Skocz do zawartości
View in the app

A better way to browse. Learn more.

Autokącik

A full-screen app on your home screen with push notifications, badges and more.

To install this app on iOS and iPadOS
  1. Tap the Share icon in Safari
  2. Scroll the menu and tap Add to Home Screen.
  3. Tap Add in the top-right corner.
To install this app on Android
  1. Tap the 3-dot menu (⋮) in the top-right corner of the browser.
  2. Tap Add to Home screen or Install app.
  3. Confirm by tapping Install.

p i p p

użytkownik
  • Rejestracja

  • Ostatnia wizyta

Zawartość dodana przez p i p p

  1. > Tylko z tym się zgodzę Czasami nie ma możliwości puścić szybszego. Czasami szybszych będzie dziesięciu. I dla bezpieczeństwa wszystkich, warto dodać te 10 km/h, żeby nie było na drodze nerwowo. > Żadne wytłumaczenie Ja nie tłumaczę złych zachowań, ale rozumiem reakcję na prowokacje. Dla mnie ważniejszy jest człowiek niż znak. > To jest wyszkolony kierowca? Tak. Czy jest dobrze czy źle wyszkolony to już zależy od szkolącego i talentu ucznia. > To jest wyszkolony kierowca? > To że temat się kręci to jedno, wyszkolenie i umiejętności to zupełnie inna bajka No to wpuśćmy dzieci na drogi. Niech samochodami jeżdżą do szkoły. Jeśli dla Ciebie kierowca to dzika małpa wypuszczona z klatki to cóż. > Ale do niego należy dążyć, i od tego są właśnie przepisy, nakazy i zakazy. Mają wskazywać drogę do > ideału No i wskazują. Najpierw trzeba łamać przepis, żeby potem go zmienić. Coś jak walka o legalizację maryśki. Myślisz, że ci, którzy chcą legalizować nigdy nie palili bo jest nielegalna? Bez łamania przepisów nie ma cywilizacji, nie ma postępu, nie ma rozwoju, nie ma człowieka. > No skoro widzisz to co widzi drugi kierowca, jeśli odczuwasz to co on, wiesz jak się czuje, jak > zareaguje to gratulacje. Widzę...bo jestem ciekawy CZŁOWIEKA, a Ty jesteś ciekawy paragrafów. Tu jest różnica. > Po kierowcy?, niczego dobrego się nie spodziewam, każda forma jest dla mnie zaskoczeniem. W tak jednolitym kulturowo kraju jak Polska? Proszę Cię... > Niczego > nie przyjmuję za pewnik. Nie ma pewników, nie ma gwarancji, wszystko jest płynne. Nie ma, że płacę i mam mieć...nawet wbrew fizyce. Ograniczone zaufanie musi być, to podstawa szkolenia, ale to jest ZAUFANIE, które jest ograniczone, a ograniczone nie znaczy sztywne. > To jednak nie mam żadnej pewności jak w danej chwili się zachowają, czy nie zignorują jakiegoś > zakazu czy nakazu. Jeśli nie myślą na drodze. > Dlatego wcale się z nimi lepiej nie jeździ. Jeździ się tak samo jak z każdym innym No to masz bardziej przykre doświadczenia. Rozumiem. > I jakoś przez te 22 lata jazdy wychodzę na swoje Na swoje na pewno. Ale czy zawsze "ja" jestem nr 1? > Gdzieś tak napisałem? Sugerujesz, że jest 9-ciu przepisowych kierowców i jeden pirat, który powinien się dostosować, a nie myśleć liberalnie o przepisach. > Nie, piszę że dla złodzieja (osoby która w sposób sprzeczny z zasadami zarówno moralnymi jak i > prawnymi przywłaszcza sobie moje dobra) jego działąnie też jest moralnie uzasadnione. No właśnie, ale jak się skupisz na przepisach podatkowo - fiskalnych to nie będzie łatwe do określenia co jest właściwe moralnie i co jest przywłaszczeniem mienia. > Łamanie przepisów to jest właśnie oznaka braku szacunku! Zależy w jakim, konkretnym przypadku. > Ale to nie ci sztywni powodują kolizję No oczywiście, że nie. > nie ci sztywni wymuszają pierwszeństwo Nie. Wymuszają ci, którzy jeżdżą 60 w mieście. > nie czy sztywni > zajeżdżają drogę. To właśnie wolnomysliciele stwarzają zagrożenie, przez swoje dowolne w danej > chwili zachowania. Jest to krystaliczna, 100-procentowa nieprawda, ale ona perfekcyjnie wyjaśnia nasz spór. Ty masz przekonanie, że luźna interpretacja to jest piratowanie na drodze. To jest chory pośpiech i byle po trupach do celu. Jeśli nie zmienisz myślenia i nie będziesz chciał zrozumieć co ja piszę, nigdy się nie zgodzimy. Pozdrawiam.
  2. > Nie ma żadnego obowiązku jechać 70, ma obowiązek jechać nie więcej jak 70 Jeśli jedzie sam. Jeśli sytuacja drogowa sugeruje, że pojazd z tyłu chce i może jechać szybciej, trzeba jechać właśnie 70 km/h lub umożliwić wyprzedzanie. Inne zachowania są klasyczną, aspołeczną złośliwością. > Dziwne i pokrętne, wpierw piszesz że "nikt nie ma prawa zmusić drugiego kierowcy do zmiany > dokonanego wyboru", a potem taką próbę uzasadniasz... Bo ja doskonale rozumiem taką reakcję...chociaż z racji charakteru spokojnego, sam tak nie robię. Jednak wyżej oceniam wybuchowość niż złośliwość. > Tyle że w przypadku ruchu drogowego interpretacji dokonuje osoba do tego zupełnie nie uprawniona Kierowca nie jest uprawniony? Wyszkolony, dorosły, po egzaminie? > Obydwa stwierdzenia są błędne. Gdyby były prawdziwe, nie było by o czym tu pisać Nie ma ideału... > Bardzo ciekawe, na podstawie czego oceniasz stopień zagrożenia z twojej strony czyjegoś zdrowia? Na podstawie bliskości, prędkości, zaskoczenia, na podstawie obserwacji zachowania kierującego itp. Np. dlaczego tak dobrze się jedzie na 2 samochody ze znajomym. Bo wiesz czego się spodziewać. > Tylko traktujesz je wybiórczo, w/g własnego widzimisię. Oczywiście...bo chcę, żeby jechało się bezpiecznie, miło, żebym nie przeszkadzał innym, a nawet pomagał. Np. jazda lewym pasem na podwójnej ciągłej, która nagle się zaczęła, ale mam widoczność, żeby nie zaliczyć czołówki. Po co? Na końcówce przerywanej ten z tyłu też może wyprzedzić widząc, że jak się nie chowam na swój pas to znaczy, że jest miejsce, nic nie jedzie z naprzeciwka. To nie jest widzimisię dla mnie, a dla mnie i dla innych KIEROWCÓW, nie idiotów tylko dla fajnych, normalnych ludzi, którzy chcą dojechać do celu. > Bardzo dziwna teoryjka. Większość niedzielnych korkostaczy zostaje na miejscu. Tak? A skąd 7 km korka na A1? > Bo wszyscy ci wspaniali interpreterzy przybywają między innymi do mnie. Pół miasta idzie do Ciebie? Nic nie kumam. > Nie musiał byś. Przepis ma ułatwiać życie ogółowi, nie jednostce. Stąd też kary za łamanie > przepisów, bo łamiąc je występujesz przeciwko ogółowi, jako jednostka. To wg Ciebie jeden łamie (np. ja), a reszta jest przepisowa? No błagam. > Analogicznie jak złodziej, ni kupi tylko ukradnie, bo tak w jego mniemaniu nalezy, jest łatwiej, > jest prościej, jest dla niego idealnie. > Raz okradnie staruszkę, raz bogacza. Bo ma taki sposób na życie. Tylko że łamie prawo, występuje > przeciw dobru ogółu. Jeśli pomyślisz o prawie podatkowym i wszelkich fiskalnych kombinacjach to porównanie do złodziejstwa będzie bardzo trafne. Co jest złodziejstwem, a co nie? Łamanie przepisu czy może jakieś prawo moralne? Hę? Podejmujesz się? Śmiało. To wszystko przepisy. > Mamy ewidentnie za rzadkie sito eliminujące. > Skutkiem tego jest jedna z największych wypadkowości w cywilizowanych krajach. Właśnie ułańskie > fantazjowanie na temat przepisów i ich przestrzegania prowadzi do tego. Toś pojechał...jak polityk w czasie kampanii. Ja powiem inaczej. To nie łamanie przepisów prowadzi do wypadków, a brak wzajemnego szacunku. I wrogość przepisowych do tych, którzy mają elastyczne zwały mózgowe jest tego przyczyną. pzdr
  3. > Niestety brniesz coraz bardziej, próbując usprawiedliwiać dość wybiórcze stosowanie się do > przepisów. Nie mam zamiaru się usprawiedliwiać. Wybiórcze stosowanie przepisów w imię bezpiecznej jazdy nie jest gwałtem na sprawiedliwości czy uczciwości. To nie jest coś złego, żeby pisać dlaczego robię źle. > Przepis (mowa o PoRD) powinien być na tyle > uniwersalny, by opisywać wiele przypadków i jednocześnie dość precyzyjnie określać pewne > warunki brzegowe. Proszę, możesz tworzyć. Bo aktualne przepisy nie są uniwersalne i nie opisują niczego precyzyjnie. Przykład mega precyzji to "szczególna ostrożność". Zapytaj ludzi co to znaczy. Poznasz wtedy uniwersalność i precyzję przepisów ruchu drogowego. > Nie wiem na co się zgodziłeś, ale ja się zgodziłem na stosowanie się do PoRD i z tego jeszcze nie > wynika, że jadący o 1 km/h szybciej to przestępca, a jadący 50km/h to głupek. Logika klasyczna > w tej formie się nie sprawdza. Jeśli masz supeł to możesz go pooglądać i spróbował rozsupłać. Możesz też użyć nożyczek. Ja nie lubię nożyczek. > Z przykrością muszą stwierdzić, że drogi nie są do tego, by taka dowolność > panowała. Drogi są do jazdy i my mamy jeździć tak, żeby było bezpiecznie, miło, szybko, komfortowo. Trzymanie się przepisów nie daje ani bezpieczeństwa, ani komfortu, ani szybkości. Trzymanie się natomiast NIEPISANYCH ZASAD dobrej współpracy na drodze może to zapewnić. A zasady są niepisane bo nie da się opisać czegoś tak zmiennego jak warunki drogowe. Tylko rozsądek, wyobraźnia, szkolenie, doświadczenie. > Wybiórczo to się można stosować w przypadkach nagłych (by np. uniknąć > niebezpieczeństwa), a nie z założenia. Założenie podstawowe to chcę dojechać i nie przeszkadzać innym. > Z założenia to się należy stosować do wszystkich > przepisów i spodziewać się tego samego od innych. Tylko, że to jest ogłupiające i naiwne. > Skąd taki wniosek? Zwróciłeś się do ZDM w tej sprawie? Z logicznej analizy sytuacji. A ZIKIT (odpowiednik ZDM) to nie jest wyznacznik perfekcyjnej inżynierii ruchu tylko grupa młodzieży, która robi odpowiednie papiery do odpowiednich faktów i myśli jak opłacić prąd, gdzie posłać dziecko do szkoły i co kupić na promocji w hipermarkecie. Nikogo nie obchodzi moja głupia strzałka. > Tak i powszechność takich zachowań jest porażająca - ludzie nie stają na stopach, na czerwonym > itd. Jak nie ma takiej potrzeby, nie stają. I dobrze. Jak jest zwykły trójkąt, nie trzeba się zatrzymywać, a czasami trzeba. Trzeba wybrać. Słaba widoczność - stop. Piesi - stop. Dobra widoczność, brak pieszych - nie zatrzymujemy się, ale ANALIZUJEMY i skupiamy się, że jak ktoś postawił STOP to może jest tu coś podstępnego. Gapimy się po 3x w każdą stronę. Nawet się tocząc. A'propos ludzie i co lubią. Mnie poraża txt policji w TV, że będą patrolować i kontrolować prędkość w miejscu, gdzie kierowcy "lubią przycisnąć". To bandytyzm! Jak lubią to znaczy, że są ku temu warunki. Np. na przeciwko MPO w Krakowie. 3 pasy, zero pieszych, zero budynków, nie da się przelecieć na przeciwległy pas bo za daleko. I tam właśnie będą "suszyć". Nie pod szkołą, nie na Grzegórzeckim, na którym można pieszym po stopach przejechać tylko właśnie tam. > a później mamy świetną argumentację, że przecież to nic złego, bo ja widziałem itd. Bo to nie jest nic złego. Zło to jazda z przyzwyczajenia wg przepisów, można się tak w tym zatracić, że w pewnym momencie straci się zimną krew i zdolność myślenia i wtedy tragedia. Luźne, mądre, analityczne, wybiórcze podejście do przepisów nakręca silnik zwany myśleniem i nie ma tu miejsca na błędy rutyny. Jazda wg przepisów usypia, a potem zabija. Brzmi to fatalnie, jasne...ale pamiętamy, że to ma być w głowie kierowców, nie w paragrafach. > Na mandat zasługujesz jak się masz, a co do opinii o możliwości robienia komuś krzywdy - ta jest > mocna subiektywna. Nie, nie jest. Zatrzymuję się, widzę, ruszam jak droga wolna. Jazda wg przepisów czyli np. gdyby zielona strzałka się świeciła może sprawić, że gapiąc się na strzałkę, akurat nie zobaczymy szybkiego rowerzysty. I większe szanse, że załatwisz kogoś na zielonym niż ja na czerwonym. > Stąd obowiązek tyczy wszystkich, a nie mniej czy bardziej inteligentnych. Wybacz, ale osoby na drodze, kierowcy, ludzie z prawem jazdy to społeczna elita. W pewnym sensie. Można wymagać więcej. Więcej niż od wyborców. Żeby znów był jakiś off. > Hmm, to takie dorabianie ideologii i na tym wiele osób bazuje - tak jak w wiadomości otwierającej > dyskusję. Jeśli uważasz, że dorabiam, a nie po prostu myślę, znaczy, że faktycznie popierasz bezmyślne kucie przepisów i jazda wg nich. No to bardzo mi przykro. Nie! Jestem wściekły! > Tak, umowę można poprawiać, dostosowywać ją do potrzeb większości społeczeństwa, ale to nie jest > tak, że mają one sankcjonować widzimisię To nie jest mi się! To jest działanie dla dobra innych, a nie mojego. A inni to dobro wspólne. I tą drogą moje. > Kolejny raz nie na temat - najpierw zacząłeś o aborcji, powyżej i pedofilach, a teraz politycznie. To JEST na temat. I to temat bardzo ważny. Bo przekonanie, że przepis, zakaz, nakaz jest lekarstwem na problem nie jest...niewłaściwe. Nie jest złe czy głupie. Jest poniżające, opluwające, ohydne, nieludzkie i jest działaniem przeciwko...zwykle przeciwko ludziom słabym, wymagającym pomocy, wymagającym trochę podreperowania wiedzy. Bardzo na temat i trzeba sobie to do serca wziąć bo wciąż żyje pokolenie pamiętające takich przepisowych...zakazujących i nakazujących z historii. A prawo o ruchu drogowym to też prawo...więc...jeden wór. > Ponieważ nie wszyscy są kulturalni, nie posiadają dobrej woli itd. to określono pewne przepisy Dokładnie! > do > których należy się stosować i obowiązują one wszystkich - chamów, inteligentów, łysych, baby, > krawaciarzy i kogo tam można sobie wymyślić. A to już nieprawda. > Normalni ludzie będą się stosować zez > zrozumieniem, przeciętni inaczej z przymusu, trudno. Normalni i mądrzy będą stosować się do logiki, warunków i będą zmieniać przepisy, żeby były coraz lepsze...ale nigdy nie będą doskonałe. > Nie, piszę o spokoju i przewidywalności w ruchu drogowym (szeroko rozumianym) i konsekwencjach > zachowań pewnej grupy, która dość dowolnie podchodzi do obowiązków, które tyczą wszystkich. Obowiązki są dużo bardziej skomplikowane niż te wynikające z przepisów. I jeśli tych obowiązków ponad przepisami nie widzimy, wtedy jesteśmy generatorami chaosu. Pozdrawiam.
  4. > Powinieneś zostać dyktatorem Po co mam dyktować, skoro mogę (nie wiem czy umiem, ale mogę) zachęcać do dumania? Widzę sytuację, mogę ją przeanalizować, opisać, dyskutować? Po co tu przepisy? Chyba, że przyjmuję "on chce mnie zabić". > skoro sam wiesz lepiej, które przepisy są dobre a które nie. Powiem inaczej. Nie da się zrobić przepisów, które będą tylko dobre. Ale może się zdarzyć, że nasze wybory na drodze będą tylko dobre. I mimo błędów nie do uniknięcia, można powiedzieć, że robię słusznie. A jak przytrafi się błąd...z konsekwencjami, przychodzi prawo i mnie rozlicza. Też nie w absolucie sprawiedliwie, ale musi mnie rozliczyć. Wtedy głowa w dół, i ręce w górę aby naprawić szkody.
  5. > No to szkoda, że piszesz takie rzeczy, których obronić w żaden sposób nie potrafisz Potrafię, ale myślę, że taka obrona może być wykorzystana również przez nieodpowiedzialne jednostki. Bo wszystko się sprowadza do zrozumienia, a kilka postów w wątku udowadnia, że nie jest z tym dobrze. Ale winę biorę na siebie. > ale ma to być > jasne i wszyscy powinni się do tego stosować. Powinno być to jasne. > Bzdurna jest np. Twoja interpretacja istnienia przepisów oraz zasad stosowania się do nich. Nie ma na świecie tyle papieru, żeby pomieścić przepisy zapewniające bezpieczeństwo i sprawiedliwość w każdym, możliwym wypadku. Jeśli uważasz to za bzdurę, trudno. > Przepisy są formą umowy społecznej i zgodziłeś się do stosowania się do nich otrzymując > uprawnienia. Ja się zgodziłem na 60 km/h w mieście i 110 km/h na autostradzie. I co? Mam powiedzieć, że jadący 50 km/h to głupek, a jadący 111 km/h to przestępca? > Aha, teram mamy dorabianie ideologii do wybiórczego stosowania się do przepisów, czy też ich > wybiórczego wykorzystywania. Ja nie muszę nic dorabiać. Wybiórcze stosowanie się do przepisów jest właściwe i ważne w imię czego je łamiemy. Jeśli przyświeca nam płynność, spokój i skuteczność to OK. Jeśli przyświeca nam adrenalina, nie OK. Przykład: Ostatni sygnalizator świetlny w mojej drodze do pracy jest na skrzyżowaniu "T" z przejściem dla pieszych. Nie ma zielonej strzałki do skrętu w prawo. Ktoś zapomniał/zaoszczędził. Więc jadę, zatrzymuję się przed przejściem, migacz w prawo i jeśli nikt nie idzie, jadę na czerwonym łamiąc dość podstawowy przepis, prawda? Czy mam wyrzuty? Nie mam. Czy komuś mogę zrobić krzywdę? Nie mogę. Czy zasługuję na mandat? W żadnym wypadku. Dlaczego to robię? Nie, nie, że mi się spieszy. Mam w nosie te 10 sekund stania. Ale wokół są inne auta, też chcą jechać i dojechać. Są ludzie, którzy nie chcą słyszeć, ani wdychać moich spalin na darmo emitowanych. I takich przypadków jest mnóstwo popartych myśleniem, analizą i oceną zagrożeń. I właśnie dlatego szanuję myślenie, a przepisy po prostu znam. A nie uczyłem się ich na kursie PJ, a już od pierwszej klasy szkoły średniej. > Jak napisałem powyżej - przepisy są pewną formą umowy społecznej i należy się do nich stosować. Taka z nich umowa, że można jej zapisy zmieniać w trakcie trwania. Super umowa. Przepisy idą zawsze ZA rzeczywistością. Dostosowują się do nas bo to my wiemy jak powinno wyglądać życie na drodze, a nie paragrafy. Przepisy są pozorem bezpieczeństwa i pewności. Są usprawiedliwieniem braku myślenia i błędów...ludzkich...naturalnych. > Stosowanie się do przepisów pokazuje szacunek do innych, a nie do przepisów. Tak naprawdę nie > ma mądrej jazdy bez stosowania się do przepisów. Przepisy są zbyt prymitywne, żeby w ogóle ten wyraz umieszczać w pobliżu mądrości. Porównam to tak: Mądra jazda to ta nienamacalna część wiary, Bóg, którego każdy ma swojego, życie po życiu itp. Sprawa na tony książek, wieki rozmów, wieczność myślenia. A przepisy to pedofile w kościele katolickim. > To chyba musisz jeszcze odpocząć, bo nie na temat piszesz. A co Ty masz taką PiSowską manierę, żeby niewygodnych do paki wsadzać? > Jak na razie to tylko udowodniłeś, że jak nie będzie zamordyzmu, to część osób nigdy się nie > dostosuje do większości społeczeństwa, która chce mieć spokój i przewidywalną jazdę Ale spokój i przewidywalność może wynikać tylko z wyszkolenia, szacunku, kultury i dobrej woli kierowców jako grupy. Ty piszesz o spokoju w granicach swoich drzwi, a każdy za szybą to obcy, idiota, bandyta, przestępca, złodziej. Tak się nie da żyć. Pozdrawiam.
  6. > Czytam to kilka razy i mam nadzieję, że żartowałeś, bo jeżeli naprawdę uważasz, że na ograniczeniu > mam jechać 70 czy 80km/h, tylko dla tego, że idiocie z tyłu moja jazda się nie podoba, to ... Nie żartowałem, ale Ty nie rozumiesz. MOŻESZ jechać 70-80 km/h jeśli nie będziesz tym ryzykował kolizji. MASZ jechać 70-80 km/h jeśli czujesz, że warunki ruchu na to pozwalają i normalni, kulturalni, zwyczajni ludzie jak Ty chcą poruszać się takim tempem w imię płynności i skuteczności jazdy. Twoja jazda może się nie podobać, masz obowiązek autonomicznego wyboru tempa jazdy i brania za to odpowiedzialności, ale masz też OBOWIĄZEK zwracania uwagi na KIEROWCĘ z tyłu (idiota czy Brad Pitt nieważne) i właściwego, kulturalnego odniesienia się do jego chęci wynikającej z zachowania. I to są Twoje podstawowe obowiązki i prawa na drodze. Zasłanianie się przepisami jest równie kulturalne jak pociągnięcie z bara kolesiowi w przejściu bo nigdzie nie jest napisane, że masz mu robić miejsce. Największym problemem i źródłem nieporozumień w takich polemikach jest to, że "przepisowi" generalizują tak: Przestrzega przepisów - kulturalny, spokojny, grzeczny, wykształcony, rodzinny, kochający, dobry. Nie przestrzega przepisów - cham, prostak, wieśniak, debil, idiota, kark, burak, łysol, diler, patologia z rozbitej rodziny. Ja nie chcę odwracać tego bo uciekniemy od sensu sprawy. Ale warto się zreflektować. Pozdro.
  7. > Nie ma prawa. Ma obowiązek jechania 50. Nie! Ma obowiązek jechać 70 km/h jeśli warunki na to pozwalają i jechać 30 km/h jeśli jazda 50 km/h może spowodować zagrożenie. Nikt nie ma prawa zmusić drugiego kierowcy do zmiany dokonanego wyboru, że będę jechał 50 km/h, ale ma pełne prawo do oceny czy do zaakcentowania swojej obecności. Trąbienie czy środkowe palce oczywiście są bezcelowe i infantylne, ale czy nie mają uzasadnienia? Mają! Chociaż stosowanie ich świadczy o stosującym, a nie o adresacie. > Przepisy dotyczą utrudniania jazdy innym przepisowo > jadącym pojazdom. Mhm. Jak w sądach. Jedna sprawa, dwa sądy, dwa różne wyroki. Interpretujemy po swojemu. To jest właśnie prawo. > Bzdura. Prawa jazdy są wydawane ludziom spełniającym kryteria jazdy zgodnie z przepisami - tak są > ustawione wymagania dla kierowców - psychotechniczne i zdrowotne. PJ jest wydawane ludziom WYSZKOLONYM. Poziom wyszkolenia powinien znacząco przewyższać ramy prawa. > Ludzie mogący legalnie > "łamać przepisy" - w szczególności ograniczenia prędkości, to są kierowcy pojazdów > uprzywilejowanych, którzy muszą mieć tzw. wkładkę do otrzymania której muszą przejść > zaostrzone badania zdrowotne. psychoteczniczne i psychologiczne. Papier rządzi. Widać Twoją praktykę. > Mówisz o dojrzałości 18 latka, a nieco wcześniej 16 latka? I odpowiedzialności. > Ależ egoistą na drodze jest delikwent łamiący przepisy i usiłujący wymusić to samo na innych. A kto wymusza? Dlaczego błagalna prośba o rozsądek jest nazywana wymuszeniem? > No ale właśnie piszesz, że chciałbyś mieć "na własność" pas do swojego stylu jazdy Nigdy! Styl jazdy dopasowuję do innych, do drogi, do samochodu, do pogody. Zależy mi na płynności, bezpieczeństwie, spokoju. Nie mam problemu z jazdą 95 km/h za TIRem, nie mam problemu z jazdą 70 km/h i nie mam problemu z przekraczaniem prędkości na znaku o 70 km/h JEŚLI wiem, że nie jest to zagrożenie, szczególnie dla innych, mniej dla mnie. Prędzej zaryzykuję swoje zdrowie niż cudze. Przepisy znam i wiem, że mi służą. > podczas gdy > ustawodawca go przeznaczył dla wszystkich jadących zgodnie z przepisami. Jeżeli pojedziesz > zgodnie z nimi, nagle inni zaczną Ci znacznie mniej przeszkadzać. Wręcz przeciwnie. W Polsce z luźnym podejściem do przepisów jeździ się dużo lepiej, płynniej i spokojniej niż w Szwajcarii gdzie w przedziale 10 km/h jedzie rzeka aut. Polscy kierowcy zrobili OGROMNY postęp na plus. Nie dotyczy okresów wakacyjno-świątecznych gdzie wylewają się na drogę niedzielni korkostacze. I tu jest esencja! Weźmy tą samą drogę. Np. nr 1. Częstochowa, żeby było blisko dla każdego. W dzień powszedni bez problemu będę jechał miejscami BEZPIECZENIE 140 km/h. W wakacje wśród masy wypakowanych po dach vanów jadących na morze, nikt mnie nie zmusi do przekraczania 100 km/h. 90 km/h, tempomat klik i jazda. I w jednym i drugim przypadku przepisy są drugorzędne. I takich przykładów mogę mnożyć. Ważne czym jadę, jakie mam opony, co mam w aucie, czy są żniwa czy jest zima czy jest weekend wieczorem. Miliony zagrożeń, wszystko trzeba przekalkulować, przeliczyć prawdopodobieństwo wystąpienia i jechać, żeby dojechać. Musiałbym upaść na głowę, żeby wtedy stosować się do przepisów, a nie do chłopskiego rozumu. > Mamma mia. Oglądamy różne drogi? Myślę, że tak. Drogi, kierowcy, samochody bardzo się zmieniają. Ja widzę, że bardzo na plus. Psychicznie chyba jest większy postęp niż technicznie bo wciąż manewry Seicento niektórzy wykonują z zamachem jakby to był transporter opancerzony. Ale ja jestem podbudowany. Być może nie dotyczy to stolicy, ale taki już urok stolic. Pamiętam jak pierwsi granicę dla Polaków otworzyła Austria. Kierowcy...super spokojni, grzeczni...aż do momentu pojawienia się Wiedeńczyka...ale takie widać prawa najważniejszych miast. Pozdrawiam.
  8. > Przepisy to rodzaj umowy społecznej. Umowa jest niczym bez dobrej woli i uczciwości. Przepisy są zbyt niedoskonałe, żeby były wskazówką jak żyć, jeździć i pracować. Dowodem na to jest jak szybko się zmieniają. > Dlatego ich poszanowanie to poszanowanie siebie i innych a nie samych przepisów. Tak jak się szanuje dobrą pracę, tak się szanuje tylko dobre przepisy. A ich łamanie W RAMACH zdrowego rozsądku, doświadczenia, dobrej woli i szacunku dla drugiego człowieka nie jest ich olewaniem czy okazywaniem braku szacunku innym. > Jeśli ktoś nie akceptuje przepisów to znaczy, że nie akceptuje społeczeństwa. Sam eliminuje się z > niego. Ja się eliminuję ze społeczeństwa, które ma paragraf ponad moralność. Bo cały normalny, wolny, nowoczesny świat powstał DZIĘKI łamaniu przepisów, bandyckich ograniczeń itp. Ale pozostańmy może przy PRD. Pzdr.
  9. > Więzienia są pełne ludzi o podobnym podejściu. Na Białorusi...bo obrazili prezydenta... > Swoją drogą, jeżeli ktoś przejedzie mi > dziecko tylko dlatego, że jechał w terenie zabudowanym 100, a nie 50km/h Nienawistna, propagandowa, demagogiczna retoryka chwytająca za serce, granie dziećmi, granie uczuciami i granie przykładami z kosmosu jest jak nasza służba zdrowia - CHORA! Jakaś część mnie mówi mi "odbierz piłeczkę", ale jak gramy w ping-ponga i Ty serwujesz głową kota, która właśnie obciąłeś, przepraszam, graj se sam. > to przepisy nie będą > od tego, żeby go ukarać. Przepisy będą od tego, żeby mnie ukarać za to co mu zrobię. I żeby > nie było wątpliwości. To jest groźba!!! Współczuję Ci z racji Twojego nieszczęścia, ale jeśli piszesz poważnie to ja też proszę o współczucie bo przykro mieć świadomość, że żyjemy na jednym padole. Wszystkiego dobrego.
  10. > To co powyżej napisałeś to piramidalna bzdura i nigdzie tego nie obronisz. Nie mam zamiaru tego bronić bo jak napisałem w P.S. - to powinno być niepisane, ale jasne. Bo odczytanie tego bez głębszej refleksji, kończy się takim podsumowaniem jak Twoje. Zgadzam się. Bzdura. > Tak, powinna być do tego zgodna z przepisami i to wszystkimi, a nie tymi wybranymi ku własnej > wygodzie. Co znaczy własnej? Kierowcy jako grupa jest zależna od siebie nawzajem. Tylko wyobraźnia, doświadczenie, zdrowy rozsądek zwiększy bezpieczeństwo każdego z członków grupy na drodze. Żaden przepis tego nie zapewni. Ale to już kwestia filozofii życiowej: zamordyzm vs. edukacja. > Coś takiego nazywam dorabianiem ideologii - uzasadnienie łamania ograniczenia prędkości przez > stwierdzenie, że przecież tylu innych to robi nie jest żadnym wytłumaczeniem. Ważne co robi, jak robi, kiedy robi i w jakich warunkach. Nie trzeba uzasadniać łamania ograniczeń. Uzasadnić trzeba jazdę głupią, nielogicznie niebezpieczną, bezcelowo ryzykowną i przepisową. > Wygląda na to, że 10-latki mogą jeździć rozsądniej i bezpieczniej od tego co proponujesz Jasne, że mogą. Po co być dorosłym? > Pewnie dostaniesz bana Teraz to już rozumiem...skoro za słowo "pedał" chcesz mnie banować, za 51 km/h w mieście dołączę do Greenpeace'owców w łagrze na 15 lat. Ale byłem zainspirowany pewnym przypadkiem drogowym. Przed skrzyżowaniem zmieniłem sobie pas z P na L. Okazało się, że zajechałem drogę Skodzie, która nadciągała na pełnym wydatku pompowtrysków. Chłop mnie wyprzedził, hamował i robił jakieś dziwne, nerwowe akcje odwetowe. Poczekałem aż mu ciśnienie spadnie i podjeżdżam pogadać. Nie zdążyłem powiedzieć słowa jak usłyszałem "i co pedale, naucz się jeździć". Nie zbanowałem go, przeprosiłem za zajechanie, ale powiedziałem, że przegina z prędkością i jak leci pełnym ogniem to niech się nie dziwi, że mu ktoś zajedzie drogę. Jakoś skończył analizę moich seks-preferencji i dalszą część drogi jechał spokojnie i fajnie. Gdzie tu jest miejsce na przepisy? Logika, rozsądek i - mimo wszystko - szacunek. Rozumiem, że młodzież teraz zamieniła "barana" na "pedała" bo kierowca młody. > niemniej napiszę, że dziwnym trafem dość wybiórczo traktujesz kwestię > "dowolności" i egoizmu. To prawda. Być może to miłość przez zaciśnięte zęby. Przepisy są do tego, żeby je dobrze znać, zmieniać, a przestrzegać...dużo ważniejszych rzeczy jest przed przestrzeganiem w imię bezpieczeństwa, kultury, szacunku, mądrości itp. To wybiórcze traktowanie traktuj jako wjazd na ambicję generującą refleksje. > Myślenie na drodze to również przestrzeganie przepisów. Również. 100% zgody. Autor wątku jest na to przykładem. > Przestrzeganiem przepisów i mądrą jazdą pokazuje się szacunek nie tylko do siebie, ale też do > innych. Mądrą jazdą pokazuje się szacunek do siebie i innych. Przestrzeganiem przepisów pokazuje się szacunek do...przepisów. To my tworzymy przepisy i one są dla nas. Nie my jesteśmy dla nich. > Nie na temat i przydałoby ci się parę dni odpoczynku. A właśnie, że bardzo na temat. Bo prawo nic nie rozwiązuje. A na kąciku nie byłem kilka tygodni, nie muszę odpoczywać. Ale powtarzam. Mój post nie może być instrukcją. To się wie, ale nie mówi. Bo jak trafi w uszy młodych, gniewnych to "achaaa, czyli mogę cisnąć 180 km/h w mieście...byle nie po chodniku". N I E ! ! ! Pozdrawiam.
  11. Nie chodzi o jazdę przepisową. Przepisy są tylko po to, żeby w razie zdarzenia wskazać winnego i poszkodowanego. Przepisy są też po to, żeby wspólną kasę podleczyć. Jazda powinna być zdroworozsądkowa, kulturalna, dostosowana jak najdokładniej do sytuacji. Jazda, którą opisałeś nie była (domyślam się) przepisowa bo jest wyraźny ZAKAZ poruszania się w sposób utrudniający jazdę innym pojazdom. I nie jest ważne, że "mam prawo jechać 50 km/h". Nie masz prawa jechać 50 km/h, nawet na ograniczeniu JEŚLI utrudnia to jazdę innym, a to można - jak nie zobaczyć - to wyczuć. Mało tego. Masz obowiązek złamania przepisu, jechania w sposób optymalny i bezpieczny i musisz wziąć za to odpowiedzialność. Jeśli byłoby inaczej, za kółko można wpuścić 10-latków, którzy z jazdą wg znaków poradzą sobie doskonale. Ale po to jest limit wiekowy, żeby DOJRZAŁOŚĆ I ODPOWIEDZIALNOŚĆ kierowała toną blachy na kołach. Dość często spotykana postawa typu "mam prawo", "nie łamię przepisów więc się odpipkaj", "jadę SWOIM pasem" itp. jest bardziej głupia niż egoistyczna, a "egoista" na drodze to większa obelga niż pedał. A głupia tzn. bezmyślna. Bo myślenie na drodze jest ważniejsze niż oczy. Także mam apel o zaniechanie deprecjonowania przepisów czy ich gloryfikowanie. Skupmy się na szanowaniu siebie, szanowaniu naszego czasu, wysiłku, zdrowia i NASZYCH, wspólnych dróg i proszę nie przywłaszczać sobie pasów ruchu. A zacietrzewionych odsyłam do ostatniej dyskusji o zaostrzeniu przepisów antyaborcyjnych. Tam są właśnie ci od przepisów czy od PRAWA. Wierzę i widzę na drodze, że poziom nasz, polskich kierowców jest wyższy. Pozdrawiam. P.S. Zdaję sobie sprawę, że mój post jest edukacyjną klęską. Tego nie wolno pisać. Absolutnie PEGI 18. Ale to trzeba czuć, wiedzieć, mieć w sobie za kółkiem.
  12. No pięknie. Tyle lat trzeba było czekać na jakieś liberalne postanowienia. Chociaż wciąż się boję, że będzie można samemu tankować...po przedstawieniu dowodu odbycia szkolenia, badań lekarskich, założeniu kasku, rękawic i kamizelki odblaskowej z napisem TANKOWANIE GAZU, nie zapominając o okularach ochronnych. Na samochodzie trzeba będzie umieścić pomarańczowego koguta. Przed autem i za autem trzeba ustawić pachołek w biało czerwone pasy. I BHP
  13. Licytujecie się na plasticzki, pstyczki, cenę tu, cenę tam, wygląd itp. To nie ma znaczenia. GT86 jest dla mnie symbolem i dowodem. Częgo i na co? Unifikacja Subaru z Toyotą jest symbolem tanich czasów. Widać nie opłaca się zrobić BRZ i GT86 zupełnie innych, żeby ze sobą walczyły jak Prost z Senną. Ale jest dowodem na to, że w tanich czasach można zrobić i sprzedawać auto fajne technicznie(!) Boxer, RWD. Auto ma kilka smaczków. Np. kierownica bez guzików, która też jest dowodem na to, że nie wymarli ludzie, którzy wiedzą, iż nie tylko wygoda rodzi radość, a również wysiłek sprawia frajdę. Wiem, że przesadzę, ale dla mnie GT86 jest tym, czym był Mustang w latach 60-tych dla młodzieży amerykańskiej. I cały czas szkoda, że taki samochód wyprodukował Japończyk, a wielkie, europejskie marki wciąż robią szmelc. Bo dla Europejczyka sportowe coupe to Peugeot RCZ Scirocco Także wielkie ukłony dla każdego klienta BRZ/GT86 bo swoimi pieniążkami przyczyniają się do rozwoju radosnej, pięknej motoryzacji, która jest zdrowa jak jogging. Pozdrawiam.
  14. Kilka dni temu dostałem jako zastępczaka takie Twingo 1.2 75 KM. Wersja kryzys bo to z ogłoszenia...wypas lux. Z wad to tak: Za wysoko się siedzi, skrzynia chodzi jak w starych Kangoo (czyli wrażenie przepychania kija przez porowaty plastik) i nie ma obrotomierza (z ogłoszenia to turbo ma). Charakter środka auta zabawkowy, ale charakter układu jezdnego już całkiem dojrzały. Bardziej wygodny mieszczuch niż skacząca piłka udająca GTI. 75-konny silnik jest doskonale znany od lat i wciąż bardzo dobry. Śr. spalanie z kilkunastu kilometrów kręcenia się po mieście wyszło...6,0 l/100 km (wg komp.). Bardzo oszczędny. Podsumowując sympatyczne auto, któremu chce się wymyśleć indywidualne, oryginalne imię, ale wolałbym Dacię.
  15. > ale ktoś ma Ci napisać, że "dodatkowe 11 tys pln różnicy między Focusem a Cmaxem Kasa to kwestia indywidualna. Jeden da 10 zł za chleb, inny nie. Jeden da 2000 zł za wycieczkę do Egiptu, inny nie. Ale chodzi o to, żeby widzieć dokładnie za co płacisz. Dlatego ja nie dorabiam, nie tworzę i nie wymyślam tylko opisuję namacalne cechy, które w vanach i SUVach są. Chcesz? Zapłać. Nie chcesz? Nie płać, jedź za te pieniądze do Egiptu. > motorsport jest dla wiecznych dzieci. albo kryzysów wieku średniego cała reszta dla lubiąacych > komofrt, estetykę lub soccermoms ew. dla tych co lubią dużo powietrza w kabinie Wszystko trzeba kochać. > ano. Kizashi interesujący, jednak akcyza i jego gamę silnikowa zabija ten model. Tylko akcyza bo gama silnikowa daje gwarancję wielu kilometrów bez drogich awarii. A podatek akcyzowy zależny od pojemności silnika jest bzdurny na maksa. > ciekawe dlaczego > tak od niechcenia wszyscy robili temu test? wręcz wszechobecna była obojętność testujących ten > model. Może przez jego charakter. Jadąc nim powiedziałem, że właśnie taka powinna być Octavia TDI za 69.990 zł. > Kurde - Suzuki wypuszcza swoj segment D o kilku wyjątkowych cechach... obiektywnie > wszyscy byli zadowoleni z właściwosci, wykonczenia (niestety z ceny nie) itp. ale premiera > minela, napisali wierszówkę - słuch zaginął. Wystarczy zdjąć akcyzę i odliczyć VAT i robi się 90 tys. ze 132!!! Jak polityka zabija najlepszą flotówkę świata. > widuję raz na kwartał Kizashi na ulicy. A szkoda bo popatrzyć miło. > a jak VW w Passacie wymieni kolor wkładu zamka w drzwiach, to się rozpisują że kurde lifting był. Cóż, Europa napędza swoje... > Octavia jest za droga. A skodzie sodowa uderzyła do głowy. Kiedyś było Daewoo i jak skończyło? Kiedyś był Fiat i jak skończył? Skodę też to czeka... > Insignia mnie nie interesuje i ogolnie mam złe zdanie, ale jest tam kilka smaczków (w koncu to > jednak też autorski projekt Opela) Fajnie, że Opel paletą wspomina Vectrę A. Fajny jest napis TURBO (jak wspomniałeś), dobrze, że mają w ofercie 4x4 (chociaż u brata już wymieniali uszczelniacz z rozdzielczej), ale Opel ma wyjątkowy talent do robienia dziadowskich, złośliwych, irytujących samochodów. VW to też nudna tandeta, ale jakaś logika w jeździe jest. W Oplu za grosz. Ale cóż. Tanie, proste (powiedzmy) i w obsłudze "delikatne" dla mechanika i właściciela. Pozdro.
  16. > jesteś mistrzem w wyszukiwaniu pomijalnych parametrów i robieniu z nich głównego kryterium wyboru > pojazdu. Dobrze być mistrzem w czymkolwiek... To jest tylko efekt doświadczenia i używania aut. Chciałbym jednak potrafić wyszukać coś w autach typu 500, RCZ, BMW GT, CLS, PCC. Ale zobacz np. na testy w prasie czy tego typu opisy. Są identyczne. Pokazują tylko fizyczne ułomności maszyny lub reklamują owe ułomności. A ja chciałbym właśnie bez dotykania wiedzieć o cechach, o których tu mówię. > tableta wygodniej trzyma sie na kiblu. Acha...laptop łazienkowy. > nie TYLKO motorsport. No nie tylko. > które są mniej komfortowe i droższe niż A3, A5 i A7. Są, ale tym komfortem i ceną płacą za to, o czym pisałem. A jeszcze wracając do "wyjściowych wersji" samochodów. Nie wiem czy pamiętasz mój opis wrażeń z jazdy Suzuki Kizashi. Dla mnie właśnie TO był samochód zwykły w rozumieniu dobry. Miał duży silnik wolnossący, miał automat i napęd AWD. Podczas jazdy był nudny, zwyczajny, właśnie komfortowy i dobrze się prowadził, lepiej niż SUV. I akceptuję Twoje argumenty, jeśli naprzeciw Rav4, postawisz właśnie Kizashi. W Twoim rozumieniu, właśnie to Suzuki może być punktem zero. Ale na litość boską nie Octavia! I tylko jeden problem. Jak porównasz ceny, zwykłe auto nie jest tańsze. Zatem uważam, że limuzyna Suzuki może nas pogodzić. Są auta zwykłe, ale dobre. I jestem w stanie podpisać się pod Twoim wyborem, że wolisz Kizashi niż GVitarę z tego samego salonu. Ale samochody pokroju Octavii czy Insigni są bronią w moich rękach...bo kiepsko reprezentują klasę ludową. Pozdrawiam.
  17. > wentylacja w samochodzie jest lepsza niż w kamienicy Ale mówię o kubaturze, nie wentylacji. Dla mnie to słynne "powietrze nad głową", które się wozi, jest właśnie życiodajnym gazem, a nie nicością, która nie ma sensu. Ma! Właśnie tam, nad głowy idzie najcieplejsze powietrze...proszę panów klimomaniaków. > dokladnie. każdy może wybrać co lubi. i nie znaczy że jeden ma rację vs drugi. Oczywiście, ale trzeba właściwie o tym mówić, żeby komuś np. dobrze doradzić, pokazać, zainspirować. Ja np. chciałbym, żeby ktoś mi tak wytłumaczył sens istnienia tabletu. Bo nie jest to telefon ni laptop. Ale się nie znam...i może jest to coś fantastycznego...jak SUV. > oj zaraz snoby. przeciez ostatnio nawet SUVy testowali. Tiguana vs Cx5. Testowali... Ale tak na serio to przejazdy błotne Mazdy i VW były imponujące i efektowne. Chodziło mi o to, że motoryzacja i jej piękno to nie motorsport. Nie tylko chodzi o wyścigi, trzymanie się drogi, moc i przyspieszenie do setki. Fajne też są pojazdy powolne, fajne są przyczepy (nieważne czy dla ludzi czy dla konia) i otoczka ciekawych czynności wokół tych pojazdów. Dlatego jeśli ktoś się cieszy jak tylko jest szybko, szybko i z piskiem to nie jest fanem motoryzacji tylko nastolatką z sianem w głowie. Segregowanie motoryzacji wg prędkości to snobizm. > mozemy. ale wtedy znajdzie się odpowiednik cenowy tego suva, który zabije go swoim komfortem w > segmencie "zwykłym". Prawda. Zatem dobrze, że mamy Q3, Q5 i Q7. > pomyliłem z tym - MT-01: > i cały czas o tym pisalem:) Achaaa...no to nie. Na MT-01 to bym nie wsiadł. Faktycznie, pod kominek. > nie jest. szarpie i wścieka się na niskich obrotach. ale ja lubie jak moto ma charakter a nie jest > ugłaskane i aksamitnie płynne. Dużo fajniej jeździło mi się na Monsterze...mimo zbieżnych charakterów. Chociaż może to kwestia tego, że Monster(y) nowy, a SV stare. Ale ja jestem pipa, nie motocyklista. Na 696 czułem się pewnie, a 796 już mnie strachał... A patrząc na dane techniczne to różnica... pzdr
  18. > no raczej nie jest to czynnik znaczący... Człowiek potrzebuje tlenu. Im więcej, tym lepiej się czuje. Jak spanie w małym i dużym pokoju. > i znowu nie każdy potrzebuje pierdyliona schowków i fotelików pod podłogą bagażnika. to się dzieje > kosztem trzymania bocznego foteli, estetyki wnętrza itp itd. Uważam, że nie każdy potrzebuje stylu, komfortu, ciszy i precyzyjnego trzymania foteli i zawieszenia. Jestem skłonny powiedzieć, że w czasach, gdzie jeździ się coraz wolniej bo brak miejsca + ograniczenia, lepiej mieć porządek i miejsce na iPhony, iPady, iChusteczki, iSzmateczki, iGaśnice, iBatoniki oraz iButelki. > ja to rozumiem akceptu na suva u mnie nie ma No dobrze, jak rozumiesz to OK. > ale jakby miłośnik motoryzacji miał kasę, to też nie znaczy że kupowałby suvy z tej miłości. Nie wiem, ale miłość do motoryzacji to nie snobizm ukierunkowany na konie mechaniczne i motorsport. To nie ślinotok na widok driftowozu i obrzydzenie na widok przyczepy kampingowej. Tu cisną się na usta snoby z Top Gear. > patrz > na rynek USA. tam mieli kiedyś kasę i suvów jak mrówków się zrobiło... miłośnicy motoryzacji? No ponoć najwięksi na świecie. W swój pragmatyczny sposób. > proces dojrzewania to historia właśnie. Każdy dzień tworzy historię. Więc twórzmy... > życie. i litościwie machamy napinaczom Dziadek, ma motocykl, ale dziadek. > nie. wzrost ceny jest między zwykłym autem, a suvem. Tak, ale możemy dojść do poziomu komfortu P508 w SUVie. To zależy od ceny. > nawet jeśli ktoś to czyta, to raczej AK nie ma pokrycia 100% populacji Nie ma, ale siłę ma ogromną. > można zazdrościć, bo nie da się wszystkiego kupić i tek który może więcej - jest "koleś"! Ale kto chciałby wszystko kupić? Po co? Przecież większość to tandeta nikomu nie potrzebna i bezużyteczna, o której się błyskawicznie zapomina. Nie wierzę. Pokolenie komuny, podatne na kolorowe pudełka już dojrzało. Pokolenie lat 90-tych rosło wśród towaru. Nie wiedzę KTO miałby chcieć wszystko. Przecież ludziom do szczęścia trzeba tylko komórki i klimy w aucie. > MT-03 jest fajny, bo jest bez sensu... W ogóle się nie zgadzam! Bardzo wygodne moto, super zwrotne, dobre do nauki amatorskich tricków, proste konstrukcyjnie, oszczędne, tanie. Na dojazdy do pracy...coś jak skuter tylko z większą werwą, fantazją i dynamiką. Beznadziejny w trasie. > brawo za fantazję. bo sensu w tym motocyklu nie ma... MT-03 to jest 2-kołowe Cinquecento Sporting. > mógłbym takiego > bez problemu postawić w salonie pod kominkiem jako "rzeźbę". Masz wyobraźnie... > odpowiednik SV właśnie. Nie wiem jak jeździ. "Moja" SV miała dla mnie za ciężki przód, za niski, za miękki i ch-kę silnika, która uniemożliwia "żółw mode" bez jep-jep-jep-jep w wydech. Pewnie Twoja jest lepsza... Pozdro.
  19. > to że nie chodzę ze szmatką codziennie, nie znaczy że bezmyślnie niszczę Właśnie dlatego lubię SUVy, auta proste lub stare. Mniejsza podatność na uszkodzenia bo nie lubię mieć czegoś co nie działa lub jest uszkodzone. Nawet jeśli tego nie używam bądź nie widzę. > rodzinne pudło. ale nie widzę jakiejś wielkiej przewagi nad kombiakiem z racji powietrza nad głową. Przewaga jest w kubaturze. Daje to więcej tlenu w kabinie i mniejsze nagrzewanie się wnętrza. > ale za to rozwiązania we wnętrzu i nacisk na schowki, podłokietniki i uchwyty... mnie > przekonują. I właśnie takie coś powinno być pozycją wyjściową. Klikasz "przywróć ustawienia domyślne" i pojawia się taka Meriva czy inne Picasso Max Verso. Opel Astra powinien pojawiać się po przesunięciu w dół suwaka "koszty". > generalnie już wszystko zostało napisane, pewnie z kilka razy nawet Pewnie masz rację. Ciekawe tylko czy choć raz zostało zrozumiane i zaakceptowane. > bo kosztuje 20% mniej. No właśnie. Zatem nie chodzi o COŚ co lubią miłośnicy motoryzacji, a o kasę. A pisałem już w innym wątku, że rynek dojrzał i nie kupuje się Daewoo Tico bo tanie tylko kupuje się ciekawsze samochody, droższe, ale ciekawsze. > to w takim razie, nic nie ma znaczenia Mają zmiany i wg mnie rynek dojrzewa i ludzie również. > ja nie bronie głupoty. ja poprostu potwierdzam jej istnienie i pospolitość. Nie sposób się nie zgodzić, ale po diagnozie zabieramy się za...(?) > mam. 508 jest pozytywnym przykładem jakośc vs kasa. a komfort SUVa maleje ze wzrostem ceny. Czyli Q7 jest mniej komfortowe od Juke'a? > nikt tego nie czyta. przecietny internauta skupia uwagę na tekscie 7 sekund. zatem dojedzie do 5-10 > wiersza. dalej to white noise - tylko ja i Ty to czytamy A miało być tak pięknie. Miałem zamiar przekonać 38 mln rodaków...poza Tobą. > no chyba że sąsiad zazdrości Ci blendera turbo i kupi > blender hiperturbo... czyli ceed vs sportage Serio chciałbym wiedzieć czy można zazdrościć rzeczy, którymi zawalone są sklepy, galerie i internet. Towaru jest tak dużo, człowiek jest tym tak przytłoczony, że jakoś nie chce mi się wierzyć, że wciąż można tego zazdrościć. Dawniej OK, ale teraz się chyba zazdrości fajnej pracy, wolnego czasu czy licznej rodziny. > napędza sprzedaż np. wizerunek saaba i architekci (panowie w golfach i okularach). Saab? I cóż, że ze Szwecji... Nasza misja kącikowa powinna polegać na kreowaniu PRAWDZIWYCH wizerunków marek, modeli i typów aut. Bo normalnie aż przykro... > zazdraszczam i pozdrawiam A'propos motocykli to się zastanowiłem głębiej. Dlaczego myślę o nich jak Ty o P508? Myślę, że za minutę wyliczę wszystkie modele, którymi jeździłem: Suzuki GN na "eLce", CBR600F, KLE500, MT-03, Monster, Hypermotard, Bandit 600, SV650 i klasyka czyli GS500. Wystarczyły mi palce dwóch rąk. Aha, jeszcze Virago. Nie liczę skuterów bo tego było sporo, ale automaty się nie liczą. Za mało sprzętów i pewnie za mało jazdy, żeby poczuć możliwości i klimat, o którym mówiłem w przypadku aut innych...niż Octavia. Samochodów doświadczyłem duuużo więcej i tu jest pies pogrzebany. Będę się upierał, że MT-03 jest super, lepszy od Hypermotarda, a pewnie każdy doświadczony jeździeć mnie wyśmieje za singla 48 KM czy za coś innego. Pewnie za lusterka Ducati. Nie potrzebuję więcej niż wygodnie dostawać do ziemi, mieć wyprostowaną pozycję i ergonomiczne migacze. A jazdę codzienną na CBR mogę podsumować Jak ktoś mnie zapyta czy kupiłbym Kawasaki ER6n, bez zamyślenia odpowiem "tak". Bo tani i fajny...taki zwykły. Podsumowując: Doświadczenie rodzi prawdę. Pozdro
  20. > no. i wjade tam P508 jak bedzie trzeba. A wiesz dlaczego wiedziesz? Bo powiedziałeś, cytuję "nie mam emocjonalnego stosunku do niego". Nie szkoda Ci auta, a jak się coś urwie, ASO zrobi z AC, a nie będziesz siedział w kanale i łapał taśmą MacGyvera. > dajesz! Ogłaszam ankietę, proszę wpisywać na SUVy i na klasyczne jeździdła. > kwestia semantyki. Meriva jest dla Ciebie dziwadłem z racji drzwi i wysokości czy zwykłym, praktycznym, rodzinnym pudłem? > wszystkie mogą być. To nie są rozmiary SUVa. > zieeeew. warunki rzeczywiste to własnie C i D. specjalne potrzeby - to SUV Jak będziesz widział w SUVach coś specjalnego to Ci nigdy nie dadzą spokoju. > nie fenomen. jestem czujnym obserwatorem otoczenia No to tłumacz lans jeśli to coś innego niż ja mówiłem. > ale zachowania społeczne determinują sprzedaż segmentów, ich powstawanie i likwidacje (np. Avantime > - za odwazne, Phaeton - genialne auto, nikt nie kupi prestiżu od VW itp itd). to ten obszar > dyskusji tak samo dotyczy motoryzacji jak zmienne fazy rozrządu w trabancie. No to właśnie jest forum społeczne. Może to przeczytać każdy. Ja, Ty i prezydent Obama. Może przetestujemy te zabawki Snowdena? Ludzie, kupujcie (musimy) mądrze, wybierajcie (wysadzić) auta dobre technicznie (w powietrze) od producentów, którzy przykładają się (nowego psa) do jakości swoich produktów. Nie zwracajcie uwagi (prezydenta Obamy) na wygląd bo to bullshit. I dla pewności (Allaaaaaaaah). Liczę na wyłapanie nas przez system inwigilacji i upublicznienie wątku w każdych newsach od Cypru po Kair. > ale wtedy masz wartość, której być może potrzebujesz. a SUV 2wd... bicz pliz SUV 2WD jest jak Golf 2WD...tylko wyżej stoi. Nie bronię "terenowych osiek" i takiego bym nie kupił, ale dlaczego Golf 2WD nie boli? > przesledz statystyki, które regularnie śledzisz. Ceed pierwszy sprzedawał się lepiej niz sportage. Historia nie ma znaczenia. > nie "Moim świecie" a poprostu "Swiecie"... moim i Twoim. mówiąc o szerokopojętym rynku. nie > koniecznie uczestnicząc w tym akatywnie. Po to piszę publicznie, żeby takie chore zachowania wyśmiać i napiętnować, a Ty bronisz głupoty bo jest. A może ktoś przeczyta, może zrozumie, może szepnie koledze i jakoś się świat zmieni? > BMW 5GT przytoczyłeś jako ciekawe auto? przeciez to wydumka wizerunkowa. 5GT jest dla mnie tym czym dla Ciebie X6. Jak gdzieś napisałem GT to miałem na myśli prawdziwe auta GT. Aston DB9 itp. > nie mam nic do zarzucenia jakości materiałów użytych w 508. a cena jest śmieszna. Ale komfortowi SUVa już masz... > buahahah. to że Ty byś chciał, nie znaczy, że powinni. oni wiedzą lepiej jak przetrwać na rynku... No właśnie ja wiem lepiej...i dlatego tu piszę. > ja się zgadzam, z tym że ty świadomie kupujesz bo wiesz jak będziesz używał. ale za duży kredyt > zaufania dajesz innym użytkownikom. Wierzę w ich mądrość. Inaczej nie skłonię do myślenia. Uświadamianie + chwalenie postępów. Po to piszemy, żeby ktoś to czytał, tak? > Ty widzisz motoryzację, jako jednorożce i tęcza i szukasz utopii... ja jestem jak max kolonko nie > mowie, jak chciałbym żeby było, a jak jest. Więc jeśli jest źle, trzeba to napiętnować, wyśmiać i zachęcić do zmian. Mówię do każdego: Jeśli wybrałeś dany typ auta wg mody czy wizerunku, dla pochwał czy wzroku innych, jesteś szkodliwym dla społeczeństwa kretynem i bluetooth ci w oko. Hmmm...ale chyba to nie będzie skuteczne...bo agresja budzi agresję. No to inaczej: Jeśli robisz to dla picu... Proszę zmień się. > być może, ale rzeczywistość... No to jeśli wybrałeś Hondę, Alfę czy Citroena tylko dlatego, że widziałeś idiotę w Passacie, wiedz, że jesteś większym idiotą niż on. Acha, miało być spokojnie i grzecznie... Zmieniajmy rzeczywistość pozorów. Łysy idioci to nasi bracia, których też trzeba miłować. BMW E30 jest miłą limuzyną. Nie lękajcie się. > swiadomy klient niech patrzy do własnego ogródka. jak każdy klient... Oooo nieładnie...słyszałem o takiej postawie, która się popularyzuje czyli znieczulica nowych, ogrodzonych siatką osiedli wielkich aglomeracji. Nie popieram. > czyli jednak rozumiesz kwestię opinii i stereotypów (w tym czynnik lansu) w motoryzacji... No...właśnie nie. Co to ma do rzeczy? > singla o mocy cinquecento to kupi sobie żona - KTM Duke 390 Też super! > w sumie racja. poprostu motoryzacja 4oo mnie irytuje A jednak... > bo jest zbyt kosztowna, żeby się nią cieszyć > na codzień. Zgadza się... > motocykle to idealnie zastąpiły. tu widze potencjał. Wierzę, że kiedyś będę miał czas na motocykl. Bo takich dni jak kilka lat temu - Kreta, asfalt, szuter, KLE500 i ja - musi być więcej.
  21. > Kup sobie Forestera. Mówię poważnie. Na razie chcę się nacieszyć Ravką, ale wierz mi, że jeśli przytrafiłaby mi się taka okazja z Forestem jak z Toyotą to byłbym bardzo zadowolony. Ale na pewno przyjdzie czas na zmianę bo tak naprawdę trafiłem i kupiłem fantastyczny egzemplarz fajnego modelu w masakrycznej wersji. Ale tak to jest z używkami...
  22. > niskie są auta z serii green,eco,blue motion line Są niższe od niskich. Właściwej wysokości auta klasyczne i to też wybrane były produkowane w latach...90-tych i wcześniej. > znaleźć... bo przegięcie w obie strony robi kuku. imho złoty srodek jest tak jak w normalnym > aucie wyżej/niżej = gorzej. Jeśli normalne jest moje A4, OK. Jeśli np. Insignia, nie OK. > a moze zapominamy o tych miejscach, bo nie są one dla samochodów? dlaczego z uporem maniaka, > stosujesz kryterium - auto które wjedzie wszędzie, jest lepsze od tego co nie wjedzie? a może > świat nie jest po to, żeby wszędzie wjechać samochodem? A jak mam tam domek? Przecież to normalne, że jedziesz do lasu, żeby iść na grzyby. Ktoś Cię zaprosi na działki pod Tenczynkiem. Przecież to jest codzienność! > pierdu pierdu. od 100 lat nic sie praktycznie nie zmieniło w technice Byłoby gorzej gdyby nie rok 1994 i Toyota Rav4. > coupesuvy typu nowy mini ze scietym dachem. Większy sens ma takie Mini niż Scirocco. > mamy inne codzienności widać pytanie kto ma bardziej typową? Zróbmy ankietę. > jestem otwarty na dziwactwa (ba. naweat chciałem c3 picasso w > pewnym momencie dla oszczedności kupic jako główne auto). Pomysł dobry, ale C3 Picasso jest tragiczny jeśli chodzi o wygodę za kierownicą. Ale typ auta OK. Ale to nie dziwactwo. To norma...w XXI wieku. > ja nie twierdzę że kazda insignia ma koła w rozmiarze każdego SUVa. ale ma taką opcję do wyboru. Jaką? 245/45R18? 245/40R19? 245/35R20? Które są od SUVa? > takze argument z dziurami słaby... to które jest większe to jasne, ale jasne też jest, że > większe koło = większa masa nieresorowana = spadek komfortu. pół biedy jak ta masa jest w 2 > tonowy pojezdzie, ale problem sie pojawia jak w lżejszym. Ale to jest oczywiste i efekt tej masy czuć za kierownicą. > bez sensu. bierzesz segment C/D nie poto żeby dopłacać za jego suvowatość Nie SUVowatość tylko za normalność = pragmatyczne dostosowanie do warunków rzeczywistych. > czyli normalny. Mhm...no to jak to jest normą, jestem głupim dinozaurem i nie warto mnie słuchać. > widzisz co chcesz widzieć. A Ty widzisz co czują i chcą czuć inni...i to jest fenomen. > a niech płacą. problem w tym że oni nie płacą w SUVie za cechy techniczne, a za cechy wizerunkowe Kupując CR-V 2.2 mogą dla mnie płacić tylko za akcyzę, żeby Vincentowi się bilans zgadzał. To kącik motoryzacyjny, poważnie techniczny. O zachowaniach społecznych to możemy sobie co najwyżej jaja robić. > nie musi. bo po kiego jezdzic po koleinach? Żeby dojechać do celu. > trzeba się sporo naszukać, zeby znalezc takie które > uszkodzą normalny samochód. A jak już znajdziesz to ze zwykłym autem jesteś w czarnej d.... > SUV to wydumka. większość jest 2WD i weź mi ten > snieg... a 4wd są też zwykłe kanapowce... Są. I jeśli kanapa jest wyżej zawieszona i ma 4x4 jest super...tylko...tak właśnie - D R O G A. > ja lataam po buspasach, jak wiekszosc kierowców. tak samo warunki mojej jazdy nie różnią się > specjalnie od taksówek. Ale chyba na moto, nie autem...(?) > pierdu pierdu. ceedów poprzedniej generacji jest jak mrówków. Ech te historie... > nie kumam zupełnie o czym teraz piszesz. Ja też nie bo nie potrafię się odnaleźć w Twoim świecie wizerunku, sąsiadów itp. Bo jeśli się na tym skupiamy, zerknijmy jaką ściemą jest wizerunek polityków. Ja rozumiem, że można się nie interesować polityką, ale jednak światopogląd powinno się mieć. Bo potem wybieramy po wizerunku, a nie po logicznych poglądach i efekt to jest tylko nasza (debili) wina. Więc powodzenia z wizerunkiem... > tak samo jak ja dorabiam lans, to Tobie się wydaje ze każdy Kowalski kupuje SUVa za jego > właściwości techniczne... naiwne to to. Jeśli masz rację, współczuję ludziom głupoty. > aha. czyli każda wydumka, coby wymyslić niszę (=stworzyć potrzebę) jest fajna. Oczywiście! Jeśli wydumka jest techniczna. Bo jeśli jest wizerunkowa (Fiat 500) to...nie. > a stare co działa i > nie ewoluuje bo nie musi... jest nie fajne. Nie jest. Nie jest fajne co nie znaczy, że nie jest interesujące. > oczywiście że się da. Tanie, ładne, dobrej jakości wnętrze. OK. To Ty się otaczasz, nie ja. > nie są. bo ma więcej wad niż zalet. Nie liczy się statystyka lecz praktyka. > przyjmuje do wiadomości że jest niewielka grupa ludzi, którzy potrzebują podwyższonego > zawieszenia i świadomie za to dopłacą, ale też nie potrzebują pełnego 4x4... tacy "pippole", > ale imho to mniejszość - reszta pojdzie na kolor/modę/szał. I z tą mniejszością powinni się liczyć producenci, a ci od szału... > dokładnie - dlatego wybrałbym to zamiast P508. ale ta cecha techniczna w porównaniu z cenami > segmentu D jest praktycnzie gratis! i to jest piękne, to jest wartość. Zgadzam się. > wiesz jak to jest. żeby krytykować gitarzystę nie musisz grać na gitarze... także argument że masz > kilka aut nie do końca daje Ci przewagę nad innymi kupującymi. Inni kupujący to użytkownicy Dusterów i Sportażów. To Ty się nie zgadzasz z nami. > i daj już spokój z kopaniem mojego auta. Nie kopię Twojego auta. Próbuję Cię wyciągnąć poza utarte od lat szlaki. > nie jestem z nim emocjonalnie związany szczególnie No i tak ma być. Niech nie kosztuje za dużo, żeby móc inwestować w E38 i SV. > z jednej strony > śpiewasz piesni pochwalne nad rozwiązaniami technicznymi a z drugiej argumentujesz używając > koloru. Koloru użyłem, żeby pokazać oś czasu. Fakt, że biały kolor w roku 2013 mnie SYMPATYCZNIE(!) śmieszy. I każdego z białej X6 mogę ale chodzi o to, że Ty wspominasz. Dawniej samochód miał rolę większą niż 3-literówka przed imieniem. Na dziś dzień uważam, że każdy kierowca może mieć (może kupić) dowolnej klasy samochód. Gorzej z utrzymaniem, ale kupić można wszystko bo auta używane są tanie. I każdy to wie. Skoro każdy może mieć SUVa, terenówkę, limuzynę czy kabrioleta, nie ma możliwości, żeby komuś imponować swoim jeździdłem. I to chcę Ci pokazać i mimo, że Ty mówisz o innych i ja też mówię za kogoś, logika pokazuje, że porozumienie jest możliwe. > moje opinie wynikają z większego niż u Ciebie dystansu do motoryzacji... Być może, ale Ty wplatasz w motoryzację ludzkie ułomności, głupotę i jakieś tam dziwadła, których nikt nie widział, nikt nie dotknął. Bo mnie irytuje, że zasłużeni konstruktorzy BMW E30 są w mojej opinii obrażani przez to, że auto jest dresiarskie...bo jakiś debil jeden z drugim, który najbardziej skomplikowane zdanie jakie wypowiedział w życiu brzmi "nooo", kupił taki samochód. I to się tak rozwija...na modne SUVy, głupie pindy za kółkiem itp. Chore! > nie rozumiesz, że tu nie ma racji? to nie jest pojedynek na punkty, gdzie jeden wygra - drugi > przegra? i że nic nie musi sie zmieniać w głowach? po to jest wielki rynek i te wszystkie > segmenty, żeby każdy coś sobie mógł wybrać... Rynek jest za mały. A opinie o złych samochodach zbyt przychylne, a o dobrych wyśmiewające. > kim jest p i p p, żeby im mówić że "źle chcą"? Świadomym klientem. > myśli, mam w nosie. ba. wiem, że mam dresowóz i nikt nie zrozumie dlaczego ktoś może włożyć 7 > tys w remont silnika, zamiast poszukać używki... albo wydaje więcej niż auto warte na > blacharkę... Ja w pełni rozumiem. I moje A4 z racji cen rynkowych stanie się tym, czym Twoje E38...w skromnej wersji. A "dresowóz"? Patrz wyżej... > MT-09 - czekam na premierę Ale to nie będzie miało singla o mocy Cinquecento... > a z ryczących i bezsensownych koncepcji, to ten silnik wolałbym w Yamaha Warrior! No...to ja już wszystko rozumiem. Mamy podobne zdanie...tylko odwrócone między czterema, a dwoma kółkami. pzdr
  23. > Ale w czym pakowanie SUVa jest lepsze od kombi (zwykłego)? Zobacz z boku na kogoś kto układa w bagażniku bagaże to zrozumiesz co jest lepszego. > Próg załadunku ma najczęściej wyżej. Nigdy nie rozumiałem co to ma do rzeczy. Jak podnosisz to już nieważne czy 10 cm niżej czy wyżej. Pozycja przy SUVie jest wyprostowana, naturalna. Mało tego. W przypadku drzwi otwieranych na bok, nie ma problemu, że ktoś jest za wysoki. Przy kombi jesteś złamany w pół, a nad głową klapa. > Wsiadanie to też jest kwestia mocno dyskusyjna. Nie wiem o czym dyskutować. Do SUVa wsiada się bardzo łatwo, naturalnie, tyłek ma się na wysokości siedzenia. Do niskiego auta wsiada się dużo trudniej. Wiem to wszystko przez to, że babcia żony jest już bardzo słabo sprawna. Do niskiego auta wpada. Do wysokiego wsiada. Nie ma siły utrzymać się po prostu na rękach czy mięśniami brzucha zanim nie dotknie tyłkiem siedziska. Chociaż najlepsze są vany bo mają niżej podłogę niż SUVy. Ale SUVy mają niżej niż ramówki. > Droższe są bo są modne. I myślę że tylko dlatego. Nie wciągaj mnie proszę w dyskusję o modzie. Ja tylko uważam, że moda, a popularność to nie to samo. Bo jeśli to samo, najmodniejsza jest Octavia. Moda to oryginalność, którą inni chcą naśladować. Zwykle z powodu wyglądu. Wg mnie SUVy są brzydkie i nie znam nikogo, kto powie, że design SUVa to jest to. A więc ciężko nazwać je modnymi. SUVy są popularne bo są praktyczne i coraz tańsze. > Nie są. No jak nie są? Muszę w domu pogrzebać w offroadtestjahrbuchach to Ci udowodnię. > Do tego najczęściej mają jakieś śmieszne pseudo 4x4. 4x4 są bardzo różne i to jest to co powiedział Jimbo o motocyklach. Wiele różnych, technicznych rozwiązań do wyboru. Chcesz bardzo pseudo - CR-V, chcesz dobry napęd - GVitara. Ja mam coś pośrodku. FWD i LOCK do 40 km/h + funkcja automatycznego dołączania. > O ile w ogóle mają. To samo można powiedzieć o klasie średniej. Accord nie ma 4x4, Insignia ma. Może mieć... > Widzisz - SUV ma służyć za samochód do wszystkiego. Problem w tym że żadnej z tych rzeczy nie robi > dobrze. Dokładnie tak! To jest właśnie kompromis, niestety. Golf też ma być samochodem do wszystkiego, a żadnej rzeczy nie robi dobrze i mało tego, są rzeczy (off road), których nie robi w ogóle. A ponieważ taki Tiguan robi te rzeczy - zgadzam się, że żadnej dobrze - jest droższy bo bardziej wszechstronny. Ale to tak jak w sporcie. Isinbajewą znasz? Pewnie tak. Bolta? Bondarenkę? To są gwiazdy wyspecjalizowane, a jakie znasz gwiazdy 10-boju? A są to goście, którzy są nieprawdopodobni. Biegają, skaczą o tyczce, w dal...jak sobie pomyślisz ile umiejętności mają, jak trudne techniki opanowali to gały wychodzą z orbit. Nie mają rekordów świata, walczą o punkty, ale właśnie oni są nieprawdopodobni. To są właśnie SUVy lekkiej atletyki. I patrzę teraz na siebie jako na przeciętnego obywatela RP. Potrafię grać w piłkę nożną, koszykówkę, siatkówkę, ręczną, tenisa, ping-ponga, badmintona, potrafię jeździć na nartach, pływać, pływać na desce i pewnie coś by się jeszcze znalazło. W żadnej z tych dyscyplin nie jestem wybitny na skalę medialną i to samo dotyczy mojej jazdy. Dlatego właśnie najbardziej pasuje mi SUV. > Chcesz samochód pakowny - kup T4. Akurat T4 kupiłem w swoim życiu...4. > Nie zajmuje więcej miejsca na parkingu niż > przeciętny samochód klasy D a do żadnego istniejącego SUVa nie wejdzie nawet w przybliżeniu > tyle. Do tego są wersje 4x4. Zgadzam się. T5 4x4 poza awaryjnością i ceną jest rewelacyjny! > Nie chcesz busa - kup auto typu Partner. Miałem Berlingo - wspaniałe auto. > Chcesz się topić w błocie - kup terenówkę. Mam w pracy LC90 i Navarę. > Prawdziwą na ramie, z reduktorem. Chcesz jeździć wygodnie - kup zwykłą osobówkę z porządnym > zawieszeniem. Też się znajdzie na placu. > SUV próbuje udawać wszystkie te samochody. Tylko we wszystkim mu kiepsko > wychodzi. Zgadzam się, ale jak potrzebuję wziąć rodzinę i jechać na wypoczynek (aktywny) biorę właśnie SUVa i mogę robić wszystko na co obecność baby dużej i baby małej pozwala. Pozdrawiam!
  24. > Parkowania !? Gdzie Ty widzisz literkę "r"? Wsiadanie i pakowanie. > Łatwo to się Matizem parkowało. Chyba że myślisz o wysokich krawężnikach. To sam wiesz. > Podwyższone kombi ma to wszystko. I każde(!) kombi powinno być podwyższone. > Ramówka służy do czego innego. Podwyższone kombi jest przestronniejsze od SUVa i lepiej się > prowadzi (tańsze pewnie nie jest ) Zgadzam się. > Widzisz - ja nikomu niczego nie narzucam. Tylko jestem posiadaczem zarówno SUVa jak i podwyższonego > kombi. I naprawdę nie podzielam Twoich zachwytów. Nie wiem gdzie Ty widzisz u mnie zachwyt. Mój zachwyt można porównać z tym, że dziś znów wstało słońce. SUV to optymalny, normalny, praktyczny środek lokomocji. Dostosowany do aktywnego życia. Poziom zero. Chcę tylko powiedzieć, że klasyczne auta to poziom minus. Są gorsze i tańsze, tańsze bo gorsze, gorsze więc tańsze. Tak jak w wątku. Była klasa A. Zrobili podwyższoną wersję i auto nabrało sensu. Odpowiadałem tylko na zdziwienie "dla kogo to auto". Ja mówię "dla każdego". Jeśli podniesione zawieszenie będziemy traktować jak złote klamki to nigdy się nie dogadamy. > Zjeżdżałem swego czasu z Lubomierza w korku > za Toyotą RAV4. Jechała może z 40. W pewnym momencie stanęła w poprzek i przekoziołkowała. > Facet ponoć zasnął. Tyle tylko że przy tej prędkości i tym nachyleniu zwykłe auto nie ma prawa > dachować. Proszę Cię... Ja się z Tobą zgadzam, że podwyższone kombi będzie np. lepsze na drodze twardej. Jednak zwykle kąty lepsze są w SUVie. Tak samo nadwozie SUVa więcej zmieści bo jest...wysokie. Ale to wszystko ma sens, jest praktyczne, jest fajne, da się coś tymi autami robić. A co robić można naszą przytaczaną Octavią? Można podjechać do McDrive...a okienko i tak za wysoko. Pozdrawiam.
  25. > niskie owszem (= gleba). ale nie seryjne w seryjnym aucie, które niewiele ustępuje SUVowi. i nie > stanowi żadnego problemu w codziennym użytkowaniu pojazdu. Auta są coraz niższe, żeby były oszczędniejsze. Nie byłoby kwestii, gdyby normalne P508 było jak RXH. Jeśli każde auto będzie podniesione na te 190 mm, będzie super. > spełnia jedno zadanie, kosztem kilku innych. Komfort resorowania i prowadzenie to nie funkcja, a cecha. Więc dla komfortu wybiorę S-klasę, a nie Passata, a dla prowadzenia wybiorę SLSa, a nie Passata. Jeśli nie mogę mieć NAPRAWDĘ komfortowych aut lub naprawdę dobrych w prowadzeniu, wystarczy mi SUV. > to jest piękne w motocyklach, że masz pełną gamę do wyboru, single, rzędowe 2ki, v2, v4, r4, r3 > ba... nawet R6 były. Masz rację. Wciąż w jednośladach ważniejsza jest technika niż wygląd. > Octavia TDI pobudza wyobraznie tak samo jak "pasjonujący" Quashkai. Dlaczego znów pasjonujący? Normalny. Qashqai jest poziomem zero, Octavia jest poziomem minus. Octavia jest jak LPG. Qashqai jest Pb95. T a ń s z a. > tego co dała natura? doświadczenie poprzez wjechanie jej w tyłek samochodem. > poprzez cierpienie do zbawienia? chyba nie po to sie robi auta dla ludzi, zeby sie nimi katowali w > imię "radości z życia" SUV otwiera drzwi do korzystania z miejsc, w których już zapominamy o samochodach. > którą ktoś im (prducent i (niestety)Ty) z różnych powoduó próbuje > wmówić. ja podziękuję za tą radość. Ale producent produkuje inne zawieszenie, inne konstrukcje, inne napędy, inne koła i technika się rozwija. W przeciwieństwie do 3-drzwiowej Pandy. > kilka długich weekendów i kilka wypadów nad jezioro wystarczy, żeby czerpać fun z jazdy autem, > które skręca i prowadzi się normalnie (tj. poprawnie i neutralanie, nie rezygnując z komfortu > - w moim rozumieniu komfortu, który znasz, ale odrzucasz). Nie odrzucam. Klasyczna limuzyna ma swoją wąską funkcję, którą spełnia. Nawet korzystam. W lutym przejechałem Oplem 1800 km do Francji. Większość to autostrady. Auto - mimo swojej beznadziejności - się sprawdziło. Ale tylko tam się sprawdziło i nie bez "ale", a codzienność to co innego. > ech... wytrwały jestes w dorabianiu wad. Ja nie dorabiam tylko je widzę, a widzę je dlatego, że jeżdżę tymi samochodami. Każdym rodzajem, typem i wersją. I nie "przejechałem się za róg" tylko jeżdżę, użytkuję, wykonuję zadania...i w jednych się dany typ sprawdza, a inny nie. I jeżdżę nie tylko po asfalcie, ale też. Na południu mamy autostrady i góry, lasy, rzeki, piach, błoto, nowe odcinki miejskie i stare połatane. > Insignia ma koła w rozmiarach sportage. Z mojego podwórka: Insignia 225/55R17. Rav 235/55R18 (totalnie kretyński rozmiar, ale nie o to chodzi). Chyba jasne, które koło jest większe? > z dwojga złego - > wole insignie z flexride, niż drewniany Sportage, Octavie nad Yeti. Jeśli podniesiona Insignia i Octa Scout - zgodzę się. > nie. bo nie każdy jest wstanie wyrzucic kasę na X6, które jest do niczego (bo normalny człowiek jak > już ma kasę i ma kompleks kupi na codzień X5). X6 ma lepszy Cx...więc mniej pali niż X5. > a całkiem normalny 5 touring. Nie normalny tylko taki, który bez komórki zgubi się nawet na przystanku autobusowym. > sie mnie nie pytaj. ja nie rozumiem fascynacji passatem. Ja rozumiem. Pragmatyka. Łatwo sprzedać i tyle. A duży jest? Jest. Mało pali TDI? Mało. Ogarniają mechanicy? Ogarniają bo VW szanuje mechaników. I to mogę zrozumieć. Ale trzeba też rozumieć, że jakość jest niska, awaryjność wysoka i już. Bo to nie lata 70-te. > a Ty nadal powyżej udajesz że nie ma pojęcia lansu w motoryzacji... Nie udaję tylko lans to jak prestiż i fajność i wygląd. Wielu się tylko WYDAJE, że tak jest. Nie będę się odnosił do dziwnych wyobrażeń bo to jak komentować zamach na prezydenta Kaczyńskiego. I na każdym kroku zaznaczam, że na lansie się nie znam. Każda moja wypowiedź a'propos to jakieś zastanawianie się, pytanie Ciebie, niedowierzanie...bo ja się potrafię popisywać. Nawet wiem jakie to uczucie. Za gówniarza jak się robiło dunki do kosza będąc kurduplem 170 cm to miło słyszeć wooow, aaaaa. Ale to mój wypracowany dosiężny 85 cm i można się lansować. Ale jak się lansować X6, który zrobił jakiś Niemiec z Monachium? > wg Ciebie. ale przyznaj, w swoich radykalnych poglądach, nt. nagradzania znaczków na klapie za > innowacyjność itp itd. jesteś dość odosobniony. Ale w tym wątku ja podpisuję się pod wysoką klasą A, a nie idę pod prąd. Więc nie czuję się odosobniony i nie czuję się odosobniony w SUVomanii widząc ranking modeli. > dla Ciebie to pragmatyzm. dla mnie wyrzucona > kasa = przeciwieństwo pragmatyzmu. OK, ale większość płaci za konkretne cechy techniczne, za większe, mocniejsze elementy, które naturalnie są droższe. Ty nie skorzystasz, inni tak. > nie zmieniło. wręcz przeciwnie - drogi są coraz lepsze, jest ich coraz więcej - czyli kolejny > kopniak dla SUVa. Drogi tak, ale praca i zabawa ludzi zmieniła charakter. > X6 to drewniak. adaptacyjny "Tiguan" (czy cokolwiek innego tu wstawisz z gamy suv) to kwintesencja > pojęcia: perfumujemy kupę, zeby nie była kupą, ino kowalskiego skasujemy za perfumy > dodatkowo.... bo nigdy nie bedzie to jezdzic tak dobrze jak adaptacyjny Golf. Oczywiście, a Golf nigdy nie przejedzie przez koleiny bez urwania osłony. I koniec. > ja? nikomu. ale rynek ma gdzieś profesjonalistów - liczy sie sąsiad - to jest ten KTO. i zaklinaj > rzeczywistość jak chcesz. jesteś niszą A kto mówi o rynku? Ja uważam bez zaklinania, że poziom umysłowo - emocjonalny ludzi, którzy takich wyborów jak auto, dokonują, jest daleki od takich prowincjonalnych zachowań, które niewątpliwie były, ale czasy się zmieniają. > hiperbola jak zawsze, ale zaczynasz łapać. z jednym wyjątkiem: jest ich mniej niż zwykłych aut. i > nie przytaczaj sprzedaży Dustera w grupie Renault. bo to wyjątek. Volkswagenów T4 też jest mniej niż zwykłych aut...a jakoś lansu nie ma. Po prostu. Nie znam nikogo kto ma SUVa i powie "lans" zamiast "śnieg". Zawsze jest argument o tym śniegu, śniegu, śniegu i wyjeździe na narty. > ciekawe. taksówkarze się mylą? Taksówkarze jeżdżą w warunkach, w których nikt inny nie jeździ (bus pas). > nie żartuj sobie. Ceedów jak mrówków jest (tych wcześniejszych, bo nowy jakiś taki drogi jest). No właśnie. Sportage tak, tego jest jak dużo (nowych), ale Cee'd...jest za drogi jak na swoją wysokość zawiechy. > ja sie nie martwie. wole Renault w wydaniu Renault, a nie w wydaniu: co tu wymyślić, coby nie > dublować segmentów z Renault na rynku. Z Renault to dobra jest...Dacia...Juke i Qashqai. Zapomniałem o Megane 3d, ale to koniec. > nie. w wydaniu Opel Adam zamiast Pandy. Sportage zamiast Ceeda. na każdym poziomie to działa. To wybacz, na to jestem za głupi. Nie potrafię dyskutować o tym, że ktoś jednak powinien wykazać się skromnością i wybrać...MPK. Nie, nie...w ogóle...kosmos... > przykład z autopsji - kilka ładnych lat temu. pojechałem do rodziny w Krakowie (daleka rodzina). Jak żeś na wieś przyjechał to co się dziwisz? > kolegów krawężników, żeby wiedzieli że to jego i że on idzie na spacer i mają pilnować i nie > karać. parodia... straciliśmy 20 minut przy tym samochodzie. Też znam przykład jak do dilera przychodziła rodzina ze wsi po skuter dla syna/córki. Mówili, że chcą taki jak ma sąsiad...tylko pytali co mogą dokupić, żeby mieć coś więcej niż on. I wszystko się zgadza tylko jak pisałeś i ja to potwierdzam: lata temu... > na pewno szybciej niż w suvie. Ja akurat miałem parkingowo - słupkowy dzwon...Golfem IV. > jeden pies. sprowadzasz to do akademickiej definicji auta zwykłego. nie ważne jak to nazwiesz Nie chcę definiować. Chcę nakierować myślenie w celu zrozumienia. > SUV jest za dodatkową kasę Czasami nie do końca. Zależy z czym porównać. Za 120 kzł można mieć Insignię i Rav4. SUV jest droższy porównując do kompaktów, ale są też Dustery, które temu przeczą. > oferuje praktycznie zerową wartość dodaną, kosztem wielu wyrzeczeń. Dla Ciebie zerowa, ale obiektywnie musi być droższy bo elementów więcej. > ale nie podoba mi się wmawianie że SUV jest UNIWERSALNIE lepszy. bo nie jest. Ale komu ja wmawiam? Jakoś klienci sami się pokapowali. Ty chcesz dorobić tylko lans, którego nie kumam. > jest > sprecyzowany... i mówię to z perspektywy przeciętnego kierowcy, który jezdzi 1/4 tras, 3/4 > miasta i parkuje i wozi wózek i bagaże na wczasy. i mebel z ikei... Wyżej napisałem, że z mojej perspektywy inaczej to może wyglądać. > który by mi wysyłał SMSa coby iść się pobawić w błocie (co sugerujesz że > SUV robi)... Robi SUV, robi van, robi cabrio, robi GT. Wszystko tylko nie Polo, nie Octa, nie Passat. Bo te auta mają tylko być tanie, a nie fajne. Fajne czyli wychodzące ponad funkcję jazdy. > tak, czuje sie lepiej... lubię otaczać się ładnym i dobrze wykonanym wnętrzem. A jak tam Twoi sąsiedzi? Czyt. royal baby. > i wyposażeniem > którego Dacia nie oferuje. i jednoczesnie nie lubie przepłacać za samochód... To się tego nie da połączyć. > mocy brakuje > strasznie, ale od tego mam inne akcesoria. i jeśli to jest bullshit, to tak samo jest > wciskanie wyższego zawieszenia jako lepszego i przymykanie oka na oczywiste i dyskwalifikujące > wady. Nie przymyka się oka. Je widać i czuć od razu. Zalety i możliwości są tego warte. > napisałem wcześniej: mam gdzies znaczek na masce. moj 508 na osiedlu to lipa auto obok nowych BMW5, > Volvo XC różnej maści, czy mustangów i innych... także jak dzik w sosnę: nie przekładaj na > mnie kwestii "sąsiad zazdrości"... Nie przekładam, pokazuję Ci ile to warte. Bo próbujesz deprecjonować SUVy jakimś dziwnym elementem społecznym, rzekomo lansującym się. Dla mnie SUV to czysta technika, którą kładąc się pod auto (nie musisz mieć podnośnika) widać jak na dłoni. I choćby SUVami jeździli tylko debile, złodzieje, dziwki i gwiazdy M jak Miłość to nie zmieni to ich cech technicznych. > jakby sąsiad nie oddawał akurat leasingu, to nigdy bym 508 nie kupił. byłem w salonie na jeździe > próbnej i skresliłem to auto (na korzyść C5). C5 ma wielką przewagę nad autami konkurencji. Reg. wysokość zawieszenia. Cecha TECHNICZNA. > są uprzedzenia i... są stereotypy... chcesz czy nie - istnieją. i odgrywają ważną rolę w > decydowaniu o wielu rzeczach - m.in. wyborze pojazdu. i nie ważne jak będziesz zaklinał > rzeczywistość - fajna motoryzacja Twoimi oczami, to nisza. To ja się nie zgadzam, żeby próbujący podnieść swoje ego kretyn, wpływał na decyzję producenta aut o tym czy dany model będzie taki czy siaki. Lansowanie się cudzą pracą to debilizm i jeśli tak jest to ludzie to debile. > ludzie kupują kolor, modę lub > poprostu i w większości ekonomię i chłodną kalkulację (lub wymieszanie tych rzeczy). i gdyby > dało się to zmierzyć, mogę założyć się, że SUVa kupują z bzdurnych powodów (= takich które nie > pokrywają się z Twoim widzeniem tego segmentu). Jak spotkam kogoś kto kupił właśnie SUVa, powiem mu "dobrze zrobiłeś, kretynie". > masz 100% racji co do bullshitu. Tylko Ciebie to mierzi i zaczynasz Don Kichotować... Nie do końca...bo przekonujesz mnie do czegoś, czego nie widzę, nie czuję, a mając i jeżdżąc kilkoma rodzajami aut, czuję się w jakimś stopniu kompetentny. Wiem, że nie trujesz mi tu, ale Twoje opinie trochę pachną lakierem Twojego Peugeota. Modny był w roku 2007 i może ten lans pasuje też do tamtych lat...(?) > ja sobie na to patrzę z boku No właśnie...i może to ja mam rację bo się w tym mieszam, a nie jadę z boku na dawnych stereotypach? Przecież musi się coś w tych głowach zmieniać! > i nie mam zamiaru naprawiać świata i rynku samochodowego. Wg Ciebie, naprawiasz...wspierasz klasyczne limuzyny. > bo są ważniejsze rzeczy - np motocykle No dobra...to dawaj. Najlepsze - poza skuterem - moto miejskie. Dla mnie Yamaha MT-03. Pozdro.

Powiadomienie o plikach cookie

Używając tego serwisu, wyrażasz zgodnę na naszą Polityka prywatności oraz Warunki użytkowania.

Account

Navigation

Szukaj

Szukaj

Configure browser push notifications

Chrome (Android)
  1. Tap the lock icon next to the address bar.
  2. Tap Permissions → Notifications.
  3. Adjust your preference.
Chrome (Desktop)
  1. Click the padlock icon in the address bar.
  2. Select Site settings.
  3. Find Notifications and adjust your preference.