Skocz do zawartości
View in the app

A better way to browse. Learn more.

Autokącik

A full-screen app on your home screen with push notifications, badges and more.

To install this app on iOS and iPadOS
  1. Tap the Share icon in Safari
  2. Scroll the menu and tap Add to Home Screen.
  3. Tap Add in the top-right corner.
To install this app on Android
  1. Tap the 3-dot menu (⋮) in the top-right corner of the browser.
  2. Tap Add to Home screen or Install app.
  3. Confirm by tapping Install.

Art 177 §2 k.k.

Featured Replies

Napisano

Witam serdecznie na autokąciku - miejscu, którego nazwę słyszę codziennie od rana do świtu, średnio co godzinę. Czytaj - mam znajomych autokącikowych psychopatów (pozdro).

Ale do rzeczy...

Mój pierwszy wątek, jak pierwszy samochód, jest dość pechowy. W czwartek mam rozprawę z tytułowego art. Czytaj (w skrócie): nieumyślne spowodowanie śmierci kierując pojazdem. Acha... w okolicy przejścia dla pieszych :/

Opis sytuacji:

1. jadę z kumplem

2. widzę gościa, hamuję, odbijam kółkiem, gość idzie dalej

3. widzę rozbitą szybę

4. zatrzymuje się

5. gość za mną hamuje z piskiem, więc podjeżdżam kawałek

6. przyjeżdża pogotowie, zabierają gościa

7. przyjeżdża policja, dokonują wszystkich normalnych pierdół (jak w zwykłym wypadku - na tym etapie nikt się nie spodziewał śmierci potrąconego. Czyli ja zabezpieczam pojazd, kumpel nie dmucha w alkomat etc.)

Po miesiącu na policji wzywają mnie i kumpla - jesteśmy jedynymi świadkami. Potem powołanie biegłego, opinia, zarzuty, sprawa do prokuratury, akt oskarżenia, no i rozprawa pojutrze.

Opinia biegłego:

ze śladów hamowania wyliczył mi 59km/h. Auto stoi te parę metrów za śladem, które mi policzył jako hamowanie bez utraty przyczepności (opóźnienie - 2m/ss). Nie licząc tej drogi - wychodzi 52km/h (moje obliczenia na podstawie wzorów z raportu).

Ogólnie - dwa wykroczenia: przekroczenie prędkości oraz niezachowanie szczególnej ostrożności w obrębie przejścia dla pieszych. Wg opinii bezpośrednim sprawcą wypadku był pieszy, który wszedł na jezdnię, choć moja prędkość nie pozwalała mu go bezpiecznie opuścić (faktycznie szedł tuż za przejściem, ale w obrębie - więc w sumie jeden... penis).

Acha, gość miał 2,5 promila, ja oczywiście 0,0.

Reasumując - mam sprawę, której wygranie zależy właściwie tylko od podważenia opinii biegłego. No bo jego wina jest oczywista, ale to już niestety wygląda tak, że pewnie nawet jakbym nie miał pasów, to byłbym współwinnym.

Jestem niekarany, więc wyrok byłby w granicach 2-3 lata w zawieszeniu na 3-5, zakaz prowadzenia pojazdów mech. przez 1-2 lat, koszty sądowe.

I teraz zgryz. Brać adwokata, czy nie brać? Sprawa jest dość ciężka z racji tego piep^%$#@ przejścia. Wyjścia z sytuacji widzę w zasadzie takie:

1. Biorę adwokata, płacę bucowi 1/4 wartości auta za to, że się podejmie, a potem - w zależności od ilości rozpraw (a on się już postara, żeby ich było sporo)

2. W sempiternie mam adwokata, sam próbuję szczęścia.

3. Dobrowolnie poddaje się karze - może dostanę 1 rok bez prawka (czyli nie muszę zdawać, jak okres mi minie - jak Otylia).

Dwa ostatnie wyjścia kosztują mnie do 2000zł kosztów. Pierwsze - jest droższe o min. 2300 na start, a wcale nie gwarantuje wygranej.

Tak więc - czy ktoś miał podobny problem, czy ktoś tutaj się zna na tych pie^$^$% §§§§§§§§§§§§ ? A jak nie - no to może i tak dyskusja będzie ciekawa, a nuż się komuś kiedyś przyda, czego nikomu nie życzę!!!!!!

Z góry dzięki i pozdrawiam towarzyszy w dziurawodrogowej niedoli

Spider

Napisano

Ja zrezygnowałbym z wynajmowania adwokata na tym etapie, ponieważ:

1. w przepisach prawnych i dokumentach do sprawy poruszasz się wcale sprawnie.

2. jeśli nie wynajęłeś adwokata wcześniej to teraz - przed samą rozprawą nie liczyłbym na to, że będzie on fenomenalnie przygotowany do sprawy i zabłyśnie wielkimi koncepcjami.

3. co do dobrowolnego poddania się karze - nie chcę doradzać.

Powodzenia

Napisano

Razi mnie to:

> 2. widzę gościa, hamuję, odbijam kółkiem, gość idzie dalej

> 3. widzę rozbitą szybę

To poszedł dalej czy go potrąciłeś? Może byś spojrzał rzeczywistości w oczy,

bo z tego co rozumiem zginał człowiek- ale tego z Twojego opisu trzeba się domyśleć ! no.gifcrazy.gif

Był na pasach, a ty jak powoli byś nie jechał, to jednak przyczyniłeś się do jego śmierci.

To są fakty. Więc czego chcesz? Rozgrzeszenia? niewiem.gif

Życzę sprawiedliwej rozprawy i kary.

Napisano

> Był na pasach, a ty jak powoli byś nie jechał, to jednak przyczyniłeś

> się do jego śmierci.

Ty znowu swoje. Pieszy nie jest świętą krową i może wtargnąć na przejście dla pieszych wprost pod koła nadjeżdżającego pojazdu. Więc pohamuj się może z wydawaniem wyroków.

> Życzę sprawiedliwej rozprawy i kary.

To drugie na szczęscie będzie zależne od pierwszego.

Napisano

> Był na pasach, a ty jak powoli byś nie jechał, to jednak przyczyniłeś

> się do jego śmierci.

To był na pasach czy nie był, bo widzę tu pewną nieścisłość?

Napisano

> Pieszy nie jest świętą krową i może wtargnąć na

> przejście dla pieszych wprost pod koła nadjeżdżającego pojazdu.

Nie zmienia to faktu nieumyślnego spowodowania śmierci.

A kolega Spier_man ma jak widać problemy choćby z napisaniem,

że ten pieszy zginął. "Nagle szyba mu pękła" crazy.gif

> Więc pohamuj się może z wydawaniem wyroków.

Nawzajem. Wyrok wyda sąd 270751858-jezyk.gif

Napisano
  • Autor

> To poszedł dalej czy go potrąciłeś?

Szedł dalej, nie reagując na pisk opon, czy klakson. Niestety go potrąciłem - skutku się wcale domyślać nie trzeba, jest wyraźnie zaznaczony w kilku miejscach.

Nie oczekują na rozgrzeszenie, tylko konstruktywne sugestie (przykład powyżej).

Fakt, ten "gość" wygląda dziwnie. Nie zrozumcie mnie źle - nie spłynęło to po mnie. Nie przespałem wielu nocy i jeśli czegoś takiego nie przeżyłeś, to nie oceniaj jednoznacznie i na podstawie kilku zdań.

Też liczę na sprawiedliwy proces i jeśli tak wyjdzie - karę, której nie chcę się wypierać. Jedna sprawa - skutki prawne, które są tym mniejszym problemem. Druga - wyrok wymierzany przez sumienie praktycznie codziennie od pół roku. Nielekki wyrok i to raczej dożywotni.

Niemniej - chciałbym te pierwsze skutki ograniczyć do minimum, zwłaszcza zakaz prowadzenia pojazdu - który jest IDIOTYCZNY! Odebrałem auto od mechanika, wsiadłem i wiem jakie to jest uczucie chwycić w takim momencie kierownicę. Wiem, ile wysiłku kosztuje wtedy prowadzenie auta, które kiedyś było przyjemnością. Wiem, ile wysiłku kosztują próby przywrócenia tego stanu rzeczy. Nie wyobrażam sobie robić tego po dwóch latach rozważań. Myślisz, że jeździ się wtedy bezpieczniej? Wątpię. Nie widzę sensu karania człowieka w taki sposób, bo niczemu ta kara tak na prawdę nie służy.

Z drugiej strony rozumiem Twoje podejście i też nie planuję Cię oceniać po jednej wypowiedzi.

Pozdrawiam

Spider

Napisano

> To był na pasach czy nie był, bo widzę tu pewną nieścisłość?

"faktycznie szedł tuż za przejściem, ale w obrębie"

Napisano

> Fakt, ten "gość" wygląda dziwnie. Nie zrozumcie mnie źle - nie

> spłynęło to po mnie. Nie przespałem wielu nocy i jeśli czegoś

> takiego nie przeżyłeś, to nie oceniaj jednoznacznie i na

> podstawie kilku zdań.

> Też liczę na sprawiedliwy proces i jeśli tak wyjdzie - karę, której

> nie chcę się wypierać. Jedna sprawa - skutki prawne, które są

> tym mniejszym problemem. Druga - wyrok wymierzany przez sumienie

> praktycznie codziennie od pół roku. Nielekki wyrok i to raczej

> dożywotni.

O to mi chodziło, w takim razie przepraszam za trochę ostre słowa 20.GIF

Mam nadzieję, że sprawa się wyjaśni po Twojej myśli bo sytuacja naprawdę nieprzyjemna.

> Niemniej - chciałbym te pierwsze skutki ograniczyć do minimum,

> zwłaszcza zakaz prowadzenia pojazdu - który jest IDIOTYCZNY!

Odebranie prawa jazdy na rok - to rzeczywiście przesada.

Istnieją przecież też inne kary a Ty nie jechałeś pijany, nie jest to recydywa ani nic takiego.

A co do konkretnej pomocy prawnej- są od tego spece na AK. ok.gif

Napisano

> Nie zmienia to faktu nieumyślnego spowodowania śmierci.

> A kolega Spier_man ma jak widać problemy choćby z napisaniem,

> że ten pierszy zginął. "Nagle szyba mu pękła"

To Ty chyba z czytaniem zlosnik.gif Pieszy nie zginął na miejscu.

> Nawzajem. Wyrok wyda sąd

Ale ja wcale nie uniewinniam gościa. Wątek nie był założony w celu wydania wyroku przez kolegium autokącika a z prośbą o pomoc, głównie w aspektach prawnych.

Więc prośba do reszty odpowiadających - darujcie sobie moralizowanie.

Napisano
  • Autor

KK przewiduje w mojej sprawie odebranie prawa prowadzenia pojazdu mechanicznego na okres od 1 do 10 lat.

Napisano

> Był na pasach, a ty jak powoli byś nie jechał, to jednak przyczyniłeś

> się do jego śmierci.

idź pobiegaj sobie... ja już miałem sytuację z wtargnięciem pieszego pod koła.. wszedł mi w bok auta - dosłownie w przedni błotnik, nadział się na przednią szybę, ok. 3 promili, dzięki bogu miałem świadków sick.gif co się z tym namęczyłem to moje i ile czasu to we mnie siedziało to też moje, pomimo tego, że ewidentnie nie była to moja wina sick.gif i co z tego że nie była to moja wina ? ano g***o, bo nie zmienia to faktu, że było przewalone i z początku wyglądało beznadziejnie i dupę uratował mi motorniczy tramwaju który wszystko widział

p.s. pieszy przeżył

Napisano

Jak rozumiem ten gość co hamował z piskiem sobie pojechał? Nie masz jego namiarów aby potwierdził w sądzie, że faktycznie po zajściu podjechałeś do przodu?

To jedyna moim zdaniem szansa na zmianę ustalonej przez biegłego prędkości jazdy.

Gadałeś z prokuratorem? Czego sie bedzie domagać w sądzie?

Krawiec

Napisano

Zanim wynajmiesz adwokata możesz po prostu zasięgnąć porady prawnej.

Nie ty pierwszy potrąciłeś śmiertelnie pijanego człowieka, kancelarie adwokackie znają pewnie takich przypadków sporo i znają mozliwe rozwiązania.

Nie szukaj pseudo oszczędności finansowych, jeśli wiesz że np. dobrowolne poddanie sie karze będzie moralnie zbyt krzywdzące dla Ciebie.

Taki wypadek do trauma dla Ciebie, jeśli nie wykorzystujesz samochodu zawodowo

albo nie jest konieczny do egzystencji to rok bez prawa jazdy

da Ci możliwość odreagowania stresu.

Napisano

> idź pobiegaj sobie... ja już miałem sytuację z wtargnięciem pieszego

> pod koła.. wszedł mi w bok auta - dosłownie w przedni błotnik,

> nadział się na przednią szybę, ok. 3 promili, dzięki bogu miałem

> świadków co się z tym namęczyłem to moje i ile czasu to we

> mnie siedziało to też moje, pomimo tego, że ewidentnie nie była

> to moja wina i co z tego że nie była to moja wina ? ano g***o,

> bo nie zmienia to faktu, że było przewalone i z początku

> wyglądało beznadziejnie i dupę uratował mi motorniczy tramwaju

> który wszystko widział

> p.s. pieszy przeżył

najgorsze w tym wszytskim jest to ze podczas takiego lub podobnego zdarzenie to TY MASZ OBOWIĄZEK udowodnić ze nie jesteś bandziorem/zabójcą etc. Prawo jakby z automatu Cie skazuje i gdyby np nie pojawił sie ten motorniczy to zamiast umorzenia z braku dowodó najprawdopodobniej by Ci dojeb..i jakieś zawiasy no.gif

Napisano
  • Autor

Kierowca auta oczywiście pojechał dalej - ot taka Polska przywara :/

Namiarów brak. Na komunikat prasowy policji nikt nie odpowiedział. Tak więc moim jedynym świadkiem jest mój pasażer.

Z prokuratorem nie gadałem, dowiem się na rozprawie, co on by ode mnie chciał.

Powiem szczerze - to jest pierwszy raz, kiedy stanę na sali sądowej. Nie mam o tym pojęcia, a biegłość w przepisach jest złudzeniem. No bo chyba każdy na moim miejscu wiedziałby, z jakiego paragrafu odpowiada i co mu może grozić.

Tak więc najbardziej się ucieszę z postów sugerujących jakąś linię obrony etc.

Moja dotychczasowa jest mniej więcej taka - "Wysoki sądzie, auto zatrzymałem wcześniej, tylko widząc, że pieszy został odrzucony w bok i słysząc za mną pisk opon, podjechałem do przodu chcąc oszczędzić kierowcy samochodu jadącego za mną dodatkowych kłopotów. Z resztą to jest odruch. Może i szkoda, bo miałbym dodatkowego świadka. Z opinii biegłego wynika, że przy przyjętych założeniach jechałem pon. 60km/h. Biorąc pod uwagę skrócenie drogi hamowania, uważam, że mieszczę się w granicach błędu pomiaru, spowodowanego np. uogólnieniem stanu i marki opon w obliczeniach."

O, no i tutaj zadam pierwsze konkretne pytanie (Wam): warto iść w stronę lipnych opon? Mam goodrich'e 175/65 R15. Teraz nie dam sobie głowy obciąć - ale chyba 2004r.

Napisano

Radzilbym wziac dobrego adwokata , co prawda trafiles pijanego ale

skonczylo sie to smiercia "goscia" , wiec prokurator pewnie bedzie chcial

zeby statystyka sie zgadzala , jest zgon - jest sprawca

Napisano

> Radzilbym wziac dobrego adwokata (...)

Weź adwokata. Jeżeli nie teraz, to w przypadku niekorzystnego dla Ciebie wyroku, w drugiej instancji. Bądź na to przygotowany.

Uważam, że to zbyt ważna sprawa. Zapewne tezy prokuratora, nie zbijane należycie, odbiją się nie tylko na stanowisku sądu, ale i na Tobie i Twoich bliskich.

Podejdź do sprawy profesjonalnie, od początku do końca..... i takie też wrażenie pozostaw w sądzie.

Pozdrawiam

Napisano

> 2. widzę gościa, hamuję, odbijam kółkiem, gość idzie dalej

[...]

> 5. gość za mną hamuje z piskiem, więc podjeżdżam kawałek

Te ślady to czyje? Czy Ty też hamowałeś z piskiem?

Jak tylko zobaczyłeś gościa, to on już był na przejściu?

Jak daleko był od pobocza gdy go zobaczyłeś, a jak daleko, jak się z nim spotkałeś?

Skoro na początku hamowania miałeś 52km/h to ile miałeś w momencie spotkania, skoro pieszy nie przeżył?

Update

profil

jakie autko

ABS był i po śladach widać?

Adwokata przy takiej sprawie brałbym bez zastanawiania (ale ja mam DASa, więc oni by finansowali - ale nawet gdybym nie miał, to za poważne konsekwencje, żeby nie wykorzystać wszelkich możliwych środków dla obrony).

Napisano

> I teraz zgryz. Brać adwokata, czy nie brać? Sprawa jest dość ciężka z

> racji tego piep^%$#@ przejścia. Wyjścia z sytuacji widzę w

> zasadzie takie:

Weź adwokata, zmieniły się przepisy, kiedyś jak nie miałeś adwokata to sąd Cię pouczał itd. teraz jest tak jakbyś miał adwokata i jesteś traktowany jakbyś musiał wszystko wiedzieć.

> 1. Biorę adwokata, płacę bucowi 1/4 wartości auta za to, że się

Dlaczego bucowi? Mechanika tez nazywasz bucem bo bierze od Ciebie pieniądze za zmianę klocków czy oleju?

> podejmie, a potem - w zależności od ilości rozpraw (a on się już

> postara, żeby ich było sporo)

Niby dlaczego?

> 3. Dobrowolnie poddaje się karze - może dostanę 1 rok bez prawka

> (czyli nie muszę zdawać, jak okres mi minie - jak Otylia).

Życzę powodzenia jak będziesz zmieniał pracę i ktoś będzie chciał od Ciebie zaświadczenie o tym, że jesteś niekarany.

> Dwa ostatnie wyjścia kosztują mnie do 2000zł kosztów. Pierwsze - jest

> droższe o min. 2300 na start, a wcale nie gwarantuje wygranej.

Nikt Ci tego nie zagwarantuje, adwokat daje Ci jedynie rękojmię należycie wykonanych obowiązków.

Wyrok wyda niezwisły Sąd, ale spójrz na to tak:

- pieszy jest uczestnikiem ruchu takim samym jak kierowca samochodu, koleś był pijany w sztok. Nikt nie zaprzecza, że koleś jest sprawcą. On doprowadzając do wypadku popełnił przestępstwo(wypadki pod wypływem alkoholu są traktowane jako przestępstwa umyślne), Ty jadąc z nadmierną prędkością popełniłeś wykroczenie, z którego możesz się tłumaczyć i udowadniać, że było to działanie nieumyślne.

Per analogia:

zderzają się czołowo 2 samochody, pierwszy jadący z prędkością zgodną z ograniczeniem, ale kierowca jest pijany i zjechał na przeciwny pas(pas, którym jechał kierowca 2 samochodu-trzeźwy), kierowca drugiego samochodu jechał 60km/h na ograniczeniu do 50km/h. Pijany kierowca ginie. Czyja będzie wina? Ja obstawiam, że tego pijanego, który jechał z właściwą prędkością, ale wtargnął na przeciwny pas i doprowadził do wypadku, w którym sam zginął.

Uszy do góry i na Boga weź adwokata. Takie podejście, że zaoszczędzisz na adwokacie wygląda jak: będę jeździł na łysych opona, może nie wpadnę w poślizg, może opona mi nie wystrzeli i będę miał więcej kasy w kieszeni.

Jeśli chodzi o to czy adwokat zdąży się przygotować do sprawy to jest to już problem adwokata, jeśli uzna, że nie zdąży to odroczy sprawę i się przygotuje.

Pozdrawiam BAS

Napisano

> Per analogia:

> zderzają się czołowo 2 samochody, pierwszy jadący z prędkością zgodną

> z ograniczeniem, ale kierowca jest pijany i zjechał na przeciwny

> pas(pas, którym jechał kierowca 2 samochodu-trzeźwy), kierowca

> drugiego samochodu jechał 60km/h na ograniczeniu do 50km/h.

> Pijany kierowca ginie. Czyja będzie wina?

Niestety ta analogia nie jest do końca poprawna - nie ma przepisu

explicite zabraniającego chodzenia "na bani".

Napisano

> I teraz zgryz. Brać adwokata, czy nie brać? Sprawa jest dość ciężka z

> racji tego piep^%$#@ przejścia.

Brać, byle dobrego. I doprowadzić do powołania drugiego biegłego w sprawie.

Napisano

> O, no i tutaj zadam pierwsze konkretne pytanie (Wam): warto iść w

> stronę lipnych opon? Mam goodrich'e 175/65 R15. Teraz nie dam

> sobie głowy obciąć - ale chyba 2004r.

Oszalałeś? Chcesz udowadniać przed Sądem, że miałeś niesprawny samochód? Przecież to jest powiedzenie: nie dbam o samochód, samochód był niesprawny technicznie i dlatego człowiek zginął.

Moim zdaniem: Mój samochód w chwili zdarzenia był w idealnym stanie technicznym, nie zagrażającym mi ani innym uczestnikom ruchu drogowego, dołożyłem wszelkich starań, żeby samochód był sprawny oraz dołożyłem wszelkich starań, żeby ominąć pieszego.

Pozdrawiam BAS

Napisano

> Oszalałeś? Chcesz udowadniać przed Sądem, że miałeś niesprawny

> samochód? Przecież to jest powiedzenie: nie dbam o samochód,

> samochód był niesprawny technicznie i dlatego człowiek zginął.

ok.gif

No chyba, że kolega chce iść drogą "producent wypuścił szajs,

to jego wina!" -- ale życzę powodzenia w udowodnieniu tego zlosnik.gif

Napisano

> Niestety ta analogia nie jest do końca poprawna - nie ma przepisu

> explicite zabraniającego chodzenia "na bani".

Zgadza się, jeśli chodzisz pijany to ok, ale jeśli będziesz zagrażał sobie, innym lub mieniu innych osób to lądujesz na izbie.

O ile jeśli trzeźwy oprzesz się o witrynę sklepową a ta pęknie to będzie to nieumyślne, ale jeśli zrobisz to pijany to na 100% uznają, że było to działanie umyślne.

Pozdrawiam BAS

Napisano

> Zgadza się, jeśli chodzisz pijany to ok, ale jeśli będziesz zagrażał

> sobie, innym lub mieniu innych osób to lądujesz na izbie.

ok.gif

> O ile jeśli trzeźwy oprzesz się o witrynę sklepową a ta pęknie to

> będzie to nieumyślne, ale jeśli zrobisz to pijany to na 100%

> uznają, że było to działanie umyślne.

Owszem, ale to nie ten mechanizm grinser006.gif

Mimo wszystko uważam, że w opisywanym przypadku jest troszeczkę inaczej

niż w przypadku zderzenia, gdzie mamy dwóch kierujących poj. mechanicznymi.

Choć i tutaj bycie potrąconego pod mocnym wpływem jest niewątpliwą

"zaletą" dla kolegi oskarżonego.

Napisano

> No chyba, że kolega chce iść drogą "producent wypuścił szajs,

> to jego wina!" -- ale życzę powodzenia w udowodnieniu tego

Tu się mogą zacząć inne problemy, mianowicie ubezpieczyciel może w takiej sytuacji odmówić wypłaty odszkodowania rodzinie z jego polisy OC i wtedy rodzina będzie egzekwować te pieniądze od niego a on dopiero będzie się starał odzyskać te pieniądze od producenta samochodu, a producent samochodu zapewne ma armię adwokatów.

Najlepiej jak chłopak jeszcze dzisiaj pobiegnie do dobrego adwokata, jeśli mu się nie uda dzisiaj znaleźć adwokata to biegiem do lekarza po zwolnienie i wysłać je faxem do Sąd razem z pismem przewodnim, w którym prosi o odroczenie rozprawy ze względu na chorobę(pismo razem z kserokopią zielonej kopii zwolnienia wysłać listem poleconym do Sądu).

Pozdrawiam BAS

Napisano

Bez adwokata przegrasz z kretesem. Bierz i nawet się nie zastanawiaj. Z Tobą nikt nie będzie nawet rozmawiał.

Napisano

> sprawcą. On doprowadzając do wypadku popełnił

> przestępstwo(wypadki pod wypływem alkoholu są traktowane jako

> przestępstwa umyślne), Ty jadąc z nadmierną prędkością

> popełniłeś wykroczenie, z którego możesz się tłumaczyć i

> udowadniać, że było to działanie nieumyślne.

TVNTurbo uczy: można sprawdzić/wykazać że przekroczenie prędkości (tutaj nie aż tak dużo) nie miało wpływu na przebieg zdarzeń,

bo możliwe że przepisowa prędkość także doprowadziłaby do kolizji z winy pieszego.

To może wykazać analiza wypadku ze strony policji.

Napisano
  • Autor

OK, sorki, że tak w kupie, ale troszkę się tego uzbierało:

>Te ślady to czyje? Czy Ty też hamowałeś z piskiem?

Mój ślad jest jeden (swoją drogą - ciekawe). Ślad tego z tyłu był na przejściu, ale policja się nie pofatygowała umieścić tego w raporcie.

>Jak tylko zobaczyłeś gościa, to on już był na przejściu?

Tak (no... za przejściem, ale nieważne)

>Jak daleko był od pobocza gdy go zobaczyłeś, a jak daleko, jak się z nim spotkałeś?

OK 1 do 1,5m - zobaczyłem. A spotkałem? Trudno ocenić. Policji również, gdyż przyjechali na miejsce wypadku po tym, jak pogotowie odwiozło Poszkodowanego do szpitala.

>Skoro na początku hamowania miałeś 52km/h to ile miałeś w momencie spotkania, skoro pieszy nie przeżył?

To jest ciekawe pytanie. Musiałem mieć prędkość raczej znikomą. Inna sprawa, że pieszy uderzył tyłem głowy w słupek (tak mi się wydaje. Tak na prawdę to nie mam pewności. Obrażenia samochodu wskazują, że trafiłem go w wystawioną nogę (rozbity reflektor i przeciwmgielne, nieuszkodzona atrapa, czy maska), na błotniku jest lekkie wgniecenie - pewnie od biodra, ze słupka odprysnął lakier, trzeba go było ciągnąć (znaczy słupek oczywiście), co raczej świadczy o tym, że uderzył głową. Lekarz w szpitalu też nie mógł uwierzyć, że to przy takiej prędkości. Policjanci na miejscu też nie przewidzieli takiego efektu.

>Dlaczego bucowi?

Tutaj akurat zasięgnąłem opinii o adwokatach z wiarygodnego źródła (kilku). Ogólnie - gdyby mechanik mi zmieniał olej licząc za godzinę i robił to dwa dni bez przerwy, też by zasłużył.

>Życzę powodzenia jak będziesz zmieniał pracę i ktoś będzie chciał od Ciebie zaświadczenie o tym, że jesteś niekarany.

Przestępstwo z Art177 k.k. jest "przestępstwem nieumyślnym", podobno nawet mogę się starać o certyfikat przetwarzania informacji niejawnych z takim życiorysem. Dokładnie - powiem jutro, bo na 8:00 właśnie idę się starać. Nie podważa ono także zaufania, jakim darzy ew. przyszły pracodawca takiego mnie.

>Nikt Ci tego nie zagwarantuje, adwokat daje Ci jedynie rękojmię należycie wykonanych obowiązków.

Oczywiście

>Ty jadąc z nadmierną prędkością popełniłeś wykroczenie, z którego możesz się tłumaczyć i udowadniać, że było to działanie nieumyślne.

Art. 177. § 1. Kto, naruszając, chociażby nieumyślnie, zasady bezpieczeństwa w ruchu lądowym, wodnym lub powietrznym, powoduje nieumyślnie wypadek, w którym inna osoba odniosła obrażenia ciała określone w art. 157 § 1, podlega karze pozbawienia wolności do lat 3.

§ 2. Jeżeli następstwem wypadku jest śmierć innej osoby albo ciężki uszczerbek na jej zdrowiu, sprawca podlega karze pozbawienia wolności od 6 miesięcy do lat 8.

Napisano

> "faktycznie szedł tuż za przejściem, ale w obrębie"

Zdefiniuj "obręb" bo nie przypominam sobie takiego określenia w odniesieniu do przejścia dla pieszych. Albo był na przejściu, albo nie.

Może w obrębie skrzyżowania?

Napisano

> najgorsze w tym wszytskim jest to ze podczas takiego lub podobnego

> zdarzenie to TY MASZ OBOWIĄZEK udowodnić ze nie jesteś

> bandziorem/zabójcą etc. Prawo jakby z automatu Cie skazuje

To, że takie można odnieść wrażenie nie znaczy, że tak jest. Mamy przecież art. 42 ust. 3 Konstytucji RP icon_rolleyes.gif

Napisano
  • Autor

>Oszalałeś? Chcesz udowadniać przed Sądem, że miałeś niesprawny samochód?

Nie. Na protokole z oględzin pojazdu widnieje - opony z bieżnikiem pow. 1,5mm, optycznie sprawne.

Ale jest wiadomym faktem, iż opony różnych producentów hamują z różnym efektem. W pytaniu chodziło mi o to, jaką (w porównaniu z innymi) Goodrich'e mają skuteczność hamowania. A nie znam miejsca, gdzie mógłbym o to zapytać z większą pewnością odpowiedzi. (Bardzo proszę nie zmieniać tematu na coś w stylu "Goodrich to syf! Nie, Goodich jest super" etc. Wielkie dzięki smile.gif )

Napisano

> Nie. Na protokole z oględzin pojazdu widnieje - opony z bieżnikiem

> pow. 1,5mm, optycznie sprawne.

> Ale jest wiadomym faktem, iż opony różnych producentów hamują z

> różnym efektem.

Nie dotykałbym tego tematu. Będziesz próbował, to wyjdzie,

że jechałeś z prędkością przekraczającą "prędkość bezpieczną"

patrząc na stan techniczny samochodu. Raczej nic dobrego

z tego nie uda się wyciągnąć - IMO oczywiście.

Napisano

> Zdefiniuj "obręb" bo nie przypominam sobie takiego określenia w

przypomnij sobie definicje przejscia dla pieszych jest to kilka metrow za znakiem okreslajacym przejscie... pasow moze nie byc widac moga nie byc wymalowane itd...

pozdr.

M.

Napisano

> Nie. Na protokole z oględzin pojazdu widnieje - opony z bieżnikiem

> pow. 1,5mm, optycznie sprawne.

> Ale jest wiadomym faktem, iż opony różnych producentów hamują z

> różnym efektem. W pytaniu chodziło mi o to, jaką (w porównaniu z

> innymi) Goodrich'e mają skuteczność hamowania. A nie znam

> miejsca, gdzie mógłbym o to zapytać z większą pewnością

> odpowiedzi. (Bardzo proszę nie zmieniać tematu na coś w stylu

> "Goodrich to syf! Nie, Goodich jest super" etc. Wielkie dzięki

> )

O tym zapomnij. Biegły przyjmuje taką wartość opóźnienia pojazdu, że ten argument odpada. Po prostu gdybyś miał lepsze opony to można by założyć że jechałeś szybciej. Ośmieszysz się tylko.

Napisano

> To, że takie można odnieść wrażenie nie znaczy, że tak jest. Mamy

> przecież art. 42 ust. 3 Konstytucji RP

niby racja ale patrząc na działania prokuratorów to wg nich jesteś winny i koniec. Jak nie masz świadke to masz problem... a podobno wine tzreba udowodnić

Napisano

> Art. 177. § 1. Kto, naruszając, chociażby nieumyślnie, zasady

> bezpieczeństwa w ruchu lądowym, wodnym lub powietrznym, powoduje

Kluczowym słowem jest słowo "powoduje" Ty nie spowodowałeś, spowodował to pieszy będąc pod wpływem alkoholu.

> nieumyślnie wypadek, w którym inna osoba odniosła obrażenia

A ponieważ pieszy był pijany to nie było to nieumyślnie tylko umyślnie!

> ciała określone w art. 157 § 1, podlega karze pozbawienia

> wolności do lat 3.

> § 2. Jeżeli następstwem wypadku jest śmierć innej osoby albo ciężki

> uszczerbek na jej zdrowiu, sprawca podlega karze pozbawienia

> wolności od 6 miesięcy do lat 8.

Pozdrawiam BAS

Napisano
  • Autor

> O tym zapomnij. Biegły przyjmuje taką wartość opóźnienia pojazdu, że

> ten argument odpada. Po prostu gdybyś miał lepsze opony to można

> by założyć że jechałeś szybciej. Ośmieszysz się tylko.

Wielkie dzięki, bardzo cenna informacja. Jesteś jej pewien na 100%?

Napisano

> Mój ślad jest jeden (swoją drogą - ciekawe). Ślad tego z tyłu był na

> przejściu, ale policja się nie pofatygowała umieścić tego w

> raporcie.

Wygląda, jakbyś miał niesprawne hamulce - jedno koło nie hamowało.

> Tak (no... za przejściem, ale nieważne)

> OK 1 do 1,5m - zobaczyłem. A spotkałem? Trudno ocenić. Policji

> również, gdyż przyjechali na miejsce wypadku po tym, jak

> pogotowie odwiozło Poszkodowanego do szpitala.

No, to chyba masz większy problem - bo jak pieszy był na przejściu a Ty nie wyhamowałeś, to znaczy, że miał pierwszeństwo (a nie wtargnął) a Ty nie dostoswałeś prędkości i trafiłbyś go niezależnie od tego, czy był trzeźwy, czy nie.

Napisano

> przypomnij sobie definicje przejscia dla pieszych jest to kilka

> metrow za znakiem okreslajacym przejscie... pasow moze nie byc

> widac moga nie byc wymalowane itd...

No to jedziemy po kolei:

---

PoRD art. 17

1. Pieszy, przechodząc przez jezdnię lub torowisko,

jest obowiązany zachować szczególną ostrożność oraz,

z zastrzeżeniem ust. 2 i 3, korzystać z przejścia dla pieszych.

2. Przechodzenie przez jezdnię poza przejściem dla pieszych

jest dozwolone, gdy odległość od przejścia przekracza 100 m.

Jeżeli jednak skrzyżowanie znajduje się w odległości mniejszej niż

100 m od wyznaczonego przejścia, przechodzenie jest dozwolone

również na tym skrzyżowaniu.

3. Przechodzenie przez jezdnię poza przejściem dla pieszych,

o którym mowa w ust. 2, jest dozwolone tylko pod warunkiem,

że nie spowoduje zagrożenia bezpieczeństwa ruchu lub utrudnienia

ruchu pojazdów. Pieszy jest obowiązany ustąpić pierwszeństwa

pojazdom i do przeciwległej krawędzi jezdni iść drogą najkrótszą,

prostopadle do osi jezdni.

Rozporządzenie w sprawie znaków i sygnałów drogowych

Par. 47. 1. Znak D-6 "przejście dla pieszych" oznacza miejsce

przeznaczone do przechodzenia pieszych w poprzek drogi.

Rozporządzenie w sprawie szczególnych war. tech. dla znaków i sygnałów...

Załącznik 5, punkt 5.2.6.1

Znak D-6 "przejście dla pieszych" stosuje się w celu oznaczenia

miejsca przeznaczonego do przechodzenia pieszych w poprzek drogi.

Powierzchnię przejścia stanowi część drogi wyznaczona znakiem

poziomym P-10.

---

Inne przepisy omawianego rozporządzenia regulującego warunki

techniczne wymuszają ustawienie znaku D-6 po obu stronach

jezdni bezpośrednio przed przejściem (tak, aby przejście było

oznakowane dla jadących z obu stron). Między nimi "ujęte"

musi być oznakowanie poziome w postaci znaku P-10 (jeżeli istnieje).

Nie ma możliwości, aby przejście było oznaczone jedynie

znakiem (pojedyńczym) D-6 i nie było towarzyszącego mu znaku P-10.

edit: jeszcze jeden istotny fakt:

"Znaki D-6, [...] umieszcza się w odległości do 0.5 m od krawędzi

przejścia [...]"

Tak więc - jeżeli gość przechodził "w obrębie przejścia" na tyle

daleko, że było to za znakiem "zamykającym" przejście od drugiej

strony - to przechodził poza przejściem, z wszelkimi tego

konsekwencjami.

Napisano

> Wielkie dzięki, bardzo cenna informacja. Jesteś jej pewien na 100%?

Może w skrócie przedstawię Ci pewną historię:

1. Podobne zdarzenie do Twojego, z tym że pieszy (pijany) PRZEBIEGA przez jezdnię, zostaje potrącony (na szczęście nie śmiertelnie). Czworo świadków zdarzenia.

2. Policja manipuluje zeznaniami, pisze tak żeby pasowało do statystyki. Olewa wnioski podejrzanego, sprawa trafia do prokuratury bo policjant miał iść na urlop i mu się nie chciało zastanawiać.

3. Prokurator odrzuca wszystkie wnioski dowodowe z postępowania z bezsensownym (!!!) uzasadnieniem. Kieruje sprawę do sądu (totalna spychologia).

4. Biegły wydaje opinię pełną błędów (nie zgadza się masa auta, ilość pasażerów i kilka równie istotnych czynników). Nikt się tym nie przejmuje.

5. Po doprowadzeniu do drugiej opinii innego biegłego okazuje się, że jest ona również pełna błędów. Ale za to innych.

6. Sąd na kolejnych rozprawach nie pamięta o co w sprawie chodzi. Można założyć że wyrok zapadnie w zależności od tego, na której stronie mu się akta otworzą.

7. Otwarły się na złej. Uzasadnienie totalnie bez sensu. Apelacja.

8. Sąd apelacyjny uchyla wyrok i kieruje sprawę z powrotem.

9. Tym razem sędzia jest bardziej kompetentny.

10. Adwokatowi po długiej walce udaje się na sali sądowej wyciągnąć z biegłych jakieś sensowne zeznania.

11. Zapada nareszcie dobry wyrok.

Sprawa trwała 4 lata. Prowadzona była przez jednego z najlepszych adwokatów, specjalistę od wypadków. Dzięki znajomości zrobił to za 1/4 ceny (i tak wyszło tyle co ćwierć samochodu). Bez niego nie było ŻADNYCH szans żeby ktokolwiek potraktował oskarżonego poważnie. Biegli i prokurator potrafią każdego amatora zjeść na śniadanie.

Jeśli nie chcesz adwokata to bierz wyrok od razu - i tak nie masz szans.

Napisano

> Tak więc - jeżeli gość przechodził "w obrębie przejścia" na tyle

> daleko, że było to za znakiem "zamykającym" przejście od drugiej

> strony - to przechodził poza przejściem, z wszelkimi tego

> konsekwencjami.

Figa z makiem. I co zeznasz? Że zachowałeś szczegółną ostrożność PRZED przejściem i natychmiast po wjechaniu na nie dałeś gaz do deski? W praktyce wygląda to tak, że kilka metrów przed i za przejściem obowiązuje Cię szczególna ostrożność i pieszy ma zawsze rację.

Napisano

> Figa z makiem. I co zeznasz? Że zachowałeś szczegółną ostrożność

> PRZED przejściem i natychmiast po wjechaniu na nie dałeś gaz do

> deski? W praktyce wygląda to tak, że kilka metrów przed i za

> przejściem obowiązuje Cię szczególna ostrożność i pieszy ma

> zawsze rację.

Tak, obowiązuje. Ale pieszy przechodząc za przejściem nie ma już

pierwszeństwa przed pojazdem - a nawet zobowiązany jest ustąpić

pierwszeństwa nadjeżdżającym pojazdom. Jest to kolejny argument

na Twoją korzyść.

Napisano

> Jeśli nie chcesz adwokata to bierz wyrok od razu - i tak nie masz

> szans.

No, szanse ma - mniej-więcej jak na trafienie 5 w dużym lotku hehe.gif

To co opisałeś niestety jest standardem w sądach 1 instancji, nie tylko

w sprawach karnych - sędzia przychodzi "zielony", czyta akta

na wyrywki podczas rozprawy i coś tam próbuje orzekać.

A prokuratura i policja zwykle uprawiają właśnie spychologię.

Napisano

> Tak, obowiązuje. Ale pieszy przechodząc za przejściem nie ma już

> pierwszeństwa przed pojazdem - a nawet zobowiązany jest ustąpić

> pierwszeństwa nadjeżdżającym pojazdom. Jest to kolejny argument

> na Twoją korzyść.

Pieszy może być pijany, naćpany, przebiegać, jechać na rowerze, zlądować na spadochronie albo spaść tam z drzewa. W okolicy przejścia dla pieszych winny będzie zawsze kierowca. Udowodnienie że jest inaczej będzie go słono kosztowało - mam nadzieję że nigdy nie będziesz się musiał o tym przekonać.

Napisano

> W okolicy przejścia dla pieszych winny będzie zawsze kierowca.

Z mocy prawa nie będzie, z praktyki będzie. No chyba, że sprawa

zostanie utopiona na policji / w prokuraturze podczas post. przygotowawczego. zlosnik.gif

> Udowodnienie że jest inaczej będzie go słono kosztowało

Tego niestety jestem całkowicie świadomy.

Napisano

> Z mocy prawa nie będzie, z praktyki będzie.

Racja. Ale nie ma sensu liczyć na prawo skoro na 100% nikt go tu nie zastosuje.

Dlatego poradziłem koledze albo zatrudnienie adwokata albo dobrowolne poddanie się karze. Sam nie wygra a przynajmniej zaoszczędzi sobie kosztów i nerwów.

Napisano

Moje spostrzeżenia na szybko (jako laika):

1. Odpuść sobie kategorycznie wątek oponiarski, po pierwsze z powodów o których pisali powyżej Koledzy, po drugie pachnie to cwaniactwem, filozofowaniem, szukaniem dziury w całym..... a z wcześniejszych postów wynika, że rozsądnie podszedłeś do tematu, IMHO jesteś wiarygodny (jeżeli można tak napisać po przeczytaniu kilku postów) i w tej wiarygodności Twoja siła.

2. Nad adwokatem również bardzo bym się zastanowił, bo mam identyczne zdanie (mam z nimi trochę styczności zawodowo a i znajomi się sądzili). Niemniej jednak chyba we własnej sprawie zadbałbym o taką pomoc choćby w myśl zasady co dwie głowy to nie jedna.

3. Wydaje mi się, że kuczowe jest to "podjechanie" po zdarzeniu, udowodnienie, że "w obrębie" znaczy za przejściem, podkreślenie nietrzeźwości pieszego ew. podważenie opinii biegłego i wskazanie na niekompletność raporów policyjnych.

Napisano

Moim zdaniem:

> 3. Wydaje mi się, że kuczowe jest to "podjechanie" po zdarzeniu,

Świadczy na jego niekorzyść, auta nie powinno się ruszać po wypadku.

> udowodnienie, że "w obrębie" znaczy za przejściem,

Nie ma znaczenie - pisałem wyżej. Metr za przejściem kierowca nie jest automatycznie zwalniany z zachowania ostrożności. Zresztą przy tej prędkości co wyszła to slady hamowania IMO będą miały ok. 16-18m. Więc hamowanie rozpoczął grubo przed przejściem. Skoro rozpoczął za późno to znaczy że nie zachował szczególnej ostrożności PRZED przejściem dla pieszych.

> podkreślenie

> nietrzeźwości pieszego

Nic to nie da. Pieszy może sobie nietrzeźwy przechodzić. Sama nietrzeźwość nie jest obciążeniem. Dopiero wykonanie jakiejś nieprawidłowej czynności (np. przebieganie, zawracanie) pod wpływem alkoholu przyczynia się do wypadku. Zresztą najwyżej wykaże przyczynienie się do wypadku przez poszkodowanego. A to mu nic nie daje, nie zdejmuje z niego winy.

> ew. podważenie opinii biegłego

Może się udać, ale do tego jest potrzebny specjalista - drugi biegły albo adwokat. Amator nie jest w stanie polemizować z inżynierem ruchu drogowego.

> i

> wskazanie na niekompletność raporów policyjnych.

Niesamowicie trudne, bo nie ma z czym porównać. Raporty policyjne są zwykle podstawą materiału dowodowego.

Temat został przeniesiony do archiwum

Ten temat przebywa obecnie w archiwum. Dodawanie nowych odpowiedzi zostało zablokowane.

Ostatnio przeglądający 0

  • Brak zarejestrowanych użytkowników przeglądających tę stronę.

Powiadomienie o plikach cookie

Używając tego serwisu, wyrażasz zgodnę na naszą Polityka prywatności oraz Warunki użytkowania.

Account

Navigation

Szukaj

Szukaj

Configure browser push notifications

Chrome (Android)
  1. Tap the lock icon next to the address bar.
  2. Tap Permissions → Notifications.
  3. Adjust your preference.
Chrome (Desktop)
  1. Click the padlock icon in the address bar.
  2. Select Site settings.
  3. Find Notifications and adjust your preference.