Skocz do zawartości
View in the app

A better way to browse. Learn more.

Autokącik

A full-screen app on your home screen with push notifications, badges and more.

To install this app on iOS and iPadOS
  1. Tap the Share icon in Safari
  2. Scroll the menu and tap Add to Home Screen.
  3. Tap Add in the top-right corner.
To install this app on Android
  1. Tap the 3-dot menu (⋮) in the top-right corner of the browser.
  2. Tap Add to Home screen or Install app.
  3. Confirm by tapping Install.

Jak jeździmy? Ano zastanówmy się...

Featured Replies

Napisano

Świetnie napisane i chyba trudno się nie zgodzić:

http://moto.onet.pl/1368847,2217,artykul.html

Poniżej fragment (ale polecam przeczytać całość):

"...Jeden z takich instruktorów [jazdy] powiedział mi kiedyś o swojej bardzo ważnej obserwacji. Otóż wiózł kilku klientów na Rajd Elmot do Świdnicy. Podczas postojów w drodze zrozumiał, że są rozczarowani jego sposobem jazdy: nigdy nie wyprzedzał przed ślepym zakrętem lub przed szczytem, nigdy nie wyprzedzał na trzeciego, nie podjeżdżał na milimetry do poprzedzającego samochodu. "Eee, tam, miał być taki kozak, a ja tu już bym trzy razy wyprzedził" - mówili. Sytuacja uległa zmianie, gdy z Wrocławia wyjechali w kierunku Świdnicy i zaczęły się serie szybkich zakrętów, a potem za Świdnicą wjechali na teren polskiego rajdowego zagłębia. Pasażerowie byli przerażeni, stwierdzili, że chyba przesiądą się do kogoś innego. "Boją się nie tego, co trzeba" - skomentował mój znajomy instruktor. Słusznie. Na prostej pędzą kilkakrotnie szybciej niż pozwala widoczność, warunki i umiejętności. Na zakrętach jadą wolniej niż furmanka ciągnięta przez zdychającego konia."

Napisano

Artykuk prawdziwy w 100%.

Jak jade na trasie na prostych odcinkach lub w obszarze zabudowanym jestem zwykle wyprzedzany przez 70% kierowcow, gdyz zapewne w ich mniemanu jade za wolno. Techniki z jaka wyprzedzaja wole nie komentowac.

Natomiast na kretych odcinkach zawsze to ja musze wyprzedzac bo ci co mnie przedchwila na prostej wyprzedzili jadac 2x szybciej niz ja, tutaj nagle jada 40, tam gdzie mozna bez najmniejszych problemow jechac 100.

Przyklad to moj powrot z zakopanego pare dni temu. Pogoda kiepsa, duzy deszcz. Od zakopane jade raczej spokojnie bo widocznosc slaba, na drodze slisko. Duzo obszarow zabudowanych (poronin, bialy dunajec). Co chwile ktos smiga sporo ponad 120 i mnie wyprzedza. Dalej troche bardziej kreta droga za nowym targiem, panowie w sluzbowych autach na zakretach zwalniaja, ale na prostych to tak do 150. Wprawdzie juz nie pada, ale droga troche mokra jeszcze. Dalej przed rabka jest piekna dwupasmowy odcinek dosc nowej drogi, bardz krety. Wszyscy ktorzy mnie wczesniej wyprzedzili jada tutaj prawym pasem 60-70 mimo ze droga juz prawie sucha. A ja spokojnie wszystkich lewym pasem wyprzedzam jadac 100-120. I gdzie tu logika.

Napisano

Podpiszę sie pod artykułem obeima łapami...

Z jednym małym wyjątkiem. Kurs na PJ uczy jak zdać egzamin..

Mam poważne wątpliwośći czy kursant będzie się umiał przemieszczać autem..

Napisano

Też to zaobserwowałem jadąc ostatnio do Pisza... przez ok 20-30 km jechałem za jakimś samochodem który proste pokonywał przy 120-140 a na zakrętach zwalniał do 60 - co mnie strasznie denerwowało gdyż bezpieczna prędkość podróżna w tamtym rejonie wynosiła ok 100 km/h. Niestety moje auto nie dysponuje wysokim momentem więc na prostej ów samochód "odchodził" na 100-200 metrów by zaraz na zakręcie zwolnić i zmuszać mnie do hamowana. I ani takiego wyprzedzić ani jechać za nim... na szczęście napatoczyła się jakaś stacja benzynowa na której sobie zjadłem co nieco i reszte drogi przejechałem już swoim tempem.

Napisano

Nie od dziś wiadomo, że na drogach pełno jest wszelkiej maści "miszczóf prostej"...

Żeby daleko nie szukać - lat temu wieeele, na jednym z pierwszych spotów na Cargo stara gwardia była świadkami zdarzenia, gdy to młodzianów dwóch w swoich sportowych autach ze sportowymi zawieszeniami "stanęła na slalomie" z autem tejże samej marki ale z 'niesportowym' zawieszeniem i o ok 25% słabszym silnikiem (że tuninka silników "sportowych" pominę).

I jakże oczka me cieszył widok, gdy na zakrętach "słabowity niesportowiec" odchodził "mocarnym sportowcom" jak chciał....

Wot - przykrość... :-D

Napisano

Potwierdzam to co napisali przedmówcy. Podaję przykład: trasa 158 km wielokrotnie pokonywana, kilka miejscowosci w tym dwa miasteczka, trochę zakretów, jadę szybko, nerwowo: gaz, hamulec, gaz, hamulec. Czas przejazdu 1,55 h, spalanie w granicach 8,5 l/100. Ta sama trasa przejechana spokojnie: bieg, rozbieg, redukcja biegu. Czas przejazdu 2,05 h, spalanie 7 l/100. Ale do tego trzeba dorosnąć i umieć korzystać z doswiadczenia.

Napisano

> Świetnie napisane i chyba trudno się nie zgodzić:

Żadne odkrycie Ameryki... Tak było, jest i będzie.

Ale artykulik dobrze się czyta. smile.gif

Napisano

> Żeby daleko nie szukać - lat temu wieeele, na jednym z pierwszych

> spotów na Cargo stara gwardia była świadkami zdarzenia, gdy to

> młodzianów dwóch w swoich sportowych autach ze sportowymi

> zawieszeniami "stanęła na slalomie" z autem tejże samej marki

> ale z 'niesportowym' zawieszeniem i o ok 25% słabszym silnikiem

> (że tuninka silników "sportowych" pominę).

> I jakże oczka me cieszył widok, gdy na zakrętach "słabowity

> niesportowiec" odchodził "mocarnym sportowcom" jak chciał....

> Wot - przykrość... :-D

Czy myślimy o tym samym zdarzeniu?

;->

Napisano

> Czy myślimy o tym samym zdarzeniu?

> ;-

Chiba tak :-D

Myślisz, że zaraz podniosą się głosy, że "nie liczy się, bo ten słabowity był stuninkowany magnetyzerami" ? ;-D

Napisano

> Świetnie napisane i chyba trudno się nie zgodzić:

Quote:

JA MAM NAJNOWSZOM BMW-ke Z 2006 r.

i auto jest tak bezpieczne, że moge sobie pozwolić na szybszom jazdę. Przyspieszenie do 100 w 4,1 sek., więc wyprzedzanie na trzeciego nie stanowi dla mnie rzadnego problemu.

, 31.10.2006 09:24


Quote:

A jak to jest że skoro to ma byc nauka jazdy a ja zamierzam jeździc autem

z automatyczną skrzynią biegów a uczą mnie z manualną ? Przeciez to zupełnie co innego !!!

Dlaczego muszę się uczyć jeździć i zdawać egzamin autem którym nigdy nie zamierzam jeździć ? Oczywiśćie nie mówie tu o marce tylko o róznicy jaka jest między samochodami z automatyczną i manualną skrzynią biegów.

~Polak, 31.10.2006 14:24


Quote:

bo do kierowania pojazdami to trzeba mieć talent!

ja w marcu zdałem na kategorie B za pierwszym podejściem,pare dni temu zdałem na C też za pierwszym razem,obecnie robie E to jest tak proste jak budowa cepa!!

~tur-driver, 31.10.2006 15:19


hahaha.gif

Napisano

> dosc nowej drogi, bardz krety. Wszyscy ktorzy mnie wczesniej

> wyprzedzili jada tutaj prawym pasem 60-70 mimo ze droga juz

> prawie sucha. A ja spokojnie wszystkich lewym pasem wyprzedzam

> jadac 100-120. I gdzie tu logika.

czy jadac te 120 po kretym odcinku mogles zatrzymac auto na odcinku drogi ktory widziales?

jesli nie, to mnie tez bys wyprzedzil.

pozdro

Napisano

> Artykuk prawdziwy w 100%.

> Jak jade na trasie na prostych odcinkach lub w obszarze zabudowanym

> jestem zwykle wyprzedzany przez 70% kierowcow, gdyz zapewne w

> ich mniemanu jade za wolno. Techniki z jaka wyprzedzaja wole nie

> komentowac.

> Natomiast na kretych odcinkach zawsze to ja musze wyprzedzac bo ci co

> mnie przedchwila na prostej wyprzedzili jadac 2x szybciej niz

> ja, tutaj nagle jada 40, tam gdzie mozna bez najmniejszych

> problemow jechac 100.

> Przyklad to moj powrot z zakopanego pare dni temu. Pogoda kiepsa,

> duzy deszcz. Od zakopane jade raczej spokojnie bo widocznosc

> slaba, na drodze slisko. Duzo obszarow zabudowanych (poronin,

> bialy dunajec). Co chwile ktos smiga sporo ponad 120 i mnie

> wyprzedza. Dalej troche bardziej kreta droga za nowym targiem,

> panowie w sluzbowych autach na zakretach zwalniaja, ale na

> prostych to tak do 150. Wprawdzie juz nie pada, ale droga troche

> mokra jeszcze. Dalej przed rabka jest piekna dwupasmowy odcinek

> dosc nowej drogi, bardz krety. Wszyscy ktorzy mnie wczesniej

> wyprzedzili jada tutaj prawym pasem 60-70 mimo ze droga juz

> prawie sucha. A ja spokojnie wszystkich lewym pasem wyprzedzam

> jadac 100-120. I gdzie tu logika.

Ten odcinek drogi jest faktycznie super, uwielbiam tam jeździć waytogo.gif

I niech Cię nie dziwi, że jechali 60-70, mogłeś chwilę za nimi jechać i poobserwować technike pokonywania zakrętów, jakbyś jechał idealnie ich torem jazdy to przy 80-90 też byś wyleciał biglaugh.gif.

Weź też pod uwagę, że może ci mistrzowie prostej jechali samochodami składanymi z 3 części, naprawdę ciężko się jedzie takim samochodem po zakrętach biglaugh.gif.

Ja też jechałem tam dość szybko, ale 100 nie przekraczałem, a i tak większość samochodów wyprzedziłem. Po co mnie wcześniej wyprzedzali tego nie wiem bo sam jechałem trochę szybciej jak pozwalają przepisy, do tego robili to przed dojazdami do wierzchołków podjazdów, dwa razy omal nie skończyło się to wypadkiem.

Ale parę zakrętów obnażyło ich mizerne umiejętności i pewnie stan techniczny pojazdów no.gif

Napisano

Juz od dawna to powtarzam ze "zakrety sa dla szybkich kierowcow, a proste dla szybkich aut". niejednokrotnie jezdzac 17 osobowym autobusem z kiepskim 125konnym motorem w gorach takim delikwentom siedzialem na ogonie, nie mowiac o tym ze jak bylem przed nimi to niemogli mnie doscignac na serpentynach.... a ja nie przekraczalem dopuszczalnych tam predkosci... zlosnik2.gif

a jesli chodzi o egzaminy czy kursy na PJ to przynajmniej w okolicach Lodzi nie ma zbytnoio miejsca zeby bezpiecznie potrenowac i ustawic chociazby taki tor jak w TopGear maja... a przydalby sie i to bardzo...

Napisano

> Lodzi nie ma zbytnoio miejsca zeby bezpiecznie potrenowac i

> ustawic chociazby taki tor jak w TopGear maja... a przydalby sie

> i to bardzo...

W każdym mieście powinien taki być waytogo.gif

Napisano

> W każdym mieście powinien taki być

wkazdym to niema takiej mozliwosci terenowej niestety, ale przynajmneij w kazdym wojewodzkim 893goodvibes.gif

Napisano

> Podpiszę sie pod artykułem obeima łapami...

Ja też!

> Kurs na PJ uczy jak zdać egzamin..

I tutaj chyba jest pies pogrzebany.

A powinien uczyc poruszanie się pojazdem w różnych sytuacjach drogowych i pogodowych.

Napisano

Musze się zgodzić z Piotrkiem Frankowskim...

Na kursie prawa jazdy niczego mnie nie nauczyli i chyba tylko wyjątkowy talent spowodował, że ani razu nie miałem dzwona (sytuacji o włos raptem dwie, trzy - i to na początku kariery). Nie miałem możliwości "pojeździć z tatusiem" i się podszkolić - od razu trzeba było iść na swoje.

Trzema "struclami" skręciłem w sumie 100 kkm i nadal moje umiejętności były takie sobie. Pierwszym nowym autkiem skręciłem kolejne 42 kkm i nie widziałem wielkiej różnicy. W dodatku C3 prowadził się tak ekstremalnie, że niczego nie próbowałem.

Sytuacja zmieniła się tak naprawdę w dwóch ostatnich latach, gdy wziąłem się zawodowo za działkę motoryzacyjną... w poprzedniej pracy miałem możliwość "objechać" jakieś 20-30 aut, przez co zacząłem zauważać różnice w prowadzeniu aut i skąd one się biorą. Kupno Seata Toledo okazało się strzałem w dziesiątkę, bo autko prowadzi się tak bezpiecznie że można pozwolić sobie na lekką zabawę bez ryzyka, że stanie bokiem.

Parę dni temu miałem okazję poszaleć Pandą 100HP po torze Fiata w Balocco - pętęlka 5-6 km, jezdnia szerokości 5 metrów, miejscami zwężąjąca się do 3 m - sporo szykan, zakrętów o 120 i 180 stopni, ale na prostych dawało się dokręcić do 150-160 km/h. W życiu nie prowadziłem Pandy, pozycja za kółkiem też taka sobie (siedzi się bardzo wysoko niestety), ale w czasie dość ekstremalnej jazdy czułem się zupełnie bezpiecznie, za każdym kółkiem coraz później hamując przez zakrętami i coraz agresywniej napadając na nie.

Wniosek z przydługiej historii... naprawdę między zdaniem egzaminu a umiejętnością prowadzenia samochodu - jest mega przepaść.

Napisano

Pod tym fragmentem mogę się podisać obydwiema rękami.

Podoba mi się też ten fragment, jakże prawdziwy:

"Nic mnie tak nie wścieka przy złej pogodzie, jak paniusia w służbowym samochodzie, która mnie wyprzedza. Ja jadę z prędkością, przy której czuję się komfortowo i mam ogromną szansę zareagować na większość typowych sytuacji; a pani liczy na ESP, cud boski i własne szczęście. Dramat. Rozumiem, że wraz z nabyciem prawa do użytkowania samochodu służbowego takie osoby drogą edukacji telepatycznej wchodzą automatycznie w posiadanie umiejętności większych niż moje. Trudno. Dwadzieścia parę lat trenowania odruchów poszło na marne."

Napisano

> Podoba mi się też ten fragment, jakże prawdziwy:

> "Nic mnie tak nie wścieka przy złej pogodzie, jak paniusia w

> służbowym samochodzie, która mnie wyprzedza. Ja jadę z

> prędkością, przy której czuję się komfortowo i mam ogromną

> szansę zareagować na większość typowych sytuacji; a pani liczy

> na ESP, cud boski i własne szczęście. Dramat. Rozumiem, że wraz

> z nabyciem prawa do użytkowania samochodu służbowego takie osoby

> drogą edukacji telepatycznej wchodzą automatycznie w posiadanie

> umiejętności większych niż moje. Trudno. Dwadzieścia parę lat

> trenowania odruchów poszło na marne."

Jeden potrzebuje na to dwudziestu lat, inny dwoch, jeszcze inny sie z tym rodzi. Sa ludzie ktorym trudno jest sie z tym pogodzic i maja problem. Takie zycie. Nie twierdze, ze wspomniana pani w sluzbowym samochodzie urodzila sie z tym, ale spokojnie wyprzedzila pana instruktora i pojechala dalej, niekoniecznie dzieki ESP a tym bardziej cudu boskiego.

Napisano

A TU artykuł o instruktorze nauki jazdy.

Fakt, że trochę gość wulgarny jest, ale niektórym wstrząs jest konieczny. Oby wszyscy instruktorzy byli tak zaangażowani, to na drogach nie byłoby niedouczonych pajaców myślących, że są mistrzami kierownicy waytogo.gif

Napisano

> Jeden potrzebuje na to dwudziestu lat, inny dwoch, jeszcze inny sie z

> tym rodzi. Sa ludzie ktorym trudno jest sie z tym pogodzic i

> maja problem. Takie zycie. Nie twierdze, ze wspomniana pani w

> sluzbowym samochodzie urodzila sie z tym, ale spokojnie

> wyprzedzila pana instruktora i pojechala dalej, niekoniecznie

> dzieki ESP a tym bardziej cudu boskiego.

Niedostrzegłeś tego, co Frankowski miał na myśli - babka wykazała się brawurą. Tylko i wyłącznie. Na 99%. Ja czasami trenuję, mam wpojone odruchy. Im więcej się bawię wieczorami, tym spokojniej jeżdżę na co dzień. Bo wiem, co się może zdarzyć. I wiem, że mógłbym nie dać rady - choć poślizgów się nie boję.

Napisano

> A TU artykuł o instruktorze nauki jazdy.

> Fakt, że trochę gość wulgarny jest, ale niektórym wstrząs jest

> konieczny. Oby wszyscy instruktorzy byli tak zaangażowani, to na

> drogach nie byłoby niedouczonych pajaców myślących, że są

> mistrzami kierownicy

Swietny jest ten instruktor!

Mimo, że nie każdy jest podatny na taką naukę,

to uważam że kolo uczy tego co należy. Myślenia.

Normlanie mój idol.

Szkoda tylko, że ostatnio obserwuję coraz więcej narwanych świeżutkich kierowców w bardzo młodym wieku za kółkiem w swojej okolicy.

Napisano

> Niedostrzegłeś tego, co Frankowski miał na myśli - babka wykazała się

> brawurą. Tylko i wyłącznie. Na 99%. Ja czasami trenuję, mam

> wpojone odruchy. Im więcej się bawię wieczorami, tym spokojniej

> jeżdżę na co dzień. Bo wiem, co się może zdarzyć. I wiem, że

> mógłbym nie dać rady - choć poślizgów się nie boję.

Juz samo nazwanie kierowcy "paniusia w sluzbowym samochodzie" swiadczy o niedowartosciowaniu opisujacego, tym bardziej ze nie widzial do konca czy jest to faktycznie kobieta i zwlaszcza sluzbowy samochod, wiec koles ewidentnie sciemnia grinser006.gif. Jnstruktorzy jazdy maja jeszcze jeden problem - bardziej niz "cywilom" nie wolno im lamac przepisow i wymagaja tego od innych. Czasami wydaje im sie nawet, ze sa egzaminatorami pozostalych kierowcow. Chcieli by... hehe.gif.

Napisano

> Swietny jest ten instruktor!

> Mimo, że nie każdy jest podatny na taką naukę,

> to uważam że kolo uczy tego co należy. Myślenia.

> Normlanie mój idol.

> Szkoda tylko, że ostatnio obserwuję coraz więcej narwanych

> świeżutkich kierowców w bardzo młodym wieku za kółkiem w swojej

> okolicy.

Mozę Ty lubisz jak się ktoś na Ciebie wydziera, ale ja na przykład nie znoszę. Mój pierwszy instruktor też był nerwowy - i ciągle krzyczał. Tylko, że w moim wypadku miało to efekt odwrotny - im więcej sie darł, tym więcej błędów popełniałem. Później jeździłem z dwoma innymi instruktorami - spokojni, opanowani - i wiesz co? Od razu zacząłem jeździć prawie bezbłędnie. Tak działała na mnie atmosfera w wozie podczas jazdy. Oni też mnie uczyli myślenia - tylko, że w zupełnie inny sposób - według mnie lepszy. Może niektórzy potrzebują "terapii szokowej" podczas nauki - ale na niektórych działa to wręcz odwrotnie...

Napisano

> Mozę Ty lubisz jak się ktoś na Ciebie wydziera, ale ja na przykład

> nie znoszę. Mój pierwszy instruktor też był nerwowy - i ciągle

> krzyczał. Tylko, że w moim wypadku miało to efekt odwrotny - im

> więcej sie darł, tym więcej błędów popełniałem. Później

> jeździłem z dwoma innymi instruktorami - spokojni, opanowani - i

> wiesz co? Od razu zacząłem jeździć prawie bezbłędnie. Tak

> działała na mnie atmosfera w wozie podczas jazdy. Oni też mnie

> uczyli myślenia - tylko, że w zupełnie inny sposób - według mnie

> lepszy. Może niektórzy potrzebują "terapii szokowej" podczas

> nauki - ale na niektórych działa to wręcz odwrotnie...

Na krótką metę, faktycznie nie jest miło jak ktoś się po nas rozdziera, ale w dłuższej perspektywie pewne rzeczy zapadają w pamięci. Mój instruktor też był cholerykiem i jak wrzasnął to czasami nie wiedziałem co ze sobą począć, gaz ze sprzęgłem mi się pomieszał itp., ale teraz wiem, że wyszło mi to na dobre. Wtedy jednak go nienawidziłem biglaugh.gif

Do tej pory w uszach brzmi jego wrzask: jak k.... skręcasz w lewo, to zjedź do osi jezdni, a nie tak jak ten ciu.. przed nami klotnia.gif

Teraz jak widzę kogoś jak od prawej strony jezdni skręca w lewo to mam pewność, że nie jeździł z Panem Edkiem, bo by nie dożył nawet do egzaminu hahaha.gif

Napisano

> Mozę Ty lubisz jak się ktoś na Ciebie wydziera, ale ja na przykład

> nie znoszę. Mój pierwszy instruktor też był nerwowy - i ciągle

> krzyczał. Tylko, że w moim wypadku miało to efekt odwrotny - im

> więcej sie darł, tym więcej błędów popełniałem. Później

> jeździłem z dwoma innymi instruktorami - spokojni, opanowani - i

> wiesz co? Od razu zacząłem jeździć prawie bezbłędnie. Tak

> działała na mnie atmosfera w wozie podczas jazdy. Oni też mnie

> uczyli myślenia - tylko, że w zupełnie inny sposób - według mnie

> lepszy. Może niektórzy potrzebują "terapii szokowej" podczas

> nauki - ale na niektórych działa to wręcz odwrotnie...

I włąśnei dlatog napisałem, że nie na każdego to zadziała..

Na mnie chyba teżby nie zadziałało..

Napisano

> Nie od dziś wiadomo, że na drogach pełno jest wszelkiej maści

> "miszczóf prostej"...

> Żeby daleko nie szukać - lat temu wieeele, na jednym z pierwszych

> spotów na Cargo stara gwardia była świadkami zdarzenia, gdy to

> młodzianów dwóch w swoich sportowych autach ze sportowymi

> zawieszeniami "stanęła na slalomie" z autem tejże samej marki

> ale z 'niesportowym' zawieszeniem i o ok 25% słabszym silnikiem

> (że tuninka silników "sportowych" pominę).

> I jakże oczka me cieszył widok, gdy na zakrętach "słabowity

> niesportowiec" odchodził "mocarnym sportowcom" jak chciał....

> Wot - przykrość... :-D

Em.... hem... są i tacy co na zakrętach śmierci się nie boją.... zlosnik.gif tyle, że niektórzy wiedzą doskonale co robią i robią to ostrożnie... inni jadą na jana i dziwię się, że oczu nie zamykają ze strachu

Napisano

> Nie od dziś wiadomo, że na drogach pełno jest wszelkiej maści

> "miszczóf prostej"...

A jak to było, że ktoś-również Poldkiem-jadąc na Cargo trafił chyba w przepust?

Nawet film o tym krążył wink.gif

Napisano

> Jeden potrzebuje na to dwudziestu lat, inny dwoch, jeszcze inny sie z

> tym rodzi.

A wielu umiera. Jeszcze takiego cudu nie było, żeby ktoś jeździł bezpiecznie bez doświadczenia.

> Sa ludzie ktorym trudno jest sie z tym pogodzic i

> maja problem. Takie zycie. Nie twierdze, ze wspomniana pani w

> sluzbowym samochodzie urodzila sie z tym, ale spokojnie

> wyprzedzila pana instruktora i pojechala dalej, niekoniecznie

> dzieki ESP a tym bardziej cudu boskiego.

Widzisz, nie jest żadną sztuką wyprzedzić kogoś, kto jedzie bezpiecznie. Wystarczy mocno nacisnąć pedał gazu. Bo istnieje pewna zasadnicza różnica między prędkością bezpieczną, a osiągalną. Prędkośc bezpieczna umożliwia opanowanie pojazdu w sytuacji nagłej, a osiągalna już nie. I na ogół ludzie poki się nie sparzą, dążą do jazdy z prędkościami osiągalnymi. Jeżeli przeżyją sparzenie, wtedy zaczynają jeździć z bezpiecznymi.

Napisano

> czy jadac te 120 po kretym odcinku mogles zatrzymac auto na odcinku

> drogi ktory widziales?

> jesli nie, to mnie tez bys wyprzedzil.

> pozdro

Tam wszystko widac wiec odpowiedz raczej brzmi TAK. Zreszta zawsze staram sie tak jezdzic

Napisano

Bardzo fajny i prawdziwy artykuł claps.gifok.gif

> jadę szybko, nerwowo: gaz,

> hamulec, gaz, hamulec. Czas przejazdu 1,55 h, spalanie w

> granicach 8,5 l/100. Ta sama trasa przejechana spokojnie: bieg,

> rozbieg, redukcja biegu. Czas przejazdu 2,05 h, spalanie 7

> l/100. Ale do tego trzeba dorosnąć i umieć korzystać z

> doswiadczenia.

To po części prawda, ale tyczy się tylko tras o dużym natężeniu ruchu i na takich nie ma się co "wyłamywać" bo wyprzedzisz pare aut a i tak za chwile dogonią Cię jak będziesz wlókł się za jakimś zawalidrogą... za to jadąc np. w nocy, gdy jest pusto to te różnice "czasowe" diametralnie się zmieniają. Jakiś czas temu często robiłem trasę Kraków-Kielce (E7 od tablic do tablic jakieś 115km) i pozwoliłem sobie na taki teścik, jeżdżąc normalnie dosyć szybko pokonywałem ten odcinek w ok 50 minut, natomiast raz jadąc trzymałem się sztywno wszystkich ograniczeń - tzn maksymalnej dozwolonej prędkości na danym obszarze(2 auta na mnie trąbiły spineyes.gif) i ta sama trasa wydłużyła się do 2 godzin i 4 minut, czyli bagatela ~2.5x dłużej... spalanie odpowiednio 9.5l i 6.5l (różnica niby spora ale w 100% rekompensuje ją różnica w czasie). Także wszystko zależy od napotkanych warunków.

Napisano

> Widzisz, nie jest żadną sztuką wyprzedzić kogoś, kto jedzie

> bezpiecznie. Wystarczy mocno nacisnąć pedał gazu. Bo istnieje

> pewna zasadnicza różnica między prędkością bezpieczną, a

> osiągalną.

No wlasnie czesto sie zastanawiam jadac na przyklad noca w gestym deszczu, w koleinach wypelnionych woda powiedzmy max. dla mnie wtedy 60/h bo wiecej sie boje, a jeden taki wyprzedza sobie mnie i momentalnie znika w oddali. Albo ma lepsze auto, albo jest lepszym kierowca, moze mniej rozsadnym?

Nie wiem, czy przypadkiem nie jest tak, ze nowoczesne samochody wyposazone w "pomocnicze" urzadzenia typu ABS, TCS, ESP itp. pozniej albo wcale nie wysylaja kierowcy sygnalow ostrzegawczych ze jedzie za szybko, tak jak to robil 125, Polonez czy nawet proste auta z poprzedniej dekady hehe.gif. Dzisiejsza mlodziez pewnie i tak nie potrafila by ich odczytac grinser006.gif.

Napisano

> Dzisiejsza mlodziez pewnie i tak nie potrafila by ich odczytac .

I tu jest przyczyna. Nie chodzi o wspomagacze typu ESP i reszta. Ich działanie też lekko czuć, gdy kierowca jest wprawny i wie jak powinno być. Pokaż mi młodego człowieka za kółkiem, który ma prawidłową pozycję i dzięki temu czuje auto. Teraz jest moda na pozycję leżącą, jedna ręka za oknem albo na drugim fotelu, looz itp. I jak taki gość ma odbierać sygnały? Poczuje je dopiero, gdy jest już mocno za późno.

Jak miałem Omegę, to paru kolegów się dziwiło, że zakładam kontry a oni nic nie czuli. Bo o to chodzi - działać w odpowiednim momencie a nie, gdy już auto bokiem leci i można tylko zastanawiać się gdzie wyląduje. To jest jedna z podstaw, której nikt młodym ludziom do łba nie kładzie.

Napisano

> Teraz jest moda na

> pozycję leżącą, jedna ręka za oknem albo na drugim fotelu, looz

> itp.

Mowisz, ze tak? hehe.gif

277738142-2682_Sergei_Korba.jpg

post-34825-14352475412315_thumb.jpg

Napisano

> No wlasnie czesto sie zastanawiam jadac na przyklad noca w gestym

> deszczu, w koleinach wypelnionych woda powiedzmy max. dla mnie

> wtedy 60/h bo wiecej sie boje, a jeden taki wyprzedza sobie mnie

> i momentalnie znika w oddali. Albo ma lepsze auto, albo jest

> lepszym kierowca, moze mniej rozsadnym?

Do pewnego stopnia to wynika tylko z różnicy mas i gabarytów pojazdów. W warunkach o jakich piszesz Audiom mogę spokojnie i bezpiecznie jechać 20 - 40 km/h szybciej, niż Unem - to wynika z rozstawu kół i osi oraz masy, "cygaro" jest mniej podatne na "obracanie". Szczególnie widać to w oblodzonych koleinach, gdzie większe grudy usiłują mi uniaka skręcić, a Audica je po prostu "bierze górą".

> Nie wiem, czy przypadkiem nie jest tak, ze nowoczesne samochody

> wyposazone w "pomocnicze" urzadzenia typu ABS, TCS, ESP itp.

> pozniej albo wcale nie wysylaja kierowcy sygnalow ostrzegawczych

> ze jedzie za szybko, tak jak to robil 125, Polonez czy nawet

> proste auta z poprzedniej dekady . Dzisiejsza mlodziez pewnie i

> tak nie potrafila by ich odczytac .

Systemy wspomagania elektronicznego zdecydowanie przesuwają "feedback" mechaniczny samochodów.

Tak jak piszesz, w pojazdach "mechanicznych" przy np. prędkości X zaczynasz czuć, że tracisz przyczepność i to Cię zmusza do reakcji i refleksji Do granicy możliwości fizycznych, poza którymi nic już nie będziesz w stanie z pojazdem zrobić w danej sytuacji drogowej, masz jeszcze np. 50 km/h - potem nic nie pomoże i pojazd wyleci z trasy.

Zależnie od umiejętności, możez prędkość X przekroczyć jeszcze o np. 20-30 km/h (niezły kierowca amator), do 40-45 (wytrawny rajdowiec). Przy tym przekroczeniu jeszcze masz możliwość "wycofania się", czyli cały czas panujesz nad pojazdem i możesz zwolnić.

W identycznym trakcyjnie (od strony mechanicznej), wyposażonym we wspomagacze elektroniczne, skompensują one brak umiejętności kierowcy, "prowadząc" wóz przy przekroczeniach o 30 - 40 km/h. Ale w dalszym ciągu prawa fizyki są nieubłagane i granica 'wypadu" to przekroczenie o owe 50 km/h. Z tym, że elektronika "podprowadzi" kierowcę do owych +40 km/h mimo całkowitego jego braku umiejętności opanowania bez niej pojazdu już przy przekroczeniu nawet o 10 km/h. I gdy nagle okaże się, że elektronika "już nie wyrabia", niedoświadzony kierowca, został wystawiony daleko poza granicę swoich rzeczywistych umiejętności i nie będzie z tym pojazdem w stanie zrobić nic.

I tu właśnie wychodzi różnica miedzy ową "paniusią w służbówce" a starym drajwerem. Ona jedzie owe +30 - 40, bo "przecież wóz się doskonale prowadzi", zwyczajnie nie zdając sobie sprawy, że powinna mieć maksymalnie skupioną uwagę, bo może musieć nagle całkowicie przejąć stery w sytuacji awaryjnej, na którą zresztą nie ma i tak umiejętności. Stary szoferak będzie jechał wolniej, bo mimo że poradziłby sobie z szybszą jazdą nawet w sytuacji awaryjnej, zwyczajnie nie ma ochoty jechać z maksymalnie wytężoną uwagą. Bo w odróżnieniu od niej wie, jak się zachowuje pojazd po przekroczeniu pewnych granic.

Ale będzie coraz gorzej, bo u nas ludzi nie uczy się już podstaw techniki jazdy, a tyko korzystania ze wspomagaczy. Bardzo dobrze tę sytuację ilustruje piśmiennictwo - dzęki Wordowi byle muł może napisać doskonale wyglądający tekst, tylko co z tego, jeżeli nie zna podstaw gramatyki i pisze bzdury? Ale pisze je zdecydowanie "efektywniej" od gościa piszącego długopisem na kartce papieru.

A potem masz takie kwiatki jak w reklamie Onetu, ktorą wczoraj dostałem: "Serwisy OnetLajt dostępne są całkowicie za darmo. Oczywiście, korzystając z telefonu komórkowego, operator sieci może pobierać opłatę za przesłane kilobajty. Jednak dzięki specjalnej budowie stron OnetLajt oraz technologii GRPS, koszt ten został skutecznie zredukowany do bardzo niskiego poziomu. Za symboliczną złotówkę, możesz oglądnąć dziesiątki stron OnetLajt." Nauczyciel z podstawówki powinien za to postawić pałę i to z wykrzyknikiem.

Napisano

> I tu jest przyczyna. Nie chodzi o wspomagacze typu ESP i reszta. Ich

> działanie też lekko czuć, gdy kierowca jest wprawny i wie jak

> powinno być. Pokaż mi młodego człowieka za kółkiem, który ma

> prawidłową pozycję i dzięki temu czuje auto. Teraz jest moda na

> pozycję leżącą, jedna ręka za oknem albo na drugim fotelu, looz

> itp. I jak taki gość ma odbierać sygnały? Poczuje je dopiero,

> gdy jest już mocno za późno.

> Jak miałem Omegę, to paru kolegów się dziwiło, że zakładam kontry a

> oni nic nie czuli. Bo o to chodzi - działać w odpowiednim

> momencie a nie, gdy już auto bokiem leci i można tylko

> zastanawiać się gdzie wyląduje. To jest jedna z podstaw, której

> nikt młodym ludziom do łba nie kładzie.

Jest dokładnie tak jak piszesz, wreszcie jakaś rozsądna wypowiedź, a nie, że trzeba powoli, bo jak trochę szybciej się pojedzie to w każdej chwili można wpaść w poślizg screwy.gif

No ale jak się ubierze do samochodu grubą kurtke (albo lepiej kożuch biglaugh.gif) do tego masywne buciory (a kobitki kozaczki na szpilach brawo.gif), no to faktycznie trudno panować nad samochodem, a każdy poślizg kończy się "bączkiem".

I jeszcze jedno: jak jest bardzo ślisko to wolę jechać cały czas lekkim poślizgiem, ale tak jak napisałeś tylko ja wiem, że auto się ślizga, bo przecież nie o to chodzi, żeby jechać bokiem waytogo.gif

Napisano

To jak sytuacja na drodze zrobi się "mało przyjemna" to co? Podniesiesz ręce do góry czy może ze stresu walniesz w majty?

Tak jak było bezstresowe wychowanie, to teraz bezstresowana nauka jazdy widać jest. Uchowaj boże.

Napisano

tyle, że jest wysoce prawdopodobne, ze owa paniusia, w momencie gdy sytuacja na drodze nagle się zmieni, nie zdąży powiedzieć "szalom" i w coś pierdzielnie. ESP, ABS, SRS w tym momencie raczej niewiele pomogą. A rzeczony pan instruktor przejeżdzając zawiadomi policję, że stał się wypadek i trup ściele się gęsto.

Napisano

> To jak sytuacja na drodze zrobi się "mało przyjemna" to co?

> Podniesiesz ręce do góry czy może ze stresu walniesz w majty?

> Tak jak było bezstresowe wychowanie, to teraz bezstresowana nauka

> jazdy widać jest. Uchowaj boże.

Widziałeś kiedyś jak jeżdżę? Wiesz jak sie zachowuję? Nie wiesz nic o moim wychowaniu i moich umiejętniościach jazdy. Wziąłeś pod uwagę, że mogę mieć uraz właśnie dlatego, że moje wychowanie nie było bezstresowe? Miałem już kilka "mało przyjemnych" sytuacji na drodze - typu nagłe otwarcie drzwi przed maską, wymuszenie pierwszeństwa itd. (nie z mojej winy) - i zawsze udawało mi się uniknąć zderzenia (może dzięki rozsądkowi, może odruchom, może szczęściu, a może wszystkiemu razem? Bo nie uważam, żebym miał doświadczenie za kółkiem czy umiejętności - za 10-15 lat będę mógł mówić o tym) A jeżeli ktoś zaczyna mi się drzeć jak ja kieruję, to albo wysiada, albo sie zamyka - krótka piłka. Nie mogę się skupić. Ja nie komentuję Twojego stylu jazdy - bo go NIE ZNAM - i tego samego wymagam od innych. Zastanów się, zanim zaczniesz pisać o kimś, kogo nie znasz i nawet na oczy nie widziałeś. Jak dla mnie OT, dalsza dyskusja nie ma sensu

Napisano

> Widziałeś kiedyś jak jeżdżę?

masz 19 lat i znikome doswiadczenie. Nie musze cie znac, zeby wiedziec jak jezdzisz.

Napisano

> masz 19 lat i znikome doswiadczenie. Nie musze cie znac, zeby wiedziec jak jezdzisz

claps.gificon_eek.gifhahaha.gif

Napisano

> masz 19 lat i znikome doswiadczenie. Nie musze cie znac, zeby

> wiedziec jak jezdzisz.

toś teraz po rajtach pojechał sick.gif

to, ze ktoś nie ma doświadczenia nie znaczy od razu, ze jeździ źle..

ja sam mam prawko zaledwie rok, pare razy miałem niebezpieczne sytuacje, czy to spowodowane przeze mnie czy kogoś innego, ale zawsze jakoś to było..

doświadczenie mam praktycznie zerowe, ale już sie kilku podstawowych rzeczy nauczyłem, jak np nie jeździć wiecej jak 50km/h po mokrym asfalcie ;P

czasem wręcz uważam sie za rozsądniejszego niż sporo kierowców którzy w korku przed skrzyżowanie wjeżdżają na lewy pas w przeciwną strone zeby dojechać na początek kolejki ryzykując czołówkę. czesto denerwuje mnie chamstwo paru delikwentów którzy sie wpychają na chama albo trąbią i wyzywają za to, ze wypuszcze kogoś z małej uliczki na ruchliwą 270751858-jezyk.gif

Zdarza mi sie smiać z osób które na parkingu przy markecie wyjeżdżają spomiędzy dwóch aut na 4 razy, zmieniając kierunek pół metra przed drugim autem bo "już za blisko i walne"....

i to wcale nie są osoby wyglądające jakby prawko odebrali wczoraj...

powótrzę...

to jak ktoś jeździ nie zależy TYLKO od doświadczenia..

Napisano

>ale już sie kilku podstawowych

> rzeczy nauczyłem, jak np nie jeździć wiecej jak 50km/h po mokrym

> asfalcie ;P

I w tym momencie skonczyłem czytać twojego posta. Tak prowokacyjnie spytam - a czemu akurat 50 km/h? A czy nie może byc 54 km/h? albo i dwa razy tyle?

Napisano

a z czego tu się śmiać? Sam dałeś jasno do zrozumienia, ze tracisz głowę jak nie ma idealnych warunków w samochodzie. A jak nie ma ich również poza twoim autem, również tracisz głowę. Więc doprawdy nie rozumiem co cie tak ubawiło.

Napisano

> a z czego tu się śmiać? Sam dałeś jasno do zrozumienia, ze tracisz

> głowę jak nie ma idealnych warunków w samochodzie. A jak nie ma

> ich również poza twoim autem, również tracisz głowę. Więc

> doprawdy nie rozumiem co cie tak ubawiło.

Ciekawe, ciekawe, kiedy coś takiego napisałem?

Napisano

> I w tym momencie skonczyłem czytać twojego posta. Tak prowokacyjnie

> spytam - a czemu akurat 50 km/h? A czy nie może byc 54 km/h?

> albo i dwa razy tyle?

może i być 54, nie wiem 270751858-jezyk.gif podobno budziki we fiatach przekłamują 270751858-jezyk.gif

uważam ze przy OKOŁO tej prędkości moge w miare przewidzieć i zareagować na zdarzenia.. i zwykle udaje mi sie nie wjechać komuś w duspko lub nie stracić panowania nad kołem, jak mi sie to raz zdarzyło.. kiedy to nie zaparkowałem w czyimś bagażniku tylko dlatego, ze zapaliło sie zielone i ruszył..

chociaż zdaje sobie sprawe, ze te 50 i tak czasem za dużo.. nie szukając daleko.. w poniedziałek rano jadąc do pracy nie skręciłem w lewo na skrzyżowaniu tylko pojechałem jak prowadzi droga po łuku w prawo.. bo przy prędkości ok. 20 km/h straciłem przyczepnośc...

... i uważam, ze Jakbym faktycznie nie umiał sie zachować w tej sytuacji to bym przekręcił sie dookoła... a tak tylko puściłem hantle i zrezygnowałem ze skrętu kół...

Napisano

Tak w ogóle to dziękuję koledze za dyskusję - dowiedziałem się wielu ciekawych o swoim stylu jazdy (pierwszy raz od kogoś, z kim nie jechałem) i sytuacji rodzinnej.

Idąc tropem Twoich postów:

Quote:

masz 19 lat i znikome doswiadczenie. Nie musze cie znac, zeby wiedziec jak jezdzisz.


widzę, że kolega twierdzi, że najlepiej byłoby podnieść granicę wieku, w którym można zdawać prawo jazdy - do 30 lat - 35? Bo przecież wszyscy nasto- i dwudziestokilkolatkowie jeżdżą beznadziejnie (bo nie mają doświadczenia) oraz podnoszą ręce do góry i walą w majty, gdy sytuacja robi sie "mało przyjemna" (Twoje słowa). Tylko, czy wtedy Ci 30-35-latkowie nie jeździliby tak samo? Aaaaa i wszyscy, którzy nie lubią jak sie na nich krzyczy byli bezstresowo wychowywani... Ciekawe...

Wybacz kolego, ale kończe tę dyskusję, zanim zrobi sie "owocna" ( bananaevil.gif ), bo zboczyliśmy "nieco" z tematu.

Napisano

Niestety obecnie młody człowiek w wieku 18 -19 lat to najczęsciej dziecko.

Po tym co coraz częsciej obserwuję na drogach stweirdzam,

że warto by podnieść granice wieku na jakieś 21 lat..niestety.

Napisano

> w poniedziałek rano jadąc do pracy nie

> skręciłem w lewo na skrzyżowaniu tylko pojechałem jak prowadzi

> droga po łuku w prawo.. bo przy prędkości ok. 20 km/h straciłem

> przyczepnośc...

Ja to bym powiedział, ze masz denne opony. crazy.gif

mar00ha

Napisano

Quote:

Ja to bym powiedział, ze masz denne opony.

mar00ha


To pewno też 270751858-jezyk.gif letnie Vivo...

(ale zaznaczam, ze na tym łuku sie troche wody zmroziło 270751858-jezyk.gif )

Temat został przeniesiony do archiwum

Ten temat przebywa obecnie w archiwum. Dodawanie nowych odpowiedzi zostało zablokowane.

Ostatnio przeglądający 0

  • Brak zarejestrowanych użytkowników przeglądających tę stronę.

Powiadomienie o plikach cookie

Używając tego serwisu, wyrażasz zgodnę na naszą Polityka prywatności oraz Warunki użytkowania.

Account

Navigation

Szukaj

Szukaj

Configure browser push notifications

Chrome (Android)
  1. Tap the lock icon next to the address bar.
  2. Tap Permissions → Notifications.
  3. Adjust your preference.
Chrome (Desktop)
  1. Click the padlock icon in the address bar.
  2. Select Site settings.
  3. Find Notifications and adjust your preference.