KemoSabe dokładnie z takiego samego wychodzę założenia. Jeżdżę takim autem nie na jakie mnie stać ale na utrzymanie jakiego mnie stać i tak jak jest lepiej jeżdżę lepszymi, jak kasę pompuję w coś innego i potrzebuję kasy schodzę z jakości auta i tak np ostatnio zszedłem z Volvo S80 do poziomu popularnego kompakta 1.6 + LPG, bo nie stać mnie na nieprzewidziane wydatki i co najwyżej może mnie zaskoczyć kilka stówek a nie kila tys.
Kolega ma e38, w 1.5 mca wrzucił w nią 6 tys, auto warte z 20 tys, rzeczy które są obowiązkowe (tarcze, klocki, wahacze, końcówki drążka) jak i nieprzewidziane (awaria skrzyni) a wczoraj jeszcze padł mu tuner radiowy-na taką sytuację w obecnej chwili nie mogę sobie pozwolić, bo każdy grosz idzie w ważniejsze sprawy, dlatego kręcę kilometry mniejszym, prostszym autem, w którym za 6 k zrobiłbym kapitalkę silnika, zawieszenia, blacharkę itd.
Nie mam parcia na jazdę "na pokaz", jadę autem tam gdzie chcę, w wakacje nie szczypię się czy mogę sobie pozwolić na wyjazd 20km odl nad jezioro czy 1600km na Chorwację-wiem, że mam sprawne auto, na które w danej chwili mnie stać. Mam znajomych co właśnie kupują na pokaz, np duża buda+duża pojemność, a potem trzeba gdzieś podjechać razem to się oglądają czy wezmę swój, bo taniej będzie żenada jak dla mnie maksymalna.
Auto to środek transportu, który jak każdy środek drenuje kieszeń, ale jest przydatny, dlatego nie muszę się zastanawiać czy gdzieś podjechać, ot biorę kluczyki i jadę, a nie auto stoi bo albo niesprawne albo rezerwa świeci się już od 80km a wypłaty nie było.