Ja jestem skutecznie mentalnie wyleczony z "premium". Owszem, mają różne zalety jak komfort, design(dyskusyjne), jakość(cokolwiek to znaczy), ale wad jeszcze więcej. Mogę od razu napisać - stać mnie na taki samochód i to z salonu.
Co nie znaczy , że męczę się jakimś TICO czy Zaporożcem. Uznałem, że w moim przypadku maximum to coś wielkości kompakta o sprawdzonej konstrukcji - doskonale sprawdzi się w codziennym uzytkowaniu w mieście i na dłuższe wyjazdy- ja wybrałem Giuliettę (faktycznie trochę jej blizej do premium (silnik i lakier na pewno jest z tej lepszej półki) ale jestem zadowolony, choć równie dobrze mogło paść na Astrę czy Focusa). Na ich tle np. Audi A3/4 czy Mercedes A/B klasse są zdecydowanie przeszacowane względem przeznaczenia. Ale są ludzie co chca takowe mieć i koniec- nieważny koszt. Pojazdy premium kupuje się głównie na firmę i wpisuje w koszty. Dlatego głupia żarówka na składzie Mercedesa będzie kosztować x razy tyle co w składzie Opla. Bo jej cena jest przewidziana do zaksięgowania w pozycji - koszty. Czasem taki pojazd premium pełni funkcję przypisaną do tzw.: "dresscode'u" i nie ma rady - musi być jak garnitur na ślubie ale też w ramach kosztu do odpisu. Nikt poważny nie kupi Audi A8 czy Mercedesa S-klasse na prywatny rachunek - tak na zachodzie po prostu nie ma. Ja mogę napisać,że zauważyłem juz przed laty, że nawet bardzo zamożni ludzie z bogatej Europy Zachodniej często powożą na co dzień zwykłym Punciakiem/Corsą itp i w niczym im to nie przeszkadza. A w garażu stoi firmowy np. Range Rover - no ale on jest kosztem, odpisem podatkowym i tylko dlatego stoi w garażu czekając na poważniejsze wydarzenia z życia firmy oraz ew. wakacje, które też zostana wpisane w koszty reprezentacji, reklamy albo szkolenia. To tyle o nowych autach. Rynek uzywek ma inne prawa, niemniej przecietnego amatora pojazdów z rynku uzywanych też na ogół nie stać na porządne utrzymanie używanych premium bez druciarstwa, chyba że chodzi o klony przerobione z masówek ale nikt mi nie wmówi,że utrzymanie uzywanego Bentley'a jest tanie. Smiem twierdzić,że do codziennego uzytku i to na lata zwykły zupełnie nie premiumowy Avensis będzie zdecydowanie lepszym wyborem niz dajmy na to premium w postaci A6 czy BMW 5.
Jak przed laty blisko 25 sprzedałem Malucha i kupiłem Poloneza byłem zaszokowany komfortem Poloneza. Teraz jak przesiądę się ze swojej Alfy choćby do Mercedesa E to owszem różnicę namacalną czuję ale szoku już nie...możliwe że w Rolls-Royce bym poczuł ale nie było mi to dane.
,