Skocz do zawartości
View in the app

A better way to browse. Learn more.

Autokącik

A full-screen app on your home screen with push notifications, badges and more.

To install this app on iOS and iPadOS
  1. Tap the Share icon in Safari
  2. Scroll the menu and tap Add to Home Screen.
  3. Tap Add in the top-right corner.
To install this app on Android
  1. Tap the 3-dot menu (⋮) in the top-right corner of the browser.
  2. Tap Add to Home screen or Install app.
  3. Confirm by tapping Install.

p i p p

użytkownik
  • Rejestracja

  • Ostatnia wizyta

Zawartość dodana przez p i p p

  1. > Cóż mam wrażenie że nie widzisz nic poza czubkiem swojego nosa Myślę, że patrząc, pisząc, mówiąc o Alfach i Volkswagenach też masz tylko wrażenia. A wrażenia to za mało, żeby poznać prawdę... Pozdrawiam serdecznie.
  2. > Rozumiem, że każdy ma jakieś swoje preferencje odnośnie marki ale żeby zachwalać i starać się > wmawiać innym na siłę że VW ma większy prestiż niż Alfa? Nie trzeba do tego siły. To jest oczywiste. Tego prestiżu można dotknąć, zmierzyć suwmiarką, stoperem... Trzeba go też zobaczyć w całym procesie powstawania samochodu, ale jeśli będzie panować opinia - dość powszechna - że zwykły kierowca chce jeździć autem zwykłym, brzydkim i dobrym, a maniak motoryzacji nieważne jakim byle pięknym to nigdy się tego nie pojmie. To jest największa bzdura, ściema, a wręcz ignorancja, żeby nie nazwać tego dosadniej, że pytając "automaniaka" o wybór między Oplem, Fordem i VW, on powie, jak się kocha motoryzację to się wybiera Alfę Romeo. Jest to dowód takiej ślepoty, że nie wiem jak ktoś taki w ogóle dostrzega design AR. > Pewnych faktów nie zmienimy, trzeba > się z nimi pogodzić. Na to dana firma musi sobie zapracować latami. Nie wiem czym sobie Alfa > wypracowała (może historią...? może tym że nie są to popularne samochody...?) ale ta firma ma > jakąś otoczkę wokół swojej nazwy. Jak najbardziej. Otoczka wokół nazwy jest. Tylko mówiąc wprost jest ona g.... warta. Liczy się samochód, jego silnik, zawieszenie, nadwozie, użyte materiały, a dla mniej technicznych liczy się fotel, kierownica, zegary, dźwignie, przełączniki. To wszystko co można wymacać tworzy samochód, a za te wszystkie detale odpowiada projektant i jego zgoda na to, że są takie. I jeśli są takie, tworzy się klimat auta. Tworzy SIĘ, ale on pochodzi od twórcy/producenta. I ten klimat jeśli jest przyjazny kierowcy rodzi prestiż (twórcy, nie kierowcy), a jeśli klimat jest przyjazny całemu środowisku tylko nie kierowcy, rodzi się...proszę sobie wymyślić odwrotność prestiżu. A jeśli kierowca chce mieć swój prestiż, niech pokaże umiejętności za kierownicą i będzie gość nieważne za jakim kółkiem. > Nie odbieraj mnie jako przeciwnika VW bo nim nie jestem. Spoko. Nie chciałbym być jak ambasador VW i wróg AR. Ale można na zimno wiele zobaczyć...faktów! > VW ma klasyczną stylistykę Kiedyś o tym pisałem. To znów stereotyp i image. Na dziś dzień Golf VII ma jedną z najbardziej oryginalnych stylistyk wśród konkurencji. Trzeba się tylko pogapić w zdjęcia lub w auta. > która też może > się podobać i jest uważany jako poprawny do bólu ale to zwykła masówka skierowana do ludu. Nie jest ważne czy się może podobać czy nie. Od zarania dziejów rządzi trend. Nawet KoNikowi udowadniałem, że w jego ukochanych latach 70-tych, top marki jak Audi czy BMW też robiły auta wyglądające na jedno kopyto. Dlatego stylistyka nie powinna mieć żadnego znaczenia, a już na pewno nie w rozważaniach o prestiżu. Golf VII ze swoją paletą wcale nie jest poprawny do bólu. Taki był może Golf w roku 1973. Teraz jesteśmy 40 lat później. Golf w wielu przypadkach nie jest poprawny, paleta jest szeroka, pojawiają się nowe wynalazki...chociaż nie fair mówić "nowe". Są odgrzewane, ale wdrażanie do produkcji tego wymaga pracy i ta praca jest godna szacunku. Jasne, że są głupki, że nie potrafią zrobić bezawaryjnego rozrządu. To wszystko oczywiste, ale VW nie wali ściemy "ależ jestem piękny i szybki i emocjonujący". Robi odmiany 3d, 5d. Sportowe Golfy mają FWD lub AWD. A Alfa? Rodzinne 5d QV w jednej konfiguracji i cuore sportivo? No bądźmy poważni, bądźmy realistami i do tego sprawiedliwymi. Alfa chciałaby być Golfem, ale ma mniejsze fundusze i dlatego wychodzi jak wychodzi. Gdyby pozostała wierna swoim ideałom, swojej technice, może miałaby jeszcze mniejszą sprzedaż, ale prestiż byłby prawdziwy. Wiem, że teraz sobie podkładam nogę bo emocje są złym doradcą, ale napiszę to. Ogólnie uważam VW za kiepską markę budżetową chociaż zawsze szacunek dla projektantów, że tworząc auto myślą o mechanikach. Ale Alfa Romeo przy Volkswagenie - pod względem wizerunkowym - to szmaciarsko - złomiarska kpina i będę bardziej na nie, jeśli ktoś będzie stawiał Alfę wyżej niż jej miejsce. Oczywiście bez problemu pokażę palcem mnóstwo przykładów w modelu Giulietta, które obronią tę "wulgarną" opinię. Jeździłem trzema Giuliettami i wiem co mówię. Wystarczy jednak odpuścić sobie zaciskanie zębów i można o kompaktowej Alfie pomyśleć rzeczowo. Np. zastanowić się czy instalacja LPG w Giuliettcie jest lepsza od tych montowanych za złotówkę w Chevroletach. I pisząc o prestiżu, pamiętajmy o włoskich projektantach nadwozi tych Daewoo... Pozdrawiam! P.S. Pisałem wyżej, że otoczka jest g.... warta. Może nie do końca bo imponuje mi i czapka z głowy postawa ludzi w obronie marki Saab. Oczywiście nie zmieniam zdania i nie uronię łzy gdy Saab i AR skończą w piachu. Tam ich miejsce. Ale to właśnie pokazuje, że miedzy producentem, twórcą samochodu, a użytkownikiem jest ogromna bariera. Jest mur berliński. Mimo, że marketing chciałby łączyć te społeczności. Także nie mam zamiaru obrazić żadnego fana, nawet najbardziej śmietnikowej marki świata. Bo to nie jego wina, że tak ktoś spieprzył jego auto...
  3. > ale to nie zmienia faktu że Volkswagen to (jak sama nazwa mówi) auto > dla ludu. Nie jest ważne dla kogo. Co za różnica czy nim jeździ hydraulik z Kongo czy Paris Hilton? Ważne jak ktoś go zaprojektował i wykonał. Liczy się producent, nie odbiorca/klient. > We mnie nie budzi żadnych emocji Emocje to zły doradca i tak naprawdę to Twoje emocje i Twój "problem". Liczy się twórca AR i twórca VW. > a Alfa dla mnie to jeżdżące dzieło sztuki. Dzieło sztuki jakiej? Użytkowej? Technicznej? Alternatywnej? Ja właśnie to chciałem napisać, że to "dzieło sztuki", "piękno i prestiż" to jest tylko image (z polskiego ymydż), pozorne, bzdurne wrażenia, emocje i odczucia, które z należytym szacunkiem dla pracy twórców danego auta nie mają nic wspólnego. > A co mnie obchodzi jaki VW był kiedyś, dla mnie i pewnie nie tylko ważne jest to jaki jest teraz. Jest jaki jest. Możemy go dotykać, oglądać, jeździć. To samo możemy zrobić z Alfą. I tylko(!) pod wpływem niezdrowych emocji można powiedzieć, że Golf jest paździerzem dla Kowalskiego, a Giulietta dziełem sztuki dla Księżnej Kate. Pozdrawiam.
  4. > Akurat Alfa nie przynosi > wstydu i jest bardziej prestiżowa od Golfa niestety i nie ma to nic wspólnego z awaryjnością , > ceną czy innymi cechami ważnymi dla "prostego ludu" Prestiż buduje się twórczością, pomysłowością, jakością pracy. To tworzy historię. Historię namacalną, mierzalną, słyszalną. Po prostu techniczną, fizyczną. Ta historia ma jakiś symbol. To znaczek firmy. Po latach, zmianach pokoleń znaczek pozostaje, w wielu wypadkach twórczość nie imponuje, pomysłowość zamienia się w naśladowanie, a jakość pracy spada. Ten znaczek jest kluczem do "sukcesu", który każdy chciałby kupić. Nieważne czy to bogaty, chiński koncern czy klient w polskim salonie. Niestety, ten prestiż jest już tylko pozorny, jest namacalnie, technicznie fałszywy i jest to prestiż - jak to nazwałeś - "prestiżem prostego ludu". > A czemu - bo tak. I to samo dotyczy Alfy. > Alfa między Bentleyami nie będzie razić - Golf będzie. Pozory znaczka. Jeśli ktoś po prostu przejdzie obok, rzuci okiem i po chwili znów zajmie się rozmową przez telefon lub jedzeniem loda, być może. Ale jeśli ktoś się zatrzyma, pomyśli, powspomina historię, wyobrazi sobie pracę "dziargającego inżyniera" czy montera na linii, będzie miał zupełnie inne zdanie i to na pewno nie Alfa Romeo będzie pasować do górnych pokładów Titanica. I nie chodzi tu o uprzedzenia, rzekomą awaryjność, korozję czy wysoką cenę. Każdą zadrę na znaczku, każde pokalanie historii, każdą obrazę praojców da się w Alfie pokazać, dotknąć, wykręcić czy narysować w 3D. A za to są odpowiedzialni zupełnie inni ludzie, z innego pokolenia, z innych rodzin, pewnie też innej narodowości niż ci, którzy swoimi rękami, głowami i pasją budowali prestiż...samych siebie. Bo prestiżowe jest dzieło CZŁOWIEKA, a nie DZIEŁO człowieka. > Na tym polega różnica między Golfem a > Alfą. I znowu czemu - a bo tak i już. Jeśli chcesz komuś imponować nie sobą, a produktem cudzych rąk to ważne jest też komu chcesz imponować. "Prostemu ludowi" zaimponujesz znaczkiem Alfy Romeo. Zainteresowanemu tematem już nie. Wybór nie jest jednak dylematem. Próżność ludzka zmusza nas, żeby wybrać tysiące, a nie pojedynczych fanów. I tu masz rację. Tak jest i już i nie wiadomo dlaczego. > Jak ktoś znajdzie odpowiedź na to pytanie - dostanie > Nobla. Mnie się tylko marzy, żeby każdy sobie budował swój prestiż samym sobą, swoją pracą, swoją twórczością, czymkolwiek swoim, a prestiż z samochodów niech spływa tylko na ich twórców i w żadnym wypadku na kierowców i właścicieli. Wtedy będziemy jeździli fantastycznymi samochodami i nie będziemy patrzyć na drugiego kierowcę przez pryzmat tego, że ktoś mu skopał konstrukcyjnie łańcuch rozrządu...bo co on winny? Pozdrawiam.
  5. Co byś nie wybrał, wersja Alfy, o której piszesz jest najlepsza z możliwych. Jeździłem słabym manualem, mocnym TCT i QV. "Twoja" wersja ma najwięcej charakteru, jest najciekawsza lub jak kto woli najmniej nudna. Chociaż to co mnie szokuje to brak wśród oryginalnych akcesoriów fajnej, sportowej kierownicy. Seryjne kółko z połaciami plastiku "za piętnaście trzecia" jest ohydne, a akurat ten element musisz trzymać non stop. W badziewiastym Oplu Insignia można zamówić kierownicę OPC. Do Giulietty nie da się. Oczywiście można mieć skórę lub skórę z czerwoną nitką, ale to nic nie zmienia, a jeszcze bardziej wkurza, że niby wybór, a tak naprawdę klops. Także również do Alfy podejdź pragmatycznie. Poczytaj opinie o Twoim ASO, dowiedz się o detale w gwarancji, zapytaj o samochód zastępczy i testy nowych modeli. Przeanalizuj ceny itd. I nie daj sobie wmówić, że Giulietta jest ładna, sportowa, że Alfę mają zdrowo zakręceni petrolheadsi. Nie wierz w prestiż marki bo przykład z kierownicą pokazuje, że to prestiż za piątkę. Nie oczekuj, że dźwięk silnika osłodzi Ci rozczarowanie awarią bo może taka nigdy się nie zdarzy. Jeśli tak sobie to w głowie poukładasz to na pewno będziesz zadowolony z zakupu. Jeśli chodzi o konkurenta - Golfa VII - to w żadnym wypadku nie jest on głosem rozsądku. Zbyt ciekawy technicznie, zbyt oryginalny stylistycznie (w stos. do klasy C) i zbyt psotny, żeby był rozsądny. Trzeba tylko stanąć na palcach, żeby to zobaczyć lub policzyć na tych od rąk: Golf 7 to nie 3. Były jeszcze po drodze 4, 5 i 6...
  6. > Mój Focus RS palił mi konsekwentnie co najmniej 0,6 więcej niż pokazywał. Swift żony kłamie o ok. 0,2 l. > Wniosek jest taki, że nie warto wynajmować, a tym bardziej kupować > takiego autka klasy B z marnym silniczkiem. Zależy jak się będzie jeździć... A wynajmować warto diesla. > Bo w tym przypadku (dużo autostrady) mocniejsze auto na 100% spaliłoby mniej. Jasne. > Te marne 68 KM spaliło 9,6. Moje 330 KM na autostradzie pali 9,7 > Oczywiście masz rację, że dużo zależy od stylu jazdy, ale mowa tu o takim samym stylu i tych samych > prędkościach w obu przypadkach. Ale to nie fair. Bo ktoś podjedzie SLSem i powie, że RS jest słaby i pali 40 litrów przy stylu jazdy emeryckim. Taki sam styl to identyczne dostosowanie do samochodu, a nie identyczna prędkość. Litrowy Yaris 1.0 będzie palił nawet poniżej 5 litrów tylko trzeba jechać odpowiednio do tej jednostki, a nie 140 km/h. RS czy SLS nigdy tyle nie będą palić. Pozdrawiam. > Megane na torze spali mi 40 l ale wtedy prędkości będą raczej nieporównywalne do Yarisa.
  7. > Pytanie do osób, które jeździły autem z tym silnikiem. Stosowany w Insigni, Malibu, AR i nie wiem > czym jeszcze. Jeździłem 159 170 KM i Insignią 160 KM. > 1. Jak jest z reakcją na gaz Płynnie, spokojnie, a w trybie SPORT (Insignia Flex Ride) bardziej radośnie. Więcej mocy za mniej wciskania. > poziomem głośności Nie jest to cichy silnik. > i wibracji Nie wyrywa kierownicy z rąk... > spalaniem itd? Na trasie ze skupieniem można poniżej 5 l. Na trasie bez skupienia można poniżej 5,5 l. W mieście wystarczy 8 l z zapasem. Górne granice nie istnieją. > 2. Czy występuje szeroko rozumiany "fun" z jazdy? Bez przesady. W 4-cylindrowym, wyważonym, udanym dieslu? Fun? Prosi się o spięcie tych jednostek z A/T. Pozdrawiam.
  8. > Z obciążeniem 2 osób + walizka to autko nie jest w stanie podjechać pod łagodną górkę na > autostradzie z dozwoloną prędkością 140 km/h. W123 200D nie był w stanie nawet osiągnąć takiej prędkości na prostej. > Przy tym spalanie przy średniej prędkości 130 km/h wg kompa pokładowego to... 9,0 litra Pozostaje mieć nadzieję, że komputer nie jest równie wiarygodny jak w Ravce 2.2 D-CAT. Pokazuje np. 10,8 l, a pomiar tradycyjny daje wynik...9,0 l!!! > No więc co: coś za coś, nowoczesny niezbyt dynamiczny silnik musi być w takim razie oszczędny? > Nic z tego. Spalanie miejskie praktycznie bez korków to... 9,5 litra !!! > I kto to kupuje? Górne granice spalania nie zależą od silnika, a tylko od kierowcy. Liczy się tylko to, ile ktoś potrafi spalić najmniej w takim aucie. I tu kierowca musi się dostosować do pojazdu, a nie jechać swoim stylem i tempem. Bo to jest jak z rzucaniem do kosza. Koszykarz na treningu z osobistych trafi bez problemu 50/50 pomarańczową "gałą". A daj mu potem piłkę do "nogi". Lżejszą, mniejszą więc teoretycznie powinna łatwiej wpadać. To będzie walił po desce lub robił "airball'e". Trzeba się dostosować, a nie winić piłkę. Pozdrawiam.
  9. > Chcesz dolaczyc do mnie, za to stwierdzenie? Samochód to nie widelec. Panie, nie nabija kotleta no... Nie da się tego tak uprościć, a przykro się robi jak ktoś motoryzację sprowadza do znaczka. > IMVHO, koszt i nie sprawdzona do konca inzynieria[...] Nie jest do końca sprawdzona bo tego klient nie chce. Chce ciągle nowe, nowe, ładne, ładne. Ale coś za coś. Jak ciągle nowe to ciągle awaryjne. Jak idzie z tym do sądu to zachowuje się jak gówniarz, który skacze po łóżku. Mama mówi nie skacz bo spadniesz i rozbijesz głowę. Ale skacze dalej, jeb...i buuuuuuuuu... To już nawet moja 4-letnia córka jak zrobi taki numer to łezki nie uroni i mówi "nic się nie stało". 4-latka! A potrafi się zachować odpowiedzialnie i honorowo bo ona zapieprzyła i może mieć żal tylko do siebie skoro słyszała ostrzeżenie. > Klient to buc, ktory dla VW wszystko zrobi - coz tu sie przeliczyli, mysleli, ze milczenie zalatwi > sprawe.[...] No trzeba sobie zdawać sprawę z kim się zadajesz. > Tylko zobacz jedna rzecz, IMVHO niezawodnosc EU aut u mnie wynika z ich prostoty. VW - 1.8l Turbo, > DSG. Mamy dwie rzeczy ktore padaja - turbo i DSG. Ale nie padają bo zarząd VW postanowił unicestwić kilku obywateli OZ. Tylko taka jest ich konstrukcja i warunki pracy. Klasyczny automat hydrauliczny jest mniej zawodny, ale też swoje niuanse techniczne ma. Ale lepiej pitolić jaki to samochód ma agresywny design, jak długie nogi będzie miała laska gdy kupi ten model niż napisać czarno na białym jakie są zalety, wady, zagrożenia i koszty. > VW - cisza, cisza, cisza (mam cie w d.. kliencie), cisza... Mamy cię kliencie...nieważne czy w d... czy w sercu. Dałeś się skusić pozorem, a nie konkretem. > Tego nie da sie ukryc, ale to ma czasami dobre strony Na krótką metę tak... > ty jaja sobie ze mnie robisz, czy juz panstwo wyznaniowe jest oficjalnie[...] Dyskusje są o tym na serio. Ale ja Ci mówię, tacy pomysłodawcy kiedyś się przydadzą bardziej niż rezerwiści. > Zapomniales o sprzedawcach uzywanych aut[...], ale 100% zgoda Sprzedawca używanych aut niczym się nie różni od sprzedawcy nowych. Winny zawsze jest klient. Pozdro.
  10. > Czyli co? Durni są Australijczycy, bo się wkurzyli Nie. Durny jest ten, który myśli, że może dostać "bogato za tanio", "komfortowo za oszczędnie" itp. Durny jest ten, który myśli, że banknoty potrafią łamać prawa fizyki. > zażądali od producenta dopracowanego produktu To nie może być tak, że klient czegoś żąda. VW to nie są robotnicy przymusowi na pracach w Rzeszy. Producent coś oferuje. Produkt ma jakieś cechy kosztem innych. I jeśli my w czasach takiej wymiany informacji, że za 10 sek. Ozi może tu wrzucić zdjęcie australijskiego pająka, którym mogę za 3 sek. postraszyć koleżankę, nie potrafimy ocenić, że to jest trwałe, to nie, a tamto jest niebezpieczne to sami jesteśmy sobie winni i musimy uczyć się na błędach swoich i cudzych. > zamiast chłamu za ciężkie pieniądze To jest tylko i wyłącznie wina konsumentów, że chcą płacić za wyobrażenie, "emocje" i wygląd, a także ulegają eko terrorystom, którzy są groźniejsi niż ci z 11 września. > i teraz ten producent im wszystkim gratis naprawi? VW naprawi, zrobi koszty, które przy kolejnym modelu trzeba będzie ciąć, jakość spadnie i tak w kółko... > A my > jesteśmy ci mądrzy, którzy będą trzymać gęby na kłódkę i sobie za to samo zapłacą sami? Zapłacą za naukę i doświadczenie. Zróbmy głupie uogólnienie. Australijczyk będzie cieszył michę, że naprawili mu "gratis", a Europejczyk będzie wiedział na przyszłość co wybierać, a czego się wystrzegać. > To ja dziękuję - wolałbym żyć w "durnej" Australii. A ja zagłosuję na partię, która obieca 100.000 zł każdemu bezrobotnemu... Pozdrawiam.
  11. Na litość boską! Przecież to żadna tajemnica czy odkrycie. Problemy z jakością, DSG, dieslami... Niska jakość wynika z mnogości oferty i konfiguracji. Trwa to od czasów Piecha i się do tego przyznawali chociaż nawet bez przyznawania jest to logiczne. DSG jest skrzynią mechaniczną ze sterowaniem automatycznym. Takie skrzynie są na rynku od dawna tylko z jednym sprzęgłem. I nieważne czy to easytronic, selespeed, geartronic, biegotronik opinia była jednoznaczna: awaryjność, niska trwałość, humorzastość. Dlaczego DSG miałoby być lepsze? Różnica polega na SPRZĘGŁACH, a nie na sterowaniu skrzyni. Diesel też od pokolenia nie jest jednostką, która kręci się niezależnie od pogody, paliwa i stylu jazdy. To wszyscy wiedzą i trzeba się z tym pogodzić. Myślę, że przyznanie się producenta do swoich błędów, a może nie błędów. Przyznanie się do ułomności jest właściwe i moralnie poprawne. Ale klimat rynków OZ/USA, na których technikę samochodu sprowadza się do gry na konsoli, na których podstawowe prawa to nie prawa człowieka tylko prawa konsumenta - idioty, na których o wszystko się pozywa do sądu powoduje u mnie opad rąk. Słysząc kretyńskie pomysły w mediach o religii na maturze, dyskusje o likwidacji historii, o tym czy testy są lepsze niż wypracowania, uważam, że ważniejsze jest wprowadzenie nowego przedmiotu do szkół: świadoma konsumpcja. Bez umiejętności kupowania, wybierania zginiemy marnie...chociaż mam na myśli głównie rynki śmieciowe. Ale w Europie też kiedyś będziemy mieli obowiązek bycia mądrymi inaczej. Także odkrywam w sobie inny rodzaj rasizmu. OK są murzyni, islamiści i skośni Żydzi. Za rasy niższe zacznę uważać eko urzędników i prawników. Pozdrawiam.
  12. Ford to prekursor i symbol masówki. Chyba byłoby nietaktem, żeby okazał się najlepszy. Wg mnie nie tylko w USA. W Polsce Ford też jest supermarketowym produktem flotowym, w którym liczy się tylko cena bo trzeba pobić Opla i Skodę. W salonach nikt nie zachwala wielowahaczowego zawieszenia tylko pyta "ile pan chce tych Focusów?"
  13. Regularne wlewanie 55 litrów do zbiornika, który ma nominalnie 45 l jest imponujące. To dojeżdżanie na ostatnich kroplach...no wyczucie mistrzowskie, ale przez milion km to może się nauczył pojemności zbiornika i robi dwa ruchy kierownicą i czując jak auto bujnie, wie ile mililitrów jeszcze ma... A niedowiarkom się dziwię. Przecież rajdy o kropelce zawsze kończą się wynikami poniżej 3 l. Więc czym jest średnia 3,7 l/100 km?
  14. > A powinien, bo po pali 7.5l/100km po mieście.... tak wiem pali kierowca i takie tam Tak małe silniki mogą palić zarówno 8 jak i 6 litrów po mieście. Zależy to...od pokory kierowcy. Bo litrówką opłaca się stać w korku, ale nie opłaca się gonić TDI. > 1.2 to może i osiągi ma ok prostota.... 100x tak, aż boli. Choć przyznam, że małe Suzuki wyglądaja > bardzo ładnie, ale dziadostwo plastików w Splashu powala Ech...po prostu gorszy od Audi, lepszy od Skody czy Dacii. > O wibracjach generowanych przez trzy cylindry nie wspomne, bo... to jednak trzy > cylindry. Litości, patrzmy przez pryzmat klasy A, a nie Audi Q7. > Hahaha... tanie? Tanie. Mam na myśli taniość produkcji. W ogóle nie piszę o cenie zakupu bo tyle cen ilu klientów. Na pewno cennik jest bzdurny i tyle kasy nie jest warte żadne Suzuki, ale to też jest inwestycja w prostotę i tą taniość, która się zwróci przez lata jazdy. To taki inny rodzaj gazowania auta. Wolę mieć oryginalne lub najlepsze części, których jest mało i lać oryginalne paliwo niż szukać zamienników na Allegro i lać zamiennik do baku. > Splash kosztuje w zasadzie tyle co pozostałe auta w segmencie B, a już nawet Punto > to przy nim wypasiony wóz. Ale wypas radości i oszczędności nie przynosi. Pozdrawiam.
  15. > Tobie płacą chyba za reklamę Splasha Jasne, że płacą i to nie mało. Tyle, że w koronach słowackich... Splash to moje marzenie, które się zrealizowało w osobie...Swifta. To naprawdę świetny samochód bo chciałem 1.2 A/T, a jeżdżąc 1.0 manual nie rozczarował mnie ani trochę. > co wątek o małym aucie to go w chwalasz Jakość, prostota, wyposażenie, dojrzałość i osiągi. > a co do 3. > cylindrów w Suzuki, to akurat w Splashu dużo palą Palą kierowcy, nie cylindry. > na pocieszenie wśród innych częściowych > kastratów ten z Suzuki brzmi znośnie, chociaż jest głośny, ale cały ten Splash zionie tandetą Jak Splash zionie tandetą to Fabia zionie chińskim trampkiem. Suzuki właśnie przyciąga tym, że jest tanie, proste, a bardzo przyjemnie wykończone.
  16. Spokojniejszą, dojrzalszą, mniej irytującą wnętrzem alternatywą dla Sparka jest Splash 1.0. Silnik wolę z Chevy bo ma 4 cylindry, a nie 3 jak Suzuki, ale jednak reszta sprawia, że Suzuki zdaje się być mikro vanem, a Spark wesołą, miłą, skaczącą pchłą. Ale sam wybór Sparka jest trafiony, Teść ma, jest bardzo zadowolony, a jeździ się nim ekstremalnie łatwo. Gdy będę uczył córkę jeździć to tylko autem dziadka. Z awarii teść odnotował świecenie kontrolki airbagów. ASO naprawiło...wow!
  17. > Jak silniki 1.8T oraz 1.6 (125KM) znoszą gaz ? A że zapytam...znajdziesz Polo GTI godne uwagi? Bo obawiam się, że może się nadawać tylko do...samochodu marzeń, kup i zrób.
  18. p i p p odpowiedział marekpol1 na temat - Motokącik
    Bo oceny, które są przemyślane przez...15 sekund sprowadzają się do zabobonów, stereotypów i biorą się z wizerunku, a nie z faktów. Przecież NIKT nie może ocenić wyglądu samochodu ze zdjęć. Mówię "ocenić", a nie podsumować lub Rzetelna ocena wymaga czasu, przemyślenia i często sporo się trzeba nadreptać wokół auta. A myślisz, że skąd ktoś wymyślił powiedzenie, że "o gustach się nie dyskutuje"? Jest to wymyślone w celu uniknięcia ośmieszenia gdy spontanicznie i bezmyślnie zareagujemy na dane wrażenie wzrokowe. To jest furtka, żeby nie wyjść na głupka gdy się nam coś podoba, co się podobać nie może...z wielu racjonalnych, oczywistych i namacalnych powodów. Lub odwrotnie. Jeśli ktoś nie widzi, że daną cechę TRZEBA docenić, zawsze zasłoni się gustem. Śmieszne jest jednak to, że praktyczne cechy Passata i wynikający z nich szacunek wielu Polaków też bywają trochę wirtualne bo VW sobie na taki image zasłużył w przeszłości. Mało kto skupia się na faktycznych cechach technicznych, ale przecież Volkswagen jest prosty, solidny, nie koroduje i kowal go naprawi. A to, że jest brzydki...trudno. Nic z tych rzeczy nie jest prawdą, która nie będzie budziła wątpliwości. Ale po co sobie zaprzątać tym głowę? VW to jest to. Każdy z nas ma potrzebę na takie porządkowanie świata i nie jest komfortowo jak nasze wyobrażenia są zbyt szerokie. Nie mamy na to czasu lub ochoty. Tworzymy sobie teorie, które działają jak wypalany papieros. Ułatwiamy sobie tym wybory i usprawiedliwiamy błędy, lenistwo i nieroztropność z nimi związane. Więc ani passatowi marzyciele, ani krytycy wyglądu nie mają racji. Ileż znamy żali w stylu "zapłaciłem 300.000 zł za samochód, który stoi w warsztacie". Mamy poczucie, że dając 300 tys. nie ma prawa się tak stać. Gdybyśmy dali 30 tysięcy to może stać, ale 300? Niemożliwe. A jest dokładnie odwrotnie. Cała logika ekonomiczna czy techniczna i prawa fizyki mówią jedno, że szansę na stanie w warsztacie ma większą oczywiście produkt za 300 koła. Bez poświęcenia czasu na analizy, przemyślenia w świecie motoryzacji NIGDY nie wyda się właściwego wyroku. Ba, może nawet nie będzie to nigdy możliwe niezależnie od czasu, ale bez tej "pracy" nie będzie się nawet blisko. Pozdrawiam.
  19. Masz chyba podobne odczucie jak ja gdy jechałem Audi 80 B4 i Audi A4 B5...tylko w przypadku Audi chodziło o przednie zawieszenie. Wielowahacz miażdży...ale kosztuje. A dziwię się Tobie, że w ogóle myślisz o nowej Octavii. Przecież ona jest robiona z filozofią "nie możemy być lepsi od Niemców", a poprzednia to jeszcze chęć pokazania, że głupi ten kto wybiera VW. Pozdrawiam.
  20. p i p p odpowiedział Pidu na temat - Motokącik
    > Ma kilka minusów, z którymi mogę żyć - brak ksenonów Adaptacyjne światła bixenonowe to akurat rzecz, którą może ten model zaimponować. > czujników > parkowania (po co mi? bo lubię i już) W Insigni można je polubić z racji braku widoczności. > - silniku - to konstrukcja GM czy fiata? Fiat i to akurat zaleta. > Łańcuch czy pasek? Pasek. > Filtr cząstek stałych? Obecny. > Czy jest to > jednostka awaryjna? Auto ma prawie 160 tys km przebiegu. W naszej, firmowej padł elektrozawór sterowania turbo po 38 kkm. > - automat - czy dobrze wyczytałem, że jest 6-cio biegowy? Jakieś bolączki, usterki, problemy? Ale fakt, że to A/T sprawia, że warto o tym aucie myśleć. > - jak z trwałością zawieszenia jak i samego auta? Jakieś typowe bolączki, Wasze doświadczenia z tym > autem. Często pojawiają się wibracje z ukł. jezdnego i hamulcowego. Wymiany tarcz i wyważanie kół pomaga tak...na 90%. > - czy radio DVD 800 Navi ma BT, USB, AUX IN? Ma i działa sprawnie chociaż ergonomia obsługi tych patentów jest oplowska czyli...dla cierpliwych. > Nigdy nie rozważałem Insigni a już na pewno nie diesla. Proszę doświadczonych w temacie o opinie i > sugestie czy warto brnąć w takie auto, czy może są przypadłości dyskwalifikujące ten model > Opla i odpuścić sobie jego dalsze sprawdzanie. Jak już kiedyś opisywałem, Insignia składa się z samych wad. Bez Flex-Ride'a czy AFL ciężko znaleźć punkt zaczepienia. W Twoim wypadku jest to A/T i to może być to. Chcę jednak powiedzieć, że to moje zdanie, a np. mój rodzony brat po kilku wycieczkach naszą, firmową Insignią, będąc na kupnie nowego auta, wybrał...Insignię kombi 4x4 2.0 CDTI. Nówka z salonu też była niedorobiona i upgrade softu zlikwidował szarpanie przy zmianach biegów (manual). Powodzenia.
  21. p i p p odpowiedział Wolf_Lub na temat - Motokącik
    To faktycznie jest dylemat: Najlepszy kompakt kontra najgorsze premium C. Z racji tego, że wybrałeś moją ulubioną konfigurację Golfa (1.2 DSG) to sercem jestem za tym kandydatem. Ale idź jeszcze do salonu Mercedesa i powiedz im, że za popełnienie CLA pieniądze zostawisz w Wolfsburgu. Powodzenia.
  22. 2009 Suzuki Swift 1.5 A/T 40 kkm. Awarie: 1. Pasek napędu osprzętu - pisk. 2. Zawór pochłaniacza par paliwa - check engine. 3. Osłona termiczna wydechu na wysokości przekładni kierowniczej - odpadła bo opaski zgniły. Jeździłem wersją 1.3 manual na jeździe próbnej i zastępczym. Stwierdzam, że sens temu autu nadaje napęd czyli 101 koni w automacie. Od wersji popularnej 1.3 wolę Splasha. Zresztą skrzynie manualne w Swiftach nie należą do najtrwalszych. Auto godne polecenia w wersji innej niż podstawowa.
  23. W tej chwili nie jest już tak prosto z opowieściami o olejach. Dwie liczby, syntetyczność i wszystko jasne...było... Teraz np. Valvoline oferuje 6 rodzajów oleju 5W30 w obrębie jednej rodziny (pomijam MaxLife). Mimo tej samej klasy, lepkość w 100st.C odmiany FE wynosi 9,8, a odmiany MST 12,0 [mm2/s]. Mamy wersje z niższą bądź wyższą lepkością wysokotemperaturową, która nie jest lepsza i gorsza, a dostosowana lub nie do danego silnika. Mamy oleje do DPFów, ale one też się dzielą na low i midSAPS. Jedne są zdrowsze dla łapacza sadzy, ale mniej zdrowe dla turbo i odwrotnie. Oleje "chcą" być eko, wystarczać na 30 czy 50 kkm, ale nie ma już olejów dobrych i drogich oraz gorszych i tanich. Teraz olej musi być właściwy dla silnika, a najgorsze, że silnik nie powie co chce i co mu może zaszkodzić. Silniki stały się francuskimi pieskami (szczególnie diesle), a dobrych silników jak dobrych świń, która wszystko zje jest jak na lekarstwo. Także polecam grzebanie w danych technicznych, porównywanie, analizowanie bo "syntetyk 5W30" nie mówi dziś nic. Jest czymś w rodzaju "silnik 2400". A pomijając eko to 5W40 czyli olej z szerszym zakresem temperaturowym nie będzie odporny na wydłużenie okresów międzyprzeglądowych, powinno go mniej ubywać, a więc znów coś za coś. I powiem szczerze, że irytuje mnie maksymalnie jak serwis autoryzowany mówi, że lejąc 5W40 zamiast 5W30 leją lepszy...no bo 40 więcej niż 30...to musi być lepszy, nie? Jak 98 i 95...
  24. > Co Was wszystkich ta Unia tak boli? Boli tych, którzy widzą w niej dawną, wschodnią krainę szczęśliwości i równości, w której rząd decydował o cenie pietruszki. Tak, mnie boli bo tą krainę pamiętam. Ale teraz Gowin ma szansę na deregulacje i uwalnianie poza sądami. STOP! Koniec polityki. Jeśli chodzi o spalanie to wg mnie powinno się kłaść nacisk na szkolenia kierowców w eko-jeździe, nawet wprowadzić to do obowiązku jako etap drugi w egzaminie na PJ, a także stymulować rozwój inżynierii ruchu w miastach. Bo stanie zabija spalanie, nie jazda...
  25. > jakieś konkretne roczniki ruda zjadała ? Nie wiem czy to zależy od rocznika czy po prostu TTTM. Jak wróciłem z salonu nówką to od razu sobie wjechałem na kanał, żeby podziwiać rumuńską technologię XXI wieku od spodu. Jakość zabezpieczenia antykorozyjnego wyglądała tak jakby Rumunowi na taśmie Bitex się w pistolecie skończył. Ale zanim dolał to mój egzemplarz już mu odjechał na kolejny takt. Więc spędziłem pół dnia pod nowym autem z puchą Bitexu i czułem się jak mój dziad i ojciec po odbiorze 125p i Poloneza. Zatem te Dacie na pewno szybko będą gniły, ale zawsze można mieć nadzieję na dostanie się do programu "Samochód Marzeń Kup i Zrób". Jednak mycie, regularna konserwacja i jej uzupełnianie, nie oszczędzanie na naprawach postłuczkowych da szansę, że rumuńskie Renault dociągnie 2-cyfrowego wieku bez oglądania asfaltu z kabiny. Oczywiście można też stawiać na kołkach po Wszystkich Świętych, a zdejmować po lanym poniedziałku.

Powiadomienie o plikach cookie

Używając tego serwisu, wyrażasz zgodnę na naszą Polityka prywatności oraz Warunki użytkowania.

Account

Navigation

Szukaj

Szukaj

Configure browser push notifications

Chrome (Android)
  1. Tap the lock icon next to the address bar.
  2. Tap Permissions → Notifications.
  3. Adjust your preference.
Chrome (Desktop)
  1. Click the padlock icon in the address bar.
  2. Select Site settings.
  3. Find Notifications and adjust your preference.