Skocz do zawartości
View in the app

A better way to browse. Learn more.

Autokącik

A full-screen app on your home screen with push notifications, badges and more.

To install this app on iOS and iPadOS
  1. Tap the Share icon in Safari
  2. Scroll the menu and tap Add to Home Screen.
  3. Tap Add in the top-right corner.
To install this app on Android
  1. Tap the 3-dot menu (⋮) in the top-right corner of the browser.
  2. Tap Add to Home screen or Install app.
  3. Confirm by tapping Install.

p i p p

użytkownik
  • Rejestracja

  • Ostatnia wizyta

Zawartość dodana przez p i p p

  1. > Wszystko co napisales , to sie prawie zgodze. Uzyles b. rozsadnych argumentow. Dziękuję. > Oni po prostu slabiej radza sobie w > sytuacjach w ktorych wystepuje stress. Wiesz lub nie, szkole kat. A od 6 lat i naprawde nie > kazdego mozesz posadzic na 50 ccm a co dopiero na 125. Masz rację, że są tacy ludzie, ale nie ma to znaczenia jaki rodzaj uprawnień posiadają. Logiczne jest, że im większe możliwości rażenia ma pojazd, tym wyższe powinny być predyspozycje kierującego. 125 ccm na kat. B to wilk syty i owca cała. Bo uprawnienia są, kat. B to nie byle co, to nie karta pływacka. Powiedzmy sobie też szczerze. Ta zmiana nie sprawi, że ustawią się kolejki do moto - salonów po 125-ki. Nawet jeśli ktoś się przeliczy, skala zjawiska nie będzie miała znaczenia w ocenie tej liberalizacji. Niemniej w interesie kierowców samochodów i w interesie pieszych jest to, żeby część kierujących zamieniła "katamaran" na jednoślad 125 ccm. > Do wspolnego mianownika nie dojdziemy Ja jestem zwolennikiem upraszczania, liberalizacji, wolnego wyboru. Polskie przepisy drogowe z trylionem różnych prędkości w zależności od drogi i z miliardem różnych kategorii uprawnień do kierowania powodują spadek zaufania do władzy, brak poszanowania prawa, podziały społeczne na my i oni. Tworzą teorie spiskowe i nie pozwalają się ludziom skupić na czymś więcej niż pieniądze. Dostęp do informacji i wiedzy pozwala już na prawdziwy, wolny wybór. Nikt się nie powinien obawiać, że ktoś myśli, iż motocykl będzie stał pionowo bez podpierania się nogami. Właśnie teraz jest czas, żeby dać ludziom żyć, decydować i wybierać. Teraz jest czas, żeby ludziom zaufać. Korzystać, żeby dzielić się wiedzą, a to wszystko dla wspólnego dobra. Bo jeśli w takim Krakowie zamiast 1000 samochodów, pojawi się 1000 125-ek to zyska każdy mieszkaniec miasta. 125-ka czy ogólnie skuter jest lepszy niż komunikacja miejska bo ten kierujący nie śmieci na przystanku, nie robi tłoku w autobusie, nie wydłuża kolejki po bilet miesięczny. Więc trzeba go namówić, żeby 125-kę kupił, to łatwiejsze niż to, żeby poszedł na kurs PJ na kat. A. Pozdrawiam.
  2. > Ile sie mowi ze SS powyzej 110 KM + nie sa na pierwsze sprzety, a zobacz ile ludzi je kupuje Dlatego ja stawiam zdecydowanie grubą kreskę między motocyklistami, którzy mają pierwotny popęd do maszyn szybkich i mocnych i skupiają się na tej maszynie, a nie na sobie, a zwykłymi ludźmi, którzy chcą skuteczniej dojechać do roboty, łatwiej zaparkować, mniej spalić. Nie można mieszać tych dwóch spraw. Jeśli ktoś zamiast nauczyć się jeździć na 250 ccm, kupuje "litre" to w ogóle nie ma znaczenia w aspekcie sprawy "125 na B". > Tylko jak nie ma sie to przerzucac na B z mozliwoscia na 125 ? Kierowcy, którzy są potencjalnie większym zagrożeniem z racji wieku i fantazji nie będą się interesować moto 125 ccm. Tu jest tak samo jak w samochodach. Pewna konstrukcja psychiczna nie pozwoli kupić Nubiry w dobrym stanie, ale pchnie w kierunku stojącej na krawędzi złomowiska E36. Dla wielu osób GS500 "nie jedzie" i nie ma znaczenia jakie ma on PJ, nie interesuje go 125-ka. Ta liberalizacja pozwala normalnym ludziom, których się nie boisz, żeby zostawić samochód pod domem i pojechać do pracy szybciej, taniej i przyjemniej. Pozwala ulżyć miastu, ale do niczego nie zmusza. I to trzeba zawsze powtarzać. Liberalizacja prawa NIE ZMUSZA. Ona tylko pozwala dokonywać wolnego wyboru, a wolny wybór to poza zdrowiem i miłością chyba największe źródło szczęścia i fajnego życia. Pozdrawiam.
  3. > Zapomniales dodac o zwiekszeniu ilosci miajsca w szpitalu, zwiekszenia szpitalnego personalu, > dynamicznym rozwoju zakladow pogrzebowych. To jeszcze dodaj zanik bezrobocia bo wszyscy zginiemy. > jednoslad jest jednoslad i ma inna technike prowadzenia podczas jazdy mozna sobie i innym zrobic > kuku, wyzej wymieniony pan ddyby hamowal w ruchu najprpawdopodobnie by niezyl. Łączenie umiejętności z posiadanym papierem to grube nieporozumienie. Poprawa umiejętności jazdy na jednośladzie zależy tylko od naszych chęci, ćwiczeń, zaangażowania, czasu. Jestem też przekonany, że literka "A" wbita w PJ daje niebezpieczne poczucie pewności co do swoich umiejętności, a kurs na kat. A nie zapewnia żadnych umiejętności. Trzeba też wspomnieć, że chętni na jazdę 125-ką z kategorią B to nie jest dzicz uzależniona od prędkości, a pragmatyczni, oszczędni, normalni ludzie z dystansem do własnego "ja". Niepewni na pewno się nie zdecydują na jazdę jednośladem. Inni będą inwestować w siebie, a nie w kurs. Poza tym 80% bezpieczeństwa na jednośladzie to głowa, 10% to doświadczenie. Technika to kolejne 10% i już nie ma miejsca na wspomnienia z kursu. Więc po doświadczeniach z samochodem i mając zimną głowę na karku mamy 90% zapewnione. Pozdrawiam.
  4. > jak myślicie przejdzie czy nie przejdzie ? Wierzę, że tak bo to jeden z najlepszych pomysłów ostatnich lat. 125-ki na kat. B to same korzyści: - mniejsze korki - więcej miejsc parkingowych - oszczędności na paliwie dla kierujących - mniejsze "smrodzenie" - rozwój firm sprzedających/naprawiających 125-ki - rozwój firm sprzedających ciuchy moto - większa wydajność pracowników poruszających się jednośladami - lepszy stan psychiczny jednośladowców = rozwój ich rodzin Mam nadzieję, że nie będzie tylko zapisu o automatycznych skrzyniach bo w żadnym wypadku nie skrzynia decyduje o trudności jazdy. Różnica między skuterem, a motocyklem polega na pozycji siedzącej i idę o zakład, że wiele osób będzie się czuło pewniej i łatwiej się będzie im sterować motocyklem, który mają między udami. Skoro ktoś umie zmieniać biegi w samochodzie, potrafi też w motocyklu. Poza tym nie ma w DR zapisu o typie skrzyni więc jest to chyba wykluczone, żeby wprowadzić rozróżnienie. Pojemność 125, moc 15 koni i już. Motyw bezpieczeństwa w tym aspekcie jest tradycyjnym, polskim, bzdurnym biciem piany. Nie ma ono nic wspólnego z tym kto z jakim papierem, czym może kierować. Trzymam kciuki i dla aktywnych działaczy na rzecz tej zmiany szacunek.
  5. > Trudno sie teraz zdaje ? Miałem podobny dylemat w roku 2005 jak chciałem A. Było to 11 lat po tym jak zdawałem na B więc mogę polecić spokojne, skromne, logiczne podejście, a nie na kozaka, że wszystko wiem. Zapisałem się na kurs, jeździłem, chodziłem na wykłady(!), uczyłem się wieczorami...jak za dawnych lat. Efekt - bardzo mało stresu, teoria zdana bez błędów, praktyka zdana z przewagą radości nad stresem z - cokolwiek egzaminator miał na myśli - rekordem trasy (faktycznie chłop mi się zgubił 4 razy). Ale było to spowodowane nie moim kozakowaniem, a słowami egzaminatora "ma pan jechać dynamicznie, kropka". Dużo wartościowej wiedzy znów zagościło w głowie i naprawdę warto podwyższyć kategorię tylko wg mnie z pełnym pokory podejściem. Powodzenia.
  6. > To już chyba funkcjonuje? Funkcjonuje. Nawet z motocykli spisują. > Zrobi się z tego jeszcze większy biznes dla "korygujących" albo > "naprawiających" liczniki w autach? Jedna sprawa to spisywanie drogomierza na SKP, a druga to książka przebiegu pojazdu firmowego (osobowego) przy 100% odliczeniu VAT. Teraz lawinowo wzrośnie chęć posiadania umiejętności korygowania wskazań licznika. Skoro ktoś zrobi służbowo 30 kkm, a prywatnie 5 kkm to "moralność go nie puści", żeby przejść na sposób odliczania VAT 50/50%. Wtedy zdejmie się z licznika te 5 kkm i książka będzie grała. Rynek cofaczy rozkwitnie jak kwiaty na wiosnę. Ale tacy właśnie jesteśmy. Swoimi bzdurnymi wyobrażeniami nakręcamy takie przekręty, a potem chcemy z tym walczyć w sposób "podbudowujący wroga". Może nie jest to jakieś istotne bo są większe problemy na świecie niż drogomierze samochodów, ale w sumie to przykro się robi jak aktywne działania mają odwrotny efekt. Bo uważam za chore, silne pragnienie posiadania prawdziwego wskazania kilometrów tylko wtedy gdy ja będę miał prawdziwe 126 kkm, a sąsiad prawdziwe 551 kkm. Pozdrawiam.
  7. Nie szukaj modelu, nie szukaj koloru, nie szukaj rodzaju paliwa. Szukaj egzemplarz, który jest pewny, znany, polski. Szukaj normalnego człowieka, który chce takie auto sprzedać, a nie sprzedawcy "panie, zostawiłbym dla córki, ale ona chce Tigrę". Chociaż ja bym się już szarpał...i wziął coś z zerowym kilometrarzem w okolicach 30 kzł. Np. Sandero. Powodzenia.
  8. Nowoczesny świat niejako zmusza do tego, żeby tak sądzić. Z każdej strony słyszymy rady, które zakrawają na presję, żeby wierzyć w siebie, być odważnym, głowa do góry i walczyć o swoje. Jeśli powiemy, że jesteśmy słabi to będzie to przecież akceptacją, że nie zasługujemy na sukces zawodowy czy osobisty. Nie chodzi tu o ABS i znajomość techniki, chodzi o psychikę, którą kształtuje nowoczesny świat i otoczenie. Naturalne jest też to, że łatwiej nam oceniać innych, a nie siebie. Ale właśnie dlatego mogę stwierdzić, ludzie jeżdżą coraz lepiej, coraz dojrzalej, coraz uprzejmiej, coraz sprytniej, a różnica między rokiem 2014, a rokiem 1994 jest kolosalna. To co dawniej było negatywną regułą, dziś jest wyjątkiem. Oczywiście nie ma dnia bez spotkania wyjątku, ale możemy popatrzeć na siebie nawzajem i pokazać Pozdrawiam.
  9. > Co brać ? Mając taki wybór spróbuj popatrzeć szerzej i nie skupiaj się na sobie. Emocji i tak nie doznasz...chyba, że przy tym rzucie monetą, który proponuje Ryb. Swoim głosem możesz np. przyczynić się do większych/mniejszych kosztów w firmie, w której pracujesz. Jeśli Ci na tym zależy, powiedz flotowcowi/zarządowi/decydentom, że chcesz tańszą, mniej kosztowną opcję. Dostaniesz medal wybitnego racjonalizatora. Możesz też wyrazić poparcie dla działania Skody/Forda, możesz też się kierować pobudkami polityczno - ekonomicznymi. Warto też zorientować się, który salon i ASO podchodzi do swojej pracy i obsługi klienta w sposób właściwy i swoim wyborem nagrodzić jeden z nich. Świadoma konsumpcja ma przed sobą wielką przyszłość, polecam. Teraz moje zdanie: Nie miałbym dylematu z takim wyborem. Filozofia Forda z globalnymi modelami jest dla mnie nie do zaakceptowania. Sam Focus Mk3 Ph1 jest autem tak denerwującym, że od niego to wolałbym nawet Poloneza. Octavia to naturalny wybór (dla mnie) mniejszego zła. Ale jeśli nie masz czasu na "pierdoły", o których piszę, ten rzut monetą...naprawdę świetny pomysł. Powodzenia.
  10. > Zlomy powinny byc odsiewane na przegladach rejestracyjny, ale wszyscy wiemy ze w Polsce przeglady > to fikcja. Jeśli nie będzie $ na utrzymanie stanu i nie będzie u użytkowników właściwej, wyssanej z mlekiem matki kultury technicznej to będą jeździć po prostu bez przeglądu, tak jak jeżdżą bez OC. Przepisy i zmiany w systemie powinny po prostu dawać możliwości finansowe użytkownikom, żeby mogli kupić dobre części, dobre opony, a edukacją powinniśmy podnieść naszą kulturę techniczną i rozumieć, że sprzedanie auta w kiepskim stanie to nie jest sprytne i najlepsze rozwiązanie, żeby pozbyć się problemu, ale wpływa to też na bezpieczeństwo nasze. > Gdyby naprawde uszczelnic system przegladow tak, ze auto nie dostaloby pieczatki do dowodu jesli > nie spelnia wymagan w 100%, to problem zlomow na drogach by praktycznie zniknal. Wystarczy przekonać się nawzajem: Chcę mieć auto w super stanie. Nieważne czy to Audi A8 na gwarancji czy Tico '99, chcę, żeby było super. A my liczymy tylko. Auto na rynku warte 5000 zł, kosztorys naprawy 2500 zł i "w życiu nie dam połowę wartości auta na naprawę". Ja się pytam dlaczego? Bo wyjdę na głupiego frajera, który nie potrafi kombinować? Dlaczego kultowe zdanie "nie opłaca się" jest tak popularne i tak mało precyzyjne? Nie opłaca się mieć dobrego auta? Dlaczego? Bo za 7500 zł można kupić model po lifcie? Tacy jesteśmy, bardziej kręci nas 1000 zł leżące na usmarowanej, śmierdzącej tylnej kanapie niż moneta 5 zł na półeczce przy dźwigni biegów. Więc zacznijmy od mentalności, a potem zróbmy Majdan w SKP. Pozdrawiam.
  11. p i p p odpowiedział HanYs na temat - Motokącik
    > W Polsce za to 500 z 1.4 się nie kupi, o ile się orientuję. W cenniku został 1.2, dwie odmiany 0.9 i diesel. > Inna sprawa, że różnica w cenie między 1.2 a 0.9 jest makabryczna - w PL nie da się kupić > przyzwoitej wersji 500. Da się. 1.2 Pop bez A/C za 42.000 zł w promocji. > Bo jak to - szpanerski samochód ze słabowitym silnikiem? No właśnie w tym rzecz. Można ratować wizerunek beznadziejnego auta tym, że będziemy nawiązywać do 500-ki '57 czyli słabej, małej, prostej bez wyposażenia. Szybka 500-ka jest bez sensu bo resztki okruchów klimatu wciągasz odkurzaczem. Uzasadnienie ma właśnie wersja 1.2 Pop bez klimy i bez bzdurnych ozdobników czy felg alu. Uzasadnienie ma oczywiście wersja 0.9 z racji tego, że ma 2 cylindry. Problem w tym, że 85-konna wersja występuje tylko w pakiecie Lounge czyli jest się skazanym na grzane lusterka, bluetooth czy ohydny dach panoramiczny, a to zabija cały (acz mały) klimat terkoczącego "twina". Jednak jest na to lekarstwo. Wersja 105-konna, 500S 0.9 jako alternatywa dla festyniarskiego Abartha, który ma też problem z małym szczegółem - silnikiem 4-cylindrowym 1.4 turbo, który pasuje może do Bravo, ale nie do 500-ki, która musi być 2-cylindrowa jeśli nie RWD/RE. Sumując: Akceptowalna 500-ka kosztuje albo 42, albo 59 tysięcy. Jedna wersja jest do jazdy codziennej, druga do sportowej. Natomiast aktualna sytuacja na mieście, gdzie od białych, wypasionych 500-ek jest bardziej nudno niż od srebrnych Focusów kombi rodzi we mnie pytanie: Dlaczego ktoś, kto chce się wyróżniać niby ładnym autkiem premium wybiera kolor, którym zalane są ulice miast od jakiś...6 lat. To małpowanie bieli jest równie niepojęte co fakt, że 500-ka jest gejowskim autem roku. Czy różowy Passat B7 TDI też może nim zostać? Pewnie nie rozumiem idei "gay factoru" (chociaż chciałbym), ale dlaczego właśnie 500-ka? Po mojemu to jest tak, że gej wygląda jak większość, a mniejszość ma w sercu. 500-ka wygląda jak mniejszość, a w środku jest większością - Panda. Nie gra mi... Pozdrawiam.
  12. Coś a'la Xsara 1.9 D. Z budżetem 5,5 kzł można nawet wybierać i myśleć o wersji po FL. Auto przewidywalne, spokojne i nie spowoduje szybkiego znienawidzenia drogi do pracy. LPG na jeżdżenie prawie 80 km dziennie? To się nawet tydzień bez tankowania nie objeździ. Jako kobieta bym tego nie zaakceptował. Powodzenia. Mój głos na diesla. Prostego, wolnossącego z dużym przebiegiem, nastoletniego.
  13. > Że wszystkie zakazy nie spełniają swojej funkcji? Oczywiście. Tylko filozofia informacji, kształcenia, pokazywania konsekwencji i uprzedzania faktów jest właściwa. Zakaz powoduje tylko to, że sprawca czynu poniesie karę, a nie, że tego nie zrobi. Przy okazji chciałbym złożyć wielki ukłon dla krakowskiej policji za to, że po tragedii w Kamieniu Pomorskim widziałem już 5x alkoholowy patrol prewencyjny (sam dmuchałem 2x), a nie słyszę, że pijakom będą zabierać samochody, obcinać uszy czy karać w kwocie, której nigdy nie będą w stanie zapłacić. Dla porównania...od roku 1994 nie dmuchałem NIGDY! > Wiadomo, że zakazy są czasem łamane, ale żeby od razu "NIGDY i żaden"? A znasz taki przepis, który dzięki samemu wprowadzeniu rozwiązał problem? Ja nie znam. Stróże prawa mają pokazywać konsekwencje, uczyć, pomagać, być w miejscu zagrożenia widocznymi bardziej niż ruskie wojska na Krymie. Wtedy będzie bezpiecznie. Zakaz używania CB nie poprawi nic...poza większą ilością kar za posiadanie. A jak reaguje człowiek karany? Większą agresją, złością, rozczarowaniem i efekt jest odwrotny do oczekiwanego. Poziom poszanowania prawa maleje i cała otoczka tej kary stawia sedno sprawy (bezpieczeństwo realne) w cieniu. Jedyny zakaz za jakim jestem to zakaz wprowadzania zakazów. Pozdrawiam.
  14. > Wystarczy tylko wprowadzić zakaz używania CB dla samochodów osobowych i dostawczych. Proste? > PROSTE! Ja mam jeszcze lepszy i prostszy pomysł. Wprowadzić zakaz jazdy ponad limit i zakaz jazdy "na bani"... Podpowiemy też ministrowi zdrowia, że kolejek do lekarzy pozbędzie się wprowadzeniem zakazu chorowania. Przepraszam, ale przeraża mnie logika uzdrawiania sytuacji zakazami. I podpowiem, że NIGDY i żaden zakaz nie spełnił i nie spełni swojej funkcji. Pozdrawiam.
  15. > O Loganie praktycznie ani słowa piszcie Kącikowicze - żaden wstyd jeździć Loganem ja rozumiem, że > większość preferuję ałdiki czy inne tedeiki ale jest też inny target Ja jeżdżę Loganem. Niestety nie jest to nowy Logan, nie ma silnika 1.2, ale ma za to duuuży bagażnik. Ale moja opinia: Ren...tfu, Dacia będzie tańsza na każdym etapie. Zakup, eksploatacja, części. Kupno 301 nie jest może opłacalne, ale to już kwestia klienta czy zapłaci za większą dojrzałość auta. Odpowiedzią naszą na to pytanie musi być wiedza czym jeździli dotychczas. Druga rzecz, która przemawia za Dacią to silnik. Mam 1.6 8v, ale jeździłem 1.2 16v i uważam go za świetną, oszczędną jednostkę, idealną do takiego zastosowania. 301 na 3 cylindrach...no coś tu nie gra. Nie wierzę, że Dacia po długich latach będzie miała blachę jak Audi. Na pewno trzeba zadziałać antykorozyjnie, żeby nie przekonać się co czuł Fred Flinstone. Ja siedziałem w kanale z puszką Bitexu tuż po powrocie z salonu. Po dwóch zimach, znów poprawiałem zabezpieczenie. Sam wybrałbym 301...ale jeśli będzie to wersja 1.6 z automatem. Jeśli kryzys 1.2 - Logan. Powodzenia.
  16. Suzuki Swift 1.5 A/T '09 @ 49 kkm. Buczy, buczy, buczy...i w końcu stop. Nie odpali. Prądu nie ma. Assistance z ubezpieczalni przyjeżdża, zabiera auto trafiając bingo z pierwszą diagnozą - alternator. Wiozą do ASO, które diagnozuje, demontuje i później montuje "prądnicę", za co kasuje 225 zł. Acha, jeszcze myje auto i ładuje akumulator. Odbieram wymontowane przez ASO "dynamo" i jadę do "alternatorowco - rozrusznikowców". Spalony stator kosztuje 116 zł, a robota 85 zł. Przyczyna? Głupio umieszczony alternator. Za nisko i z tyłu + brak osłony pod silnik i dostała go "ręka sprawiedliwości" zbyt wcześnie. Smutek, że tak świeże auto staje się niemobilne. Na pocieszenie fakt, że całość pochłania "tylko" 426 zł. I daj tu babie auto, od razu zepsuje. Wszystko już dobrze, jeździ i ładuje. Szkoda tylko akumulatora, miał pół roku, a takie rozładowanie na pewno nie przedłużyło mu życia. No i koniec mało fascynującej historii...
  17. p i p p odpowiedział pawel182 na temat - Motokącik
    > Oni te koncepty na papierze wrzucają do sieci > wyłącznie po to, żeby klientowi łatwiej było się zdecydować na gołą Octavię . Bullseye! A tak serio znów jedzie trendem na kilometr. Chociaż w przypadku Skody to chyba nie przypadek. Elektorat konserwatywny trzeba porwać, nie dziwaków bo dziwacy nie idą po Skodę. pzdr
  18. Mix starego pomysłu z trendem = Fiat 500. Beznadzieja. Bo nie wystarczą chińskie dolary, żeby mieć wyobraźnię. D.N.O. Pozdrawiam.
  19. p i p p odpowiedział gorex na temat - Motokącik
    > w jaki sposob SUV niby pomaga narciarzom? Kwestia AWD jest jasna. Poza tym mamy: Większe koło - bez względu na napęd, mniejsza skłonność do "kopania się". Większy prześwit - czy to wymaga wyjaśnień? > wiekszosc kurortow narciarskich ma doskonale > odsniezone drogi i parkingi Faktem jest, że na Kotelnicę można jechać odkrytym roadsterem na letnich oponach, ale na Białce nie kończą się narty. Wiele miejsc jest bardziej ubogich i działanie sprzętu odśnieżającego jest spóźnione...czego nie odczują jadący na stok "jak słonko wyjdzie". Bywa tak, że człowiek się budzi rano i śniegu jest tyle, że gospodarzowi trzeba pomagać w odśnieżaniu. Sam kurort jest odśnieżony, ale okoliczne górki, w których się śpi już nie. Ale racja, że różnica w stos. do dawnych czasów jest spora. > pojemnosc bagaznika zwykle jest mniejsza niz kombi Cała magia SUVa polega nie na litrach pojemności, a na wyższym poziomie podłogi, który bardzo ułatwia całą procedurę. Np. jeśli dziecko siedzi na tylnej kanapie, nogi wystają na zewnątrz, żeby ubrać skarpetki i buty to wysokość, na której się owe nogi znajdują jest bardzo wygodna. Wyciąganie z bagażnika też jest naturalnie wygodne, a robi się to co chwilę w przypadku rodziny i taki kształt nadwozia nie męczy jak klasyczne, niskie auto, na progach którego trzeba się kłaść. Nawet głupie wyciągnięcie kluczyków ze stacyjki jest wygodniejsze w SUVie jeśli masz na nogach buty narciarskie. Wsiadanie. Dużo łatwiej jest wsiąść w kasku do SUVa. A jak na kasku jest jeszcze GoPro? Głupie otrzepanie butów ze śniegu - wszystko łatwiejsze niż w niskim aucie. Dalej kształt foteli. SUVowe "taborety" są oczywiście mniej wygodne do jazdy, ale siedząc w nich, proces przebierania jest możliwy. W aucie klasycznym jest to dużo mniej swobodne. Sztywność zawieszenia: To dość istotna cecha. SUV przy ciężkim ładunku nie "siada" tak jak klasyczne kombi. Nie ma więc strachu, że jeszcze zmniejszy się i tak mały prześwit, a czasami wjeżdżając w śnieg, nie damy sobie ręki uciąć za nietykalność podwozia. > SUV jest wyzszy więc do boxa na dachu tez trudniej sie dostac To prawda. Ja jestem wielkim zwolennikiem wożenia nart w środku odkąd zamiast nart 185 czy 195 cm jeździ się na 155 czy - jak ja - 168 cm. Jednak zarówno w RAVce jak i w Audi staję na próg, żeby sprzęt ułożyć. Ale przyjmuję argument, że są ludzie, którzy z ziemi ułożą w boksie sprzęt w kombi, a w SUVie nie. A podsumowując wady i zalety, stwierdzam, że to tylko dla mnie wada (bo ja pakuję), a dla bab i "sirot" reszta to błogosławieństwo. Więc w sumie nie ja powinienem być za SUVami. > jak dla mnie to SUVy ladniej wygladaja, reszta to marketing i przypisywanie ideologii SUV wygląda zdecydowanie brzydziej. Jest nieproporcjonalny i każdy na jedno kopyto. Co do marketingu...to nie wiem. Wg mnie SUVy są tak samo reklamowane jak Octavia, ale mają złą prasę. Pseudoterenówka - hasło z gazet. Nie zjeżdża z asfaltu - hasło powtarzane w gazetach częściej niż "dziś w numerze". Czy fajny odcinek Top Gear, gdzie akcent położony był na jednakowość modeli. I takie są właśnie SUVy. Codzienne, byle jakie i głupio wierne przy tych wszystkich czynnościach Kowalskiego i Nowaka. Takie powinny być samochody dla nowoczesnych, zwykłych ludzi. I rynek je oferuje...i dobrze... Pozdrawiam.
  20. Powiem tak: Można zrobić 300.000 km bez problemów. Powiem nawet, że się zrobi...zakładając właściwy styl jazdy, obsługę i jakość płynów wlewanych do auta. Ale czy się zrobi 30.000 km bez problemów? Z doświadczenia powiem, że tego nie można być pewnym. Tradycyjne już elementy w dieslach jak turbo, koło zamachowe czy wtryskiwacze BARDZO zależą od umiejętności jazdy i od jakości paliwa. Czasami i na to nie mamy wpływu. Jeśli ktoś jest "killerem DKZ" to nim zostanie. A paliwo...no nikt nie degustuje ON przed nalaniem. Oczywiście 300.000 km bez choćby jednego check engine'a byłby osiągnięciem na miarę złota Bródki. Ale w tych przypadkach więcej tracimy nerwów niż pieniędzy. Pozdrawiam.
  21. Można się kłócić czy dawniej samochody były lepsze (cokolwiek to znaczy) czy teraz, ale stare prospekty z mnóstwem zdjęć detali, schematów, techniki to przepiękna sprawa. A teraz...wylistowane wyposażenie i pitolenie o designie i emocjach, które można zawinąć w papierek i wsadzić do kieszeni. Miłe, sentymentalne uczucie mnie ogarnia...i pierwszy raz dzięki "twarzoksiążce". Dziękuję. Aż idę sobie zaglądnąć w moją...pewnie 274x mniejszą kolekcję. Edit: Np. program Renault na rok 1975 mam przed sobą. Co uderza? Takie zdanie: Fuel consumption depends very much on how you drive it, but around 30 mpg is possible. Wtedy się ludzi szanowało, ich inteligencję i wiedzę. Teraz napiszą 4,3 l/100 km w cyklu mieszanym i jest to najlepszy wynik w galaktyce. Co za kretyńskie czasy mamy. A ten txt jest opisem samochodu Renault 17 Gordini. Albo to: But at 50 mph in top gear (it has a five-speed gearbox) the engine ticks over at about 2,600 rev/min and 40 mpg is well within reach. To z kolei tyczy się R16. Fantastyczne rzeczy. Edit 2: Dawno nie zaglądałem do tych prospektów. Śmieję się ze śpiących błogo dzieci na tylnej kanapie AR Giulii bez pasów i fotelików. W prospekcie Subaru XT Turbo pokazują nawet obszar szyby, który zbiera wycieraczka. Wielu producentów chwali się swoimi liniami produkcyjnymi. VW miał okres z charakterystyczną historyjką obrazkową dotyczącą serwisu. Przypomniałem sobie jak uwielbiałem prospekt Volkswagena T2 i marzyłem o wersji DoKa. Patrzę na dane techniczne Giulii Super. Silnik 1600, moc 116 koni, masa 1060 kg. Masa Insigni 1724 kg. Volvo w prospekcie 140-ki chwali się alternatorem, który ładuje na wolnych obrotach, 5-cioma podporami wału, szczelnym ukł. chłodzenia co zabezpiecza przed korozją i kontrolką świateł STOP. Albo zdjęcia Jaga XJ w wysokiej trawie...gdzieś na angielskiej łące. Nie zapali się od kata? Super...grzebię dalej...
  22. p i p p odpowiedział Manx na temat - Kącik Motocyklowy
    Niech wybierze renomowaną firmę. Michelin, Bridgestone, Conti, Pirelli, Heidenau, Metzeler itp. Ja osobiście jeździłem na świetnych Bridgestone'ach ML50. Teraz mam wspomniane wyżej Metzelery ME7teen i też są bdb. Nie dać się kusić ceną i będzie dobrze.
  23. 10-te urodziny w tym roku. Z okazji rozpoczęcia sezonu (25-go lutego) - historyczne foto:
  24. > Temat przyszłościowy, no ale powstało dość nietypowe (tylko w pierwszej chwili, pytanie), co by tu > wybrać? Jest to klasyczny wybór flotowy. Nieważne co jest lepsze, miększe czy ładniejsze bo oba auta mają się poruszać i generować możliwie niskie koszty. Wyboru winno dokonać się na podstawie konkretnych ofert/okazji w okresie zakupu, bliskości salonu, przepustowości ASO, warunków serwisowania, opinii o konkretnym serwisie lub urody pań pracujących w salonie. Bo tylko jakością sprzedaży i obsługi przez LUDZI można doświadczyć miłych przeżyć w przypadku tego typu samochodów/marek. Nie ma co dyskutować, a brać kalkulator i liczyć który wybór będzie mniejszym złem. Nie zgadzam się, że uzasadniony ekonomicznie jest wybór Octy w miejsce Superba. Różnica cennikowa między tymi autami jest mniejsza niż 10%. A Superb ma wartościową przestrzeń. No, ale czas na wybór. Do utrzymywania wybiorę Opla. Do jazdy wybiorę Skodę...RSa...nawet "dwójkę". Insignia jest nieznośna do jazdy ponieważ jest zbyt ciężka (ostatnio było jakieś porównanie i zważyli Opla - 1724 kg. Dla porównania moja Rav4 - 1630 kg ), zbyt głośna i zbyt ciasna jak na klasę, której chce być członkiem. Ktoś powie, że źle jest porównywać Octę i Insę. Dobrze, ale istotna jest różnica charakteru. Piszę na podstawie jazdy poprzednim (drugim) RSem TDI. RS gorzej izoluje od świata zewnętrznego, ale jest zwarty, wyrywny, konkretny. Taki wykształciuch w dresie. Insignia natomiast nie wiem czym chce być. Jeśli lepiej izoluje od świata zawieszeniem to dlaczego jest tak głośna? Jeśli ma to być limuzyna to dlaczego tak ciasna? Po prostu mokasyny, bokserki, bluza z kapturem i krawat przyczepiony na tytrytkę. Powodzenia.
  25. > Dodam że to był skręt z jazdy zatrzymanej spod świateł, prędkość miał max. 20-25 km/h ale > temperatura rano jakieś 2 C więc połączenie kiepskiej opony letniej z niską temperaturą > spowoduje spore opóźnienia w dojeździe do pracy (oby dojechał bo mimo że się podniósł od razu > to zbyt miękko nie wylądował). Takie rzeczy się zdarzają. Grunt to buty, ubranie, kask i rękawice. Wtedy pokładanie się na asfalcie nie boli. Ja pod koniec sezonu widziałem chłopaka na "szlifierce". Stał przed sygnalizatorem przed Wielicką. Obrócił się chcąc uwiarygodnić lusterka i...leży. Bez ruchu, bez jazdy. Podniósł maszynę, jeden i rura. Ja zrobiłem skuterami ok. 45.000 km i odpukać...nie całowałem pupką asfaltu, a spodnie mam te same od 11 lat. Pozdrawiam.

Powiadomienie o plikach cookie

Używając tego serwisu, wyrażasz zgodnę na naszą Polityka prywatności oraz Warunki użytkowania.

Account

Navigation

Szukaj

Szukaj

Configure browser push notifications

Chrome (Android)
  1. Tap the lock icon next to the address bar.
  2. Tap Permissions → Notifications.
  3. Adjust your preference.
Chrome (Desktop)
  1. Click the padlock icon in the address bar.
  2. Select Site settings.
  3. Find Notifications and adjust your preference.