Skocz do zawartości
View in the app

A better way to browse. Learn more.

Autokącik

A full-screen app on your home screen with push notifications, badges and more.

To install this app on iOS and iPadOS
  1. Tap the Share icon in Safari
  2. Scroll the menu and tap Add to Home Screen.
  3. Tap Add in the top-right corner.
To install this app on Android
  1. Tap the 3-dot menu (⋮) in the top-right corner of the browser.
  2. Tap Add to Home screen or Install app.
  3. Confirm by tapping Install.

Zagadka lakiernicza - nowe auto

Featured Replies

Napisano
10 godzin temu, romano11 napisał:

 

Kurczę... a ja naiwnie podpisałem papiery, zapłaciłem i dopiero wtedy bolid został ściągnięty gdzieś z placu do dilera.

Powinienem pewnie rozbić namiot przed salonem, bo dobrze było by obejrzeć bolid przed obszyciem kierownicy i po obszyciu (do którego prawdopodobnie kierownicę demontowali) jak i przed i po montażu DRL-ów (który w rzeczy samej został zrobiony wyjątkowo "fachowo" i na pewno nie był wart 400% ceny samych lamp).

i mieć porządny rentgen. przeskanować auto w poszukiwaniu mikropęknięć. 

 

tylko problem pojawia się taki. ze po takim przeswietleniu i jak nic nie wyjdzie - masz salonową igłę, tylko ze lekko napromieniowaną... no nie wiem teraz jak żyć...

Napisano
11 minut temu, krowka napisał:

Daruj sobie tego typu wycieczki. Sprawdź najpierw swoją normalność, a i tak do mojej nie masz prawa się przyczepić ;)

nie no to jest poważne pytanie.

na bank istnieje jakas wymyslna nazwa nt. takiego natręctwa. teraz jest nazwa na wszystko. np Caligynefobia, Clinofobia czy inne zespoły lękowe o których mało kto słyszał.

 

nawet korwin wymyślił schorzenie, które oficjalnie opisali, zeby nie musiał zapinać pasów. chyba pyroflamofobia (strach przed spłonięciem w samochodzie) - i mając na to papiery mozesz jezdzic bez pasów :)

 

btw. jak sprawdza się swoją normalność?

 

Cytuj

Dlaczego nie doczepiasz się osobników, którzy oddają auta do "detailingu"? No tak, płacą za to grubą kasę, wówczas to jest normalność. Nakładanie impregnatów też normalność, ale spędzanie czasu samemu na myciu auta już nie - bardzo interesujące :hmm:

a skąd wiesz ze się nie czepiam? spędzenie kilku h przy myciu auta to dla mnie strata czasu... ba. nawet spędzenie 30 minut na myciu auta to strata czasu. takze albo myję 7 min na bezdotykowej, albo oddaję na myjnię.

prosz. przyczepiłem się. a czy moze poprostu wyraziłem opinię? jaka różnica? strasznie drażliwy jestes.

impregnat na co nakładasz? na lakier? :) zeby nie wsiąkała woda?

Edytowane przez jimbo22

Napisano
16 minut temu, jimbo22 napisał:

nie no to jest poważne pytanie.

na bank istnieje jakas wymyslna nazwa nt. takiego natręctwa. teraz jest nazwa na wszystko. np Caligynefobia, Clinofobia czy inne zespoły lękowe o których mało kto słyszał.

 

nawet korwin wymyślił schorzenie, które oficjalnie opisali, zeby nie musiał zapinać pasów. chyba pyroflamofobia (strach przed spłonięciem w samochodzie) - i mając na to papiery mozesz jezdzic bez pasów :)

 

btw. jak sprawdza się swoją normalność?

 

a skąd wiesz ze się nie czepiam? spędzenie kilku h przy myciu auta to dla mnie strata czasu... ba. nawet spędzenie 30 minut na myciu auta to strata czasu. takze albo myję 7 min na bezdotykowej, albo oddaję na myjnię.

prosz. przyczepiłem się. a czy moze poprostu wyraziłem opinię? jaka różnica? strasznie drażliwy jestes.

impregnat na co nakładasz? na lakier? :) zeby nie wsiąkała woda?

Impregnat na siedzenia (czasem przydaje się domyślność), ale nie nakładam, także w tym temacie rozczarowałem.
Twój czas, czy mój? Jak zarządzam moim, to moja sprawa, nie Twoja. Przy okazji dzieciaki mają super zabawę, więc lepiej skończ wycieczki odnośnie mojego czasu, chorób itd.

Rozumiem, że trawnika też byś nie kosił, bo 3h ciągłej pracy to za dużo/długo? A ja koszę... ;l

PS. Jestem drażliwy, gdy ktoś najeżdża na moją prywatność. Jak zauważyłeś, Twoja mnie nie interesuje i proszę o to samo.

Edytowane przez krowka

Napisano
2 minuty temu, krowka napisał:

Impregnat na siedzenia (czasem przydaje się domyślność), ale nie nakładam, także w tym temacie rozczarowałem.

no trochę tak.

2 minuty temu, krowka napisał:

 


Twój czas, czy mój? Jak zarządzam moim, to moja sprawa, nie Twoja. Przy okazji dzieciaki mają super zabawę, więc lepiej skończ wycieczki odnośnie mojego czasu, chorób itd.

dziękuję za wyjaśnienie oczywistej sprawy. i poka palcem wycieczkę? ja tylko piszę co DLA MNIE jest bez sensu. samochód (o ile nie jest to np. shelby cobra z 60 lat) nie zasługuje u mnie na tyle uwagi i czasu. i nikt nie broni Ci wpatrywać się w nawoskowany fotel przez 3h. tak sobie poprostu komentujemy... takze więcej luzu.

 

2 minuty temu, krowka napisał:


Rozumiem, że trawnika też byś nie kosił, bo 3h pracy to za dużo? A ja koszę... ;l

koszę <1h. nie lubię tego, dlatego robię to dość rzadko. ale  masz rację - 3h bym nie kosił na pewno.

Napisano
10 godzin temu, Dareek napisał:

Stary- nie wiem ja się pytam Ciebie bo twierdzisz, że wszystko zawsze jest naprawiane "zgodnie z technologią producenta" no to się pytam jak to sprawdzasz?

 

Nie sprawdzam bo to nie ja mam z tym problem. Skoro działa/wygląda ok, to można założyć że jest ok zamiast się doktoryzować.

Napisano
10 godzin temu, Dareek napisał:

Rozumie,że to auto naprawione "zgodnie z technologią producenta" nie jest dla Ceibie problemem?

Przecież będzie nowe.

 

 

86230526-de5c-46d9-9c1e-42d9c8800e13.jpg

images.jpg

 

Wskażesz który na tym zdjęciu to może być ten NIssan z wątku? Bo mam wrażenie że zrobił się tu mały odjazd w kierunku paranoi. Mowa w wątku jest o obcierkach przy transporcie.

Napisano
9 godzin temu, krowka napisał:

Widzisz kolego, pomyślałeś o koczowaniu... Są bardziej cywilizowane metody.

Podpowiedź co trzeba zrobić, w tajemnicy przekazuję. Umawiasz się z gościem, który z automatu prowadzi sprawę auta, aby zadzwonił, gdy lora ma zjechać ;l  Dokładnie wiedzą co i jak. W moim przypadku oczywiście  był telefon, że auto wyprodukowane, że jest w Polsce, informacja o lorze, więc od razu wyjście z pracy, zabranie po drodze z pracy żony i jazda. W ten sposób koczował nie będziesz ;l

 

Ale jaja. Mi się zdarza że nie mam czasu zarejestrowanego auta odebrać i kilka dni sobie stoi i czeka (rekord to chyba ponad tydzień, nawet pytali czy się nie rozmyśliłem  :hehe:) a miałbym się z kimś umawiać i z rodziną na samochód w transporcie polować?

:hehe:

 

Odbiór auta to też 5 minut. Podpisać papiery, sprawdzić czy koła są na miejscu i jazda. Resztę sobie przy okazji zobaczę. A ludzie z czujnikami latają...

:facepalm:

Napisano

uuu - argumenty się skończyły? jakie to ma znaczenie czy nissan czy co innego?  przecież to jak sam pisałeś dla Ciebie bez znaczenia i tak ufasz dealerowi i nie sprawdzasz bo nawet jak coś było robione to zapewne "zgodnie z technologią producenta" a "i tak pod marketem poobijają "- więc wyskakujesz z kasy i w drogę.

cyt" Skoro działa/wygląda ok, to można założyć że jest ok zamiast się doktoryzować"

@RybPrzepraszam ale ostrożnie z tą paranoją ;l Jak widać punkt widzenia zależy od punktu siedzenia :phi::piwko:

 

Edytowane przez Dareek

Napisano
9 godzin temu, Dareek napisał:

Oj ale jak widzisz zaprzeczasz sam sobie - kilka postów wyżej napisałeś że zawsze w ASO jest wszystko z godnie z technologią producenta- wybacz bede Ci te słowa wciskał bo to Ty je powiedziałeś. Rozumie ze ulepienie tygodniowego auta było zgodnie z technologią producenta? ;l:facepalm:

to teraz wyobraź sobie jak twoje ASO naprawiłoby uszkodzone zawieszenie czy elementy konstrukcyjne skoro powierzchownej rysy nie potrafiło naprawić? nadal byłbyś zadowolony?

 

Napisałem że naprawa auta nowego przed wydaniem klientowi zgodna z technologią producenta powoduje, że auto jest pełnowartościowe i pozbawione wad. Formalnie.

A to czy Ciebie martwi stan plastikowego kołka, którego nie widać to nie jest ich problem po prostu.

 

No i przypominam że mówimy tu o rysach, nie o autach skasowanych. Przypominam też, że elementy konstrukcyjne czy zawieszenia są w ASO wymieniane. Jedynie blacharka jest z konieczności naprawiana. Więc przykład nieadekwatny. Jakoś mi jeszcze żadne ASO w istotny sposób auta nie zepsuło.

Napisano
1 godzinę temu, Dareek napisał:

no właśnie - a skąd wiesz czy ta "wada lakiernicza" nie powstałą wskutek uzdatniania takiego samochodu do jazdy?

jak myślisz - ktoś te auta skasował czy puścił na rynek ?

dlatego napisałem nie ma co popadać w paranoję - zmierzyć i tyle - coś niepokoi lepiej poszukać innego.

 

Podejrzewanie fabrycznie nowych aut że były skasowane i odbudowane nie może być niczym innym jak przejawem paranoi. Przypominam, że mówimy o NOWYCH autach.

Napisano

ale skąd wiesz czy to jest rysa czy za tym babolem na błotniku nissana nie kryje się większa naprawa?

Przykład jak najbardziej adekwatny - sam się zapętliłeś - ale odpowiedz wprost na pytanie?- czy jako zdrowo myślący człowiek nie włączyć powinna się lampka przy np grubszej naprawie skoro drzwi nie potrafią pomalować?

Napisano
3 minuty temu, Ryb napisał:

 

Podejrzewanie fabrycznie nowych aut że były skasowane i odbudowane nie może być niczym innym jak przejawem paranoi. Przypominam, że mówimy o NOWYCH autach.

 

Oczywiście -te na foto są nowe i będą nowe bo przecież wg Twojej teorii naprawione zapewne zostały zgodnie z technologią producenta na 1000%

mówimy kolego o sytuacji ufaj ale sprawdzaj - to nie kilo gruszek - oczywiście nie może to przybierać form komicznych typu koczowanie na lorę pod ASO czy pod salonem etc ale zwykła kontrola przed zakupem - głupie przyłożenie czujnika w kilku punktach zajmie max 5 minut - żadna ujma na honorze.

Edytowane przez Dareek

Napisano
57 minut temu, jimbo22 napisał:

myslisz ze psychologia ma na cos takiego nazwę oficjalną? bo normalne to nie jest :)

 

sprawa jest generalnie prosta. 

nowe auto - po naprawie lakierniczej - pytanie: jaki rabat/gratis da salon. ile jest warta taka rysa w utracie wartosci na rynku wtórnym? kiedy będziesz chciał sprzedawac to auto? indywidualna kalkulacja. 

 

jak cena dobra to brać. po roku parkowania pod marketami będzie i tak całe obite. 

 

ja tak miałem jak odebrałem Megane - chyba miesiąc po odbiorze zauważyłem ze bylo lakierowane prawe tylne nadkole. zadzwonilem do salonu, pogadalismy sprzedali mi pakiet stylistyczny o wartosci 4500 za 1700 z montażem i lakierowaniem. win - win. lakierowany element nie jest wart praktycznie nic przy odsprzedaży a ww. kwota była wymierna :)

 

Ja przy odsprzedaży mojego Lacetti dowiedziałem się, że powtórnie lakierowany był kawałek błotnika z przodu. Prawdopodobnie zanim auto trafiło do mnie. Nieprawdopodobne w tej historii jest to, że auto zrobiło ze mną ponad 200kkm i się nie rozpadło, mimo tak poważnej fabrycznej wady. Co gorsza, nawet nie obniżyłem z tego powodu ceny sprzedaży a kupujący wziął auto bez żadnych dyskusji!

 

Teraz nie wiem co o tym myśleć. Może trzeba było go tam na miejscu rozebrać żeby sprawdzić czy plastikowych kołków nie połamali?

:hehe:

 

Napisano
10 minut temu, Dareek napisał:

uuu - argumenty się skończyły? jakie to ma znaczenie czy nissan czy co innego?  przecież to jak sam pisałeś dla Ciebie bez znaczenia i tak ufasz dealerowi i nie sprawdzasz bo nawet jak coś było robione to zapewne "zgodnie z technologią producenta" a "i tak pod marketem poobijają "- więc wyskakujesz z kasy i w drogę.

cyt" Skoro działa/wygląda ok, to można założyć że jest ok zamiast się doktoryzować"

@RybPrzepraszam ale ostrożnie z tą paranoją ;l Jak widać punkt widzenia zależy od punktu siedzenia :phi::piwko:

 

 

Argumenty się skończyły temu, który w wątku o poprawkach lakierniczych nowego auta przed wydaniem klientowi wkleja zdjęcia skasowanych aut na autostradzie tylko po to, żeby zasugerować że to jest to samo. Jak dla mnie to jest słabe, bo po pierwsze nowe auta w transporcie raczej nie uczestniczą w karambolach autostradowych a po drugie to żaden producent by Ci tych aut z obrazka nie naprawiał. Takie auta się kasuje i tyle.

Napisano

@Rybza dużo widziałem współpracując z kilkoma ASO. nie ma znaczenie  czy auto dla ludu typu Dacia czy premium - wałki są i będą - fajne czułbyś się jakbyś obierał NOWE BMW 7 mkę za 700 tys ze świadomością lakierowania błotnika maski zderzaka wymiany kilku innych elementów na kwotę 50 tys bo "serwisantowi omsknęła się noga" ;l

życie Panie - tylko w tym kraju dealerzy do takich rzeczy sienie przyznają.

Napisano
8 minut temu, Dareek napisał:

ale skąd wiesz czy to jest rysa czy za tym babolem na błotniku nissana nie kryje się większa naprawa?

Przykład jak najbardziej adekwatny - sam się zapętliłeś - ale odpowiedz wprost na pytanie?- czy jako zdrowo myślący człowiek nie włączyć powinna się lampka przy np grubszej naprawie skoro drzwi nie potrafią pomalować?

 

Rachunek prawdopodobieństwa. Jaka jest szansa że nowy samochód brał udział w poważnym wypadku (podczas tych swoich 5km przebiegu), został potem niefachowo naprawiony w lokalnym ASO (zamiast zostać odesłany do producenta) i teraz ma być wciśnięty klientowi?

 

W moim świecie takie coś się nie zdarza. W Twoim - chyba jest nagminne, skoro tak się tego obawiasz. Nazwij tę przypadłość jak chcesz.

Napisano
1 minutę temu, Ryb napisał:

 

Argumenty się skończyły temu, który w wątku o poprawkach lakierniczych nowego auta przed wydaniem klientowi wkleja zdjęcia skasowanych aut na autostradzie tylko po to, żeby zasugerować że to jest to samo. Jak dla mnie to jest słabe, bo po pierwsze nowe auta w transporcie raczej nie uczestniczą w karambolach autostradowych a po drugie to żaden producent by Ci tych aut z obrazka nie naprawiał. Takie auta się kasuje i tyle.

Twoja wiara w uczciwość dealerów jest jak widzę bezgraniczna :phi: - możesz się zdziwić co potrafią dealerzy zrobić - takie bolidy na 10000% wróciły jako pełnowartościowe na drogę!!

Napisano
9 minut temu, Dareek napisał:

 

Oczywiście -te na foto są nowe i będą nowe bo przecież wg Twojej teorii naprawione zapewne zostały zgodnie z technologią producenta na 1000%

mówimy kolego o sytuacji ufaj ale sprawdzaj - to nie kilo gruszek - oczywiście nie może to przybierać form komicznych typu koczowanie na lorę pod ASO czy pod salonem etc ale zwykła kontrola przed zakupem - głupie przyłożenie czujnika w kilku punktach zajmie max 5 minut - żadna ujma na honorze.

 

Nowe to takie, które nigdy nie zostało sprzedane, zarejestrowane, nie brało udziału w ruchu i na które obowiązuje gwarancja od momentu sprzedaży. Nie rób sobie jaj.

Napisano
1 minutę temu, Ryb napisał:

 

Rachunek prawdopodobieństwa. Jaka jest szansa że nowy samochód brał udział w poważnym wypadku (podczas tych swoich 5km przebiegu), został potem niefachowo naprawiony w lokalnym ASO (zamiast zostać odesłany do producenta) i teraz ma być wciśnięty klientowi?

 

W moim świecie takie coś się nie zdarza. W Twoim - chyba jest nagminne, skoro tak się tego obawiasz. Nazwij tę przypadłość jak chcesz.

świat jest brutalny czasem mniej lub bardziej- nie wiem czy kojarzysz pomysł delaera Ferrari który sprzedawał demo z cofniętymi licznikeim do 0 jako nówki sztuki.

Napisano
3 minuty temu, Dareek napisał:

@Rybza dużo widziałem współpracując z kilkoma ASO. nie ma znaczenie  czy auto dla ludu typu Dacia czy premium - wałki są i będą - fajne czułbyś się jakbyś obierał NOWE BMW 7 mkę za 700 tys ze świadomością lakierowania błotnika maski zderzaka wymiany kilku innych elementów na kwotę 50 tys bo "serwisantowi omsknęła się noga" ;l

życie Panie - tylko w tym kraju dealerzy do takich rzeczy sienie przyznają.

 

I jak ta świadomość lakierowania wpłynęła na właściciela tego BMW? Spać nie mógł po nocach? Odpadły te elementy w czasie jazdy? Auto przez to działało jakoś gorzej? W czym było gorsze (oprócz świadomości kupującego) od identycznego, nielakierowanego powtórnie egzemplarza?

Jakież to wymierne szkody poniósł klient?

Napisano
2 minuty temu, Ryb napisał:

 

Nowe to takie, które nigdy nie zostało sprzedane, zarejestrowane, nie brało udziału w ruchu i na które obowiązuje gwarancja od momentu sprzedaży. Nie rób sobie jaj.

Sam sobie nie rób jaj - te na foto z lory Lancie tez "nie zostały sprzedane, zarejestrowane, nie brały udziału w ruchu i na które obowiązuje gwarancja od momentu sprzedaży" :hehe:;l

no i...? :phi:

Napisano
3 minuty temu, Dareek napisał:

Twoja wiara w uczciwość dealerów jest jak widzę bezgraniczna :phi: - możesz się zdziwić co potrafią dealerzy zrobić - takie bolidy na 10000% wróciły jako pełnowartościowe na drogę!!

 

Ale nie jako nowe. Kupując nowe mam więc gdzieś co się dzieje z autami z Twoich obrazków. Twój problem nie dotyczy nowych samochodów, mimo że na siłę próbujesz to udowadniać.

 

Ja nie wierzę w uczciwość dilerów, ja po prostu nie mam żadnego powodu żeby się doktoryzować nad jakimiś obcierkami.

Napisano
2 minuty temu, Dareek napisał:

świat jest brutalny czasem mniej lub bardziej- nie wiem czy kojarzysz pomysł delaera Ferrari który sprzedawał demo z cofniętymi licznikeim do 0 jako nówki sztuki.

 

I ten problem też Ciebie czy mnie dotyczy?

;l

Napisano
1 minutę temu, Ryb napisał:

 

I jak ta świadomość lakierowania wpłynęła na właściciela tego BMW? Spać nie mógł po nocach? Odpadły te elementy w czasie jazdy? Auto przez to działało jakoś gorzej? W czym było gorsze (oprócz świadomości kupującego) od identycznego, nielakierowanego powtórnie egzemplarza?

Jakież to wymierne szkody poniósł klient?

nie- po prostu nikt mu nie powiedział - jak myślisz odebrałby to auto gdyby wiedział? na 100% nie!!! Gdyby chciał igłę po tego typu przygodach to kupiłby używkę od dziadka albo że żwirku Jay-a

Napisano
1 minutę temu, Dareek napisał:

Sam sobie nie rób jaj - te na foto z lory Lancie tez "nie zostały sprzedane, zarejestrowane, nie brały udziału w ruchu i na które obowiązuje gwarancja od momentu sprzedaży" :hehe:;l

no i...? :phi:

 

No i udowodnij że zostały byle jak wyklepane w lokalnym ASO a potem sprzedane klientom.

Edytowane przez Ryb

Napisano
9 minut temu, Dareek napisał:

Twoja wiara w uczciwość dealerów jest jak widzę bezgraniczna :phi: - możesz się zdziwić co potrafią dealerzy zrobić - takie bolidy na 10000% wróciły jako pełnowartościowe na drogę!!

 

Pełna zgoda. Większość dealerów to typowe Mirki handlarze, którym się biznes rozkręcił. Widać to szczególnie w wątkach na forach typu bezwypadkowe.net :) gdzie widać jak dealerzy w ramach programów "używane jak nowe" albo inne tam "pewna historia" sprzedają używane auta po dzwonach jako bezwypadki i elegancko cofają liczniki. I to nie jest odkrycie obecnych czasów. Pamiętam z czasów wizyt na giełdzie w Gliwicach perełki wystawiane przez dealerów, w których przebieg między niedzielami giełdowymi różnił się czasem znacząco ;) i co ciekawe na ten niższy była książka serwisowa :hehe:

 

Z nowymi autami też bywają wałki :) i bezlakierowe wyciąganie wgniotek to najmniejszy problem

Edytowane przez Filipfm

Napisano
1 minutę temu, Ryb napisał:

 

Ale nie jako nowe. Kupując nowe mam więc gdzieś co się dzieje z autami z Twoich obrazków. Twój problem nie dotyczy nowych samochodów, mimo że na siłę próbujesz to udowadniać.

 

Ja nie wierzę w uczciwość dilerów, ja po prostu nie mam żadnego powodu żeby się doktoryzować nad jakimiś obcierkami.

Czekaj- przeczytaj sobie swoje posty z wczoraj!! szybko zmieniasz front!!! :phi:

Napisano
Teraz, Dareek napisał:

nie- po prostu nikt mu nie powiedział - jak myślisz odebrałby to auto gdyby wiedział? na 100% nie!!! Gdyby chciał igłę po tego typu przygodach to kupiłby używkę od dziadka albo że żwirku Jay-a

 

Ja bym odebrał. Ale ja nie mam paranoi.

Napisano
1 minutę temu, Ryb napisał:

 

No i udowodnij że zostały byle jak wyklepane w lokalnym ASO a potem sprzedane klientom.

ale ja nic nie muszę udowadniać- tu decyduje kolego ekonomia a ta jest bezlitosna!!! Dealer czy nawet ubezpieczyciel to nie Caritas.

 

Napisano
Teraz, Dareek napisał:

Czekaj- przeczytaj sobie swoje posty z wczoraj!! szybko zmieniasz front!!! :phi:

 

Skup się i czytaj ze zrozumieniem. Od wczoraj piszę, że obcierki w transporcie (bo o nich mowa), naprawione zgodnie z technologią producenta nie są formalnie wadami. Fizycznie zresztą też nie, przynajmniej dla właściciela dla którego grubość lakieru na zderzaku nie jest życiowym problemem.

Napisano
1 minutę temu, Ryb napisał:

 

Ja bym odebrał. Ale ja nie mam paranoi.

taaa!!!;l;l:piwko:

Napisano
Teraz, Ryb napisał:

 

Skup się i czytaj ze zrozumieniem. Od wczoraj piszę, że obcierki w transporcie (bo o nich mowa), naprawione zgodnie z technologią producenta nie są formalnie wadami. Fizycznie zresztą też nie, przynajmniej dla właściciela dla którego grubość lakieru na zderzaku nie jest życiowym problemem.

Stary- jeszcze raz- 1. nie wiesz czy to obcierka czy nie bo tego nie sprawdzasz  2 . Nie dotyczyło to zderzaka ale tylnego błotnika który stanowi element konstrukcyjny? no i ?

Napisano
Teraz, Dareek napisał:

ale ja nic nie muszę udowadniać- tu decyduje kolego ekonomia a ta jest bezlitosna!!! Dealer czy nawet ubezpieczyciel to nie Caritas.

 

 

Pewnie. Już wyżej pisałem, że są dwa światy. Jeden w którym takie rzeczy są na tyle mało prawdopodobne że nie warto się nimi przejmować i drugi - w którym należy pilnować swojego auta już na linii montażowej, bo przecież monterom też się może ręka omsknąć. W moim świecie się żyje jakoś... normalniej.   :ok:

 

PS. Gdyby właściciel któregoś z tych aut z Twojego zdjęcia jechał przed tą lawetą i nie dopuszczał żeby się za mocno rozpędziła być może uratowałby swoje autko przed wypadkiem. Ja tu widzę spore pole do zagospodarowania.

;l

Napisano
4 minuty temu, Filipfm napisał:

 

Pełna zgoda. Większość dealerów to typowe Mirki handlarze, którym się biznes rozkręcił. Widać to szczególnie w wątkach na forach typu bezwypadkowe.net :) gdzie widać jak dealerzy sprzedają auta po dzwonach jako bezwypadki i elegancko cofają liczniki. I to nie jest odkrycie obecnych czasów. Pamiętam z czasów wizyt na giełdzie w Gliwicach perełki wystawiane przez dealerów, w których przebieg między niedzielami giełdowymi różnił się czasem znacząco ;) i co ciekawe na ten niższy była książka serwisowa :hehe:

 

Z nowymi autami też bywają wałki :) i bezlakierowe wyciąganie wgniotek to najmniejszy problem

Pół biedy wgniotki- znam kilku blacharzy mających autoryzację którzy skupują praktycznie nowe autka od ubezpieczycieli i naprawiają lekka korekta budzika prawie do zera - potem idą do dealerów jako bezwypadkowe igły!! niektóre to kompletne wraki!! ale wg @Ryb to niemożliwe!!!

Napisano
3 minuty temu, Dareek napisał:

taaa!!!;l;l:piwko:

 

Trudno to pojąć, nieprawdaż? Zresztą nie można nie odebrać (a raczej: nie zapłacić) bo takie auto jest formalnie pozbawione wad.

Napisano
Teraz, Dareek napisał:

Pół biedy wgniotki- znam kilku blacharzy mających autoryzację którzy skupują praktycznie nowe autka od ubezpieczycieli i naprawiają lekka korekta budzika prawie do zera - potem idą do dealerów jako bezwypadkowe igły!! niektóre to kompletne wraki!! ale wg @Ryb to niemożliwe!!!

 

Jako nowe samochody? Bo znowu coś Ci umyka.  :hehe:

 

Ja rozumiem że koniecznie chcesz coś udowodnić, ale przyzwoitość nakazywałaby powstrzymać się przed nadinterpretacjami - przynajmniej tak ordynarnymi.

Napisano

ale dlaczego nie -wstawi takie auto jako demo przed salon z nalotem 1000-2000 km - pójdzie? no pewnie!!!

Napisano
6 minut temu, Ryb napisał:

 

Trudno to pojąć, nieprawdaż? Zresztą nie można nie odebrać (a raczej: nie zapłacić) bo takie auto jest formalnie pozbawione wad.

w twojej głowie formalnie nie ma wad w praktyce kupujesz klepane auto w cenie nowego!! interes życia dla ...dealera!!

I na koniec bo robi się HP - nie mam nic przeciwko takim autom- zdarza się ale uczciwość nakazuje poinformować klienta i to niech on zdecyduje (za stosownym rabatem) czy brać czy nie. A u nas dealer będzie szedł w zaparte!!

 

 

Napisano
20 godzin temu, Dareek napisał:

Czytaj ze zrozumieniem - pisze o powtórnym lakierowaniu poza fabryką- zawsze po takim lakierowaniu są niedoróbki i ślady- nadal jesteś chętny na taki wóz i uważasz go za pełnowartościowy?. Takie auto nie wiem czy wiesz ale trzeba rozbroić do lakierowania, wymontować szyby, cała galanterię etc. Nie wydaje mi się czy potem wszystko będzie tak jak fabrycznie.

 

ech, są w salonach samochody na przykład znanych i szanowanych firm japońskich, które były rozbierane w PL dosyć znacznie i składane ponownie. Np po to, żeby zamontować skórzaną tapicerkę, nawigację "fabryczną" czy pakiet sportowy. I ludzie kupują jako nowe nawet o tym nie wiedząc

Napisano
Teraz, Dareek napisał:

w twojej głowie formalnie nie ma wad w praktyce kupujesz klepane auto w cenie nowego!! interes życia dla ...dealera!!

 

Zapewne to doskonały interes. Musiał naprawić auto (ile ta naprawa BMW? 50 tysięcy?) zupełnie gratis. ;l

 

Auto ma wady tylko w Twojej głowie. W dodatku nie potrafisz tych wad wyartykułować bo na pytanie jak bardzo przeszkadza przelakierowany powtórnie błotnik rzucasz argumentami kompletnie skasowanych aut, aut powypadkowych naprawionych byle jak i sprzedanych jako bezwypadkowe, aut z cofniętymi licznikami, niefachowych napraw ASO etc. Jednak z uporem maniaka unikasz odpowiedzi na pytanie jak ten konkretny przerysowany błotnik wpływa negatywnie na samochód żeby to uznać za wadę.

 

4 minuty temu, Dareek napisał:

I na koniec bo robi się HP - nie mam nic przeciwko takim autom- zdarza się ale uczciwość nakazuje poinformować klienta i to niech on zdecyduje (za stosownym rabatem) czy brać czy nie. A u nas dealer będzie szedł w zaparte!!

 

A jaki ma być ten "psychologiczny" rabat? Zresztą diler nawet nie musi o tym wiedzieć bo jeśli auto miało incydent w początkowej fazie transportu to zostaje naprawione na długo zanim trafi do niego ze stocku.

A dilerzy nie mają paranoi i nie mierzą wszystkich odebranych aut czujnikami. Zresztą czasu by im brakło.

Napisano
3 minuty temu, maro_t napisał:

 

ech, są w salonach samochody na przykład znanych i szanowanych firm japońskich, które były rozbierane w PL dosyć znacznie i składane ponownie. Np po to, żeby zamontować skórzaną tapicerkę, nawigację "fabryczną" czy pakiet sportowy. I ludzie kupują jako nowe nawet o tym nie wiedząc

 

Do głupiego montażu alarmu czy GPSu trzeba pół auta rozebrać. Nasz kącikowy kolega w wątku obok rozbiera Mercedesy AMG a ich właściciele nie boją się o porysowane listwy? Dziwni jacyś, "normalny" człowiek powinien zażądać po czymś takim wymiany auta na nowe.

;l

Napisano
8 minut temu, maro_t napisał:

 

ech, są w salonach samochody na przykład znanych i szanowanych firm japońskich, które były rozbierane w PL dosyć znacznie i składane ponownie. Np po to, żeby zamontować skórzaną tapicerkę, nawigację "fabryczną" czy pakiet sportowy. I ludzie kupują jako nowe nawet o tym nie wiedząc

 

Mowisz o legendzie niezawodności na T? :)

To chyba nie jest tajemnicą, że część opcji jest dokładana w PL

Napisano
15 minut temu, Ryb napisał:

 

Zapewne to doskonały interes. Musiał naprawić auto (ile ta naprawa BMW? 50 tysięcy?) zupełnie gratis. ;l

 

Auto ma wady tylko w Twojej głowie. W dodatku nie potrafisz tych wad wyartykułować bo na pytanie jak bardzo przeszkadza przelakierowany powtórnie błotnik rzucasz argumentami kompletnie skasowanych aut, aut powypadkowych naprawionych byle jak i sprzedanych jako bezwypadkowe, aut z cofniętymi licznikami, niefachowych napraw ASO etc. Jednak z uporem maniaka unikasz odpowiedzi na pytanie jak ten konkretny przerysowany błotnik wpływa negatywnie na samochód żeby to uznać za wadę.

 

 

Nie - Ty z uporem maniaka twierdzisz że wszystko jest ok nie mając o tym kompletnie pojęcia!!! Nie wiesz co się kryje za głupim " przelakierowanym powtórnie błotnikiem"- to trzeba sprawdzić, a jak dealer idzie w zaparte że nic nie robił to powinna się zapalić lampka ostrzegawcza . Za taką naprawą może się kryć skaza, drobna rysa ale i całkiem spory dzwon.

Piszesz tak bo kompletnie nie masz pojęcia co blacharze potrafią wyczyniać z autami - uwierz świat nie jest różowy!!!

I tak zrobił @czachazbadał sprawę pomierzył jest ok!! ale dla ciebie jest paranoikiem!!!  :hehe:

Edytowane przez Dareek

Napisano
5 minut temu, Dareek napisał:

Nie - Ty z uporem maniaka twierdzisz że wszystko jest ok nie mając o tym kompletnie pojęcia!!! Nie wiesz co się kryje za głupim " przelakierowanym powtórnie błotnikiem"- to trzeba sprawdzić, a jak dealer idzie w zaparte że nic nie robił to powinna się zapalić lampka ostrzegawcza . Za taką naprawą może się kryć skaza, drobna rysa ale i całkiem spory dzwon.

 

Ja twierdzę, że JEŻELI jest to tylko przelakierowany błotnik to wszystko jest ok. Twierdzę też że prawdopodobieństwo sporego dzwona w NOWYM AUCIE jest tak śmiesznie niskie że nie ma sensu się nad tym zastanawiać.

 

5 minut temu, Dareek napisał:

Piszesz tak bo kompletnie nie masz pojęcia co blacharze potrafią wyczyniać z autami - uwierz świat nie jest różowy!!!

 

Znowu mylisz rynek pojazdów używanych z rynkiem pojazdów nowych.

 

5 minut temu, Dareek napisał:

I tak zrobił @czachazbadał sprawę pomierzył jest ok!! ale dla ciebie jest paranoikiem!!!  :hehe:

 

Dla mnie paranoikiem jest ktoś, komu nie daje spokoju to, jakiej grubości jest lakier w jego nowym aucie i spędza mu z powiek świadomość że któryś plastikowy kołek tapicerki mógł zostać zastąpiony trytytką (mimo że nic na to nie wskazuje).

 

Sprawdzenie co jest nie tak w aucie w którym widoczna jest jakaś skaza (jak ten z wątku) to co innego niż pilnowanie auta w transporcie z czujnikiem lakieru w ręku.

Napisano
23 minuty temu, Filipfm napisał:

 

Mowisz o legendzie niezawodności na T? :)

To chyba nie jest tajemnicą, że część opcji jest dokładana w PL

 

zgadza się, ale to nie tylko ta marka ;)

Sam im robię oprogramowanie do tego rozbebeszania i składania ponownego samochodów ;]

 

Napisano
9 minut temu, Ryb napisał:

Sprawdzenie co jest nie tak w aucie w którym widoczna jest jakaś skaza (jak ten z wątku) to co innego niż pilnowanie auta w transporcie z czujnikiem lakieru w ręku.

Czy ja gdzieś napisałem, że używałem czujnika grubości lakieru? :ogien: Masz duży talent do dopowiadania faktów.
Nie, nie używałem! Na żadnym etapie!

Edytowane przez krowka

Napisano
  • Autor
1 minutę temu, krowka napisał:

Czy ja gdzieś napisałem, że używałem czujnika? :ogien:

No to spore niedopatrzenie w takim razie biorac pod uwage wycieczki krajoznawczo-lawetowe, odbiorowe, przegladowe, 6-godzinne mycie ... a o czujniku zapomniales ;) 

Napisano
2 minuty temu, krowka napisał:

Czy ja gdzieś napisałem, że używałem czujnika grubości lakieru? :ogien: Masz duży talent do dopowiadania faktów.
Nie, nie używałem! Na żadnym etapie!

 

No to zmarnowałeś aż cztery wycieczki do dilera.

Napisano
6 minut temu, Ryb napisał:

 

No to zmarnowałeś aż cztery wycieczki do dilera.

Ty zmarnowałeś, czy ja? Powtórzę się, martw się lepiej o siebie, ja sobie radę dam.

Napisano
Godzinę temu, Ryb napisał:

 

Ale jaja. Mi się zdarza że nie mam czasu zarejestrowanego auta odebrać i kilka dni sobie stoi i czeka (rekord to chyba ponad tydzień, nawet pytali czy się nie rozmyśliłem  :hehe:) a miałbym się z kimś umawiać i z rodziną na samochód w transporcie polować?

:hehe:

 

Odbiór auta to też 5 minut. Podpisać papiery, sprawdzić czy koła są na miejscu i jazda. Resztę sobie przy okazji zobaczę. A ludzie z czujnikami latają...

:facepalm:

 

Ja zobaczyłem co jest pod maską dzień po zakupie i odebraniu auta, ale tylko dlatego, że kolega chciał zobaczyć. Jakoś w ogóle nie pomyślałem, żeby przy odbiorze tam zaglądać. :hehe:

Temat został przeniesiony do archiwum

Ten temat przebywa obecnie w archiwum. Dodawanie nowych odpowiedzi zostało zablokowane.

Ostatnio przeglądający 0

  • Brak zarejestrowanych użytkowników przeglądających tę stronę.

Powiadomienie o plikach cookie

Używając tego serwisu, wyrażasz zgodnę na naszą Polityka prywatności oraz Warunki użytkowania.

Account

Navigation

Szukaj

Szukaj

Configure browser push notifications

Chrome (Android)
  1. Tap the lock icon next to the address bar.
  2. Tap Permissions → Notifications.
  3. Adjust your preference.
Chrome (Desktop)
  1. Click the padlock icon in the address bar.
  2. Select Site settings.
  3. Find Notifications and adjust your preference.