w 2001 roku to ja o ile dobrze pamiętam jeździłem daewoo nexia. Jak mi tata pożyczył oczywiście. Ale potem niexię ukradli i jeździłem tylko pociągiem i tramwajem. Jestem z takiej patologicznej rodziny, która nie posiada krewnych w Niemczech, do których miałbym jeździć i się podniecać ich motoryzacją. Co więcej, nigdy nawet w Niemczech nie byłem, bo kierunek to jest mało wakacyjny, a robotę mam na miejscu. Z domu wyniosłem wartość taką, że samochód ma być możliwe tani, prosty i nie nadwyrężać budżetu. I tak też robię, dlatego przerobiłem już kilka daewoo, fiatów czy nowszych Koreańców. Prostych, tanich, zwykłych. Gdyż zasadniczo samochód to tylko samochód. Każdy ma koła, silnik, różnica jest taka, że w jednym jest trochę ciszej albo więcej miejsca, a w innym nie. Ostatnio podjąłem decyzję o zakupie kolejnego zwykłego auta, więc dołożyłem trochę i auto to zamiast podstawowego silnika posiada taki 200KM. Ale jakby miał 100KM to też by jeździł. I opisuję swoje wrażenia. W porównaniu z tym, czym jeździłem ostatnio czyli Suzuki Swift 92KM albo Kia Rio 109KM to Astra 200KM jest jak dla mnie super szybka. I tyle tego podniecania. Jakby nie była to też bym jeździł i raczej nigdzie nie dojechał bym później. Do tego ma duży bagażnik, więc mogę przewieźć szafkę z Ikei, albo bieżnię, jest całkiem cicha, mało pali i ma ogrzewaną kierownicę, bo mi marzną ręce. Teraz w zimie na pewno bardziej sobie cenię tę kierownicę niż te 200KM. Dla mnie to tylko samochód. Taki kupiłem, więc z takiego posiadania opisuję wrażenia. Nie mam doświadczenia ze starymi BMW, nowymi też. W ogóle nigdy nie prowadziłem żadnego BMW czy nigdy nie tankowałem oleju napędowego. I co z tego? Nic.