Skocz do zawartości
View in the app

A better way to browse. Learn more.

Autokącik

A full-screen app on your home screen with push notifications, badges and more.

To install this app on iOS and iPadOS
  1. Tap the Share icon in Safari
  2. Scroll the menu and tap Add to Home Screen.
  3. Tap Add in the top-right corner.
To install this app on Android
  1. Tap the 3-dot menu (⋮) in the top-right corner of the browser.
  2. Tap Add to Home screen or Install app.
  3. Confirm by tapping Install.

Art 177 §2 k.k.

Featured Replies

Napisano

> OK, koniec sprawy!

> Dobrowolnie poddałem się karze, a wyrok jest następujący:

> 1,5 roku pozbawienia wolności w zawieszeniu na 4 lata; 1000 zł

> grzywny i 1000 zł kosztów sądowych (z 500zł mniej, niż zapłacił

> skarb państwa). PRAWKO ZOSTAJE!!!!

> Dzięki za wszelką pomoc. Na prawdę sporo wypowiedzi bardzo się

> przydało.

> P.S.

> Mimo wszystko - proponuję zacząć od rozglądania się przed wejściem na

> jezdnię.

ot! całą przyjemność!

jedziesz sobie człoweiku spokojnie jako porządny obywatel autiem upionym za wyciułane pieniądzae i jakis pijak wlezie ci pod maskę i już nie jesteś porządnym obywatelem, żeby nie wiem co... jesteś przestępcą, karanym, masz wyrok w papierach... piszę to oczywiście ku przestrodze nas wszystkich. Kolegi absoultnie nie potępiam - przecież to przeste. nieumyślne...

po 6 mcach od upływu okresu próby, czyli tych 4 lat, jak nie odstawisz czegoś znowu (co Boże uchowaj) wyrok ci sie zatrze i bedziesz znowu osoba niekaraną:)

Napisano

> Mimo wszystko - proponuję zacząć od rozglądania się przed wejściem na

> jezdnię.

Owszem, ale pamiętaj, że na całym świecie jest silna tendencja - która też do nas dotrze - że to kierowca ma uważać na pieszych, a nie na odwrót. Nawet we Francji i Portugalii, gdzie przejście przez jezdnię tradycyjnie wymagało truchtu, jak nie sprintu, tak przykręcono śrubę mandatami, że teraz samochody się zatrzymują, gdy pieszy zbliża się do krawężnika.

Napisano

żeby nie wiem co...

> jesteś przestępcą, karanym, masz wyrok w papierach... piszę to

> oczywiście ku przestrodze nas wszystkich. Kolegi absoultnie nie

> potępiam - przecież to przeste. nieumyślne...

> po 6 mcach od upływu okresu próby, czyli tych 4 lat, jak nie

> odstawisz czegoś znowu (co Boże uchowaj) wyrok ci sie zatrze i

> bedziesz znowu osoba niekaraną:)

Teraz też jest prawie niekaraną. Większość prac wymaga niekarania za przestępstwa umyślne.

A to jest nieumyślne - więc prawie go nie ma.

Napisano

> przykręcono śrubę mandatami, że teraz samochody się zatrzymują,

> gdy pieszy zbliża się do krawężnika.

podobnie w Austrii - zbliżasz się jako pieszy do krawężnika i auta przystają...

Napisano
  • Autor

> żeby nie wiem co...

> Teraz też jest prawie niekaraną. Większość prac wymaga niekarania za

> przestępstwa umyślne.

> A to jest nieumyślne - więc prawie go nie ma.

Dokładnie - w CVkach mogę zaznaczać NIE przy pytaniu o karalność. Nie jest to też przeszkodą przy ubieganiu się o certyfikat przetwarzania informacji niejawnych. Tak więc właściwie nic to nie zmienia.

Kilka wniosków z całej sytuacji (raczej mało odkrywczych):

1. Uważać na pieszych.

2. Bardzo uważać na pieszych.

3. Widząc jakiekolwiek zdarzenie na drodze - zatrzymać się i zostawić na siebie namiary. Ktoś może BARDZO potrzebować świadka.

4. Faktycznie - sędziowie to też ludzie, a Temida nie zawsze jest suką!

Napisano

> Dokładnie - w CVkach mogę zaznaczać NIE przy pytaniu o karalność. Nie

> jest to też przeszkodą przy ubieganiu się o certyfikat

> przetwarzania informacji niejawnych. Tak więc właściwie nic to

> nie zmienia.

Perspektywa odwieszenia kary dużo zmienia. Przez 4 lata będziesz jeździł wolniej niż przepisy przewidują.

Napisano

Nawet wymogiem do Policji jest niekaranie za przestępstwo umyślne więc drogę do mundurówki masz póki co otwartą a po 4 latach + ok.pół roku karanie automatycznie ulega zatarciu ,powstaje tzw.fikcja prawna i możesz śmiało mówić,że NIE JESTEŚ KARANY

każdemu się mogło to przytrafić,na nachlanym pieszym również spoczywa odpowiedzialność

POZDRO

Napisano

to teraz takie pytanie mam z czystej ciekawości:

1. czy jeżeli w ciągu tych 4 lat popełnisz wykroczenie (nie przestępstwo) drogowe to następuje odwieszenie wyroku??

2. czy jeżeli popełnisz przestępstwo nieumyślnie na drodze następuje odwieszenie kary??

3. czy jeżeli popełnisz przestępstwo nieumyślnie poza drogą (czyli w niczym nie związanym z prowadzeniem jakiegokolwiek pojazdu itp) następuje odwieszenie kary ?

p.s. tak czy inaczej zawias 4-ro letni wydaje sie być bardzo dużą karą, jak na strzelenie pijaka na drodze

Napisano

> to teraz takie pytanie mam z czystej ciekawości:

> 1. czy jeżeli w ciągu tych 4 lat popełnisz wykroczenie (nie

> przestępstwo) drogowe to następuje odwieszenie wyroku??

Nie

> 2. czy jeżeli popełnisz przestępstwo nieumyślnie na drodze następuje

> odwieszenie kary??

Może nastąpić

> 3. czy jeżeli popełnisz przestępstwo nieumyślnie poza drogą (czyli w

> niczym nie związanym z prowadzeniem jakiegokolwiek pojazdu itp)

> następuje odwieszenie kary ?

Może nastąpić

Napisano

> OK, koniec sprawy!

> Dobrowolnie poddałem się karze, a wyrok jest następujący:

> 1,5 roku pozbawienia wolności w zawieszeniu na 4 lata; 1000 zł

> grzywny i 1000 zł kosztów sądowych (z 500zł mniej, niż zapłacił

> skarb państwa). PRAWKO ZOSTAJE!!!!

> Dzięki za wszelką pomoc. Na prawdę sporo wypowiedzi bardzo się

> przydało.

> P.S.

> Mimo wszystko - proponuję zacząć od rozglądania się przed wejściem na

> jezdnię.

icon_eek.gifboje_sie.gif niezle Ci dołożyli! faint.gif

powiem szczerze - nawet ja nie wnioskowałbym o taką kare grinser006.gif jest baardzo surowa! faint.gif

no to musisz teraz naprawę uważac przez nastepne 4,5 roku cfaniaczek.gif

Napisano

> Dokładnie - w CVkach mogę zaznaczać NIE przy pytaniu o karalność. Nie

> jest to też przeszkodą przy ubieganiu się o certyfikat

> przetwarzania informacji niejawnych. Tak więc właściwie nic to

> nie zmienia.

Nie byłbym do końca tego taki pewny! nono.gif

przykładowa sytuajca- pracodawca u którego sie starasz do pracy bedzie wymagał zaświadczenia o z rejestru karnego i co - no i masz wyrok w zawieszeniu ! sick.gif

zapewniam cię że nikt nie będzie wnikał czy pijak ci "wlazł"na jedznię czy coś ukradłeś itd! w ogólnym pojęciu jesteś naznaczony jako przestępca! frown.gifno.gif

uwierz mi no nie jest oderwane pojęcie ale samo życie! - niestety - ot polska świadomośc prawna czerwona.gif

ale życzę braku pijaczków na drodze i ogólnie bezwypadkowej jazdy! 20.GIFwaytogo.gif

Napisano

(...)

> p.s. tak czy inaczej zawias 4-ro letni wydaje sie być bardzo dużą

> karą, jak na strzelenie pijaka na drodze

Zastanów się zanim napiszesz. To nie jest gra komputerowa.

Ja bym to nazwał: za nieumyślne zabicie człowieka.

Napisano

> (...)

> Zastanów się zanim napiszesz. To nie jest gra komputerowa.

> Ja bym to nazwał: za nieumyślne zabicie człowieka.

nie, to się nazywa nieumyślne spowodowanie śmierci

Napisano

> nie, to się nazywa nieumyślne spowodowanie śmierci

Co nie?

Napisałem

Quote:

Ja bym to nazwał: ...


Sens ten sam.

Napisano

> Ani trochę. Poczytaj kodeks karny.

Nie jestem prawnikiem i nie o słowa tu chodzi.

Golono strzyżono...

Rozbijacie gówno na atomy, co nikomu samopoczucia nie polepszy.

Napisano

a tak właściwie to za co cię ukarali ??

za przekroczenie prędkości czy za potrącenie pieszego w stanie nietrzeźwym ??

bo ja do tej pory to zawsze słyszałem (nawet od policjantów) że nawet jeżeli się spowoduje wypadek z własnej winy a ten drugi jest poszkodowany ale był pijany to i tak będzie jego wina.

Napisano

> a tak właściwie to za co cię ukarali ??

> za przekroczenie prędkości

Zawiasy za przekroczenie prędkości? boje_sie.gif

> bo ja do tej pory to zawsze słyszałem (nawet od policjantów) że nawet

> jeżeli się spowoduje wypadek z własnej winy a ten drugi jest

> poszkodowany ale był pijany to i tak będzie jego wina.

Bzdura.

Napisano

Widze ze poddales sie karze.

Moim zdaniem zle zrobiles.

Szkoda ze nie widzialem watku wczesniej, to bym cos doradzil oslabiony.gif

Ja mialem sprawe o ucieczke z miejsca wypadku.

W skrocie wygladalo to tak, ze goscie chcieli mnie wysadzic z auta, ja wzialem jednego na maske i troche z nim przejechalem. Gosciu spadl.

Sam zglosilem sie do komisariatu, chociaz moj blad ze dopiero po godzinie. Dobrze ze kolega mnie uswiadomil ze powinienem ok.gif

Na rozprawie byly moje zeznania przeciw zeznanion poszkodowanego.

Mialem tylko jeden dowod - odbita cala reke na szybie (zdjete odciski). Normalnie to by nie byl dowod, ale goscie szli w zaparte, ze tylko grzecznie zastukali w szybe.

Bylo wszystko na ruchliwym rondzie z kamerami. Policja oczywiscie nie zabezpieczyla tasm. Ja jak zlozylem podanie o zabezpieczenie, to juz bylo za pozno - skasowali.

Wracajac do rozprawy. Moje zeznania przeciwko ich. Krotko mowiac, nie ma innych dowodow, ani swiatkow, wiec domniemanie niewinnosci. Koniec

Ty miales swiadka - kolega. Dobrze ze to nikt z rodziny. Z tego co wiem swiadek z rodziny jakos jest inaczej liczony. Moze niech mnie ktos poprawi.

Nie miales nikogo przeciwko sobie. Rownie dobrze kolega i Ty mogliscie zeznawac, ze podjechales i 10m. Nikt Ci nie udowodni ze tak nie bylo.

Jakkolwiek sedzia by sie na Ciebie nie darl, ze jestes debil i zabijasz ludzi, to musi sie trzymac prawa.

A co do tego goscia co umarl. Nikt nie wie czy to byl jakis pijaczyna, czy normalny gosciu ktoremu zdarzylo sie wracac z imprezy.

Faktem jest ze chodzenie po pijaku po ulicach nie jest bezpieczne.

Nie ma moim zdaniem filozofowac ile bylo w tym Twojej winy. Ja uwazam ze to ze mi czy innym sie takie cos nie przydazylo to raczej kwestia szczescia niz szczegolnych umiejetnosci. Dziecko czy pijak zawsze moze wyleciec spomiedzy zaparkowanych aut, albo nawet na przejsciu dla pieszych wyskoczyc zza latarni czy krzakow. Albo go ominiesz (jak jedziesz wolno i masz szczescie), albo nie (jak za szybko jedziesz, lub nie masz szczescia).

Napisano

> Ciągle też nie mogę zrozumieć, jak można jadąc 5x km/h nie wyhamować

> i przywalić z taką siłą, żeby zabić człowieka, potłuc lampy,

> szybę i wgnieść słupek.

Wbrew pozorom 50km/h to jest spora predkosc.

W aucie tego nie czujesz bo masz szybe i nic Ci w twarz nie dmucha. Pozatym masz sprawne zawieszenie ktore tez niweluje wszelkie grudy na drodze i podskoki.

Sprobuj tyle jechac na rowerze i zrozumiesz ze jedziesz szybko ok.gif

Jak nie chcesz na rowerze to sprobuj chociaz w aucie z niesprawnymi amortyzatorami i pojezdzij po tych wezzych drozkach w miescie. Gwarantuje ze 50km/h to bedzie predkosc juz "wystarczajaca" zebys nie chcial dalej przyspieszac wink.gif

Napisano

> Tak więc - czy ktoś miał podobny problem, czy ktoś tutaj się zna na

> tych pie^$^$% §§§§§§§§§§§§ ?

Niestety w tych § Ci nie pomogę, lecz mam dwa przykłady, z czego jeden związany z wypadkiem.

13 lat temu moja siostra potrąciła rowerzystę, który odjechał sam z miejsca "wypadku" i siostra oczywiście też, bo nic się nie stało.

Po XX dniach przychodzi policja i okazuje się, że w sprawie tego potrącenia z zarzutem ucieczki z miejsca wypadku.

Rowerzysta (ławnik) miał złamaną nogę (z którą odjechał na rowerze), sprawę zgłosił z tydzień później, bo był w szoku screwy.gif i żądał rekompensaty finansowej za poniesione straty moralne i zdrowotne.

Sprawa wydaje się oczywista, ale na wszelki wypadek rodzice wzięli adwokata jednego z lepszych w województwie (wówczas było jeszcze siedleckie).

Sprawa PRZEGRANA, bo człowiek-ławnik w szoku jak najbardziej mógł ze złamaną nogą jeździć na rowerze i zorientować się po tygodniu.

Papuga nie zawsze pomoże.

Drugi przykład, to sprawa mojego wujka o własność ziemi bez adwokata.

Ponieważ trafił się "mądry" sędzia, nie pozwala na powiedzenie niczego bez adwokata, bo wszystko urywa jako "niezwiązane ze sprawą" i nie pozwala zeznań protokołować.

Czyli napędza klientów adwokatom, bo jako prosty obywatel nie możesz się znać na prawie icon_eek.gif

Odwołania do prezesa sądu również nic nie dają, bo sędzia jest przecież nieomylny.

Także na dwoje babka wróżyła.

Zawsze pozostaje apelacja i wówczas adwokat byłby niezbędny.

Sprawy w sądach wyższej instancji tak się nie ciągną.

Napisano

> Zawiasy za przekroczenie prędkości?

no to właśnie pytam za co, za potrącenie czy za to że miał o XX za dużą prędkość w momencie potrącenia.

> Bzdura.

bo... ??

Napisano

> Pierwszym razem pytałeś inaczej

jak pytał tak pytał a i tak widomo OCB

> Bo jeśli Sąd uzna winę kierowcy to pijany może nawet na drodze leżeć.

ano właśnie jak uzna, ale jak pijany wtargnał na jezdnię to też wina kierowcy ??

Napisano

> ano właśnie jak uzna, ale jak pijany wtargnał na jezdnię to też wina

> kierowcy ??

Jeśli przez wtargnięcie rozumiesz wejście bezpośrednio pod nadjeżdżający pojazd w ten sposób, że kierowca nie mógł w żaden sposób uniknąć potrącenia to ten uznany winnym nie będzie. Ale jeśli prędkość była za duża (jadać wolniej mógł uniknąć), jeśli nie zachował należytej ostrożności czy nawet nie miał na nosie okularów, które mieć powinien może być winny.

Każdy przypadek jest rozpatrywany indywidualnie na podstawie relacji świadków, dokumentacji z miejsca zdarzenia, dowodów itd. Jeśli Sąd uzna, że stan nietrzeźwości pieszego przyczynił się do finału zdarzenia weźmie to pod uwagę.

Na popracie powyższego dwa autentyczne przypadki:

- kierownik przejechał po śpiącym na środku drogi pijaczku. Został uznany winnym, bo biegły stwierdził znaczne przekroczenie prędkości. Gdyby kierujący jechał przepisowo mógłby dostrzec gościa na drodze.

- chłopaczek (18 lat) potracił śmiertelnie pieszego. Paskudna pogoda, ciemno, jechał maluchem więc słabe światła, hamulce itd. Prosta sprawa, niby uniewinnienie to formalność. Ale...Prokurator zapytał lekarza pogotowia czy obrażenia na twarzy kierowcy stwiedzają obecność okularów (wpisanych do PJ). Nie stwierdzały. Okularów nie było też na miejscu zdarzenia.

Jak się okazało, chłopak miał poważną wadę wzroku. Biegła z zakresu okulistyki oceniała, że brak okularów na nosie mógł w poważnym stopniu wpłynąć na pole widzenia kierowcy a tym samym gdyby je miał, pieszego by dostrzegł. Finał dla sprawcy mało ciekawy.

Tak więc w każdej sprawie są związki przyczynowo-skutkowe, różne okoliczności, raz działąjące na korzyść jednej strony raz drugiej...Nie zawsze kończy się tak jak skończyć powinno z obiektywnego punktu widzienia.

Napisano

Quote:

Jeśli przez wtargnięcie rozumiesz wejście bezpośrednio pod nadjeżdżający pojazd w ten sposób, że kierowca nie mógł w żaden sposób uniknąć potrącenia to ten uznany winnym nie będzie. Ale jeśli prędkość była za duża (jadać wolniej mógł uniknąć), jeśli nie zachował należytej ostrożności czy nawet nie miał na nosie okularów, które mieć powinien może być winny.


no właśnie dlatego zapytałem za co dostał.

za to że np. stwierdzili że miał około 60km/h a powinnien mieć np. 50km/h czy też za samo to że potrącił pieszego który później zmarł.

potrącił to nie podlega dyskusji, jechał te 10km/h za szybko to można podyskutować ale co innego trafić trzeźwego na pasach a co innego pijanego który nie reaguje na sygnały.

i dlatego przeważnie policja stwierdza winę pijanego bo np. wtargnał na jezdnię.

kiedyś byłem świadkiem jak koleś spowodował wypadek i była ewidentnie jego wina ale okazało się że poszkodowany jest pijany i stwierdzili jednak że to wina poszkodowanego bo nawalony.

Napisano

> no właśnie dlatego zapytałem za co dostał.

> [...]

Myślę, że nie napiszę nic czego w tym wątku by nie było. Sprawa jest dosyć dokładnie przerobiona.

> kiedyś byłem świadkiem jak koleś spowodował wypadek i była ewidentnie

> jego wina ale okazało się że poszkodowany jest pijany i

> stwierdzili jednak że to wina poszkodowanego bo nawalony.

Tak jak pisałem - co wyrok to inny. Ale nie rób reguły z pojedynczego przypadku.

Napisano

to nie był pojedyńczy przypadek, ten akurat przytoczyłem.

Napisano

Nie ma co gdybać.Widząc znak informujący o przejściu dla pieszych trzeba uważać,bo może akurat matka z wózkiem będzie szła i wtedy sprawa medialna jak nic i wyrok bez zawiasów

Napisano

> Nie ma co gdybać.Widząc znak informujący o przejściu dla pieszych

> trzeba uważać,bo może akurat matka z wózkiem będzie szła i wtedy

> sprawa medialna jak nic i wyrok bez zawiasów

Nie przesadzaj w drugą stronę oslabiony.gif Jasnę, że trzeba uważać. Ale na drodze nie jesteśmy sami i nie zawsze możemy miec wpływ na to co się dzieje i w czym uczestniczymy.

Sprawa medialna czy nie - to nie powinno mieć znaczenia. Sąd orzeka na podstawie dowodów a nie pod presją mediów.

I trzecie - chyba nie bardzo wiesz, kiedy można wykonanie kary warunkowo zawiesić icon_rolleyes.gif

Napisano

> OK, koniec sprawy!

> Dobrowolnie poddałem się karze, a wyrok jest następujący:

> 1,5 roku pozbawienia wolności w zawieszeniu na 4 lata; 1000 zł

> grzywny i 1000 zł kosztów sądowych (z 500zł mniej, niż zapłacił

> skarb państwa). PRAWKO ZOSTAJE!!!!

> Dzięki za wszelką pomoc. Na prawdę sporo wypowiedzi bardzo się

> przydało.

> P.S.

> Mimo wszystko - proponuję zacząć od rozglądania się przed wejściem na

> jezdnię.

Gratuluję, ale ten wyrok po raz kolejny utwierdza mnie w przekonaniu, że polskie sądy i ogólnie system prawny jest śmiechu wart...

Ja miałem taką sytuację, że na zanieczyszczonej przez samochody z budowy (i do tego oblodzonej poprzez naniesione na drogę i zamarznięte błoto) drodze wpadłem w poślizg - jadąc naprawdę oraz nawet według ustaleń policji z dozwoloną na tym odcinku prędkością i zderzyłem się z autem, którego prędkości nikt nie oceniał a była znaczna (ograniczenie do 40 km/h, ja miałem w momencie zderzenia trzeci bieg, Uno, z którym się zderzyłem piąty...) - w wyniku całego zajścia kierujący Uno złamał palec u nogi a karę dostałem identyczną...

Inna sprawa, że nie miałem po prostu pieniędzy na adwokata sick.gif

Napisano

> Co nie?

> Napisałem

> Quote:

> Ja bym to nazwał: ...

> Sens ten sam.

nie, nie jest ten sam, zupełnie inny czyn karalny, zupełnie inne furtki jeśli chodzi o karę, pomijając już ten drobny fakt.... że cholera nie rozumiem jednego....

ehhh po kolei - z jednej strony masz rację, chodzi o życie człowieka, z drugiej... zrozumiesz jak staniesz w takiej sytuacji :/

ja wiem, że ciężko to strawić i pogodzić się z tym i jakoś wyjść z tego obronnie, ale.. są i takie sytuacje, że człowiek jedzie prawidłowo, lub przekroczy prędkość minimalnie a pijany idiota wchodzi/wjeżdża wprost pod koła i nie daje kierowcy możliwości uniknięcia kolizji...

wiem, że trzeba myśleć za innych jadąc autem i mieć oczy do okoła głowy i w dupie na dodatek też, ale... nie można brać odpowiedzialnośći za czyny innych ludzi, w dodatku czyny nieodpowiedzialne i głupie.... eeee....

nie wiem jak ci to wytłumaczyć... trzeba mieć sumienie... ale w takich wypadkach jak ten... po pewnym czasie dorobisz się znieczulicy bo dojdziesz do wniosku, że ch***, co byś nie robił i tak by do niego doszło - przynajmniej ja miałem takie odczucie, pomimo tego, że nikt nie zginął, ale niewiele brakowało

poza tym pamiętaj.. człowiek to jedyna istota na tym świecie, która dąży do samodestrukcji wink.gif

i druga rzecz... jak nie staniesz twardo na nogach po takim wypadku, lub podobnym, to za kierownicą jesteś skończony wink.gif

Napisano

> (...)

> Zastanów się zanim napiszesz.

dobrze wiem co piszę. Nie mam litości dla ludzi którzy pijani jeżdżą/chodzą po ulicach stanowiąc zagrożenie dla innych. trudno.

Jakiś czas temu widziałem taką sytuację, jak koleś po kłutni z panienką wyszedł na ulicę wprost przed jadący samochód, zdążył jeszcze stanąć i wyciągnąć ręce aby przyjąć uderzenie... kierowca nie miał najmniejszych szans... Jakbym był na miejscu tego kierowcy to chciałbym, żeby ten koleś przeżył, ale tylko po to, żeby mu potem wp****ć i zaciągnąć do sądu o odszkodowanie za zniszczony samochód i utratę paru lat życia za jego debilizm...

dla pijaków i debili po prostu nie mam litości i tyle.

Napisano

> I trzecie - chyba nie bardzo wiesz, kiedy można wykonanie kary

> warunkowo zawiesić

W sumie tak, ja tylko nakładam mandaty busted.gif

Napisano

Myślałem, że wcześniej się zrozumieliśmy, ale widzę, że nie.

Staram się nikogo nie oceniać, wolę rozmawiać o faktach.

> nie, nie jest ten sam, zupełnie inny czyn karalny, zupełnie inne

> furtki jeśli chodzi o karę, pomijając już ten drobny fakt.... że

(...)

> ja wiem, że ciężko to strawić i pogodzić się z tym i jakoś wyjść z

> tego obronnie, ale.. są i takie sytuacje, że człowiek jedzie

> prawidłowo, lub przekroczy prędkość minimalnie a pijany idiota

> wchodzi/wjeżdża wprost pod koła i nie daje kierowcy możliwości

> uniknięcia kolizji...

Napisałem jedynie tak jak ja bym to nazwał. Nic ponaddto.

Chdzo mi o potoczną nazwę. Lubię kiedy rzeczy nazywa się po imieniu. Tzw. oficjalne nazewnictwo zostawmy prawnikom.

Wychowałem się w takiej rodzinie gdzie mówiło się o wszystkim prosto i zwięźle.

Kiedyś mój szwagier po pewnych perypetiach życiowych znalazł tymczasową pracę.

Teść go pyta - co to za robota?

Agent ochrony - odpowiada szwagier.

Na co teść - powiedz, że robisz za ciecia, a nie jakiegoś agenta ochrony.

Wiele lat temu mój brat cioteczny bawił się w ORMO (młodzi mogą nie wiedzieć o czym mówię).

Podczas "słuźby" doszło do wypadku samochodowego, w którym zginął człowiek. Sąd brata uniewinnił. Nikt w rodzinie nie mówił o jego winie, czy jej braku, ale Wszyscy mówili, że zabił człowieka. Temu faktowi nikt nie mógł zaprzeczyć. A czy to umyślnie, czy nie, to nie ma tu nic do rzeczy.

> ehhh po kolei - z jednej strony masz rację, chodzi o życie człowieka,

> z drugiej... zrozumiesz jak staniesz w takiej sytuacji :/

Jako kierowca, czy jako napity?

Właśnie staram się zrozumieć obie strony. Byłem zarówno jako ten uderzający, a i zdarzało sie za młodu waracać do domu pod niezłą datą. Póki co prawo tego nie zabrania, a stanu trzeźwości poszkodowanego nie znamy, więc lepiej o tym autorytatywnie się nie wypowiadać.

Dawno, dawno temu wyjechał mi zza autobusu stojącego na przystanku dzieciak na rowerze. Kiedy go zobaczyłem, nie było szans na uniknięcie kolizji. Jedyne o czym zdążyłem pomyśleć, to jak go uderzyć (tak, to możliwe, aby w ułamku sekundy o czymś takim myśleć), aby zrobić mu najmniej krzywdy. Dostał samym narożnikiem przodu w siodełko, wyleciał jak z procy, przeleciał resztę jezdni w powietrzu i spadł na trawnik. Poza ogólnymi potłuczeniami nic mu się nie stało.

Przecież dzieciak był w 100% winien. Na szczęście nie zginął, a mógł. Gdybym go zabił mimo braku mojej winy to nie można by o mnie powiedzieć: zabił człowieka? Pewnie można.

I to wszystko upoważnia mnie lub kogokolwiek do stwierdzenia: eeee puknął gnoja na rowerze...?

Uważam, że nie.

Twój moralizatorski ton jest tutaj zupełnie niepotrzebny. Chyba emocje przez Ciebie przemawiają. To, że autor wątku znalazł się takiej a nie innej sytuacji... no cóż... ryzyko zawodowe. Wsiadając do auta, należy liczyć się z tym, ze wypadek może się zdarzyć. Wcale go nie potępiam.

Nie podoba mi się jednak ton i forma, kiedy mówi się o nieżyjącym. Ofiarami wypadku są IHMO obie strony.

> wiem, że trzeba myśleć za innych jadąc autem i mieć oczy do okoła

> głowy i w dupie na dodatek też, ale... nie można brać

> odpowiedzialnośći za czyny innych ludzi, w dodatku czyny

> nieodpowiedzialne i głupie.... eeee....

Jeśli chcesz przeżyć, to powinieś zacząć na to bardziej uważać. Co z tego, że Ty będziesz "na prawie", jeśli rozmaże Cię jakaś nieprawidłowo jadąca ciężarówka?

Wiesz czemu często jadę wolno? Właśnie dlatego, że obawiam się nieodpowiedzialnego otoczenia. Tyle już razy opuszczałem w życiu drogę tylko dlatego, aby nie dać się najechać lub nie rozjechać kogoś, że tak naprawdę nie ma nigdy 100% pewności, że nic się nie stanie, bo droga przecież jest pusta lub mam pierwszeństwo.

> nie wiem jak ci to wytłumaczyć... trzeba mieć sumienie... ale w

> takich wypadkach jak ten... po pewnym czasie dorobisz się

> znieczulicy bo dojdziesz do wniosku, że ch***, co byś nie robił

> i tak by do niego doszło - przynajmniej ja miałem takie

> odczucie, pomimo tego, że nikt nie zginął, ale niewiele

> brakowało

Nie wiem o jakiej znieczulicy mówisz i co to ma do rzeczy.

Jeśli chodzi o wszelkie drastyczne wypadki drogowe, to żadnego wrażenia na mnie nie robią.

Naoglądałem się kolesi rozjechanych przez tramwaje, motocyklistów "rozłożonych na części na skutek wypadków i wiele, wiele innych mało atrakcyjnych rzeczy.

> poza tym pamiętaj.. człowiek to jedyna istota na tym świecie, która

> dąży do samodestrukcji

Mam to, oględnie mówiąc, gdzieś.

> i druga rzecz... jak nie staniesz twardo na nogach po takim wypadku,

> lub podobnym, to za kierownicą jesteś skończony

Mam nadzieję, że młodzież czyta.

Różnie się od sporej części kierowców tym, że przyznaję się do notorycznego łamania polskich przepisów PoRD codziennie przekraczając dozwoloną prędkość i robię to zupełnie świadomie, a także tym, że tam gdzie jest niebezpiecznie - zawsze zwalniam, nigdy (jeśli takie słowo istnieje...) nie przejeżdżam linii ciągłej, nigdy nie wieżdzam na skrzyżowanie na późnym pomorańczowym świetle, nigdy nie wyprzedam na skrzyżowaniu ani przed przejściem dla pieszych, widząc hamujące auto przede mną bez wyraźnego powodu, zawsze hamuję razem z nim, Zawsze włączam kierunkowskaz przed naciśnięciem hamulca....itd. itd. Robię te rzeczy aby nie zostać zabitym i innych nie uszkodzić. A czy umyślnie, czy nie, to mi to lotto.

Jednym słowem staram się jeźdzć wyrażnie, nie czynić innym, czego sam nie lubię i brać na serio innych kierowców, a nie uważać ich jako stada niedouczonych baranów i moich przeciwników w dotarciu do celu.

Na koniec uwaga dotycząca słowa "pijak", "pijaczek".

Niedawno spotkałem na ulicy kolesia. Stał obszarpany, śmierdzący brudem i jakimś alkoholem. Ot taki typowy żebrzący szambonurek. Poprosił o parę groszy na piwo.

Często nie zwracam uwagi na takich i ich spławiam, ale tego dnia miałem humor, siegnąłem do kieszeni po kilka zł. i wręczając mu kasę uważnie sie mu przyjrzałem. Jakieś obrazy szybko przeleciały mi przez głowę.

Mirek!

Okazało się, że to koleś z którym przeżyłem w jednej drużynie całe wojsko. Prawie 26 miesięcy.

Pamiętam go jako bardzo inteligentnego, dobrze ułożonego, wygadanego, młodego człowieka. Był kierowcą jednego z generałów,

W cywilu rodzice dobrze sytuowani, on z dobrym zawodem, a tu masz... coś mu się w życiue pokręciło i wylądował na ulicy. Dodać do tego chorobę alkoholową i mamy obraz pijaka.

To,że mu się w życiu nie powiodło daje komus prawo traktować go jak śmiecia? Czy to powód, aby mówić o wypadku takiego kloszarda, na skutek ktorego poniósł śmierć: puknięcie pijaczka?

Trzymajmy poziom userzy!

ps. przepraszam, że tak to się zozciągnęło.

Napisano

> zniszczony samochód i utratę paru lat życia za jego debilizm...

> dla pijaków i debili po prostu nie mam litości i tyle.

Napisz skargę do Pani Domu lub Przyjaciółki, bo Kancelaria Sejmu jest zajęta sobą.

Dla pijaków i debili za kierownicą też nie mam litości.

Temat został przeniesiony do archiwum

Ten temat przebywa obecnie w archiwum. Dodawanie nowych odpowiedzi zostało zablokowane.

Ostatnio przeglądający 0

  • Brak zarejestrowanych użytkowników przeglądających tę stronę.

Powiadomienie o plikach cookie

Używając tego serwisu, wyrażasz zgodnę na naszą Polityka prywatności oraz Warunki użytkowania.

Account

Navigation

Szukaj

Szukaj

Configure browser push notifications

Chrome (Android)
  1. Tap the lock icon next to the address bar.
  2. Tap Permissions → Notifications.
  3. Adjust your preference.
Chrome (Desktop)
  1. Click the padlock icon in the address bar.
  2. Select Site settings.
  3. Find Notifications and adjust your preference.