wziął. kolegom żeby nie być w ich oczach > frajerem sprzedał bajkę że aso, osk, lakiernik, wróżka, kaszpirowski i heniek ze stodoły. > on wie że oni wiedzą, oni wiedzą że on wie że oni wiedzą, oni wiedzą że on wie, że oni wiedzą że on > wie... > pozdrawiam > ps > ważne że każdy jest zadowolony a za 2 lata pojawi sie ta trojka jako pewniak od kolegi... na > giełdzie ak... Wiesz co..możliwe, że tak było. Zmęczenie materiału o, którym pisałem. Może ucieszył się, że mnie nie ma
  13. > Drzwi ani błotnik najwidoczniej nie były szpachlowane więc nie nosiły śladów naprawy blacharskiej. > O czym mieli informować, że im się coś wydawało? > Zadziwiające jest też, że spece w aso się nie poznali, lakiernik się nie poznał, spece na stacji > diagnostycznej się nie poznali, a poznał się spec, który prawie wymienił pół silnika, a > okazało się, że się dywanik pod gazem zawinął. Możesz wskazać miejsce, gdzie wymieniłem pół silnika? Pisałem jedynie o wymianie koła dwumasowego z innych przyczyn. Poza tym fakt, że własnie ja jako osoba bez wiedzy coś znalazła wskazuje jednak na dosyć mała rzetelność "sprawdzaczy". Nie chodzi o skreślenie auta, chodzi tylko o INFORMACJĘ.
  14. > Mam wrażenie ze kłuje Cię w oczy to, ze znajomy kupił auto nie pytając się wielkiego znawcy o > zgodę. > teraz z pewnością będziesz czekał, aż mu się zepsuje i będziesz opowieści snuł jak to w ASO go > sprawdzili. > Masakra Wprost przeciwnie, ja już nie miałem czasu i chęci jeździć.
  15. Hej W sumie to dobrze wyszło, że mnie nie było na miejscu bo nie mogłem i mam czyste sumienie. Kolega kupił toyotę avensis 2007 rok chyba (stwierdził, że sporo dołoży do budżetu i chce japońca). Miernik miał...pojechał do ASO...zapłacił 620 zł za jakieś testy, znów mierniki i fachowe oczy, mało mu było pojechał na stację diagnostyczną i dodatkowo do lakiernika, który auto obejrzał. Mechanicznie wydaje mi się ok, ale podczas dokładnych oględzin (często niezbyt pochlebnie nazywanych przez sprzedawców) - dodam, że po zakupie- zauważyłem lakierowany błotnik (widać po prostu kropki lekko bo lekko ale klar jest), całkiem inne jedne drzwi pasażera( są za gładkie, za nowe w porównaniu z drugimi, urwany zaczep lampy przedniej. Wiadomo ktoś coś robił może w aso może nie...element na pewno nowy i bez szpachli, coś lakierowane. Pytanie tylko czemu ja pierdoła a nie specjalista takie cos zauważył, a nie aso,stacja, lakiernik , gdzie jak znam kolegę to się pytał o wszystko stał i pewnie zdjęcia robił i palcem pokazywał. Drugi znajomy co lakiernikiem jest potwierdził spostrzeżenia, ale już prywatnie na piwie ze mną Koledze...nie mówiliśmy....
  16. slon odpowiedział teZeT na temat - Motokącik
    > Nie wiem czy ktoś już korzystał z oferty tej firmy ale ja ze swojej strony bardzo polecam. Ich > pomoc zapobiegła wyjazdowi na drugi koniec Polski po 'bezwypadkową igłę'. > Ekspert wynalazł wady auta 'przypadkiem' ukryte przez sprzedającego. > Duże dla nich. > Szukam dalej nowego wozidła. Hej Napisz może co znalazł. Pozdrawiam
  17. > to ja robię inny test , po sprawdzeniu auta i zakupie , jak jadę do domu , to ogień bez > oszczędzania , albo się auto rozpadnie , albo wytrzyma W 1999 kupiłem tak Forda Scorpio i odpadł tłumik hihih
  18. > Czyli można się i tak nadziać, mimo że auto bezwypadkowe. Oczywiście, że można. Pierwsza noc po zakupie bywa kluczowa Jak odpali i nie będzie plamy pod autem to będzie dobrze..
  19. > I to wyłapuje fakt, że np. jest zajeżdżony, źle serwisowany, olej był wymieniany co 50 tys., a za > 10 tys. pęknie głowica? Nie, ale daje wstępny pogląd na całokształt auta.
  20. > Pod warunkiem, że sprzedający łyknie legendę. > Mojej byś tak nie sprawdził, bo ostatni raz widziała aso jak miała 3 lata i przebieg 50 tyś. Potem > olej wymieniałem sam a naprawy robiłem w polecanych warsztatach. VIN nic by Ci nie dał. > Jak byś to wszystko posprawdzał to byś odpuścił i był byś nieźle w plecy, bo samochód bez > zastrzeżeń. Nie odpuściłbym, poza tym znałbym wyposażenie auta i oglądając go na wizji lokalnej wiedziałbym czy się zgadza z fabryką czy nie.
  21. > Na ostatnim badaniu technicznym przebieg nie został wpisany w bazę. Aktualny będzie podany w > ogłoszeniu. > Wyposażenie będzie podane w ogłoszeniu, również przebieg serwisowania. Nie widzę sensu podawania > VIN w ogłoszeniu. Dlatego ja bym poprosił o niego Tak jak wspominałem mając VIN i "dojścia" można sprawdzić w bazie jak się auto sprawowało. Często jest tak, że ktoś użytkował auto parę lat i po prostu o prawdziwym przebiegu nie wie. Dla mnie osobiście jest to różnica czy będzie miał 200.000 czy 340.000 bo jeśli auto się spodoba to mam mocny powód do targów.
  22. > Te sprawdzenia, o których piszesz, ograniczają się właściwie wyłącznie do wypadkowości auta. > A co ze stanem technicznym, nawet jeżeli wypadku nie było? > Po 2 miesiącach może wyleźć coś bardzo kosztownego. W warsztacie za każdym razem przechodził ścieżkę zdrowia + jazdę próbna i podłączenie do komputera.
  23. > Po co VIN? Rozkoduje sobie wyposażenie auta, ew sprawdzę przebieg też sam bez zawracania głowy
  24. > Pewnie za dwa trzy lata będę sprzedawał moja toykę, będzie miała wtedy te 10 lat. > Jak trafię na takiego kupca jak napisałeś to po wysłuchaniu tych życzeń odpowiem, że wszelkie dane > są w ogłoszeniu. Jeśli nadal będzie dziwaczył to spuszczę go na drzewo, albo podniosę cenę > dwukrotnie. > Wychodzi na to, że takiego starego rupiecia najlepiej zostawić w rozliczeniu żeby nie użerać się z > kosmitami. VIN podasz w ogłoszeniu i gdzie był serwisowany? Jeśli tak to faktycznie info wystarczy.
  25. > P.S. Twoje wymagania i podejście do zakupu 10letniego auta są conajmniej wyszukane Sporo aut > sprzedawalem ale takiego testu mojego auta to jeszcze nikt nie chcial robic, bo kazalbym mu > spadac wszystkie auta sprzedalem po max 30minutach, ogledziny, miernik, jazda probna, paru > wjechalo sobie na moj kanal, paru chcialo na serwis to pojechalem i tyle. Czym to się różni od tego co napisałem? Kazałbyś spadać gdyby ktoś zapytał się od datę I rejestracji przez telefon czy numer vin? Takie rzeczy sprawdza się też na miejscu z komputerem. Każdy ze sprzedających był informowany przez telefon o całej procedurze i co będzie dokładnie sprawdzane w warsztacie (godziny przecież dogodne dla obu stron). Pzdr

Powiadomienie o plikach cookie

Używając tego serwisu, wyrażasz zgodnę na naszą Polityka prywatności oraz Warunki użytkowania.

Account

Navigation

Szukaj

Szukaj

Configure browser push notifications

Chrome (Android)
  1. Tap the lock icon next to the address bar.
  2. Tap Permissions → Notifications.
  3. Adjust your preference.
Chrome (Desktop)
  1. Click the padlock icon in the address bar.
  2. Select Site settings.
  3. Find Notifications and adjust your preference.