Skocz do zawartości
View in the app

A better way to browse. Learn more.

Autokącik

A full-screen app on your home screen with push notifications, badges and more.

To install this app on iOS and iPadOS
  1. Tap the Share icon in Safari
  2. Scroll the menu and tap Add to Home Screen.
  3. Tap Add in the top-right corner.
To install this app on Android
  1. Tap the 3-dot menu (⋮) in the top-right corner of the browser.
  2. Tap Add to Home screen or Install app.
  3. Confirm by tapping Install.

Staruszek nie lubi mrozu (MB 2.5 D)

Featured Replies

Napisano

Piszę na ogólnym, bo to jakaś przypadłość chyba nie charakterystyczna dla modelu...

Autko jak w temacie. Postój od popołudnia do wczesnego ranka, na zewnątrz -17, dodatkowo zaparkowany w kominie między blokami - taki prześwit, gdzie zawsze wieje jak w ...., choćby naokoło powietrze stało. Dość, że po południu przy parkowaniu, gdy wysiadłem, to gluty zamarzały w nosie. Ale nie o tym.

Autko rano poległo. Za pierwszym razem miał ochotę, zaczął coś załapywać, ale za krótko mu pokręciłem rozrusznikiem, za drugim i kolejnymi trzema za wolne obroty, żeby miał szanse. Akumulator w wieku i stanie nieznanym - tzn. niby pokazywał 12,4 V, ale kręcić nie miał siły. Elektrolit w kilku celach wręcz czarny.

Nowy aku kupiony - odpalił z pięknym czarnym bączkiem i od tamtej pory odpalać odpala, ale jechać nie chce...

Tzn. wczoraj odpalił, przejechał 500 m do teścia warsztatu, za godzinę znów odpalił i po jakimś kilometrze zaczął cudować - trochę żabkował, mocno zmulił i tak przez 2 km. Dolałem takiego szlamu jakieś 70 ml na ok. 50 l oleju w baku, gdzie aktualnie głównie LOTOS DIESEL ( mogą byś śladowe ilości Lotos Dynamica i jakieś 20 litrów ON ze stacji no-name kupionego w listopadzie, ale przed wlaniem potraktowanego tym samym środkiem co wyżej w etykietowej proporcji) i dodatkowo po nim zalałem już 2x po 20 l LOTOSA - staram się nie schodzić poniżej 3/4 baku. Po zabiegu przegoniłem 1 km z obrotami ok 3500 i do wieczora - jakieś 10 km było ok.

Dziś po nocy (-17, ale nie na przeciągu)odpalił od strzała. Przejechałem 1 km, temp. silnika doszła do jakiś 50 stopni i znowu - najpierw delikatne żąbkowanie, później dodatkowo nierówne obroty, wreszcie padł. Rozpędem zjechałem na zatoczkę autobusową, kręcę - odpalił, ale chodzi nierówno - na wszystkie cylindry, ale budą telepie, temp. silnika doszła do jakiś 50 stopni, po przygazowaniu prawie do podłogi dochodzi góra do 2500 obr/min, za chwilę mimo wciśniętego gazu góra 2000, nie puszczam pedału, obroty spadają, wreszcie gasł. Tak kilka razy - pali na strzał, nie ma siły wkręcić na obroty, jak puszczę gaz, a czasem i bez tego gaśnie. Po 6-7 próbie dzwonię do szwagra - będziesz cycu holował, dzwonię do teścia, że robota za chwilę będzie czekać w warsztacie, kazał kupić filtr główny i kątowy ( choć zdaje się - na 90% bo akurat tego nie pamiętam-były wymienione w lecie 5 tys temu). Kończę rozmowę, łącznie po 10 minutach postoju kręcę znowu i Alleluja - wszystko bangla, na postoju kręci od 600 do 3500 obr i jest ok. Szwagier dojechał, dostał zadanie jechać za mną jako straż tylna na wypadek W. Przejechałem 1 km do sklepu mot., zgasiłem, kupiłem co trzeba, uruchomiłem od nowa, znowu jakieś 1 km przejechałem, do warsztatu dojechał. Za 2 godziny biorę się za robotę - czy te filtry wystarczą?

Obstawiam korek lodowy, który robi się gdzieś w filtrze, po paruset metrach pod wpływem ciepła odrywa się od ścianki i zatyka przepływ paliwa. Po postoju w ciepłej komorze filtr ogrzewa się, lód się topi ( i woda wraca na spód zamiast przedrzeć się przez silnik i wylecieć wydechem? hmm.gif), a po dłuższym postoju na mrozie wszystko od nowa. Jakiś paproch w dolocie chyba odpada, bo jakby zatkał smoka lub filtr to chyba na amen - albo raz zaciągnięty wyleciał wydechem i spokój...

Wcześniej problemu nie było, dopiero jak temperatura spadła poniżej -10... niewiem.gif

Napisano

Przede wszystkim wykręć smok ze zbiornika paliwa i zobacz czy on się nie przytyka.

Szwagier miał tak, że przy 1/4 paliwa w zbiorniku miał podobne objawy, trzeba było mieć więcej wachy i było ok.

Ja w swoim VW również miałem zatykający się smok i to samo było!

Napisano
  • Autor

> Przede wszystkim wykręć smok ze zbiornika paliwa i zobacz czy on się nie przytyka.

> Szwagier miał tak, że przy 1/4 paliwa w zbiorniku miał podobne objawy, trzeba było mieć więcej

> wachy i było ok.

> Ja w swoim VW również miałem zatykający się smok i to samo było!

Z tym problem - w baku jakieś 50 l paliwa, a smok wkręcany w kombi zdaje się od spodu - tak, że lokalna powódź grozi. Ale może spróbuję przedmuchać przewód zasilający sprężonym powietrzem - tylko czy to nie ucieranie szkłem d...

Napisano

Obstawiam, że z filtrem stało Ci się to, co mi zeszłej zimy.

jakiś tekst

Co ciekawe, jak już taki nalot powstanie na filtrze, to nawet temeratura +kilkanaście stopni go nie rozpuści, więc nie zostanie nic innego jak wymiana filtra i zatankowanie paliwa zimowego (ewentualnie większa dolewka antydepresatora)

Napisano

nie pisałeś czy automat.

Znajomy miał w124 3.0d i w czasie wiekszych mrozów nie chcial w ogóle jechać. Poczekał na zapalonym silniku z 15 min, i normalnie odjechał.

Napisano
  • Autor

> nie pisałeś czy automat.

> Znajomy miał w124 3.0d i w czasie wiekszych mrozów nie chcial w ogóle jechać. Poczekał na zapalonym

> silniku z 15 min, i normalnie odjechał.

Żaden automat, normalny zdechlak z manualną piątką. I problem, że na zimnym jechał, złapał ciut temperatury - jechać nie chce, a za chwilę - stał ze zgaszonym, ale już nieco ciepłym motorem - mu się odmieniło.

Do tego myślę też nad tym filtrem - kupiłem taki lepsiejszy MANNOwski za 26 zeta, ale jak wymienię, to co dalej. Dolać więcej depresatora do tego co w baku? Szkoda mi 50 l ON puścić - no właśnie gdzie - do bańki, żeby czekało do lata?I w to miejsce lać nową wachę - 73 l do Mietka do pełna to lekko licząc 420 zeta frown.gif I gdzie lać - przecież to co mam pochodzi głównie z Lotosa - Skodę i poprzednie Audi tankuję tam non stop (co prawda Dynamic) i nigdy problemów nie było...

Napisano

Nie dolewaj żadnych siuwaksów a paliwo zatankuj normalne On a nie vipałery i inne wynalazki, natomiast zatankuj na stacji która ma duży przerób bo tam paliwo jest świeże

EDIT: ponieważ to jest stary diesel więc można dolać benzyny. Podaję ilości z instrukcji dla A klasy:

Letni diesel:

1. -15 # -23 --> 80% ON -- 20% benzyny

2. -23 # -30 --> 50% ON -- 50% benzyny

Zimowy diesel:

1. -25 # -30 --> 80% ON -- 20% benzyny

2. -30 # -35 --> 50% ON -- 50% benzyny

Osobiście chyba bym nie nalał 50% na 50% ale te 20-30% benzyny bym dolał

Napisano
  • Autor

Kolejny etap mechaniki za mną. I ciekawostka - z własnych grzechów nie pamiętam, żebym lał jakiś gnój, tymczasem po 5 km filterek kątowy zawalony czarną mazią na gładko, nie chciało się z niego paliwo wylać. Filtr właściwy nieco tylko lepiej. Swoją drogą głupie to auto było, że w ogóle jechało - szlam na filtrze + trochę gęstsze paliwo od mrozu niemal całkowicie zatkały przepływ. I oczywiście musiało się to zbiec z padaką akumulatora.

Filtry wymienione, dolałem do pełna (20l) Lotos Dynamic (moje paliwko, które było w rurkach czyste, ale dość gęste) i zalecenie od teścia, żeby obserwować filterek kątowy - czy przypadkiem nie zaczyna czernieć. A jutro rano znowu próba - na X piętrze mam -12, więc przy ziemi ze 3 stopnie mniej.

Taka hipoteza robocza z naprawy - siuwaks który leję od końca listopada do każdego tankowania MB, oprócz właściwości antyparafinowych może mieć lekko rozpuszczające działanie - i być może za jego sprawą wszystkie grzechy poprzedników z 440 kkm wyszły z baku do filterków. Mam tylko nadzieję, że co miało wyjść, to już wylazło i poszło w kosz razem z filtrami.

Napisano

Wytrąca Ci się parafina w ON. Nawet w zimowym potrafi zgęstnieć. Rada - tak, jak poniżej napisał kolega Tomala dolej benzyny. Testowane wiele razy - po dolaniu mój 250 D pali bez problemu od pierwszego bzyknięcia nawet przy -27 st. C waytogo.gif.

Napisano

Z tym że parfina jest biała, a koledze wytrąciło się coś czarnego wg opisu.

Napisano

> Z tym że parfina jest biała, a koledze wytrąciło się coś czarnego wg opisu.

Opisywane przez autora wątku objawy idealnie pasują do wytrącającej się parafiny. Sprawdzone 100/100 - przynajmniej w aucie z dokładnie takim samym silniczkiem. Kolor zależy też od zanieczyszczeń w układzie itp.

Napisano

Miałem kiedyś podobnie w pugu 1,5 D.

Jak była niska temperatura, to po odpaleniu "na dotyk" gasł po kilkuset metrach lub kilkunastu sekundach.

Założyłem przeźroczyste przewody paliwowe i okazało się, że jak gasł, to były puste.

Samochód dawało się odpalić na ręcznym wspomaganiu, tzn trzeba było ze dwie minuty gruszką pompować do czasu aż ogrzewacz ON przy filtrze się nagrzał.

Jak się ogrzewacz nagrzał i paliwko do filtra leciało ciepłe, to wszystko było w porządku.

Pół roku z tym walczyłem, szukałem nieszczelności, wymieniałem termostat ogrzewacza paliwa i na nic.

Problemem okazał się filtr, a właściwie zły typ filtra.

Okazało się, że w tej samej obudowie i tym samym mocowaniu są dwa typy filtrów - z duża i małą ilością papieru. Filtry stosuje się zależnie od tego, czy pompa wtryskowa jest samossąca i nie ma innej pompy paliwa, czy do pompy elektrycznej.

No i przez ten od pompy elektrycznej pompa samossaca nie miała siły zassać ON w niskiej temperaturze, bo chyba jest gęstszy.

Wymiana filtra rozwiązała problem.

Ciekawe jest też to, w jaki sposób stałem się posiadaczem złego filtra.

W sklepie mieli filtry różnych marek. Pierwszy producent, w którego katalogu szukał sprzedawca miał jeden filtr uniwersalny do obu pomp.

Tyle, że nie miał go na stanie i wybrał zamiennik innej firmy wg katalogu - a dokładnie pierwszy z dwóch zamienników. Oczywiście nie muszę dodawać, że ta druga firma robiła rożne filtry dla różnych pomp.

Napisano

> Osobiście chyba bym nie nalał 50% na 50% ale te 20-30% benzyny bym dolał

W Passacie z 1984 roku w instrukcji zalecali dolewanie na zimę 30% benzyny.

Ale UWAGA - auto nie może mieć wtedy elektrycznego podgrzewacza ropy, bo to grozi wybuchem.

Osobiście taki podgrzewacz miałem - krajowej rzemieślniczej produkcji, więc benzyny nie lałem, a działał doskonale, nigdy mi się nic nie zatkało.

Drugi stary sposób - zatykała się głównie albo siatka na ssaku w zbiorniku paliwa, wtedy pomagało zamienienie miejscami przy pompie przewodu dolotowego i powrotnego paliwa z baku. Oczywiście pod warunkiem, że bak był wysoko zatankowany, w Paskach powyżej połowy.

Napisano

> W Passacie z 1984 roku w instrukcji zalecali dolewanie na zimę 30% benzyny.

W T34 zalecali dolewać naftę.

Napisano
  • Autor

> W T34 zalecali dolewać naftę.

W oryginalnej instrukcji MB każą dolewać 20% benzyny przy zimowym oleju i temperaturze poniżej chyba -23 , a poniżej -30 lać pół na pół benzynę z ON. To ostatnie to jak dla mnie trochę nie do pomyślenia shocked.gif

Zresztą szczerze to nawet te 20% boję się wlać, bo:

a) jak stwierdził teść "będzie trzaskać silnik, jak nie wiem co" i jest małe - ale jednak jest - ryzyko uszkodzenia wtryskiwaczy;

b) nie wiem, co będę miał w baku

(historia - od lipca do września LOTOS, od września do listopada ukraiński ON, ale z bardzo pewnego źródła i dobry jakościowo - resztki zapasu wyjeżdża jeszcze teść i sobie chwali, do każdej beczułki przed wlaniem domieszka mojego autorstwa depresator -40 jw, a jak źródełko wyschło, to gdzieś od połowy listopada raz Dynamic 20 l, a później średnio co dwa tygodnie zwykły ON z Lotosa po 20 l, przy czym po zmianie akumulatora, a przed filtrami poszło do tego profilaktycznie 70 ml/50 l ON w baku deprestora, po ostatnich naprawach i wymianie filtrów znów 20 l Dynamica. I jak teraz do tej mieszanki doleję benzyny, to nie wiem, czy pomogę, czy zaszkodzę...

hmm.gif

I w sumie jak patrzę na historię, to nie wiem, czy małego błędu nie popełniłem - z jednej strony nie dopuszczam do wypalenia więcej niż 1/3 baku, żeby się nie miała woda gdzie skraplać, ale z drugiej może należałoby raz porządnie wypalić mieszankę paliwa przejściowego z zimowym do zapalenia rezerwy i nalać uczciwie zimowego?

Tylko obecnie mam pełny bak i wypalenie tego, co jest zajmie mi cały miesiąc, a w marcu miejmy nadzieję będzie po problemie.

Dziś po nocy przy -14 rano wozik odpalił po dwukrotnym grzaniu świec i 3 sekundach na rozruszniku, więc jest ideał, ale indiańskie wróżby koło czwartku zapowiadają -30 w nocy i -20 w dzień, a i reszta lutego podobno daleka od 0, więc jeszcze trochę do wiosny.

W tym tygodniu w sumie obyłbym się bez auta, ale jak postawię dziadka na tydzień na mrozie, to po tygodniu kupka lodu i nie wiadomo co w baku. Do tego znając życie okaże się w środę lub w czwartek, że koniecznie trzeba gdzieś jechać, albo ze ślubną na zakupy, albo z dzieckiem do lekarza. I w sumie chyba lepiej, jak auto codziennie śmiga choć kawałek, niż ma stać pod blokiem. A z drugiej strony to co - jeśli chcę mieć sprawne auto na wezwanie pod blokiem, to w w ramach profilaktyki nastawiać budzik i co trzy godziny, zwłaszcza w nocy robić rundkę po osiedlu?

Napisano
  • Autor

> Opisywane przez autora wątku objawy idealnie pasują do wytrącającej się parafiny. Sprawdzone

> 100/100 - przynajmniej w aucie z dokładnie takim samym silniczkiem. Kolor zależy też od

> zanieczyszczeń w układzie itp.

U mnie to raczej nie parafina. Szlam o bardzo drobnej granulacji, który po chwili w słoiku zaczyna osiadać na dnie, wypychając coraz czystsze paliwko do góry. Będę wiedział więcej, jak po 48 h odstania na stoliku w warsztacie zobaczę jutro słoiczek. W dodatku ten brud na palcu jest raczej szorstki, a parafina z tego co pamiętam, to takie mazidełko ala smalec, które w palcach ładnie się rozciera.

Napisano
  • Autor

Chyba doleję święconej wody do baku. Niedzielę staruszek przejeździł, dziś nie jeździłem aż do 15 - nie było potrzeby.

O 15 kręcę raz - nie za bardzo miał ochotę. Za drugim razem nie włączyła się kontrolka świec. Kolejne dwie próby już bez przekonania - ani nie zagdakał. Linka i do warsztatu. Diagnoza - spalona 1 i 4 świeca żarowa.

Wk...em się (inaczej już się mówić nie da) i zmieniłem komplet na Beru. Koszt 175 zł.

Poważnie zastanawiam się nad komunikacją miejską aż do odwilży, bo już normalnie mam lęki przed próbą odpalenia po całonocnym postoju.

W ciągu 4 dni - akumulator, komplet świec żarowych i komplet filtrów. Wrrrrr...

Napisano

> W ciągu 4 dni - akumulator, komplet świec żarowych i komplet filtrów. Wrrrrr...

Wszystko co wyżej wymieniłeś to podstawy bezproblemowej eksploatacji klekota zimą. Jeszcze sprawdziłbym rozrusznik, jak wszystko będzie sprawne to nie będziesz miał problemów...

Napisano

Przestać dolewać te dodatki a paliwo też zatankuj normalne ON które schodzi najczęściej (najlepiej na stacji o dużej rotacji) a nie dynamiki czy vipałery.

Z dodatków dolej sobie benzyny lub nafty, ale najpierw wyjeździj trochę tego co masz i jak dolejesz to wtedy dotankuj normalnego zimowego ON

Napisano
  • Autor

Dziś przy -19 grzanie świec, rozrusznik jeszcze dobrze nie zakręcił, a auto już załapało i to na wszystkie cylindry od razu - równiutko i ładnie. Mam nadzieję, że koniec tematu.

Co najbardziej wkurza - kumulacja wydatków i fakt, że wszystkie wyżej wymienione rzeczy ( filtry, akumulator i świece) były profilaktycznie sprawdzane przed zimą. A i tak, jak przyszły mrozy, to z różnych nie do końca odgadnionych przyczyn po kolei rzuciły robotę.

Napisano

> ...były profilaktycznie sprawdzane przed zimą. A i tak, jak przyszły mrozy,

> to z różnych nie do końca odgadnionych przyczyn po kolei rzuciły robotę.

Jeśli już masz za sobą wymianę filtrów, świec i akumulatora, to podam Ci jeszcze tip na uruchamianie i eksploatację tego motoru.

Wszystkie diesle w W124, czyli od OM 601 do OM 606, w tym twój OM602 lub OM 605, mają specyficzny układ zasilania paliwem, z resztą bardzo dobrze rozwiązany na mrozy.

Warunek podstawowy, to utrzymanie czystości filtrów paliwa, samego paliwa i sprawności aku i świec żarowych. To już masz za sobą, masz ewentualnie jeszcze w baku niewiadomą, co w przypadku użytkowników W124 jest normalne zlosnik.gifgrinser006.gif

Jeśli uruchamiasz ten motor na bardzo dużym mrozie, kiedy jest lodowaty, np. rano, to grzej tylko raz.

Potem kręć bez przerwy bez dotykania gazu. Jeśli czujesz że motor łapie, delikatnie i z wyczuciem dodaj minimalnie gazu, tak aby tylko utrzymać minimalnie kręcenie, nawet łącznie z rozrusznikiem.

Klucz do sukcesu to jak najmniejszy przepływ paliwa przez główny filtr, który jest jeszcze zimny. Dasz za dużo gazu, zaczopujesz filtr, nawet swieżo wymieniony. Dlatego rozpoczynając jazdę bezpośrednio po uruchomieniu, miałeś te problemy które opisałeś.

Kiedy dopiero co uruchomiony, lodowaty motor już chodzi, daj mu 10 minut na rozgrzanie na postoju, z minimalnym przepływem paliwa, żadnego przegazowywania. Filtr jest podgrzewany nadmiarowym powrotnym paliwem podgrzanym od głowicy.

Potem możesz wyłączyć motor, ciepło, bez lodowatego wiatru z wentylatora, momentalnie rozejdzie się po komorze silnika.

Uruchamiasz ponownie i jedziesz, żadne minus 40 nie będzie wtedy straszne. Podgrzane paliwo powrotne wraca do baku.

Dodatkowo wskazane wsadzić kawałek tektury przed chłodnicę, tak aby zasłaniała przyajmniej 2/3 jej powierzchni.

Co do dolewania benzyny to nie ma problemu, ale teraz już za późno, skrystalizowanej i wytrąconej parafiny i innej zmarzliny (nadal nie wiadomo co za świństwo masz w baku) benzyna na mrozie nie rozpuści.

Co do proporcji, to się nie bój, w moim pierwszym mercedesie z 1977 roku z motorem OM617, instrukcja nakazywała przy mrozach poniżej -20 stopni mieszać ON z benzyną w proporcji 70% benzyna i 30% ON, tak tak, to nie pomyłka. Ale wtedy nie istniało na stacjach benzynowych coś takiego jak ON zimowy, paliwo było zupełnie inne.

Jeśli zatankujesz pewne paliwo zimowe, to nie ma najmniejszej potrzeby dolewania benzyny.

Napisano
  • Autor

10 minut klekotania na wolnych boje_sie.gif W sumie fajny tip, ale chyba na ekstremalne mrozy.

W baku jest chyba ok, wczoraj po wjechaniu (jeszcze) padliną do warsztatu pierwsze co obejrzałem to, zawartość małego filterka kątowego - była płynna i bez osadów czy niteczek parafinowych glutów.

Chłodnica zasłonięta, więc lodowy podmuch z wiatraka nie grozi. Ale faktycznie jak mu się da z 2-3 minuty na postoju, czuje się lepiej.

Napisano

> 10 minut klekotania na wolnych W sumie fajny tip, ale chyba na ekstremalne mrozy.

Nie tylko na ekstremalne mrozy, na każdą sytuację kiedy są watpliwości co do paliwa, albo kiedy nie chcesz niespodzianki po ruszeniu.

Ze 20 lat temu, kiedy na stacjach benzynowych w zbiornikach stacyjnych były różne ciecze, tylko nie ON, zatankowałem kiedyś taki syf, że przy -4 chciał już zaczopować filtry, mimo rozgrzanego motoru. Na szczęście jechałem w góry i zdążyłem dotankować benzynę i uzupełnić zbiornik nieco lepszą cieczą, ale i tak musiałem zasłonić torebkami całą chłodnicę i wloty do komory silnikowej. W dieslach W123 nie było powrotnego podgrzewania paliwa jak w W124 i tym samym podgrzewania filtra.

To nie samo auto ma się najpierw rozgrzać ale układ paliwowy. Dotknij obudowę filtra nawet po 5 minutach jałowej pracy po porannym uruchomieniu, staje się już cieplutka.

Dieslami W123 i W124 przejechałem przez 20-kilka lat przeszło 1,5 mln km i bywało że były eksploatowane i uruchamiane porannie przy temperaturach poniżej -35 stopni. Jeśli bateria, filtry i świece są ok, to poradzę sobie z uruchomieniem nawet przy kiepskim paliwie, tylko trzeba wiedzieć jak działa układ paliwowy w danym motorze i jak postępować z danym motorem przy ekstremalnych mrozach. Np. butelka gorącej wody wylana przed uruchomieniem powolutku na obudowę filtra w motorze OM617 (W123) czyniła cuda.

W 124 ma tą zaletę w porównaniu do W123, że jeśli pozwolisz na solidne rozgrzanie układu paliwowego przed rozpoczęciem jazdy, to potem jazdę możesz kontynuować bez niespodzianek mimo nienajlepszego paliwa. Podgrzany nadmiar paliwa wraca do baku, oczywiście stygnąc nieco po drodze, ale podnosi temperaturę paliwa lub innej "cieczy" w baku.

> W baku jest chyba ok, wczoraj po wjechaniu (jeszcze) padliną do warsztatu pierwsze co obejrzałem

> to, zawartość małego filterka kątowego - była płynna i bez osadów czy niteczek parafinowych

> glutów.

Wytrącona i skrystalizowana parafina, to nie gluty czy maź, to malutkie, twarde kryształki, jak lód.

> Chłodnica zasłonięta, więc lodowy podmuch z wiatraka nie grozi. Ale faktycznie jak mu się da z 2-3

> minuty na postoju, czuje się lepiej.

Idea jest taka, rozgrzejesz filtr => jedziesz, ruszasz na zlodowaciałym => masz problemy lub wręcz zaczopujesz.

Napisano

> Wytrącona i skrystalizowana parafina, to nie gluty czy maź, to malutkie, twarde kryształki, jak

> lód.

to co to jest jeśłi nie parafina?

Napisano

> to co to jest jeśłi nie parafina?

Jaka jest struktura fizyczna "tego" co pokazałeś na zdjęciu?

Domyślam się, że dla ciebie jesli coś "skrystalizuje się", to musi wyglądać jak diament lub w najgorszym wypadku lód.

Zacytuję jedyne i nieomylne źródło wiedzy zlosnik.gif :

"...ma postać krystalicznego wosku (tłusta w dotyku), nierozpuszczalna w wodzie i etanolu, lecz rozpuszczalna w wielu innych rozpuszczalnikach organicznych..."

Faktycznie, moim niedopatrzeniem było niedopisanie, że to mikroskopijne kryształki.

Parafina wytrącona z ON, w temperaturze -20 lub niższej jest prawie tak twarda jak lód.

Napisano

> Jaka jest struktura fizyczna "tego" co pokazałeś na zdjęciu?

dosłownie jak wosk w świecy

> Domyślam się, że dla ciebie jesli coś "skrystalizuje się", to musi wyglądać jak diament lub w

> najgorszym wypadku lód.

niekoniecznie, niemniej stwierdzenie "malutkie kryształki" mi bardzo nie pasowało

Napisano
  • Autor

> Jeśli uruchamiasz ten motor na bardzo dużym mrozie, kiedy jest lodowaty, np. rano, to grzej tylko

> raz.

> Potem kręć bez przerwy bez dotykania gazu. Jeśli czujesz że motor łapie, delikatnie i z wyczuciem

> dodaj minimalnie gazu, tak aby tylko utrzymać minimalnie kręcenie, nawet łącznie z

> rozrusznikiem.

> Klucz do sukcesu to jak najmniejszy przepływ paliwa przez główny filtr, który jest jeszcze zimny.

> Dasz za dużo gazu, zaczopujesz filtr, nawet swieżo wymieniony. Dlatego rozpoczynając jazdę

> bezpośrednio po uruchomieniu, miałeś te problemy które opisałeś.

> Kiedy dopiero co uruchomiony, lodowaty motor już chodzi, daj mu 10 minut na rozgrzanie na postoju,

> z minimalnym przepływem paliwa, żadnego przegazowywania. Filtr jest podgrzewany nadmiarowym

> powrotnym paliwem podgrzanym od głowicy.

> Potem możesz wyłączyć motor, ciepło, bez lodowatego wiatru z wentylatora, momentalnie rozejdzie się

> po komorze silnika.

> Uruchamiasz ponownie i jedziesz, żadne minus 40 nie będzie wtedy straszne. Podgrzane paliwo

> powrotne wraca do baku.

Chłodnica zasłonięta cała - kontroluję temperaturę na budziku i na razie nie ma ryzyka przegrzania - jeżdżę głównie po mieście. Wczoraj auto ścigane do 20.00. odstawione na parking gorące. Dziś (-23) załapał za trzecim razem - pierwsze dwa razy miał ochotę, ale chyba za wcześnie puściłem rozrusznik; za trzecim razem (raz kozie śmierć) przytrzymałem rozrusznik z delikatnym gazem dłużej, kiedy motor tak prawie-prawie chodził, rozrusznik go podpędzał - po ok. 3-5 sekundach zagdakał. Grzałem na postoju na wolnych obrotach ok 10 min., po czym przejechałem jakiś 1 km z małą prędkością do 40 km/h (osiedlowe i boczne uliczki), po czym wyjechałem na główniejszą. Po niecałym kilometrze na głównej zdechł. Sturlałem się na parking - paliwo w filtrze kątowym jest, bąbelek powietrza przesuwa się nawet żwawo, czyli nie jest bardzo gęste. Odpaliłem, ale mocy brak - z biedą 500/obr na minutę, ale w miare równo, na wyższe nie wchodzi nawet po dodaniu gazu. Popyrkotał tak ze 4 minuty i już wszedł na obroty, po czym dojechał normalnie do garażu.

Po wyjeździe z garażu po godzinie ok -8 stopni - chodzi dobrze. Chyba faktycznie coś przymarza, ale co i gdzie?

Zresztą czego wymagać od auta, jeśli na Lotosie na obwodnicy w Rzeszowie i na Statoilu koło Millenium pozamarzała część dystrybutorów?

Próbowałem dolać benzyny - jak na złość wczoraj tankowałem ON, więc dzisiaj z biedą weszło 2,5 l.

Napisano

Najpierw się wlewa benzynę a dopiero potem dolewa ON żeby się wymieszało

Napisano
  • Autor

> Najpierw się wlewa benzynę a dopiero potem dolewa ON żeby się wymieszało

W trakcie jazdy też się wytelepie chyba trochę, oraz dodatkowo zawirowania z powrotu - teoretycznie się zmiksuje. Zresztą dolewka chyba i tak dla mojego psychicznego kurażu tylko - po tych naprawach myślałem, że nie trzeba żadnych dodatkowych czary - mary, wczoraj wieczór zalałem ON do pełna, więc tego co dolałem jest jakieś 3% - czyli mieszanie lub jego brak nie mają znaczenia.

Napisano

To znaczy że masz jeszcze jedno, ostatnie miejsce, gdzie masz malarię - dno baku.

Ssak w baku masz "obrośnięty" błotem, które gęstnieje na mrozie i przestaje przepuszczać paliwo, efekt końcowy taki sam jak zaczopowany filtr, tylko przyczyna w innym miejscu.

Tworzące się w przewodach paliwowych podciśnienie, zaciaga dodatkowo przez jakąś nieszczelność powietrze (piszesz że w przewodzie sa bąble powietrza), a tego nie ma prawa tam być.

Czeka cię czyszczenie baku, co jak pisałem wcześniej, jest częstą sprawą u uzytkowników W124 diesel, z racji wlewania do baku wszystkiego co może napędzać to auto.

Napisano
  • Autor

> To znaczy że masz jeszcze jedno, ostatnie miejsce, gdzie masz malarię - dno baku.

> Ssak w baku masz "obrośnięty" błotem, które gęstnieje na mrozie i przestaje przepuszczać paliwo,

> efekt końcowy taki sam jak zaczopowany filtr, tylko przyczyna w innym miejscu.

> Tworzące się w przewodach paliwowych podciśnienie, zaciaga dodatkowo przez jakąś nieszczelność

> powietrze (piszesz że w przewodzie sa bąble powietrza), a tego nie ma prawa tam być.

> Czeka cię czyszczenie baku, co jak pisałem wcześniej, jest częstą sprawą u uzytkowników W124

> diesel, z racji wlewania do baku wszystkiego co może napędzać to auto.

Nie bąble, a jeden bąbelek, który tam sobie pływa cały czas u góry od montażu filtra. Obserwowałem rurki - nowe bąble nie napływają, a ten też nie ma zamiaru nigdzie dalej się wybierać.

W baku faktycznie może być coś na dnie - ale:

1)dmuchanie w przewód zasilający przy zdjętym filtrze bez przeszkód, od razu słychać bulgotanie w baku;

2)podejrzewałem jakiś syf w zasilaniu - ale taki glut powinien zatkać auto raz na zawsze, a już na pewno powinien być niewrażliwy na sekwencję gaśnie - odpala - ledwo chodzi - dobrze chodzi - jedzie. Dodatkowo dziś w temp. -28 odpalił od strzała, grzał się 10 minut na postoju, a do pracy jechałem bocznymi uliczkami z niskimi obrotami i małą prędkością - odpadało nadmierne studzenie przez wiatr i wentylator chłodnicy - zajechałem bez problemów.

3) na filtrach po dłuższym czasie zalewania depresatorem był czarny szlam - czyli coś się odpłukało z baku. Po wymianie na kątowym widać jeszcze czarne kropki, ale znikoma ilość - nowego syfu już nie przybywa.

Mimo wszystko chyba z paliwem coś nie do końca ok - gdzieś - może w przewodach pod podłogą - robi się jakiś mały zatorek lodowy, który puszcza jak dostanie trochę ciepła podczas postoju. Pozostaje czekać na ocieplenie.

Ps. Bak pewnie będę czyścił i tak - bo ten brud na filtrach dał mi do myślenia - ale muszę poczekać, aż wyjeżdżę troche paliwa i zrobi się cieplej...

Temat został przeniesiony do archiwum

Ten temat przebywa obecnie w archiwum. Dodawanie nowych odpowiedzi zostało zablokowane.

Ostatnio przeglądający 0

  • Brak zarejestrowanych użytkowników przeglądających tę stronę.

Powiadomienie o plikach cookie

Używając tego serwisu, wyrażasz zgodnę na naszą Polityka prywatności oraz Warunki użytkowania.

Account

Navigation

Szukaj

Szukaj

Configure browser push notifications

Chrome (Android)
  1. Tap the lock icon next to the address bar.
  2. Tap Permissions → Notifications.
  3. Adjust your preference.
Chrome (Desktop)
  1. Click the padlock icon in the address bar.
  2. Select Site settings.
  3. Find Notifications and adjust your preference.