Skocz do zawartości
View in the app

A better way to browse. Learn more.

Autokącik

A full-screen app on your home screen with push notifications, badges and more.

To install this app on iOS and iPadOS
  1. Tap the Share icon in Safari
  2. Scroll the menu and tap Add to Home Screen.
  3. Tap Add in the top-right corner.
To install this app on Android
  1. Tap the 3-dot menu (⋮) in the top-right corner of the browser.
  2. Tap Add to Home screen or Install app.
  3. Confirm by tapping Install.

Owcen

użytkownik
  • Rejestracja

  • Ostatnia wizyta

Zawartość dodana przez Owcen

  1. Wyłamanie napinacza, sądząc po jego budowie, jest mocno utrudnione. Widziałem kiedyś, jak mechanik "na siłę" chciał rozluźniony napinacz "złożyć" Uwierz, to nie takie proste Oczywiście, jak wie się, jak działa napinacz, można w 5s go przygotować do ponownego montażu, ale widocznie, ten nie wiedział
  2. > Czekaj, ale on nie wykręcił świec a zdjął jedynie fajki To wystarczy. Aczkolwiek, jakby wykręcił świece, rozrusznik kręcił by jak "głupi". Wtedy tym bardziej byłby słyszalny stukot. Dobra myśl Druga sprawa, że jakby łańcuszek strzelił, to na tyle "mało miejsca jest w kanale, że jest duża szansa, że w "biegu" by tak sam z siebie do miski nie spłynął. Mógłby się zakleszczyć. Nie testowałem jeszcze takiego scenariusza
  3. Sprawdzamy TPS (throttle position sensor) tak: KLIK lub KLIK_2 Troszkę dziwne, że jak kręcisz rozrusznikiem, nie dochodzą żadne "hałasy" z otworów po świecach. Powinieneś słyszeć jakieś cykanie. Lekkie stuki (zamykające się zawory) podczas kręcenia rozrusznikiem. TPS -> ilość paliwa i czas opróżnienia dla każdego gaźnika. Jak to będzie załatwione, przejdziemy dalej.
  4. > Robisz ze mnie krętacza, a prawdopodobnie nawet nie raczyłeś przeczytać, jak to naprawdę było. Przeczytałem. Wraz z Twoimi wytłumaczeniami. > Odpuść sobie podobne uwagi, skoro nie znasz sprawy, bo jesteś w najlepszym wypadku najmniej > kompetentną osobą w tym temacie. Może. Jednak większość tutaj próbuje Ci dobrze doradzić i wytłumaczyć, jak ten system działa. A ty dalej brniesz w krainę fantazji, którą wokół siebie roztaczasz. EOT
  5. > Przeczytałem kiedy to się stało - skoro zdechł po puszczeniu sprzęgła to dla mnie może to być jakiś > problem z czujnikiem przy stopce i sprzęgle. Jak pada czujnik, to obwód rozrusznika pozostaje otwarty. A tu rozrusznik kręci.
  6. Wyjmij wszystkie fajki. Zakręć rozrusznikiem. Z otworów po fajkach będzie słychać "klepanie" jak wałki się kręcą, poruszając zaworami Jak będzie cisza, to jest problem. Musiałbyś mieć sporo pecha, aby łańcuszek strzelił. Aczkolwiek, była jakaś akcja serwisowa w Suzuki, ale nie pamiętam 1200 czy 1250 to dotyczyło. Właśnie wymieniali wadliwe napinacze + łańcuszki. Ale to chyba 1250 dotyczyło. Pierwszych 1250.
  7. > Dojazd do skrzyżowania, redukcje bodaj dwójki, sprzęgło i pad Moto 2005. Przebieg 17kkm. Jesteś pewien tego przebiegu ? To co opisujesz, to typowe problemy z paliwem. > Nie, nie sprawdzony. Gdzie go szukać? Czujnik położenia przepustnicy powinien być z prawej strony gaźników, siedząc na moto. Czarna "wtyczka" z kabelkiem. Przykręcona dwoma śrubkami. Czujnik sprawdzasz tak samo, nie zależnie od wersji gaźników ( w obrębie 1200). Ma mieć określoną oporność przy odpowiednim "skręceniu". Może być tak, że się wtyczka wypięła, jak szarpnąłeś moto przy redukcji. Najpierw zweryfikuj ten czujnik, potem pomyślimy co dalej. Na ssaniu powinno być "bogato", ale z pewnymi ale. Odpowiednio "szybko" musi kręcić rozrusznik. Obwód ssania wymusza zassanie paliwa "wyżej", aniżeli wolne obroty. Druga sprawa, piszę na podstawie zabawy z 600. Zweryfikuj drożność wężyków odpowietrzających komory pływakowe i bak. Powinny być spięte razem i wystawać przy prawym podnóżku. Z gaźników wychodzą dwa wężyki, z "połączeń par". Nie mogą być zagięte "ostro". Jak będą zagięte, będzie się tworzyło podciśnienie w komorach pływakowych.... Lub, jeżeli sprawa dotyczy baku, to samo, ale w baku. Odkręć wszystkie śruby spustowe gaźników. Zweryfikuj, czy wszędzie jest tyle samo paliwa. Tz. kranik na pri (przelew) na 1min. zakręcasz, czyli res albo "to drugie" Zlewasz paliwo. Zaznaczasz ile jest. I tak samo z każdym gaźnikiem. Pri 1min. zlewasz, weryfikujesz. Moto musi być w pionie cały czas. Weryfikuj czas, ile zejdzie na "opróżnienie" komory. Moto powinno mieć taką samą ilość paliwa+-10%. Czasy muszą być "zbieżne". Daj znać, jak idzie
  8. Bierz FZ8. Różnice w budowie, prowadzeniu, zużyciu paliwa przemawiają za FZ8. Ma nieco większą pojemność jak Bandit, a technologicznie jest do przodu. Co więcej, jak sam wspomniałeś, FZ8 mniej stracisz, a na rynku wtórnym ceny Banditów lecą "na łeb".
  9. Witam. Jak szukałem z znajomym moto dla niego, można powiedzieć, że trafiliśmy na uczciwego. Cena niestety wyższa od średniej allegrowej, ale moto z wyglądu prezentowało się lepiej, jak wszystkie egzemplarze jakie oglądaliśmy. Lepiej odpalało, ciszej pracowało itd. Nawet fakturkę, przygotowanie papierów, dokumentacje dostaliśmy. Do dziś szukamy haczyka, a moto strzeliło już pond 2000km, i nic. Normalnie "CUD", i to parę metrów za Żorami
  10. Szkoda, że Tatuś nie dokupił choćby zbroi, spodni z ochraniaczami, plus jakieś buciki. Aczkolwiek, w jego wieku, Wsk-ą się po lesie, polnych drogach w "orzeszku", ortalionowej kurtce, używanych opinaczach latało, i to dawało radę. Tylko "lansu" nie było. Za to "mikroskopijne" poczucie bezpieczeństwa już tak. Zwłaszcza, że rozum przychodził po pierwszych kilku ślizgach, gdy jednak wsk-a w zakręcie nie chciał iść jak "żużlowe" maszyny
  11. Witam. "Małe agencje" zazwyczaj nie mają dostępu do UFG. Nie mają także dostępu do baz firm, z którymi współpracuję. Bezpośrednio w placówce ubezpieczyciela, wał który wywinąłeś, zasłaniając się nie wiedzą, by nie przeszedł. Więc pytanie brzmi: skoro okłamałeś ubezpieczyciela, podpisałeś papiery na których widnieje zaznaczona opcja np. 60%, a w rzeczywistości masz np.40%, to do kogo masz żal ? Ubezpieczyciel zweryfikował Twój wniosek, po jego wprowadzeniu do systemu i ma prawo wezwać Cię do zapłaty. Wariant nrII. zapłaci to Przedstawiciel, który Cię ubezpieczył. A więc masz do wyboru: - bierzesz na klatę kłamstwo, i dopłacasz - robisz po polsku, ja nic nie wiem, wara odemnie. Po dupie dostanie przedstawiciel. Każdy ubezpieczyciel, po wywinięciu takiego wała, dobierze się do Ciebie, albo agenta. A to, że wyszukałeś małą agencję, która ma umowy ze wszystkimi, i nie stać ją na dostęp do UFG, to niestety Twój problem. "Chciałeś wydymać Freda, teraz Fred....." - że pozwolę sobie zacytować. Pozdrawiam.
  12. Witam. Iskra na każdym cylindrze jest ? Kolor mocno niebieski ? Czy z wydechu pluje paliwem ? Tz. przykładasz do wydechu chusteczkę higieniczną i kręcisz parę sekund rozrusznikiem. Przy wydechu przelotowym, chusteczka jest mokra. Nie wiem jak przy standardowym, ale też powinno coś przelecieć. Zgasł podczas jazdy od razu, czy najpierw troszkę się "podławił". Były jakieś objawy wcześniej ? Problemy z odpalaniem ? Duże spalanie ? Problemy z przyspieszaniem z dołu/góry/ pełnym otwarciem przepustnic? Jeżeli zgasł zero-jedynkowo. Jadę i nagle silnik gaśnie, to raczej nie paliwo, a raczej elektryka. Jeszcze jedna sprawa, czujnik położenia przepustnicy sprawdzony ? Dobrze ustawiony ? W serwisówce do modeli 2000-2004 oryginalnej Suzuki masz procedurę sprawdzenia, jeżeli masz miernik. Jeżeli to nie pomoże, to dalej mamy aparat zapłonowy, jeżeli iskra by była słaba, lub kolor odbiega od niebieskiego.
  13. > Zakłozylem, ze to domek, w bloku tez możesz zwiększyć zabezpieczenie przedlicznikowe jeśli okaże > sie za małe - oczywiście trzeba będzie wezwać zakład energetyczny i pewnie im coś zapłacić... To już za mną. Koszt spory. Obecnie 5kw, docelowo 14kw. Prawie 1200zł. Papierków sporo.
  14. > pokojach. Bo przed wojną kładli wyłącznie w Bergmanach Proszę o wyjaśnienie, co to jest
  15. > A tak poważnie, to pozostaje mieć nadzieję, że majster jest tylko leniwy a nie partaczem... bo > tylko szkoda wywalonych pieniędzy... Jutro Niedziela, więc odbędę odpowiedni rytuał, nie zapominając o odpowiedniej "ofierze"
  16. Tu nie chodzi, kogo się bierze. Jeżeli masz człowieka, szefa ekipy, który mówi, że elektryka będzie zgodnie z wymaganiami, dostane "glejt", nie będzie problemu, od ogrzewania i hydrauliki ma osobnego człowieka. Elektryka z prawdziwego zdarzenia, w razie problemów, też ma. Musi mieć, skoro biorą tak grubą robotę, zwłaszcza, z tak wieloma obostrzeniami. Na własną rękę też szukałem ludzi, ale jak usłyszeli, że na wszystko są plany, wytyczne, będą odbiory zewnętrzne, to 90% mi podziękowała. Chciałem, aby całym remontem zajęła się jedna firma. Dostali wytyczne, kasę, umowę, mieli działać. Spora część fachowców, gdy usłyszeli, że będzie umowa, transze, rozliczanie za wykonaną robotę, od razy dziękowali. Więc z mojej strony, "obcego w obcym" mieście, zrobiłem wszystko co mogłem. Ponad trzy miesiące zajęło mi załatwianie pozwoleń, decyzji, zgód mieszkańców, ZBM, plany architektoniczne, projekty itd. A na koniec, mam tylko jedną myśl, trzeba było zrobić to tak, jak 99% społeczeństwa. Po cichu, siłami Kazika i Zenka. A na zgodność roboty, jej części elektrycznej, zapłacić Cześkowi 500zł za "glejt". Przecież pod tynkiem instalacji nie widać. Miałbym remont wykonany w max dwa miesiące, już bym mieszkał, i nie przejmował się "szczegółami" A zaoszczędziłbym przynajmniej 50% funduszy, o czasie, przepychankach z sąsiadem, radą wspólnoty, ZBM, ROM itd nie wspominając. Tylko, że ja tak nie potrafiłem.... Wiem, frajer jestem, nie godzien tytułu "Prawdziwego Polaka"
  17. Opierając się ma się na ochraniaczach i metkach, kurtka z średniej półki.
  18. > Jesteś odważnym człowiekiem. Jestem "w kropce". Wyprowadziłem się z mieszkania, aby mogli zrobić "kompleksowo" wszystko na raz. Mieszkanie jest "rozgrzebane" a ja muszę mieszkać i dojeżdżać do pracy po 80km/strona. Obiecane było, że max 7-8 tygodni im zejdzie. A już widzę, że to nie wykonywalne. Ekipa z polecenia. Same rozmowy i konsultacje przed "robotą" szły jak po maśle. Sam "Majster" się cieszył, że nic nie musi robić "w ciemno" ani "na czuja". Całą dokumentacje dostał.
  19. > Co prawda mikrofali nie mam, ale czajnik 2200W owszem i dysponując jedynie jedną fazą, muszę być > świadomym użytkownikiem i nie włączać wszystkiego na raz Dostał wytyczne, co gdzie będzie stało, wraz z zapotrzebowaniem na energie z tabliczek znamionowych. Np. w kuchni wyraźnie miał napisane: - indukcja 7,4 - ekspres 2 - piekarnik 2 - czajnik 2 - piekarnik 2 - lodówka 0,3 I tak ma to zrobić, abym nie musiał co chwile biegać "bezpieczniki" włączać. Każdy pokój miał rozpisany dokładnie, wraz z planami zagospodarowania, miejscami gdzie mają być gniazdka, wymiarami, obciążeniem itd. No już chyba prościej się nie dało. Ma osobno: - plan zagospodarowania. Meble, RTV-AGD. Co gdzie będzie stało - plan elektryczny - plan wodno-kanalizacyjny - plan oświetlenia Dodatkowo plan architektoniczny przebudowy łazienki pod "legalizacje". Poprzedni właściciel o tym "zapomniał", że zmiana przeznaczenia pomieszczenia, niesie za sobą pewne konsekwencje. Wszystko ładnie opisane, co jak, gdzie. Konsultowane z architektem z uprawnieniami, cokolwiek to znaczy. Więc nie powinien nic spieprzyć, o ile będzie korzystał z dostarczonej dokumentacji, gdzie jak wół ma napisane, co jak ma być wykonane.
  20. Ekipa z polecenia. Same echy, achy po znajomych. Robią dobrze, tak jak klient chce..... Przynajmniej u znajomych.... Ciężko wywalić ekipę, w połowie remontu, jak nie ma się gdzie mieszkać i zależy człowiekowi na czasie. Czekałem na nich ponad dwa miesiące. Byłem u znajomych, widziałem jak wyremontowali im mieszkania. Płytki położone OK, panele, stropy podwieszane itd. Nie było do czego się doczepić. Dochodzę do wniosku, że znajomi nie przywiązywali wagi do jakości, rzetelności, a tylko do wyglądu zewnętrznego, a jak to jest zrobione.... W przyszłym tygodniu jadę na mieszkanie, zobaczyć postępy. Jestem ugadany z "Majstrem", aby zerknąć, jak położyli instalacje. ps. nie byli najtańsi, od razu uprzedzam. Nie zależało mi do końca na CCC, ale na tym, że ma być dobrze, solidnie, cena jest uzależniona od ww. parametrów.
  21. W takiej kasie, to rewelacja. W przyszłym roku, czas zmienić ubezpieczyciela, jak OC + NNW + Asistance wyjdzie mniej jak 300zł.
  22. > jakbym mial tak jezdzic do roboty codziennie z takim nastawieniem. to pikawa by mi wysiadla od 2oo > zamiast od szefostwa;) Wszystko jest kwestią przyzwyczajenia. Dobrego przyzwyczajenia. Keith Code, opisuje w swoich książkach, felietonach, że mamy pewną pulę "świadomości" podczas jazdy. Porównuje ją do dolara. Jednego dolara. Na początku marnujemy sporo, zwracając uwagę, czy dobrze zmienimy biegu, który bieg, bardziej skupiamy się na hamowaniu, a mniej na rzeczywistych zagrożeniach. trzeba w sobie wyrobić takie nawyki, aby sama jazda była "mechaniczna". Nie zabierał więcej jak 10 centów. Pozostałe 70C mamy rozsądnie przeznaczyć, podzielić, na przewidywanie zagrożeń, świadomą jazdę pod kontem techniki, warunków itd. 20C mamy mieć zawsze w pogotowiu. Podobne podejście reprezentuje David Hough, aczkolwiek on bardziej skupił się w swoich książkach na potencjalnych zagrożeniach, jak je rozpoznawać, traktować, unikać. Ogólnie jak "przeżyć" + podstawowe techniki jazdy. Code skupił się bardziej na technice jazdy, z dużym naciskiem na jazdę torową, i przenoszenie jej na asfalt ( jazda codzienna), jako techniki obronne. Dużo bardziej zaawansowane podejście do jazdy, ale niezwykle ważne wskazówki. Jeżeli jesteś świadomy zagrożeń, pamiętasz o nich, wziąłeś sobie cenne rady do serca, to niemal automatycznie łapiesz się na tym, że "widzisz" lepiej. Wiesz "gdzie" patrzeć. Mnie lektura, a raczej częste wracanie do tych samych pozycji, dużo dało. Ale nie jest to panaceum. To tylko półśrodki, ale "rozszerzają" świadomość. To Ty prowadzisz, Ty podejmujesz decyzje, ważne, aby były trafne. Pierwszy poślizg na 2oo stresuje. O ile uczymy się w bezpiecznych warunkach, możemy przesunąć nasze "granice". A niema nic gorszego jak panika. A panika, to nic innego jak nieprzewidziana przez "nas" sytuacja i brak natychmiastowego rozwiązania, odruchu. Nie wiem, czy nie "przekombinowałem", ale mam nadzieje, że w miarę jasno się wyraziłem
  23. > 1. motocyklista nigdy nie ma pierwszeństwa, NIGDY > 2. jeżdżę tak jak gdyby wszyscy chcieli mnie zabić, rowerzyści, moplikowcy, a nawet piesi czasami I pod takimi "przykazaniami" podpisuje się obiema łapkami
  24. > Zapierać się o nią też każą przy ostrym heblowaniu? Nie. Na szczęście. Wałkowano nam przez 8h poprawną pozycje. Tz. ręce zgięte jak najbliżej kąta 90 stopni w łokciu. Ciężar ciała oparty na "nogach" i zapieraniu się kolanami o bak. Ręce mają być "luźne" gotowe do działania.
  25. Pozwolę sobie zacytować rozmowę z majstrem: "Naczytał się pan bzdur w internecie, i teraz pan je powielasz. Po jednym obwodzie na gniazdka,oświetlenie, ewentualnie wydzielimy łazienkę i będziesz pan zadowolony. Skończ pan czytać te bzdury pisane przez nieuków i teoretyków. 20 lat w branży i takich cudów, jak Pan wymaga, nie robiłem" Dostał wytyczne, i tak ma zrobić jak ja chce. Pozostaje mi mieć tylko nadzieje, że tak zrobi

Powiadomienie o plikach cookie

Używając tego serwisu, wyrażasz zgodnę na naszą Polityka prywatności oraz Warunki użytkowania.

Account

Navigation

Szukaj

Szukaj

Configure browser push notifications

Chrome (Android)
  1. Tap the lock icon next to the address bar.
  2. Tap Permissions → Notifications.
  3. Adjust your preference.
Chrome (Desktop)
  1. Click the padlock icon in the address bar.
  2. Select Site settings.
  3. Find Notifications and adjust your preference.