Skocz do zawartości
View in the app

A better way to browse. Learn more.

Autokącik

A full-screen app on your home screen with push notifications, badges and more.

To install this app on iOS and iPadOS
  1. Tap the Share icon in Safari
  2. Scroll the menu and tap Add to Home Screen.
  3. Tap Add in the top-right corner.
To install this app on Android
  1. Tap the 3-dot menu (⋮) in the top-right corner of the browser.
  2. Tap Add to Home screen or Install app.
  3. Confirm by tapping Install.

p i p p

użytkownik
  • Rejestracja

  • Ostatnia wizyta

Zawartość dodana przez p i p p

  1. Przecież i tak jak coś zablokuje Zakopiankę podczas ataku białej pani to jest to ciężarówka! Ja chcę też zakaz pokazywania faków i zakaz używania wulgarnych słów na drogach publicznych. Zakaz jazdy w obuwiu na obcasie lub z podeszwą grubszą niż 12 mm. I nakaz używania hamulca pomocniczego na pochyłościach drogi. Przyda się też zakaz wykonywania przeciwskrętów przed manewrem skrętu. Zakaz poruszania się bez płynu w spryskiwaczu w okresie zimowym. I jak to wszystko wejdzie w życie, wstąpię do drogówki.
  2. > Ciekawe jaki odsetek użytkowników kupiło ten typ auta w tym właśnie celu Nie wiem, ale czy to jest naprawdę ciekawe? Poza tym w jakim, innym celu można kupić SUVa? Dla prestiżu? Prestiż Kią za 80 tysięcy? Dla pięknego wyglądu? Ludzie nawet nie potrafią wybrać ładnego, oryginalnego koloru tylko biały jeden za drugim jak te owieczki boże. Nie ma tu chęci bycia ciekawym, oryginalnym, designerskim, a po prostu w szarym (białym) trendzie. Dom, praca, dom praca i na wakacje... Czy SUVem można manifestować oryginalność? W takiej ich masie? No nie ma szans. Czy SUV rodzi u sąsiada emocje? Przecież sąsiad nie rozróżni GLK od Dustera. Czy SUV otwiera drzwi do jakiś ekskluzywnych społeczności? Oczywiście. Np. do facebooka. Trzeba zwrócić uwagę jak bzdurną teorią jest teoria o modzie, prestiżu, budzeniu zazdrości czy czymkolwiek wyższym duchowo w aucie tak ohydnie praktycznym jakim jest SUV. Pomijając nawet co jest pseudo, a co nie pseudo i pseudo co... to SUVy są po prostu dobre i drogie, a auta klas B, C, D są mniej dobre, ale NAJLEPSZE bo TANIE. > Ja jestem staroświecki. Nigdy nie rozważałem kupna czegoś innego poza hatchbackiem lub sedanem. To ja rozumiem. Też nie kumam po co ludziom iPod z MP3. Pytają: A z czym idziesz biegać? Mówię: Z komórką, która ma radio. Na to oni: I słuchasz zamiast muzyki reklam? hahahaha, idiota! Są pewne dziedziny, w których postęp jest danej jednostce zbędny. Ale czy można podnieść status społeczny iPodem? > Kombi kiedyś chciałem kupić, ale żona mi zabroniła - stwierdziła, ze bagażówką nie będzie jeździć. Nie sposób zaprzeczyć, że nie ma Maybacha kombi. Ale dlaczego nie mówimy na Passaty pseudolimuzyna? Skoro SUV to pseudoterenówka, sedany klas ekonomicznych to pseudolimuzyny. Alfa 4C to pseudoferrari. Fiat Barchetta to pseudoroadster. Croma to pseudokombi. Berlingo to pseudovan. Toyota GT86 to pseudowyścigówka. Moja Dacia to pseudopickup. A czym jest Golf? Pseudokompaktem? Oczywiście, że tak. Przecież z definicji "kompakt" to coś co w jednej puszcze ma wiele funkcji. A jakie to on ma funkcje? Chyba niewiele więcej ich ma niż lepszy samochód R/C. Jeździ w przód, w tył, ma proporcjonalne sterowanie. To właśnie SUVy powinny nosić nazwę kompaktów za swą wszechstronność dostosowaną do przeciętnego klienta nowego samochodu. A klasa kompakt powinna nosić nazwę "budżet" albo "flota". Bo ich jedyna funkcja to kręcenie kołami za mniej złotówek. I to właśnie jest w modzie, fajnym jest ten, który emituje mało CO2, fajnym jest ten, który przemyka cicho na eko oponach, a nie dupek, który rzeźbi koleiny swoimi runflatami 235 mm. A my oczywiście z naszą pismacką śmietanką musimy być prowincją i udawać, że szczyt mody to album Joyride grupy Roxette. Kompaktowo pozdrawiam.
  3. Pseudoterenowe bulwarówki...jak ja lubię tą retorykę leśnych dziadków z PZPN. Mija już 19 lat od premiery RAV4. Po takim czasie niemowlaki robią prawko i głosują w wyborach, a my ciągle nie rozumiemy co to SUV. Postaram się krótko i jasno: SUV to samochód sportowo - użytkowy. Nie chodzi tu o motorsport, a sport, który uprawia rodzina, która go użytkuje. Użytkowy to oczywiście codzienna praktyczność. Czyli normalne, codzienne auto, dobre narzędzie do nowoczesnego życia w mieście i na wsi. W przytoczonym rankingu widzę samochody pseudosportowe i pseudoużytkowe na pozycjach od 2 do 9. Tak, one chcą takimi być, ale są na to za małe, za mało uniwersalne, za ubogie, ale...TANIE. SUVy nie chcą być Wranglerem z wyciągarką. Chcą być zwykłym autem dla paniusi z miasta i dla rolnika ze wsi. SUV to najlepszy, uniwersalny, defaultowy samochód dla każdego. Typ samochodu dla ludzi, którzy żyją aktywniej. Ale to nie jest gadżet, cud techniki czy piękne dzieło sztuki. Po prostu samochód dla Kowalskiego tylko w czasach, gdzie Kowalski nie idzie na 6 do roboty na Hucie i wraca po 8 godzinach do M2 ze ślepą kuchnią, żeby oglądnąć Dziennik Telewizyjny i pójść...powiększać socjalistyczną rodzinę. Samochody klas kompaktowych były dawniej uważane za takie coś. Golf do wszystkiego. Teraz klasa Golfa jest po prostu tańsza i tyle. I jest adresowana do flot bo rodzinie nic nie oferuje. Autem dla każdego jest teraz SUV i on jest punktem wyjścia. Doszukiwanie się w nich prestiżu, szpanu, wyglądu, terenowości czy pseudoterenowości czy mody jest niepoważne. To my się zmieniliśmy, my inaczej żyjemy. A Kowalski, dla którego SUV jest zbyt drogi, z powodów pozamotoryzacyjnych niestety wypada z rynku nowych samochodów. Pozdrawiam i liczę na zrozumienie klasy SUV...może nie dziś, ale na jej 20-te urodziny...no wypada.
  4. > oczywiście, że na darmo > Nie będę Cię punktował, bo myślę, że sam wiesz gdzie popuszczasz wodze fantazji Bez fantazji życie nie ma barw. > Widzisz, ja nie potrzebuję auta do chwalenia się przed nikim. OK, rozumiem, jasne, ale zwróć uwagę na to co napisałeś. Nie odbieraj tego jako atak na Ciebie, broń Boże, to przypadek, że akurat w Twoim wątku. Oglądasz Skodę. Twój kolega mówi, że nie pasujesz do Skody z racji...nie wiem, wybuchowego charakteru, dynamicznej jazdy...może Ty wiesz. Nie analizujesz ciśnienia wtrysku na piezoelektrykach , a wyobrażasz sobie (skrót myślowy) statystycznego, flegmatycznego działkowca w Favoritce, który definiuję markę Skoda. Dalej Twoja, szanowna żona mówi, że jednak przed półmetkiem życia, Skoda...to nie, bez przesady. Zwróć uwagę, że tu nie ma nic merytorycznego. Jest to zniewolenie wizerunkiem. Z Twojego, najbliższego otoczenia wychodzi jakaś chęć, że w Twoim imieniu i o Tobie będzie mówił jakiś "Czech czy Niemiec z linii montażowej". Więc niby nie chcesz się chwalić, a bliscy mówią pochwal się sobą, nie kimś innym. Nie widzisz w tym zniewolenia? Dla mnie to jest straszne. W przerysowaniu to wygląda tak: Przychodzi dziesięciu działkowców, średnia wieku 61,5 i mówią: Panie Bergerac, won, nie jesteś taki jak my, ręce precz od Skodiczki. Wariactwo. Uspokoję Cię. U mnie w rodzinie jest to samo. Np. od zawsze kocham Mazdę MX-5. Żona mi mówi "ale to auto do Ciebie nie pasuje". A jakie pasuje niby? Odpowiada: "Nie wiem, jakaś Grand Vitara". Czy jesteśmy wolni od tych bzdur? Odpowiedz sobie sam... > Insignia - po FL wygląda fenomenalnie. Zobacz jak ważne jest pudełko, słoik, karton. Nie trzeba być Tuskiem, żeby rządzić ludźmi. Wystarczy wyobraźnia i program graficzny. > Przy wsiadaniu zarówno ja, jak i kolega walnęliśmy > głowami o słupek drzwi. Nie dotyczy to tylko tyłu. Ja regularnie walę jak wsiadam do przodu. A jestem mały! Powodzenia i pamiętaj, piszę ogólnie, nie łapię Ciebie za klapy.
  5. > Jakieś 3 lata temu Opel ograżał się, że zmienia się w premium, czyli będzie > lepszy i droższy... Naprawdę tak było? Nie wiem, może. Ale premium to Opel ma na pewno masę. Robienie z auta słonia jest zabiegiem równie sprytnym co głupim. Pierwsze wrażenie rzeczywiście jest takie, że auto poważne, dostojne i klasowo wyższe, ale potem się okazuje, że to tylko w porannym korku. I ciężka jest zarówno Insignia, Astra jak i Adam. Jednak jeśli producent tak rzeczywiście myśli o nas, klientach to ja czuję się obrażony. Bo jeśli ktoś chce w jakimś aspekcie być ponadstandardowy i płacić za to mało to po prostu wstyd. > Pytanie, czy może sobie tak po prostu postanowić, nawet jak rzeczywiście > bedzie droższy (może już jest) i lepszy (może również), to co na klienci? Zapomną, że to > Opel??? To bardzo karkołomna próba zmiany, albo zwykła ściema... 100% racji. Mnie bardzo bulwersują postawy typu płacę jak za Dacię, ale wyglądam jak w Maserati. Po co się napinać, pokazywać, udowadniać? Skupmy się na tej słynnej temperaturze oleju, a nie ma tym czy jestem premium czy budżet. Pozdro.
  6. p i p p odpowiedział amazaque na temat - Motokącik
    > czy można dzisiaj sensowniej wydać 44 tysiące na nowy samochód? Sensowniej Pan pytasz? No sensowniej oczywiście tak. Np. w tym samym salonie Dacia. Bo sens kojarzy mi się bardziej z zimną pragmatyką. Clio to jednak wybór dla "ocznych emocji". Prestiż marki, nowoczesność modelu...no sensu ja w tym nie widzę, ale na pewno miło się tulić do Clio...bo do Dacii nie wypada. A serio to ciekawsze auta ma Suzuki, Chevrolet, Hyundai i w nich doszukiwałbym się większego sensu. W Clio widzę chęć nowości, świeżości, nutki bajeru...a niestety chyba to tylko pozory i czar pryśnie po świętach. Powodzenia.
  7. > Widzę, że Ci nie przypadło do gustu i się teraz wyzłośliwiasz Nie jestem złośliwy tylko obiektywny. Jest to normalne, że marki popularne pokroju Opla czy Forda robią auta naprawdę bardzo kiepskie i naprawdę bardzo "uzasadnione ekonomicznie". Do tego fajna kampania reklamowa z trenerem Klopp'em i mamy sukces. Firmy kupują te modele bo jest ich duża podaż, wybór, dostępność części i serwisu. Firmy mają też dostęp do konkurencyjnego rynku ASO, a więc można utargować cenę, samochody zastępcze itp. I tu stop. Druga strona medalu jest taka, że takie auta są jak - zachowując wszelkie proporcje - chińskie trampki. Nie można oczekiwać materiałów, jakości, bezawaryjności czy prowadzenia - jak to określiłeś - mistrzowskiego. Auto dobre na 3-letni leasing i szukamy znów nowego. Jeśli chcesz opinii ambitniejszej, musisz się liczyć z tym, że będą padać marki inne. Właśnie jak BMW, Volvo, Mazda, Subaru, Audi itp. Marki, które mają cechy TECHNICZNE, które charakeryzują daną markę. Wybór między Skodą, a Oplem jest jak wybór między Tesco, a Carrefour'em. Różnice są oczywiste. Skoda ma świetne wnętrze, łatwiej się nią jeździ, ma gorszy automat (bardziej kłopotliwy) czy lepszy manual, ale znów gorszy silnik. Jednak te różnice nie są warte kruszenia kopii. Trzeba konfrontować oferty i wybrać tańszą bo tak się zdroworozsądkowo kupuje masówkę. Piszesz, że jeździsz Vectrą. To przecież klasyczna masówka. Rozumiem, że Insignia sprawia wrażenie auta dojrzalszego, bardziej dopracowanego czy nowocześniejszego. Ale to nie uprawnia do zachwytu nad nią. Dobry samochód ma być inny, lepszy w swoich czasach. Insignia niech będzie, że jest lepsza od Vectry (chociaż ja się z tym nie zgadzam, ale załóżmy, że tak jest), ale to nie powoduje, że jest dobra w ogólnym znaczeniu i lepsza od przytaczanej wielokrotnie w wątku Mazdy 6. > Generalnie sprawa jest już raczej przesądzona - wybiorę między Insignią i Superbem. Jutro dostaję > Superba na testy, Insignie już znam bo sporo nią przejeździłem. Bardzo dobrze, życzę Ci udanej decyzji i zakupu. Musisz tylko wiedzieć, że wybierasz z klasy budżetowej i bierzesz na siebie całą odpowiedzialność za konsekwencje związane z tą klasą aut. I tu nie piszę do Ciebie osobiście, obawiam się, że o tym wiesz, rozumiesz to doskonale. Ale korzystam zawsze (nie, nie zawsze ) z takich wątków [kzAK] i chcę ogółowi klientów naświetlać, że świadomość rynku jest bardzo ważna bo potem klienci tworzą krzywdzące mity, gdy wydawało im się, że Skoda ma być jakości Audi i bezawaryjności Lexusa. A nie chodzi tu tylko o markę i model, a o wyposażenie itd. itp. No...to się fajnie nagadałem. Ciekawe czy na darmo? Życzę ponownie powodzenia i pamiętaj, Insignią przed petrolhead'sem pochwalisz się jak Windowsem 7 przed informatykiem. Trzymanko
  8. > chłopie, nie filozofuj, bo nie dość, że widzę słabo się orientujesz, to jeszcze w mało grzeczny > sposób przekazujesz swoje widzimisię. > Dziękuję, Tobie również za merytoryczną pomoc Twoja merytoryczna wypowiedź o Insigni ograniczyła się do "mistrzowskiej rewelacji". Moja była...dostosowana. Przepraszam Cię bardzo jeśli było mało grzecznie. Ale naprawdę...litości. Nie można opisywać tego samochodu tak gloryfikującymi słowami. No sam widzisz jakie to budzi reakcje... Opel Insignia jest samochodem budżetowym. Naprawdę tanim. Jest szalenie ciężkim samochodem więc prowadzi się w sposób daleki od mistrzostwa. Zgadzam się, że Flex Ride robi robotę, ale to za mało. Chory rozmiar kół w bogatych wersjach zabija komfort, którego w środku i tak nie ma z racji ciasnoty i kiepskich foteli (zależnie od wersji). Materiały, ergonomia są na poziomie flotowym. Czyli ma być tanie, zwykłe, byle jakie, ale wyglądać fajnie. Szokuje to jak trudno się jeździ tym autem w wersji z ręczną skrzynią. Każdy element, który się dotyka lub widzi mógłby i powinien być lepszy. Stąd mój sąd, który powtórzę - to auto jest zmontowane z samych wad. Chociaż niech będzie, że to TYLKO moje zdanie. Ale jeśli tak, to powtórzę...grzecznie, miło i z uśmiechem. Konkurencja Cię nie rozczaruje...i tu jest faktycznie miejsce na wybieranie mniej rozsądne - po wyglądzie. Tyle, pozdrawiam.
  9. > jeździłem. Natomiast jeśli chodzi o prowadzenie - moim zdaniem mistrzostwo. OK, jeśli uważasz, że najgorsze auto w klasie tak dobrze się prowadzi, jakiekolwiek nie kupisz będziesz bardzo zadowolony. Kupuj wg ceny/wyglądu/koloru. > A jeśli > weźmiesz zawieszenie Flex - to już całkiem rewelacja. Powodzenia.
  10. p i p p odpowiedział koNik na temat - Motokącik
    Boszzz...znów sedan. Dlaczego strona koniksgarage.com nie działa? Wszak jesteś nadwiślańskim Jay'em Leno. A Wałęsowóz ma PLkę po złej stronie. Pzdr
  11. > Na pewno, niemniej jednak zdecydowanie indeks nośności powyżej 100 to nie jest indeks dla Poloneza > Trucka Indeks 99 w oponie 175R14 to jest opona z Poloneza Trucka! Jednak mam dobre skojarzenia. Jeszcze głowa pracuje.
  12. > Przeciez popawil sie z 99 na 95. No to jak poprawił to brakuje mi tylko jednego - jakie to auto??? Bo w małym, lekkim na prymitywnym zawieszeniu będzie czuć. A w dużym z kolegami na tylnej kanapie z piwem już nie będzie problemu.
  13. > 16" No właśnie. Jak masz inny rozmiar (większy) to i indeks będzie większy. W Ravce mam 99 na lato i 100 na zimę, ale to jest 18-ka...mało dostawcza. > Ale może też jeździć (tzn. taki z mniejszymi tarczami) na 15" i też są wysokie indeksy SUV/off road to też inna bajka. W Dacii mam 185/65R15. Na lato indeks 92, na zimę 88. Różnicę czuć i widać...
  14. > Bzdura. Akcesoryjne kola 18" Bzdurą jest wypuszczać 18-kę na biedną, małą 15-kę. Indeks jest ściśle powiązany z rozmiarem. Chociaż np. opona 175/80R14 w wersji osobowej będzie miała indeks 88, a dostawcza będzie miała 99. Autor wątku w ogóle chyba nas zrobił w jajo...bo nie ma indeksu 99 dla 15-ki.
  15. > Bez przesady. W Hyundaiu mam indeks 103 A czy w Hyundaiu masz 15-ki?
  16. Tylko, że XL w rzeczonym rozmiarze oznacza indeks 95. Std to oczywiście 91. 99 to już dostawczakowy indeks. Taki dobry na Poloneza Trucka. Ja bym nie montował. Będzie twardo, ciężko...i jak pompować, żeby równomiernie "darło"? Powodzenia.
  17. Kupić VW Polo sprzed 2000 r. za połowę budżetu i wpakować w niego śmiałym gestem drugie tyle. Niech będzie brzydkie, sprawne technicznie czyli do tłuczenia doskonałe. Oczywiście przy założeniu, że nie będziemy się szybko auta pozbywać. Jeśli wyznajemy zasadę "nic nie robię, leję i jeżdżę"...to też Polo...tylko może już 9N. Jeśli kogoś męczy pytanie "dlaczego Polo" to odpowiedź jest dość prosta: Bo jest wybór. Można też Lupo, ale trafić Lupo A/T i jeszcze dobre...to pewnie trzeba mieć furę szczęścia. Stare, proste 6N z końca produkcji...i chleba nie zabraknie. Silnik oczywiście 1.4. Trzymam kciuki.
  18. > Wraz z wiekiem auta przebieg (nawet autentyczny) ma coraz mniejsze znaczenie. On może jakieś znaczenie ma. Jest jedną z informacji. Np. równie istotną, że autem jeździł najpierw 18-letni syn, a potem 18-letnia córka. Ale nie wolno myśleć i mówić, że auto z przebiegiem 50 kkm jest bardzo mało zużyte i prawie jak nowe, auto z przebiegiem 100 kkm jest średnio zużyte, a auto z przebiegiem 200 kkm jest bardzo wytyrane, a 300 kkm to złom, skarbonka i kłopot. Jeśli ktoś chce mieć auto jak nowe, niech kupi nowe z salonu z przebiegiem 0 km. To najlepszy wybór jeśli wierzymy w magię drogomierza. I ja się tu podpisuję. Kupno nówki jest super! I tu też pojawia się powtarzana bzdura. Nie chcę nowego bo dużo traci jak wyjadę z salonu? Co traci? Cycki na oponach? Nie, wartość. No to chcesz auto czy chcesz upychać banknoty w skarpetach? Wartość rynkowa, a rzeczywista wartość praktyczna to dwie bajki. Często klienci zachowują się jak handlarze. Nie potrafi jeszcze ustawić fadera w radiu, a już by sprzedawał i liczył kasę. > W młodych samochodach (2-4 lata) ma jednak - wg mnie - znaczenie i może być dosyć dobrym > wyznacznikiem (ale nie jedynym). Historia auta musi się układać w logiczną całość. Jasne, że w takim wypadku lepiej wiedzieć niż nie wiedzieć ile zrobił km'ów, ale tylko przy właściwej interpretacji. Przy psychologicznych barierach typu 200.000 km czy 5 zł za litr paliwa to istnienie drogomierza traci sens. Ta chora numerologia, która przewija się przez świat motoryzacji z rocznikami, kilometrami, liczbą oktanową, lepkością olejów, którą interpretujemy duża cyferka dobrze, mała źle...lub odwrotnie jest zmorą w tym 4-kołowym grajdole. I może w tym wszystkim to jest fajne, ale nie możemy jako fani motoryzacji prześcigać w bzdurach polityków. Pozdrawiam.
  19. > Mamy przykładowego Passata TDI. > Przebieg 115 kkm - realny. > Przebieg 340 kkm - realny. Kluczem jest to, czy Passat TDI jest 2-litrówka w roku 2010 czy B5 1.9 z 1998. Mało tego. Wolę 1.9 340 kkm niż 2.5 115 kkm. > Chyba nie powiesz mi się ten z większym przebiegiem będzie miał silnik w lepszym stanie Jeśli zrobił to w krótkim czasie to na pewno będzie w lepszym. > pomijając > że mógł już być po kilku różnych naprawach jak popychacze, sprężarka itp. Lepiej po naprawie niż przed naprawą. Lepiej dla kieszeni. > A jak wiadomo zdarza > się że po naprawie jakiś super macher źle poskłada do kupy i problem rodzi się na nowo. Tak może być nawet w aucie gwarancyjnym z przebiegiem 6000 km. > Ale przecież auto się zużywa i wg przebiegu łatwiej podjąć decyzję ile jest auto przejedzie bez > remontu niż wg zniszczenia lakieru. Zużywa się nie od przebiegu. Silnik zużywa się od zimnych rozruchów, przeciążenia, przegrzania. Sprzęgło zużywa się od zmiany biegów, skrzynia od sposobu zmiany i ich ilości. Hamulce zużywają się od hamowania, a niszczeją od czasu i wrogiego środowiska. Wg przebiegu nic nie jesteś w stanie powiedzieć. Oczywiście prawdziwego bo to, że mając auto z przebiegiem 80 kkm, a nie 280 kkm będziesz miał lepszy humor to bez dwóch zdań. > Oryginalność przebiegu jest tutaj raczej nieoceniona. Powiem tak. Jeśli mowa o aucie z roku 2012...to może tak. Jeśli jedno auto ma 100.000 km, a drugie 10.000 km to będzie różnica. Ale jeśli okaże się, że pierwsze auto było od klienta, który miał kontrakt w Paryżu i nie wysiadał z auta, a drugie to demo, wolę to pierwsze. Bo to pierwsze dostawało w tyłek na ciepło, a drugie na zimno. I daję sobie obciąć cokolwiek wiszącego, że pierwsze nie zaskoczy awarią, a drugie sypnie się w gwarancji na bank! Przebieg ma takie samo znaczenie w aucie jak kolor. Białe są ładne, modne i nowoczesne...jak mały nalot. Czarne są be bo się brudzą, butelkowo zielone są dla kapeluszników, a różowe są babskie i ble....jak 300-tysięczne fury.
  20. > W jaki sposób szacujesz, że dany przebieg jest mały lub duży? Staram się nie szacować. Przebieg traktuję jako wyznacznik interwałów obsługi. Siedzenie za kierownicą mówi więcej o aucie niż drogomierz. Wychowałem się na kulcie 100.000 km, po których trzeba było robić naprawę główną w FSO1500, a most zaczynał wyć. Ale to się robiło i samochód jeździł dalej, a strach był tylko przed korozją, nie przed przebiegiem. Wiele lat później, obserwuję kult 200.000 km co mnie zaczęło dziwić gdy dookoła mnie samochody miały przebieg 300.000 km i były w stanie perfekcyjnym. Jednak te auta spędzały całe dnie kręcąc się 4000 obr./min. na piątym biegu. Potem pojawiły się super diesle. I znów szok. Bo nieważne czy miały 10.000 km, 100.000 km czy więcej, psuły się tak samo często. Zawór podciśnienia, EGR, pompa zasilająca , wtryskiwacz, turbo, DKZ. Przyczyna? Nie, nie przebieg. Złe paliwo, zły kierowca, zły olej itp. Okazało się, że przebieg nie ma żadnego znaczenia w aspekcie przyszłej eksploatacji. No i tak do dziś kupuję auta do firmy. Kupiłem niedawno Combo. 3-letnie z przebiegiem 60 kkm. Cycuś, super okazja, prawda? Nie, po prostu auto było z Luksemburga...więc gdzie miało robić ten przebieg? Zanim silnik osiągnie 90 st., przejeżdża z północy na południe kraju. 2 m-ce później kupiłem Kangoo, też 3-letnie. Przebieg 111 kkm czyli prawie x2. I co? Zdecydowanie lepszy stan, a kilometry skąd? Bo z Francji! Stany liczników w ogóle nie mają znaczenia w aspekcie przyszłych kosztów i przyjemności z jazdy. Mają znaczenie tylko w psychice kupującego i dlatego handlarze cofają liczniki. Gdyby liczników nie cofać (co zaznaczam jest mega chamstwem) to klienci zarżnęliby rynek płacąc za 2 letniego Passata TDI z przebiegiem 200.000 km 9.999 zł. Pomysły z wpisywaniem przebiegów na przeglądzie w SKP są bez sensu. Co to ma do rzeczy? Niech SKP sprawdzają STAN mechaniki, a nie cyferek. Gdybym był cofaczem liczników, w każdym ustawiałbym licznik na "ODO ERROR". Także uzdrowić sytuację może tylko jedno. Klienci, którzy powiedzą jasno. Chcę auto luksusowe, tanio, a rozumiem, że przejechało 400 kkm, a jego stan po prostu sprawdzę. Ponadto liczę się z tym, że każda część do Audi A6 będzie droższa niż do Matiza.
  21. > To nie jest zalozenie, to sa fakty Nie, to są mity. Fakty są w głowach kierowców, a nie we wnętrznościach samochodów. > Gdyby bylo inaczej, autem mozna by w zasadzie jezdzic wiecznie bo sie przeciez nie zuzywa Zużywa się! Kto mówi, że nie? Ale rozróżniasz auto zużyte od zniszczonego? Duży przebieg w stosunku do wieku, daje dowód, że auto jeździło w trasach. Na trasie silnik jest rozgrzany, smarowanie jest lepsze, mniej zużywa się sprzęgło, hamulce, zawieszenie, ukł. kierowniczy. W trasie opony się zużywają. Ładnie, równomiernie. W mieście są niszczone dziurami i krawężnikami, piskami itp. Jeśli auto nawet nie jeździło w mieście, ale jeździło raz na ruski rok to mamy niszczejące elementy gumowe, wszechogarniająca korozja, szczególnie układu wydechowego. Duża szansa, że auto z małym przebiegiem nie ma wymienionych elementów wadliwych, które cechują dany model. A jakie są wady auta, które ma duży przebieg? Oczywiście wygląd. Jest brzydsze, matowe, poobijane i jak się zrobiło 3x większy przebieg to się ma 3x większe prawdopodobieństwo kolizji. Więc pewnie miało malowane drzwi i wymienianą szybę, a to oznacza ZŁOM. Pokutuje tu właśnie kult wyglądu, kult błyszczącego lakieru, kult kryształowych szyb i luster oraz wyplakowanych opon. Tylko dlaczego nie myślimy, że to możemy zrobić zawsze i w każdym aucie za dość przewidywalną cenę. A mechanika nie jest tak cierpliwa i przewidywalna w swoich fochach jeśli jest zniszczona nie jeżdżeniem.
  22. > Nawet jesli serwisujesz na biezaco, to auto z przebiegiem 300kkm jest duzo bardziej zuzyte niz > takie samo z przebiegiem 100kkm. Takie założenie stworzyło przemysł cofania drogomierzy. Samochód od jazdy się zużywa, zgoda. Naturalnie i przewidywalnie. Samochód od stania, niszczeje. Ryzyko dotyczące kosztów jakie pochłonie używany samochód jest wykładnikiem wieku, stanu, warunków w jakich jeździło i konkretnego typu auta. Ja z własnego podwórka mam przykłady par samochodów. Identycznych. Cinquecento 900, Corolla 1.3 16v, Astra 1.7 CDTI, VW T4. Zawsze(!) w lepszym stanie było to z większym(!) przebiegiem. Jeśli np. będę miał 2 auta. Takie same z jednego roku...np. z 2008. Jedno będzie miało przekroczoną granicę psychologiczną (210.000 km), a drugie będzie miało kuszące 49.900 km, wybiorę to pierwsze. Bo to pierwsze jest zużyte i przewidywalne, a drugie jest zniszczone i nieprzewidywalne. W pierwszym awaria będzie się objawiać szumem, stukiem, wyciem i będzie łatwa do naprawy. W drugim będzie niespodziewana i pewnie unieruchamiająca pojazd. Cena auta i przebieg mają tylko znaczenie psychologiczne. Niska cena SPRAWIA WRAŻENIE, że poniesione koszty będą niskie, a niski przebieg SPRAWIA WRAŻENIE dobrego stanu technicznego. Nie ma to nic wspólnego z matematyką ekonomiczna ani z techniczną. Rynek nówek jest grą pozorów i rynek używek też jest grą pozorów. Nie jest to może złe. Poczucie psychiczne jest szalenie ważne, ale warto czasami uświadomić sobie, że raz na tydzień można z chmur zeskoczyć na ziemię. I jak już kiedyś pisałem jestem zwolennikiem likwidacji drogomierzy w imię uzdrawiania rynku. Niczemu nie służą, a rodzą konflikty i nic nie są w stanie powiedzieć. Powodzenia.
  23. p i p p odpowiedział ArekMiz na temat - Motokącik
    > Pytanie brzmi: gdzie wysłać filmik z doniesieniem? Do STASI.
  24. > Wkleiłeś brzydkie zegary. Ten wyświetlacz a raczej jego kolorystyka zupełnie tu nie pasuje i jest > paskudny. W nowszych modelach jest już ładnie gdzie jest biały negatyw. Tuż nad Twoim postem jest txt "jakbym słuchał swojego dziadka". No to tu można powiedzieć "jakbym słuchał nastolatek na wyprzedaży". Błagam, samochód to nie torebunia, żeby kolorek świecidełek oceniać. Szanuję Twój wzrok, który odbiera 16 milionów zamiast 16 kolorów, ale tu mamy do czynienia z grą skojarzeń. Zieleń, czerwień i żółć mają informować, nie "pasować" do apaszki. Pozdrawiam.
  25. > dawno sie tak nie usmialem Na zdrowie, śmiejący się dłużej żyją. > masz jeszcze jakies dowcipy w zanadrzu? Nie widzisz, że wciąż i nieprzerwanie? Chichraj się, chichraj...

Powiadomienie o plikach cookie

Używając tego serwisu, wyrażasz zgodnę na naszą Polityka prywatności oraz Warunki użytkowania.

Account

Navigation

Szukaj

Szukaj

Configure browser push notifications

Chrome (Android)
  1. Tap the lock icon next to the address bar.
  2. Tap Permissions → Notifications.
  3. Adjust your preference.
Chrome (Desktop)
  1. Click the padlock icon in the address bar.
  2. Select Site settings.
  3. Find Notifications and adjust your preference.