Zawartość dodana przez p i p p
-
Dacia Nowy Duster za 39.900
> ale opony A/T kosztują A ma być przede wszystkim tanio Napęd 4x4 wymaga...13 tys. zł dopłaty. Byłoby trochę tych opon. > lepiej - oczywiście. Lepiej również mieć klimę niż jej nie mieć. Jasne, że lepiej...ale nie za darmo. A jeśli przed wydaniem obracasz 10x każdą złotówkę, lepiej nie mieć A/C. > ale równie dobrze można kupić miejskie auto, które ma nieco wyżej fotele. Ale podłogę ma niżej...i jak będzie powódź to się naleje. > Przypominam po raz > kolejny - ma być przede wszystkim tanio. SUV za 40 tys. to jest tanio. > o ile 10kg? 20? Nie róbmy sobie jaj z pogrzebu. Nie bagatelizuj kilogramów...nawet 20. > Brak komfortu latem, wiosną i jesienią. Zgadza się. > nie rozśmieszaj... Wg mnie rzadko włącza się klimę w perspektywie całego roku. > bardziej jak ogrzewanie, ABS, czy poduszki powietrzne. Po prostu auto bez tego nie będzie w ogóle > traktowane jak samochód. 29 lat mojego życia nie miałem A/C. I żyję...mając niewiele więcej. > Ty na pewno kiedyś chociaż jechałeś autem z klimą? W Audi mam climatronic, w RAVce 2-strefowy, w Dacii manual, a w żony SS też manual. To chyba jeździłem. > Bo patrząc na to, co piszesz, to mam > wątpliwości. Właśnie wiosną i jesienią klima przydaje się tak samo często, co latem - > odparowanie szyb W aucie bez A/C szyby parują zdecydowanie mniej niż w aucie wyposażonym w A/C, ale wyłączoną. Ale zgadza się, klima nie tylko chłodzi, ale i suszy. > Ok, ja wiem, że bez klimy można żyć... Ale bez samochodu także Dobry samochód nawet bez klimy cieszy. W przypadku Fabii to faktycznie, może się okazać, że A/C to jedyna zaleta. > drogi w utrzymianiu - pali więcej niż przykładowo Logan i daje niewiele więcej w zamian. Tyle w zamian więcej ile kosztuje. > no samochód z założenia służy do przemieszczania się. Tak, ale wszędzie...a nie po asfalcie i obniżonych krawężnikach. > dobre, że mój tego nie wiedział, gdy latałem nim po gruntówkach, gdzie normalnym kompaktem nawet > bym nie wjechał Zaryzykuję i powiem, że wolę Dustera niż Matiza...chociaż uważam tego drugiego za super autko. > trochę bardziej... a właściwie niewiele bardziej. To Octavia jest niewiele mniej mobilna. > oczywiście. I dopłacasz za to 10tys zł. Czysta ekonomia Przyjmuję, że nie dopłacam tylko nie oszczędzam 10 tys. > Ty pomyśl i nie wciskaj mi słów, których nie napisałem. Terenówka bez 4x4 to nie terenówka. Duster to nie terenówka, to SUV. Mój Logan Pickup to też nie jest terenówka mimo, że jeżdżę nią w terenie. SUV to SUV. Auto na codzień do wszystkiego. Gorsze są 4x2, a lepsze 4x4...tylko droższe. SUV to poziom "zero". Wyjściowy, optymalny. Klasyczne samochody nazywane kompaktowymi są na poziomie "minus", a klasa Pajero na "plus". Duster 4x2 ma taki sam sens jak Matiz 4x2...tylko jest obiektywnie lepszy. Właśnie z powodu przypisywania "terenowości" SUVom, pojawiają się takie opinie. > Bulwarówka z 4x4 to wciąż nie terenówka - to działa tylko w jedną stronę. Mam RAV4 4x4 i napęd doceniam najbardziej podczas szybkiego ruszania zimą...z dala od terenu. > nie rozumiem Fajnie się wybiera radio...jak dawniej...a teraz wszystko prawie wbudowane. > wiesz... jak jadę się z kimś spotkać to nie chcę śmierdzieć potem i być cały mokry, bo w aucie mam > 50stopni i stoję w korku. Zgadza się. Ja nie twierdzę, że to nie jest komfort, ale nie można być maniakiem i człowiek powinien umieć radzić sobie bez A/C. > Domu nie stawiam w słońcu na parkingu i w domu nie mam 50stopni, żebym potrzebował klimę. Poa tym > dobrze izolowany dom z roletami/żaluzjami nie rozgrzeje Ci się w lecie na tyle, żeby klima > była potrzebna (w polskich warunkach). Samochód wręcz przeciwnie. Tylko samochód ma otwierane okna...i jedzie...i dmucha. > kilka tygodni? Ja bym powiedział raczej 3/4 roku. To przesadziłeś. Będę się starał liczyć w nadchodzącym roku. Kiedyś tak liczyłem dni jazdy po białych ulicach, żeby udowodnić sens używania M+S. Wyszło 14 dni. > albo nigdy nie miałeś klimy, albo nie potrafisz z niej korzystać. Raz nie mam, raz mam...różne rodzaje...chociaż nie wiem jak działa 3-strefowa. Ale od razu mówię, że wolę manualną niż automatyczną... > Albo należysz do ludzi, którzy > się nie pocą - wtedy zazdroszczę Pocę się...dzięki Bogu. Ale czy klima eliminuje pot...w przypadku smażenia auta na 50 st.C? Chyba nie... Na pewno w trasie daje dużo...ale...bardziej doceniam w trasie ciszę zamkniętego okna niż temperaturę. > inny samochód. Nie było takiej opcji. W lecie powiesz A/C, w zimie 4x4...proste. Pozdrawiam.
-
Dacia Nowy Duster za 39.900
> "Dacia" i "jakość" z założenia nie są ze sobą zbieżne. Nie mówiłem o Dacii tylko o ogólnym haśle oszczędzania. > nie bajerach, tylko podstawoym wyposażeniu Podstawowe wyposażenie to takie, którego wymaga kodeks. Albo jak już to ogrzewanie, automatyczne ssanie i wskaźnik paliwa. > no właśnie... więc po co Duster 4x2. Równie dobrze można kupić Logana za 10tys mniej. Logan ma mniejszy prześwit, mniejsze koła i kąty, które sprawiają, że jest bardziej wrażliwy na uszkodzenia. Terenowość to zbiór wielu cech, a nie tylko pędzona druga oś. Ciężko też założyć do Logana opony A/T. > Duster ma > sens tylko i wyłącznie w wersji 4x4 Nie. Duster 4x4 jest lepszy od Dustera 4x2, ale więcej kosztuje. > i właśnie doskonale pokazałeś to swoim opisem. Skoro nie > było sytuacji, żeby Pickup się poddał, to po co (z ekonomicznego punktu widzenia) kupow > ać Dustera 4x2? Nie było sytuacji, że się poddał z racji napędu FWD. O tarciu brzuchem po koleinach zrobionych przez wywrotki pisałem. O kłopotach związanych z mniejszymi kołami też. W poprzek dużo lepiej przejechać koleinę dużym kołem, a nie małym. > Logan, Sandero. 10tys mniej - jeśli mówimy o Dacii. Duster jest zdecydowanie lepszy...i droższy. Nawet pod marketem...lepiej się wsiada i pakuje bagażnik. > nie. Brak klimy to konieczność obniżenia ceny do irracjonalnego poziomu, a i tak większość > kupujących nawet nie spojrzy na to auto. Nie mówmy o większości bo skończymy na Octavii 1.6 z gazem. Brak klimy to mniejsza masa. Brak konieczności obsługi. Brak kosztów. Brak potencjalnych awarii w postaci korozji wiatraka chłodnicy czy nieszczelności. Mniejsze koszty powypadkowe. Klima to rzadko wykorzystywany, kosztowny luksus, który jest kochany, a nie po prostu ceniony. Ja też lubię jechać w chłodzie, ale często też jeżdżę autami bez A/C i nie uważam tego za cierpienie. > Czyli całe oszczędności z braku klimy trafia szlag > przy sprzedaży auta. To jest oczywiste, ale to jest problem społeczny, a nie realny i techniczny. Ja mam Logana z A/C tylko dlatego, że bez klimy nie było możliwości kupna. > bardziej jak jazda autobusem zamiast samochodu. Niech będzie, ale znam gorsze przeżycia niż jazda autobusem. > i dużo niższa cena sprzedaży auta używanego i ogromne utrudnienie przy sprzedaży. Zgadza się. Ale spokojnie, szał minie i klimatyzacja będzie traktowana normalnie...jak ogrzewane fotele. > No chyba, że > zamierzasz trzymać auto do śmierci technicznej. Nowe...to aż się prosi. > fajne porównanie. Skoda, że zupełnie nie trafione. Przebieg mniej niż 200kkm to często ułuda - > klima (oczywiście działająca, nie sam guzik) to zupełnie inny standard podróży latem. Zgadzam się, ale poza latem mamy wiosnę, jesień i zimę, podczas której nikt nie marzy o A/C. > sęk w tym, że goły Duster jest zbyt mało "bajerancki" i zbyt mało terenowy na terenówkę. Duster to ubogi SUV. Żaden szał, żadna terenówka, a tani, wszechstronny samochód do jeżdżenia. > Jest po > prostu do niczego. Do niczego to jest Skoda Fabia. Znaczy jest...można spod domu dojechać pod sklep...na parking...z kostki... > napęd 4x4 w samochodzie, który ma służyć jako terenowy to konieczność. Nie, to ułatwienie...za odpowiedni koszt. Coś jak A/C. > Bo inaczej ma dzielność w > terenie taką, jak mój poprzedni Matiz. Matiz ma za mały prześwit, za małe koła i za mały ich rozstaw, żeby się sprawdził poza strefą zamieszkania. > no właśnie nie ma... ni to terenówka, ni bulwarówka... Tak, dokładnie jak Skoda Octavia...tylko bardziej mobilna w różnych warunkach. > Ekonomicznie nie ma sensu, bo za 10tys mniej > kupisz Logana, który na leśnej drodze poradzi sobie tak samo dobrze. Duster poradzi sobie lepiej i mniejsze szanse ma na uszkodzenie. > A w poważniejszy teren > Dusterem 4x2 i tak nie ma co wyjeżdżać, bo sobie nie poradzi - albo inaczej - w 99,9% miejsc, > gdzie wjedzie Duster 4x2 wjedzie także i Logan. To ja się będę upierał przy istocie 0,1%. Nie wiem dlaczego upierasz się, że terenowość to tylko napęd 4x4. Może przywołam Audi R8...też jest 4x4. Pomyśl... > miałem auto w wersji golas, ale nowe z salonu. Dołożyłem centralny zamek Centralny jest praktyczny...jeśli jeździ się stadnie. W pojedynkę...może nie być. > radio Sama radość przy wyborze. > elektryczne szyby Jakże lubię korbki w Loganie. > i klimatyzację - więc mam porównanie. Jak mam jechać samochodem bez klimy, to równie dobrze > mogę jechać pociągiem lub autobusem. Litości...ja nie wiem skąd się bierze taka niechęć do gorąca...czy to strach przed potem czy co...przecież to normalne. Czy wszyscy fani klimy mają ją w domach? Ja rozumiem, że fajniej jak chłodno, ale kilka tygodni w roku mają nadawać sens lub jego brak przy kupnie auta? W Miami się podpisuję, klima musi być, ale w Polsce? Dobra, zostawmy to. Niech klima będzie, ja się będę dziwił do końca mych dni i będzie dobrze. Ale zapytam tak: Kupujesz Dustera. Masz ograniczony budżet. Możesz wybrać albo A/C, albo 4x4. Co wybierasz? Pozdrawiam.
-
Dacia Nowy Duster za 39.900
> to jezdzisz po baaardzo lekkim terenie jesli jedna oska styka Nie robię tego dla zabawy, gdzie im bardziej ekstremalnie tym lepiej. Robię to z konieczności. Jak jest sucho lub mróz i ziemia twarda to nie ma co myśleć o 4x4 bo się ośka nie ślizga. Brakuje większych kół czy prześwitu bo koleina się nie poddaje. Jeśli jest pora deszczowa, trzeba już więcej myśleć. Ale samochodem tak lekkim, łatwo samą techniką jazdy nadrobić. Jasne, że z otwartymi ramionami przyjmę 4x4, ale sam napęd to mały element w przetrwaniu w terenie. A teren nie wiem czy lekki czy nie. Po prostu "drogi", po których jeżdżą koparki, spycharki, wywrotki, wykopy itp. > inna sprawa ze zamiastem w wielu przypadkach wystarczy sam przeswit. ale nie powiedzial bym ze w > terenie 4x2 robi robote bo nie robi Powiem szczerze, że gdyby Duster występował w budzie pickup to bym miał dużo główkowania czy ośka styka czy dopłacić za 4x4. Oczywiście pickup RWD jest duuużo mniej skuteczny bo z pustą paką to nigdzie bym nie dojechał, ale jeśli mamy dociążone FWD... Pozdro.
-
Dacia Nowy Duster za 39.900
> Nie, oszczedzanie nie zawsze ma sens. Na jakości - zgoda. Na bajerach - brak zgody. > Kupienie samochodu typowo bulwarowego, bo takim just Duster > 4x2 W żadnym milimetrze Duster 4x2 "kryzys" nie jest na bulwary. To auto na budowę, na leśne dukty...po prostu do pracy, ale nie w terenie dzikim, a np. takim, w którym pracuje ciężki sprzęt. Duże koło, prześwit, odpowiednia opona i nawet 4x2 robi robotę. Wiem co mówię bo sam mam 4x2 i jakoś się zawsze wygrzebuję. Czasami brakuje prześwitu i w koleinach po wywrotkach trze się metalową płytą, ale nigdy nie było sytuacji, że Pickup się poddał. Dużą wartością jest niska masa i nie siada na brzuchu, nawet na piasku. > Dla oszczednosci, to kupuje sie i10 lub cos > tego pokroju. Małe auto jest za mało skuteczne w warunkach innych niż parking pod Tesco. Duster 4x2 jest obiektywnie tani, prosty, można mu zaufać pod względem mobilności i kosztów. > Mniejsze, lzejsze, nowe, ekonomiczniejsze. Ale w pewnych warunkach bezbronne. > I zakup takiego golasa mozna rozwazac > w kategoriach oszczednosci, bo zaplaci sie za niego 10, albo i eiecej tys zl mniej. Jeśli mamy dać za Dustera 39.900 zł to jakie auto ma być dużo tańsze? Twingo? Alto? > Inna > sprawa, ze zakup nowego auta bez klimy wg mnie jest w ogole poronionym pomyslem. Klimomania trwa. A powiedz mi dlaczego zakup auta bez elektrycznego dogrzewacza 230V nie jest poronionym pomysłem? Przecież to to samo tylko korzyści w innej porze roku. Brak klimy to po prostu brak klimy. Cecha obniżająca komfort latem. Coś jak zakup auta klasy B zamiast klasy D z racji niższego (permanentnego) komfortu resorowania i wyższego poziomu hałasu. Niższa cena - niższy komfort, po prostu. Dlaczego guzik A/C ma tak gigantyczną siłę? Coś jak przebieg mniejszy niż 200 kkm. > raczej wiekszosc ludzi ma zdanue zbiezne z moim Tego nie oceniam, każdy może sobie myśleć jak chce. Ale w takim razie nazywajmy "bulwarowcami" kierowców, a nie modele samochodów. > bo golego Dustera widzialem do tej pory > jednego... wyposazonych kilkanascie, o ile nie kilkadziesiat. Jeśli ktoś widzi sens w płaceniu tysięcy za wyposażenie czy napęd czy diesla to proszę bardzo. Każdy ma swoje preferencje powodowane warunkami, w których jeździ. Ale sens w wersji za 40 "patyków" jest i to niemały. Każdy dodatek da nowe korzyści kosztem czegoś. I tu jest wybór. A dlaczego przepycham swoje zdanie przez tłok przeciwnych opinii. Ponieważ na codzień używam auta 4x2 w terenie i 4x4 na asfalcie, używam auta biednego z szybami na korbki i używam wypasu skóra grzana, elektrycznie sterowana i te doświadczenia otworzyły mi oczy na to co jest istotne, a co jest "kasossaczem". Pozdrawiam.
-
Dacia Nowy Duster za 39.900
> Czy jest sens kupowania białego golasa? > Za kolor chca 8000 pln. Pytanie brzmi czy jest sens wydać 8000 zł na: - metalik - relingi - "chromowane" ramki nawiewów - dzieloną kanapę - regulację wysokości pasów, fotela i kierownicy - centralny zamek - el. szyby Odpowiedz sobie sam i nie słuchaj ludzi, którzy podważają sens "golasa". Wszelkie braki to eliminacja potencjalnego źródła awarii czy kosztów. Klimy nie trzeba "nabijać", 4x2 jest lekki i nie ma irytującej "jedynki". Oszczędzanie zawsze ma sens. Pytanie o jego istnienie jest wtedy gdy trzeba za COŚ dopłacić. Golas to esencja Dacii. A wnętrze, prześwit, silnik masz ten sam. Powodzenia.
-
Co zamiast MLa?
> Jakie auto polecilibyście komuś - jako następcę MLa? MLa. > Powinno być trochę podniesione i 4x4. Znaczy powinno być normalne, a nie wersja budżet z obciętym napędem i prześwitem. > Musi to być auto "reprezentacyjne". Aaa...czyli białe. Ale serio. Wszystko zależy kogo i przed kim ma reprezentować. Bo w kręgu handlarzy można zaimponować kupnem rozbitka za 8000 EUR i naprawieniu go w małych pieniądzach, a jak niejeden usłyszy, że kolega ma X6 za cenę Mondeo to go będzie skręcać z zazdrości. W innym środowisku błysnąć można opcjami serwisowymi. Np. automatyczne informowanie przez samochód serwisu o usterkach/kodach błędów za pomocą telefonu/SMSa. Albo indywidualny doradca, który odbiera auto spod domu i wiezie na przegląd zostawiając zastępczaka. W kolejnym imponująca będzie moc lub wielkość felg, a w innym jeszcze oryginalność modelu. Obawiam się też, że takie "auto z polecenia" w ogóle może nie spełnić pokładanych nadziei w reprezentowaniu. Niestety, jeśli musimy być zniewoleni tym, że kupujemy auto dla środowiska i dla siebie jednocześnie, sprawa nie jest taka łatwa, żeby wilk był syty i owca cała. Ale ostatnia rzecz od jakiej zaczynamy poszukiwania to konkretny model. Liczy się otoczka. Jednak nie widzę powodu, żeby następcą MLa nie był ML... Powodzenia.
-
Audi 75
> bez powodu się ich jednak nie nosi Powód jest, ale efekt się liczy. > Wiesz że dzwoni ale nie wiesz gdzie Nie dość, że ślepy to i głuchy? > oczywiście że auta z tych samych okresów czasu noszą podobne > znamiona stylistyczne. No i to właśnie chcę powiedzieć! > Ja NIE twierdzę że nie - twierdzę jednak że w latach 50/60/70 auta były > ogólnie o wiele ładniejsze Z tym też się zgadzam! Mało tego. Lata 50-te i 70-te to przepaść. Ja osobiście jako pokolenie 70's uważam te auta jako piękne w swej nowoczesności. Lata 50-te przy nich to przestarzałe, mało różnorodne nudy. Jednak dlaczego ma to mieć znaczenie skoro to raczej przypadek, że akurat ja w takim, a nie innym okresie zacząłem odbierać motoryzacyjny wygląd i tak mi się kojarzy? Dlaczego mam mieć rację, a nie ktoś młody, dla kogo Punto I to oldtimer? > i każdy pojedynczy egzemplarz zapewniał o wiele większe doznania > estetyczne niż porównywalny dzisiejszy. Przeżyłeś osobiście prezentację Syreny, żeby mówić prawdziwie o tych doznaniach? Czy znudzony Lanosem pomyślałeś "to jest to" widząc Wołgę? > Fiat 500 jest ciekawszy niż Twingo Bo 500-ka pochodzi ze starych fotek, a Twingo z wyobraźni? > Oczywiście że nie - tylko dziś to nie jest "owczy pęd" a po prostu TANDETA. Jak ma nie być tandeta skoro wszystko ma być pod recycling i ludzie listują sobie wyposażenie "must have"? > Ty jestes tym specjalistą? Tak mam napisane na dyplomie i w umowie. > Wyrocznią? Nieważne kto kim jest, ważne kto co mówi. Piszę po to aby konfrontować moje myśli z Twoimi...m.in. > a to dlaczego? jest milion dziedzin naszego zycia w których wygląd ma znaczenie (choćby dobór > partnerki) i nie widzę nic złego w tym że auto powinno się podobać Jeśli przywiązujemy wagę do wyglądu, producenci skupiają się właśnie na wyglądzie, żeby sprzedać. Nie chcą skupiać się na technice, unifikują części, monopolizują rynek, zabijają konkurencję, zabijają postęp i zwiększają koszt posiadania samochodu bo jak nie ma konkurencji to ceny rosną. O wrażeniach z jazdy, o dźwięku nawet nie ma co mówić bo to oczywiste, że wygląd ukręcił temu łeb. > czyli można wrzucać i piękne auta i piękne silniki z czołgu Można... > jak dla mnie to jest to samo No właśnie i z tym się nie zgadzam. Masz jakiś silny symptom historyka i dzielisz wartości czasem, a nie rzeczywistością. > jakby to ode mnie zależało to bym to wyburzył Dogadaj się z Brunonem K. > Pompeje robią większe wrażenie Chyba za mało budów widziałeś... > Gdybym miał podobną kolekcję nowych aut to byłoby to całkowicie bez sensu. Wystarczyłoby chociaż jedno kombi i już by sens był. > Bez sensu dlatego że nie byłbym w stanie odróżnić jazdy nimi z zamkniętymi oczami. No to co byś miał nowego? E-klasę, 5-er, Volvo S80, Ładę Kalinę...? No właśnie. Zamknij oczy i tak odbieraj motoryzację, a nie otwórz i mów...ja widomy, ty ślepy. > Z moimi > autami nie ma tego problemu - czy Ci się to podoba czy nie są całkowicie różne. Są...mimo identycznego wyglądu. I ja bym chciał, żeby nowe auta też były tak różne bo te emocje niech czują wszyscy, a nie jeden Ty. > Tak BMW od > Mercedesa również Wizualnie mogę się podobać lub nie ale są inne No i tu jest ten punkt zapalny. Ale ja ustępuję. Jeśli dla Ciebie Fabia i Juke są różne, Twoja kolekcja jest różna. Jeśli Fabia i Juke są takie same, Twoja kolekcja też jest identyczna. Ty wybieraj, Ty postanawiaj, zgadzam się z wszystkim tylko NIE Z PODZIAŁEM. > technicznie także o wiele > bardziej niż dziś a feeling każdego, dźwięk, zapach jest nie do podrobienia. 100% zgody. Ale to w nowych auta m.in. zniszczyli ci, którzy mówili, że Impreza "okularowa" jest brzydka. Ci esteci - amatorzy zniszczyli ten feeling nowych aut. > Specyficzna > historia aut typu Wołga dodaje tylko smaczku (choć dla niektórych jest pewnie dokładnie na > odwrót) Wygląd ma takie znaczenie jak kolor - można się czepiać, że Twoja 21-ka nie jest czarna. Ale to nie ma znaczenia! > Dla mnie SX4 czy Lodgy to zupełnie to samo. Jedynie względy praktyczne mogłyby mnie > ZMUSIĆ do zakupienia takiego czegoś. A co by Cię zmusiło do zakupu Insigni CDTI? Pistolet przy skroni, porwanie rodziny czy podpalenie kolekcji? Pozdrawiam i wiem, że jednak czujesz auta, a wygląd...bierzesz z dobrodziejstwem inwentarza.
-
Audi 75
> udowodniłeś coś zupełnie innego Ale nie wiem czy wiesz, okulary POPRAWIAJĄ wzrok, a nie są dowodem ślepoty. Więc ślepy może być tylko ktoś BEZ nich. > ale dalsza polemika raczej nie ma sensu Ale dlaczego nie ma? Jeśli masz dowód na to, że dawniej nie było trendów i każdy jeden model był nowym, niezwykłym przeżyciem estetycznym to rzuć zdjęcia, pokaż mi jak można to przeżyć. Albo chociaż zasugeruj. Sam se znajdę, gdzieś na dnie szafy leżą wszystkie "Motory" od końca lat 60-tych. Pooglądam sobie tą różnorodność. > po prostu masz gdzieś wygląd i tyle Właśnie nie "tyle". Mam gdzieś wygląd z bardzo konkretnego, rzeczowego, jasnego powodu. I chciałbym do tego przekonać innych bo problem designerskiego, owczego pędu ma złe konsekwencje dla wszystkich. I absolutnie nie zgadzam się z tym, że designerski, owczy pęd jest zjawiskiem, który nastał wraz z wynalezieniem plastikowych zderzaków. Porównując, nie musisz być politologiem, żeby uwierzyć specjalistom, że jak zagłosujesz w wyborach na pseudo socjalnych lewicowych tłuków, którzy obiecają Ci DAĆ coś to sam sobie strzelasz w kolano i sam sobie dziurawisz kieszeń. Analogia do wyglądu jest uderzająca i podobne są konsekwencje. Gdybym tego nie widział, po cholerę byłoby strzępić klawisze...w imię "super hasła", że o gustach się nie dyskutuje. > ale to żaden wyrok, Wyrokiem są zdjęcia. Trend w latach...sprawa istotna dla historyków sztuki. Nie odbieram prawa do odbierania wrażeń estetycznych, ale chwalenie się tym, reklamowanie wyglądu, przekonywanie kogoś do czegoś bo jest ładne jest niedopuszczalne. Zresztą wystarczy przeczytać imię naszego kącika. Piękne MASZYNY i HISTORIA motoryzacji. Czy tu jest napisane ładny wygląd blachy i plastiku? NIE!!! > raczej Twoja personalna opinia Raczej...ale liczą się POWODY tej opinii, a nie ona sama. > idąc Twoim tokiem myślenia to Wawel to to samo co Urząd Miasta w Lublinie Idąc Twoim tokiem to faktycznie, nie to samo, ale już Stadion Narodowy i PGE Arena już tak...bo nowe. Nie masz w swojej xero kolekcji wizualnych argumentów, żeby powiedzieć, iż SX4 wygląda jak Dacia Lodgy (wspominając naszą ostatnią). Masz tylko i wyłącznie historię, materiały i technikę w rękawie. I te trzy rzeczy są WIELKĄ wartością tej kolekcji. To już może zahacza o słowo "dziedzictwo". I tego Ci można zazdrościć. Ja na pewno zazdroszczę. Ale wizualnie ta kolekcja to włoskie i amerykańskie kopie oraz niemieckie, mało ambitne oryginały wpasowane w swoje czasy jak narty Stocha w skocznię Titisee-Neustadt. I nie mam na celu Cię obrazić, zezłościć czy coś. Mówię po prostu prawdę. A że jest ona ważniejsza bo ma szerszy zasięg niż Twoje "gusta" to już inna sprawa. Pozdrawiam.
-
Audi 75
> ja myślę że Zastava wygląda jak Mondeo 5d ! Ale złośliwy...bo ktoś udowodnił, że zgraja PETów po Nałęczowiance to to samo co zgrają szkła po Kryniczance i Pepsi-Coli. No i bardzo dobrze. Bo jak się wojuje niesprawiedliwością, niesprawiedliwość odpowiada. Pozdro
-
Audi 75
> ani zastava ani polonez nie mialy nadwozia typu liftback Nie? A to przepraszam, całe życie myślałem, że to liftback'i. A jaki to typ? Tylko nie mów, że dwa różne. > a fiat 128 mial tez inne wersje nadwoziowe Ten 128 od Zastavy? Nie znam. Oczywiście coupe się nie liczy.
-
Audi 75
> co ty jarasz Bezołowiówkę w cylindrach...a czasem ON. > zastava 101 to jedna z wersji fiata 128 ktora nie byla produkowana we Wloszech.cos jak fiat 125p. Nie rozumiem co to ma do rzeczy. Zastava nie jest Zastavą tylko Fiatem. Dokładnie Fiatem 128. Tylko Fiat 128 miał nadwozie typu sedan, a Zastava miała liftbacka...jak Polonez. Więc...wygląda jak Fiat 128 z tyłem Poloneza. Teraz OK? Pozdro
-
Audi 75
> linia, sylwetka każdego z tych aut jest CAŁKOWICIE inna Całkowitość jak w ofercie wyprzedażowej 2013. CR-V czy Fabia? No są inne. > jeśli Wartburg wygląda jak Polonez Nie, jak Fiat... > Zastava Zastava to Fiat...128 + tył z Poloneza. > to pozostaje skierowanie do specjalisty. Albo chcemy się zrozumieć, albo będziemy jechać na Insigni sedan vs. Insignia liftback. Są różne. > Poza tym teraz nagle piszesz o osiągach a przed chwilą o rozwiązaniach technicznych. Historia osiągów to prawdziwa historia z mojego życia. Rozwiązania techniczne były różne dawniej i to było fajne. Teraz jest słabo pod tym względem, ale tylko "udupienie" wyglądu pozwoli zatrzymać ten trend. A wygląd dawniej i teraz był - nie licząc wyjątków - taki sam. > Wartburg, > Polonez, Skoda i Dacia to totalnie inne rozwiązania techniczne. Oczywiście. Ale wyglądały podobnie. Teraz następca Wartburga to Opel, Poloneza Lanos, Skody, Octavia, a Dacia...Logan. No i postaw Astrę, Lanosa, Octę i Logana - jeden, techniczny pies. A wygląd? W takim samym stopniu różniący się jak dawniej czyli małym. > Ale trzeba było dopasować do poglądów to teraz "osiągi" Nie. Pokazuję Ci jak wyglądał wybór nowego samochodu w roku 1986. Ruchu nie było jak teraz więc możliwość jechania 140 km/h robiła różnicę. Możliwość ciągnięcia przyczepy była szalenie ważna. Nie twierdzę, że nie widzę różnic między Dacią 1300, a FSO1500, ale to nie ta liga. Żerańskie produkty jeździły, inne się przemieszczały. Do dziś pamiętam 115 km/h na "trójce" i 160 km/h na "piątce" na odcinku Nowy Targ - Rabka. Pamiętam emocje jak Mercedesy W123 (często 200D) zostawały dalekooo z tyłu. To są fakty, a nie kręcenie. > Kolejny przykład różnorodności tamtych lat - Tatra 603 vs BMW E3 Takie same były? Tatra 603 to Torpeda pana Tuckera. Ale przykład z półki Aventadora. > 1er to co ma wspólnego ze Skodą? RWD. > Dla mnie Punto jest w trendzie wyglądania jak kontener na śmieci. Wiem co mówię, mam Punto2 Dawniej były metalowe kubły. > Oj tu znó przestrzeliłeś, sam wiesz że GAZ 21 w swoich czasach był na totalnie innych prawach Jasne, na prawach do kopiowania Amerykanów. > tu też mam lepiej bo nie mam żony, testuję różne modele Po co testujesz? Nie wystarczy się gapić?
-
Audi 75
> no tak, podobnie. kazdy ma 4 koła. i swiatła na skraju, bo inaczej byłoby źle. ale są różne "grupy" > stylistyczne. Ale bardziej wynikające z zastosowania, a nie z wyobraźni. > widac ludziom nie potrzeba. No mnie się wydaje, że potrzeba tylko ludzie mają czas na prześwietlanie innych (sąsiadów czy gwiazd), a nie mają czasu zamyślić się. Stąd owczy pęd. > nie. wymieniasz bajery funkcjonalne (poza przetłoczeniem w mazdzie). c4 faktycznie był ciekawy w > wersji 3d. ale to nie to samo. To nie wiem gdzie jest magia chrom - listewki. > poprzez niepraktyczność. Poprzez...dobrze, poprzez. > ano. i nie zmienia to meritum dyskusji. Oczywiście, że zmienia. Gada się o motoryzacji popularnej, a motoryzację wyjątków się przeżywa. > to znajdz w tej motoryzacji swoja nisze. Moja nisza to rumuńskie pickupy. > cieszę się z ambitniejszej mniejszości... Wspaniale, ale kiedyś - bez kasy - ta ambitna mniejszość zniknie. > moze byc i technika szalona. od początku powtarzam, dajmy obydwu aspektom pole do popisu. a Ty > bagatelizujesz wygląd. Bo widzę, że poprzez wygląd, można ludzi oszukiwać co do techniki. A zwolenników wyglądu jest po prostu za dużo. I na koniec. Za dużo jest ludzi, którym słowa "podoba mi się" przychodzą razem z reklamą i sugestia niż z prawdziwym, głębokim przeżyciem. Więc to jest tak jakby sprzedawać 150-konne auto, które shamowane okaże się 105-konnym. > zajaraj sobie, bo strasznie smutną wizję masz Czekam na legalizację. > trudno. na szczęście są inne motoryzacje. No...są...módlmy się, żeby za jakiś czas nie trzeba było Konikowi poderżnąć gardła, żeby mieć coś "innego". > imho dopiero nadejdzie krecha, jak idioci z brukseli tak unormują kształt auta vs pieszy na pasach, > że stylistom będzie wolno jedynie zmienić kolor jednego, zatwierdzonego centralnie (ue = > komunizm) nadwozia. Ja chcę normy kształtu zamiast norm technicznych. Bo w technice jest duuużo do zrobienia, a w stylistyce...mało. No dobra, dużo przez jedno "u". > a pokaż mi auto które nie jest banałem? Juke, Rodius, Multipla, Element, Cube, albo wszystko co lud uważa za brzydkie. A uważa za brzydkie bo nie rozumie. A jak nie rozumie to lepiej przekonywać czy odpuścić temat i zrobić wszystkie auta w kształcie 500-ki? Odpowiedz. Przekonywać czy odpuścić? > nie moze byc 1. Może...a jak będzie chory to się weźmie Mleczkę. > to będzie wartościowe i nudne. a mogloby byc wartosciowe i zróżnicowane. Tak, ale Ty jesteś cwaniak. Potrafisz więcej widzieć to nie nauczysz innych, a pokazujesz faka i cieszysz się ze swojej niszy. To nie ma być tak. > ładnego miało być! Insignia na 22-calówkach...+Jurgen. I daj się wypowiedzieć kobiecie. Pozdro
-
Audi 75
> bla bla bla - miałeś do wyboru jeszcze Wartburga, Skodę, Dacię, Zastavę itd. Właśnie nie. W perspektywie było ciąganie po Europie N126n, a z mocą przytoczonych to można było se ciągać...po mieście. Na tapecie było oczywiście też to i to Ale padło z takich samych powodów. A 1500 z elektronicznym modułem zapłonowym miało 82 KM! > wszystkie tak różne > od Polda i Kanta jak tylko się da. Bardziej różne niż Ceed od Golfa. Zarówno stylistycznie jak > i technologicznie. Stylistycznie to słabo. Dacia faktycznie, linie miała ciekawą. Ale Zastava to Fiat, kant to Fiat, Polonez to Fiat. Wartburg to kant. Skoda...była oryginalna...z otwartym bagażnikiem. Różnice tu wynikały tylko z komunistycznego rynku, zderzenia pokoleń. Jednocześnie były auta nowoczesne i przestarzałe. Ale jeśli chodzi o osiągi, nie było wyboru. > Pokaż mi współczesnego kompakta RWD z silnikiem za tylną osią to > popolemizujemy Pokazałbym Ci Fiata 500...gdyby nie stylistyczny terror klienta nowoczesnego, który akceptuje 500-kę z FWD. Technicznie masz rację. Ale BMW 1-er jest jeszcze... > wystarczy postawić jednego obok drugiego i spojrzeć na ich wartość materiałową bez kategorii wieku. Materiałową...OK, ale materiał, a stylistyka to coś innego. GAZ jest w trendzie hutniczym, Punto w trendzie PCV/ABS. > Wszystko staje się od razu jasne. Zrobienie grilla do 21 kosztowało tyle co przodu w Punto > wraz z silnikiem No tak jest. Ale konkurencja 21 była tylko z identycznie wyglądającej, amerykańskiej stali. Konkurencja Punto jest z identycznego ABSu made in EU. Ale w swoich czasach są na równych prawach. > ja tam widziałem w PL sporo brzydkich bab Hmmm, ja nawet żonę mam ładną. Pozdrawiam.
-
Audi 75
> ciężko skalować względy estetyczne. To nie są żadne względy estetyczne tylko zwykłe nawiązania, inspiracje, kopie. Przecież każdy samochód musi mieć błotniki, maskę, światła...nie ma cudów, musi być podobnie siłą rzeczy. > nigdy nie byli. a pomimo to było widać więcej wkładu projektantów. Ja nie widzę, przepraszam. Dla mnie nic się pod względem różnic wyglądu nie zmieniło. Ale racja, narzędzia do tego doskonałe...tylko...za mało takich Multipli. > nie ma teraz. te felgi sąa tylko dlatego, że teraz potrafimy zrobić taką felgę i oponę. No to "guzikozero" w 407. "Klamkoznaczek" w Seacie. Przetłoczenie boczne w Maździe 5. LEDy w Audi. Tylne szyby w C4. To nie może być nowoczesną, chromowaną listwą? > ma, ale właśnie poprzez swoją niepraktyczność. dla samej afirmacji... Mówisz o jakimś odłamie sztuki. Misja ogólna jest dużo łatwiejsza, dla szerszej publiki, ale trzeba mieć na nią czas...jak na naukę czy pracę. Nie jest niepraktyczna bo konsekwencje jej oddziaływania są długofalowe i głównie bardzo dobre. > a teraz uznajamy ze w aucie mozna szukać aspektów które odbierasz zmysłami > odpowiedzialanymi za sztukę. i nie są to aspekty pod maską. Pisząc to nie myślisz o popularnych modelach, a o wyjątkach. > nuuuudy. swiat jest dużo bardziej urozmaicony niż "prawda". Oczywiście. Ale mnie to kłamstwo, które prezentuje ogromna rzesza modeli (znasz te modele ) bardzo smuci. Pewnie nie byłoby wtedy takich dyskusji, ale kłamliwa motoryzacja pozorów niszczy radość z przemieszczania się. > z jednej strony piszesz właśnie o tych różnicach człowiek - robot. jako istota twórcza. a potem > rysujesz świat, w którym człowiek = robot i ma zajmować się tylko racjonalnym. Tylko dlaczego wygląd ma być szalony, a technika poprawna? Technika wcale taka nie jest. Działa intensywniej na emocje niż wygląd. Bo wygląd to tylko skojarzenia z działaniem. Dynamiczna linia klina kojarzy się z szybką jazdą. Dlaczego mam tylko sobie to wyobrażać, a nie rzeczywiście jechać? > mozna się jarać wszystkim. Można w sensie wolności, ale nie można się jarać i szkodzić. Słowo jarać jest dobre. Pal tytoń, gandzie lub ścinki z tartaku...ale nie przy mnie. A rzesza klientów, z którą producent będzie się liczył bo im wystarczy ładny puszek - okruszek z silnikiem Pandy to już mój poważny problem...bo jak każdy przy mnie w domu i pracy zacznie jarać trawę? Szkoda dla rynku jest oczywista. > tego nie rozumiesz w "swojej miłości robota do śrubki". Ja rozumiem...aż za dobrze...bo widzę tego konsekwencje...w 100% negatywne. > niech człowiek stworzy piękną maszynę. gdzie piękno to kultura techiczna i jej estetyka. nie tylko > to pierwsze. Nie za dużo wymagasz? Takie coś w motoryzacji popularnej jest niemożliwe. > no. studia designerskie z włoch - to jest coś czego swiat zazdraszcza. no ale to tylko estetyka... Nie, to coś jak hasło...szwedzka stal i japońska jakość. > techniki budzącej emocje. nie bez sensownej. I takiej i takiej. > idąc tym tropem - wszystkie auta są podobne do Forda T, bo mają 4 koła. Oczywiście! I to jest właśnie prawda, punkt wyjścia. Tak sobie biegnie historia, zmieniają się trendy powoluśku, ewoluuje technika...powoluśku...i mamy rok 2013. A Wy nagle chcecie zrobić CIACH i postawić krechę na motoryzację piękną i brzydką. A gdzie ta krecha jest? W którym roku? > należy, bo poza wyglądem - fakt jej istnienia. cena i to co robi "fiat" jest fajne. brawo za > odwagę. Zgadzam się, ale wygląd 4C to banał. > tak samo jak bez stylistów - nie ma motoryzacji. Ale może być jeden, ogólnoświatowy stylista i 1000 inżynierów i auta byłyby lepsze co kilka miesięcy. A dziś mamy jednego inżyniera i 1000 kserokopiarek. > najlepsze technicznie auto, które będzie wygladac > jak 3 kartony - nikomu nie zrobi. Dlaczego teoretyzujesz ważny temat? Nie ma najlepszego technicznie auta. Chodzi o to, żeby było CORAZ lepsze pod tymi kartonami. I to będzie piękne i wartościowe. Tak można by pogodzić nawet Konika i Al'a Gore'a. > oksymoron. obiektywnie - projektem? piszemy o stylistyce? Myślisz, że stylistyka daje margines na "bezdyskusyjny, indywidualny gust"? To jest czysta matematyka. Można zmierzyć odległość każdego przetłoczenia i szybki od każdego słupka. Nie ma miejsca na żadne dowolne interpretacje. Ale nie mam interesu, żeby kogokolwiek do tego przekonywać. > montowanie jest nudne. Właśnie nie jest, a jak jest...to na grzyby. > narysujmy za to coś ładnego. bezsensownego. Insignię na 21-calówkach. Pozdro
-
Audi 75
> cała ta dyskusja z Tobą mogłaby się sprowadzać do jednego zdania czyli "Twoja racja jest > najTwojsza" Moja racja jest taka, że zamiast mówić jak dawniej było ślicznie trzeba mówić "niech będzie konkurencja jak dawniej". Wszystko w naszym interesie i naszych dzieci. Bo nie chciałbym, żeby moja córka miała wybór jak ja czyli Polonez 1.5 LE lub 125P 1.5 ME. Dwa, różne auta, jeden silnik. A pamiętam jak właśnie takie głosowanie robiliśmy w domu w roku 1986. Masakra...z perspektywy czasu. Bo wtedy to szał. > dla mnie wygląd auta nie jest równie wazny co śnieżenie kasprowego i tyle I chwała Ci, ale nie mów tak, że wygląd GAZa 21 to jest szczyt ekskluzywnej stylistyki dla wybranych, a wygląd Fiata Punto jest przypadkowo zgrzaną kupą butelek PET. Bo wartość ich wyglądu jest identyczna. Dla Ciebie rozumiem wielka, dla mnie żadna. I tak się mogę zgodzić. Inaczej nigdy. > jeśli wygląd nie ma znaczenia i wartości to jestem bardzo ciekaw czy w młodości latałeś tylko za > tymi mądrymi, a nie za ładnymi babami Przypadek jest taki, że żyjemy w Polsce...i nie pamiętam, żeby były w otoczeniu jakieś brzydkie. Pozdrawiam.
-
Audi 75
> IMHO te retro musclecary są fajne. Są świetne. Ale nie z racji wyglądu, a za racji V8+RWD. Mają szaloną moc, a wciąż powstają wersje jeszcze bardziej nienormalne - doładowane i to jest właśnie fajne. Fajne jest też to, że w sumie te auta są tanie jak na ilość krzesanych koni. Pewnie są awaryjne i tandetne, ale nic mi się nie chce pisać o ich wyglądzie. Projektanci pooglądali stare prospekty, przepuścili przez swoje Amigi 500 i mamy efekt. Dobrze, że nie z silnikiem od Pandy. > bo nie są tak absurdalnie podporządkowane Cx... są duże, > niepraktyczne i głupie (pierwszy mustang tradycyjnie - nie jezdził) - i to jest fajne Zgadzam się. Ale nikt nie zadał sobie trudu, żeby wymyślić dla nich nowy kształt, nowy styl. > ja sie nie pytam czy trafiała w trend - tylko czy tak jednakowe jak obecne? Wg mnie jednakowe...jak obecnie...z wyglądu. Napisałeś wyżej, że DS i Datsun nie są nawet podobne. Tu nie dojdziemy do porozumienia bo idąc tym tropem to Berlingo i Partner nie są podobne. Musimy sobie postawić wspólną skalę i wtedy będzie szansa na zgodę. > nie zgadzam się. ja rozumiem, że nierealne jest rozróżnienie wszystkich modeli, skoro było > pierdylion producentów kazdy miaął pierdylion segmentów - musiały być kalki, ale różnorodność > była dużo większa. Ja nie widzę tej dużo większej różnorodności. Widzę ją od strony technicznej i to mi się podoba. To jest konkurencja, która napędza postęp, ale wygląd? Bez odnajdywania łuków na chromowanych listwach, które tak z Konikiem lubicie, nie da się zobaczyć różnic innych niż ta między VW, a Oplem. > teraz potrafią więcej, a pokazują mniej. czyli "kiedyś Panie było lepiej" rozmawia 2 emerytów Pokazują mniej bo klienci nie są na tyle dojrzali, żeby to przyjmować i za to płacić. Być może nie ma aż tylu projektantów z wizją... > i jak psuje user experience:) zwiększa masę nieresorowaną, pogarsza amortyzację... czyli zabiera > 50% komfortu, a daje pomijalne 5% pewności na zakręcie ja podziękuję Ja też się z tym zgadzam, ale takie "akcenty nieracjonalności", które powinniśmy wg Ciebie doceniać są teraz i były dawniej. > sztuka jest sztuka. jest z definicji niepraktyczna i bezsensu. Nieprawda. Sztuka ma wielką misję uczłowieczania. Tylko z jej jakością jest jak z jakością żywności. Możesz szamać trawę z kamieniami, ale potem nie dziw się, że Cię brzuch boli. Sztuka, muzyka...to wszystko dotyka już emocji człowieka i nie ma czegoś takiego jak "tańsza alternatywa miłości". Więc albo sztuka prawdziwa, albo brak. > dlaczego przyjmujesz że popularna? Bo o to głównie chodzi. O popularną motoryzację dawniej i dziś. Z wyglądu jest identyczna. A wyjątki na plakat były, są i będą zawsze. > w sumie to dobra metafora. popularna to kompakty itp. a ta > "dobra" muzyka - to pojedyńcze egzemplarze i modele, które są na plakatach Dobra, ale nie o tym mówimy. Szukamy wyższości wyglądu Wołgi Konika nad salonową Dacią Logan. Wg mnie jej nie ma. Wołga była kserem w swoich, a Logan jest kserem w swoich czasach. Wartości w tych autach są zupełnie gdzie indziej. > my point jest że nie można wszystkiego sprowadzać do liczb i pragmatycznego podejścia. Dobrze, nie chcę z tą romantyczną wizją polemizować. Ale chcę sprowadzać wszystko do prawdy. > szukania za > wszelką cenę postępu. bo to sprowadza ludzi do roli robotów. No właśnie nie. Bo robot niczego, nowego nie wymyśli. Nie dokona postępu. Tylko człowiek może myśleć nowatorsko. > trochę chaosu i bezsensu, chwila > kontemplacji czegoś niepraktycznego - stanowi istotę człowieczeństwa. To nie jest istota, a efekt uboczny. Jakiś teolog pewnie powie, że to efekt uboczny grzechu pierworodnego. Bezsens w motoryzacji, którym można się jarać to np. drift. Ale bezsensem w postaci asymetrycznego umieszczenia rejestracji w Alfie już nie. > czyli mamy podsumowanie. Ty reprezentujesz skrajny komunizm i urobocenie człowieka Wręcz przeciwnie. Lewicowa wrażliwość jest mi obca. Gdzie Ty widzisz urobocenie człowieka? Niech człowiek tworzy maszynę z chęcią bycia lepszym, niech człowiek szuka lepszego toru jazdy w celu bycia szybszym, ale niech nie naśladuje trendu jeśli nie potrafi zrobić czegoś odmiennego. > jedź do japonii - wpasujesz sie Japonię szanuję za jakość i filozofię pracy, ale to Europejczycy mieli i chyba mają więcej wyobraźni, żeby tworzyć nowe rzeczy i z tego możemy być dumni. > maszyna ma mieć charakter nadany techniką i... estetyką! Proszę, nadawaj estetyką. To jest szalenie trudne, żeby było powszechne. Cała historia mówi, że naśladowców są tysiące, a nowatorskich projektów...pojedyncze sztuki. I dlatego właśnie nie mam cierpliwości, żeby czekać na nowe style do wgapiania się. Ja chcę techniki. Techniki użytkowej, techniki postępu, techniki ciarek na plecach i też techniki bezsensownej typu kompresor w V8. > oba aspekty są potrzebne i tak samo ważne. Estetyka może jest istotna, ale tak jak mówię. Ona się wpisuje w dany okres. Można sobie gadać czy wolisz estetykę lat 40-tych, lat 60-tych, lat 80-tych czy dzisiejszą. Ale w swoim okresie, wszystkie auta, które zalewały ulice były takie same. Ja pamiętam jak na początku lat 80-tych, na wakacjach mnóstwo jeździłem taksówkami jako dzieciak. GAZ 21, Warszawa...jak mnie wkurzało, że brakuje tylko Syren na taxi bo to wszystko identyczny badziew. Polonez, FSO1500, Łada...taaak, to był styl. Nowoczesny, rewelacyjny. I kiedyś znów postój i zastanawianie się co tym razem. Tak! Mercedes W114. Myślisz, że mi się podobał? Nic z tego. Idiotyczne światła w błotnikach - zabytek. Ale kult marki to raz, a dwa...do dziś pamiętam jak całą drogę gapiłem się na lewarek skrzyni biegów bo mi schemat nie pasował. Dlaczego nie ciągnie do siebie "dwójki"? Miałem 5, 6...może 7 lat. Nie liczył się wygląd bo wszystko z danego okresu było takie samo. Ważne było jak wchodzą biegi i w którą stronę. > nikt nie podziwia Corolli. ale alfa 4c już tak. i współczuję, że nie widzisz w tym frajdy. Ja podziwiam technologię i materiały nadwozia 4C, które powodują, że waży tyle co Tico z ziemniakami. Styl nadwozia jest do wyrzygania przewidywalny i banalny. Po prostu imitacja Ferrari. Okrągłe, tylne światła - banalne jak Kevin w Boże Narodzenie. Wygląd nie ma znaczenia. Liczy się to, że Alfa nie zrobiła coupe ważącego 1800 kg na bazie 159. Znaczy zrobiła - Brerę - ale skończyła dzięki Bogu na śmietniku historii. Ja mam frajdę z patrzenia na ciekawe projekty. 4C do takich nie należy. Ale to frajda tak wartościowa jak soczyste odcharknięcie. > technika to tylko jedna zmienna w równaniu Jedyna, bez której nie ma motoryzacji. > giulietta jest ok, ale nudna. tak samo jak nowy golf, 308 czy megane. One są estetycznie wpasowane w aktualne trendy stylistyki przemysłowej. Obiektywnie, najlepszym, a właściwie najbardziej oryginalnym projektem jest Golf. > juka drugiego nie ma. nie > podoba mi sie specjalnie, ale rozumiem o czym piszesz - wyróżnia się Nie chodzi tu o wyróżnienie. Chodzi tu o wielki szacunek za odwagę dla projektanta. Jak wyobrażam sobie pracę takiego gościa to mu szczerze współczuję. Bo 99 z jego 100 pomysłów nie przejdą przez sito kosztów produkcji i sito trzymających kasę kierowców - stylistycznych amatorów. A to co się rodzi w jego wyobraźni to wielka rzecz. Bycie projektantem teraz to jak bycie dziennikarzem za komuny. Cenzura nie przepuści. Więc bidok musi lecieć w trend, da przetłoczenie, które zobaczył na kutrze nad morzem o nazwie kojarzącej mu się z byłą dziewczyną jego brata i już. Do tego znaczek i jest nowy model. Ale to budzi u mnie negatywne emocje...więc piszę jak piszę. Przestańmy rysować, zacznijmy montować. Pozdrawiam.
-
Audi 75
> Z? celica supra? wszystko jednakowe? Oczywiście! Każda generacja trafiała w trend swoich czasów. Chowane reflektory, potem jajko...i tak jest od zawsze i ze wszystkimi...prawie. Aż przyszedł brak pomysłów, pojawiła się generacja projektantów bez wyobraźni, której wrażliwość estetyczna kształtowała się na zaawansowanej grafice Commodore 64 i powstawać zaczęły nowe Camaro, 500-ki, Mustangi, Mini i inne ksera. Tylko technika rysowania się zmieniła. I sama ta technika rysowania jest więcej warta niż to co się za jej pomocą tworzy. > ja nie twierdze, ze kiedys to auta się różniły od siebie jak niebo i ziemia. ale tak jak teraz były > wyjątki które się wybijały Były, ale to były wyjątki właśnie, które dowodzą trendów. > uformować takich lamp jak teraz. nie potrafili obrabiać aluminium. i pomimo to umieli z tym > kagańcem wrzucić trochę indywidualnego stylu do auta. No to brawo, teraz potrafią to samo...tylko, że jest im łatwiej. Ale co z tego? > nie prawda. był za drogi jak na to co wymiernie oferował. a jednak go używali... bo komuś się > "podobał"... i nie byli to księgowi. chrom to symbol istoty obecnego problemu. Był taki trend. Podobał się tak samo jak teraz podoba się plakietka "HYBRID" na białym lakierze. Albo inaczej. Brakuje Ci bezsensownych dodatków w aucie? Zamów sobie koła 20" do Insigni - idiotyzm, ale jak WYGLĄDA! > to nie jest nic złego. taka natura ludzi. Nie oceniam czy to dobrze czy źle. Nie wiem. Wiem tylko, że nie ma to znaczenia, skoro natura ludzi jest taka, że chce widzieć coś, czego nie ma. > poza tym idąc tą drogą. sztuka to bezsens. Sztuka popularna? Tak, bezsens, ale na sztukę prawdziwą trzeba mieć CZAS. A jeśli ktoś mnie, głupiemu, zagonionemu coś wmawia, usprawiedliwia mi mój brak czasu i zaangażowania w sztukę to już jest sterowanie. > muzyka to bezsens. Muzyka popularna, którą się słucha, a nie słyszy - bezsens...i jest tworzona dla pieniędzy. Do prawdziwej muzyki trzeba mieć słuch i wrażliwość. > nic tylko siedziec na kanapie i czekać na smierc. Nie, trzeba się inspirować naturą, zaglądać w siebie i samemu tworzyć. No i potrafić oddzielać ziarno od plew. > jakby ten wygląd był bez sensu, to już widzę świat. wszyscy jezdza f125p, różniącym się tylko > rozwiązaniami technicznymi z generacji na generację. wszytkie auta takie same, ten sam kolor. > ale Pipp szczęśliwy bo między 85 a 86 rokiem produkcji, wymyslili coś przełomowego w > silniku!... I to byłby świat fantastyczny i prawdziwy. Droga, maszyna, człowiek. Trzy elementy, które nie są w trendzie papug. To wyścig z Bogiem na kreatywność. On stworzył drogę (otoczenie bo asfalt to człowiek lał), człowiek tworzy maszynę, która ma charakter nadany techniką i sam temperament kierowcy. > jezu, ale nudy... Współczuję...jeśli to nuda, a gapienie się na kserowane blachy to super zajęcie...współczuję. > pierdu pierdu. wymieniasz multiplę jako łamitrenda. ja wymieniłem DSa. masz datsuna SX, masz > wczesne Porsche. ohydne? nie - piękne. Wczesne Porsche to "Hitler Kafer". DS w porządku, ale wygląd DSa to NIC w porównaniu do techniki. > ale ten jeden musi się wyłamać żeby reszta za nim poszła. czyli jednostki motorem postępu Oczywiście, że tak. I zawsze o tym mówię. Cieszmy się odważnymi wyjątkami, a nie chwalmy komercyjnych, idących w trendzie projektów. A znajdę Ci więcej ludzi niż wyborców PO, którzy powiedzą, że Juke jest brzydki, a Giulietta ładna. A jest dokładnie odwrotnie i nie chodzi o najprostsze odczucie bezmyślnego gustu. Chodzi o prawdziwe wartości estetyczne. > i dobrze, bo biadolenia o kulturze technicznej i Fiacie 500 już ciężko czytac Kultury nigdy za dużo, a 500-ka jak ohydna jest...to nigdy mi się nie nudzi. Pozdrawiam.
-
Audi 75
> nie chce sie czepiac ale jak moze byc w trendzie cos co poczatkuje ow trend? Oczywiście, że są pionierzy...jak we wszystkim. > przed DS nie bylo czegos podobnego-chyba ze sie myle i poratujesz fotkami 2-3 aut,to odszczekam > zreszta po DS tez ciezko cos znalezc tej wagi Citroen DS i Datsun 240Z - trzeba zaznaczyć, że JAK NA SWOJĄ WARTOŚĆ - są identyczne. Każdy polski blacharz, Datsunem naprawi DSa po dzwonie. Założę się!
-
Audi 75
> Bzdury gadasz i na dodatek sam o tym wiesz Wiem, że gadam właściwie, a wygląd to temat równie ważny co śnieżenie Kasprowego...jakby kurna tam śniegu brakowało. > to oczywiste że dzisiejsze auta są zoptymalizowane Mówimy o wyglądzie, nie o jednym silniku w trzech markach. > Głupia, niepotrzebna listwa boczna w taniej i młotem ciosanej Syrenie 105 świadczy bardziej na > korzyść jej wyjątkowości niż radio z navi w ducii duster Ta listwa może jest ładniejsza, może brzydsza, ale jest dokładnie tyle samo warta co bluetooth. Czyli w esencji motoryzacji - ZERO. > z pozdrowieniami Od razu mówię, żeby nie było obrazy - Wołga super extra! Sprawiasz tymi zdjęciami, że jestem młodszy. Ale mój wiek nie ma tu nic do rzeczy. Masz tu Wołgi z innych fabryk: Wszystko jeden wyklepany kawał stali. Jednakowy, identyczny bez sensu, żeby o tym w ogóle mówić. Twoje auto to historia, mechanika, pot radzieckiego robotnika. Ale na litość boską, absolutne zero w wartości estetyki, stylistyki czy sztuki. Taki był po prostu trend za Stalina i takie były auta. Różniło je to, czego nie widać, nie słychać na zdjęciach i to, czego nikt nie pamięta. A teraz jest trend inny, taki trend za Tuska. Niestety trend wjechał pod blachy i tu jest pies pogrzebany. Wygląd nie ma żadnego znaczenia i żadnej wartości. Pozdrawiam.
-
Audi 75
> Citroen DS? 911? Civic UFO? Nie ohydne - ciekawe. W trendzie. Ufo może ambitniejsze, ale z zewnątrz...bez przesady. Wyłam z trendu to np. Multipla. > nie. kiedys poza celem była forma i miała równe prawa z celowością pojazdu, widziałeś w aucie gust > projektanta... Mhm...widziałem, że jednemu podoba się pomysł drugiego, a praca ograniczała się do unikania plagiatu. Nie dotyczy Rusków bo im to mogli skoczyć za plagiat. > miałeś nawet ten gust w beznadziejnie nudnej i pudełkowej japonii lat 70-80... Nie było tam gustu tylko trend. Datsun, Toyota...wszystko jednakowe. > widziałeś pociąg do przepychu, w elementach mających służyć jedynie przepychowi (tj. wlasnie > te chromy, dodatki, listwy itp) A daj mi spokój z chromem. Istotne jak farba do włosów sąsiadki. > teraz widzisz tylko księgowość... teraz forma jest, ale TYLKO jeśli jest tanio i nie przeszkadza > celowi. Stąd brakuje mi bezsensownych udziwnień stylistycznych. Cała stylistyka to jeden, wielki bezsens. Tak jak w historii sztuki jeden zaczął jakiś styl, reszta jak xero jechała przez lata to samo do czasu aż się znalazł jakiś odważny...i znów tłum za nim. W motoryzacji jest to samo od samego początku. Symetria nieparzystych brył i jedziemy, cały świat robi auto a'la Fiat 124. Potem W201 z wielkim pupskiem i dawaj, aż po Thalie jedziemy z podniesioną "trójką". Obła Micra. Dawaj jedziemy z obłościami. Uśmiechnięte reflektory. Dawaj jedziemy uśmiechami u wszystkich. To jest klasyczne, bazowe zachowanie społeczne przebadane na trylion stron. Jeden robi, reszta naśladuje. Coś jak biały kolor. On się nikomu nie podoba, a tylko trend jest taki. Pozdrawiam. P.S. Wow, ile ja piszę o wyglądzie aut!!!
-
Audi 75
> Gdzież to podobieństwo? Ależ oczywiście, że patrząc z pewnego (psychicznego) dystansu, samochody zawsze były w trendzie swoich lat i są identyczne. I są uznawane za ładne. Każde auto, które wybiło się z trendu było uznawane za ohydne. Tak było, jest i będzie. Identyczność teraz polega na wymienianiu się silnikami i płytami podłogowymi zamiast konkurencji. Właśnie dlatego wygląd nie ma znaczenia, a brak konkurencji zabija rozwój techniczny. Witamy w socjaliźmie, w którym zamiast czerwonych flag mamy kolorowe gadżety. Mówienie, że dawniej auta były piękne, a dziś są takie same to SKRAJNA, ekstremistyczna niesprawiedliwość! To trend ma dawać poczucie estetyki i nowoczesności i kusić klientów i robi to od ponad 100 lat. Pozdrawiam.
-
Kratki wracają
Zastanawiam się czym jest spowodowane parcie na ciężarowość. Czy jest to próba wmówienia, że auto klasy D, które ma ładowność 500 kg+ to prawie Kamaz, który w pocie czoła wywozi ziemię z wykopu? Jest to ograniczanie sprzedaży samochodów małych, miejskich, które są krótkie więc powodują mniejsze korki, mniej zajmują miejsc parkingowych i mniej - mówiąc kolokwialnie - smrodzą. Czy chodzi tu o chorobliwą próbę uniemożliwienia odliczenia VATu od Porsche 911? Czy ktoś to liczy czy kieruje się jakąś formą wyimaginowanej sprawiedliwości? Dlaczego ciężarową, okratkowaną Octavią nie można przewieźć drabiny? Trzeba mieć palnik, żeby wypalić sobie dziurę w przegrodzie. Przyczyną jest statystyka czy moralność? Naprawdę nie ogarniam tematu... Myśląc o odliczeniach czyli ułatwieniach, oszczędnościach pamiętajmy, że za każde auto płacimy akcyzę! Podatek od luksusu. Akcyzy nie da się odliczyć. A większą akcyzę płaci nie ten, który zajmuje więcej miejsca, a ten, który ma większy silnik! Ale wróćmy do VATu. Co za różnica czy ktoś jedzie służbowo czy prywatnie skoro zapłacił akcyzę za to czym jedzie i płaci akcyzę w paliwie za to, że właśnie jedzie? A teraz celuję w siebie. Są trzy osoby, które muszą jechać gdzieś. W tym ja. No to biorę moją Dacię Pickup z wyposażeniem netto...ale jedzie nas tylko dwójka. Ty trzeci weź swoją furę. Ale! Może weźmy Pandę, pojedziemy razem, nie będziemy jak głupki dwoma autami walcować ulic. Ale Panda nie ma 500 kg w papierach...więc jedziemy brutto. Kocham tą logikę. Nie piszcie tylko, że ktoś chce nas wydoić...bo OK, to na pewno prawda, ale niech mi ktoś przedstawi logikę, która podpiera te przepisy. To faworyzowanie nieracjonalnych zachowań jest dla mnie zagadką większą niż to kto zabił Kennedy'ego. A jeśli faktycznie będzie "okno podatkowe" i zakupy na wyścigi to wrócą piękne czasy. Znajomy w Polmozbycie, tfu, salonie zawsze przytrzyma dla nas najpiękniejszy (biały) kolor. Pozdrawiam.
-
Chcę być jugosłowiańskim sprzedawcą arbuzów
> Zostawiłbyś nie zamkniete graty na pikapie? Zostawiam regularnie. Mam głęboką wiarę, że złodziejstwo to marginalna patologia, a nie norma. Poza tym żaden zamek nie powstrzyma złodzieja. Jeszcze się nie zawiodłem... > Że o deszczu nie wspomne. Cukier do kabiny, wodoodporny staf zostaje i deszcz nic nie szkodzi. Pozdrawiam.
-
Jaki tani 4x4?
Nie potrzeba prawdziwej terenówki w tak jednostronnym rodzaju terenu. Chyba, że stromizna jest taka, że bez reduktora się nie zbliżaj. Wg mnie najważniejsze są dobre opony i niska masa. Więc w takiej kasie to stan, stan, stan. Potem tylko gumy i jazda. Powodzenia.