Przez deko ponad miesiąc zrobiłem juz przeszło 2tyś km Golferem. Kupiony jako nowy w ostatnich dniach pździernika.
Poczyniłem pewne spostrzeżenia. Być może będą cenne dla osób które do tej pory Golfa czy też w ogóle VW nie używały.
Do tej pory używałem głównie różne Fiaty/Alfy, Mitsubishi i Daewoo/Chevy. To są samochody które używałem dłużej niż kilka dni, a najczęściej było po kilka lat i ponad 100tyś km.
Piszę o tym, bo niektóre rzeczy w VW są dla mnie nowe.
Zacznę od rzeczy oczywistej, opisywanej już w innym wątku odnośnie silnika 1.0 TSI.
Żadne auto moje/rodziców (włącznie z Seicento, Matizem i maluchem), nie paliło mi mniej.
Spalanie tego silnika jest mega rewelacyjne. U mnie od początku użytkowania średnia pokazuje 5,7
Każdy ma inne trasy, więc jeden może mieć i 4l/100km, a inny 20l/100km.
Ja porównuje swoje trasy i te samochody którymi jeździłem. Nigdy nie było lepiej. Koniec i kropka.
Osiągi i dziwne zestopniowanie skrzyni biegów, tez już opisywałem w wątku z silnikiem.
Teraz trochę o aucie jako takim.
Pierwsze co mi wpadło w oko, to jak mi gość przy odbiorze auta pokazywał co jest pod maską.
Nieistotne co tam było, bo to jest w każdym samochodzie, ale....maska jest na teleskopie. Nie trzeba jej podpierać żadnym drutem.
To miałem do tej pory tylko w Alfie 159. A Golf to zwykły kompakt i to wcale nie jest droga wersja.
Dlaczego inni producenci tego nie stosują?
OK, maski jeszcze sam nie otwierałem, ale na pewno otworzę jak trzeba będzie dolać płyn do spryskiwacza. Zawsze mnie irytowało to babranie się zawsze brudnym drutem do trzymania maski.
Kolejna sprawa to wyciszenie wnętrza.
Siedzę sobie w garażu podziemnym, gadam przez telefon i widzę obok przejeżdżające czasem samochody. I tych samochodów prawie nie słychać!
Aż raz uchyliłem drzwi, żeby sprawdzić czy je słychać, bo może to jakieś hybrydy się same trafiają jadące na silniku elektrycznym
Nie, z uchylonymi drzwiami, te samochody normalnie warczały. Rewelacja
To samo co powyżej przy działających wycieraczkach.
Jak gra choćby radio i jedziemy nawet i 50km/h, to wycieraczek nie słychać wcale. Nie że po szybie jeżdżą, ale silnika nie słychać i takiego charakterystycznego dźwięku jak się zatrzymują i ruszają.
Na postoju słychać i wyciszonym totalnie radiu.
Bardzo fajna sprawa
Ruchy kierownicą.
To jest mocno subiektywna sprawa, ale moim zdaniem chodzi prawie tak lekko jak we Fiatach z trybem City.
We Fiatach jest to lepsze, bo jest wybór City/Normal, ale w tym Golfie jak dla mnie prawie idealnie
Przyciski dookoła są podświetlone. Wszystkie bez wyjątku. Sterowanie szyb z tyłu też!
Nie ma macania po ciemku co gdzie jest. Serio wszystko się świeci. Dla mnie to kompletna nowość.
Na drzwiach kierowcy świecą się wszystkie cztery przyciski do sterowania szybami, a nie tylko jeden, ten kierowcy.
Same szyby są wszystkie elektryczne (co jest normalne), ale też i wszystkie automatyczne. Co oznacza, że przyciskamy przycisk i szyba zjeżdża do końca. Każda!
Tak powinno być zawsze!
To mam w Mitsubishi Lancer, ale wiem, że producenci lubią na tym oszczędzać i np tylko szyba kierowcy jest automatyczna, albo nawet i tą trzeba trzymać.
Sterowanie "radiem".
Jestem typem który nie czyta instrukcji. Zawsze mnie wkurza jak ktoś projektuje coś tak, że trzeba się mocno domyślać. Albo jakaś ukryta funkcja, gdzie trzeba przytrzymać przycisk 3-5 sekund, itp.
W ogóle nie miałem problemów z czymkolwiek. Raz się pytałem na kąciku VW co z czujnikami ciśnienia w kołach. Dostałem info, że wykasowanie ich jest właśnie w panelu radia. Łatwo znalazłem.
Cenię to bardzo, bo widac że ktoś poświecił swój czas, aby nie poświęcali go później użytkownicy
Odnośnie radia, to sterowanie głośnością jest korbką, a nie przyciskami.
Zwracam na to uwagę, bo w poprzednim Mitsubishi miałem jakiś wypasiony system audio, z wyjeżdżającym ekranem i cudami, ale sterowanie na przyciski. Znacznie trudniej trafić.
Wiem, że jest na kierownicy, ale czasem odruchowo człowiek sięga w stronę radia i ręką trudno w przycisk trafić. A gałkę się łapie i trzyma, nawet jak jest mała.
Sam komputer tez fajnie liczy zasięg i spalanie średnia.
Zasięg zlicza z dosyć dłuższego odcinka po spalaniu średnim. W poprzednich autach to mocno falowało i było zależne od ostatniego krótkiego odcinka. Jak jechałem pod górę, albo wyprzedzałem, to spadał drastycznie, aby zaraz znowu wrócić do innego poziomu.
A odnośnie spalania średniego, bo aktualizuje je dosyć często.
W Mitsu bardzo często mam tak, że np jadę ze zdjętą nogą z gazu (spalanie średnie powinno spaść), a widzę że spalanie wzrosło....bo kilometr wcześniej wyprzedzałem.
Taka głupota jak dno bagażnika. Zawsze to był jakiś kawałek cienkiej płyty pilśniowej czy inny shit. Tutaj to jakaś solidna decha jest. Można nią zabić Robi wrażenie.
Niby pierdoła, ale jak się zagląda pod nią, to jednak znacznie wygodniej tym operować, niż czymś dyndającym się.
Solidność wnętrza jest świetna. Nie chodzi mi o miękkie plastiki, bo to nie jest mi do niczego potrzebne.
To wnętrze się nie odkształca. Czy to ciągniesz za klamkę, czy opierasz się o tunel środkowy (wychylając się po bachory do tyłu ). Wszystko jakby zrobione z betonu, nie do ruszenia.
Schowki wszystkie wyłożone jakimś materiałem (kieszenie w drzwiach też). Włożysz klucze i nie brzęczą. Bardzo fajna sprawa.
Prowadzenia samochodu nie potrafię ocenić. Moim zdaniem jest zwyczajnie nijakie. Ani dobre, ani złe. Takie zwyczajne.
Być może mają na to wpływ opony o profilu 65, ale pewnie tez mają wpływ na to, że jest raczej komfortowo.
Znalazłem jedną niedoróbę projektową.
W poprzednim Mitsu, jak chciałem złożyć oparcia tylnej kanapy, to ciągnąłem takie "diwajsy" w bagażniku. Przecież dlatego się składa te oparcia, bo się stoi przy bagażniku z czymś długim, nie?
W Golfie jest oldskulowo i trzeba składać fotele z oparcia. Te są dosyć blisko i da rade sięgnąć jak się stoi przy zderzaku, ale moim zdaniem tego brakuje.
To prosty Golf, ale rozumiem "magię VW". Te auta da się lubić, przyjemnie się je użytkuje, a płaci się za czas poświęcony przez projektantów.