Zawartość dodana przez AkuQ
-
ile dokładacie do samochodu pewniaka - tzw: po rodzinie ?
> Pewnie tak, ale ja się nie znam, więc minimalizuję ryzyko. W komisach stoją auta, które zostały > kupione na handel, więc między ceną kupna i sprzedaży musi być różnica uzasadniająca wysiłek > włożony w pośredniczenie. W komisach również stoją auta nie komisiarzy, ludzi co nie mają pojęcia i czasu na sprzedaż, ludzi co zostawiają w rozliczeniu , czasami od pierwszych właścicieli co zostawili i wymienili na tańszy/droższy samochód. Do takich ogłoszeń zastanawiający się kupujący nie ma w ogóle dostępu. Tak samo jak do niektórych dobrych samochodów co pojawiają się w ogłoszeniach i zaraz znikają bo kupują je handlarze, wcz zakupiłem auto, które wisiało w ogłoszeniu 3 min, godzinę po wystawieniu samochód był już w moim posiadaniu, właściciel w trakcie rozmowy ze mną miał 8 telefonów w sprawie tego samochodu. Ja teraz go wystawię znowu, praktycznie w cenie takiej za jaką on wystawił, zarabiając kilka stówek na tym co udało się utargować. Normalny kupujący by 5 razy się zastanowił i zanim się namyślił samochodu już by dawno nie było. > Ja to wiem Ale wiem też, że jeśli na rynku większość aut musi być tania, bo tego szuka klient, to > osoba żyjąca ze sprzedaży aut ma raczej małe szanse na wyżycie z handlu autami droższymi niż > średnia, więc raczej popłynie z prądem niż pod prąd. I tak i nie. Znam takich co żyją od kilku lat całkiem dobrze z handlu samochodami a nie oszukują ani na fakturach, ani na samochodach, ale klient musi być świadomy i akceptować, że kupuje samochód używany a nie nowy (ryski,plamki,wgniotki,czasami coś do zmiany) > Masz rację. Do komisu dealerskiego przyjechałem z rzeczoznawcą Git
-
ile dokładacie do samochodu pewniaka - tzw: po rodzinie ?
> kazde moje podejscie do hanldarzyny ktory juz mial auto w PL konczylo sie tym, ze odpuszczalem bo > auto bylo kombinowane. Niezaleznie od kwoty. Pisze o 3 latkach. > Albo ksiazki serwisowe robione, albo mega krecony, albo walone. Albo wszystko na raz. Oczywiscie w > przypadku 1 i 2 ida w zaparte ze nie. > Ostatnio wolalem zaplacic komus za sciagniecie auta z DE na konkretne zamowienie. Placi sie drozej > ale nikt nie probuje wcisnac badziewia, ktore juz sciagneli. No i w PL jakbyś szukał w tej półce cenowej co piszesz , że wychodzi drożej to byś trafiał lepsze auta. Przecież tu nie ma czarów. Mam znajomych handlusów co sprowadzają na zamówienie i mają świadomych klientów, tak jak Ty poszedłeś w końcu po rozum do głowy, zapłaciłeś więcej i masz dobre auto. Plewy można odsiać rozmową telefoniczną (chociaż tu kłamią często, ale jest na to sposób ) z 3 latkami jest problem, że te "prawdziwe" często gęsto są drogie, a do nas trafiają te co mają po 300-400 z leasingów, a są nadal bardzo zadbane, wtedy cofka, książka z allegro i szukają jeleni. Praktycznie cała ściana zachodnia tak działa, pod Berlin żeby ciąć koszty wyjazdów, tam jak biorą częściej to Ahmedy już im porządeczek z licznikiem zrobią i szybko do PL gorący towar sprzedawać. Chętnych nie brakuje.
-
ile dokładacie do samochodu pewniaka - tzw: po rodzinie ?
> Tu chodzi raczej o akcje typu: > 1. sprzedający będzie oburzony do końca życia faktem, że kupujący chciał negocjować cenę, a to taka > igiełka przecież (cała rodzina poinformowana, tworzą się dwa stronnictwa)... > 2. w aucie tydzień po zakupie zepsuje się coś poważnego, okaże się, że faktycznie "od dawna czasami > coś stukało, ale mechanik mówił, że to nic takiego" - zostanie uraza, że niby auto miało być > pewne itp. - i teraz dylemat - zażądać od sprzedającego udziału w naprawie (w końcu wada > ukryta itd.) i narazić się na bycie przedmiotem kolejnego skandalu, czy też zacisnąć zęby i > samemu dołożyć kolejne pieniądze do teoretycznej "igiełki". A to teraz należałoby się zastanowić "co to za rodzina"?Bo tak jak piszesz, z jednymi można podilować, a z innymi nie. Ja tym co sprzedałem samochody nie obawiam się, bo są świadomi że kupują używane, ale mam też w rodzinie takich o jakich napisałeś, jak szukali auta-dzwonili do mnie, liczyli że im wyczaruje igiełkę w super cenie, po podaniu brutalnej prawdy nie udało się zburzyć ich światopoglądu, miałem fajne auto w rozsądnej cenie, ładnie wyposażone, nie chcieli, bo w internetach były po 2 tys tańsze (a sprzedałbym im bez swojej marży, po kosztach), kupili w końcu w komisie, gdzie łyknęli tekst, że to samochód "po księdzu", jak się dowiedziałem, uśmiechnąłem się pod nosem i pogratulowałem. Ale lepsze było za pół roku, chcieli żebym odkupił ten samochód, bo że niby zmieniają...wykręciłem się, że nie potrzebuję obecnie, a za 2 miechy w rozmowie wyszło szydło z worka, że po prostu księdzowóz się sypie i trzeba uciekać. Dlatego trzeba mieć odrobinę wyczucia
-
ile dokładacie do samochodu pewniaka - tzw: po rodzinie ?
Padają tu różne propozycje, nie kupować od handlarzy, nie kupować w komisach itp. A ja powiem troszeczkę zza barykady, czyli z drugiej strony. Nie kupować najtańszych samochodów od komisów i handlarzy, i wtedy wiele problemów znika. Handlarze też mają dobre samochody, przecież nie ściągają ich z kosmosu tylko od ludzi. No ale jak ktoś myśli, że kupi 15 letniego tdika z przebiegiem 180 tys w okazyjnej cenie to potem nie dziwota, że będzie psioczył na handlusa, przecież on jakoś tą cenę musiał wyprodukować (cofką, wyklepanym dzwonem, popowodziowcem, wałkiem na vacie czy jeszcze innym przekrętem). Wystarczy myśleć, samochód z Niemiec nie może być tańszy po opłatach, sprowadzeniu i zarobku handlarza w PL niż najtańsze na niemieckich portalach ogłoszeniowych. Takie sprawdzenie nie kosztuje nic, wiedzy do tego tajemnej tez nie potrzeba. A jak płaci kupujący okazyjne 70% za auto to i tyle dostaje, czyli 70% samochodu, bo wiele nie działa lub zakombinowanych. Kolejna rzecz-tak piszecie tu by kupować od prywatnych itd. Jakie sztrucle czasami są w rękach prywaciarzy to nawet najgorszy miras by się wstydził takich, ale o tym się nie mówi... Następna sprawa-wiele samochodów ma po kilku już właścicieli, 90% z tych samochodów przewinęło się przez ręce handlarza, więc idąc tym tropem może być już po operacji o jakiej pisałem wyżej, doskonale to widać jak ogląda się wychuchane z pozoru samochody wszelkiej maści klubowiczów czy forumowiczów, które są doczyszczone, wydetailingowane ale po grubych przejściach o czym (w co wątpię) dowiadują się sprzedający gdy ktoś wnikliwie obejrzy. Komisy dealerskie-też nie jest to żaden złoty środek, bo często tez mają auta różne. Generalnie złotego środka nie ma, należy zachować umiar, zdrowy rozsądek, nie znasz się sam, weź kogoś kto zna się lepiej, niech oceni, czy warto dane auto kupić. Unikać okazji cenowych, unikać umów na niemca, unikać zaniżanych faktur. Wtedy zakup od każdego sprzedawcy będzie bezpieczniejszy i będzie dawał szanse na zakup dobrego samochodu. Jeszcze raz napisze nie wiem w jaki sposób została dobrana cena (skąd wynika te 3 tysie) ale jak samochód sensowny i miał jakąś grubszą naprawę zrobioną typu turbo, dwumasa itd to warto takie autko wziąć.
-
ile dokładacie do samochodu pewniaka - tzw: po rodzinie ?
> No tak, jeżeli mówimy o vectrze, mondeo to tak. Bardziej chodziło mi o auta krajowe, pierwszy > właściciel, rozsądny przebieg. To też nie ma reguły. Rozsądny przebieg to dla polaka cofnięty przebieg.
-
ile dokładacie do samochodu pewniaka - tzw: po rodzinie ?
> Zadbane, popularne to kilka godzin... A ja powiem tak-nie ma reguły, żadnej. Czasami schodzą na pniu, czasami wiszą długo nie wiedzieć czemu, najszybciej schodzą "okazje cenowe"
-
ile dokładacie do samochodu pewniaka - tzw: po rodzinie ?
> dał bym cenę taka jak rynkowa bo za droższą i tak nie sprzeda Tylko chyba cała rozmowa rozbija się o tą rynkową, czyli jaką?Samochody do 10 tys zł w ogłoszeniach mają rozbieżność do 5 tys złotych, przy droższych jest jeszcze więcej, więc najlepiej by było, aby założyciel podał o ile samochód jest droższy od średniej rynkowej, czyli na 10 samochodów odrzucić 2 najtańsze, 2 najdroższe, a z pozostałych zsumować i wyliczyć średnią, wtedy będzie można coś polecać/doradzać, bo póki co to mam wrażenie, że wróżkujemy tu wszyscy.
-
ile dokładacie do samochodu pewniaka - tzw: po rodzinie ?
> Ja tak chciałem zrobić > Na przeszkodzie stanęły tylko plany weselne w rodzinie, które zmieniły kierunek przepływu gotówki > Oferta dla rodziny okazała się być o 27% niższa od faktycznej ceny transakcyjnej Ale to > zaskoczyło nawet mnie. Spodziewałem się, że to będzie różnica 15 - 20%. > Z tym, że miałem do tego auta duży sentyment i to ja wolałem dostać za nie mniej, ale żeby nie > odjechało tak zupełnie Ale to sporadyczny przypadek a nie norma.
-
ile dokładacie do samochodu pewniaka - tzw: po rodzinie ?
> No tak, dobry zadbany samochód sprzedałbym rodzinie taniej. A o ile taniej to chyba zależy o jakiej > cenie wyjściowej mówimy. > Ba, powiem więcej. Sprzedałem tak auto. Ano właśnie i tu całe clue-cena wyjściowa, jak ją wyliczyć?Jeśli zasugerujesz się najtańszym z allegro to wątpię byś puścił rodzinie jeszcze taniej, jeśli zasugerujesz się droższymi z allegro, to wtedy tak, a rozstrzał cenowy w naszych portalach jest duży.
-
ile dokładacie do samochodu pewniaka - tzw: po rodzinie ?
> W rodzinie sprzedaje się samochód taniej a nie drożej... A jeśli jest inaczej to żadna to rodzina - > to moje zdanie. Hmm i rozumiem, że doinwestowałbyś samochód a potem sprzedał go 3 tys taniej bo to rodzina?
-
Co polecacie - segment B
> Witam, > gorąca prośba - poszukuję auta z segmentu B, budżet +/- 25 kzł. Najchętniej 2-4 letnie autko. > Dobrze byłoby aby był full wypas (min. klima najchętniej klimatronic), silnik benzynowy (małe > miesięczne przebiegi). Dobrze byłoby mieć 75-100KM. Myślę o Fieście,Yarisie, Swifcie - czy coś > innego warto brać pod uwagę? Nissan NOTE 1.4 16V.
-
program do diagnostyki komputerowej
> witam > potrzebuje jakis uniweralny program do diagnostyki komputerowej dzialajacy przez zlacze OBD2. > Glownie do samochodow niemieckich (VAG, Opel) oraz francuzy Jak masz dużo kasy (ok 40 tys) to coś od Gutmanna Jak ma być taniej to musisz kilka narzędzi o których tu wspomniano, inna sprawa, że zależy co chcesz tym robić, czy jakaś ingerencja czy tylko sam odczyt itp.
-
ile dokładacie do samochodu pewniaka - tzw: po rodzinie ?
> Cinos nic nie daje znać więc szukam dalej... Pewnie zarzuciliście mu skrzynkę żeby dawał namiary, a on do dziś liczy kasiurę ze świnki skarbonki, by brać te okazje > Dziś byłem to oglądać Octavia I > I powiem, że auto w miarę godne uwagi jedynie lakier ładnie wycieniowany na grubość 50-60mikronów > wszędzie jednakowo - dobra polerka była > W środku jedynie zużycie lekkie na drążku oraz panelu od drzwi kierowcy reszta bardzo ładna > Brałbym go ale większość autem będzie jeździć i odrzuciła bo nie podoba jej się wewnątrz i > powiedziała, że to dziadkowóz No ten koleś ma w miarę normalne auta, grubych wałów nie robi, specjalizuje się we włoszkach. Wiadomo polerka musi być, bo 95% klienteli tego oczekuje, tak samo jak gruntowne czyszczenie-samochody w naturalnym stanie sprzedają się wolniej, dlatego taki detailing sam zapewne wprowadzę niedługo, bo ludzie są piernicznięci, zauważa odprysk od kamienia na lakierze w 8-10 letnim samochodzie i kręci nosem, jakby to była nie wiadomo jaka usterka. > ps. jak masz coś godnego uwagi dawaj na PW - piszę serio Teraz nie miałem kompletnie czasu, musiałem się podszkolić z innej dziedziny i od rana do wieczora kursowałem się, więc mam mam tylko te 2 fieściny co stoją na giełdzie i może w weekend wpadnie mi nissan note, ale nie wiem czy akurat takich B klas szukasz, bo chyba bardziej jakiegoś C klasa w kombi jak widzę.
-
ile dokładacie do samochodu pewniaka - tzw: po rodzinie ?
> Jak chcesz w przyszłości niesnasek w rodzinie to bierz to padło. Jak lubicie się w rodzinie to nie > kupuj tego. Auto to auto w tym wieku i z taki przebiegiem zawsze jakieś drobiazgi do roboty > się znajdą. No wg mnie normalny człowiek, jeśli będą to drobiazgi to nawet nie wspomni sprzedającemu, normalny sprzedający nie wwali "po rodzinie" np sprzęta, który pobiera mnóstwo oliwy i płynu chłodniczego itd. Jeśli transakcja będzie szczera, to nie ma co się obawiać, gorzej jak to taka rodzina co chce wydymać lepiej niż najgorszy miras...
-
ile dokładacie do samochodu pewniaka - tzw: po rodzinie ?
> Biorę go A na co Ci czwarty?(3 od Cinosa bierzesz)
-
ile dokładacie do samochodu pewniaka - tzw: po rodzinie ?
> Dlatego takie auto tym bardziej warto wziac na porzadny przeglad do warsztatu przed zakupem > Od momentu przegladu pretensje mozna miec juz tylko do siebie. To jest uzywana rzecz i wszystko > moze sie stac. W moim przypadku przegląd przeszedłby wzorcowo, nawet w warsztacie dieslowskim, zero jakichkolwiek niedomagań, kaprysów nic, a kilkaset km dalej
-
ile dokładacie do samochodu pewniaka - tzw: po rodzinie ?
> Chyba to mi musieliby dołożyć trochę kasy żebym wziął? > Samochodów się w rodzinie i wśród znajomych nie sprzedaje i nie kupuje. Tzn. czasami popełnia się > takie głupstwo ale zwykle ma się nauczkę i więcej tego błędu nie robi. E tam, pół rodziny i kilkoro znajomych jeździ samochodami ode mnie i rozmawiamy, kolegujemy się i nikt do nikogo nie ma pretensji-warunek, powiedziałem wszystko co wiedziałem nt samochodu, a jak miałem go krótko i był z nieznanego źródła to nakazałem sprawdzić sobie gdzie tam chcą żeby nie było, no i nie ma pretensji, jeden znajomy nawet 2szt już ode mnie wziął, więc musi zadowolony
-
ile dokładacie do samochodu pewniaka - tzw: po rodzinie ?
> i ta wiedza jest warta odrobiny kasy , wiadomo, że zawsze coś się spsuć może , ale przynajmniej > wiadomo co masz i czego się spodziewać > bo ja wolę pewny przebieg 300 kkm bo wiem co się może wysrać , niż 140 kkm skręcone z 600 i jeszcze > składane z trzech silników i dwóch skrzyń To ja dodam obiektywnie jako handlus coś od siebie. Trzeba brać poprawki w obie strony, raz, że warto bo wiadomo co tam siedzi, dwa, że tylko do pewnego stopnia i należy pamiętać, że to tylko maszyna. Piszę to z doświadczenia, nawet z ostatnich doświadczeń, nigdy nie wiadomo co się stanie. Miałem samochód z bardzo dobrym silnikiem, bezawaryjnym wg wszystkich internetów itd. Użytkowałem go dość długo, doinwestowałem go, porobiłem co trzeba, wszystko było "perfekt". Silnik mocny, turbina ładnie pompowała, nie kopcił, zawsze odpalał bez zająknięcia-dałbym sobie uciąć rękę za ten silnik... ...i nie miałbym teraz ręki. Pojechałem sobie na przejażdżkę rodzinną 400km w jedną stronę i co, i w drodze powrotnej wysrał się silnik, lawetowanie z autostrady, warsztat rozebrał i co się okazało?Panewka postanowiła się obrócić, jak już rozbabrali, to stwierdzili, że luz też na turbinie jest, więc pójdzie nowy rozrząd, remont, nowe turbo i tak oto z przejażdżki wróciłem 5,5 tys lżejszy. I tak tylko w duchu sobie pomyślałem, że dobrze się stało, że sam jechałem za kółkiem, że wiem jak to się stało itd, że nie sprzedałem tego auta i kupcowi w drodze powrotnej się tak nie stało, bo raz że bym nie uwierzył, że zaorał porządny silnik w kilkaset km, a dwa, że on by mi nie uwierzył, że sprzedałem mu dobre auto-a prawda byłaby po środku. Wyszedłbym na najgorszego handlarza i w sumie słusznie, choć winny bym się nie czuł. Także jak życie pokazuje samochód to tylko kupa złomu i druga kupa elektroniki, stać się może wszystko.
-
Pytanie z cyklu ile za lakierowanie :)
> Do 300zł podniósłbym w Warszawie pewnie z 400zł lakiernik by zainkasował. Niekoniecznie. Poza tym kto w centrum Wawy wstawia do lakiernika gdzie 90% jego ceny to opłata za czynsz a nie umiejętności?30km od Wawy można po 150-200zł/element znaleźć lakiernika, a Wawa i okolice 350-500.
-
Oglądamy foty - Audi Quattro
> ale jak cos się zepsuje w A3 to będzie dużo tańsze w naprawie niż w A6 > jak ktos jeździ sam albo z 1 pasażerem to po co mu A6 Dużo tańsze czyli np co?Zawieszenie?Czy silnik?Czy o czym Ty mówisz?
-
Pytanie z cyklu ile za lakierowanie :)
> Jaka jest uczciwa cena za pomalowanie 3 listewek ze zderzaka? Dzisiaj mi jakiś przerysował auto > i odjechał w siną dal. Na samym zderzaku rysy niemal zeszły, ale ten odbojnik na zderzaku > przetarty aż do plastiku. Przy okazji zrobiłbym jeszcze dwa pozostałe, na których są > niewielkie ślady. Jeden do podszpachlowania chyba, dwa do zmatowienia i pryśnięcia. > Czy lakiernicy traktują to normalnie jako malowanie 3 elementów? Z podjechaniem do kogoś muszę > poczekać do połowy przyszłego tygodnia, a nerwa mam takiego, że chciałbym się coś niecoś > dowiedzieć > Lakier czarny metalik, listewki zderzaka Avensis kombi. 150-200zł
-
Czy po wymianie turbiny trzeba wgrywać na nowo program?
> Tylko czy dwu-masa to ogarnie? Jak zrobi to fachowiec , że nie nawali niutków z dołu to wytrzyma spokojnie te 160-170KM. Z 90 znajomemu zrobili 142KM i sprzęgło ori trzyma się od 100tys, ja ze 105 miałem 143 i również sprzęgło wytrzymało 60 tys na chipie i standardowo do prawie 200 przebiegu (tak wytrzymują bez chipa w nowszych dieslach).
-
Czy po wymianie turbiny trzeba wgrywać na nowo program?
> Wtryski dwa lata temu dawalem regenerowac wiec powinny byc wsadzone pod silnik AJM. AJM to pompowtrysk.
-
Czy po wymianie turbiny trzeba wgrywać na nowo program?
> też tak myslałem, do czasu jak w Evo wypaliłem tłoki w Ułęzu Miałeś EVO w TDIku? W klekocie nie trzeba, ma bardzo dużą tolerancję, większą niż taka sama turbina może wytworzyć.
-
Czy po wymianie turbiny trzeba wgrywać na nowo program?
> A czy mogę dać turbine z mocniejszej wersji tera mam AJM 115KM jeszcze wychodziły 130KM i ARL 150 > KM oczywiście reszta osprzętu została by ta sama czy może gra nie warta świeczki? Warta, ale do tunera na poprawę softu trzeba, żeby miało to ręce i nogi i żebyś silnika nie ubił albo sprzęgła.
