Zawartość dodana przez p i p p
-
Dwa małe teściki. Fajna Dacia i fajne Suzuki.
> A w przypadku cięższej Dacii, > która ma 90 KM i też 5 biegową skrzynie nic o tym nie wspominasz... Z racji przełożeń, niedobór biegów w dieslu mniej boli niż w benzynie. Oczywiście takie ma się tylko wrażenie bo na logikę silnik z węższym zakresem obrotów użytecznych powinien mieć więcej biegów. Ale nie chciałem zanudzać. Oczywiście jest Lodgy z 6-biegową skrzynią, ale ma już 107 KM. W Suzuki trzeba mieć CVT, żeby mieć ich 7 (sztucznych) lub diesla, żeby mieć optymalne 6. > Pomijam już tragiczne wnętrze Lodgy Nie można tego pomijać. Ono jest tandetne, ale takie właśnie musi być. Tanie auto - tanie wnętrze, wszystko pasuje. A powtarzam: Nie skrzypi! > ale mi się to auto po prostu nie podoba z zewnątrz... jest > paskudne. Nie ma to żadnego znaczenia. Szczególnie w Polsce, gdzie na 10 dziewczyn, 9 jest ładnych. Nie ma czasu, żeby się rozglądać po parkingu. > A tak swoją drogą, ktoś już tu zauważył Nie ktoś tylko KoNik, ale on tęskni za Gierkiem i jego opinie kończą się wraz z nadejściem stanu wojennego. > dorabiasz niesamowitą ideologię do marki, która nie jest > marką szczególną i nigdy nią nie była... Wystarczy podnieść głowę poza utarte stereotypy i poczuć motoryzację sercem. Nie tylko ładne nadwozie i 500 koni. Ale ogarnąć wszystko, całą drogę powstania samochodu i wtedy można poczuć coś więcej. Ja współczuję tym, którzy tego nie potrafią bo to smutne i rozumiem hasła do dorabianiu. Ja się dzielę prawdziwymi, moimi wrażeniami, nie mam interesu w promowaniu jakiś marek. > jarać się można Alfą Romeo Ja uwielbiam się jarać AR. Szczególnie przednionapędowymi Alfami z silnikami 2.0 JTDM z...Suzuki SX4. Jimbo, chodź, pojaramy się Alfą. Błagam Cię. Alfa to utarty schemat. Narzucona, bzdurna ideologia...to już moja jest lepsza bo MOJA z mojego serca, a nie wzięta z półki z bestsellerami w Tesco. > Subaru Boxerami i SAWD zawsze się jaram. > czy Volvo... Volvo...które jest Focusem z silnikiem...z Suzuki SX4? Ale powiem Ci, które Volvo mnie jara: S80 1.6d. Downsizing extreme. Serio. > ale > DACIĄ? Czym się niby wyróżnia? Już Ci mówię. Jara mnie sam powrót Dacii na rynek. Być może z racji tego, że pasjonowało mnie za dawnych czasów rozróżnianie Dacii 1300 od Renault 12. Jara mnie to, że symbol biedoty (Rumunia) produkuje samochody pod swoją marką, podczas gdy nasza zielona ojczyzna na Żeraniu produkuje myszy w ścianach i gołębie na dachach. Jara mnie to, że Dacia, która spóźniła się jakieś 15 lat na rynek, radzi sobie fantastycznie. Jara mnie to, że wyprodukowała tak fantastyczny, bezkonkurencyjny, tani, wzbudzający sensacje samochód jak mój pickup. Jara mnie to, że auta, które robi są połączeniem prostoty z oryginalnością. Jara mnie to, że nowe auto zmusza do siedzenia pod nim w kanale z puszką Bitexu w ręce, co nie jest - wbrew temu co mówi KoNik - wygodne. Jara mnie to, że Dacia wymusza na użytkowniku techniczne umiejętności obsługi samochodu z racji niedoskonałości, niedoróbek i taniości produkcji. Jara mnie to, że taka Dacia zabiera na wycieczkę w czasie. Człowiek od razu sobie przypomina jak się siedziało w kanale z ojcem, wujkiem czy dziadkiem pod zdobytym, nowym samochodem czy to składakiem czy to przy zmianie karoserii gołej czy tam uzbrojonej i uzupełniało konserwację. Każdy fanatyk motoryzacji marzy, żeby mieć w garażu fabrycznie nowego Merca W123, Poloneza czy Opla Mantę. Ale takich możliwości nie ma. I żadne auto - poza Dacią - tego nawet nie przypomina, a ona właśnie tak. I za to jaram się Dacią. > W takim razie Nokia 3310 jest lepsza od iPhona 5? Oczywiście, że jest. Pamiętam jakie emocje wzbudzała komórka. Siedzę...przy stole...bez kabla...albo poczekaj...wyjdę do ogrodu...i gadam z wujkiem, który jest w USA - rewelacja. A teraz patrzy się na iPhona 5 i co? Biały masz, chciałeś biały? Mhm...a rysuje się łatwo? Mhm, a jak długo Ci bateria trzyma? Mhm, a widziałeś tych golasów na teledysku Margaret? Czekaj, puszcze ci...mhm, fajnie...szybko ci chodzi sieć...mhm... No po prostu emocje jak przy wypadku Hanki Mostowiak. Zrozum, że teraz wszystko jest łatwe, wygodne, śliczne, cukierkowe. Jest tego tak dużo, że chce się...zwrócić. A prawdziwie fajne rzeczy są ułomne bo zmuszają do działania, kreatywnego myślenia i dają poczucie, że jesteśmy po prostu ludźmi. A charakter Lodgy czyli połączenie wygody z techniką specjalnej troski BARDZO przypomina to, co KoNik ceni w swoich zabytkach. Wygoda + troska. Wszystko oczywiście z zachowaniem proporcji, ale ja to widzę i ja to czuję. A Alfa Romeo to jest dziś ładny gadżet, łatwy, mało wymagający, nie trzeba nic robić...można leżeć i pachnieć. Bo najczęściej nic innego się nie potrafi... Oops... Pozdrawiam.
-
Dwa małe teściki. Fajna Dacia i fajne Suzuki.
> uderzyłeś w sedno - TAK E32 jest masakrycznie różne od W126 No, to nie odmawiaj mi różnic, które ja widzę. > A teraz porównaj E60 do W211. Są różnice. Zacierają się przez ogólną tendencję do izolowania kierowcy od maszyny, ale są. Jednak zgadzam się, że w klasie klasycznych karet auta się upodobniają. Dlatego tak lubię auta w jakikolwiek sposób inne niż klasyczne, 3-bryłowe, nudne pudła. A Lodgy i SX4 nie są klasyczne! > bardzo grubą - ostatnie co akceptuję to W140/E38 i Nivę Nie mówimy o UŻYTKOWANIU tylko ideologii. W140 i E38 to przejaw gigantomanii. Ale zobacz jak się zamykamy w niemieckiej klasie premium. Motoryzacja to coś więcej. > prawda prawda, wyżej Ci napisałem dlaczego Mhm, Twoje różnice są bardziej różne niż moje. > i nie prawdą jest że te czasy są pokrewne Ja byłem na prezentacji W140 w 1991 roku! Nie mów mi o braku pokrewieństw. > porównaj sobie Ładę 2101 do tej swojej Dacii to > zrozumiesz dlaczego - a no dlatego że nawet ruskie kacapy w takiej prościutkiej Ładzie > potrafiły zawrzeć emocje, potrafiły wcisnąć coś niepotrzebnego, jak np chrom na desce Nie ma co porównywać. W swoich czasach 2101 była wschodnim Focusem. Lodgy można porównać do miksu Nysy z Multiplą. 2101 ma wartość teraz...poprzez chrom, a Lodgy ma wartość...też teraz, poprzez charakter. Ale co ja mówię? 2101 była gównianym Fiatem 124. To nie był nawet Focus. To był kurczę ruski Mercedes Citan. > obydwa te silniki do niczego się nie nadają Właśnie, że się nadają. Ciekawią, są różne. > podobnie jak całe te auta (w kwestiach ideologicznych > podkreślam) No właśnie o tym piszę. > Postawione przy Wołdze są ciekawe jak zeszłoroczny śnieg na podlasiu Teraz tak, ale w swoich czasach znaczą więcej niż GAZ 24 w swoich. > strojenie gaźnika NIE JEST FAJNE A właśnie jest! A wiesz dlaczego? Bo nie da się opisać jak dobrze wystroić gaźnik. Robiąc to trzeba to czuć. > E-type? E-type mnie tylko śmieszy...jak Louis de Funes zrobił mu miejsce na kolejne cylindry. > Każde, są łatwe i niewymagające. Są zupełnie różne. Śmieszne, że najłatwiejsze i najnudniejsze jest auto najstarsze: Audi '96. Rumuński pickup '11 jest taczką praktyczną i bezlitosną. A Toyota '06 jest autem szokująco trudnym. > Masz je na wyciągniecie ręki A Ty masz na pozwolenie ministra Nowaka? > podobnie jak testy na które możesz sobie chodzić i pisać dyrdymały Faktycznie, lepiej było dawniej jak się grzebało w garażu, a potem jeździło bez prawka po osiedlu. > czyli w UŻYTKOWANIU jednak ? Nie. W JEŹDZIE. Użytkować to można kubek do kawy...chociaż smakosz powie, że kubek jest to PICIA. > dane techniczne... przypominasz audiofila co ogranicza się do studiowania tabelki z tyłu gazety > AUDIO Skoro ja się ograniczam wg Ciebie to trudno. Będę się ograniczał dalej. > przemyśl to, czasu coraz mniej żeby spróbować czegoś fajnego Za 30 lat moje Audi będzie w wieku Twojego W108. Cierpliwość uświęca. Bo naprawdę mam na codzień kontakt z techniką historyczną, nie mam ciągu na żółte blachy, ale pochwalam. Tylko nie w taki sposób, na Boga! > bzdura, w niczym się nie zamykam, jeżdżę przeróżnymi pojazdami i bardzo surowo je oceniam według > moich własnych kryteriów Właśnie widzę. Lodgy pralka, SX4 lodówka, MX-5 zmiotka, GT86 szufelka, Focus blender, Octavia mixer, Sportage żelazko, Note szczotka do kibla. > Ja myślę że dorabiasz wątpliwą otoczkę do pojazdów które jednak mimo wszystko wypadną gorzej niż Ci > liderzy w codziennym użytkowaniu. Wreszcie napisałeś coś prawdziwego. Dokładnie! One wypadną gorzej w ogólnych, syntetycznych, bezmyślnych, prasowych kategoriach. Są gorsze w antymotoryzacyjnym rozumieniu. I właśnie dlatego, że są inne, "gorsze" to mają charakter i dlatego budzą u mnie radość. A jeśli uważasz, że ja dorabiam (ciekawe po co) to ja uważam, że Ty nie czujesz tych aut, które masz, a po prostu naśladujesz modne hobby z kanału Discovery. Tak jest? > Dorabiasz ideologię na podstawie swoich odczuć A na podstawie czyich mam to robić? Zasłyszanych? Czy może na podstawie świętych prawd o pięknie Alf i jakości Mercedesów? > wyimaginowanego wrażenia że Ci producenci o Ciebie bardziej dbają, co jest bzdurą Niech producenci dbają o siebie we właściwy sposób. Trochę więcej dobrej woli, a mniej zacietrzewienia i żalu, że Samara miała ekonomizer zamiast chromu. > to Ty nie wiesz czemu ja to robię, ja wiem bardzo dobrze, czego dowodem niech będzie to że wiele > osób tym skutecznie zaraziłem No to mnie uspokoiłeś. Zarażaj dalej. Ale na nowoczesny świat to wziąłeś szczepionkę w podwójnej dawce. > ja ją rozumiem doskonale, chodzi tylko i wyłącznie o $ Dlatego właśnie nie rozumiesz. Liczę, że chociaż czujesz...bo jak nie...to cóż, żal...jak nie widzieć nigdy morza... > Znam wielu ludzi którzy UŻYWAJĄ pojazdów Powiedz jeszcze, że ich używają między punktem A, a punktem B. Wiesz ile mówi taki txt? Tyle ile taki: "...polecam, Jan Nowak". > bez dorabiania ideologii tam gdzie nie ma na nią miejsca. Na litość boską samochody to nie przeglądarki internetowe, które g.... wszystkich obchodzą bo liczy się www. > I ja takie podejście super szanuje, na tyle bardzo że chowam ogon pod siebie i przyznaję rację > co do tego że mój garaż to bezsensowne złomy. One nie są bezsensowne. One są tylko identyczne w Twoich kategoriach. > Ale nie schowam ogona przed dorabianiem ideologii do plastiku Powinieneś przejść drogę od montera w fabryce, mechanika w ASO po sprzedawcę...to byś nabrał szczątkowego szacunku do plastiku. > kazdy ma swój punkt widzenia Twój jest wyjątkowo stały...ale jest z metalu więc przykorodował do podłoża, nie Twoja wina... Pozdrawiam.
-
Dwa małe teściki. Fajna Dacia i fajne Suzuki.
> lubię sedany, po prostu mam sprecyzowane wymagania estetyczne i funkcjonalne - czy to źle? To bardzo dobrze, ale czemu ma służyć udowadnianie, że W126 jest inne niż E32 i jednoczesne mówienie, że Kia Sportage jest taka sama jak BMW 1-er? Dzielisz grubą kreską motoryzację właściwą i pralkową. Chociaż wiele razy Ci mówiłem, że gdyby na dawne, piękne czasy przełożyć dzisiejszy, designerski bullshit to wyjdzie, że masz właśnie kilka takich samych kredensów i dorabiasz ideologię o zapachu monachijskich i stuttgarckich ulic. A to nie jest prawda! Trzeba pasjonować się dawnymi i dzisiejszymi różnicami technicznymi. Sam fakt, że Dacia może mieć małe uturbione 1.2, a Suzuki może mieć zmiennofazowe 1.6 jest tak samo fajne jak Twoje wsłuchiwanie się w Ładę i Wołgę. Fakt, że można sobie włączać, wyłączać, blokować napęd tylnej osi jest równie fajny co strojenie gaźnika. > teoretyk gawędziarz od oczu to są tacy lekarze, teraz mam co do Ciebie pewne podejrzenia które > wiele tłumaczą Ha ha ha. Od wyglądania to nic na tym świecie dobrego nie powstało. > A ja myślę że jesteś wygodny. Mhm, a które moje auto to sugeruje? > Jeździsz na jakieś idiotyczne jazdy testowe i porównujesz sposób > działania przełączników. Właśnie nic nie klikam. Fotel, kierownica, biegi i ręczny. Nic więcej mnie nie obchodzi. Tylko w podstawach szukam charakteru. > Szukasz natchnienia tam gdzie go nie ma Właśnie nie muszę szukać. Ono samo przychodzi. > szukasz czegoś czego > producenci już dawno nie maja zamiaru dawać w swoich produktach. Mylisz się i to bardzo! Bo esencja jest w danych technicznych. A dane zajmują tyle samo miejsca w E12 co w Octavii TDI. Mimo, że są na rynku auta totalnie syfiaste jak nowy Focus, cały czas jest to realny, techniczny zespół części, o których można wiele pisać. To nie jest 244 w garażu w Astra czwórka na konsoli. > Prędzej czy później to > zauważysz. Jeśli mi się nie znudziło mając siwy łeb to już mi się nie znudzi nigdy. > Niestety ciekawsze rzeczy wymagają odrzucenia wygody, poświęceń. Zamykasz się w swoim świecie, sprecyzowanym, monotonnym bardziej niż telenowela, określasz sobie ramy, za które nie wychodzisz...więc poprawiam to co napisałem na początku. To źle. > Powodzenia w odróżnianiu Kia Ceed CRDI, od Focusa TDCI i Octavii TDI To też da się zrobić. A sens mojego posta był taki, że pozornie gówniany, rumuński vanik jest zdecydowanie fajniejszy od przywołanych przykładów, a SX4 jest dowodem, że nie naśladujemy "liderów". I nie jest to spowodowane tym, że "wygląda fajniej". Bo fajniejsza jest technika i otoczka związana z produkcją czyli z esencją motoryzacji. A to co robisz jest fantastyczne, tacy maniacy powinni dostawać dofinansowanie z Unii, ale czasem mam wrażenie, że nie wiesz i nie rozumiesz dlaczego to robisz. Ale w sumie to nie ma znaczenia. Bo brak jakiegokolwiek zrozumienia motoryzacji (powiedzmy nowoczesnej) nie odbiera Ci kompetencji do robienia dalej swoich dziwnych projektów, za które trzymam kciuki. > Wszystkie te fury to taki "szum tła". Zagadka detektywistyczna: Wiesz co można wydobyć z szumu tła? Samą esencję, prawdę, sens i powód. > Nadają się du UŻYWANIA i tyle. Było całkiem niedawno...i pamiętam, że pisałem, iż nie ma czegoś takiego jak UŻYWANIE. - Wychodzisz kochanie? - Tak, muszę UŻYĆ samochodu. > Ale nie do dorabiania ideologii Ideologię można dorobić do Wołgi - choćby UBecką. Ale z przekonaniem. Powiem Ci tak: Wystarczy to lubić, a reszta sama przychodzi. Ten uśmiech, te testy i teksty. Ale jeszcze coś zauważyłem. Że z takim nastawieniem emocjonalnym, nie da się nie snobować. Ty się snobujesz na metalowe relikty przeszłości. Ja na antydesignerską retorykę i techniczny onanizm. Nie da się kochać obiektywnie i sprawiedliwie. A szkoda. Bo jeśli tak...to oboje nie mamy racji. Pozdrawiam.
-
Dwa małe teściki. Fajna Dacia i fajne Suzuki.
> gdyby chodziło tylko o oczy to nie tykałbym części mechanicznej Chwała Ci, że tykasz...ale chyba każdego znudzi sedan jednej wielkości i aż się chce poznać różnicę pod blachą. > ależ one są identyczne jak te co wymieniłeś, tylko dorabiasz sobie ideologię, o tym piszę Nic nie muszę sobie dorabiać do mojego uśmiechu...no, chyba, że telewizyjne zęby. > mylisz się Dokładnie tak samo się mylę jak Ty. > BMW E12 od W108 od Łady 2103 od Wołgi i od Volvo 244 rozpoznasz zawsze z zamkniętymi > oczami. Chciałeś powiedzieć TYLKO z zamkniętymi oczami. Bo czy to Liebherr czy Staliniec, wszystko jedną śmiercią zginie. Znaczy ruda zje i tyle warta ta blacha. > Po dźwięku, po prowadzeniu, po zapachu. Złośliwie na złośliwość: Dźwięk zasugeruje, w którym zabytku jak zaawansowana jest korozja ukł. wydechowego, prowadzenie udowodni Ci, że kierowca jest bardzo mały przy potędze maszyny, a zapach...każdy sztrucel pachnie starymi ludźmi. > Przy ślepej próbie odróżnienia współczesnych samochodów poległbyś z kretesem. Być może Ty. Ja na ślepo rozpoznam wersję wyposażenia, rozmiar ogumienia i sposób sterowania sprzęgłem. O rozróżnianiu modeli, które mają różne nadwozie czy różny napęd nie wspomnę. > Więc nie opowiadaj bajek o plastikowych karetach, to zwykłe pralki Ani Lodgy, ani SX to nie karety. To Ty masz same karety na jedno kopyto, które można by zrobić na jednej prasie ukradzionej z Togliatti. Opisywane auta to nadzieja, że nie każdy chce mieć iPhone'a, nie każdy lubi browca i nie każdego interesuje prywatne życie gwiazd serialu S jak Szmira. Dacia Lodgy to wielka sprawa dla biednego kraju nowej Unii. Połączenie fajnej jazdy z gospodarką kraju pastuchów. SX4 to wspomnienie lekkich, fajnych technicznie aut japońskich. Bez eko terroru, bez robienia z kierowców tłuków. W aspekcie tym jak ważne, żeby byli jacyś idący pod prąd, Dacia Lodgy i Suzuki SX4 mają większą wartość niż UBeckie relikwie i marzenia o zachodzie w postaci E12 czy W108. Bo zachód już mamy w Polsce, ale ktoś musi nas bronić przed zafocusowaniem. Jeśli Ty wrzucasz wszystko do jednego wora, to faktycznie sprzedaj karety i kup tramwaj...z silnikiem Pendolino. Pozdrawiam.
-
Dwa małe teściki. Fajna Dacia i fajne Suzuki.
> dorobiłeś furę ideologii do dwóch plastikowych pudeł na kołach - tak, ostatnio jeździłem takim sx4 > i dla mnie to dramat na kołach Nekrofilia oplata Ci serce, a chromy oślepiają...wszystko tylko nie oczy. > jakbym miał mieć takie auto to w ogóle bym jeździł tramwajem I chwała Ci za "dekorkację" miast. > chyba Tylko pewnie takim z gazem w korbie. > to zwykła pralka na kołach, jedno i drugie - środek transportu i tyle Środek transportu to Focus, Octavia, Golf i Astra. Oba auta są ponad nimi, ale nie chcesz tego zobaczyć, ani poczuć. Mnie właśnie cieszy w tych autach to, że są ciutke inne i już nie są ohydnie nudne jak wyroby Corollopodobne. Jak tego nie czujesz, przejedź się nago bo widzę, że musisz sobie kopnąć w kółko i jęknąć "AAAA, diagonalna, YEAH"! Albo jak przyhaczysz kolanem o zderzak to "o ja pi...... dzwoń po karetkę". Inaczej chyba nie czujesz, że żyjesz, co? Różnice między samochodami w tych czasach są subtelne i trzeba się na nie uwrażliwić. Zresztą Twój "chromopark" też jest na jedno kopyto czyli kareta z faszystowskiego kraju. A, aaa, aaa...chcesz zaprzeczyć? No właśnie. Więc między nimi jest taka sama różnica jak między SX4, a Focusem. Ty to dobrze wiesz...tylko piszesz na złość.
-
Dwa małe teściki. Fajna Dacia i fajne Suzuki.
> o tym co piszesz to jeszcze nikt w dasterach nie robil wiec moze nei bedzie tak zle 1.5 dCi są trochę starsze od Dusterów. Ale spoko. W firmie mam 3x1.5 dCi. Przebiegi 307, 220 i 111 kkm i w żadnym panewki się nie obróciły. > clae szczecie > ze turbo jest to prostsze i tak samo ze sprzeglem jest zwykle bo nie ma dwumasy I to jest właśnie rozumienie Dacii.
-
Kto da mniej...
> tak chudną jak nie wiem Mamy rok 2013 czy zabłądziłem w czasoprzestrzeni?
-
Kto da mniej...
> 150KM to prochy nasenne dla paralityków, no chyba że Wystarczy Megane Coupe I 2.0 16v...no i musi być żółte bo inaczej to faktycznie kima.
-
Dwa małe teściki. Fajna Dacia i fajne Suzuki.
> ja ino ma gorszy model bo tylko przednionapedowy i z gorszym silnikiem bo tylko 90KM i mam nadziej > ze tu bolaczek nie bedzie przez jakis czas A widzisz! To nie masz gorszy tylko lepszy...nie dotyczy zimy. A silnik też masz lepszy...a gorszą masz tylko skrzynię bo 5-biegową. Ale same przełożenia w 2WD są normalne i nie ma patologicznie krótkiej jedynki, która udaje reduktor. Problem masz tylko z samym faktem dCi. To co zaoszczędzisz na ON, zapłacisz za EGR, czujnik położenia gazu, czujnik położenia wałka, wtryski, podciśnienie turbo, samo turbo, sprzęgło, a ja w moim 1.6 wymienię tylko...olej. Powodzenia.
-
Dwa małe teściki. Fajna Dacia i fajne Suzuki.
> Masz na to jakies dane, czy tak tylo ci sie wydaje? Mam na to doświadczenie z pilnowania 32-sztukowej floty w firmie. (Za takie zdanie nie dopuszcza się do matury, ale niech jest). > Nie sadze, zeby taka Dacia sprawiala wieksze problemy do przebiegu 150-200kkm Może(!) się zdarzyć przypadek, że taka Dacia zrobi taki przebieg bez przygód, ale dCi + 4x4 to potencjalne kłopoty, które są(!) potwierdzone przez znane mi serwisy. I w wielu przypadkach będzie to nawet poniżej 100 kkm. > a pozniej to juz nie jest zmartwienie ani producenta, ani pierwszego wlasciciela Nie jest istotne kto się martwi tylko CZY się martwi. A jeden właściciel nie może zrobić pół miliona? Chyba nie wierzysz, że jedni robią 200 kkm w 4 lata, inni w 10, a inni w 20 i koniec. Są pierwsi właściciele, którzy robią dużo więcej kilometrów. Pozdrawiam.
-
Dwa małe teściki. Fajna Dacia i fajne Suzuki.
> ja ciebie przepraszam Nie masz co przepraszać, ja mam równie "dobry" odpowiednik Dustera dCi 4x4 tylko ze znaczkiem Toyoty. A konkretnie: Dobra RAV4 to 2.0 benzyna manual na średnim wypasie. Coś jak przednionapędowy Duster 1.6. A mam 2.2 D-CAT X czyli największy badziew w top wersji. Coś jak Twoja Dacia. Gratuluję nam obu.
-
Kto da mniej...
> A na początku XX wieku silniki miały po 5, 10 czy 20 litrów pojemności. Wtedy silnik spalinowy był tak normalny jak teraz grafen. > Równie dobrze > można powiedzieć że to były normalne pojemności. Normalna pojemność to silnik, który zapewnia wpisać się w przeciętne warunki ruchu. Wiem, mało precyzyjnie. > Swoją drogą, które modele aut chudną? Słyszałem tylko o Fieście, ale może nie na czasie jestem? Wszystko chudnie, Golfy, "zibenery", SUVy, Clio, P308, Mazdy...nie licząc Opli.
-
Dwa małe teściki. Fajna Dacia i fajne Suzuki.
> Do mnie przemawia Duster, zwlaszcza w nowej odslonie. Z Dusterem jest pewien problem, który zrozumiałem rozmawiając z salonie z potencjalnym klientem. Akcentował, że Duster tak mu się podoba z wyglądu, że aż go skręca, żeby go mieć. Z drugiej strony wspomina wizytę w salonie Opel/Chevy i mówi, że Trax/Mokka mają wnętrze zupełnie innej jakości. On chce mieć zatem wygląd Dustera i wnętrze Chevroleta. Ale to jak chcieć się opalać w nocy. To dowodzi tego, że w ogóle nie rozumie charakteru Dacii. Dacia jest tandetna, zawsze była. I dobrze! Bo jeśli byłaby wykończona jak Audi, sugerowałoby to, że oszczędzono na elementach metalowych, a nie plastikowych. Dacia jest prosta, a właściwie POWINNA być prosta. Odmiana dCi 4x4 już taka nie będzie. Dlaczego? Kadra w rumuńskiej fabryce nie jest na tyle doświadczona, żeby składać łazika marsjańskiego. Więc jak ktoś mało doświadczony poskłada i sprawdzi prosty produkt, można wierzyć w 3 lata gwarancji. Inaczej ma się gwarancję...kłopotów. Dalej dochodzimy do końca gwarancji. Daję sobie głowę uciąć, że 99% klientów Dacii po gwarancji rozstaje się z ASO i nie jest to przejaw sknerstwa podszytego druciarstwem tylko logiczne, racjonalne działanie. Proste auto będzie w dobrej kondycji nawet pod opieką taniego mechanika. To jest droga, aby mieć auto pewne, przewidywalne i na przestrzeni całej eksploatacji, rozsądnie kosztowne. Nie widzę tu miejsca na wygląd Dustera, ale dzięki temu panu, rozumiem dlaczego ktoś wybiera Dustera 1.5 dCi 110 KM 4x4 w top wersji za prawie 70 tysi. Zostaje uwiedziony, ale potem za to płaci, myśląc, że mimo wszystko ma auto tanie w najlepszej wersji. A jest dokładnie odwrotnie. Dacia jest dla specyficznego, staromodnego klienta, który nie nadąża za trendami i żyje w latach 90-tych. Oczywiście samochody rumuńskie trafiają też do "ludzi na czasie", którzy łapią się w wulgarnie sklecone sidła: wygląd + cena i myślą, że Dacia to jedna z marek na wielkim rynku. Tak nie jest, należy o tym wiedzieć i dokonywać właściwych wyborów. Pozdrawiam.
-
Dwa małe teściki. Fajna Dacia i fajne Suzuki.
> Może regulacja fotela góra-dół poprawiłaby to (ta wersja nie > miała). Ja jeździłem z regulacją, fotel max. w dół i całkiem relaksująco. > Nie wyobrażam sobie zmarnowania własnej kasy na takie beeee... Nie uważam, że to zmarnowanie kasy. Dacia to prosta tandeta, a więc bardzo dobra dla ludzi, którzy mają jakieś umiejętności techniczne, posiadają niezłą kulturę techniczną i lubią z niej korzystać. Oczywiste jest, że dla mnie większy sens mają wersje kryzysowe niż top, ale nawet top nie mają technologii, o której nikt nie słyszał. Pozdro.
-
Dwa małe teściki. Fajna Dacia i fajne Suzuki.
> mnie nazwa Lodgy kojarzy sie z lodowka "Moja" wersja miała klimatyzację, miała. > a Suzuki za 94 tysie z wolnossacym 1.6 to faktycznie tanio jak niewiem co Cennikowo na pierwszy rzut wygląda to słabo, ale jak się skupić, pomyśleć o możliwych rabatach to już da się wrócić do racjonalności. > Dobrze ze choc skrzynie > sie nauczyli robili acz wrrrrroc - jakie dzwieki owa skrzynia wydaje? Nie wydaje żadnych...podczas przełączania czy pracy. > Bo w Swicie ktorego mialem 1ka przywolywala wspomnienie Malucha To jest znany problem Suzuki. Skrzynie manualne ma kiepskie. Np. jeździłem Jimnym, który przy przebiegu 100 kkm nie miał już synchronizatorów. Ale prawie każdą Suzę można mieć na automacie.
-
Kto da mniej...
Małe silniki to nie jest rewolucyjna zmiana. One po prostu wracają do normalnych pojemności. Przykłady z dawnych lat to 3-cylindrowy, litrowy diesel Daihatsu i jego sportowa odmiana GTI - benzynowy 1.0 turbo o mocy 101 KM. Potem silniki rosły bo tyły samochody. Teraz doczekaliśmy się, że auta maleją i są coraz lżejsze. Fajnie jakby wróciły czasy, w których 150 KM to była MOC.
-
Dwa małe teściki. Fajna Dacia i fajne Suzuki.
Jestem tuż po dwóch "test drajwach" nowymi modelami marek, które...muszę kochać z racji związków, w których tkwię więc nie będzie obiektywnie. Pierwsze auto to Rumunka, której byłem bardzo ciekaw. Lubię vany, kocham Dacię, a więc Lodgy to powinna być moja miłość. Wersja testowa to Laureate (pakiet w kolejności 3/4 możliwe) ze słabszym, 90-konnym dCi na 5-biegowej skrzyni. Auto drugie to fura Korzeniowskiego czyli nowe SX4 S-Cross w wersji dla lokaja czyli top pakiet Elegance (3/3) z motorem benzynowym 1.6 VVT AllGrip na 5-biegowym manualu. Zacznijmy alfabetycznie, Dacia Lodgy: Powiem szczerze, że interesowała mnie w tym aucie jedna rzecz. Czy będzie to francuski van, w którym przestaje się narzekać na polskie drogi (jak w Berlingo) czy będzie to rumuński wóz drabiniasty do zwożenia słomy z pola przez 6 dni w tygodniu, a w niedzielę na dojazdy do kościoła z dziewiątką dzieci? Dostałem na to odpowiedź, ale to później. Gdy wsiadłem do środka, zreflektowałem się, że za dużo jeżdżę pickup'em i przyzwyczaiłem się, że tylną szybę mam za plecami. W Lodgy tylna szyba zdaje się być po drugiej stronie Wisły. Jest wielka. Ja bym zmienił nazwę na Lobby. Fotel jest miękki. Łatwo się na nim usadowić, ale każdy kierowca Skody na nim od razu zaśnie. Ja poczułem się bardzo dobrze. Kiedy ruszyłem i zacząłem zmieniać biegi, poczułem się jeszcze lepiej. Dźwignia chodzi identycznie jak w moim Loganie, a to oznacza, że chodzi bardzo, bardzo poprawnie. Dużo przyjemniej niż w starym i dużo precyzyjniej niż w nowym Berlingo. Nie mamy żadnych pierścieni, guziczków, wciśnięć ni podciągnięć przy włączaniu wstecznego. Szczyt dobrego samopoczucia osiągnąłem wjeżdżając na nowohuckie nierówności i przejazdy tramwajowe. To jest właśnie auto dla tych, którzy nie lubią narzekać. Drogi wcale nie są dziurawe, ropa przy spalaniu dCi wcale nie jest droga, a rodzina nigdy nie weźmie na wyjazd za dużo badziewia. Czy auto ma wady? Jasne, że ma. Beznadziejne zegary bez wskaźnika temperatury, za małe lusterka i plastiki, z którymi trzeba się...polubić, żeby zaakceptować. Najlepiej przed zakupem zatrudnić się na miesiąc w Tesco do rozkładania PETów z piciem na półkach i potem nie ma mowy o rozczarowaniu. Ale wiecie z jaką miną mówi się o tych wadach? Z taką: A poważnie napiszę, że te plastiki nawet w moim pickupie po 2 latach nie trzeszczą więc... Nie ukrywam, że chciałbym się przejechać Lodgy z silnikiem 1.6 w wersji za 38 tysięcy. Bo skóra na kierownicy i dCi ściemniają bardziej niż sprzedawcy, ale to auto naprawdę jest przyjemne, wszechstronne i po prostu dobre. Wiem już, że Lodgy ma w sobie starego, francuskiego ducha. Ducha, który podpowiadał, że pohitlerowskie płyty betonowe na A4 wcale nie są takie złe. A najbardziej szokujące w tym wszystkim jest to, że - kładę rękę na sercu przed Wami i przed sobą - np. najnowszego Focusa w życiu bym nie chciał i nie kupię, a o nowej Lodgy...na pewno będę myślał. Bo charakter nie mają tylko auta z Top Gear... Przesiądźmy się do nowego Suzuki: Nazwa modelu SX4 S-Cross jest bez sensu. To jak nazwać Audi A4 A CZTERY. Albo Suzuki S-Cross, albo Suzuki SX4...a stare niech ma Classic. Ale żeby się formalności stało zadość to jeździłem samochodem Suzuki SX4 S-Cross 1.6 VVT AllGrip Elegance 5 M/T. W samej nazwie mamy już dwa problemy. Wolnossące 1.6 (120 KM) raczej nie są demonami prędkości, a skrzynia piątka wróży wycie na autostradzie. Może później się na tym skupimy. Za kierownicą jest przede wszystkim za wysoko. To ból, który znam ze Swifta. Dryblas plus otwierany dach (seria w top wersji) gwarantuje konieczność ściągania kapelusza. Zakres reg. kierownicy też jest za mały. Ja jechałem na fotel max. w dół i kierownica max. do siebie. Nie widzę za kółkiem kogoś innego niż ja. Ale w sumie mnie było wygodnie. Praca sprzęgła - perfekt. Praca skrzyni - perfekt. Trójkę i czwórkę wręcz zasysa. Kierownicę powinni sobie pooglądać ludzie z Opla. Tak się robi kółko z guziczkami. Mimo braku zgrubień "za dziesięć druga", fajna, zgrabna, miła fajera. Ręczny NA LINKĘ co jest dziś bardziej ekscytujące niż 300 koni pod maską, regulowany podłokietnik i fajnie wyprofilowane drzwi na lewy łokieć. Jadę i po prostu po stu metrach czuję się jak prezes w swoim aucie. Zerkam na zegary i...jest! Jest wskaźnik temp. płynu chłodzącego! Ale radość! W nosie mam, że biegów tylko 5, a koni tylko 120. Czuję, że to auto robili fajni ludzie. Szybko pojawia się żal, że na drodze nie leży śnieg. Byłoby co robić. Nie będę przecież się wygłupiał i sprawdzał jak idzie silnik 1.6. Ale mój prezenter mobilizuje mnie i obiecuje, że sprawi, iż poczuję się jak David Hasselhoff wciskający KITTowi "Turbo Boost". OK, trzymam równo gaz, klika przycisk SPORT i...WOW! Jakby pralka wypadła z bagażnika. Fajnie! Jest się czym bawić. Ale powiedzmy sobie szczerze. Taki konfig jest do miłej, komfortowej, codziennej tłuczki miejskiej w ciszy niezależnie od pogody. Ja bym wziął jednak CVT mimo, że ten manual jest naprawdę sprawny, a w trasy to trzeba ryzykować dieslem...też 1.6...i też 120 KM. To auto powinno mieć silnik 1.8 140 KM, ale nie dlatego, że jest ociężałe i Ikarusa się nie wyprzedzi. Po prostu dlatego, żeby guzik SPORT nie śmieszył. Komfort jazdy jest całkiem niezły mimo komicznego rozmiaru kół: 205/50R17. Oczywiście wersja kryzys ma 205/60R16 w stali i tak powinno być w każdym. Czy można zrobić zamianę? Nie wiem...z racji występowania TPMS. Jednak w tych czasach to powinienem się cieszyć, że nie ma rozmiaru 305/10R65. Do zawieszenia dopasowuje się komfort akustyczny tworząc staromiejską, cichą kawiarenkę na kółkach w - tak, powiem to - babskim klimacie. Najbardziej się cieszę, że w tym aucie widać, że Suzuki nie zatraciło swojego charakteru i swojej filozofii budowy aut. Nie patrzą się na Europę jak małpa - Kia. Wciąż tylko w Suzuki można się doszukiwać dawnego, japońskiego klimatu i mimo, że auto, którym jechałem kosztuje...94.900 zł, a auto, które bym kupił dla siebie...89.900 zł, warto wybrać taki model, o który powinno się dbać, mieć i cieszyć się przez lata...lata...zimy...zimy... Podsumowując. Dwa odmienne modele. Troszkę(!) inne niż klasyczne. Marki należące do tanich i prostych. I to właśnie takie auta dają uśmiech, takie auta mają charakter i szczypta technicznej różnicy sprawia, że jest o czym mówić, jest o czym myśleć, a nie burza mózgów co ładniejsze. I wszystko poniżej stu tysięcy złotych. Bardzo spodobały mi się te auta i mile mnie zaskoczyły. A mieć pod domem Lodgy i S-Cross'a? Na pewno nie powiem nie. Pozdrawiam. P.S. Zdjęć brak...bo tych aut się nie ogląda, a czuje i jeździ.
-
[KzAK] 5d htb do 50kzł
Nie wiem na jaki czas chcesz kupić samochód, ale rozmawiałem ostatnio ze sprzedawcą z Suzuki i mówi, że 3-4-letnie SX4 biorą z pocałowaniem ręki za całkiem spore kwoty. Także pomysł z SX4 Classic jest bardzo dobry...mimo ceny. Powodzenia.
-
Przepisowa 'jazda' .
> Ja bym się wstydził nawoływania do łamania prawa. O przepraszam! Ja nie nawołuję, piszę od samego początku, że to powinno być w naszych głowach, a nie na kartkach/monitorach. Ale to Twoja wina, że nie potrafisz czytać w moich myślach więc piszę. Ale poważnie. To jest zachęta do zadumy, refleksji i pytań, a nie dobre rady wujka Wojtka. > Jak Ci się tak strasznie prawo nie podoba, to > zacznij działać ku jego zmianie. Do tego trzeba prawników. Nie mnie. > Albo przeprowadzić się w bardziej liberalne okolice. Liberalna Polska - kraj marzeń.
-
Przepisowa 'jazda' .
> typ oceniaczy bez próby zrozumienia, to większość w sieci nie ma co się unosić... Ciebie to można brać nawet na palenie opon pod sejmem. Nikt nie krzyknie, wszystko będzie spokojnie i fajnie i miło bez emocji zbędnych. W sumie jak nikt nie weźmie zapałek to też się nic nie stanie. > pogadajmy raczej nad wyższością Fiata 500 nad Cromą na felgach misiach w kontekście ikonifikacji > stylu nad myśl techniczną Ocho, Jimbo się nudzi. Nie ma o czym gadać bo nie ma czegoś takiego jak wyższość Fiata 500. Jest to najniższy szczebel moto - piramidy. To jest taki motoryzacyjny Jerry Springer Show. Niby jest na co popatrzeć, ale wartości w tym zero. Chociaż się cieszę, że to my robimy Fiata 500, a JSS robią Amerykanie...a nie odwrotnie. Ale nie powiem, że nie oczekuję na ciekawy temat. Pozdro.
-
Przepisowa 'jazda' .
> Ograniczenia prędkości wprowadzono między > innymi właśnie po to, żeby uniknąć na tej samej drodze pojazdów jadących z krańcowo różnymi > prędkościami - stąd także zapis o zakazie jazdy zdecydowanie wolniejszej, o ile warunki tego > nie wymuszają. Jeśli potok aut jedzie 70 km/h na ograniczeniu do 50-ciu, a autor wątku jedzie 50 km/h to właśnie on jest odpowiedzialny za generowanie tych "skrajnych" prędkości. > Pisałem już kiedyś także, co powtórzę - że wbrew temu co się wydaje "asom" kierownicy, ograniczenia > nie są stawiane wyłącznie ze względu na jadących danym odcinkiem drogi, a także po to, żeby > umożliwiać bezpieczne wjeżdżanie na nią z dróg podrzędnych, posesji, stacji benzynowych, itd. I to kierujący łamiący ograniczenie ma wiedzieć. I JEŚLI jest taka sytuacja, powinien jechać BEZPIECZNIE, a nie przepisowo. > Bywa także że przyczyną ograniczenia jest hałas emitowany przez strumień > pojazdów. Racja. > Jakim dziwnym trafem w wielu krajach za takie zachowanie policja Cię ściągnie do boku i dostaniesz > słony mandacik I słusznie bo uspokajanie ma wpływ pozytywny na całe życie, nie tylko motoryzacyjne. Ale przykład "innych krajów" bardzo mi się nie podoba. Jesteśmy za dużym krajem, zbyt licznym, mamy zbyt bogatą historię, żeby oglądać się na innych. > Gdy prawo jest zawiłe i niejasne, takie rzeczy się zdarzają. I takie jest również prawo drogowe. > Zaraz. Twierdzisz, że osoba która dostała prawo jazdy po typowym polskim kursie (czy w innym kraju) > jest osobą wyszkoloną? Jest...a czy dobrze czy źle, zależy od konkretnego przypadku. > Niestety elementem wyszkolenia jest także praktyka i doświadczenie. Czego na kursie nie > zdobędziesz, a dopiero po latach prowadzenia pojazdów. Oczywiście. Stąd mówię, że moje teorie są efektem doświadczenia, a nie dobrą radą dla młodych. > Spytam ponownie - 16-18 latka? Tak. Nie generalizujmy, że młodziaki to bezmózgie yeti, a siwe głowy to profesorowie. Nie ma to znaczenia. > Taka na przykład polegająca na błagalnej jeździe pół metra za zderzakiem? Właśnie taka. Mnie np. nikt nie siada na zderzak bo zawsze PRZED zniecierpliwieniem, ułatwię delikwentowi wyprzedzanie. > Rozumiem, że doskonale wiesz, dlaczego w danym miejscu stoi owo 70 km/h i że na przykład tuż za > zakrętem nie ma wyjazdu z bocznej drogi czy stacji benzynowej lub sklepu? Wiem...bo takie praktyki można stosować tylko na drogach znanych i mówimy o przysłowiowym dojeździe do pracy. > W sytuacji, gdy dochodzi do utraty panowania nad pojazdem to wybacz, ale masz na to niewielki > wpływ. Nie trzeba stracić panowania, żeby coś/kogoś rozwalić. Piszę o ocenie czy jestem na drodze sam czy nie. > I nie rozśmieszaj mnie twierdząc, że nigdy nie stracisz panowania nad pojazdem. Nie twierdzę, ale tylko myślenie zmniejszy prawdopodobieństwo utraty i tylko praktyka jazdy dynamiczniejszej, szybszej nie uśpi moich umiejętności i reakcji obronnych. > Tylko z nich nie korzystasz. Korzystam...tylko w sposób analityczny i wiem, że do myślenia na ten temat nie zabraknie mi sił i ochoty bo to wynika z zainteresowań. I ja zachęcam do pasjonowania się tym tematem. Nie do łamania przepisów, a do zainteresowania się. Potem niech każdy wybiera swoją drogę. > Nawet nie wiem, jak to skomentować. A co tu komentować. Jesteśmy coraz lepsi za kółkiem. Szczególnie psychicznie. > Zaraz, a dlaczego? Przecież komuś takiemu jak Ty może się śpieszyć i będzie chciał jechać 120 km/h. > Będziesz go złośliwie spowalniał zamiast przyśpieszyć? Nie, ułatwię mu wyprzedzanie NAWET jeśli będę musiał przekroczyć ciągłą linię pobocza. A ja będę jechał 100. I będę jechał PRAWYM pasem. > Patrz wyżej. Jeśli akurat jadę lewym pasem wyprzedzając wolniejszych i jadę stałą prędkością i widzę, że za mną ktoś chce jechać szybciej, PRZYSPIESZĘ manewr wyprzedzania, żeby kierujący z tyłu nie musiał hamować. Przyspieszę NAWET jeśli złamię wtedy ograniczenie. Oczywiście po analizie czy to złamanie nie będzie niebezpieczne. > O patrz, jakbyś zaczynał nieco kojarzyć. Tylko brakuje tu jednego elementu. Nie tylko JA. Także > inni. Ich też musisz uwzględnić pod tym kątem i przyjąć, że Ty możesz mieć tak, ale oni > inaczej. Zgadza się. Tylko w tym wątku zakładam, że NAS jest więcej, a ten przepisowy jest jeden. > Prawie wszystko się zgadza, poza jednym słowem - "wszystko". Nie da się wszystkiego przekalkulować > ani przewidzieć, dlatego są jeszcze "marginesy bezpieczeństwa". 100% racji. Ale marginesy każdy ma swoje. > Nie denerwuj się, one same Ci > się kiedyś przedstawią i zrozumiesz, że to nie teoria. To nie teoria, 100% zgody. A marginesy zmieniają się mi ilekroć wsiadam do różnych, dziwnych pojazdów, w innym humorze, nastroju, kondycji, pogodzie itp. I w tych wszystkich warunkach nie ma miejsca na przepisy i ich cyferki. > Najbardziej na plus drogi, potem samochody, ale to nie ma większego znaczenia, bo coraz więcej > ludzi nie umie nimi już jeździć. Nie wierzę, że nie pamiętasz jak była moda na duże fiaty i jak się nimi jeździło, nie wierzę, że nie pamiętasz kiedy normą były treningi rajdowców na drogach publicznych i jakie były różnice gdy miksowały się 2-litrowe Laguny I z Maluchami i Starami na drodze, a w mieście Ikarusami. Nie wierzę, że nie pamiętasz jak korek oznaczał tylko wypadek. Więc nie pisz tak...bo to nie fair. Dużo jest do zrobienia, ale jest LEPIEJ. > Aha. Jazda prawie środkiem wąskich dróg, bo mam SUVa i nie czuję pobocza, niemieszczenie się w > swoich pasach na zakrętach, wyjeżdżanie z bocznych dróg na główne w wysuwaniem się na ćwierć > przeciwnego pasa - tego widzę coraz więcej, a nie coraz mniej. To są błędy techniczne, a postęp jest psychiczny. > Bo może, jak u nas się mówi o słoikach, to oni mają swoich sznycli? Pozdro
-
Przepisowa 'jazda' .
> Mentalność Kalego... Jak Kali wybiera "bezpieczne przepisy", to dobrze. A jak ktoś inny, to źle. Ocena jest równie warta co to: Przywoływanie przykładu Kalego, czarnego służącego jest dowodem na rasizm, brak tolerancji i zaściankową mentalność, w której czarni, żydzi i geje to zakała społeczna. Udowadnia jak traktujesz innych ludzi. Jako gorszych od siebie bo mają inne poglądy. W roku 2013 ogólnie to wstyd i obciach mieć takie opinie i jeszcze się nimi chwalić w sieci. I po co takie coś pisać, hę? Pozdrawiam.
-
Przepisowa 'jazda' .
> Ale jakże często mamy starcia tytanów mądrości Mylisz się. Jeśli porównasz ilość przekroczeń przepisów bez kolizji i przekroczeń z kolizją to się okaże, że słowo "często" zmienia znaczenie.
-
Przepisowa 'jazda' .
> Wycinam dorabianie ideologii, cytuję to, co jest chyba zasadnicze w zakresie niespójności w Twoich > wypowiedziach, a zarazem błędnego podejścia do sprawy: Nie widzę tu nic błędnego. Aby skrócić powiem tak: Najpierw był samochód, potem PRD. > Skoro ustalamy pewne przepisy dla wszystkich (tak, dla wszystkich) to nie ma tutaj mowy o podziale > i prawa do niestosowania się do nich Jest bo jesteśmy LUDŹMI, a nie maszynami. > ponieważ komuś się wydaje, że jest inteligentniejszy, > mądrzejszy, bardziej "oczytany" itd. Każdy tuman jest inteligentniejszy od spisanych przepisów ruchu. > Wielu też sobie logiką mordę wyciera, stosując wygodne > założenia do swoich teorii. Wygodne dla Ciebie, dla mnie i dla tysięcy kierowców na drodze. To jest właśnie WOLNOŚĆ. Połączenie myślenia, dobroci, kreatywności. > Jeżeli ktoś jest faktycznie mądrzejszy itd. to stara się zmienić > przepisy z korzyścią dla wszystkich To ja tak mądry nie jestem. I nie jestem ogarnięty manią prawa. Może to z powodu takiego, że nie jestem prawnikiem i nie mam w rodzinie prawników. > a nie traktuje je wybiórczo, bo dla plebsu były > stworzone. Ile razy mam pisać, że to łamanie nie jest dla mnie kosztem plebsu tylko dla plebsu kosztem moim?!?!?!?!?! > Ludzie naprawdę mądrzy wiedzą, że skoro ustanowione zasady (w szczególności przez > nich) są dobre to wszyscy mają obowiązek się do nich stosować Takie teksty można wbijać do głowy dzieciom w szkole. Można i trzeba! Ja piszę o tym, co powinien myśleć ktoś, kto tą szkołę już skończył. > i jednocześnie mają prawo > zakładać, że inni się do nich stosują Mają obowiązek zakładać, że inni jadą wg przepisów pod linijkę, a jak wierzą w mądrość i dobrą wolę i wyobraźnię innych i mogą tą wiarę modulować w zależności gdzie akurat są to muszą wziąć odpowiedzialność za swoją wiarę. Bo ktoś odpowiedzialny prawnie może być moralnie niewinny. Przykład to słynne podstawianie się na rondach i robienie sobie remontu złoma z OC sprawcy. Trzeba też mieć ograniczone zaufanie, pełną kontrolę i jakiś margines bezpieczeństwa, ale trzeba ufać, że inni kierowcy chcą dojechać do celu, a nie zrobić nam krzywdę. I w końcu mają obowiązek nie zgadzać się z traktowaniem siebie jako CZEGOŚ co jest w przepisach opisany jako inny kierujący. Mają obowiązek domagać się bycia ważniejszymi niż biała kreska na drodze. Mają obowiązek piętnować postawy, które nóż do smarowania chleba nazywają jedzeniem. Szanujmy siebie nawzajem, naszą pracę, naszą pasję, nasze mienie, nasze cele i dopiero później nasze przepisy. Bo to jest jak sport. W koszykówce można robić kroki, rolki, faule, można blokować opadające piłki jednocześnie szanując przeciwnika i grać, żeby mu nie zrobić krzywdy, żeby czerpać z tego radość i nikt nie będzie oburzony. Życie, zabawa, praca, sport wg przepisów jest szkodliwe, smutne, tragiczne, demoralizujące, bezmyślne, niepoważne, nierealne, nieludzkie, bzdurne, bezsensowne i prowadzące do upadku wszelkich dobrych cnót i wartości. Przepisowo to ludzkość może się poddać samozagładzie. Człowieczeństwo to wszystko ponad przepisy i o każdej rzeczy wystającej ponad przepisy powinno się rozmawiać, rozmyślać i spierać bo to nas tylko wzbogaca. Amen.
-
Przepisowa 'jazda' .
> Jeśli te brednie, które tu popełniłeś na klawiaturze, przenosisz na > zachowania na drodze, to należałoby Ciebie izolować Jeśli myślisz, że to jest moja podkładka pod piractwo drogowe i jazdę niebezpieczną to się fundamentalnie mylisz. Łamanie wybranych przepisów nie jest niebezpieczne!!! Łamanie wybranych przepisów nie utrudnia, a wręcz ułatwia jazdę innym!!! Jeżdżę bezpiecznie, kulturalnie, spokojnie, bardzo często pomagam innym na drodze, jestem bardzo wyrozumiały dla błędów innych, nie trąbię, nie pokazuję faków, a jak coś, spokojnie tłumaczę przez otwarte okno. I w tym wszystkim łamię niemało przepisów i się tego nie wstydzę i nie muszę się usprawiedliwiać bo nikogo na drodze to nie oburza, a z "dzięxami" awaryjnymi często się spotykam. Więc nie pisz "czytam, czytam", a napisz "staram się zrozumieć". > aby inni nie musieli czytać takich farmazonów. Przeanalizuj, pomyśl, zapytaj, poproś o przykłady, a nie oceniaj spontanicznie i bezmyślnie. > Dosadniej nie powiem, bo dostanę bana, i to chyba na bardzo długo. Za bardzo się podniecasz, a za mało chcesz szukać sensu w moich postach. Pozdrawiam.