Skocz do zawartości
View in the app

A better way to browse. Learn more.

Autokącik

A full-screen app on your home screen with push notifications, badges and more.

To install this app on iOS and iPadOS
  1. Tap the Share icon in Safari
  2. Scroll the menu and tap Add to Home Screen.
  3. Tap Add in the top-right corner.
To install this app on Android
  1. Tap the 3-dot menu (⋮) in the top-right corner of the browser.
  2. Tap Add to Home screen or Install app.
  3. Confirm by tapping Install.

FOTORADAR - zdjęcie od tyłu

Featured Replies

Napisano

> Postępowanie na razie jeszcze się nie zakończyło - będą przesłuchiwani (w SG) dalej świadkowie

> (osoby, które podałem) w celu wyłonienia osoby, która popełniła wykroczenie.

Nie wiem ile masz ewentualnie tego mandatu do zapłacenia, ale chyba jakaś kosmiczna suma.

Skoro opłaca się narażać osoby trzecie na koszty, nerwy i stratę czasu, nie mówiąc o ewentualnym namawianiu ich do mijania się z prawdą.

facepalm.gif

Napisano

> Nie dyskutuję o współczynniku trudności fotografowania, tylko o ucięciu cwaniakowania oraz o

> odpowiedzialności.

To prawie tak samo jak ja. Chodzi o przypadki, kiedy ludzie faktycznie nie są w stanie stwierdzić kto jechał samochodem, tym bardziej, że zdjęcie przychodzi po kilku miesiącach. Z jakiej paki maja brać na siebie dyletanctwo SM? czy SM, które bardziej niż pilnować porządku chce zwyczajnie zarabiać nie może się przyłożyć do pracy zamiast iść po najniższej linii oporu?

> edit:

> poprzedzając ewentualne pytania, świętoszkiem nie jestem, mandatów nałapałem dużo więcej od

> średniej krajowej, nigdy nie migałem się od konsekwencji, co najwyżej targowałem się

Jak dotąd dostałem jedną fotkę, nie migałem się nawet przez chwilę bo wiem, że to ja jechałem, ale gdybym tej pewności nie miał to też bym stawał okoniem, bo gęby nie było widać.

Napisano

> Tak to jest jak fotoradar powierza się gościowi o IQ szympansa. Jak będzie musiał ustawić przodem

> do nadjeżdżającego to nie da rady schować skrzynki za płotem i jest szansa, że kierujący

> zwolni. A przecież nie chodzi o to żeby zwolnił tylko żeby dostał mandat. Bo za to szympansowi

> płacą.

A dodatkowo za przekroczenie o 5km może wystawić mandat 50zł, a za nie wskazanie teoretycznie do 3 tyś tyle że bez punktów.

Napisano

> Nie wiem ile masz ewentualnie tego mandatu do zapłacenia, ale chyba jakaś kosmiczna suma.

> Skoro opłaca się narażać osoby trzecie na koszty, nerwy i stratę czasu, nie mówiąc o ewentualnym

> namawianiu ich do mijania się z prawdą.

płacisz nawet jak jesteś niewinny? ... bo niska kara?

Napisano

> płacisz nawet jak jesteś niewinny? ... bo niska kara?

Po pierwsze to mówimy o konkretnym przypadku. Jest zdjęcie. Czyli kwestię tego czy było wykroczenie mamy załatwioną.

Tym bardziej, jeśli niska kara i to za popełnione wykroczenie, to poco cwaniaczyć ? facepalm.gif

Ciągać rodzinę, znajomych po SG lub policji przez kilka miesięcy, żeby zaoszczędzić np.: 200zł. screwy.gif

Napisano

> Po pierwsze to mówimy o konkretnym przypadku. Jest zdjęcie. Czyli kwestię tego czy było wykroczenie

> mamy załatwioną.

Kwestie wykroczenia tak ale winy nie bo nie wiemy kto był kierowcą. Więc pytanie postawione wcześniej nadal jest aktualne. Ma płacić nawet jeśli jest niewinny?

> Tym bardziej, jeśli niska kara i to za popełnione wykroczenie, to poco cwaniaczyć ?

Nazywanie działania zgodnego z prawem cwaniaczeniem jest nadużyciem.

Tym różnimy się od dzikusów, że wszyscy muszą podporządkować się prawu.Ty między innymi zapominasz, że w cywilizowanym świecie dowodzi się winy a nie niewinności a obwiniony nie ma obowiązku pomagać w dowodzeniu winy. I nie jest to niemoralne i naganne.

> Ciągać rodzinę, znajomych po SG lub policji przez kilka miesięcy, żeby zaoszczędzić np.: 200zł.

Tu nieco racji. To powód dla którego ja odmówiłbym wskazania i mogliby mi nagwizdać. SG nie ma prawa pozwać mnie do sądy za złamanie art. 78. Case closed.

Napisano
  • Autor

> Nie dyskutuję o współczynniku trudności fotografowania, tylko o ucięciu cwaniakowania oraz o

> odpowiedzialności.

>

Witam

A czy właśnie nie jest cwaniakowaniem robienie zdjęć od tyłu ?? I łapać łosi co nie znają przepisów by płacili za niewskazanie kierującego (do czego nie są uprawnieni) ?? - tak na mandacie na pewno nie napiszą.

Jak robią zdjęcia od tyłu to niech robią tak by nie było wątpliwości kto kierował w tym czasie.

Poza tym mają obowiązek niezwłocznie, od dnia ujawnienia wykroczenia, podjąć czynności wyjaśniające - czy niezwłoczność wynosi w czasie 2 miesiące ??.

Te dwa miesiące wynikają z tego, że w tym czasie nie mieli uprawnień do nakładania grzywien, ale po co kierować sprawę do Policji, która mogła wygzekwować mandat, to się im nie opłaca (kasa nie wpłynie do nich). Gdzie tu troska o bezpieczeństwo??.

Tak więc kto tu jest cwaniakiem.

Wiem, mandat mogą wystawić w ciągu 180 dni, ale to nie znaczy, że termin niezwłocznie wynosi właśnie tyle.

Czy nie jest cwaniactwem wystawianie śmietników dziś, gdy nie jest do końca wiadomo jak ma być oznakowane miejsce ustawienia urządzenia rejestrującego i samo urządzenie a także zasady prowadzenia kontroli przez strażników ?? - minister jeszcze nie wydał stosownego rozporządzenia.

Jak byłbym pewny, że to ja siedzę za kierownicą to wziąłbym na klatę, ale nie zamierzam odpowiadać za kogoś (nawet za żonę smile.gif) a tym bardziej za cwaniactwo SG (SM). Niech każdy bierze odpowiedzialność za swoje czyny.

Pozdrawiam

  • 3 tygodnie później...
Napisano
  • Autor

Witam

Polecam artykół z dnia 22.04.2011 r.

LINK

I kto tu jest cwaniakiem ?

Pozdrawiam

Napisano

> Witam

> Polecam artykół z dnia 22.04.2011 r.

> LINK

> I kto tu jest cwaniakiem ?

> Pozdrawiam

Panie artykuł ok.gif

Napisano

1) SM nie ma prawa używać fotopstryków

2) na każdy fotopstryk musi być WAŻNE świadectwo homologacji i WAŻNE świadectwo "kalibracji ustawienia" jak zwał tak zwał podpisane na dane miejsce przez osoby do tego uprawnione (producent) przenośny fotopstryk za każdym razem musi być ustawiany pod dane miejsce.

Napisano

> 1) SM nie ma prawa używać fotopstryków

> 2) na każdy fotopstryk musi być WAŻNE świadectwo homologacji i WAŻNE świadectwo "kalibracji

> ustawienia" jak zwał tak zwał podpisane na dane miejsce przez osoby do tego uprawnione

> (producent) przenośny fotopstryk za każdym razem musi być ustawiany pod dane miejsce.

hahaha.gif

Napisano

się ta straż miejska podnieca tym sprzętem... grinser006.gifzlosnik.gifzlosnik.gifzlosnik.gif

no własnie, to po coim ten fotoradar jak go używać nie mogą? hmm.gif bezsensu...

Autem też się podniecali jak dostali zlosnik.gifzlosnik.gifzlosnik.gif

Krążyli i krążyli. Częściej było ich widać jak policje grinser006.gif

Napisano

> Dlatego uważam, że powinny zostać wprowadzone zmiany w tym temacie.

> Pokrótce, w opisanej sytuacji zainteresowane osoby między sobą wskazują kierującego, jeżeli nie

> pamiętają, - płaci właściciel auta.

> Na etapie badań lekarskich na PJ, kandydat podpisuje oświadczenie, że ma obowiązek pamiętać komu

> pożycza auto, jeśli nie jest pewien, czy jego pamięć to zapewni, zobowiązuje się do

> prowadzenia kajetu.

Po co aż oświadczenia? U Niemców możesz odmówić wskazania i sąd Cię nie ukarze. Ale nakaże właśnie prowadzenie przez ileś miesięcy dokładnej ewidencji przejazdów i prowadzących, a policja będzie mogła ją w każdej chwili skontrolować zlosnik.gif

Napisano

Jeśli informacja z pierwszej ręki cię śmieszy to zyj zdrow.

Napisano

> Tak to jest jak fotoradar powierza się gościowi o IQ szympansa.

Tudzież jak się takim osobnikom powierza samochody zlosnik.gif

> Jak będzie musiał ustawić przodem

> do nadjeżdżającego to nie da rady schować skrzynki za płotem i jest szansa, że kierujący

> zwolni.

Do takiego stosowania FR do spowalniania ruchu potrzeba by ich w Polsce było z milion.

> A przecież nie chodzi o to żeby zwolnił tylko żeby dostał mandat. Bo za to szympansowi

> płacą.

Albo żeby osobnik z IQ szympansa się nauczył odruchu bezwarunkowego, że jak widzi ograniczenie, to zwalnia, bo może być fotka zlosnik.gif

Napisano

> czyli kogo ???

Misia gogo.... Pierwsza ręka i niech to wystarczy a jak nie to już nie mój problem

Napisano

> czyli kogo ???

jakiś tekst

pierwszy lepszy link z goglarki.. troche stary ale nadal aktualny waytogo.gif

Napisano

nigdzie nie widzę yikes.gif

"2) na każdy fotopstryk musi być WAŻNE świadectwo homologacji i WAŻNE świadectwo "kalibracji ustawienia" jak zwał tak zwał podpisane na dane miejsce przez osoby do tego uprawnione (producent) przenośny fotopstryk za każdym razem musi być ustawiany pod dane miejsce"

bo to mnie interesuje ok.gif

Napisano

> Dlatego uważam, że powinny zostać wprowadzone zmiany w tym temacie.

> Pokrótce, w opisanej sytuacji zainteresowane osoby między sobą wskazują kierującego, jeżeli nie

> pamiętają, - płaci właściciel auta.

> Na etapie badań lekarskich na PJ, kandydat podpisuje oświadczenie, że ma obowiązek pamiętać komu

> pożycza auto, jeśli nie jest pewien, czy jego pamięć to zapewni, zobowiązuje się do

> prowadzenia kajetu.

> Dodatkowo koszt egzaminu stawka x10 dla niego i trzech kolejnych pokoleń.

A nie lepiej zdjęcie , które nie pokazuje twarzy wywalić?

  • 1 miesiąc później...
Napisano

Niedawno koledzy dostali od naszego pracodawcy pismo ze Straży Gminnej Człuchów z rejestracją wykroczenia (74km/h w terenie zabudowanym) i też zdjęcie było od tyłu. We dwóch pojechali w podróż służbową, co jakiś czas zmieniali się za kółkiem. Naprawdę nie są wstanie stwierdzić który prowadził samochód w momencie popełnienia wykroczenia. Żeby nie robić zamętu w pracy, winę weźmie na siebie ten, który odpowiada za samochód, choć bardzo możliwe, że to nie on powinien odpowiadać za to.

Wiec mimo że mnie ta sprawa bezpośrednio nie dotyczy, dlatego bardzo ciekawi mnie jak skończyła się Twoja " przygoda "glopiotr? Napisz czy coś się dzieje dalej.

Napisano

> Kompletnie nie rozumiem dlaczego gość chce się podkładać...

wiec co byś poradził ??

bo takie samo stwierdzenie, że byś się nie podkładał jest .... nic nie warte

Napisano

> wiec co byś poradził ??

> bo takie samo stwierdzenie, że byś się nie podkładał jest .... nic nie warte

Wyjaśnić jak wyżej. Dwóch kierowców (w razie czego z pewnością są dokumenty na okoliczność wyjazdu), długa trasa. Każdy z kierowców wskazuje kolegę. Niech się bujają, w zasadzie z pracodawcą.

Napisano

> Kompletnie nie rozumiem dlaczego gość chce się podkładać...

Bo to prostsze i szybsze rozwiązanie, nieprawdaż?

Napisano

> Dla pracodawcy owszem. Po nowelizacji art. 78 PoRD nie ma wątpliwości, iż to on odpowiada za takie

> problemy.

Pracodawca wskaże osobę odpowiedzialną za pojazd (tego co jest na PZO wpisany) i umyje rąsie.

Napisano

> Pracodawca wskaże osobę odpowiedzialną za pojazd (tego co jest na PZO wpisany) i umyje rąsie.

Czyli podkładający się kierowca jest frajerem. zlosnik.gif

Zawsze twierdzę, że krętactwo w takim wypadku nie popłaca. Ale jeśli chłopaki rzeczywiście tam byli i nie potrafią wskazać który gdzie...

Napisano

> Czyli podkładający się kierowca jest frajerem.

> Zawsze twierdzę, że krętactwo w takim wypadku nie popłaca. Ale jeśli chłopaki rzeczywiście tam byli

> i nie potrafią wskazać który gdzie...

Liwek, co do zasady to się z Tobą zgadzam, ale spójrz z drugiej strony - ile będą musieli się nabujać, aby udowodnić, że nie są wielbłądami?

Popatrz, ilu tu radzaczy n/t "wal w kule ile się da" - dzieki temu uczciwy człowiek, który faktycznie NIKUTA nie wie kto jechał ma pod górę.

W takiej sytuacji prościej jest przyjąć mandat na klatę i zamknąć temat.

Napisano

> Liwek, co do zasady to się z Tobą zgadzam, ale spójrz z drugiej strony - ile będą musieli się

> nabujać, aby udowodnić, że nie są wielbłądami?

Ależ ja się z Tobą zgadzam w pełni. zlosnik.gif

> W takiej sytuacji prościej jest przyjąć mandat na klatę i zamknąć temat.

Godzi to w moje poczucie sprawiedliwości i uczciwości. Tylko tyle. grinser006.gif

Napisano

A co jeżeli mamy taką sytuację, że pracodawca wskazuje kierowcę, zaś ten kierowca wtedy nie prowadził i ma dowody na to, że był wtedy zupełnie gdzie indziej?

Napisano

> A co jeżeli mamy taką sytuację, że pracodawca wskazuje kierowcę, zaś ten kierowca wtedy nie

> prowadził i ma dowody na to, że był wtedy zupełnie gdzie indziej?

Konsekwencji jest przynajmniej kilka.

Dla pracodawcy (w uproszczeniu, bo odpowiadać mogą różne osoby) - nawet grzywna z art. 65 kw.

Dla pracownika - a to już zależy jak pracodawca potraktuje taką niesubordynację. zlosnik.gif

Generalnie problem leży po stronie pracodawcy.

Napisano

> Konsekwencji jest przynajmniej kilka.

> Dla pracodawcy (w uproszczeniu, bo odpowiadać mogą różne osoby) - nawet grzywna z art. 65 kw.

> Dla pracownika - a to już zależy jak pracodawca potraktuje taką niesubordynację.

> Generalnie problem leży po stronie pracodawcy.

Mylisz się, misiu.

Jeżeli pracodawca oddał samochód pod opiekę pracownikowi (czy to przypisany, czy poolowy), to ta konkretna osoba jest odpowiedzialna.

Jeżeli udowodni, że "nie ja jechałem", to musi wskazać następnego w rządku (komu powierzył), albo udowodnić, że w tym czasie zwrócił samochód (protokół zwrotu itp) i dalej ma to gdzieś.

Dopiero w tym drugim przypadku odpowiedzialność wraca z powrotem do pracodawcy.

Napisano

> Wyjaśnić jak wyżej. Dwóch kierowców (w razie czego z pewnością są dokumenty na okoliczność

> wyjazdu), długa trasa. Każdy z kierowców wskazuje kolegę. Niech się bujają, w zasadzie z

> pracodawcą.

To może niech każdy z kierowców wskazuje na siebie i obaj niech twardo i aktywnie trwają przy swoim zdaniu wink.gif

Napisano

> Mylisz się, misiu.

Możliwe. zlosnik.gif

> Jeżeli udowodni, że "nie ja jechałem", to musi wskazać następnego w rządku (komu powierzył), albo

> udowodnić, że w tym czasie zwrócił samochód (protokół zwrotu itp) i dalej ma to gdzieś.

Ale komu musi udowodnić? Organ zwraca się do osoby z treści ustawy i pracownik tak naprawdę nie jest tu stroną. Policja może go wezwać w charakterze świadka, ale jeśli się wyprze to ukarany nie będzie (brak podstawy).

Quote:

§ 2. Tej samej karze podlega, kto wbrew obowiązkowi nie udziela właściwemu organowi państwowemu lub instytucji, upoważnionej z mocy ustawy do legitymowania, wiadomości lub dokumentów co do okoliczności wymienionych w § 1.


Zobowiązanym jest osoba z 78 ust. 5 PoRD.

Napisano

> Konsekwencji jest przynajmniej kilka.

> Dla pracodawcy (w uproszczeniu, bo odpowiadać mogą różne osoby) - nawet grzywna z art. 65 kw.

> Dla pracownika - a to już zależy jak pracodawca potraktuje taką niesubordynację.

> Generalnie problem leży po stronie pracodawcy.

Dzięki ok.gif

Napisano

> Mylisz się, misiu.

> Jeżeli pracodawca oddał samochód pod opiekę pracownikowi (czy to przypisany, czy poolowy), to ta

> konkretna osoba jest odpowiedzialna.

> Jeżeli udowodni, że "nie ja jechałem", to musi wskazać następnego w rządku (komu powierzył), albo

> udowodnić, że w tym czasie zwrócił samochód (protokół zwrotu itp) i dalej ma to gdzieś.

> Dopiero w tym drugim przypadku odpowiedzialność wraca z powrotem do pracodawcy.

Znam sprawę osobiście (chociaż nie chodzi o mnie). Policja wezwała gościa, bo pół roku wcześniej spowodował podobno jakiś stłuczkę w mieście X, wskazał go ówczesny pracodawca (człowiek już tam nie pracuje). Został wezwany w charakterze świadka, zeznał iż w tym czasie nie prowadził tego samochodu, zresztą w tym dniu przebywał w mieście Y, oddalonym o 400 km, spędził tam cały dzień i ma na to dowody. Po przesłuchaniu policjant zrobił ksero tych dowodów, ładnie podziękował i więcej się do gościa nie odzywali (a było to rok temu). No i się zastanawim, co grozi pracodawcy, jeżeli omyłkowo (lub celowo) wskazuje jakąś osobę hmm.gif

Napisano

> Możliwe.

> Ale komu musi udowodnić? Organ zwraca się do osoby z treści ustawy i pracownik tak naprawdę nie

> jest tu stroną. Policja może go wezwać w charakterze świadka, ale jeśli się wyprze to ukarany

> nie będzie (brak podstawy).

> Quote:

> § 2. Tej samej karze podlega, kto wbrew obowiązkowi nie udziela właściwemu organowi państwowemu

> lub instytucji, upoważnionej z mocy ustawy do legitymowania, wiadomości lub dokumentów co do

> okoliczności wymienionych w § 1.

> Zobowiązanym jest osoba z 78 ust. 5 PoRD.

Liwek, ja Ci mówię jak to wygląda w praktyce.

Pracodawca wydając pojazd podpisuje (zazwyczaj) papier.

I tamże stoi, że "misiu Kowalski" bierze klucze i sprawuje opiekę nad pojazdem zgodnie z zasadami we firmie.

A jeśli zasady mówią jasno, że "nielzja" nikomu powierzać, no to chłopak może mieć ciepło.

Jeżeli przyjdzie co do czego i "Misiu Kowalski" idzie w zaparte, to pracodawca wyciąga kwit papierowy i mówi, "o, proszę, tu pan Misiu Kowalski poświadczył odbiór i do dziś nie oddał, ergo jest wciąż opiekunem". Jeśli Misiu Kowalski nie przedstawi bumagi, że "ależ oddałem, to pracodawca ma ćmę mózgową" to nie ma opcji sięwykręcenia.

Jak myślisz, po co w każdym NORMALNIE zrobionym kwicie przekazania takiego sprzęta jest miejsce na wpisanie godziny i minuty przekazania?

Zgodnie z orzecznictwem papier zresztą nie jest obligo, bo z pktu widzenia prawa przez "powierzenie pieczy" rozumie się samo wydanie do użytkowania = dostał do łapy klucze, więc użytkuje i "enafffff".

To, że trzeba to będzie odpowiednio dowodzić, bo mamy słowo p-ko słowu to inna kwestia.

Anałej - jeżeli jest to zorganizowane prawidłowo, tak jak wyżej, czyli jest zawsze podpis/data/godzina w obie strony, to nie ma pamiłuj.

Mandat to akurat najmniejszy problem - syf z gilem robi się jak masz np ucieczkę z miejsca zdarzenia i panowie w czapeczkach z otokiem zjawiają się we firmie żądni wyjaśnień często sporo wcześniej niż rzeczony "Misiu Kowalski"

Napisano

> Znam sprawę osobiście (chociaż nie chodzi o mnie). Policja wezwała gościa, bo pół roku wcześniej

> spowodował podobno jakiś stłuczkę w mieście X, wskazał go ówczesny pracodawca (człowiek już

> tam nie pracuje). Został wezwany w charakterze świadka, zeznał iż w tym czasie nie prowadził

> tego samochodu, zresztą w tym dniu przebywał w mieście Y, oddalonym o 400 km, spędził tam cały

> dzień i ma na to dowody. Po przesłuchaniu policjant zrobił ksero tych dowodów, ładnie

> podziękował i więcej się do gościa nie odzywali (a było to rok temu). No i się zastanawim, co

> grozi pracodawcy, jeżeli omyłkowo (lub celowo) wskazuje jakąś osobę

Jeżeli omyłkowo, to zasadniczo nic - pytanie z czego wynika omyłka:

a. z bajzlu w papierach,

b. z zaciemnienia sprawy przez użytkownika (powierzył komu innemu nic o tym nie mówiąc, a sam oddalił się krokiem hyżym)

jeżeli pkt a. to odpowiada pracodawca w sensie osoby która prowadzi ten majdan

Jeżeli b - jednak użyszkodnik.

Oczywiście jeżeli jest to tylko manewr taktyczny (wskażemy Ździcha, bo już u nasz nie robi) i jest to celowe wprowadzenie w błąd, to jest na to paragraf.

Napisano

A może należałoby jasno wyłożyć w czym problem ?

Bo ktoś sobie wymyślił fotopstyki strzelające w plecy nie zastanawiając się nad stanem prawnym.

Mamy zasadę, że postępowanie musi wskazać sprawcę czynu i kombinujemy jak konie pod górę, żeby wymusić przyznanie się na kimkolwiek - takie pomysły już były i nawet powstała paremia "Confessio est regina probationum". Żeby się gość przyznał, stosowało się różne środki, z torturami włącznie.

Nie bardzo da się wprowadzić zasadę, że za przekroczenie prędkości odpowiada właściciel samochodu, bo poleciałoby to przed TK.

Napisano

> Oczywiście jeżeli jest to tylko manewr taktyczny (wskażemy Ździcha, bo już u nasz nie robi) i jest

> to celowe wprowadzenie w błąd, to jest na to paragraf.

Ten podany przez Liwka? wink.gif

Napisano

> Ten podany przez Liwka?

Nie wiem, nie czytałem ;-)

Napisano

> Liwek, ja Ci mówię jak to wygląda w praktyce.

> (...)

Ok. Ale Ty sytuację nieco zagmatwałeś a sytuacja z pytania była prosta - pracownik ma dowód przeciwny oświadczeniu pracodawcy. Kwestia siły tego dowodu to już dłuższa dyskusja, na płaszczyźnie teoretycznej pozbawiona sensu.

Ciężar dowodu spoczywa na pracodawcy (osobie upoważnionej) jako właścielowi pojazdu.

Napisano

> A może należałoby jasno wyłożyć w czym problem ?

> Bo ktoś sobie wymyślił fotopstyki strzelające w plecy nie zastanawiając się nad stanem prawnym.

Ależ ja się z tym absolutnie zgadzam. Może dlatego, że to postępowanie wykroczeniowe, to nikomu nie chce się tym zająć.

Zresztą nie bardzo wiem czemu ma

służyć walenie zdjęć w plecy. Pewnie chodzi o to, że fotoradar można schować jeszcze głębiej w krzakach.

> Nie bardzo da się wprowadzić zasadę, że za przekroczenie prędkości odpowiada właściciel samochodu,

> bo poleciałoby to przed TK.

No łamanie jednej z podstawowych zasad naszego porządku prawnego nie jest najlepszym pomysłem. zlosnik.gif Choć pomyśl regularnie wraca...

Napisano

> Ok. Ale Ty sytuację nieco zagmatwałeś a sytuacja z pytania była prosta - pracownik ma dowód

> przeciwny oświadczeniu pracodawcy. Kwestia siły tego dowodu to już dłuższa dyskusja, na

> płaszczyźnie teoretycznej pozbawiona sensu.

> Ciężar dowodu spoczywa na pracodawcy (osobie upoważnionej) jako właścielowi pojazdu.

Liwuś, ale Ty żeś sprawę sztucznie ugmatwał.

W _PRAKTYCE_ nie pisze się, że "samochodem KIEROWAŁ Jasiu Kowalski", bo pracodawca o tym NIE WIE. Nawet jeśli na zdjęciu jest osobnik z ryja mocno podobny do Jasia Kowalskiego, to takie oświadczenie byłoby z gruntu błędne, bo na tej focie może być - choćby prozaicznie - Mieciu Kowalski brat-bliźniak Jasia Kowalskiego.

Odpisuje się, że "osobą odpowiedzialną za inkryminowany pojazd w zakreślonym czasie był Jasiu Kowalski". I dalej, to już Jasiu Kowalski ma się tłumaczyć, czy to on, czy nie on, a jak nie on, to kto.

W takiej jak opisałem wyżej sytuacji oświadczenie Jasia Kowalskiego, że "byłem nieobecny", nawet jak przedłoży żelazne alibi ("leżałem napruty na Kolskiej* pod bacznym okiem kamery", tudzież "przymknęli mnie na cztery-osiem pod zarzutem grasowania bez odzienia w parku") nie ma nic wspólnego ze sprawą, bo to na Jasiu Kowalskim leży ciężar wyliczenia się z tego co działo się z gablotką.

Cały czas - przypominam - mówimy o sytuacji, gdzie wykroczenie nastąpiło w okresie gdy za samochód odpowiadał Jasiu Kowalski, a nie Zdzichu Malinowski.

Napisano

> służyć walenie zdjęć w plecy.

Może należy się cieszyć że walą tylko zdjęciem, a nie bazooką hehe.gif

Wtedy sprawcę identyfikowałoby się badaniami DNA.

> No łamanie jednej z podstawowych zasad naszego porządku prawnego nie jest najlepszym pomysłem.

Ciekaw jestem, czy gdzieś w świecie są sensowne wzorce rozwiązania tego problemu.

Napisano

> W takiej jak opisałem wyżej sytuacji oświadczenie Jasia Kowalskiego, że "byłem nieobecny", nawet

> jak przedłoży żelazne alibi ("leżałem napruty na Kolskiej* pod bacznym okiem kamery", tudzież

> "przymknęli mnie na cztery-osiem pod zarzutem grasowania bez odzienia w parku") nie ma nic

> wspólnego ze sprawą, bo to na Jasiu Kowalskim leży ciężar wyliczenia się z tego co działo się

> z gablotką.

Ale, trzymając się ściśle prawa, Jasiu Kowalski twierdzący iż autem nie kierował podczas gdy świadczyć o tym może jedynie dokument powierzenia auta Jasiowi, ukarany być nie może. Tzn. może ale dopiero przez Sąd. Ukaranie go wcześniej prowadziłoby do pozbawienia Jasia prawa do obrony.

Chyba, że Policja dojdzie do wniosku że Jasiu kłamie i skieruje przeciwko niemu wniosek o ukaranie. A przed Sądem jak to przed Sądem - wszystko się może wydarzyć.

> Cały czas - przypominam - mówimy o sytuacji, gdzie wykroczenie nastąpiło w okresie gdy za samochód

> odpowiadał Jasiu Kowalski, a nie Zdzichu Malinowski.

Sibui - odpowiedzialność za powierzone mienie nijak się ma do prawa własności. A to ono przesłanką odpowiedzialności z 65 §2 kw w zw. z 78 §4 PoRD (z zastrzeżeniem §5.).

A i za popełnione wykroczenie Jasia ukarać nie można, bo zachodzą wątpliwości czy Jasiu prowadził.

Ja wiem, że praktyka może wyglądać inaczej, ale IMO teoria jest jak wyżej.

Napisano

> Może należy się cieszyć że walą tylko zdjęciem, a nie bazooką

> Wtedy sprawcę identyfikowałoby się badaniami DNA.

To, że rządzący raz po raz strzelają nam w plecy, wydaje się już całkiem naturalne. Ale prawne przyzwolenie na czynienie tego przez jakichś prostych chłopaków ze straży gminnej nabiera znaczenia symbolicznego. zlosnik.gif

> Ciekaw jestem, czy gdzieś w świecie są sensowne wzorce rozwiązania tego problemu.

Zaraz się dowiemy. zlosnik.gif

Napisano
  • Autor

> To może niech każdy z kierowców wskazuje na siebie i obaj niech twardo i aktywnie trwają przy swoim

> zdaniu

Tylko żeby nie było tak, jak pewneggo czasu w sądzie babka pozwała trzech facetów o ojcostwo jej dziecka. Oni zmówili się, że każdy z nich się przyzna. W sądzie po przesłuchaniu pierwszego wskazanego sprawę zakończono wink.gif .

Jeśli chodzi o moją sprawę to przesłuchano wszystkich świadków (wskazane osoby którym powierzony był pojazd w tamtym okresie) i do dnia dzisiejszego żadnej odpowiedzi czy informacji o ustaleniu sprawcy wykroczenia nie otrzymałem. Termin 180 dni od ujawnienia wykroczenia na nałożenie grzywny w drodze mandatu (zdjęcie zrobiono 02.02.2011r.) jeszcze nie upłynął, więc postępowanie wyjaśniające może jeszcze trwa ??

Od kiedy liczy się ten termin ??

A może nie informują o zakończeniu postępowania wyjaśniającego jak nie ustalą sprawcy - ja i moja żona jako właściciele pojazdu oraz osoby, które miały powierzony pojazd, byliśmi wzywani w charakterze świadka.

Pozdrawiam

Temat został przeniesiony do archiwum

Ten temat przebywa obecnie w archiwum. Dodawanie nowych odpowiedzi zostało zablokowane.

Ostatnio przeglądający 0

  • Brak zarejestrowanych użytkowników przeglądających tę stronę.

Powiadomienie o plikach cookie

Używając tego serwisu, wyrażasz zgodnę na naszą Polityka prywatności oraz Warunki użytkowania.

Account

Navigation

Szukaj

Szukaj

Configure browser push notifications

Chrome (Android)
  1. Tap the lock icon next to the address bar.
  2. Tap Permissions → Notifications.
  3. Adjust your preference.
Chrome (Desktop)
  1. Click the padlock icon in the address bar.
  2. Select Site settings.
  3. Find Notifications and adjust your preference.