Zawartość dodana przez p i p p
-
Jechałem dzisiaj Leonem 1.2 TSI 105 Ps
> Bo fajnie że jedzie tylko gdy wyje? Nie ma "tylko". Odczucie "wysiłku" silnika jest magiczne, a spokój do 2000 obr. jest normalny, codzienny i pozwala - jeśli nie odpoczywać - to nie męczyć się. Dlatego ch-ka 16v jest optymalna. Potrafi jedno i drugie. Emocje, o których pisze KoNik pasują bardziej do pociągu niż do samochodu, ale też są PRAWDZIWE. > To normalnie jakiś fetysz ... Jaki fetysz? Czy jako dzieciak nie czułeś "cudu" jaki towarzyszy przesiadce z roweru na motorynkę? Nie zachwycałeś się, że malutki "walec z metalu w dziurce" sprawia, że rama na kółkach jest popychana z taką siłą? Mózg nie uczył się, że wyższy hałas to większy wiatr we włosach? Przecież to najprostsza geneza banalnego i popularnego moto-szału. > Podejrzewam, że gdy już w końcu lobby paliwowe upadnie i będą tylko normalne silniki - czyli > elektryczne - to będzie można dokupić symulator dźwięku w zależności od hipotetycznych > obrotów. Wtedy taki gadżet będzie oglądany w muzeum Renault...w dziale Clio. Pzdr
-
Jechałem dzisiaj Leonem 1.2 TSI 105 Ps
> czasami nie pozostawiasz wyboru Aaa...to pisz jak se chcesz... > tak Ci się tylko wydaje albo nie masz porównania Niska masa + znakomita góra VVT daje właśnie taki efekt. I ja uważam, że 1.5 jest za duży, wystarczy 1.2. A porównanie mam do np. E38 735i. > ale własnie takiej gotowości wymaga komfort. To nie komfort, ale uczucie, które kochają politycy - władza. > Uwielbiam jeździć po mieście np takim BMW E34 540i. Kto by nie uwielbiał? > wcale nie chodzi o to żeby być "szybkim" - własnie im większy silnik tym wolniejsza jazda i > większy relaks. Tak, ale to między Wieliczką, a Dobczycami...albo Swoszowice - Świątniki Górne, a nie miasto. Wolno, niskie obroty, silnik nie czuje wzniesienia...OK, ale codzienne miasto? W "codziennym mieście" nie ma różnicy między 1.6 16v, a 3.5 V8. Bo warunki ruchu nie pozwalają zbliżyć się do połowy możliwości. Różnica jest tam, gdzie nie ma innych użytkowników drogi. > Siena 1.6 16V > Lanos 1.6 16V Radosne rakiety. > Passat 1.8 20V - typowy przykład krowy z za małym silnikiem Typowy przykład auta, którym się toczy po mieście nie przekraczając 2000 obr., a gdy kierowcy "odwali" cieszy się odczuciem jak budzą się w pewnym momencie pozostałe konie. I chodzi o ten moment, te 4000 obr., tą chwilę, w której czujesz, że to prymitywne, tłokowe urządzenie staje się skuteczne. Wtedy czujesz esencję tej mechanicznej patologii, że aby coś się kręciło, musi chodzić góra - dół. Ten wysiłek, ta praca, którą słychać jest w silniku spalinowym fenomenalna i dlatego jazda jest radością. A Ty forsujesz swoją wizję - zgodną z prawdą - aby możliwie małym kosztem przeżyć ten koszmar jazdy. Ch-ka dużego silnika lub silnika elektrycznego jest do bólu(!) skuteczna. Ból oznacza zabranie tej motoryzacyjnej radości. Ma być przyjemnie czyli wg Ciebie - nic nie robię, cisza, nic się nie dzieje. Gloryfikujesz uczucie, które np. zabija radość w autach typu Giulietta QV. Oczywiście warto je też czuć, ale Ty zamykasz pewne drzwi i zostawiasz otwarte tylko te swoje...od stodoły...2-skrzydłowe. > do 100 nie, ale z powiedzmy 80% osiągów samochodu do tych powiedzmy 70km/h korzystam bardzo często Rozumiem. Mnie skrzynia A/T też jakoś prowokuje, żeby przyspieszać bardzo szybko z jedną ręką w nosie. Ale tak jak mówię, 1.5 VVT robi to aż nadto skutecznie i wiem, że w silniku spala się benzyna gdy wyją zmienne fazy przy 6000 obr. Odcinanie się od tego wycia jest antymotoryzacyjne. > Nawet dziś w starym 960 - mam bardzo dobre nowe zimóweczki Trzymają jak głupie 960-ka pewnie mocy ma za mało, a nie opony trzymają. > ok, no to np Civic 1.5 16V Vtec bodajże 115KM - muł na dole, szatan u góry. Skoro widzisz w mieście > max 2500 obr to tym bardziej taki silnik jest frustrujący a duza pojemność jest własnie dla > Ciebie W codziennej jeździe nie ma miejsca, żeby korzystać z szatana. Jadąc do 2000 jestem w pracy na czas. Mnie nie frustruje jazda powolna, wolnym autem. Ale raz na tydzień wyszukam sobie jakąś Opolską czy rondo Polsadu, żeby sobie sprawić radość i jak się doczekam 4000, stres mija. Dacią tego nie robię bo nieważne czy 2000 czy 5000, nic się nie dzieje. Bo ja cenię wszechstronność, zmienny charakter, zmienny dźwięk, różne opcje, różne możliwości. Stąd lubię SUVy i 16v. Ty lubisz V6 w górę, sedan i władzę. Dlatego polemizujemy. > tyko że 3 litrówka utrzymywana w okolicach 2-2,5k jedzie jak ciśnięte 1.6 16v. Tyle że ciszej i > kulturalniej. I o to chodzi Zgadzam się, ale ciśnięte 1.6 16v jest szybkie, za szybkie jak na rozsądne warunki miejskie. Więc nie zależy mi na tej ciszy 3-litrówki bo w takim tempie NIE jedzie się KULTURALNIE. Jedzie się chamsko, a jak chamsko to niech wyje, niech burczy...i wtedy wszystko gra. > zresztą 3 litrówki czasami też są za małe - np w E32 730 to zdecydowanie za mały silnik. Bo osiągi > są dopiero jak się ciśnie. A to w takim aucie bezsens. 740 czy 750 robi to samo po cichu 730 to R6. 740 to V8, a 750 to V12. Mówienie o osiągach nie ma żadnego sensu. Tylko charakter wynikający z konstrukcji się tu liczy. Pozdro
-
Jechałem dzisiaj Leonem 1.2 TSI 105 Ps
> ciężko skomentować powyższy stek bzdur Ja Ci nie wymyślam od kotletów. > dobry silnik do codziennej jazdy to silnik elastyczny, cichy, który nie powoduje drgawek i > frustracji a przy próbie ruszenia To jest powód dlaczego warto zostawić auto w domu i jechać MPK. > te postulaty spełniają najczęściej jednostki o odpowiedniej > pojemności Tylko Twoja pojemność stoi, a MPK jedzie buspasem. > które niezależnie od mojego nastroju, stopnia koncentracji i tego czy boli mnie > głowa zapewniają przyjemną, elastyczną jazdę z rezerwą Jeśli Cię boli głowa, koncentrujesz się na wyłączeniu żelazka i jeszcze chcesz mieć rezerwę to...ja wolę jeździć wśród pijanych Ukraińców niż Ciebie mieć na ogonie. > W dupowozie nie chce mi się myśleć nad > techniką jazdy. Qrna oddawaj prawko! > Dupowóz przyciśnięty ma jechać a ja w międzyczasie mogę myśleć o czymś > zupełnie innym Piszesz jak przemytnik wódy z lat prohibicji, a nie mieszkaniec dużego, polskiego miasta. > dlatego duża pojemność + automat to mój wybór na dupowóz Taki efekt daje żony Swift 1.5 VVT A/T 101 KM. > Bo dźwięk, > charakterystyka i wieczna gotowość mi odpowiadają i powodują że jestem zrelaksowany i > zadowolony Metro...to jest to. Ponoć mają budować w Krakowie...do 2022 roku. Z Igołomskiej do Bronowic. Pasi? > no i powiedz mi co ja mam tu napisać? przecież to absurd Absurdem jest to, że chcesz strzelać z armaty do muchy i że obcowanie z delikatną, wymagającą maszyną nie relaksuje. Ta gotowość, o której piszesz, ta moc czyhająca, żeby już za pół sekundy wyprzedzić przedstawiciela handlowego w Focusie TDCi jest fantastyczna. Nigdy w życiu jeszcze nic nie "lajkowałem", ale chcę zrobić to pierwszy raz pod Twoim postem - LIKE. > istnieje też coś takiego jak komfort - silnik 1.0 20V w 2 tonowym nadwoziu nie zapewni takiego Podobno ja piszę bzdury. Więc pozwól mi na monopol. > ok to daję kolejny przykład - VW 1.4 16V - użyteczny zakres obrotów 3500-5500. Istny cud. Kolejny, fantastyczny aluminiowy, niemiecki motor. A może jakiś przykład z kraju umiejącego coś więcej niż TDI? Zgadzam się, że 1.4 16v ma ch-kę 8v...ale jest naprawdę 16v więc połączył wadu obu. > I takie > przykłady można mnożyć - tego typu silniki sprawdzają się jedynie w lekkich budach w stosunku > do mocy. W codziennej jeździe nie korzysta się z 10s. do setki. Moje skuto-moto ma 17s. do 100 km/h, a rzadko widzę kogoś z przodu. > Tylko wtedy nie powodują wypadania zębów Ale niestety Fabieda waży tyle co Polonez. 16v potrafią robić Włosi, Francuzi, Japończycy. Takie przykłady dawaj. Normalna jazda to jazda wolna, bez wyprzedzania czyli elastyczności nikomu nie trzeba. Jeśli chcemy być szybsi, mamy skrzynię biegów, obrotomierz i po ukończeniu kursu na PJ można z tym zrobić wszystko w mieście. Nie pamiętam kiedy ostatnio było miejsce, żeby obrotomierz pokazał 2500 obr. więc jak mówisz o gotowości 3-litrówki do dzikiego skoku to wiesz...super rozrywka na wieczór. Dobranoc.
-
RAVion czwarty mocny czyli nie taki mini TEST 2013
> Demony to nie marki, tylko rozwiązania, z którymi walczysz jak Don > Kichot z wiatrakami A Don Kichot cierpiał czy serce miał przepełnione dumą i wiarą? > Poczytaj, co inni w dobrej wierze Ci piszą, bo masz w wątku parę sensownych wypowiedzi. Nie brnij, > tylko się zastanów Gdybyś wiedział ile czasu z życia poświęciłem na zastanawianie się na tym, nie radziłbyś mi tak. Czytam, czytam i dziękuję, że piszecie.
-
RAVion czwarty mocny czyli nie taki mini TEST 2013
> Może ja jestem dziwny, ale uważam, że charakter i masowo produkowany samochód są rozbieżne. Dusza - tak. Ale charakter jest nazwany, mierzony sekundami, milimetrami, twardością itp. Pomysł i jego konsekwentne realizowanie daje charakter - nawet popularnym wozidłom. > RAV4 > jest masowym SUV-em i ma w podobnym stopniu zaspokajać potrzeby Japończyka, Amerykanina, > Anglika czy Włocha. RAV4 powinna(!) być nudna, zwykła i skuteczna. Nie jest. > Charakter może mieć RR, Ferrari czy inny Bentley. Nooo...pojechałeś zbyt ambitnie.
-
RAVion czwarty mocny czyli nie taki mini TEST 2013
> Ale od tego czasu ukazały się cztery generacje RAV4, które są zupełnie innymi samochodami. Zgadza się. Najbardziej lubię drugą generację, ale okazja była na trzecią... > Więc mimo tej miażdżącej recenzji, opisana przez Ciebie RAV4 ma więcej wad niż zalet? Obiektywnie...i bez emocji...tak. Więcej wad niż zalet, a powodem tego jest taka, a nie inna wersja silnikowa i taka, a nie inna wersja wyposażenia. Bo to co się nie zmienia, nadwozie, napęd, jakość jest na plus. Samo założenie takiego auta jest bardzo OK. Prześwit, widoczność, wygoda wsiadania/pakowania...ale to już po prostu cechy SUVa. Więc wielką zaletą jest to, że jest SUVem, ale jak na SUVa...to więcej wad niż zalet. Natomiast na gorąco i z emocjami - więcej pozytywnych emocji niż negatywnych z racji charakteru, narowistości, trudności prowadzenia, nadsterowności na śliskim itp. A teraz mix chłodu i gorąca. SUV to nie roadster RWD, a nudny dzieciowóz winien być. Zatem? Minus. Teraz jasne? Pozdro
-
RAVion czwarty mocny czyli nie taki mini TEST 2013
> Auto jest drugą najdroższą rzeczą jaką sobie kupuje przeciętny człowiek poza domem/mieszkaniem. Czyli klient. A producent chce włożyć mało wysiłku i pieniędzy w bajer i przekonać do kupna swojego produktu akcentując, że dzięki tym gadżetom będzie to tańszy, ale luksus/prestiż. To jest TANIE. Dosłownie i w przenośni. > Wystarczy żeby były WYGODNE, skórzane, regulowane automatycznie, z grzaniem i wentylowaniem. > Nie trzeba rezygnować z elektrycznej regulacji w imię wygody, bo to nie ona ją popsuła. Z punktu widzenia producenta, lepiej ponieść koszty elektryki bo na wypas złowi się statystycznie więcej klientów niż na jakość siedziska, którego nie da się pokazać i zareklamować. > Popsuł ją > ktoś inny. Rezygnując z elektrycznej regulacji nie dostajesz w zamian komfortu. Gdyby liczyć pieniądze...kto wie? > No dobra. Ja miałem na myśli np. automatyczną klimę, tempomat, światła itp. Te da się wyłączyć lub > ręcznie korygować ich działanie. Tak, można. > Widzisz, u mnie działa dobrze. Nigdy bym takiego wyłacznika nie użył. Przepraszam Cię, ale bardziej wierzę w Twoją wyrozumiałość niż w perfekcję czujników Cheviego. > I znów. Jeśli zostawię na światłach mijania to gdy wyjdę z samochodu one się wyłączą. Nie muszę > pamiętać w żadnej sytuacji To nie jest zaleta. Można leżeć non stop przed TV, OK, ale żeby nie ćwiczyć pamięci? No weź... > chociaż wolę jeździć na auto. Można? Można. Wybór, wolność - to jest piękne. Można. Ale czy wszędzie? > Nie muszą być konfigurowalne jeżeli działają DOBRZE. Po prostu Toyota parę rzeczy zepsuła i tyle. > Nie znaczy to, że inni nie zrobili tego lepiej. W czym jeszcze znam czujnik deszczu? Peugeot - to samo. Opel - to samo. > No patrz, a ja jeżdże popularną marką. Czujnik deszczu działa dobrze, czujnik zmierzchu > wyśmienicie, automatyczna klima doskonale. Czy Twój czujnik zmierzchu potrafi rozpoznać śnieżycę gdy jest bialutko i jasno wokół i włączyć światła mijania? Czy czujnik deszczu potrafi rozpoznać zabrudzoną szybę i włączyć automatycznie spryskiwacz? Czy możesz w automatycznej klimie ustawić wyższą temp. nóg, a niższą głowy? Jeśli choć jedna odpowiedź brzmi NIE, może warto zredefiniować doskonałość? > Tak samo tempomat Tempomat jest świetnym urządzeniem. Bo można go po prostu nie włączać i nie przeszkadza. > wspomaganie o zmiennej sile, czujniki cofania Czujniki? Dlaczego bez czujników potrafię zaparkować na odległość ich ciągłego sygnału? A potem...one piszczą ciągle, a ja...zastanawiam się czy to 10 czy już 1 cm do przeszkody. > Z żadnego z posiadanych elementów bym nie zrezygnował. A chętnie widział coś jeszcze. Jesteś po prostu tolerancyjny dla niedoskonałości...i założę się, że jadąc w jednym aucie...obok siebie, patrząc przez tą samą szybę...nie doszlibyśmy do porozumienia. Pozdro
-
Jechałem dzisiaj Leonem 1.2 TSI 105 Ps
> Wiecej v wcale nie swiadczy o bardziej wiertarkowej charakterystyce Jak ktoś pyta co mam pod maską Audi, mówię tylko, że wentli na cylinder tyle co w Ferrari. Ale to 20v ma charakterystykę klasyczną dla 16v. pzdr
-
Jechałem dzisiaj Leonem 1.2 TSI 105 Ps
> na asfalt to ja osobiście nie lubię nic poniżej 3 litrów. Mhm, brzmi to tak: "jak nie ma w nim drużyny koszykówki to do łóżka nawet nie wchodzę". Dobry silnik to nie pojemność, nie moc, nie moment, a charakterystyka. > Ale jak już musi być 1.5 to wolę 8v, jest > ciszej Jeśli chcę ciszę, idę do kościoła, a nie siadam za kółko. > i jest lepsza reakcja na gaz Chyba LPG. Szybka reakcja na gaz to jest w silniku elektrycznym. Cała radość jest w tym, że 16v nie reaguje, wtedy sprzęgło, międzygaz, trzeci bieg i wrrrrr... Charakter typu gaz i efekt czyli ENTER i zmiana ekranu to zaleta...ale w iPhonie, a nie w samochodzie. > a ekonomiczność silników 16V N/A to występuje tylko w > katalogach producentów Nie, w zrozumieniu charakteru jednostki. 16v będzie oszczędniejsze z większym potencjałem i rezerwami. > szczególnie gdy mamy do czynienia z sytuacją za dużego auta względem > silnika Nie ma czegoś takiego. Jest tylko niewłaściwa technika jazdy w aspekcie masy i mocy. Nawet Spark 1.0 będzie palił 10 l jeśli kierowca nie przestawi swojej głowy z trybu Octavia TDI na tryb benzyna mini mini. > np jak w mojej byłej Astrze II kombi 1.6 16V Paliwożerny zmulony trup To dałeś przykład. Akurat mistrza silników - Opla. Opla, który każdą jednostkę 16v zepsuł i dziś najbardziej cenione są 1.6 8v 75KM pod gaz i 2.0 8v z Vectry A. Ale nie no, masz rację, sorry. Biorąc pod uwagę Opla to piszę bzdury, masz rację, 8v są the best. Pozdrawiam.
-
RAVion czwarty mocny czyli nie taki mini TEST 2013
> mogę się przyczepić do wielu rzeczy w meganie, czy fordzie czy obecnej taxi p508, > ale pozytywy przeważają nad minusami miażdżąco. Miażdżąco...jak Tobie mały prześwit nie przeszkadza to znajdziesz plusy zegara z kukułką na desce. > esencja samochodu by p i p p > przy czym siodło, to już zbędny wypas, bo zabiera przyjemność z jazdy Gdybyś poczuł swoim tyłkiem każdy mięsień konia to byś sobie jaj ze mnie nie robił. > ale. tego diesla znam z Lexa IS - i to jest straszna ujma dla marki premium że takie auto wypuścili > w takiej konfiguracji... D-CAT w Lexie Cię razi, ale 1.2 z przodu 500-ki już nie? Pozdrawiam.
-
RAVion czwarty mocny czyli nie taki mini TEST 2013
> Widać również, że kolega ma mnóstwo motoryzacyjnych demonów, które wyłażą przy każdej okazji Wcale nie mnóstwo. Pierwszym demonem jest Fiat 500, a drugim Opel Insignia. Moto-życie bez demonów jest płytkie jak bieżnik slicków. Pozdrawiam.
-
RAVion czwarty mocny czyli nie taki mini TEST 2013
> Akurat dane rozwiązanie zwykle ma plusy i minusy. Wady będą ZAWSZE, mogą być mniejsze lub większe, > ale są. Jeden stwierdzi, że fotele w danym samochodzie są niewygodne, inny wręcz przeciwnie. I > co? Ale te fotele nie są czymś w rodzaju pomidorowa czy rosół. Samochód jako całość i jego elementy mają dawać odczucie, że twórca chciał nadać modelowi jakiś charakter. Raz dynamiczny, raz komfortowy, raz stylowy. Jeśli kierownica, biegi i ręczny pachną przyjemnością dynamicznej jazdy, fotele też powinny być w stylu sport. I nieważne, że fajnie w nich grzać pupsko na postoju taksówek. Jedno z drugim się nie zgrywa, charakter samochodu jest zaburzony i jest to złe. Nie IMO złe. Po prostu złe! Japończycy są w tym mistrzami - w mieszaniu charakteru. > Nie, dane rozwiązanie nie odpowiada Tobie. Może się zdarzyć, że w zasadzie tylko Tobie. Jeśli chodzi o poniżanie kogoś to chyba nie tylko mnie... > Takie pytanie powinieneś zadać sobie - przed napisaniem tej recenzji. Zadałem. Odpowiedź brzmi: Kocham samochody i język polski. Pozdro
-
RAVion czwarty mocny czyli nie taki mini TEST 2013
> Więc dlaczego kupiłeś RAV4 i to jeszcze w takiej wersji?!!! To nie fair. Kupiłem RAV4 bo uwielbiam ten model od premiery w 1994 roku. A wersję to sobie można wybrać...jak się kupuję nówkę. Ja kupiłem egzemplarz, jego stan i historię. Ale mimo tych wad i głupot, jest to 4-napędowy SUV - typ pojazdu w punkt trafiający w moje, przeciętne potrzeby. Pozdrawiam.
-
Jechałem dzisiaj Leonem 1.2 TSI 105 Ps
> to niestety prawda - nie ma nic gorszego niz silniki pokroju 1.6 16V 100KM itp - muł przy ruszaniu, > 3000 obr/min żeby wjechać na krawężnik, na wyższych obrotach wyje i nie jedzie. Dużo pali. Nieprawda! Ch-ka typu nic na dole i jazda od 4000 do 6000 jest najlepszą ch-ką dostosowaną do różnych(!) stylów jazdy. Powód jest banalny. Przy jeździe codziennej "koło za kołem" jeździmy i tak przy ok. 2000 obr. Wtedy 16v jest ekonomiczny. Natomiast jeśli chcemy pojechać szybko autostradą, moment powyżej 4000, który przekłada się na ok. 140 km/h pozwala bez potu złamać ograniczenie prędkości. 1.6 8v (Dacia) jest dobry, ale tylko na budowę. Na asfalt tylko wiertarkowa ch-ka (1.8 20v). Pozdrawiam.
-
RAVion czwarty mocny czyli nie taki mini TEST 2013
> Moim zdaniem samochody nie są tanimi produktami. Mówisz jako klient czy jako producent? > I tak i nie. W Porsche GT3 niepotrzebna mi automatyczna klima, radio czy tapicerka nawet. Ale w > codziennym dupowozie lub samochodzie w trasy, w którym spędzasz pół dnia te "gadżety" > sprawiają że życie jest znośne. Nie bo konsekwencje obecności tych bajerów sprawiają, że jazda przestaje być znośna. Liczy się JAKOŚĆ elementu klasycznego, zwykłego, mechanicznego. Prąd nic nie daje. Przykład w RAV4 to fotele. Są el. regulowane, ogrzewane i skórzane. I po co? Wystarczy, żeby były WYGODNE, materiałowe, regulowane ręcznie i bez grzania. Wtedy zalety odczuwasz non stop, a nie tylko chwilowo. > Większość automatycznych dodatków ma opcję sterowania ręcznego więc nie ma problemu. Tak? To ustaw mi ręcznie fotel. Opuść ręcznie szyby. Otwórz ręcznie bagażnik. Przykład na ręczne sterowanie to skrzynia automatyczna. Można zablokować każdy bieg i zmienić go...gazem. To jest przykład na coś automatycznego i dobrego. > Wyjątkiem jesy chyba tylko czujnik deszczu. Ale to "tylko" ma ogromny wpływ na komfort jazdy w trudnych warunkach. Co za problem zrobić guzik ON/OFF dot. czujnika deszczu? Wracając do RAV4. Coś jak włącznik świateł. Ma położenie I - pozycyjne, II - mijania, III - AUTO. Ja jeżdżę na II, ale jak ktoś ma zbyt krótką pamięć, żeby wyłączyć i włączyć mijania to proszę uprzejmie, przełącza na AUTO i jeździ. > Wybór jest, bo rynek ma coś dla każdego. Nie brzmij jak reklama. Rynek coś tam ma, ale na pewno nie dla każdego. Nawet Octavia nie jest dla każdego. > I nie dyskutuję z argumentami, że ktoś wybiera sterowanie > manualne, bo tak woli. Dyskutuję z tym, że ktoś odrzuca dodatki w jednym samochodzie, tylko > dlatego że w innym działają źle. Jestem przekonany, że będzie coraz lepiej. Samochody będą w przyszłości w pełni konfigurowalne. Ale nie ma na dziś dzień i nie było 10 lat temu technicznych ograniczeń, żeby montować pełną wyłączalność automatów itp. Chodzi tylko o to, żeby w imię wspaniałego bogactwa, wyłudzać od klientów więcej pieniędzy za wyższe wersje. Nieproporcjonalnie więcej do kosztów instalacji tych bajerów. Wersja X w RAVce była droższa od zwykłej pewnie o ok. 30 tys. zł. Czy Toyota te pieniądze uczciwie zarobiła? Nie! Ona je ukradła z dumą i uśmiechem na ustach. Oczywiście nie tylko Toyota...każdy producent. I jeśli wciąż klienci będą kochać full wypas, jeśli wciąż będą obrońcy "must have ausstattung" to klienci będą okradani. Dlatego bajery ODRZUCAM! > Przecież tu nie ma żadnej korelacji. Są elementy, które sprawdzają się bez el. wspomagaczy i automatów. Wspomaganie ich na siłę, zawsze da zły efekt. Nieważne w jakim aucie. Więc masa rośnie, a okazuje się, że to właśnie masa stała się największym wrogiem auta. Jeśli są gdzieś perfekcyjne czujniki, automaty i wyręczacze kierowcy, proszę bardzo, cieszę się. Ja takich nie znam. I nikt mnie nie przekona, że są w popularnych markach. Pozdrawiam.
-
RAVion czwarty mocny czyli nie taki mini TEST 2013
> w tym temacie nawet Fiat idzie do przodu W stilo było tak, że jak temp. spada poniżej 3 st. to > słychać takie pojedyncze "bim!" i wyświetla komunikat, który utrzymuje się jakiś czas i też > się go nie da przełączyć. W bravo już jest tak, że nie ma "bim!" tylko sam komunikat, który od > razu można przełączyć Kiedyś po zawrotce na ręcznym Stilo robiło mi "bimbimbim". Stilo i RAV4 "3" to to samo pokolenie. A nawet nie wiem czy RAVka robi to co Stilo czyli włącza tylną wycieraczkę przy włączeniu "R" gdy przednie wycieraczki są włączone. Pozdrawiam.
-
RAVion czwarty mocny czyli nie taki mini TEST 2013
> Kolega p i p p uważa, że jeśli jemu się nie podoba działanie jakiegoś układu lub > samochodu, to znaczy to, że jest beznadziejny A co to innego znaczy? Oczywiście, że jeśli coś jest złe to chcę, żeby to było zmienione, a nie szukam kogoś, komu to będzie pasować. I nie są to żadne gusta, upodobania tylko poparte argumentami, konkretne przykłady z życia. > zepsuty, projektował go niedouczony student lub idiota. Tak, idiota! Bo ten idiota traktuje mnie, kierowcę jako głupka i dlatego jest idiotą. > Do tego te obrazowe pseudooryginalne porównania. To jest forum moto czy przygotowujemy się do matury z "polaka"? Pozdrawiam.
-
RAVion czwarty mocny czyli nie taki mini TEST 2013
> Nie rozumiem dlaczego wraz z kolegą fanem golasów zakładacie, że dodatkowe wyposażenie ZAWSZE > działa tak źle i w KAŻDYM modelu KAŻDEGO producenta. Nie w każdym, ale jeździłem kilkoma autami i twierdzę, że w większości. A trudno wymagać perfekcji działania w tanich produktach. > I co? Mam teraz kupić auto bez klimy, czujnika deszczu, wspomagania, radia, ba - może nawet bez > silnika? Przecież to były różne auta! Esencja samochodu, radość z jazdy, wolność wynikająca z jazdy samochodem w ogóle nie ma nic wspólnego z tymi gadżetami wyposażenia. A pogodzi wszystkich tylko jedno: przełącznik AUTO/MANUAL. > Wystarczy wyzbyć się paranoi i znaleźć auto w którym pożadane elementy po prostu działają. A nie > wmawiać sobie, że wyposażenie Taty Indiki jest najlepsze na świecie bo nigdy się nie zepsuje. Nie chodzi o psucie. Chodzi o sens i wybór. Pozdrawiam.
-
RAVion czwarty mocny czyli nie taki mini TEST 2013
> Toyota dała rynkowi to czego chciał, SUV "w wypasie i dieslu", ale, że jakoś nie miała koncepcji na > to auto to niejako na siłę go zaprojektowali. Dobrze powiedziane. Przeraża mnie też myśl o kwocie na fakturze jaką dała poprzednia właścicielka... Chociaż życzyła mi, żebym był równie zadowolony z auta co ona. > Myślę że nowa Rav4 będzie tutaj krokiem do > przodu. Mnie cieszy, że producenci idą w odchudzanie aut. Doszli do poziomu patologicznego. 1630 kg! W papierach jest 1600, ale waga na SKP pokazała, że poprzednia właścicielka dawała resztki ze stołu. Nie jeździłem nową RAVką, tylko siedziałem i wrażenie jest...sam nie wiem, ale czuję filozofię równania do samochodów klasycznych. Niżej się siedzi i całe auto niżej wisi. To też chyba zła droga...bo wysokość RAVki to duża zaleta. Pzdr
-
RAVion czwarty mocny czyli nie taki mini TEST 2013
> ZTCP radio wyłączało się dopiero po otwarciu drzwi Zastrzel mnie, nie pamiętam jak było na fabrycznym radiu. A kombajn się w mieście nie sprawdza. Na trasie jak najbardziej. > A przy uruchamianiu, nie naciskając sprzęgła, przycisk S/S zachowuje się jak przy przekręcaniu > kluczyka do kolejnych pozycji stacyjki. Zgadza się. Ale ile prostsze byłoby pokrętło! Coś jak reg. głośności radia. Kiedyś też były guziczki. Wrócono to "gałki". Pzdr
-
RAVion czwarty mocny czyli nie taki mini TEST 2013
> Hehe, niedawno założyłem temat o irytującym wyposażeniu gdzie pisałem że ostatnio preferuję auta z > wyposażeniem podstawowym bo większość "wypasu" mnie wkurza. Masz 100% racji. > Jak widać nie tylko mnie. Ja > psiałem o autach niemieckich z roczników 2000-2008, ale jak widzę w japończykach identyczne > dylematy. Patrząc na ogłoszenia, full wypas i wielka moc to wciąż cechy przyciągające klienta. Nie pierwszy raz przekonałem się, że to po prostu wada. Zarówno funkcjonalna jak i kosztowa. Ale reklama robi swoje. Słowo "bogate" wyposażenie być może kojarzy się z "bogactwem" i działa prosty mechanizm. Toyota wersją X zepsuła po prostu fajnego SUVa w imię wyglądu, mocy czy czego tam jeszcze. No i powstała w czasach, w których wiodąca filozofia to "więcej, grubiej, tłuściej, a kierowca to głupek". Bo jak tłumaczyć fakt, że przy spadku temp. poniżej +3st.C, włącza się trójkąt ostrzegawczy z wykrzyknikiem, wyświetla się napis "POSSIBLE ICE ON ROAD", którego się nie da skasować i kończy się obserwowanie innych danych z komputera? Dlaczego ktoś uważa, że mając termometr zewn., nie potrafię skojarzyć, że jak jest koło "zera", może być ślisko? Dlaczego każdy komunikat "piszczy"? Czy ktoś myśli, że nie patrzę na deskę rozdzielczą? Ale najważniejsze. Są wersje podstawowe i taka RAVka jest godna polecenia. Pozdrawiam.
-
RAVion czwarty mocny czyli nie taki mini TEST 2013
> Ok wszystko fajnie, ale czemu fotele z Kalwarii?? To małopolskie zagłębie meblarstwa. Fotele nadają się przed TV, a nie do samochodu. Gdyby zamontować fajne, trzymające fotele o sportowym charakterze to przebywanie za tą kierownicą o obok tego ręcznego byłoby bardzo klimatyczne. > czyli kolega jest raczej in plus, czy bardziej in minus? Na chłodno, oczywiście, że minus. Cechy, których spodziewasz się po Toyocie nie przebiją głupot, które atakują z lewa i prawa. Ale zaskakuje i trochę śmieszy to, że auto, które powinno być zwykłe, nudne i do bólu skuteczne oraz wszechstronne ma tyle charakteru i co chwilę zachwyt miesza się z załamaniem. Zaskakuje fakt jak trudno się tym autem jeździ! I gdyby to była weekendowa zabawka, wspaniale. Ale to rodzinny wyjazdowóz...i dlatego minus. > Ostatnio się zastanawiałem jakby to było > mieć małego SUV-a Taka RAVka 2.0 VVT-i 150 KM ze skromnym wypasem - super. Amerykańska RAVka 2.4 A/T - super. > ale w zasadzie jest może kilka momentów kiedy takie 4x4 się przydaję > więc... Od tygodnia przydaje się każdego dnia. Pozdrawiam.
-
RAVion czwarty mocny czyli nie taki mini TEST 2013
Minęło 12 m-cy. Czas na podsumowanie: "Rok 2013 z Toyotą RAV4 '06". Wersja: Oznaczenie krótkie i treściwe: 2.2 D-CAT X. Rozszyfrowujemy, że jest to wysokoakcyzowy Jelcz z filtrem cząstek stałych i ciekawym układem dopalania wyposażonym w niezależny (tzw. piąty) wtryskiwacz o mocy 177 KM w najbogatszym pakiecie wyposażenia. Nadwozie/wnętrze: Nie dziwię się, że amerykańskie RAVki są dłuższe. To auto jest po prostu małe, chociaż przestrzeń można bardzo dobrze wykorzystać. W pełni regulowana kanapa tylna to bardzo pożyteczna rzecz, ale bez maksymalnego jej odsunięcia, nie można tam sadzać dorosłych pasażerów. Bagażnik jest bardzo ustawny, a pod podłogą mamy duże, praktyczne schowki. Nie wierzcie tym, którzy mówią, że otwieranie drzwi bagażnika "po japońsku" czyli na prawą stronę jest niewygodne. Jest właśnie bardzo wygodne bo kierowca podchodzi do bagażnika od swojej - lewej strony. A w wersjach z kołem zapasowym, w przypadku ściągania zapasu z drzwi, koło "zrzucamy" na pobocze, a nie na jezdnię...tuż pod koła samochodów. W mojej wersji niestety nie ma opcji koła zapasowego, ale o tym później. Kierowca na swoim stanowisku ma mix odczuć. Wsiada na skórzany, elektrycznie regulowany, grzany fotel, który Toyota zamówiła w Kalwarii Zebrzydowskiej. Zapomnieli powiedzieć tylko, że chodziło o fotele do samochodu. Siedzi i myśli, że trzeba włączyć TV. Dlatego zamontowałem w miejsce fabrycznego radia, kombajn z DVD. Teraz wszystko pasuje. Do czasu... W drugą skrajność emocji wpadamy, gdy przygotowujemy się do jazdy. Mała, zgrabna, 3-ramienna kierownica, wygodnie umieszczona dźwignia biegów, która bardzo przyjemnie pracuje (jeśli jej nie poganiamy) i fantastycznie umieszczony po lewej stronie lewarka, hamulec ręczny cieszy przez cały czas jazdy. Przypomniało mi się jak kiedyś określono pierwszą generację RAV4 - terenowe GTI. Ale to tyle w temacie GTI. Zegary są czytelne, ale łezka się w oku kręci przy wspomnieniu centralnego obrotomierza z drugiej generacji. W "trójce" są podświetlone na bursztynowo. Mnie się ten kolor kojarzy z koralami babci. Zatem sportowe zapędy zostały skutecznie zatrute. Widać, że ktoś dłużej myślał nad projektem deski rozdzielczej, ale wg mnie zmarnował czas. Dobrze, że nie ucierpiała na tym ilość schowków, a górny schowek przed pasażerem (otwierany i zamykany naciśnięciem guzika) jest fajny i oryginalny. Silnik: - Ile masz tam mocy? - 177 koni. - Oo! Pewnie niutków też ponad 300? - 400. - Wow, nieźle. To wszystko bzdura. Jest to najgorszy silnik diesla jakim jeździłem w swoim życiu. Jest tak wulgarny, że tylko brzydkimi słowami da się właściwie opisać jego charakterystykę. Z góry przepraszam, ale D-CAT zachowuje się tak: "Nic-jeb-nic". Koszmarny morderca DKZ. Jego siłę czuć, jak najbardziej, ale korzystanie z tych parametrów jest po prostu nieprzyjemne. Jeśli jest jakiś silnik, do którego 2.2 jest podobny (choć gorszy) to powertrainowski 1.3. Głównie przez słabowitość poniżej pewnych obrotów. Napęd: Tylna oś dołączana z możliwością "lockowania". Skuteczność zimowa jest naprawdę fantastyczna. Szybkość ruszenia na śliskiej nawierzchni pozwala zapomnieć o wadach tego auta. Można się pobawić z kręcenie bączków po zablokowaniu napędu, ale VSC się wyłączyć nie da więc po skontrowaniu poślizgu Toyotka mówi i wracamy z czerwoną pupką do domu. W ustawieniu defaultowym z automatycznie dołączanym tyłem ma bardzo haldexowski charakter. "Podster" zamienia się nagle w przyjemny "nadster", ale po chwili słyszymy "pipipipipi" i tyle. Układ jezdny: Rozpaczliwa próba godzenia właściwości "GTI" z komfortem przy masie 1630 kg z patologicznie ciężkimi runflatami 235/55R18 kończy się...zgodnie z oczekiwaniami. Auto jest ekstramalnie podsterowne i bez dwóch zdań jest bardziej amerykańskie niż japońskie. Do jazdy na wprost - świetne. Hamulce wydają się być perfekcyjne, ciche, świetnie dawkowane...ale do czasu mocniejszego hamowania...wówczas uświadamiamy sobie jak ciężki samochód zatrzymujemy. Trzecia generacja jest cięższa od drugiej o ok. 125 kg. Toyocie przez 3 generacje nie udało się wyeliminować jednej z wad RAVki - głośno pracującego zawieszenia. Myślę, że to świetne (bo skuteczne) auto do wożenia po naszych drogach minister Bieńkowskiej. Full wypas czyli gadżety i to czego nie ma normalna RAVka: Elektryczna regulacja fotela. Zaznaczam, fotela! Tylko kierowca na ten przywilej, ale zakres regulacji jest za mały, a pamięci ustawień brak. Totalna bzdura. Grzanie owych kanap. Grzanie jest 1-stopniowe i stopień jest tak mocny, że przydaje się tylko po odmrożeniu sobie tyłka. To takie dopełnienie faktu, że fotele to porażka od A do Z. Koła 18-calowe z runflatami 235/55R18 + czujniki ciśnienia BSR. Wystarczy sobie podnieść takie "kółeczko" i już wiemy co zabija tu komfort - masa nieresorowana. Mówię otwarcie - chory pomysł. Wersja "X" nie ma koła zapasowego, a ratunkiem mają być czujniki ciśnienia. Czujniki są tak "nowoczesne", że i tak kierowca nie wie ile tego ciśnienia jest. Po prostu gdy spadnie ciśnienie np. z 2,2 bara na 1,9, zaświeca się kontrolka. Mało tego. Czujniki są programowane, ale w pamięci samochodu mieści się ich tylko 4. Więc zmieniając koła na zimowe trzeba jechać do serwisu na programowanie. Cennikowy koszt? 150 zł. To pikuś...bo jeśli nie mamy felg, a przekładamy opony zapłacimy...950 zł. Dostęp bezkluczykowy. To bywa wygodne. Auto się otwiera gdy zbliżymy rękę do klamki przednich drzwi bocznych lub bagażnika. Więc gdy najpierw chcemy wpakować dziecko do tyłu, trzeba pomacać przednie drzwi i potem łapać za tylne. Zamykamy guzikiem umieszczonym na jednej z trzech klamek lub pilotem. Tylko pilot działa 100/100, a guzik...jak chce. Trzeba oczywiście pilnować świeżości baterii w pilocie bo inaczej system go nie wykryje i trzeba go albo przytulać do klamki, albo pocierać o deskę rozdzielczą. Są też inne wady. Nie da się zgasić silnika bez wyłączania radia. Klasyczna stacyjka ma kilka położeń. Aktywujemy sobie tym radio, szyby...wedle upodobań. Tu mamy głupi przycisk START/STOP zamiast pokrętła. Czujnik deszczu. Zawsze w Toyotach piękne było to, że mają regulację częstotliwości pracy wycieraczek. Tu mamy zamiast tego regulację czułości czujnika. Totalnie idiotyczne zachowanie, włączanie się na suchej szybie (sporadycznie, ale dla mnie dobrze = nigdy), zmiany częstotliwości przy stałym poziomie opadów sprawiają, że praca wycieraczek odrywa uwagę od drogi. Monotonna praca zwykłego systemu pozwala o nich zapomnieć. Mózg się przyzwyczaja. Tu wycieraczki po prostu irytują w imię wygody. Tempomat. Tu Toyota się popisała. Tempomat działa bardzo delikatnie, przyspieszanie dźwigienką nie powoduję "gazu do deski", a prędkość można regulować co 1,6 km/h. Kulturka. Zużycie paliwa: Czy tak kiepski silnik w tak ciężkim aucie może być oszczędny? Zacznę od historyjki. Poprzednia właścicielka opowiadała o wartościach 12-14 litrów, a nawet usłyszałem o liczbie 17! Baju, baju...myślałem sobie i w ogóle nie brałem takich bzdur po uwagę. Zakładając absolutny brak umiejętności jazdy, brzmiało to jak "mój kolega wykręcił Lanosem 250 km/h, ale ma wydech Remusa". Ale kiedy odebrałem auto, ustawiłem sobie elektryczny mebel pod pupą, pokasowałem wszystko na komputerze pokładowym i pojechałem...zobaczyłem po jakimś czasie toczenia się wyświetlane 11,0 l/100 km! Byłem w szoku! Przed oczami migały mi inne auta, którymi jeździłem i w wyliczance zatrzymałem się na Lublinie 3 i camperze na Duacto, które mogły mieć podobne wartości. "Zróbmy to tradycyjnie" - pomyślałem - pojechałem na stację, wlałem pod korek i skasowałem dzienny, ale nie chciało mi się wierzyć w błędy japońskiej elektroniki. Po wyjeżdżeniu baku, okazało się, że komputer kłamie...i to jak!? Po 12 bakach mogę powiedzieć, że w trasie zawyża o 0,9 - 1,8 l, a w mieście o bite 2 litry! Ale tak czy siak, nie jest oszczędny. Średnie spalanie z roku wynosi 8,6 l/100 km. Eko rekord udało się wykręcić na poziomie 7,2 l/100 km, ale to była jazda naprawdę "TIRośledcza". Maksymalne, odnotowane spalanie wyniosło 9,6 l/100 km. Ogólnie rzecz ujmując, zejście poniżej 9 litrów w mieście jest dla mnie zbyt trudne. Jeszcze jednym, śmiesznym akcentem jest fakt, że gdy komputer pokładowy pokazuje "RANGE 0 KM", można przejechać jeszcze ok. 150 km. A jest tak dlatego, że zasięg jest odliczany do zaświecenia się rezerwy, a rezerwa to...13 litrów. Podsumowanie: Fantastyczny egzemplarz, fajnego auta w koszmarnej wersji. Dlaczego fantastyczny? "Pakiet startowy" ograniczył się do bezpiecznika zapalniczki. Czy naprawdę fajnego? Naprawdę dużo charakteru, dużo radości, dużo emocji i zero nudy. Dlaczego koszmarna? Znakomita większość wad wynika z full wypasu, o którym wyżej czytaliście. Gdyby to była 2-litrowa benzyna w podstawie, powiedziałbym, że kupiłem używane, a do tego najlepsze auto na świecie. Chociaż jestem przekonany, że "trójka" to najgorsza generacja RAV4 na przestrzeni 20 lat. Najgorsza i najlepsza rzecz: Najgorsza to wszechogarniające pikanie. Pasy - pikanie, kluczyk poza zasięgiem - pikanie, temp. poniżej 3 st. - pikanie (jak temp. oscyluje wokół 3-4 stopni to pika co chwilę), ESP się włączył - pikanie. Najlepsza to 4x4, kierownica, biegi i ręczny...NA LINKĘ! Złota myśl: Pierwsza dekada XXI wieku to najgorszy okres w historii motoryzacji. "Głupszych" auto nie było i już nie będzie. Jubileusz: W tym roku mija 20 lat od premiery RAV4. Dziękuję Toyocie, że świata nie zalały tylko sedany i hatchbacki. Pozdrawiam.
-
Peugeot dla Chińczyków
> Niedawno Clarkson twierdził że za kilkanaście lat będziemy jeździć tylko chińskimi samochodami. > Miał rację Ja widzę analogię z czasów polskiej transformacji. Też sprzedawaliśmy zakłady starej Unii, żeby dali $, prace i zapach nowoczesności, ale potem był płacz, że nie ma nic polskiego, godło "Teraz Polska", duma z polskiej jakości w miarę upływu czasu. UE teraz też lekką ręką oddaje wszystko Chińczykom, ale to też się szybko skończy. Za parę lat chińskie produkty nie będą tanie, albo zrobią sobie z Europy śmietnik jak Niemcy robili śmietnik z Polski. Made in China na wewn. rynek to będzie top klasa, a do Europy "ścinki". No i w końcu obudzi się stara, europejska duma, na fejsie będą profile "jestem Francuzem, jeżdżę Peugeotem produkowanym we Francji" itd. Ciekaw też jestem jak duża będzie wewnętrzna, chińska konkurencja. Bo Europa myśli tak: Fiat, Volkswagen i chińskie samochody. Ale to tak jakby mieć trzech znajomych: Marek, Jarek i Związek Radziecki. Uważam, że nie będziemy jeździć chińskimi samochodami. Australijczycy? Tak. Amerykanie? Pewnie też. Rosjanie? Być może. Chińczycy? Na pewno. Ale nie my. Pozdrawiam.
-
Odśnieżanie ulic.
Wybacz, ale te zdjęcia pokazują co najwyżej 2-godzinny, a nie 2-dniowy opad. Nie chodzi o jezdnię tylko o okolice. Jest tam mniej śniegu niż po dzisiejszej nocy w Krakowie. 30 cm? Prędzej 3 cale. Uwierzę w 2 dni wiatru...plus kapka śniegu. Ale gdzie dwa dni padania? Litości. Pozdrawiam życząc prawdziwej zimy.