Zawartość dodana przez Toost
-
Myślał, myślał i wymyślił...
> Tak, dlatego twierdzę, że coś co wygląda na pozór niewinnie (a Lexus tak nie > wygląda), może skończyć się bardzo grubą naprawą za parę tysięcy (tam, bo > u mnie to "tanio"). To koło wyglądało tragicznie a nie niewinnie. Jak by tak trafiło w moją toyote to starał bym się o szkodę całkowitą i złomowanie. > Także jak Toost pisze, że Lexus został naprawiony, to ja > nadal miałbym wątpliwości... Już samo to że wsiadam codziennie do mojego > auta i przypominam sobie co w nim było robione, powoduje że mi się tym autem > źle jeździ, a tu parę osób chce wymazać zdarzenie jakie dotknęło Leksusa... Bo dla Ciebie ważny jest błyszczący lakier a nie stan techniczny. W renówce wymieniłem całe górne mocowania McPersonów bo wydawało mi się, że buja w koleinach, a Ty jeździsz samochodem, którego na kresce nie możesz utrzymać. I o czym tu rozmawiać?
-
Myślał, myślał i wymyślił...
> Wyklepali... Przyjechali kowale z gniezna, zapłacili więcej niż ubezpieczyciel wycenił zwłoki i > zabrali I pewnie dalej śmiga.
-
Myślał, myślał i wymyślił...
> Belkę wyrzucili, była pogięta, mocowanie wyklepali tak, żeby otwory znów były > "poziomo". Ale nadal uważam, że to auto źle jeździ, znosi i rzadko kiedy daję > komuś tym jeździć, za duża odpowiedzialność. Jak zarobię, to zmienię. Nie mam pytań.
-
Myślał, myślał i wymyślił...
> To dlaczego często dopiero po zdjęciu blach okazuje się ile jeszcze do roboty? Nawet rzeczoznawca > widząc auto na żywo nie jest w stanie stwierdzić, a Ty stanowczo tak? > Nic tylko ukłon w pas Wszystko widać po dokładnych oględzinach i pomiarach. W przedmiotowym lexsie plastiki odpadły i widać co jest pod spodem, krawędzie górne nie są załamane, krawędzie przy drzwiach też nie, koło siedzi centralnie. Tak jak pisałem z dużym przybliżeniem można uznać, że uszkodzenia są powierzchowne.
-
Myślał, myślał i wymyślił...
> Jak mi w Fabii (roczna była) Nubira wjechała w tył, to zewnątrz prawie nic nie było widać. Prędkość > była w okolicach 40-50 km/h Lampy całe, szyba cała, tylko lekko pęknięty zderzak. Jak się > otworzyło bagażnik, to było gorzej: podłoga=harmonijka. Ostatecznie naprawa wyniosła 32.000 zł > Belka, podłużnice, geometria, właściwie prawie wszystko było wymienione, łącznie z > błotnikiem z przodu (było załamanie) i z dachem też coś robili. Powiedz tylko czy koło siedziało w nadkolu centralnie?
-
Myślał, myślał i wymyślił...
> Wszystkie się otwierały No to wyklepią
-
Myślał, myślał i wymyślił...
> A to widać na zdjęciach? Tak
-
Myślał, myślał i wymyślił...
> Zgadza się, tylko w momencie jakbym nie napisał jakie szkody były to czy stwierdził byś je po > fotkach? Z dużym przybliżeniem. Nie widać zgiętego dachu, ale widać zgnieciony wzdłużnie bok, widać przesunięcie podłogi do koła, widać przesunięcie błotnika do drzwi, Drzwi z reszta pewnie się nie otwierają. nawet klapka wlewu odpadła. popatrz na zdjęcia lexa, uderzenie IMO poszło z boku i to nie dość mocno. Nie jest ruszona krawędź przy szybie, nie widać "skrócenia" podłogi. Krawędź drzwi nienaruszona. Koło siedzi centralnie w nadkolu. Konieczne jest oczywiście badanie geometrii, ale podłoga bagażnika wydaje się nienaruszona co jest kluczowe w tym wypadku. Nawet burta za kołem pod zderzakiem została na miejscu.
-
Myślał, myślał i wymyślił...
> Przepraszam ,ale lecz się człowieku , bo nie jest z Tobą wszystko w porządku .... > Skoro nic nie było spawane tylko wymienione na śrubach ?? to jak to ma być niebezpieczne.... ja > piernicze. Pamiętam zdjęcia jego stilacza. Koło było poważnie przesunięte. Jakoś nie wydaje mi się, że tylko belka się zgięła. Nie wierzę też, że jej mocowanie nic nie ucierpiało przy tym uderzeniu.
-
Myślał, myślał i wymyślił...
> Nie oto chodzi. > Auto na fotce zle nie wygląda. A w rzeczywistości podłużnica w bagażniku, załamanie na boku i dachu > auta, szczelina między drzwiami prawa strona 2mm, lewa strona 1,5 cm. Kupił byś takiego > banana? To auto ma uszkodzą płyte podłogową, lex z pierwszego wątku nie.
-
Myślał, myślał i wymyślił...
> zachowajmy odrobinę powagi Do 40tu na godzinę ma rację.
-
Myślał, myślał i wymyślił...
> Belki się nie spawa, tylko się ją wstawia w otwory i skręca. Belka jest nowa. > Dlatego naprawa z AC kosztowała ubezpieczyciela 10 tys. > Uważam, że moje auto jest bardzo niebezpieczne po tej naprawie, ale nie stać > mnie na nowe bezwypadkowe. Jeżdżę ze świadomością, że mogę kogoś tym > zabić, albo siebie To powinieneś je oddać na złom, a nie gadać farmazony. niby wysyłasz na złom leksa z pogięta blachą a sam jeździsz fiatem z wyrwaną belką.
-
Myślał, myślał i wymyślił...
> Pomijając bezpieczeństwo, bo konstrukcja auta raczej nie powinna być ruszona tak jak i zawias, > chciałbyś jeździć takim autem ze spawaną ćwiartką ? Do tego szpachel na wyrównanie, wywalenie > plastików itd, żeby tam dojść i wspawać, chyba nie wyobrażasz sobie ile trzeba rzeczy wywalić > do przygotowania auta pod taki spaw. Potem wszystkie plastiki będą się trzymać na gorący klej > i trzeszczeć Chyba, że zostaną wymienione na nowe. Była mowa, że naprawa w aso za grube pieniądze
-
Myślał, myślał i wymyślił...
> Jaki wgięty błotnik, cała blacha jest do wycięcia i wspawania jest nowy > kawałek, to nie jest tak jak z przodu, że możesz boczne błotniki > całe zdemontować bo są na śrubki. Tutaj nie zdemontujesz niczego, > bo aż do drzwi poszło, więc trzeba wyciąć, wspawać nowe i to już > dyskwalifikuje pojazd, bo jak będzie kolejny wypadek, to w tych > miejscach puści na 100% Jeszcze nie wiadomo co z pasem tylnym, > tylne koła na pewno już nie są w osi z przednimi, generalnie całka. Nic podobnego. To tylko poszycie, a spawanie jest tak samo metoda łączenia jak śrubki. Tylne koła wyglądają na nieruszone, podobnie jak podłoga bagażnika. trzeba to oczywiście potwierdzić pomiarami geometrii. > EDIT: tylko po wyrwaniu z mocowań tylnej belki u mnie w Fiacie, > naprawa wyniosła ponad 10 tys. zł, otarłem się o całkę. Tylko dlatego > im się opłacało, bo auto było dość nowe i jeszcze sporo warte wówczas. A blach nie miałem > naruszonych kompletnie, nic poza > pryśnięciem lakierem bo były otarcia. A nie tak jak tu, że pół auta > z tyłu nie ma. Widać, że pojęcie masz blade. Uszkodzenie powłoki to pikuś przy uszkodzenia zawieszenia.
-
Myślał, myślał i wymyślił...
> Każde auto po stłuczce tego typu, IMO nie nadaje się do dalszej eksploatacji. Taaa jasne. Samochód ma zerwany plastikowy zderzak, pogiętą klape bagażnika i wgięty błotnik.
-
Myślał, myślał i wymyślił...
> Oczywiście, że jeżdżą, jednak wspawanie ćwiartki powinno dyskwalifikować. To jednak kawał auta, > blacha pracuje, ja bym nie brał, oczywiście jak mówisz, jeżdżą gorsze trupy z prostowanymi > podłużnicami. Potem dziwią się, że składa się auto jak harmonijka przy wypadku, no cóż Polacy > wolą pokazać się pod remizą lub sąsiadowi marką lub modelem, nie ważne z czego ulepiony Ze zdjęcia trudno ocenić.
-
Myślał, myślał i wymyślił...
> Szkoda parkingowa ? Chyba ktoś rozpędzony wjechał w ten parking... cała ćwiartka do wspawania, > może być potem problem ze szczelnością, ja bym się nie pchał w taką igłę od mirka Weź pod uwagę, że mimo złego wyglądu szkoda nie jest znacząca. Wspawanie ćwiartki to nic w porównaniu z koniecznością naciągania podłogi i korygowania geometrii zawieszenia. Na polskich drogach jeżdżą samochodowy znacznie gorzej rozbite.
-
Myślał, myślał i wymyślił...
> Chyba raczej jakiś niemiec zgarną szkodę całkowitą, a naiwny polaczek się cieszy, że okazje trafil. Jak na nasze warunki to obcierka parkingowa. Drwi nie ruszone, dach nie ruszony, koło nie ruszone. Jak za nieduże pieniądze to jest okazja.
-
Silnik 1.2 16V Renault
> Zona ma Clio z 1,2 ale 8v. Zrobione ma 130 kkm (auto mamy od nowości). Jedyna usterka to branie > oleju (nie widać wycieków), tak że na 15kkm (wtedy wymieniam) dolewam 1,5 litra. Z racji > mizernej mocy silnik traktowany prawie "do oporu", tzn pedał gazu jest tam > niepotrzebny-wystarczyłby zwykły przełacznik : gaz do dechy-noga z gazu. Przy gazie 0-1 branie oleju 100ml na 1000km to normalne zużycie
-
[ZzAK] Opony całoroczne 185/60/14 - jakie?
> Zgadza się! > Ale wystarczy niewielki opad, żeby leżał - do czasu odśnieżenia. Ja do fabryki przebijam się przez > Włochy "domkami" - tam co chwila terkotał ABS i świecił ASR (czy jak to się zwie) - drogi xx > kolejności odsnieżania. Pyrek, weź pod uwagę, że w głównym wątku były pewne założenia. Gdyby mowa była o drogach, na których śnieg raczej w zimie leży niż nie leży w życiu bym nie napisał co napisałem. Sytuacja była bardzo podobna do mojej. Normalnie do fabryki jeżdżę renuarem, toyota uzbrojona po zęby stoi na parkingu. Na renuarze są letnie, jak rano leży śnieg to wsiadam w toyotę i już.
-
[ZzAK] Opony całoroczne 185/60/14 - jakie?
> Tak nie mogę. > Letnie są na wykończeniu Zmienia postać rzeczy.
-
[ZzAK] Opony całoroczne 185/60/14 - jakie?
> Kolego sympatyczny - ale poza brakiem śniegu i sniegeim do pasa wystepują jeszcze stany pośrednie. > Odebrałem auto w lutym na letnich oponach - te kilka dni czekania na zamówione caloroczne, to był > lekki hardkor, a śniegu za dużo nie było i jazda tylko po mieście. Jeździłem na zimowych od wielu wielu lat. Ostatnie dwie zimy renówką jeździłem na letnich. Dopóki na drodze nie leżał śnieg różnicy nie odczułem.
-
Do elektryków, kierunek wirowania silnika, zmiana obrotów.
> Dla jednofazowego nie ma takiej możliwości - konstrukcyjnie ma przewidziany kierunek obrotów.. No chyba, że kondensator przepniesz.
-
[ZzAK] Opony całoroczne 185/60/14 - jakie?
> Mam Skode Fabie ktora wiecej stoi jak jeździ. Nie chce mi sie juz trzymać 2 kompletow a autko > jezdzi jak cos tylko po miescie. Z tym ze zakladamy ze u mnie jak jest snieg to do pasa. > Parking odsniezany slabo. > Jakie kupic? Olej zimówki i zostań na letnich. Jak będzie śnieg do pasa to pojedziesz autobusem lub taryfą pewniej niż na najlepszych zimówkach. Jak nie będzie śniegu to spokojnie dasz radę na letnich.
-
Do praktyków homologacja felg, a wypłata z AC
> To ja napisze o kilku (m.in. HDI, Allianz, Warta i chyba PZU - dużo tego było to nie pamiętam) - > nikt mi nie ogladal kół , a szkody zawsze były dużo większe niż zderzak Z tego wynika już coś więcej. Jak zauważyłeś, w odpowiedzi do głównego wątku napisałem o dużym pechu.