Zawartość dodana przez gorex
-
A gdybyście mieli do wyboru.....
Też tak uważam. Atmosferę "premium" (czyli znaczną poprawę względem np. mojego "jeździdła") poczułem w Lexusie LS400, BMW serii 7 i Lancii Themie. Zupełnie za to nie czułem jej w Volvo S60, V50, Audi A4 (po przesiadce do mojej Octavii miałem wrażenie, że dopiero i siebie mam czym oddychać) czy Golfie A3. Mam wrażenie, że te samochody powstały po to, żeby ludzie zamożni mieli na co wydawać pieniądze, a trzeci właściciele mogli się pochwalić przed sąsiadem:)).
-
A gdybyście mieli do wyboru.....
Twój styl bardzo mi odpowiada, choć wiem że robisz sobie jaja od początku do końca. Niemniej jednak napiszę coś w odniesieniu do Twoich tekstów i to wyjątkowo na poważnie. Prawdą jest, że samochód może dać dużo frajdy, zwłaszcza jeśli będzie to samochód z tzw. segmentu premium. Ja nie kupuję i nie zamierzam kupować "premium" z conajmniej kilku powodów. 1. "Premium" od jakiegoś czasu nie jest już.................. premium. Materiały są tak samo dobre (lub tak samo złe) co w zwykłych, popularnych autach sprzed kilkunastu lat. Po prostu te "nie-premium" zostały sztucznie zubożone. Po co mam płacić za ten sam plastik dwa razy drożej. Skrzypi tak samo:). 2. Za "premium" się płaci. Płaci się nie dlatego, że np. części są lepsze czy trwalsze. Płaci się "bo można" i "bo to premium". Kiedyś kupowałem żarówkę (Philips Xenophot do unitu stomatologicznego). W normalnym sklepie figurowała jako "żarówka do lampy fotograficznej" i kosztowała 31zł. W sklepie "stomatologicznym" ta sama żarówka kosztowała już 119zł. Cóż.......premium:). 3. "Premium" przynosi radość kiedy można wykorzystać jego możliwości (duży silnik, wygodne fotele, wyciszenie, dobre audio...). Kiedy przez 90% czasu jeździ się samemu po mieście to ta "premium" długość, "premium" szerokość, "premium" silnik nie ma w większości sytuacji znaczenia i tak samo stoi się w korkach Citigo jak Range Roverem:). Problem zaczyna się gdy chcemy zaparkować. 4. "Premium" jest droższe na każdym etapie jego eksploatacji. Oprócz awarii jest przecież "normalna" eksploatacja. A tu nie 3.5l tylko 8l oleju. Nie 230 tylko 500zł za tarcze. Nie 400 tylko 5000 za amortyzatory . Do tego dochodzi ubezpieczenie. Odpowiedni warsztat, który się tym odpowiednio zajmie (ostatnia awaria BMW kolegi została wyceniona na przeszło 14 tys. zł). Opór przed zaparkowaniem na niestrzeżonym parkingu itp. 5. Powoli w dużych miastach przestaje się opłacać mieć samochód. U nas to jeszcze drobiazg, ale rozmawiałem ostatnio z Austriakami z Wiednia, którzy twierdzą, że nie maja samochodu z wyboru "bo to bez sensu". U nas też będzie z tym coraz trudniej i jeśli ktoś faktycznie nie kocha samochodów, a stanowią dla niego zwykłe narzędzie typu "jeździdło" to nie będzie dla niego miało znaczenia czy przed domem na drogim parkingu będzie stało BMW czy Kia. Ot - samochód. 6. Niesamowite parametry trakcyjne samochodów "premium" też (nomen omen) powoli tracą na znaczeniu. Jeździ się coraz wolniej i będzie się jeździło jeszcze wolniej, a przy 50km/h Fabia da sobie radę równie dobrze niż 4x4 z superkomputerem na pokładzie.
-
A gdybyście mieli do wyboru.....
Ja nawet byłem o włos od kupienia takiego cuda, ale jak zobaczyłem co to jest za "Jaguar" to dałem spokój.
-
A gdybyście mieli do wyboru.....
Dokładnie tak. To taki charakterystyczny brak motoryzacyjnej pokory. "Nie będę przecież jeździł jakąś Skodą czy Hondą". Jak Toyota to tylko Lexus, jak Skoda to tylko Audi, jak Renault to tylko Mercedes . Człowiek przyzwyczaił się, że ludzie (których oficjalnie i deklaratywnie ma przecież w dupie jak każdy) muszą zazdrościć bryki. Moim zdaniem ma to tyle wspólnego z prestiżem ile ja z baletem, ale co kto lubi. Ostatnio oglądałem "Testosteron" i skojarzyło mi się, że jako bracia jesteśmy jak dwie małpy. On - szympans musi mieć wielkie jaja (czyli prestiżowy, choć zazwyczaj niesprawny samochód), a ja - goryl z malutkimi (Skoda:)). ....za to spodnie luźniejsze:).
-
A gdybyście mieli do wyboru.....
No właśnie. Oba są w zasadzie w taki samym stanie, ale jak to kiedyś napisał Kol. Pipp auto z dużym przebiegiem będzie zużyte, a to z małym - zniszczone. Przebiegi są autentyczne i dla Volvo jest to 180tys. km (rocznik 2003) a dla Jaguara 62tys. km (rocznik 2004). Oba jak dla mnie są czymś między syfilisem a rzeżączką, ale na szczęście nie ja będę płacił za ich naprawy .
-
A gdybyście mieli do wyboru.....
.........Jaguara X-Type 3.0 V6 z napędem 4x4 i Volvo S80 z silnikiem 2.4T. To które byście wybrali?? Cena praktycznie taka sama - okolice 10tys. zł.
- Silnik 2.0dTi
-
Silnik 2.0dTi
....bo mój brat nie pyta o opinię PRZED zakupem, ale PO zakupie . Innymi słowy nie chodzi o opinię tylko o akceptację jego decyzji.
-
Silnik 2.0dTi
Witam. Taki właśnie silnik muszę kupić, żeby zreanimować Astrę mojego brata. Wie ktoś od czego zacząć poszukiwania, żeby nie wpaść w pułapkę?? Nigdy nie musiałem kupić silnika więc nie mam o tym pojęcia.
-
Kiedy w silniku pęka wał korbowy......
....to jaka może być tego przyczyna?? Zmęczenie materiału?? Auto to Astra II, 9-letnia, 2.0 dTi. Kupiona z przebiegiem 177tys. km. ale założę się, że ma znacznie więcej. Niby wszystko było OK. Olej był itp. Nie sądziłem, że takie rzeczy się zdarzają.
-
Wolę manuala od automatu
Ja z kolei pojeździłem ostatnio BMW E61 530xd z automatem. Samochód - rewelacja. Cicho, komfortowo, pachnąco (skóra:)). Silnik - nieprawdopodobnie mocny (najmocniejszy jakim jeździłem). Wszystko super tylko..............nie mogłem się przyzwyczaić do automatu. Nie wiem dlaczego. Zawsze marzyłem o aucie z automatyczną skrzynią a tu mi po prostu przeszkadzała. Miałem dziwne wrażenie, że ten samochód strasznie się "męczy" z tą skrzynią. Przy okazji męcząc kierowcę . .....ale bez automatu biorę w ciemno (tyle, że mnie nie stać .
- Kuna - a legend continues
-
DSG się psuje po 35 tys. km
Najciekawsze jest to, że mimo tych wszystkich opinii w internecie, które - nie oszukujmy się - mieszają Skodę z błotem, ludzie nadaj masowo kupują te samochody. Mało tego - kupują je coraz drożej. Czy to jakaś rynkowa inercja?? Niemiecki rodowód już dzisiaj chyba nie wystarcza?? A co do DSG - wielu moich znajomych pozbyło się swoich samochodów w panice przed awarią skrzyni po gwarancji. Myślałem, że to takie "dmuchanie na zimne" po 1.4TSI i jego wspaniałym rozrządzie, ale chyba jednak coś jest na rzeczy.
-
Kuna - a legend continues
Widziałem ją osobiście. Zrobila się tak bezczelna (albo bezczelny - pod spodnice nie zagladalem:)), ze nawet się ludzi specjalnie nie boi. Co ciekawe - sąsiad przyprowadzil swojego psa na dyżur (to parking tzw. społecznie strzeżony). Pies spierniczal przed futrzakiem tak, ze reszte nocy przesiedział w parkingowej budce:)).
- Kuna - a legend continues
- Kuna - a legend continues
-
Kuna - a legend continues
Kuna zamieszkała pod maską mojego samochodu (no bez przesady - mojej Skody). Próbowałem: - kostek toaletowych niskiej klasy - kostek toaletowych klasy wyższej - sprayu o zapachu miętowo-nieokreślonym (z obrazkiem uśmiechniętej kuny) - sprayu firmy Wurth (bez obrazka uśmiechniętej kuny) - sierści groźnego psa (....ale to był pewnie taki od lizania a nie od gryzienia) Ultradźwiękowy "odstraszacz" odradzili mi wszyscy jako całkowicie nieskuteczny. Co robić?? Póki co strat nie ma (w poprzednim samochodzie były). Tylko mnóstwo kudłów pod maską (tak to jest jak się używa byle jakiego szamponu). Może dać sobie spokój, nadać jej imię i pokochać jak zwierzę domowe??
-
Mazda 5 po kapitalnym remoncie sinika. Jechac oglądać?
Najgorsze jest to, że ilekroć czytam taki post tylekroć zniechęcam się (o ile to jeszcze możliwe) jeszcze bardziej do samochodów używanych. Nie wiem dlaczego, ale od razu widzę oczami duszy Klasycznego Mirka, który "picuje" auto na sprzedaż zalepiając je tu i ówdzie kitem, gazetami i przypadkowymi częściami znalezionymi na podwórku. A przecież SĄ też ludzie uczciwi. Nie chcę ich krzywdzić. Jak walczyć ze stereotypami i nie zwariować?? ....a co do Mazdy - ja bym takiej wersji nie kupił.
-
Okrajanie motoryzacji
> Dlaczego chcesz siebie karać za to, że motoryzacja idzie w jakimś chorym kierunku? > To, że nowe auta to jednorazowe zabawki takie jak toster to się zgadzam. To jest dokładnie ten sam > syf. > Ale dlaczego za taka sytuację masz karać sam siebie i brać z tego syfu coś najtańszego i potem z > tym żyć na codzień? > Dziś mając do wydania 40 tysięcy na autko (mówię o opcji rozsądnej, a nie o wydaniu OSTATNIEJ > złotówki na auto tak, że potem na OC/AC brakuje) to ja nie wiem co czuć do motoryzacji, żeby > kupić nowego, gołego, białego Daczana ... > Żeby zemścić się na tej pochrzanionej nowoczesnej motoryzacji, trzeba te 40kzł zamienić na 10kE, > pojechać do DE/NL i wrócić pięknym, zadbanym, wychuchanym, błyszczącym, niezniszczalnym W124 > E320/420. I wtedy można się śmiać z Dusterów za 39999zł czy Golfów za 99999zł, które są > robione z plastiku i jak już ustaliliśmy to ten sam syf. > Wątpię by na prawdę wyszukany egzemlarz W124 wygenerował większe koszta utrzymania niż nowy syf na > gwarancji z przeglądami itp itd. > Zwłaszcza licząc utratę wartości Masz rację. Moim marzeniem jest to, żeby pojechać (przy okazji zrobić sobie krótkie wakacje) za granicę i znaleźć piękne auto. To samo można przy odrobinie szczęścia zrobić również u nas.......chyba.....chyba można. Problem polega na tym, że ja się ani specjalnie na tym nie znam, ani nie znam nikogo kto by mi pomógł. W związku z tym najprawdopodobniej zostałbym z "nieruchomością". Najlepszy przykład - nie udało mi się kupić sprawnego używanego telefonu, a co dopiero mówić o aucie.
-
Okrajanie motoryzacji
Bo ja osobiście następny samochód zamierzam kupić kierując się prostym założeniem - ma być jak najtańszy. Po co mi VAG, Ford czy Opel skoro to jeden i ten sam syf. Kryterium zatem niech będzie cena. Jak w przypadku pralki - najtańsza z najdłuższą gwarancją, spełniająca minimalne wymagania. Po pięciu latach skończy się gwarancja, po sześciu się zepsuje i tyle. Może da się naprawić a może nie. A samochód?? Jakaś szkoda - choćby parkingowa=w dzisiejszych czasach oznacza niemal szkodę całkowitą. Uszkodzone zawieszenie - niemal szkoda całkowita. Awaria silnika - naprawa nieopłacalna. Awaria elektroniki - naprawa niemożliwa. W takiej sytuacji trzeba się cieszyć przynajmniej tym, że za ten miks.......przepraszam.......samochód przynajmniej zapłaciło się mniej. ...no chyba, że Skoda zasłuży sobie na następcę swoją wyjątkową trwałością i bezawaryjnością. Chociaż szczerze wątpię.
-
nowe twingo - wrazenia.
Pierwszy Twingo był ciekawy, sympatyczny, ładny, proporcjonalny i wbrew powszechnej opinii dość trwały. Dla mnie zawsze kojarzył się z samochodem z kreskówki. Potem były różne mutacje, które za wszelką cenę starały się zlikwidować oryginalność tego samochodu. Ten nowy jest..............głupi.
-
Silniki TSI/TFSI i konsumpcja oleju...
Ja pod tym względem mam chyba szczęście do samochodów. Megane 1.6 16V - nic. Megane 1.5dCi - nic. Skoda 1.4 CAXA - nic. Skoda 1.4 CHPA - nic. Może dlatego, że wymieniam olej co 15 tys. km.?? A może po prostu takie mi się trafiają.
-
Pakiet startowy do 3,2FSI VW/Audi po 2005r...
Takie koszty eksploatacji każą rozważyć podróżowanie taksówkami po mieście a poza miastem samolotem. Może być sporo taniej.
-
Zdjęcie z fotoradaru po sprzedaży auta
Sprzedałem samochód i po miesiącu dostałem dwa mandaty z fotoradaru. Pan w straży wiejskiej przyjął ode mnie wyjaśnienie i zasugerował wyrejestrowanie auta w wydziale komunikacji. Co też niezwłocznie uczyniłem i będę tak robił ilekroć przyjdzie mi sprzedać auto. ......a dotychczas tego nie robiłem. Co więcej - nie wiedziałem, że trzeba. Myślałem, że nowy właściciel rejestrując na siebie samochód automatycznie wyrejestrowuje go z mojego konta.
-
Odgrzybianie - "naciskasz i czekasz"
> Ale śmierdzi? Odkąd woda jest taka droga - coraz częściej.