No i stuknęło Outlanderowi 150kkm. Podsumujmy więc.
Na początek awaryjność, bo to pójdzie szybko: nic się nie zepsuło.
Wymieniłem (w kolejności) tarcze z klockami z przodu (fabryczne tarcze mają tendencję do bicia, komplet Brembo rozwiązuje problem), łączniki stabilizatora przód i koncówki drążków kierowniczych.
Dalej koszty, bo to też szybko:
Pali w trasie 5.5-6.5l, na autostradzie 7-7.5l (tempomat na 130), w mieście (Śląsk, więc dużo dróg przelotowych i mało korków) 6.5-7.5l. Niemiecka myśl techniczna w postaci 2.0TDI potrafi być oszczędna.
Koszty serwisu to już gorzej. Zwykły przegląd 1300-1800zł, wymiana rozrządu ok. 2300. ASO Mitsubishi jest drogie ale poza tym złego słowa nie można powiedzieć - starają się, zawsze kompetentni, zawsze wszystko zrobione jak trzeba.
Komfort. Tutaj różnie, bo z jednej strony silnik o kulturze pracy wiadra gwoździ, z drugiej genialnie rozplanowane nadwozie i mnóstwo uprzyjemniających podróż dodatków. Dobre audio RockfordFosgate, mnóstwo schowków, całkiem wygodne fotele (mimo kiepskich możliwości regulacji), bardzo intuicyjna obsługa.
Długa lista wyposażenia, fajne dodatki (głosowo sterowany BT, doświetlanie zakrętów, biksenony), w tym dwa absolutnie genialne: 1 to osobny chłodzony schowek na napoje (tak naprawdę to całkiem przyzwoitej wielkości lodówka) a 2 to dzielona tylna klapa (niezastąpione latem i zimą, można usiąść i założyć buty, rolki, łyżwy, narty, cokolwiek).
Kanapa w trzecim rzędzie (auto jest siedmioosobowe) nie nadaje się do wożenia ludzi ale jeśli dać tam dzieci w fotelikach to sprawdza się genialnie. I nawet zostaje jeszcze całkiem przyzwoity kawałek bagażnika!
Sam bagażnik jest bardzo duży, tylna kanapa daje się przesuwać, składać oparcie lub składać cała (elektrycznie, guzikiem od strony bagażnika). Można też regulować kąt oparcia.
Auto ma mnóstwo uchwytów na kubki, przyciemniane tylne szyby i różne drobiazgi czyniące je bardzo rodzinnym. Brak nawiewów z tyłu nie przeszkadza bo są nawiewy na tył pod przednimi siedzeniami - zimą tylny rząd nie marznie. Latem klima okazała się bardzo wydajna.
Plastiki może nie najwyższych lotów ale dobrze wszystko zmontowane bo nic nie trzeszczy i się nie telepie.
Prowadzenie. Pomijając hałas silnika to reszta bez zarzutu. Auto nawet przyzwoicie skręca, nie buja się, zawieszenie dość sztywne ale wciąż jeszcze w miarę komfortowe. Mogłoby tylko pracować ciszej. Między Outlanderem a ASXem jest duża różnica w komforcie pracy zawieszenia.
AWD pozwala fajnie jeździć w zakrętach po śliskim, przydaje się też zimą (w górach i nie tylko) czy latem w lesie lub w dojeździe do plaży.
Prześwit jak na SUVa nieduży (18cm) więc w teren nie bardzo ale krawężniki czy gruntowe drogi mu niestraszne. Do wakacyjnej jazdy starczy.
Osiągi zadowalające. Silnik oddaje moc w wąskim zakresie obrotów ale oddaje jej wtedy na tyle dużo, że umiejętne operowanie skrzynią biegów pozwala zostawić z tyłu wielu zdziwionych kierowców lub bezstresowo wyprzedzać TIRy na zwykłych drogach.
Podsumowując: auto na rodzinne wakacje. Do codziennej jazdy nadaje się jak każde inne ale przewagę pokazuje dopiero gdy trzeba połknąć górę bagażu i rodzinę, a następnie dowieźć to wygodnie w jakieś ciekawe miejsce. I nie musi to być wyasfaltowany parking przed hotelem.
Dla mnie to auto jest trochę jak wierny pies. Może i ma wady, ale wiernie będzie służyć zawsze gdy będzie potrzebne. Można mu zaufać i na nie liczyć.
I epilog: miałem ostatnio okazję kupić nowego Outlandera (2015) w świetnej cenie (duuuużo niższej od tej za którą stoją w salonie). Wahałem się cały weekend (akurat tyle czasu miałem do namysłu). Cena i formalności nie były problemem (leasing), właściwie jedyne co trzeba było zrobić to się podpisać.
Stary Outlander został bo... jest zbyt fajny żeby się go pozbywać. Jeszcze mi się nie znudził. Sam w to nie mogę uwierzyć.