Skocz do zawartości
View in the app

A better way to browse. Learn more.

Autokącik

A full-screen app on your home screen with push notifications, badges and more.

To install this app on iOS and iPadOS
  1. Tap the Share icon in Safari
  2. Scroll the menu and tap Add to Home Screen.
  3. Tap Add in the top-right corner.
To install this app on Android
  1. Tap the 3-dot menu (⋮) in the top-right corner of the browser.
  2. Tap Add to Home screen or Install app.
  3. Confirm by tapping Install.

Jazda na zderzaku [długie]

Featured Replies

Napisano

> Jak się "jak najdalej" trzymasz to możesz nie zdążyć wykorzystać nadarzającej się do wyprzedzenia

> okazji. Z 3 powodów:

> - skończy się linia przerywana zanim nabierzesz stosownej przewagi prędkości

> - pojawi się ktoś jadący z naprzeciwka

> - ktoś za jadący za Tobą zacznie Cię wyprzedzać (w Polsce spora część kierowców nie znosi

> marnowania przestrzeni na drodze - poza tym jadąc słabym autem dla wielu stajesz się

> człowiekiem niższej kategorii i choćbyś nie wiem jak zasuwał to i tak będziesz MUSIAŁ ZOSTAĆ

> WYPRZEDZONY, taki jest los niegodnych na drodze).

> Więc chcąc nie chcąc musisz optymalizować jazdę pod kątem wszystkich wymienionych czynników, a nie

> tylko wybranych. Co nie znaczy, że popieram, czy stosuję jazdę na zderzaku.

Probelm w tym, ze te wszystkie 3 powody wystepuje rownierz w sytuacji gdy zaczyna sie wyprzedzanie siedzac komus na zdezaku.

Powiem wiecej - wtedy wystepuja nawet w wiekszym stopniu, bo taki sposob wyprzdzania (siedzac na zdezaku) trwa dluzej i wymaga wiekszej luki w pojazdach z naprzeciwka, dluzszej linii przerywanej, a zarazem niesie wieksze ryzyko ze ktos z tylu zacznie wyprzedzac przed Toba.

Jesli nie rozumiesz o co mi chodzi, to znaczy ze nie rozumiesz o jakim sposobie wyprzedzania my tu wszyscy piszemy w tym watku.

Napisano
  • Autor

> Jesli nie rozumiesz o co mi chodzi, to znaczy ze nie rozumiesz o jakim sposobie wyprzedzania my tu

> wszyscy piszemy w tym watku.

Inna sprawa, że ostatnio (dziś) zaskoczył mnie pewien kierownik BMW dokładnie odwrotną sytuacją, mianowicie:

trzymał się w bezpiecznej odległości. Nabierał prędkości, by wyprzedzić, skakał na lewy pas, i... dopiero tam rozglądał się czy ma miejsce na wyprzedzanie. Tak cztery razy próbował (nie jechałem dziś szybko nie do końca sprawnym pozyczonym autem, sporo (ok. 30) poniżej dopuszczalnej) aż za piątym wyprzedził. Pierwszy raz się z czymś takim spotkałem.

PS. Z jednej strony miał znaczek "316", z drugiej strony "M". W E30 chyba nie występowała wersja M dla 316, tym ciekawiej, że było to cabrio... choć w tym momencie mniejsza o to co miał pod maską.

Napisano

> Nie ma skutecznego karania za jazdę z niezachowaniem bezpiecznego odstępu czyli jest na nią

> przyzwolenie

> Osobiście bardzo się boję gdy ktoś jedzie za mną niebezpiecznie blisko i wiem, że jest to bardzo

> niebezpieczne. Jedyne co mogę zrobić to zwalniam do prędkości, dla której dany odstęp jest

> bezpieczny. Działa- nerwus w końcu wyprzedza i problem znika

Gdy kiedyś tak zrobiłem jednemu debilowi, który jechał jakieś 2 metry za mną, ten wyprzedził mnie, zjechał drogę i gwałtownie zahamował do zatrzymania. Gdybym wcześniejsze jego zachowanie nie świadczyło że jest debilem (klakson i włączenie długich przy ok. 70 km/h w zabudowanym gdy miał możliwość wyprzedzenia) nie przygotowałbym się do takiego manewru i pewnie zaparkowałbym mu w bagażniku, ale nastawiłem się że mam do czynienia z mądrym inaczej i wyhamowałem równo z nim. Natychmiast zadzwoniłem na 112 podając namiar na debila, który natychmiast uciekł mi jadąc ponad 100 km/h w zabudowanym, ale jadąc w tę samą stronę nie widziałem żeby jakiś patrol go wyhaczył. Znajomy Policjant mówił mi, że często po takim telefonie zatrzymują delikwenta i jeżeli jego zachowanie potwierdza zasadność informacji, przez pół godziny sprawdzają stan techniczny i wyposażenie pojazdu, tym dłużej, im bardziej mu się spieszy. Tym razem chyba jednak go nie dorwali.

Napisano

> Sorry, ale to są puste frazesy. W przeciwieństwie do wielu Autokącikowiczów nadczłowiekiem nie

> jestem i pewnych rzeczy nie widzę, nie jestem w stanie przewidzieć, czasem coś mnie razi itp.

> W razie niebezpieczeństwa niestety nie wali we mnie piorun i nie przybywa mi 50 kg masy

> mięśniowej, ani nie zaczynam latać.

Nie trzeba byc nadczlowiekiem zeby przewidywac. Trzeba miec troche doswiadczenia na drogach po prostu. Ja wyprzedzam zawsze w ten sposob o jakim pisalem i jeszcze nigdy nie mialem zadnej niebezpiecznej sytuacji zwiazanej z tym manewrem niewiem.gif

Napisano

> Moim zdaniem taki zwyczaj jest naturalny i nie dziwi mnie.

> Jesli zachodzi potrzeba wyprzedzenia na ruchliwej i waskiej drodze to trzeba podjechac rozsadnie

> blisko auta wyprzedzanego, aby zdazyc z wykonaniem manewru przed nadjechaniem auta z

> naprzeciwka - podjezdzajac blizej masz krotszy odcinek do pokonania podczas wyprzedzania.

> Jesli droga nie jest ruchliwa mozna rozpoczac manewr wyprzedzania w wiekszej odleglosci od auta

> wyprzedzanego.

> Oczywiscie jak wspomnialem wyzej nalezy zachowac odleglosc rozsadnie bliska, ale to juz kazdy

> kierowca ocenia wg wlasnego wyczucia.

Traf kiedyś na 80cio letniego dziadzia, który nie patrzy w lusterka i nawet nie wie, ze Cie ma 2metry za sobą. Depnie w podłogę, bo mu się przypomni, że tu musi skręcić się odlać, bo mu pęcherz nie trzyma. Nieoficjalnie będzie jego wina bo nie patrzył w lustra ale mandat dostaniesz Ty, z Twojego OC pójdzie odszkodowanie.

Praktycznie na tej samej zasadzie możesz trafić na kogoś kto potrzebuje darmowego remontu przegnitego tyłu albo kogoś kto - co najgorsze - gwałtownie zahamuje bo mu np. pies wyskoczy.

We wszystkich przypadkach jestes w ciemnej d...

Napisano

> Traf kiedyś na 80cio letniego dziadzia, który nie patrzy w lusterka i nawet nie wie, ze Cie ma

> 2metry za sobą. Depnie w podłogę, bo mu się przypomni, że tu musi skręcić się odlać, bo mu

> pęcherz nie trzyma. Nieoficjalnie będzie jego wina bo nie patrzył w lustra ale mandat

> dostaniesz Ty, z Twojego OC pójdzie odszkodowanie.

Masz racje, ale ja nie jezdze innym na zderzaku tylko zdarza sie, ze podjade blizej by wyprzedzic. Blizej tzn. nie 1-2 a powiedzmy 5 i wiecej metrow i nie przez kilka kilometrow, tylko na chwile. Zdarza mi sie to sporadycznie, np. podczas wyprzedzania w przypadku, kiedy ciagnie sie sznur samochodow, a odstepy sa zbyt male aby zachowac ksiazkowa odleglosc bezpieczna. A jesli jest tak ciasno, ze nie daje sie szybko wyprzedzic zwiekszam delikatnie odleglosc i probuje w innej dogodnej chwili. Uwazam wiec, ze swoim stylem jazdy nie stwarzam zagrozenia, choc jakies ryzyko zawsze wystepuje. Sytuacja na drodze jest dynamiczna i trzeba starac sie do niej dostosowac.

Powtorze raz jeszcze. Nie popieram "wariatow drogowych" siedzacych nagminnie na zderzaku, ale nie zgadzam sie z pogladem, ze panujacy na drogach ruch i warunki zawsze pozwalaja na wyprzedzanie z zachowaniem odpowiednio duzej odleglosci.

Napisano

ogólnie w dzisiejszych czasach wyprzedzanie na dwukierunkowej o jednym pasie w każdym kierunku jest niebezpieczne... bo nawet jeśli już nic nie jedzie, to albo co chwile są małe skrzyżowania, albo jakieś przejście dla pieszych, albo właśnie się luk zaczyna, a jak już się skończy to się okazuje, że z naprzeciwka już jadą i znów musisz przejechać te pare km za kimś kto nie chce lub nie może jechać np te przepisowe 70 czy 90... przykładowo taka droga Mikołów - Gliwice (którą często jeżdzę) właśnie tak wygląda jak przedstawiłem to powyżej. i tam również zdarzają się idioci co siedzą na zderzaku. wtedy wolę czasem takiego przepuścić i niech sobie jedzie bo ja nie mam zamiaru się przez pół drogi stresować czy mi w jedzie w zad czy nie. a raz byłem świadkiem wydarzenia gdzie jechał za mną TIR i nagle mu wyskoczył pies. ten po hamulcach a gość który jechał za TIRem już nie zdążył i wpakował się w TIRa. a wystarczyło zachować odległość i nic nikomu by sie nie stało. po prostu kultura jazdy na naszych drogach jest bardzo mała. ale to już temat rzeka i na inny wątek pewnie wink.gif

Napisano

> Probelm w tym, ze te wszystkie 3 powody wystepuje rownierz w sytuacji gdy zaczyna sie wyprzedzanie

> siedzac komus na zdezaku.

> Powiem wiecej - wtedy wystepuja nawet w wiekszym stopniu, bo taki sposob wyprzdzania (siedzac na

> zdezaku) trwa dluzej i wymaga wiekszej luki w pojazdach z naprzeciwka, dluzszej linii

> przerywanej, a zarazem niesie wieksze ryzyko ze ktos z tylu zacznie wyprzedzac przed Toba.

> Jesli nie rozumiesz o co mi chodzi, to znaczy ze nie rozumiesz o jakim sposobie wyprzedzania my tu

> wszyscy piszemy w tym watku.

Już pisałem, że termin "jazda na zderzaku" może mieć szersze znaczenie niż się wielu z dyskutujących wydaje.

Jeśli przyjmiemy 1-sekundowy dystans jako minimalny bezpieczny dla kierowcy, który nie jest krańcowo skoncentrowany na jeździe to okaże się, że mało kto jeździ z zachowaniem bezpiecznego dystansu.

Dla ułatwienia podam kilka przeliczeń:

100km/h = 27,8m/s

50km/h = 13,9m/s

10km/h = 2,8m/s

No i teraz świętoszki przyznajcie się kto trzyma odpowiedni dystans? zlosnik.gif

Dodatkowo warto pamiętać, że bezstresowa odległość to raczej 2 sekundy od poprzedzającego pojazdu. I kto z jeżdżących mniejszymi samochodami nie doświadcza notorycznego wyprzedzania bez powodu jadąc właśnie w ten sposób?

Napisano

> Już pisałem, że termin "jazda na zderzaku" może mieć szersze znaczenie niż się wielu z

> dyskutujących wydaje.

> Jeśli przyjmiemy 1-sekundowy dystans jako minimalny bezpieczny dla kierowcy, który nie jest

> krańcowo skoncentrowany na jeździe to okaże się, że mało kto jeździ z zachowaniem bezpiecznego

> dystansu.

> Dla ułatwienia podam kilka przeliczeń:

> 100km/h = 27,8m/s

> 50km/h = 13,9m/s

> 10km/h = 2,8m/s

> No i teraz świętoszki przyznajcie się kto trzyma odpowiedni dystans?

> Dodatkowo warto pamiętać, że bezstresowa odległość to raczej 2 sekundy od poprzedzającego pojazdu.

> I kto z jeżdżących mniejszymi samochodami nie doświadcza notorycznego wyprzedzania bez powodu

> jadąc właśnie w ten sposób?

Staram sie trzymac zawsze minimum 2 sekundy odstepu.

Nigdy z tego problemu nie mialem zadnych przykrych doswiadczen.

Jedyna roznica, to ze w Irlandii wmiare wiekszosc ludzi tak jedzie.

W Polsce jak tak jade to zwykle co jakis czas ktos mnie wyprzedzi, tylko po to, zeby jechac przedemna. Nie widze w tym problemu.

Napisano

> W Polsce jak tak jade to zwykle co jakis czas ktos mnie wyprzedzi, tylko po to, zeby jechac

> przedemna. Nie widze w tym problemu.

Ja widzę tylko jeden. Jeśli jadę za kimś, kogo chcę wyprzedzić, ale sam jestem non stop wyprzedzany to moje zamierzenie nigdy nie dojdzie do skutku.

A tak się dzieje ZAWSZE jeśli na drodze pojawi się zawalidroga - kończy się jazda bezpieczna, a zaczyna się jazda na zderzaku (co najmniej w szerszym zdefiniowanym przeze mnie znaczeniu).

Napisano

> Ja widzę tylko jeden. Jeśli jadę za kimś, kogo chcę wyprzedzić, ale sam jestem non stop wyprzedzany

> to moje zamierzenie nigdy nie dojdzie do skutku.

Jeśli tak się dzieje to znaczy, że z Ciebie d. ..a nie kierowca i wyprzedzać kompletnie nie potrafisz. Nie dziw się że Ciebie wyprzedzają skoro Ty nie potrafisz.

Napisano

> Ja widzę tylko jeden. Jeśli jadę za kimś, kogo chcę wyprzedzić, ale sam jestem non stop wyprzedzany

> to moje zamierzenie nigdy nie dojdzie do skutku.

No to dlaczego nie wyprzedzasz skoro chcesz?

Jesli ktos jedzie za Toba i da rade wyprzedzic, to znaczy ze ty tez bys dal.

A to ze ty zachowujesz odstep, a ten ktos z tyl nie, to tylko daje ci przewage, bo tak jak juz opisalismy wczesniej - na wyprzedzanie przy zachowaniu odpowiedniego odstepu, trzeba mniej miejsca niz na wyprzedzanie siedzac komus na zdezaku.

> A tak się dzieje ZAWSZE jeśli na drodze pojawi się zawalidroga - kończy się jazda bezpieczna, a

> zaczyna się jazda na zderzaku (co najmniej w szerszym zdefiniowanym przeze mnie znaczeniu).

Napisano

> No to dlaczego nie wyprzedzasz skoro chcesz?

> Jesli ktos jedzie za Toba i da rade wyprzedzic, to znaczy ze ty tez bys dal.

Niekoniecznie - jest spore grono kierowców, którzy wyprzedzają wyjeżdżając na czołówkę, bo "ten z przeciwka ma szerokie pobocze, więc zjedzie". sick.gif Znam drogi, gdzie z powodu takiej ułańskiej fantazji czy raczej jej skutków po prostu zlikwidowano utwardzone pobocza - i trochę się uspokoiło.

Napisano

> Niekoniecznie - jest spore grono kierowców, którzy wyprzedzają wyjeżdżając na czołówkę, bo "ten z

> przeciwka ma szerokie pobocze, więc zjedzie".

No ale kolega KOZODOJ pisal o sytuacji, ze jesli zachowa ostep to wogole nie wyprzedzi bo bedzie caly czas wyprzedzany.

To o czym ty piszesz to jacys kamikaze, ktorzy beda cie wyprzedzac bez wzgledu na to czy zachowujesz odstep czy nie.

Tak apropo, to za taki numer (wyprzedzanie spychajac kogos z naprzeciwka na pobocze) powinno sie zabierac prawo jazdy na miejscu na minimum rok za spowodowanie zagrozenia w ruchu drogowym. Moze to by postkutkowalo.

Napisano

> Ostatnio miałem przygodę -

współczuje, właśnie poznałeś idiotę, typowego debila, który gna na krzywy ryj nie widząc nic w ciemnościach, ale un jedzie, aby do przodu...takich idiotów jest całe mnóstwo, sam mimo sporego doświadczenia nie lubię jeździć w nocy o zmroku i półmroku ze względu na bandę poganiaczy... imbecyli bez wyobraźni, którzy gnają na bij zabij i gdzie wtedy jest ta policja i sm ze sprzętem do zwalczania bandytów drogowych ??? w domciu, lepiej jest postawić fotoradar dokładnie pod tablicą koniec terenu i złapać kogoś kto ma 70 km/h i wlepić mu mandat, zgnębić niebezpiecznego pirata, ale kretyn poganiający w nocy "słabiaków" jest i będzie bezkarny ! To jest system. Polski system eliminowania emerytów a nie bandytów...

Napisano

> Dla ułatwienia podam kilka przeliczeń:

> 100km/h = 27,8m/s

Błąd w założeniach. Odległości przez Ciebie podane to nic innego

jak dystanse pokonywane w czasie 1 sek z prędkościami 100, 50 i

10km/h. Nie ma to nic wspólnego z bezpieczną odległością od

poprzedzającego nas pojazdu jadącego z tą samą prędkością.

Napisano

> Jeśli tak się dzieje to znaczy, że z Ciebie d. ..a nie kierowca i wyprzedzać kompletnie nie

> potrafisz. Nie dziw się że Ciebie wyprzedzają skoro Ty nie potrafisz.

Wiedziałem, że padnie taki argument, jakże "merytoryczny". zlosnik.gif

Ja myślę, że to świadczy raczej, że po drodze porusza się sporo chamów. Dodatkowo osoby te bardzo często płynnie przełączają się między trybem chama a żebraka, gdy np. wyprzedzają kolumnę pojazdów i nagle pojawia się ktoś jadący z naprzeciwka. Wtedy kolumna musi zadbać o wyprzedzającą "elitę" i wpuścić, żeby nie było bum...

Napisano

> No ale kolega KOZODOJ pisal o sytuacji, ze jesli zachowa ostep to wogole nie wyprzedzi bo bedzie

> caly czas wyprzedzany.

Pisałem o jednym ze zdarzających się scenariuszy. Nie mówię, że nigdy nie wyprzedzam. zlosnik.gif Częstość tego typu zdarzeń jest wprost proporcjonalna do żwawości samochodu.

> To o czym ty piszesz to jacys kamikaze, ktorzy beda cie wyprzedzac bez wzgledu na to czy

> zachowujesz odstep czy nie.

Takie coś zdarza się nagminnie. Jadąc np. czwórką z Krakowa w stronę Przemyśla w dzień, gdy ruch jest nasilony uciekam przynajmniej z 10 razy przed czołówką. Więc to co u nas jest normą to być może w Irlandii jest zwyczajnym szaleństwem. smile.gif

Napisano

> Błąd w założeniach. Odległości przez Ciebie podane to nic innego

> jak dystanse pokonywane w czasie 1 sek z prędkościami 100, 50 i

> 10km/h. Nie ma to nic wspólnego z bezpieczną odległością od

> poprzedzającego nas pojazdu jadącego z tą samą prędkością.

To jak wg Ciebie zdefiniować bezpieczną odległość? Jeśli chodzi o dowolną drogę to słyszałem tylko o metodzie wyliczania dystansu w sekundach. Wiem, że można też użyć laserowych dalmierzy sprzężonych z klastrem 10 Sony PlayStation, żeby mieć najwyższej klasy dokładność oszacowań... zlosnik.gif

Napisano

> współczuje, właśnie poznałeś idiotę, typowego debila, który gna na krzywy ryj nie widząc nic w

> ciemnościach, ale un jedzie, aby do przodu...takich idiotów jest całe mnóstwo, sam mimo

> sporego doświadczenia nie lubię jeździć w nocy o zmroku i półmroku ze względu na bandę

> poganiaczy...

Najśmieszniejsze jest to, że zwykle taki poganiacz jak już mnie wyprzedzi to nagle zwalnia, bo OLABOGA, jednak nic nie widać z przodu... I jedziemy sobie razem. No ale nic to, pewnie za chwilę dowiem się, że nie tylko jeżdżę jak dupa, ale i jestem ślepy. zlosnik.gif

Napisano

> Takie coś zdarza się nagminnie. Jadąc np. czwórką z Krakowa w stronę Przemyśla w dzień, gdy ruch

> jest nasilony uciekam przynajmniej z 10 razy przed czołówką. Więc to co u nas jest normą to

> być może w Irlandii jest zwyczajnym szaleństwem.

Znam te droge doskonale, bo jako Tarnowianin, do Krakowa smigalem bardzo czesto. I wiem dokladnie, ze sytuacje wyglada tak jak mowisz.

Dlatego wlasnie mowie, ze za takiego cos powinni zabierac PJ na miejscu.

W Irlandii tez sie takie wyprzedzanie zdaza (chociaz zadko), ale jesli kogos na tym zlapia, to bedzie mial powazne problemy - nie tak jak w Polsce.

Napisano

> Wiedziałem, że padnie taki argument, jakże "merytoryczny".

> Ja myślę, że to świadczy raczej, że po drodze porusza się sporo chamów. Dodatkowo osoby te bardzo

> często płynnie przełączają się między trybem chama a żebraka, gdy np. wyprzedzają kolumnę

> pojazdów i nagle pojawia się ktoś jadący z naprzeciwka. Wtedy kolumna musi zadbać o

> wyprzedzającą "elitę" i wpuścić, żeby nie było bum...

Kolego, wiem o czym piszę z własnego doświadczenia. Nie ma opcji by mnie ktoś wyprzedził jeśli ja mam zamiar wyprzedzić. Oczywiście mam na myśli normalnych kierowców, a nie debili wyprzedzających na ciągłej, na czołówkę etc - Ci wyprzedzają zwykle bez względu na to czy odstęp zachowuję czy nie. To co napisałem dotyczy sytuacji zarówno jak jadę 55 konną pandą jak i blisko 200 KM BMW. Co więcej zauważam, że im słabsze auto tym więcej daje zachowanie odstępu.

Natomiast w kolejnym zdaniu dajesz następny przykład nieznajomości przepisów. Kolumna nie musi dbać o wyprzedzających. Kolumna musi dbać o zachowanie odległości, jeśli to zrobi, to wyprzedzający się zmieści. Wiem niestety, że dla wielu to obraza majestatu, bo oni siedzą na zderzaku i nagle ktoś chce się im przed ten zderzak wchrzanić., a to przecież ich zderzak.

Napisano

> Najśmieszniejsze jest to, że zwykle taki poganiacz jak już mnie wyprzedzi to nagle zwalnia, bo

> OLABOGA, jednak nic nie widać z przodu... I jedziemy sobie razem. No ale nic to, pewnie za

> chwilę dowiem się, że nie tylko jeżdżę jak dupa, ale i jestem ślepy.

Nawet jeżeli pogna het daleko to w 80% przypadków po jakimś czasie go doganiam jadąc sobie moim spokojnym tempem.

Przeważnie wlecze się z innymi w jakimś ciągu samochodów, stoi w korku, na światłach czy przed zamkniętym przejazdem kolejowym, lub widać jak stoi na stacji benzynowej.

Napisano
  • Autor

> Nawet jeżeli pogna het daleko to w 80% przypadków po jakimś czasie go doganiam jadąc sobie moim

> spokojnym tempem.

> Przeważnie wlecze się z innymi w jakimś ciągu samochodów, stoi w korku, na światłach czy przed

> zamkniętym przejazdem kolejowym, lub widać jak stoi na stacji benzynowej.

Wytłumacz to wielu, że po prostu się nie opłaca 270751858-jezyk.gif

Napisano

> Kolego, wiem o czym piszę z własnego doświadczenia. Nie ma opcji by mnie ktoś wyprzedził jeśli ja

> mam zamiar wyprzedzić.

Jeśli jest tłok na drodze to zawsze znajduje się "odważniejszy" który zaczyna manewr jadąc na czołówkę - byle tylko o jedno auto do przodu. Lub też ktoś kto zaczyna wyprzedzanie jeszcze na ciągłej - tym samym blokując możliwość wyprzedzania ludziom, którzy chcieliby uczynić to zgodnie z przepisami i bezpiecznie.

> Oczywiście mam na myśli normalnych kierowców, a nie debili

> wyprzedzających na ciągłej, na czołówkę etc - Ci wyprzedzają zwykle bez względu na to czy

> odstęp zachowuję czy nie.

Wyprzedzający na ciągłej mnie nie interesują aż tak bardzo. Choć oni też od czasu do czasu uniemożliwiają wyprzedzenie, bo jak zgromadzi się ich kilku np. za ciężarówką to nie ma szans doczekać swojej kolejki do wyprzedzanie zanim skończy się jeden z nielicznych odcinków linii przerywanej. Tak jest np. na drodze z Brzeska do Krynicy. Ludzie tam przechodzą samych siebie, żeby utrudnić innym życie, bo okazji do wyprzedzania jest na całym dystansie może kilkanaście.

> To co napisałem dotyczy sytuacji zarówno jak jadę 55 konną pandą jak

> i blisko 200 KM BMW. Co więcej zauważam, że im słabsze auto tym więcej daje zachowanie

> odstępu.

O co mi chodziło z odstępem wyjaśniłem kilka wątków wyżej. Moim zdaniem większość kierowców nie zachowuje bezpiecznego odstępu nawet jeśli wydaje im się, że tak robią.

> Natomiast w kolejnym zdaniu dajesz następny przykład nieznajomości przepisów. Kolumna nie musi dbać

> o wyprzedzających. Kolumna musi dbać o zachowanie odległości, jeśli to zrobi, to wyprzedzający

> się zmieści.

A ty dajesz przykład niezrozumienia czytanego tekstu. Na to już nic poradzić nie mogę. zlosnik.gif

> Wiem niestety, że dla wielu to obraza majestatu, bo oni siedzą na zderzaku i

> nagle ktoś chce się im przed ten zderzak wchrzanić., a to przecież ich zderzak.

Nie. Po prostu jadą spokojnie i czekają na okazję do wyprzedzenia. Jak się okazja pojawi (albo nawet i nie) to już z tyłu rusza gromada godniejszych ze skłonnościami samobójczymi. Mówię tu o trasach gdzie miejsca do wyprzedzania są "towarem deficytowym". Jeśli linia przerywana jest co kawałek to zupełnie mi to nie przeszkadza, bo wtedy wszyscy prędzej czy później zdążą wyprzedzić.

Ogólnie chodzi mi o to, że kierowcy w Polsce często walczą ze sobą zamiast współpracować. Współpracy jest naturalnie coraz więcej, ale ciągle za mało.

Napisano

> Nie. Po prostu jadą spokojnie i czekają na okazję do wyprzedzenia. Jak się okazja pojawi (albo

> nawet i nie) to już z tyłu rusza gromada godniejszych ze skłonnościami samobójczymi. (...)

Czasami zdarza mi się jechać w takiej kolejce do wyprzedzania na którymś tam miejscu. I widzę, że ten z przodu niepotrzebnie traci czasami kilka sekund gdy pojawia się możliwość wyprzedzenia - podjęcie decyzji zajmuje mu zbyt dużo czasu, w którym mógłby manewr wyprzedzania wykonać jeszcze co najmniej jeden samochód. Jeśli jednej nie może się zdecydować, za chwilę następny, to będąc czasami trzecim czy czwartym w kolejce staję się na chwilę tym "godniejszym" i wyprzedzam od razu całą kolumnę, często zanim jeszcze ten pierwszy podejmie decyzję o włączeniu kierunkowskazu.

Napisano

Ja staram się dać szansę tym z przodu. Choć oczywiście jeśli się ociągają zbyt długo to też wyprzedzam. Tyle, że często jak zdecyduję, że zwlekają zbyt długo to z tyłu nadciąga już szarża tych co im się więcej od życia należy. zlosnik.gif A naprawdę nie czekam bardzo długo... z 5 sekund?

Napisano

> Wytłumacz to wielu, że po prostu się nie opłaca

Jak tylko mogę to tłumaczę ale przeważnie każdy wie lepiej i uważany jestem za dziwoląga.

Napisano

> Najśmieszniejsze jest to, że zwykle taki poganiacz jak już mnie wyprzedzi to nagle zwalnia, bo

> OLABOGA, jednak nic nie widać z przodu... I jedziemy sobie razem. No ale nic to, pewnie za

> chwilę dowiem się, że nie tylko jeżdżę jak dupa, ale i jestem ślepy.

No bo i Ty pow wyprzedzeniu przez niego możesz nieco przyśpieszyć, jako że "dalej" widzisz drogę w jego światłach, jak on chwilę wcześniej widział w Twoich. I takiego przekładańca-wyprzdzańca możecie sobie na upartego cały czas robić.

Mnie to nawet odpowiada, jeżeli taki delikwent mnie wyprzedzi, bo mnie "prowadzi". Ale nie staram się go za chwilę wyprzedzać, chyba że po wyprzedzeniu mnie jedzie znacznie wolniej niż ja przed zostaniem wyprzedzonym (czasem się zdarza) a ja mam kawałek drogi. Jeżeli mam blisko, zlewam i jadę za nim.

Napisano

> No bo i Ty pow wyprzedzeniu przez niego możesz nieco przyśpieszyć, jako że "dalej" widzisz drogę w

No raczej nie mogę, bo jeśli człowiek jest rozsądny to szybciej niż ja nie jedzie, bo widzi mniej więcej tak samo kiepsko. Więc się od niego ciut odsuwam, żeby nie razić i "pasożytuję". wink.gif Kilka razy próbowałem zachęcić do współpracy i zamieniać się na przedzie, ale zwykle nie znajdowałem zrozumienia (włącznie z przyspieszaniem, gdy gościa wyprzedzałem) więc teraz raczej pokornie podążam z tyłu, zwłaszcza jeśli nie jedzie wolniej niż ja bym jechał. W sumie, gdy ja jestem zmęczony i chcę kogoś przepuścić do przodu to zwalniam, albo staję na chwilę przystanku, więc to samo może zrobić ten z przodu.

Napisano

> Ja staram się dać szansę tym z przodu. Choć oczywiście jeśli się ociągają zbyt długo to też

> wyprzedzam. Tyle, że często jak zdecyduję, że zwlekają zbyt długo to z tyłu nadciąga już

> szarża tych co im się więcej od życia należy. A naprawdę nie czekam bardzo długo... z 5

> sekund?

No widzisz, bo ty niestety wyprzedzać nie umiesz i nie masz świadomości tego ze wyprzedzanie rozpoczyna się nie 5 sek po tym jak jest okazja, lecz 5 sek zanim ona nastąpi . Przez te 5 sekund rozpedzasz się na swoim pasie i w momencie gdy okazja nadchodzi masz już spora różnice prędkości i zmieniasz pas. Po to własnie jest ten odstep. Nie ma szans by ktoś cię przy takiej technice wyprzedził . No ale Jesli ty czekasz to się nie dziw ze ktoś cię wyprzedza - uznaje widać Ze wyprzedzać nie zamierzasz. Ja bedAc na wysokości auta wyprzedzanego zwykle już hamuje silnikiem by wrócić do prędkości podroznej.

Napisano

> Ja staram się dać szansę tym z przodu. Choć oczywiście jeśli się ociągają zbyt długo to też

> wyprzedzam. Tyle, że często jak zdecyduję, że zwlekają zbyt długo to z tyłu nadciąga już

> szarża tych co im się więcej od życia należy. A naprawdę nie czekam bardzo długo... z 5

> sekund?

Ja raz daję szansę, drugi raz też, ale przy trzeciej okazji, jeśli prowadzący zmarnował pierwsze dwie, nie czekam już tych 5 sekund tylko ruszam od razu.

Napisano

> No widzisz, bo ty niestety wyprzedzać (...)

Myślę, że powinniśmy skończyć wymianę poglądów, bo do niczego ona nie prowadzi. Niech ci będzie, że nie umiem wyprzedzać. Tę przypadłość można na szczęście dość szybko wyleczyć, albo przynajmniej złagodzić. W przeciwieństwie do twojego problemu jakim jest niezrozumienie czytanego tekstu - możesz spróbować się zrehabilitować zadając sobie trud ponownego przeczytania posta na który odpowiedziałeś i może zauważysz, że odpowiedź jest albo głupia, albo zwyczajnie złośliwa. Wybierz co lepsze. zlosnik.gif

Napisano

> Ja raz daję szansę, drugi raz też, ale przy trzeciej okazji, jeśli prowadzący zmarnował pierwsze

> dwie, nie czekam już tych 5 sekund tylko ruszam od razu.

Ja zwykle poprzestaję na jednej szansie, jeśli jadę z dzieckiem. Z tym, że w opisach skupiam się na ekstremach, jakie dzieją się np. w okresie świątecznym. Bo uważam, że nie sztuką jest zachować świętość, gdy wokół nie ma pokus. Tak samo nie sztuką jest jechać grzecznie i uprzejmie, gdy nic się na tym nie traci. Bo np. wspomnianą drogę z Krynicy do Krakowa zdarzyło mi się przejechać z takimi ekstremalnymi średnimi jak ponad 90km/h (przeginałem ostro), jak i 30km/h. Nie muszę chyba wspominać, że jakiekolwiek wyrzeczenie na rzecz innego kierowcy w tym drugim przypadku można nieźle odchorować, jeśli jedzie się z małym dzieckiem, które się nudzi, co jakiś czas chce kupkę, siku itd. zlosnik.gif

Napisano

A ja wlasnie cos zaobserwowalem.

Wytlumaczcie mi prosze, jak to jest, ze gdy mamy watek o siedzeniu na zdezaku, praktycznie wszyscy udzialajacy sie (moze poza kilkoma nielicznymi przypadkami) opisuja jak nalezy poprawnie wyprzdzac, tlumacza dlaczego tak, potwierdzaja doswiadczeniem, sensownymi przykladami, itp).

Ogolnie pelna sielanka - wyglada na to ze zdecydowana wiekszosc autokacikowiczow umie wyprzedzac poprawnie, a ci co jeszcze nie umieli, dzieki temu watku napewno sie juz nauczyli.

Natomiast gdy na autokaciku pojawia sie dyskusja w pozwoleniu na rejestracje aut RHD oraz ogolnie o poruszaniu sie po Polsce pojazdem RHD, 90% wypowiadajacych sie twierdzi ze takie auto niesie ogromne niebezpieczenstwo bo nic nie widac przy wyprzedzaniu.

Jednak w rzeczywisci, jesli przy wyprzedzaniu takim autemi zachowa sie odpowiednia odleglosc (tak wlasnie jak wszyscy opisuja w tym watku) to sprawa po ktorej stronie mamy kierownice nic nie zmienia, bo z obu widac praktycznie tak samo.

Jednak w kazdym watku o RHD minimum z 90% wypowiadajacych sie twierdzi, ze nie ma mozliwosci wyprzedzania z zachowaniem odleglosci na Polskich drogach. A w tym watku 90% udzialajacych twierdzi ze wlasnei to jest jedyny sluszny sposob wyprzedzania.

Jak to sie dzieje?

Napisano

> Ja zwykle poprzestaję na jednej szansie, jeśli jadę z dzieckiem. Z tym, że w opisach skupiam się na

> ekstremach, jakie dzieją się np. w okresie świątecznym. Bo uważam, że nie sztuką jest zachować

> świętość, gdy wokół nie ma pokus. Tak samo nie sztuką jest jechać grzecznie i uprzejmie, gdy

> nic się na tym nie traci. Bo np. wspomnianą drogę z Krynicy do Krakowa zdarzyło mi się

> przejechać z takimi ekstremalnymi średnimi jak ponad 90km/h (przeginałem ostro), jak i

> 30km/h. Nie muszę chyba wspominać, że jakiekolwiek wyrzeczenie na rzecz innego kierowcy w tym

> drugim przypadku można nieźle odchorować, jeśli jedzie się z małym dzieckiem, które się nudzi,

> co jakiś czas chce kupkę, siku itd.

Ktoredy jechales? na marginesie, zacznij tam jezdzic w nocy - bez problemu robi sie ta trase w circa godzine wink.gif

Napisano

W przeciwieństwie do twojego problemu jakim jest niezrozumienie

> czytanego tekstu - możesz spróbować się zrehabilitować zadając sobie trud ponownego

A czego Twoim zdaniem ja nie zrozumiałem? Czytałem to co napisałeś ze 3 razy i nieodmiennie odnoszę wrażenie, że zachowujesz się podobnie głupio jak większość kierowców na polskich drogach. Uprawiasz pseudo uprzejmość czekając nie wiadomo na co i po co.

Jeśli widzę, że ktoś ma zamiar wyprzedzać a jedzie przede mną to go na chama nie wyprzedzam. Nie czekam jednak jakichś absurdalnych 5 sekund czy on się zdecyduje czy nie, nie daję mu jakichś chorych "szans", lecz zwyczajnie obserwuję jego lewy kierunkowskaz. Jeśli sygnalizuje zamiar wyprzedzania to jest dla mnie oczywiste, że nie będę prowokował niebezpiecznej sytuacji wyprzedzając razem z nim. Jeśli jednak tego nie robi, to uznaję, że wyprzedzać nie ma zamiaru. Włączam więc swój kierunkowskaz i sam podejmuję manewr.

Jak już pisałem absolutnie nie ma fizycznej możliwości by ktoś mnie wyprzedził w tej sytuacji jeśli tylko nie jest debilem wyprzedzającym w miejscach/sytuacjach niebezpiecznych/niedozwolonych. Bynajmniej jednak tacy kierowcy mi nie przeszkadzają, nie opóźniają, bo zwykle i tak znikają mi z oczu po chwili po raz kolejny wyprzedzając w miejscu w którym ja tego nie robię.

Napisano
  • Autor

> (...)

Tak sobie myślę że rozmowa zeszła nieco na temat wyprzedzania. Natomiast problem zachowania oległości nie tyczy sie wyłącznie tras krajowych i wyprzedzania oraz jego techniki...

Napisano

Ponieważ wszyscy kłamią. zlosnik.gif

Nie mam pomysłu dlaczego tak jest. I żałuję, że wdałem się w idiotyczną dyskusję o niczym, bo jedynym celem wielu uczestników wydaje się chwytanie za słówka i udowadnianie jakimże dupowatym kierowcą jest rozmówca...

Napisano

> Tak sobie myślę że rozmowa zeszła nieco na temat wyprzedzania. Natomiast problem zachowania

> oległości nie tyczy sie wyłącznie tras krajowych i wyprzedzania oraz jego techniki...

Wynika to z faktu, ze jak widać wielu uważa siedzenie na zderzaku za właściwa technikę wyprzedzania

Napisano

> Ktoredy jechales? na marginesie, zacznij tam jezdzic w nocy - bez problemu robi sie ta trase w

> circa godzine

Chyba, że wyskoczy zwierzyna... Średnio raz na miesiąc tam jeżdżę i powiedzmy, że przynajmniej ze 3 razy do roku ostro hamuję przed sarnami (ostatnio były takie wąskie języki mgły, przez które niby wszystko było widać, więc nie zwalniałem i w jednym z takich języków stała sarna - ze 110km/h wyhamowałem z zapasem może 4m, sarna dłuższą chwilę ani myślała zejść z drogi, po czym spokojnie sobie poszła). smile.gif

A jeżdżę różnie, czasem przez Mszanę i Zakopianką (na Mszanę odbijam w Starym Sączu), a czasem klasycznie Brzesko i autostrada. Jak jest ostry ruch to przez Rybitwy wyjeżdżam koło Herza na 4 i później kombinuję, czasem przez Nowy Wiśnicz, czasem normalnie, główniejszymi drogami. Generalnie w 2,5 godz. lub krócej się wyrabiam. Jeżdżę z dzieckiem, więc jazda nocna jest raczej niewykonalna.

Jest też parę świetnych skrótów przez lasy które znalazłem dzięki GPS-owi, ale żona nie lubi tamtędy jeździć, bo straszne stromizny tam są, zwłaszcza zimą panikuje... wink.gif Najbardziej przydatny jest z drogi 28 na nowy most pod Starym Sączem. Dzięki temu skrótowi omija się Nowy Sącz i jadąc jak emeryt można trasę zrobić w 1:50.

Dobra, koniec OT, bo nas zlinczują. smile.gif

Napisano

> Ponieważ wszyscy kłamią.

> Nie mam pomysłu dlaczego tak jest. I żałuję, że wdałem się w idiotyczną dyskusję o niczym, bo

> jedynym celem wielu uczestników wydaje się chwytanie za słówka i udowadnianie jakimże

> dupowatym kierowcą jest rozmówca...

Ja Ci napisalem wczesniej jaka metode wyprzedzania uwazam ze prawidlowo, napisalem ze przy tej metodzie nie musisz nikomu siedziec na zdezaku i to wsumie wszystko co mozna powiedziec w tym temacie.

Teraz tylko pozostaje potrenowanie tego.

Napisano

> Tak sobie myślę że rozmowa zeszła nieco na temat wyprzedzania. Natomiast problem zachowania

> oległości nie tyczy sie wyłącznie tras krajowych i wyprzedzania oraz jego techniki...

To fakt.

Jak bylem w Polsce w sierpniu na 10 dni, dobrych kilka razy zdazylo mi sie, ze ktos usiadl mi na zdezaku i tak jechal kilometrami wogole bez zamiaru wyprzedzania.

Kompletny bezsens.

Ale tak jak pisalem wczensniej. Moja metoda na to jest taka, ze skoro ktos nie jest w stanie dostosowac odpowieniego ostepu do predkosci, to ja musze dostosowac predkosc do zachowywanego odstepu. Poprostu zwalniam, az odstep ktory ten za mna zachowuje stanie sie bezpiecznym. Zwykle wtedy taki ktos jednak decyduje sie na wyprzedzanie.

Napisano

> Ja przepraszam, ale [długie] dlaczego dałeś w tytule?

No bo watek rozrosl sie juz na prawie 200 odpowiedzi. Dlatego - dlugie wink.gif

Napisano
  • Autor

> To fakt.

> Jak bylem w Polsce w sierpniu na 10 dni, dobrych kilka razy zdazylo mi sie, ze ktos usiadl mi na

> zdezaku i tak jechal kilometrami wogole bez zamiaru wyprzedzania.

> Kompletny bezsens.

I właśnie o tym chciałem pogadać w tym wątku. Zeszło na skądinąd też ciekawy, temat wyprzedzania, ale często niezachowanie odległości nie ma nic wspólnego z podejmowaniem tego manewru.

Napisano

Odpowiedziałem na Twój post bo zatytułowałeś go 'konkluzja'. Moim zdaniem cała dyskusja była bezcelowa, bo kilka osób wpadło w ton kaznodziejski i przyznało sobie niezbywalne prawo do racji.

Ja może trochę pokrętnie i za długo podtrzymując napięcie wink.gif próbowałem udowodnić, że wielu kierowców nie zachowuje bezpiecznego dystansu - czyli rozszerzyć definicję jazdy na zderzaku o zasadę 2 sekund oraz trudności związane z jej stosowaniem. No ale dyskusja zeszła na psy, ponieważ okazało się, że dyskutanci podzielili się na "dupy i supermanów"...

Napisano

> sekund oraz trudności związane z jej stosowaniem. No ale dyskusja zeszła na psy, ponieważ

> okazało się, że dyskutanci podzielili się na "dupy i supermanów"...

Cóż, nie uważam się za supermena, ani nawet za dobrego kierowcę. Nie mogę się jednak zgodzić na pisanie bzdur i wymyślanie pseudo argumentów za tym by nie zachowywać odstępu, co ponoć ma pomagać przy wyprzedzaniu.

Napisano

> No raczej nie mogę, bo jeśli człowiek jest rozsądny to szybciej niż ja nie jedzie, bo widzi mniej

> więcej tak samo kiepsko. Więc się od niego ciut odsuwam, żeby nie razić i "pasożytuję". Kilka

> razy próbowałem zachęcić do współpracy i zamieniać się na przedzie, ale zwykle nie znajdowałem

> zrozumienia (włącznie z przyspieszaniem, gdy gościa wyprzedzałem) więc teraz raczej pokornie

> podążam z tyłu, zwłaszcza jeśli nie jedzie wolniej niż ja bym jechał. W sumie, gdy ja jestem

> zmęczony i chcę kogoś przepuścić do przodu to zwalniam, albo staję na chwilę przystanku, więc

> to samo może zrobić ten z przodu.

No to robimy podobnie ok.gif

Napisano

> Ponieważ wszyscy kłamią.

> Nie mam pomysłu dlaczego tak jest. I żałuję, że wdałem się w idiotyczną dyskusję o niczym, bo

> jedynym celem wielu uczestników wydaje się chwytanie za słówka i udowadnianie jakimże

> dupowatym kierowcą jest rozmówca...

Apropo wyprzedzania to ja po prostu wiem, że mam słaby samochód w dodatku często ciągnący przyczepę i wyprzedzam tylko wtedy gdy wiem, że jest prosta droga i nic z daleka nie nadjeżdża.

Czasami jadąc w trasę 300km w ogóle nic nie wyprzedzam, a jak ktoś mnie wyprzedza to puszczam, niech jadą. Potem obserwuję jak się kotłują i prawie zabijają.

A to, że ktoś mi siedzi na zderzaku to już totalnie zlewam.

Temat został przeniesiony do archiwum

Ten temat przebywa obecnie w archiwum. Dodawanie nowych odpowiedzi zostało zablokowane.

Ostatnio przeglądający 0

  • Brak zarejestrowanych użytkowników przeglądających tę stronę.

Powiadomienie o plikach cookie

Używając tego serwisu, wyrażasz zgodnę na naszą Polityka prywatności oraz Warunki użytkowania.

Account

Navigation

Szukaj

Szukaj

Configure browser push notifications

Chrome (Android)
  1. Tap the lock icon next to the address bar.
  2. Tap Permissions → Notifications.
  3. Adjust your preference.
Chrome (Desktop)
  1. Click the padlock icon in the address bar.
  2. Select Site settings.
  3. Find Notifications and adjust your preference.